IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Stacja kolejowa


Share | 
 

 Stacja kolejowa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Stacja kolejowa   Sob Lip 30, 2016 10:35 am



Stacja kolejowa

Przed wojną na stacji panował ruch, a turystów nie brakowało - teraz jednak miejsce to prawie świeci pustkami. Nieliczni podróżni przyjeżdżają tutaj tramwajami, choć mówi się, że te wkrótce zostaną one zlikwidowane i zastąpią je całkowicie autobusy. Dla miejscowych i tak jest to bez znaczenia; z nostalgią wspominają czasy, gdy stacja kolejowa tętniła życiem.



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa   Pią Wrz 16, 2016 4:46 pm

Stacja kolejowa pozostawała dziś wyjątkowo cicha. Niewielu podróżnych spacerowało po wersalskich peronach, również żołnierzy niemieckich można było policzyć na palcach jednej dłoni, co szczególnie dzisiaj działało na korzyść członków Ruchu Oporu, biorąc pod uwagę, iż siniak na twarzy Mathieu mógłby zwracać niepotrzebnie uwagę. Oficjalnie dostawa broni miała już miejsce, lecz gdyby André i Mathieu zechcieli rozejrzeć się w poszukiwaniu jakiegokolwiek wagonu, w pobliżu nie znajdowało się nic, co mogło świadczyć o transporcie. Przed sobą mieli budynek dworca z przylegającą salą, tuż obok rozkład jazdy, z kolei za plecami pozostałe perony oraz wieżę kontrolerów. Od czego zaczną?

Od tej pory macie 48 h na rozpoczęcie zadania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
ruch oporu
PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa   Sob Wrz 17, 2016 3:42 pm

Gdy w pierwszej chwili usłyszał, że ma wybrać się z Paryża do Wersalu rowerem, nie do końca poprawnie ocenił odległość. Czy może – w ogóle nie wziął jej pod uwagę, z marszu akceptując rozkaz i nie zastanawiając się zbytnio nad samym procesem jego wykonania. Kilka lat temu może i by to zrobił, wojsko jednak oduczyło go analizowania i podważania poleceń, więc kiedy nadszedł wyznaczony dzień, po prostu stawił się w umówionym miejscu i razem z André ruszyli w drogę.
W połowie drogi prawe płuco zaczęło mu mocno dokuczać, w trzech czwartych ledwie mógł złapać oddech, mając wrażenie, że ktoś nalał mu do klatki piersiowej roztopionego, gorącego ołowiu. Zdrowy rozsądek nalegał na postój, długą walkę o dominację wygrał jednak upór, a Mathieu zamiast poprosić o chwilowe zatrzymanie się, po prostu na kilkanaście minut zamilkł, oszczędzając siły i powietrze, konieczne mu do trudnej bitwy z ograniczeniami własnego organizmu. Przeklinał je w myślach, ale niestety jedynie tyle mógł zrobić; nie było go stać na lekarzy, zresztą – niedawno zagojona rana postrzałowa wzbudziłaby zdecydowanie zbyt wiele pytań i podejrzeń, a ściąganie na siebie uwagi było ostatnim, na czym mu zależało.
Gdy zatrzymali się wreszcie przed stacją kolejową, łapał oddech przez równe dwie minuty, maskując ten fakt koniecznością poprawienia płaszcza i rozejrzenia się dookoła. Dzisiaj już nie zapomniał szalika; kawałek ciepłego materiału miał za zadanie nie tyle ochronić go przed chłodem, co chociaż częściowo zamaskować pozostałości po niedawnym nalocie, wciąż odznaczające się na jego twarzy barwnym fioletem – obecnie wypadającym dodatkowo groteskowo, bo otoczonym przez czerwone, wywołane wysiłkiem plamy. – Widzisz gdzieś jakiś pociąg? – zapytał półgębkiem, nadal trochę charcząc. Brak składu był pierwszą rzeczą, jaką zauważył i ta obserwacja rozlała się po jego klatce piersiowej nieprzyjemną, chłodną falą. Czy to możliwe, żeby źle zrozumiał rozmowę oficerów? Datę? Miejsce postoju? Zacisnął zęby, starając skupić się na innych detalach i nie pozwalając jeszcze, żeby kiełkująca panika zalała go całkowicie. Bardzo możliwe, że transport tutaj był, po prostu nie znajdował się na widoku.
Jeszcze raz objął teren spojrzeniem, jedną ręką przytrzymując rower. Wyglądało na to, że dworzec świecił pustkami; podróżnych było niewielu, żołnierzy – jeszcze mniej. Przeliczył w pamięci mundury, doliczając się tylko kilku. – Sprawdźmy najpierw, o której odjeżdża pociąg z Paryża – zaproponował, wskazując głową na sporą tablicę z rozkładem jazdy, po czym – niespecjalnie czkając na potwierdzenie, w końcu to było jedno z ich zadań – ruszył w tamtym kierunku, prowadząc rower obok siebie. Miał ochotę zapalić, ale mimo wszystko wciąż obawiał się odrobinę, że się udusi i nie chciał testować możliwości swoich płuc akurat teraz. Zmrużył oczy, zadzierając głowę do góry i próbując odszukać odpowiedni kurs.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
ruch oporu
PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa   Nie Wrz 18, 2016 10:12 pm

Działając w Ruchu Oporu uczy się jednej, ważnej rzeczy. Nie należy zakładać z góry, że coś wydarzy się na pewno. Drobny incydent mógł zmienić koncepcję ustalonego planu, wpłynąć na wcześniej podjęte decyzje. Od tego, jak prędko dostosowywało się do nowych warunków, zależała między innymi skuteczność funkcjonowania samej Organizacji.
Przyjął ze spokojem wiadomość, że Renard poważnie choruje i nie weźmie udziału w rekonesansie. Nawet specjalnie go ten fakt nie zdziwił. Coś tam słyszał o ostatnich przygodach chłopaka z Niemcami.
Kazać dzieciakowi spędzać chłodny dzień na zewnątrz. Bez skrawka koszuli na grzebiecie. Paskudnie go potraktowali, ale przynajmniej puścili do domu. Żaden to sekret, że mogli obejść się z nim znacznie, znacznie gorzej.
Wielcy i miłosierni panowie okupanci.
Gdyby André był przesądny, uznałby aresztowanie przed akcją zdobycia broni, za zły znak. Ale nie był przesądny. Przesądy w ogóle były czymś niepożądanym w Ruchu Oporu. Z wielu powodów. Ponadto wróg byłby gotów naściągać do Paryża czarnych kotów oraz wypisywać wszędzie trzynastki, byle zaszkodzić Résistance.
Niemożliwe? Ależ możliwe. Tutaj w mieście toczyła się nietypowa wojna. Konflikt, w którym wykorzystywało zarówno broń palną, jak i cały potencjał ludzkiego umysłu.
Wracając do sedna sprawy. Po namyśle, uznali, że najlepszym rozwiązaniem będzie, jak André osobiście wybierze się z Bernardem na stację. W ten sposób zaoszczędzi się czas i energię. W wyznaczonym dniu, André spotkał się więc w umówionym miejscu z kolegą z Ruchu Oporu. Po energicznym bonjour i zdawkowo rzuconej opinii o pogodzie, ruszyli w drogę.
Wypadałoby nieco lepiej poznać kogoś, z kim wykonywało się misję. Ze zwykłej ludzkiej potrzeby budowania relacji, zdobywania zaufania. Kto wie, czy w przyszłości nie przyjdzie im na sobie polegać.
Mimo to, nie narzucał się swojemu towarzyszowi. Żadnego zagadywania albo przyjacielskich pogaduszek. Chyba udzieliła mu się ta skłonność do milczenia Bernarda. Tak przy okazji; Bernard brzmiało znajomo. Czyżby?
Zacisnął usta. Zdecydował, że na razie nie będzie o to wypytywał. To zbyt osobiste.
Dotarli na stację w milczeniu, za to bez żadnych problemów. Na peronie czekała na nich mała niespodzianka. Żadnego pociągu. Niczego, co świadczyłoby o tym, że cokolwiek wjechało na stację.
- Nie - odpowiedział krótko. Ani śladu pociągu. To jednak nie oznaczało, że informacje były błędne. Pociąg mógł wcześniej dotrzeć na stację i po rozładowaniu wagonów, natychmiast odjechać. Ładunek broni został złożony do jakiegoś przydworcowego magazynu i chwilowo czekał na odbiór. Albo pociąg zwyczajnie się spóźniał. W każdym razie, André daleko było do napadu paniki. Rozejrzał się dookoła. Starał się sprawiać wrażenie człowieka, który niczemu ani nikomu nie przygląda się zbyt uważnie. Kolejny Francuz, troszczący się jedynie o to, by nie wchodzić w drogę mundurowym. Przynajmniej na stacji było mniej żołnierzy. To już coś.
- W porządku. Przekonajmy się, jak sprawy stoją - powiedział. Ponownie rozejrzał się po stacji. Czy gdzieś w pobliżu nie było żadnego budynku przypominającego magazyn?
Nieśpiesznie ruszył za Bernardem. Nie skomentował nierównego oddechu kompana, choć ktoś bardziej wyczulony na takie rzeczy, na przykład jego ojciec - lekarz, zaniepokoiłby się o jego kondycję. Zaraz zacząłby stawiać diagnozy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa   Pon Wrz 19, 2016 10:30 pm

Rozkład jazdy stanowiło zaledwie parę linijek z wypisanymi miastami oraz godzinami. Najwidoczniej stacja w Wersalu nie należała do najbardziej obleganych, zresztą nie było czemu się dziwić - najwięcej kursów odbywało się do centrum Paryża oraz z powrotem (konkretnie z Gare d'Austerlitz), a trwały około półtorej godziny. Najbliższy godzinie rozpoczęcia wystawy i jednocześnie najdogodniejszy był ten startujący o 16:15.

Gdy już zapamiętane zostały odpowiednie informacje, zapewne należałoby rozejrzeć się, gdzie dokładnie znajduje się dostawa. Cisza panująca na dworcu oraz względnie normalny widok niestety niczego nie ułatwiały. André i Mathieu tkwili więc w tym samym miejscu przez parę długich minut, szukając nie wiadomo czego. Dobrze, że oprócz nich wśród peronów nie było już wiele innych twarzy.
- Hej, uciekajcie stąd. - Obcy głos dobiegał zza ich pleców. Gdyby odwrócili się, ujrzeliby około czterdziestoletniego mężczyznę przebranego w strój roboczy, zmierzającego w ich kierunku. - Nie wyglądacie jakbyście czekali na pociąg... - stwierdził jeszcze płynnie po francusku, ale nie dokończył zdania, bo z przeciwnej strony szła już kolejna osoba.
- Wiem, że się spóźniam, Maxime, ale nie musiałeś od razu szukać zastępstwa. - Nieco obrażonym, ale przy tym również żartobliwym tonem odpowiedział mu inny mężczyzna, przystrojony w dokładnie ten sam ubiór Przechodził już przez przejście na torach, zbliżając się do peronu, przy którym stał już kolega z pracy. - Co to za jedni?
- Nie wiem, ale nie powinni się tu kręcić, bo zaraz zlecą się tamci. - Pierwszy z nich wykonał ruch głową w kierunku dworca oraz hali. Drugi pokiwał ze zrozumieniem i, na moment zapominając o sprawcach całego zamieszania, odpowiedział:
- Są wyjątkowo nerwowi. Nie da się przez nich przejść przez halę i trzeba iść dookoła - westchnął ciężko, obierając duże dłonie na biodrach. Zamilkł na moment, lecz zaraz potem jakby uprzytomnił sobie, że dwójka młodych mężczyzn dalej znajduje się w tym samym miejscu. - Dobra panowie - zwrócił się w końcu do André i Mathieu. - Idźcie już lepiej, nikt z nas przecież nie potrzebuje problemów, a już szczególnie z Niemcami - dodał ciszej, po czym machnął dłonią w bliżej nieokreślonym geście i  czekał, aż tamci wykonają polecenie. Dopiero gdy członkowie Ruchu Oporu odeszli, obydwaj z kolegą ruszyli w stronę wieży kontrolerów.

Hala przylegała bezpośrednio do dworca i zgodnie z krótką wymianą zdań nie można było przez nią przejść. Może więc warto by poszukać innej drogi?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
ruch oporu
PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa   Wto Wrz 20, 2016 2:19 am

Przypatrywanie się rozkładowi jazdy pozwoliło mu na moment skupić uwagę na czymś konkretnym, trudno jednak powiedzieć, żeby było to zajęcie czasochłonne; nawet kilkakrotne (na wszelki wypadek) prześledzenie paru linijek tekstu nie mogło zająć więcej niż minutę. Drugą poświęcił na dokładne zapamiętanie godziny oraz nazwy stacji, powtórzenie jej w myślach i zadbanie o to, żeby już tam została. Trzecia – niestety – upłynęła już na nieco bezczynnym staniu w miejscu. Nieistotne, ile razy nie rozejrzałby się dookoła (za każdym razem zwracając na siebie coraz więcej niepotrzebnej uwagi nielicznych podróżnych), wciąż nie potrafił dostrzec niczego, do chociażby mgliście nakierowało go na miejsce przechowania broni. Nie mogli przecież po prostu zaczepić pierwszego lepszego pracownika… prawda?
Prawie podskoczył, gdy za jego plecami rozległ się nieznajomy głos. Odwrócił się powoli, zerkając kontrolnie w stronę Jeana i dopiero później przeniósł spojrzenie na robotnika. Wyglądało na to, że ich chwilowa dezorientacja rzeczywiście budziła podejrzenia, na szczęście – póki co – nie ze strony niemieckich żołnierzy. Zaklął w myślach, jednocześnie przybierając na twarz wyraz oscylujący gdzieś pomiędzy zakłopotaniem, a przeprosinami. Otworzył usta, zanim jednak zdążył wypowiedzieć jakiekolwiek wyjaśnienie (wymyślone na poczekaniu i najprawdopodobniej niezbyt przekonujące), pojawił się drugi mężczyzna. Mathieu zamilkł więc, podskórnie wyczuwając, że tak właśnie należało zrobić i zaczął uważnie (choć dyskretnie) przysłuchiwać się krótkiej wymianie zdań między pracownikami dworca. Gdyby mógł, wtopiłby się w ścianę za sobą, żeby jeszcze mniej rzucać się w oczy.
Pierwszym dźwiękiem, jaki ośmielił się z siebie wydać, było ciche odchrząknięcie, gdy pierwszy z robotników – Maxime? – ponownie się do nich zwrócił. – Zapewniam, że problemy to ostatnie, czego nam potrzeba, monsieur. Bonne journée! – odpowiedział, kłaniając się lekko i odwracając się plecami do mężczyzn. Przez chwilę miał ochotę zapytać ich o halę i kręcących się tam Niemców, ale szybko odrzucił ten pomysł jako zbyt ryzykowny; zwracanie na siebie uwagi to jedno, jawne wypytywanie o coś, co najwyraźniej budziło co najmniej zdenerwowanie, to całkiem inna sprawa.
Kiedy odeszli kawałek, obrócił się przez ramię, upewniając się, że robotnicy zniknęli z zasięgu pola widzenia. I słuchu. – Chyba warto byłoby się przyjrzeć tej hali – rzucił cicho w stronę swojego towarzysza, już normalnym tonem. Krótki postój pod tablicą z rozkładem pozwolił mu na wyrównanie oddechu i teraz już jedynie lekkie kłucie w klatce piersiowej przypominało mu, że właśnie przebył trasę z Paryża do Wersalu na rowerze. – Raczej nie wparujemy do środka udając, że szukaliśmy łazienki, ale może gdyby obejść ją dookoła?.. – Spojrzał pytająco na Jeana, ciekaw jego zdania. Nie znał go co prawda prawie wcale, ale w tej chwili nie było to dla niego specjalnie istotne; przynależeli do jednej organizacji i jeżeli pozostali uważali go za godnego zaufania, to on również nie miał zamiaru tego podważać. Nie mógł sobie zresztą na to pozwolić, w pojedynkę niewiele by zdziałał.
Poprawił kołnierz płaszcza, rozejrzał się i zawiesił wzrok na budynku dworca. – Całkiem imponujący kawałek architektury, nie uważasz? – zapytał już głośniej, tak, by usłyszała go grupka przechodzących obok osób. Robotnik miał rację, nie wyglądali, jakby czekali na pociąg.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
ruch oporu
PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa   Czw Wrz 22, 2016 9:15 pm

Przyglądał się rozkładowi jazdy, jakby oprócz godzin odjazdu i przyjazdu, widniały na nim informacje o samej dostawie broni. Może czytanie pochłonęło go aż nazbyt bardzo, gdyż kompletnie zaskoczył go dobiegający za pleców głos. Odwrócił się w stronę robotnika. Na szczęście był to tylko robotnik. Żaden żołnierz, szykujący się do zadania paru niewygodnych pytań. Nie zmieniało faktu, że nieznajomy i tak przyglądał się im podejrzliwie.
Nie wyglądali na takich, co czekają na pociąg? Ten komentarz powinien ich trochę zmartwić. Lepiej byłoby, gdyby wyglądali na podróżnych, a nie na włóczęgów. Chociaż w dzisiejszych czasach większą uwagę przyciągali chyba podróżni niż włóczędzy. André szykował się, żeby uraczyć rozmówcę jakąś bajeczką o cioteczce, która miała na nich czekać na stacji, lecz nie pojawiła się na niej z niezrozumiałego powodu. Czyżby jej pociąg jeszcze nie przyjechał? Zanim zdążył coś powiedzieć, pokazał się kolejny robotnik. Z krótkiej wymiany zdań wynikało, że w hali siedzą nerwowi Niemcy. Bardzo interesujące. Co ich tak strasznie denerwowało? W zwyczajnych okolicznościach powiedziałby, że żołnierzy Trzeciej Rzeszy denerwowało absolutnie wszystko, co nie było niemieckie. Nawet rozpościerające się im nad głowami niebo. I nie byłoby w tym stwierdzeniu wielkiej przesady. W obecnej sytuacji należało sprawdzić, czym zajmowali się przebywający wewnątrz budynku mundurowi.
- Owszem - odezwał się, kiedy robotnicy powrócili do swoich zajęć - Budowę stacji rozpoczęto w połowie dziewiętnastego wieku. Fasada Dworca prezentuje się nowocześnie, jak na tamte czasy - zamilkł, nim na dobre wylazł z niego architekt. Innym razem podzieli się z Bernardem wiadomościami o dziewiętnastowiecznej architekturze. Mieli ważniejszą sprawę do załatwienia - Takie budynki - przystanął i ostrożnie przyjrzał się hali - Zazwyczaj mają więcej niż jedno wejście. Boczne może znajdować się po drugiej stronie.
Wznowił wędrówkę. Obejście budynku dookoła było niezłym pomysłem; szansą na wślizgnięcie się do środka. Szkopuł w tym, że nie wiedzieli, czego spodziewać się po przedostaniu się na halę. Niemcy mogli  gapić się na główne wejście. Nie powiedziane jednak, że któryś nie spojrzy w bok, akurat w momencie, gdy będą wchodzić do środka. Wyjaśnienia, że szuka się toalety mogło się im jeszcze przydać. Jakiekolwiek sensowne usprawiedliwienie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa   Pią Wrz 23, 2016 8:49 pm

Pomysł z obejściem dookoła hali był bardzo dobry i dzięki niemu André oraz Mathieu udało się dotrzeć do jeszcze jednych drzwi - ewakuacyjnych, zgodnie z wytartym napisem na starej tabliczce. Po naciśnięciu klamki z zaskoczeniem mogliby dostrzec, że pozostają one otwarte, a w środku znajduje się niedługi, ciemny korytarz, z którego dochodzą dość niewyraźne słowa innych osób. Nie mieli jednak całkowitej gwarancji, że korytarz zagwarantuje im osłonę przed właścicielami owych głosów, z drugiej strony, może warto spróbować?

Mistrz Gry wykonuje rzut kością:
1,3 - ciche skrzypnięcie starych drzwi zostaje usłyszane przez Niemców i jeden z nich dość ociężale zmierza w stronę źródła hałasu.
2,4,6 - po uchylenie drzwi nic się nie dzieje, a poza niemieckimi słowami - "Jak długo jeszcze mamy siedzieć na dupie i tego pilnować?" - żaden więcej dźwięk nie wydobywa się z korytarza, ponownie nie zostają zauważeni, nikt też nie pilnuje wejścia.
5 - André oraz Mathieu są obserwowani przez Niemców, z czego nie zdają sobie na razie sprawy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa   Pią Wrz 23, 2016 8:49 pm

The member 'Mistrz Gry' has done the following action : rzut kością


'Kość Mistrza Gry K6' :
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
ruch oporu
PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa   Pon Paź 03, 2016 4:58 am

przepraszam strasznie, usprawiedliwię się jutro! :c

Fakt, że już na wstępie zostali zaczepieni przez pracowników dworca, podczas gdy powinni byli postarać się jak najbardziej wtopić w tło, odebrał mu nieco pewności siebie, ale nie zabrał sprzed oczu jasnego celu; sprawdzenie godziny odjazdu to jedno, w wyprawie chodziło jednak przecież o coś więcej. Chyba nikt nie wątpił w to, że odpowiednie rozeznanie terenu należało do jednego z ważniejszych punktów programu – wystarczyłoby, żeby ominęli jakiś istotny szczegół albo zrozumieli coś opacznie i losy całej akcji mogłyby zawisnąć na włosku. Z kolei dokładne odwzorowanie sytuacji dawało im sporą przewagę; czuł więc na sobie odpowiedzialność i to właśnie ona popychała go do przodu, nawet jeżeli zdrowy rozsądek nakazywał odwrót.
Rzucił ostatnie spojrzenie na imponującą fasadę budynku. – W rzeczy samej – mruknął, przytakując na obie wypowiedzi André jednocześnie i podążył za nim, starając się nadać swoim krokom swobodnego, niewymuszonego wyrazu. Mimo że wymagało to od niego sporych pokładów silnej woli, nie rozglądał się dookoła ani nie szukał ewentualnych, śledzących ich oczu, zdając sobie sprawę, że tylko wzbudziłby w ten sposób dodatkowe podejrzenia. Dlaczego zresztą ktoś miałby się im przyglądać? Opanuj paranoję, Bernard, przykazał sobie stanowczo w myślach, bardziej niż na fantomowym, czyhającym za rogiem niebezpieczeństwie, skupiając się na zlokalizowaniu bocznego wejścia do hali.
Znaleźli je chwilę później, wtopione w jedną ze ścian dokładnie tak, jak przewidział jego towarzysz. Zerknął na niego porozumiewawczo i tym razem nie udało mu się powstrzymać krótkiego, dyskretnego spojrzenia za siebie, które – na szczęście? – nie wyłapało niczego alarmującego. Zatrzymał się przy drzwiach, wahając się tylko przez sekundę.
Nacisnął klamkę.
Szczęknięcie bezproblemowo ustępującego mechanizmu zdziwiło go do tego stopnia, że zamarł z dłonią wciąż zaciśniętą na metalowym uchwycie; nie wiedział dlaczego, ale był niemal stuprocentowo pewien, że spotkają się z wejściem zamkniętym na cztery spusty. Być może odrobinę też na to liczył – mimo że sam zaproponował obejście hali dookoła, to wparowanie do pomieszczenia wypełnionego Niemcami, nawet z zachowaniem maksymalnej ostrożności, wydawało mu się zbyt dużym igraniem z losem. Ale czy to był czas na wycofanie się?
Bezgłośnie wypuścił powietrze z płuc i uchylił drzwi nieco bardziej, żeby w następnej chwili wsunąć się cicho do środka, uprzednio oparłszy rower o ścianę budynku. Nie poszedł jednak dalej – odwrócił się w stronę Jeana, czekając, aż mężczyzna do niego dołączy i jednocześnie uważnie wsłuchując się w szmer dochodzących z głębi hali głosów, mocno licząc na to, że ciemny korytarzyk pozostaje poza zasięgiem czyjegokolwiek wzroku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa   Nie Paź 09, 2016 7:53 pm

Węszących dookoła hali młodych mężczyzn w końcu zauważył niemiecki patrol. Dwaj mundurowi pojawili się obok Mathieu i Andre tak szybko, że Ci nawet nie zdążyli zauważyć z której strony nadeszło niebezpieczeństwo. Padło kilka gróźb w języku niemieckim, na szczęście rebelianci zdołali się wykręcić z całej sytuacji tłumacząc, że tak naprawdę szukali tylko toalety. Podając się za turystów obiecali, że więcej się tu nie pojawią i odjechali w stronę stolicy. Nie wykonali swojej misji do końca, jednak podstawową wiedzę odnośnie stacji i okolic udało im się zdobyć.

zt dla wszystkich.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa   Sro Paź 12, 2016 1:16 pm

Nadszedł wreszcie długo wyczekiwany dzień, w którym Ruch Oporu zamierzał odgryźć się Okupantom i zdobyć niezbędną do dalszej walki broń. Już od dnia zebrania w antykwariacie, w szeregach organizacji czuło się napięcie, a uczestnicy planowanej misji każdego dnia spoglądali nerwowo na kalendarz. Szesnasty dzień marca powitał ich przymrozkiem, jednak prognozy na popołudnie i wieczór były znacznie bardziej optymistyczne - nie zapowiadało się na deszcz, a niebo miało być przyjemnie przejrzyste. Za kilka godzin miało okazać się, czy był to dla rebeliantów zwiastun powodzenia zadania.

Pociąg do Wersalu miał odjechać równo o piętnastej i dotrzeć do celu chwilę przed godziną siedemnastą. Nie wszyscy pasażerowie mieli szczere zamiary, znajdowało się wśród nich dwoje członków Ruchu Oporu, którzy na miejscu mieli spotkać się z resztą swojego oddziału i wykraść broń składowaną nieopodal stacji. Ubrani jak urzędnicy, wyposażeni w fałszywe dokumenty, a pierwszy rzut oka nie wzbudzali sensacji.
Zgodnie z informacją na zakupionych biletach odnaleźli właściwy tor, przy którym stał już pociąg. Miejsca w wagonie bezprzedziałowym sprawiały, że byli narażeni na spojrzenia swoich współpasażerów, ale o tej porze i w tych czasach nikt niepotrzebnie nie podnosił wzroku. Wydawało się, że podróż ma szansę upłynąć w spokoju.


Technicznie
Rozpoczynamy misję!
Nie ma znaczenia, w jakiej kolejności pojawicie się na stacji. Możecie założyć, że wsiedliście do pociągu, a ten ruszył.
Nad lub pod postem koniecznie napiszcie, co Wasza postać posiada przy sobie, uzupełnijcie także pole w profilu na czas misji.
Ważne! Wszelkie poślizgi z postami zgłaszajcie proszę w prywatnej wiadomości do MG, który będzie pilnował płynności rozgrywki. Możecie napisać w nich, co postać zamierzała zrobić, a Mistrz uwzględni to w swoim poście.
Następny post MG pojawi się w piątek wieczorem.

W związku z tym, że Wasze fałszywe dokumenty nie są dobrze przygotowane, pierwsza osoba w temacie rzuca kością k6.

1 - Pojawia się konduktor sprawdzający bilety, który jest tak rzetelny w swojej pracy, że od razu prosi Was o pokazanie także dokumentów. Coś wzbudza jego podejrzenie i wzywa do siebie mundurowego, przydzielonego do patrolu w pociągu. [przed Waszymi następnymi postami pojawi się post MG]
2, 4 - Nie możecie znaleźć swoich biletów i wzbudzacie zainteresowanie współpasażerów. Po kilku minutach poszukiwań odnajdujecie je i oddajecie do sprawdzenia, konduktor odchodzi.
3, 5 - Konduktor sprawdza Wam bilety i dokumenty, odczytując je na głos. Zanim odchodzi, odzywa się ktoś siedzący nieopodal Was "Ja pracuję w tym Urzędzie, ale nie znam tych państwa!"
6 - Konduktor, który sprawdza bilety, jest już tak zmęczony i rozkojarzony, że tylko rzuca okiem na Wasze papiery i rusza dalej, nie mówiąc słowa.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
ruch oporu
PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa   Sro Paź 12, 2016 3:18 pm

Gdyby nie nagły, niespodziewany i odgórny rozkaz, Gilbert nigdy nie podejrzewałby, iż będzie brał udział w jakiejkolwiek misji wymagającej większego zaangażowania i, co więcej, przedstawiającej spore ryzyko. Można było powiedzieć, że w ruchu oporu pojawił się wraz z pewnymi warunkami, a jednym z nich był fakt, iż nie chciał angażować się czynne działania, a przynajmniej nie na początku, gdy stan jego zdrowia był wciąż wątpliwy, a każde niepowodzenie mogło skutkować urazem nie tyle fizycznym, a psychicznym.
Tym razem nie miał jednak wyboru, dowódca zgłosił się do niego nie tyle z prośbą, a rozkazem, iż ma zająć miejsce innej osoby, która z jakiś powód nie mogła wypełnić zadania. Fourier przeklinał go w myślach, jednak nic nie powiedział, kiwając jedynie głową i starając się nie myśleć za wiele o tym, z czym będzie się musiał zmierzyć. Widział przed sobą całą masę scenariuszy, zgodnie z którymi wszystko mogło pójść źle i, nie wiedząc czemu, łapał się nad tym, iż powoli żegna się ze swoim niewielkim mieszkaniem, zdecydowanie zbyt wiele uwagi poświęcając kotu, który już jakiś czas temu przybłąkał się do niego i od tego czasu został, znikając na całe dnie, aby w nocy zwinąć się obok Gilberta, być może dziękując za to, że dzieli się i tak niewielką ilością jedzenia.
Wśród całego negatywnego podejścia, zdenerwowania i stresu był jeden aspekt, który sprawiał, że chłopak na chwilę zapominał o układanych w głowie scenariuszach. Jeśli miał umrzeć, przynajmniej umrze robiąc coś, w co wierzy i już nigdy więcej nie będzie się musiał zmagać ani ze swoją przeklętą pamięcią, śledzącymi go krok w krok wspomnieniami czy losem, który przez długi czas najwyraźniej nie stał po jego stronie.
W noc przed rozpoczęciem misji nie mógł spać, wpatrując się w ciemny sufit, słuchając podejrzanych odgłosów dobywających się zza ściany i myśląc o tym, iż być może ostatni raz spędza noc w tym właśnie miejscu, zupełnie samotny, zagubiony i odrobinę przerażony tym, co może się wydarzyć. Rankiem doszedł do wniosku, iż mimo wszystko nie jest jednak zmęczony i pospiesznie ubrał na siebie garnitur, który załatwił mu ktoś z oddziału bo on sam nie posiadł nic poza kilkoma parami podniszczonych spodni i koszul, które z pewnością nie odpowiadały randze urzędnika. Nie pamiętał już, kiedy ostatni raz wyglądał tak odświętnie, z pewnością na zakończeniu liceum, gdy odbierał świadectwo od dyrektora, w głowie układając plan ucieczki z domu ciotki i rozpoczęcia życia, które w myślach wyglądało zupełnie inaczej.
Na peronie zjawił się wcześniej, dokładnie sześć razy sprawdzając godzinę oraz miejsce, sześć razy sprawdzając, czy w ukrytej kieszeni płaszcza spoczywa niewielki sztylet, sześć razy upewniając się, iż to na pewno ten dzień i na koniec, również sześć razy, powtarzając sobie pod nosem, iż wszystko będzie dobrze, choć sam nie do końca w to wierzył. Gdy wychodząc rzucił ostatnie spojrzenie w roztrzaskane lustro miał wrażenie, iż nie wygląda na aż tak przerażonego, jak mu się zdawało i miał nadzieję, iż takim postrzegać go będą również inni ludzie.
Wszedł do stojącego pociągu ściskając w dłoniach skórzaną torbę, zajmując miejsce pod oknem i wyglądając na peron ze świadomością, iż teraz nie ma już odwrotu, gdy pociąg powoli zaczął ruszać ze stacji.
Przy sobie: sztylet
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa   Sro Paź 12, 2016 3:18 pm

The member 'Gilbert Fourier' has done the following action : rzut kością


'Kość Mistrza Gry K6' :
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa   Nie Paź 16, 2016 4:31 pm

Kilkanaście minut po tym, jak Gilbert i Morgane zajęli swoje miejsca, drzwi wagonu otworzyły się i pojawił się w nich konduktor, proszący o wyjęcie biletów celem ich sprawdzenia. Szmer otwieranych toreb i przeszukiwanych kieszeni poniósł się przed siebie, docierając także do dwojga pasażerów, którzy udawali kogoś, kim nie byli.
Konduktor był sędziwym mężczyzną ze sporym brzuchem, więc dotarcie do Fouriera i jego koleżanki zajęło mu trochę czasu. Najwyraźniej miał też problem ze wzrokiem, bo ich bilety wraz z dokumentami przystawił sobie pod nos i zaczął wyczytywać na głos, podobnie jak w przypadku kilkunastu poprzednich. I wszystko byłoby w porządku, gdyby nie pewna kobieta, która usłyszawszy nazwę urzędu, w jakim rzekomo pracowali Gilbert i Morgane, natychmiast zainteresowała się tematem.
- Ja pracuję w tym urzędzie, ale nie znam tych państwa! - oznajmiła głośno i wyraźnie, a spojrzenia wszystkich pasażerów z wagonu skierowały się do miejsca, w którym siedziała dwójka już podejrzanych.
Zapadła cisza, konduktor spoglądał to na rudowłosą, to na blondyna, oczekując wyjaśnień. Morgane przełknęła głośno ślinę, ale zaraz po tym wypaliła:
- No ja też pani nie kojarzę, to bardzo dziwne. A Pan, panie kolego? - zapytała nieco nerwowo, spoglądając na Gilberta - Od kiedy pani u nas pracuje? - jak na aktorkę przystało, rudowłosa postanowiła wykorzystać swoje talenty, wplątując w przedstawienie także Fouriera. Jednak czy on był na tyle odważny, by zdecydować się udawać przed tak liczną publicznością w grze o tak dużą stawkę?


Na odpis macie 48 godzin.
Morgane może się włączyć do gry wyłącznie po konsultacji z MG.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
ruch oporu
PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa   Nie Paź 16, 2016 5:16 pm

Odkąd pociąg ruszył ze stacji Gilbert miał tylko jedno życzenie – aby chociaż ta podróż minęła pomyślnie. W wagonie pełnym ludzi nie było miejsca, w którym można było się schować, a możliwości ucieczki z rozpędzonego pociągu także pozostawały niewielkie, a te, które przychodziły mu do głowy nie były najbezpieczniejsze i osobiście wolałby raczej ich nie wypróbowywać. Dlatego siedział, wpatrując się w mijające za oknem widoki, mając u boku nie za dobrze znaną mu dziewczynę, która tego dnia miała być jego towarzyszką. Czy obecność kogoś innego podnosiła go na duchu? Być może powinna, w końcu co dwie głowy to nie jedna i gdyby wpakowali się w jakieś kłopoty miał kogoś, na kim mógłby choć trochę polegać. Niestety, to wcale go nie pocieszało. Chociaż liczył, że Morgane jest bardziej wygadana od niego i ma jako tako głowę na karku, nie widział różnicy w tym, czy zginie sam czy w czyimś towarzystwie. Po śmierci takie rzeczy, jak zresztą wszystkie inne, nie miały już raczej znaczenia.
W całym Paryżu znalazłaby się może jedna osoba, którą chciałby mieć teraz u swego boku, jednak nauczony tym 22-letnim doświadczeniem dobrze wiedział, że w życiu nie zawsze dostaje się to, czego się pragnie. W praktyce zazwyczaj oznaczało to, że od losu otrzymuje się to, czego chce się najmniej i trzeba jakoś dostosować się do panującej sytuacji, a nie odwrotnie. Fourier właśnie to starał się robić w pociągu, gdzieś między zadawaniem sobie pytania co ja, do cholery, tutaj robię i powtarzaniem jak mantrę weź się w garść, wszystko będzie dobrze. Gdy na pierwsze zdecydowanie nie znał odpowiedzi, z drugim nie do końca potrafił się zgodzić.
Po kilkunastu minutach, gdy już powoli zaczął oswajać się z całą sytuacją, choć ogromne napięcie wciąż w nim pozostało, drzwi przedziału otworzyły się i do środka wszedł dość opasły konduktor, proszący pasażerów o wyciągnięcie biletów. W ciągu sekundy Gilbertowi serce zabiło o wiele mocniej, niż powinno, a w umyśle pojawiły się setki myśli odnośnie tego, jak wielkim problemem może być dla nich kontrola biletów, jeśli coś pójdzie źle. W końcu konduktor zbliżył się i do nich, wyciągając swoją dłoń, aby odebrać wyciągnięte wcześniej z kieszeni płaszcza bilety. Ku swojej radości zauważył, że jego ręka nie zatrzęsła się ani o milimetr, gdy podawał dokument mężczyźnie, uznając to za swego rodzaju sukces. Gdy już miał nadzieję, że wszystko pójdzie sprawnie i reszta podróży przebiegnie bez większych zakłóceń, dobiegł do niego głos kobiety, który ściągnął spojrzenia całego wagonu w stronę chłopaka oraz jego towarzyszki. Zazwyczaj będąc dość łagodną osobą, tym razem miał naprawdę ochotę rzucić się w jej stronę i udusić gołymi rękoma za to, że odebrała im szansę na sprawne dojechanie do miejsca. Zamiast tego siedział spokojnie, uśmiechając się lekko i starając skupić wzrok na jakimś przypadkowym punkcie. Zanim zdążył pomyśleć nad tym, co mógłby odpowiedzieć, Morgane odezwała się pierwsza. W jej głosie mógł wyczuć lekką nerwowość, jednak był jej wdzięczny za podjęcie jakiejkolwiek inicjatywy.
- Nie, zdecydowanie nie. Nigdy wcześniej nie miałem przyjemności spotkać tej pani – odpowiedział z wymuszoną w głosie pewnością, podejmując jej grę i mając nadzieję, że jakoś ujdzie im to na sucho. W myślach jednak zaczął już obmyślać plan wybicia szyby i wyskoczenia przez okno, oszacowując swoje szanse przeżycia w zderzeniu z twardą ziemią, biorąc pod uwagę prędkość, z którą poruszał się pociąg.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa   Wto Paź 18, 2016 9:35 am

Szybka odpowiedź i swoisty kontratak odebrały nieznajomej odrobinę animuszu. Niezależnie od tego, czy nie wierzyła w słowa współpasażerów, czy zaczęła zastanawiać się, czy aby na pewno nie pracują razem, na jej twarzy malował się obraz wielkiego zdziwienia, a policzki poróżowiały lekko.
- Ja... - zaczęła, ale przed dobrą chwilę nie mogła skończyć zdania - Od miesiąca, ale... przecież nas nie jest wcale tak dużo w budynku - zaczęła brnąć pokrętnie w swoją wersję, zerkając na siedzących dookoła ludzi, jakby szukała u nich potwierdzenia.
Morgane za to nabierała pewności siebie, choć widownia była znacznie mniejsza niż ta, do której przywykła rudowłosa.
- W takim razie zapraszam jutro do nas, na trzecie piętro, mamy kawę z cukrem - uśmiechnęła się zachęcająco.



Mistrz Gry wykonuje rzut kością.
1 - Konduktor mamrocze coś pod nosem, ale odchodzi do innego wagonu i nie wraca, współpasażerowie zaczynają zajmować się sobą, sytuacja wraca do normy.
2, 4 - Kobieta mamrocze przeprosiny, wyciąga gazetę i uznaje sytuację za niebyłą. Dalsza podróż mija bez większych zawirowań i pociąg staje w końcu na stacji w Wersalu.
3, 5 - Kobieta spuszcza wzrok, konduktor odchodzi. Chwilę po tym nieznajoma dosiada się do Gilberta i Morgane, nachyla w ich stronę i szepcze "Dobrze wiem, że macie fałszywe papiery. Jak mnie przekonacie, żebym za chwilę nie podniosła się i nie pobiegła po strażnika?"
6 - Konduktor ocenia, że sytuacja jest podejrzana, odchodzi do innego wagonu, ale dwie minuty później Gilbert zauważa przez szybę, że konduktor wraca do nich w towarzystwie jakiegoś żołnierza.


Po rzucie odpisuje Gilbert.
Na odpis masz 48 godzin.
Morgane może się włączyć do gry wyłącznie po konsultacji z MG.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa   Wto Paź 18, 2016 9:35 am

The member 'Mistrz Gry' has done the following action : rzut kością


'Kość Mistrza Gry K6' :
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
ruch oporu
PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa   Wto Paź 18, 2016 10:38 pm

Minuty, towarzyszące kontroli biletów i wymianie zdań w wagonie były prawdopodobnie jednymi z najbardziej stresujących w całym jego dotychczasowym życiu. Wraz z każdą kolejną, mijającą sekundą, która zdawała się ciągnąć w nieskończoność i jedynie odwlekać to, co było nieuniknione i prędzej czy później i tak miało się wydarzyć, czuł jak zaczyna rosnąć w nim napięcie, obawiając się najgorszego.
Nie chodziło już nawet o jego życie, zdrowie, bezpieczeństwo czy cokolwiek, co mogło wiązać się z jego osobą. Jeśli konduktor postanowi przyprowadzić żołnierza, jeśli im nie uda wyplątać się z całej sytuacji i dotrwać w pociągu aż do stacji w Wersalu, cały przygotowany przez Ruch Oporu plan legnie w gruzach. Jeśli nie zostaną zabici, a jedynie aresztowani, nie miał pojęcia, jak długo udałoby mu się wytrzymać, gdyby postanowiono go torturować, aby wyjawił wszystko, co wie. I choć nie wiedział aż tak wiele, miał w swojej głowie kilka informacji, które mogłyby zagrozić innym członkom i z którymi nie zamierzał świadomie dzielić się z Niemcami.
Wolał nawet nie myśleć o tym, co by się stało i z tych dwóch możliwości wolałby chyba śmierć na miejscu, niż konieczność mierzenia się z byciem zdrajcą, z jeszcze większym upokorzeniem przed samym sobą i zawodem, który sprawiłby ludziom, którzy przyjęli go z otwartymi ramionami i jako tako pomogli stanąć na nogi.
Próbował być jednak dobrej myśli, w końcu nie wszystko było jeszcze przesądzone, póki żadna osoba w mundurze nie pojawiła się w polu ich widzenia, szanse były jeszcze całkiem wysokie. Szczególnie, iż pomimo zdenerwowania Morgane zdawała radzić sobie całkiem dobrze, gdy kobieta, która poprzednio z taką pewnością w głosie zaprzeczyła temu, iż kiedykolwiek widziała ich w urzędzie, nagle spoglądała ze zdziwieniem po siedzących dookoła ludziach, jakby słowa dziewczyny znacznie zbiły z ją tropu. Na jej policzki wstąpił wyraźny róż, gdy starała się jakoś wybrnąć z całej sytuacji. Jednocześnie Gilbert zaczynał odzyskiwać pewność siebie. Musiał nawet powstrzymywać pragnący wślizgnąć się na jego usta uśmiech, nie tyle zadowolenia co ulgi. I choć miał świadomość, iż nie powinien czuć się zbyt pewnie, póki żaden inny pasażer nie zamierzał kontynuować podejrzliwości kobiety, trochę mu ulżyło.
- Tak, będzie nam bardzo miło – powtórzył za Morgane, również obdarzając kobietę uprzejmym uśmiechem, kiwając lekko głową jakby na potwierdzenie swoich słów.
Sam konduktor, najwyraźniej odrobinę zmieszany całą sytuacją, mruknął coś pod nosem, z pewnością uważając ją za zwykłe nieporozumienie i bez większych problemów opuścił wagon, wcześniej zwracając im wszelkie dokumenty. Gilbert nie przypuszczał, aby miał jeszcze powrócić i nic też się na to nie zapowiadało, a gdy reszta pasażerów przestała zwracać na nich uwagę, a po wagonie na powrót uniósł się szmer rozmów, chłopak oparł się wygodniej o fotel, rzucając Morgane krótkie spojrzenie, po czym z powrotem odwrócił się w stronę okna, mając wielką nadzieję, iż reszta podróży minie im we względnym spokoju.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa   Sob Paź 22, 2016 1:21 pm

Dzięki współpracy Morgane i Gilberta, wścibska kobieta straciła na pewności siebie i nie zdemaskowała rebeliantów. Na propozycję rudowłosej tylko skinęła głową i zamilkła, choć wszyscy zebrani w wagonie mogli jeszcze przez chwilę obserwować jej zaróżowione policzki. Konduktor i współpasażerowie nie wracali już do sprawy, mężczyzna odszedł, by sprawdzać bilety gdzie indziej, a sytuacja wróciła do normy.
Reszta podróży upłynęła już członkom Ruchu Oporu spokojnie, choć w miarę zbliżania się do stacji mogli odczuwać mały stres związany z tym, kogo tam zastaną. Wiedzieli, że reszta oddziału pojawi się tam dopiero po siedemnastej, jednak nie mieli zielonego pojęcia, że ciężarówka nie wyruszyła jeszcze z garażu. Gdy więc pociąg zaczął zwalniać, a w końcu zatrzymał się na stacji w Wersalu Gilbert i jego towarzyszka oczekiwali, że wszystko pójdzie zgodnie z planem.
Oprócz nich z pociągu wysiadło kilka osób, jednak byli to cywile, którzy szybko rozeszli się w swoje strony. Dworcowy zegar wskazywał godzinę za pięć siedemnastą, na zewnątrz robiło się ciemno, a rebeliantów czekało zadanie do wykonania. Należało szybko zbadać teren, zorientować się, czy nie wzmożono patroli i ilu mundurowych pilnuje hali, w której składowano broń.
- Może się rozdzielimy? Ja pobiegnę szybko na drugą stronę torów i zobaczę, czy tam nie mają jakiejś stróżówki, z której mogliby wezwać posiłki? - zaproponowała Morgane, spoglądając wyczekująco na Gilberta. Czy jednak rozdzielanie się było dobrym pomysłem?


mapka
Ze swojego miejsca widzicie dobrze zarówno drogę, jak i wejście do hali z bronią. Nie widzicie co znajduje się za halą oraz po drugiej stronie dworca i te miejsca należałoby sprawdzić.
Na odpis masz 48 godzin.
Morgane może się włączyć do gry wyłącznie po konsultacji z MG.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
ruch oporu
PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa   Nie Paź 23, 2016 7:59 pm

Ku wielkiej uldze Gilberta całe zamieszanie zdawało rozpłynąć się w powietrzu, a reszta podróży minęła im spokojnie i w milczeniu, gdy każde z nich z pewnością pogrążone było we własnych myślach. Nie mógł powiedzieć, o czym myślała jego towarzyszka, samemu wpatrując się za mijający za oknem krajobraz. Sposób, w jaki udało im się wybrnąć z tej sytuacji odrobinę podniósł go na duchu, jednocześnie pozwalając zachować trzeźwość umysłu i świadomość, że to nie było najgorszym, co mogłoby ich spotkać. Gdyby przypadkiem w wagonie znajdował się jakikolwiek niemiecki żołnierz, z pewnością nie uszłoby im to na sucho i być może już w pociągu zakończyłaby się ich przygoda z misją odbicia broni.
Gdy pociąg zaczął zwalniać, aby w końcu zatrzymać się na stacji, Gilbert dobrze wiedział, że tak naprawdę najtrudniejsze dopiero przed nimi i wszystko jeszcze może się zdarzyć. Nie miał pojęcia, co zastaną na miejscu ani jak prezentować się będzie dalsza część akcji, więc gdy w końcu wysiedli na peron wraz z garstką innych cywili, czuł coraz większe zdenerwowanie, które usilnie starał się w sobie stłamsić. Wepchnął dłonie głębiej w kieszenie płaszcza, przechodząc wraz z Morgane przed budynek dworca, przelotnie rzucając krótkie spojrzenie w stronę zegara. Za pięć piąta, zgodnie z planem ciężarówka miała pojawić się po piątej, a to oznaczało, że nie mieli tak wiele czasu, aby rozeznać się w terenie i upewnić się, iż liczba patroli nie pozostała zwiększona i sprawdzić stan mundurowych, którzy odpowiedzialni byli za pilnowanie hali z bronią.
Zatrzymali się przed budynkiem, mając dość dobry wgląd na drogę, którą miał przyjechać samochód z resztą członków ruchu oporu oraz na wejście do samej hali, jednak z tego punktu nie mogli zobaczyć nic więcej. Gdy padła propozycja dziewczyny, Gilbert przez kilka sekund rozważał w milczeniu jej słowa, starając się przewidzieć różne możliwości. Nie mieli dużo czasu i sprawdzenie tego, co znajdowało się za torami, wydawało się rozsądnym pomysłem. Z drugiej strony… Fourier miał wątpliwości. Rozdzielenie się oznaczało, iż na jakiś czas pozostanie zupełnie sam i nie był pewien, czy gdyby wydarzyło się coś niepożądanego, dałby sobie radę.
- Dobrze – powiedział w końcu, choć nie bez trudu, zamiast na Morgane patrząc w stronę hali z bronią – Ja sprawdzę, co jest za halą – dodał, przełykając ślinę i czując, jak jego żołądek ściska się boleśnie ze strachu. Nie miał jednak wyjścia, skoro już tu był, musiał postarać się wypaść jak najlepiej, choć nie mógł powiedzieć, aby czuł się w tej sytuacji najlepiej.
Kiedy w końcu udało mu się ruszyć z miejsca miał wrażenie, iż jego nogi zrobione są z kamienia. Początkowo stawianie kroków sprawiało mu trudność, jakby jakaś wewnętrzna siła próbowała go zatrzymać w miejscu. Spokojnym krokiem kierował się w stronę hali, nie mając pojęcia, co tam zastanie i starając się nie zwracać na siebie uwagi, choć był niemalże pewien, iż jego i tak jasna cera była już biała niczym kartka papieru.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa   Pon Paź 24, 2016 9:11 am

- Spotkamy się tu za piętnaście minut - Morgane uśmiechnęła się pokrzepiająco do Gilberta, pragnąc dodać mu otuchy, po czym odwróciła się i spokojnym krokiem powędrowała do przejścia podziemnego, pragnąc przejść nim na drugą stronę torów. Chłopak jeszcze przez jakiś czas mógł widzieć jej rudą czuprynę, ale w końcu i ona zniknęła. Został sam.
A przynajmniej tak mogło mu się wydawać, gdyż w okolicy dworca nie kręcili się już żadni cywile. Jedyną osobą, którą póki co widział, był starszy mężczyzna siedzący w kasie biletowej, jednak z godnie z rozpiską na okienku, jego zmiana kończyła się za dwie minuty.
Wędrując w stronę hali, Gilbert mógł zauważyć coraz więcej elementów, jakich nie byłby w stanie dostrzec z miejsca, w którym wcześniej się znajdował. Widział więc, że dwuskrzydłowe drzwi do hali są zamknięte, a tuż za nią stoi niewielka ciężarówka. Pomiędzy halą a murkiem służącym za ogrodzenie, znajdowało się też małe składowisko starych szyn i kupa gruzu, najpewniej pozostałość po przebudowie budynku znajdującego się nieopodal hali.
Gdy dworcowy zegar głośno oznajmił wybicie godziny siedemnastej, Fourier dostrzegł to, na czym najbardziej mu zależało - niemiecki patrol, składający się z dwóch żołnierzy w mundurach. Spacerowali oni powoli dookoła hali, a gdyby młody chemik zerknął na swój własny zegarek i odczekał parę chwil, mógłby zauważyć, że obejście budynku w takim tempie zajmuje im około ośmiu minut.
Zbliżała się godzina wyznaczona przez Morgane, a jeśli Gilbert zdecydowałby się wrócić na dworzec po drodze na pewno zauważyłby, że kasa biletowa jest już pusta i nieczynna. Być może wróżyłoby to dobrze na przyszłość, gdyby nie fakt, że nigdzie nie było widać rudowłosej aktorki. Morgane nie pojawiła się w wyznaczonym miejscu o wyznaczonej porze.



Na odpis masz 48 godzin.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
ruch oporu
PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa   Pon Paź 24, 2016 8:14 pm

Gdy sylwetka Morgane zupełnie zniknęła mu z pola widzenia, a on sam ruszył w stronę hali, zaczął zastanawiać się nad tym, czy był jedynym członkiem Ruchu Oporu który przez większość czasu zadawał sobie jedno pytanie: co ja tu w ogóle robię. Nie chodziło jedynie o stację kolejową, która wraz z kolejnymi krokami stawała się dla niego bardziej widoczna, gdy mógł dostrzegać rzeczy, które jeszcze przed chwilą pozostawały zupełną tajemnicą. Czasem naprawdę nie wiedział, dlaczego zgodził się na wstąpienie w szeregi tajnej organizacji. Owszem, sytuacja w jego kraju nie była dla niego zadowalająca, choć zaraz po wybuchu wojny i rozpoczęciu okupacji dość często miał styczność z niemieckimi przybyszami, którzy dość chętnie korzystali z jego usług. Nigdy jednak ani jego praca, ani te kontakty nie sprawiały mu przyjemności, wręcz przeciwnie, były powodem, dla którego wszystkie autodestrukcyjne myśli nawiedzały jego głowę i prześladowały w snach. Mógł przecież odmówić wiedząc, iż wszystko to było ponad jego siły – zarówno fizyczne jak i psychiczne. Wstąpienie do Résistance nie było w końcu warunkiem za uratowanie jego życia, a jednak przyjął propozycję i czasem, oprócz poczucia, iż było to wielkim błędem, miał również wyrzuty sumienia, a dręczące go poczucie bezużyteczności nie dawało mu spokoju.
Być może uczestnictwo w pierwszej misji było dla niego sposobem na to, aby choć na chwilę uciszyć te głosy, pokazać, iż jest wart o wiele więcej, niż wszystkim mogłoby się wydawać, a może nawet dowiedzieć się czegoś o sobie samym.
W miarę zbliżania się w stronę hali, Gilbert uważnym wzrokiem lustrował otoczenie zauważając, iż w około nie ma żywej duszy, z wyjątkiem jego samego oraz siedzącego w budce do sprzedaży biletów mężczyzny. Starając się opanować zdenerwowanie, rozglądał się wokoło, zwracając uwagę na to, iż drzwi hali są zamknięte. Za budynkiem, poza składowiskiem starych szyn i gruzu, zaparkowana stała również niewielka ciężarówka. Wraz z wybiciem na zegarze godziny siedemnastej oczom Fouriera ukazał się niemiecki patrol, który składał się z dwóch umundurowanych żołnierzy. Aby zająć czymś wzrok, chłopak rzucił spojrzenie na swój zegarek, jednocześnie oszacowując, iż obejście całej hali zajmuje patrolowi mniej więcej osiem minut. Zanotował to w myślach, po czym stwierdzając, iż zbliża się czas spotkania z jego towarzyszką.
Spokojnym krokiem zawrócił w stronę budynku dworca, dostrzegając jeszcze, iż kasa biletowa jest już zamknięta. Zatrzymał się w miejscu, w którym się rozstali się kilkanaście minut wcześniej, nerwowo zerkając na zegarek. Coraz bardziej zdenerwowany rozglądał się dookoła, zamierzając dać jej jeszcze chwilę, jednak im dłużej czekał tym bardziej tracił nadzieję, iż dziewczyna jeszcze się pojawi.
- Nie, nie, nie, nie, nie, nie– powtórzył szybko pod nosem, odwracając się w stronę budynku jakby licząc, iż w każdej chwili rudowłosa pojawi się w jego polu widzenia. Miał złe przeczucie, jednak nie był do końca pewien, co powinien w tej chwili zrobić. Nerwowo przetarł włosy dłonią, patrząc na tarczę zegarka na swoim nadgarstku. Było już po piątej i dobrze wiedział, że w każdej chwili może się zjawić na miejscu, więc oddalanie się wydawało się wielce nierozsądne. Z drugiej jednak strony, Morgane mogła wpakować się w kłopoty… Czy był jednak na tyle odważny, aby zaryzykować również samego siebie? Co zrobić, co zrobić, co zrobić… Jego myśli pędziły jak szalone, gnębione poważnym dylematem.
Wiedział, że cała ta sytuacja i tak była dla niego o wiele za bardzo przytłaczająca, wraz z niepojawieniem się dziewczyny strach związany z misją zaczął w nim narastać o wiele szybciej i mocniej i chociaż czuł się źle przez świadomość, że rudowłosa mogła być w jakimś niebezpieczeństwie, nie był w stanie się poruszyć, czując się tak, jakby jego nogi przykute zostały do ziemi. Raz po raz nabierał głębokie oddechy, stojąc spokojnie w miejscu i licząc, iż w każdej sekundzie zobaczy nadjeżdżającą ciężarówkę. Wiedział, że był tchórzem, jednak tak naprawdę nie bardzo go to obchodziło. Nie kiedy miał wrażenie, iż jeszcze chwila a cały świat znów zacznie walić mu się na głowę.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa   Pią Paź 28, 2016 2:13 pm

Mijały kolejne minuty, a rudowłosa aktorka wciąż nie pojawiała się w wyznaczonym miejscu. Na dworcu panowała cisza, a Gilbert mógł mieć wrażenie, że słyszy jedynie tykanie wielkiego zegara i nic poza tym. Trwanie w umówionym punkcie początkowo rzeczywiście mogło być dobrym rozwiązaniem, jednak w miarę upływu cennego czasu stawało się jasne, że Morgane musiała wpaść w kłopoty, skoro tak długo nie wracała. Wciąż jeszcze nie było widać ani słychać nadjeżdżającej ciężarówki, druga część oddziału wyraźnie się spóźniała. Biorąc pod uwagę te wszystkie czynniki, Fourier miał słuszność odczuwając stres. Co mogło pójść nie tak?
Gdyby chłopak zdecydował się ruszyć w kierunku, w którym pobiegła rudowłosa, przy wyjściu z przejścia podziemnego znalazłby na ziemi jedną ciemnofioletową rękawiczkę - identyczną, jaką nosiła jego towarzyszka. Po jej samej jednak nie było śladu.
Jeśli jednak zostałby na dworcu, mógł obserwować, że patrol porusza się dookoła hali jak w zegarku, poświęcając na okrążenie jej każdorazowo osiem minut.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
ruch oporu
PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa   Nie Paź 30, 2016 2:12 pm

Z minuty na minutę umysł Gilberta pracował coraz intensywniej, zdając sobie sprawę z tego, iż coś musiało pójść nie tak. Ciężarówka dalej nie nadjeżdżała a szanse na powrót Morgane z każdą chwilą stawały się coraz mniejsze. Pustka i cisza panujące na dworcu w tej chwili  zdawały się być gorsze, niż gdyby chłopak otoczony został przez tłum nieznajomych, który w normalnych warunkach naprawdę go przerażał. Teraz jednak dookoła nie było nikogo, jedynym odgłosem było ciche tykanie zarówno zegara na dworcu jak i tego na jego nadgarstku, na który co chwilę zerkał w wielkim podenerwowaniu.
Miał wrażenie, że powinien coś zrobić, pójść w stronę, w którą wcześniej udała się dziewczyna i zobaczyć, co się stało. Czuł się bezużyteczny, a to z pewnością nie poprawiało jego i tak już zrujnowanego samopoczucia. Z drugiej strony rozsądek i strach podpowiadały mu, że nie może się ruszyć. Nawet gdyby naprawdę chciał, jego nogi przykute zostały do ziemi ciężkimi łańcuchami, które utrzymywały go w jednym miejscu i nie pozwalały na zrobienie chociażby jednego kroku w stronę przejścia na drugą stronę torów. W myślach przeklinał sam siebie, nie za to, że się zgodził, w końcu nie miał zbyt wielkiego wyboru, ale za to, że był kim był. Za swoją osobowość, słabą psychikę i paraliżujący strach, który objawiał się w najbardziej nieodpowiednich momentach.
Stojąc w jednym miejscu miał wrażenie, że ściąga na sobie wszystkie spojrzenia, mimo iż w około nie było nikogo, poza pojawiającym się od czasu do czasu patrolem, którego ruchy Fourier śledził uważnie, od czasu do czasu zerkając na zegarek i przekonując się, iż jedno okrążenie hali zajmuje mu dokładnie 8 minut. Miał tylko wielką nadzieję, że Morgane już w tym momencie nie jest martwa i że wszystko jakoś się ułoży, bo w przeciwnym wypadku wyrzuty sumienia i poczucie winy dręczyłyby go do końca jego życia. Które, jeśli coś jeszcze pójdzie nie tak, równie dobrze może się skończyć już wkrótce.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content
PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa   

Powrót do góry Go down
 
Stacja kolejowa
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Sous le ciel de Paris :: Paryż :: Obrzeża :: Wersal-
Skocz do: