IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Chinatown


Share | 
 

 Chinatown

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Chinatown   Czw Lip 28, 2016 2:19 pm



Chinatown

W trzeciej dzielnicy Paryża już od dobrych kilku dekad rozwija się Chinatown. Wchodząc w gąszcz wąskich kamieniczek ozdobionych chińskimi napisami, aż trudno nie przystanąć na moment i nie wsłuchać się w odgłosy tego niezwykłego miejsca. Język francuski słyszy się tutaj raczej sporadycznie, podobnie jak niemiecki - w tłumie można co prawda dostrzec kilka mundurów, ale szybko giną one pomiędzy barwnymi sylwetkami Chińczyków. W powietrzu unosi się zapach potraw podawanych w kilku czy nawet kilkunastu restauracyjkach, tak małych, że klienci siedzą niemal ramię w ramię z kucharzami.
Zdawałoby się, że wojna w dziwny sposób jeszcze tu nie dotarła, ale tylko złudzenie. Na całej długości Chinatown znaleźć można zaledwie kilka skromnych straganów z towarami z Chin, których sprowadzanie do Paryża stało się prawie niewykonalne. Nieco bardziej uważny przechodzień z pewnością ujrzy też niepokój malujący się na twarzy mijanych w tłumie osób czy wychudzone dzieci gromadzące się na balkonach kamienic. Wbrew pozorom Chinatown straciło trochę swoich barw podczas okupacji.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
cywile
PisanieTemat: Re: Chinatown   Nie Sie 28, 2016 1:08 am

Czy to ładnie śmiać się kiedy Paryż tonie, bawić się kiedy Francja umiera, zapominać o otaczającej rzeczywistości i starać się żyć normalnie, tak jak kiedyś? Mimo tak wielu powodów do łez, ogromnego smutku skrytego na dnie, Yvette nadal starała się uśmiechać, kiedy wszyscy wokół pogrążali się w rozpaczy, ktoś musiał wskazywać drogę ku słońcu. De Feuillide nie była taka głupia za ją uważał ją świat, świadoma tego co się dzieje i tego, że nie ma na to żadnego wpływu chciała po prostu żyć, jakoś przetrwać ten trudny czas, nie przeszkadzając tym, którzy na prawdę mogli coś zdziałać. W ramach minimalnego chociaż wsparcia postanowiła przypominać Francji, że nadal może się uśmiechać, że to jeszcze nie koniec i wszystko się może zmienić, jej zadaniem było niesienie nadziei, wszystkim, a może tylko sobie, nie istotne, ważne jest tylko to, żeby ją mieć.
Kobieta na rowerze, w spodniach, kto to widział?
Paryż nigdy nie skończy się zadziwiać pomysłami Panny De Feuillide. Zmierzając w stronę Opery Garnier na swoim lekko trzeszczącym i rozklekotanym rowerze, z głową zawieszoną gdzieś w chmurach, śpiewaczka nawet nie zauważyła, kiedy kaprys losu sprowadził ją w sam środek chińskiej dzielnicy.
Powinna być już jakoś na miejscu. Myśli Yvette i zatrzymuje się przy jednej ze sklepowych witryn. Chwilę rozgląda się dookoła w poszukiwaniu jakiś znajomych obiektów, czegoś co mogłoby ją pokierować w dobrą stronę, szybko jednak okazuje się, że nic tu nie wygląda tak jak powinno. Już ma zaczepić jakiegoś przypadkowego przechodnia gdy dostrzega jego odmienną od europejskich kanonów urodę. Lekko zaniepokojona tym, że znowu zgubiła się, zastanawia się nad powrotem tą samą trasą, którą przybyła do tego dziwnego miejsca, szybko jednak okazuje się, że nie pamięta jak znalazła się w tym miejscu. Delikatnie przygryza wargę, czemu ona zawsze musi się zgubić, czy korona by jej z głowy spadła jakby choć raz w życiu skupiła się na tym co robi i po prostu bez żadnych przygód przyjechała rano do pracy? Przez chwilę prowadząc rower w jakimś przypadkowym kierunku, czy był w tym jakiś sens, pewnie nie, ale sama nie zauważyła zbytnio kiedy nogi poniosły ją w tę stronę i zanim się zorientowała była jeszcze bardziej zagubiona.
Jak Yvette miała ratować świat, kiedy nawet siebie samej nie potrafiła bezpiecznie przeprowadzić z punktu a do punktu b?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
ruch oporu
PisanieTemat: Re: Chinatown   Nie Sie 28, 2016 7:55 pm

Chinatown szarzało, jak właściwie szarzało wszystko - owa szara degeneracja, szara mgła wojny, opętywała każdą dzielnicę miasta, ogarniała swym rozległym, bezkształtnym ramieniem jak wąż oplątujący wokół ofiary swe cielsko. Félix przyglądał się temu z niepokojem, patrzył, jak wszędzie kolory bledną, serdeczność niszczy podejrzliwość - staje się zupełnie nijakie. I ludzie maszerujący chodnikami Paryża również zdawali się pogrążać, poddawać tej aurze, która padała czasem na niego samego, buntującego się, chcącego jakoś znaleźć dla siebie miejsce. Zawsze powtarzał sobie - bez przesady, nie trzeba patrzeć przez pryzmat zagrożenia, choć jednocześnie należy zachować ostrożność.
Bo może Félix Egner był naiwny, lecz jego niebywała zdolność wynajdywania w tłumie szczegółów, patrzenia na rozległą mozaikę, z dostrzeganiem każdego elementu z osobna - działała ciągle, wiecznie mógł się zatrzymać, popatrzeć i zauważyć. Tym razem, próżno doszukując się jakiś drobnych zakupów, ze zrezygnowaniem omiótł spojrzeniem mijane stragany. Wtem dojrzał kobietę - i wiedział, że dojrzał ją po raz drugi, w tym samym miejscu. Félix  zastanawiał się, czy czegoś nie szuka, próbując wyciągnąć wnioski z wyrazu jej fizjonomii. Najpierw nawet chciał coś powiedzieć. Ostatecznie wargi miał związane milczeniem.
Dopiero później, kręcąc się, gdy ruszył wreszcie w swą stronę, przez przypadek zdołał ją zbyt blisko minąć - przemieściła się, lecz wciąż jakby zdążała bez celu. Zbyt blisko, niewiele brakowało im do większego zderzenia - ale ostatecznie w akompaniamencie przepraszam Félix zatrzymał się, wziął głębszy wdech i zadecydował. Może był okropnym Don Kichotem w tych czasach, ale przeczucie nie chciało go opuścić.
- Wszystko w porządku? - zapytał więc, licząc, że owe pytanie ostudzi jego sumienie, nawet jeśli padająca odpowiedź będzie kłamliwa. Nie jemu weryfikować, choć miał nadzieję, że za niczym nie węszy. Co zresztą jest tu tak ciekawego?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
cywile
PisanieTemat: Re: Chinatown   Nie Sie 28, 2016 11:39 pm

Kiedy z lekkim opóźnieniem doszła do niej świadomość, że każdy kolejny krok prowadził ją do coraz większego zagubienia, postanowiła, trochę nazbyt gwałtowanie, zatrzymać się. Co prawda, przy próbie wykonania tego manewru, prawie przejechała trzech przechodniów, ale w końcu udało się jej zatrzymać, nie czyniąc przy tym większej krzywdy ani sobie, anie otaczającemu ją społeczeństwu.
Może by tak zostawić tu ten rower?
Plan sprzedania pojazdu na części pierwsze szybko zostaje przerwany przez czyjś głos. Yvette przez chwilę rozgląda się dokoła, żeby upewnić się, czy pytanie aby na pewno było kierowane do niej. Już kilka razy zdarzało jej się zacząć przypadkowej osobie opowiadać różne rzeczy, tylko dlatego, że nie zauważyła że dana osoba nie zwraca się akurat do niej. Kiedy jednak w niedalekiej od siebie odległości ujrzała wysokiego mężczyznę ze wzrokiem skierowanym w jej stronę stwierdziła, na około osiemdziesiąt procent, że to do niej kierowane były owe słowa.
-Nie do końca, zgubiłam się.- Na twarzy De Feuillide pojawił się przepraszający uśmiech, mówiący, jak bardzo jest jej przykro w związku z tym, że jest taką skończoną sierotką, ale to nie moja wina, to geny się źle poskładały. -Wiesz może jak dotrzeć do Opery Garnier?- Chciała coś jeszcze dodać, usprawiedliwić jakoś swoją potrzebę znalezienia tego miejsca, ale szybko zrezygnowała. Czy to nie było by podejrzane? Czemu ona się tym przejmuje, przecież miałaby prawo tam iść, nawet gdyby tam nie pracowało, co prawda było za wcześnie na przedstawienie, ale w okolicy Opery było wiele ciekawych miejsc, gdzie mogłaby zmierzać. Na przykład na przesłuchanie do NICH, ach ten cały cholerny świat zwariował, a oni razem z nim.
Z zadartą ku górze głową przyglądała się temu współczesnemu rycerzowi. Co prawda zbroi nie miał, konia też nigdzie w pobliżu widziała, ale przynajmniej zwyczaj ratowania cnych niewiast z opresji był wiecznie żywy w narodzie, tyle dobrze.
Yve miała nadzieje, że tajemniczy nieznajomy pomoże jej się odnaleźć, nawet nie zauważyła kiedy na jej twarzy wymalował się niema prośba, oczy zaświeciły się w ten sam sposób jak małym dzieciom kiedy coś bardzo chcą dostać od rodziców.
Dawniej całkiem inteligentna i bystra Yvette nie zauważyła kiedy gra słodkiej idiotki stała się jej drugą nierozerwalną twarzą, tą którą pokazywała otaczającemu światu, tak było łatwiej, bezpieczniej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Re: Chinatown   Nie Paź 30, 2016 6:39 pm

Nieśli go na prowizorycznych noszach przez kilka przecznic i dotarli wreszcie do Chinatown, gdzie widok rannego nie zrobił na sprzedawcach i przechodniach tak wielkiego wrażenia, jak można by się było spodziewać. Trzech młodych chłopaków przeniosło czwartego pomiędzy straganami, odnaleźli znaną im uliczkę i pobiegli pod pustymi balkonami prosto do swojej kryjówki w suterenie.
Pomieszczenie było naprawdę niewielkie; w jego centrum znajdował się duży, drewniany stół, w rogu stał kredens, którego półki były puste, a szuflady pełne igieł, nici i skrawków materiałów. Pod ścianą stały dwa zupełnie różne fotele o nierównych nóżkach i dziurawej tapicerce. Światło z okienka znajdującego się na poziomie chodnika padało prosto na stół, gdzie położyli młodego, rannego chłopaka.
- Biegnę po lekarza! - zawołał jeden z nich i wybiegł z sutereny z zamiarem odnalezienia kogoś, kto mógłby pomóc jego koledze.
A ten odzyskał właśnie przytomność i aż krzyknął z bólu, dlatego reszta chłopaków natychmiast znalazła się przy nim. Nie mogli poradzić za wiele na ranę postrzałową kolana, czekali na pomoc mającą nadejść już niebawem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
cywile
PisanieTemat: Re: Chinatown   Wto Lis 01, 2016 7:28 pm

Rosie biegła, a raczej szła szybkim krokiem za chłopakiem, trzymając coraz bardziej kurczowo torebkę im bliżej byli Chinatown. Wyszła ledwo ledwo ze szpitala..
Miała pewnie jakieś rzeczy ze sobą, zwykle nosiła bandaż czy plaster i gazę. Nie wiedziała, że tutaj to będzie za mało. Chłopak jednak nie wydawał się jej oszkiwać czy też kłamać by zwabić w pułapkę, więc podążyła za nim zaniepokojona tym co znajdzie na końcu swojej wędrówki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Re: Chinatown   Pią Lis 04, 2016 3:36 pm

Nieznajomy nie wytłumaczył się bardziej aż do momentu, gdy skręcili w uliczki trzeciej dzielnicy.
- Mój przyjaciel jest ranny - powiedział tylko zbolałym tonem, prowadząc pielęgniarkę za sobą i co jakiś czas rozglądając się, czy aby na pewno nie są śledzeni. Dwójka dotarła do obskurnego budynku na uboczu i zeszła do sutereny.
Pomieszczenie było naprawdę niewielkie; w jego centrum znajdował się duży, drewniany stół, w rogu stał kredens, którego półki były puste, a szuflady pełne igieł, nici i skrawków materiałów. Pod ścianą stały dwa zupełnie różne fotele o nierównych nóżkach i dziurawej tapicerce. Światło z okienka znajdującego się na poziomie chodnika padało prosto na stół, gdzie leżał nieznany Rosie młody chłopak. Na podłodze i na stole znajdowały się ślady jego krwi, a pielęgniarka po szybkich oględzinach mogła stwierdzić ranę postrzałową kolana. Kula wciąż w nim tkwiła.
Ranny był przytomny i pojękiwał z bólu, a na widok pojawiającej się w suterenie kobiety jego przyjaciele zgodnie podnieśli głowy.
- Czy jest pani w stanie mu pomóc? Zapłacimy - zapewnił gorliwie jeden z nich.
- I obiecujemy, że nikomu o tym nie powiemy. Z pani strony także bardzo liczymy na dyskrecję - dodał drugi, rozsądniejszy, choć wiedział, że w tej chwili wszyscy znajdują się na łasce Rosie.



Pamiętaj o tym, że aby posiadać niektóre przedmioty, należy wcześniej wykupić je ze sklepiku. Posiadanie apteczki uzasadniłaś w poście, możesz więc użyć tego uzasadnienia również przy okazji zakupów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content
PisanieTemat: Re: Chinatown   

Powrót do góry Go down
 
Chinatown
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Sous le ciel de Paris :: Paryż :: Prawy brzeg :: Pozostałe dzielnice-
Skocz do: