IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Stacja kolejowa - Page 3


Share | 
 

 Stacja kolejowa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Stacja kolejowa   Sob Lip 30, 2016 10:35 am

First topic message reminder :



Stacja kolejowa

Przed wojną na stacji panował ruch, a turystów nie brakowało - teraz jednak miejsce to prawie świeci pustkami. Nieliczni podróżni przyjeżdżają tutaj tramwajami, choć mówi się, że te wkrótce zostaną one zlikwidowane i zastąpią je całkowicie autobusy. Dla miejscowych i tak jest to bez znaczenia; z nostalgią wspominają czasy, gdy stacja kolejowa tętniła życiem.



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa   Pon Lis 14, 2016 9:36 pm

Mężczyźni sprawnie załadowywali skrzynki do przyczepy, a Lou pilnowała czasu, co chwilę spoglądając na zegarek oraz bacznie obserwując otoczenie. Liczyła się każda sekunda, ponieważ pierwotny plan nie wypalił, a oddział dość chaotycznie i niefortunnie rozwiązał sytuację z niemieckim patrolem.
Gdy ciężarówka była już niemal wypełniona każdym rodzajem skrzynek, Junge usłyszała warkot silnika dobiegający z oddali.
- Coś nadjeżdża! - zdołała ostrzec kolegów, a Michel przypłacił powstałe zamieszanie upuszczeniem ciężkiej skrzynki na stopę. Zaklął szpetnie, ale przekleństwo to utonęło w odgłosach aut, wjeżdżających właśnie na plac przy hali.
- Broń w pogotowiu - szybko zarekomendował Francis.
Dwie ciężarówki, bliźniaczo podobne do tej, którą w posiadaniu miał teraz Ruch Oporu, odcięły ewentualną drogę ucieczki rebeliantom i zaparkowały przyczepami w stronę hali. Z obu samochodów wyskoczyło w sumie pięciu mężczyzn, ale żaden z nich nie miał na sobie niemieckiego munduru. Zachowywali się tak, jakby doskonale wiedzieli, że ładujący skrzynki mężczyźni nie zaczną do nich strzelać, a pewność ta była podyktowana faktem, że oto z auta wyszedł szósty mężczyzna, prowadząc przed sobą rudowłosą kobietę. Morgane.
- Dobry wieczór, moi mili - odezwał się po francusku nieznajomy, który powolnym krokiem zbliżał się w stronę Lou i reszty rebeliantów. Krótkim spojrzeniem obdarzył ciała leżących nieopodal okupantów, po czym uśmiechnął się pod nosem - Jakie to uprzejme z Waszej strony, że zajęliście się już tym problemem. My będziemy mieć mniej roboty.
Dwóch mężczyzn w typie osiłków zaczęło przyglądać się z zaciekawieniem ciężarówce Ruchu Oporu; wymienili spojrzenia i jeden z nich kiwnął głową temu, który przemawiał wcześniej.
Wszyscy zbliżali się w kierunku członków misji, więc także Morgane podążała w stronę swoich przyjaciół. Była wyraźnie przestraszona, wzrok miała utkwiony w ziemi, ale na pierwszy rzut oka nie widać po niej było śladów krzywdy. Rudowłosa była prowadzona za ramię przez wysokiego, chudego mężczyznę, ale uścisk, jakim ją obdarzał, wydawał się być mocny.
- Po drugiej stronie torów spotkaliśmy waszą koleżankę. Początkowo nie chciała nam nic powiedzieć, ale użyliśmy siły perswazji - nieformalny przywódca bandy uśmiechnął się rubasznie. Choć miał na sobie wyświechtany, stary płaszcz i buty nie pierwszej nowości, w świetle samochodowych lamp zalśnił jego drogi zegarek z oryginalnym symbolem na tarczy. Gdyby ktoś bliżej przyjrzał się przybyszom, dostrzegłby taki symbol na sygnetach dwóch z nich. A także pistolety przy pasku każdego.
- Mamy więc dla was propozycję nie do odrzucenia - wypuścimy rudzielca, ale przejmujemy waszą ciężarówkę z całą zawartością - okraszone rozbawieniem zdanie zawisło pomiędzy obiema grupami, a Ruch Oporu znalazł się w potrzasku - Co odpowiecie?


Jeśli chcecie strzelić, rzucacie kością K6. Wynik parzysty oznacza powodzenie, nieparzysty pudło. Mistrz Gry oceni sytuację i opisze konsekwencje w poście po rzucie, poza kolejką.

Na odpis macie 48 godzin, kolejny post MG pojawi się w środę wieczorem.
Kolejka: Gilbert, Rene, Damien
Lou i Michel nie mogą już włączyć się do gry.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
ruch oporu
PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa   Wto Lis 15, 2016 7:28 pm

Poszukiwania Gilberta zdawały się bezcelowe, jako że w żadnej ze skrzyń nie udało mu się dostrzec amunicji. Nie chcąc więc marnować więcej czasu na czynność, która nie przynosiła większych efektów, wrócił na początek hali, chwytając jedną ze średnich skrzynek i wraz z innymi kontynuując przenoszenie borni do zaparkowanej przed budynkiem ciężarówki.
Wszystko wydawało się iść zgodnie z planem, reszta wieczoru wydawała się niezwykle spokojna, niezakłócona żadnymi niepożądanymi dźwiękami. Wcześniejsze podejrzenia chłopaka wkrótce okazały się być jak najbardziej trafne, gdy usłyszał obiegający z ciężarówki krzyk dziewczyny, po którym i do jego uszu dotarł odgłos zbliżających się pojazdów. Stał akurat przy samochodzie i momentalnie wycofał w tył, zatrzymując się przy wejściu do hali, ze zdenerwowania zaciskając dłonie na materiale płaszcza, który miał na sobie. Gdy jego oczom ukazały się dwie najeżdżające w ich stronę ciężarówki, drgnął lekko, nie mając pojęcia, czego się spodziewać. Wiedział jednak, iż nie mogło to być coś przyjemnego.
Kiedy z ciężarówki wyszli mężczyźni, podchodząc w ich stronę i trzymając przy sobie Morgane, Gilbert poczuł nieprzyjemne ściśnięcie w żołądku, gdy obserwował rudowłosą ze wzrokiem spuszczonym w ziemię. Musiała być przerażona, ale ku uldze Fouriera nie wyglądała na specjalnie skrzywdzoną i to sprawiło, iż poczuł się odrobinę lepiej. Przynajmniej żyła, przynajmniej wciąż była w jednym kawałku i to zdawało się być najważniejsze dla chłopaka, który od jej zniknięcia targany był wyrzutami sumienia.
Trochę przestraszonym wzrokiem obserwował nieznanych mu mężczyzn, przesuwając wzrokiem po ich sylwetkach. Udało mu się dostrzec ich bronie przy paskach oraz wygrawerowany na sygnetach symbol, który wydał mu się znajomy. Słuchał uważnie słów mężczyzny, po części ciesząc się, że przybysze nie okazali się być niemieckimi żołnierzami, którzy z pewnością nie byliby skłonni do dyskusji i pertraktacji. Gdyby decyzja należała do Gilberta, bez wahania przystałby na ich propozycję. Czy naprawdę było wartom ryzykować życia ich i Morgane dla broni? Skoro cały ten czas jakoś sobie radzili, mogli poradzić sobie jeszcze trochę. Niestety jednak, Fourier ani nie czuł potrzeby odzywania się w tej kwestii, a tym bardziej nie podejrzewał, aby jego zdanie miało jakiekolwiek większe znaczenie. Dlatego po prostu milczał, spuszczając wzrok, bo była to jedyna rzecz, która wychodziła mu naprawdę dobrze, licząc, iż jego towarzysze podejmą słuszną decyzję. Chociaż po tym, co zdążył zaobserwować, miał co do tego naprawdę złe przeczucie. W tej jednej kwestii wolał się jednak mylić.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
ruch oporu
PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa   Wto Lis 15, 2016 9:16 pm

Damien cały czas odczuwał presję czasu. Przenosił skrzynki, starając się robić to jak najdokładniej. Co nie było wcale aż takie proste. Musiał uważać aby się nie potknąć o coś, lub też nie rozwalić skrzynek w jakiś głupi sposób. Pracę przerwały mu odgłosy z zewnątrz. A mianowicie jeden, bardzo znajomy odgłos.
Młodego przeszły ciarki. Miał bardzo złe przeczucia. Wyciągnął pistolet i przeładował, był w gotowości aby strzelić. Nie doczekał się jednak niemieckich mundurów. Zamiast tego zobaczył Morgane. Renard był teraz niezwykle zdenerwowany. Skoro to nie Szwaby, to czemu grali przeciwko nim?
Chłopak trzymał jednego z nich na muszce. Nie mógł opuścić ręki. Chciał, ze względu na dziewczynę, ale nie mógł. Nie zamierzał strzelać, wolał jednak zachować ostrożność.
-Kim jesteście?- Zdał się na odwagę by zadać tak banalne pytanie. Musiał wiedzieć do kogo celuje. Kolejne słowa niezbyt mu się spodobały. Zaczął liczyć w myślach ile ma naboi. Nawet jeśliby wystarczyło na każdego, zdążyłby oddać tylko strzał, reszta by go załatwiła. Odpada, nie był aż tak głupi.
-Czyli chcecie nas okraść?- Dopóki Morgane nie działa się krzywda młody zadawał jak najwięcej pytań. Chciał wiedzieć z kim mają do czynienia. W końcu co? Mają tak po prostu oddać im broń? Cała ich misja pójdzie na marne. A jeśli nie oddadzą broni, to czy mogą zabić Morgane? Czy w ogóle są do tego zdolni? Za dużo pytań, za mało odpowiedzi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
ruch oporu
PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa   Sro Lis 16, 2016 7:55 pm

Bezowocne poszukiwania amunicji przerwane zostały przez krzyk Lou. Podniosłem głowę zerkając w jej stronę sztywniejąc nagle w odpowiedzi na jej słowa i dźwięk nadjeżdżających samochodów. W jednej chwili przemknęło mi przez głowę tysiące myśl, głównie obaw o życie swoje i towarzyszy, w wyobraźni widziałem już opuszczający samochód niemiecki patrol, słyszałem kolejny wydany po niemiecku rozkaz, który mógł oznaczać dwie rzeczy, nadciągającą śmierć lub perspektywę więzienia. Ciężko było uwierzyć w to, że uda nam się uciec przed tak dużym patrolem. Mimo to nie pozwoliłem by tym razem jakiekolwiek tego typu myśli zawładnęły mną, posłusznie sięgnąłem po pistolet, szybko go odblokowałem i uniosłem nieznacznie spięty czekając na rozwój wydarzeń.
To co później nastąpiło okazało się jednak niesamowicie zdumiewające. Nie usłyszałem słów wypowiadanych w gardłowym języku, lecz te mówione w naszym rodowitym. Obcy akcent nie zaburzył wypowiedzi nieznajomego, za to coś innego zdecydowanie wytrąciło z równowagi. Obok szóstki obcych mężczyzn stała nieznana mi jeszcze dziewczyna, która, sądząc po reakcji znajomych i dalszych słowach mężczyzny okazała się naszą zaginioną towarzyszką. Gniewny dreszcz przebiegł mi wzdłuż kręgosłupa, gdy od przyjezdnych padła sugestia tego co mogli zrobić by wyciągnąć informacje o naszych działaniach.
Nie opuściłem broni, mimo licznej przewagi przeciwnika, jednak nie uniosłem jej również w pełni. Gotów byłem w każdej chwili oddać strzał, lecz jeszcze nie nastał na to moment. Sytuacja była zbyt skomplikowana. W tym momencie ważył się los naszej towarzyski broni, a nie miałem zamiaru pozwolić na to by jej życie zakończyło się szybko w wyniku mojego błędu.
- Dlaczego sądzicie, że będziemy z wami współpracować? - spytałem starając się zachować spokojny ton, tak jakby propozycja, a raczej groźba przeciwnika nie zrobiła na mnie wrażenie. Prawda była jednak taka, że grałem na czas, licząc na to, że Francis ma jakikolwiek plan na działanie. Tym bardziej, że symbol na zegarku wzbudzał we mnie jeszcze silniejsze obawy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa   Sro Lis 16, 2016 9:06 pm

Po raz kolejny tego wieczora, Francis poczuł się odpowiedzialny za powodzenie misji oraz życie jej członków. I pomyśleć, że w garażu pojawił się tylko po to, by go posprzątać.
Na widok prowadzonej w ich kierunku Morgane uniósł lekko dłoń, gestem dając znać, by Damien, Rene i Michel nie opuszczali broni. Sytuacja wyglądała na patową, więc zgrzytnął parę razy zębami, ale nie odezwał się, ustępując pola młodszym. Analizował, z kim mogą mieć do czynienia i uważnie obserwował przeciwników.
- Chyba źle się zrozumieliśmy - wyjaśnił nieznajomy mężczyzna, ten sam, który przemawiał wcześniej - Nie chcemy was okradać, chcemy się tylko wymienić. Ciężarówka za rudą - celowo zignorował pierwsze pytanie młodszego Mory i skinął głową do swojego towarzysza.
Chudzielec trzymający Morgane pociągnął ją mocno za włosy, a dziewczyna jęknęła głośno, odchylając głowę do tyłu.
- Czy uznajesz to za odpowiedź? - zapytał już nieco ostrzejszym tonem, spoglądając na Rene - Za kolejne głupie pytanie wybijemy jej zęby - ostrzegł i uśmiechnął się złowieszczo.
Nie czekał na reakcję Ruchu Oporu, machnął ręką, a czterech mężczyzn otworzyło przyczepy swoich ciężarówek i jak gdyby nigdy nic ruszyło w stronę hali z bronią. Bez słowa minęli członków misji i rozejrzeli się uważnie. Pozostałe w pomieszczeniu skrzynki zaczęli załadowywać do swoich aut, po chwili odkryli także pojemniki z nabojami, leżące pod ścianą.
Francis wyglądał na zrezygnowanego; opuścił broń, dając kolegom znać, by schowali broń i przyjęli taki stan rzeczy, jaki został im narzucony. Nie zamierzał ryzykować życiem rudowłosej ani nikogo innego, nie podlegało wątpliwości, że jest ono ważniejsze od kilku skrzynek broni. Być może już niebawem nadarzą się kolejne okazje jej zdobycia, a cała misja zostanie przygotowana i przeprowadzona przez profesjonalistów, a nie dzieci.
- Ciężarówka jest wasza, puśćcie ją - mruknął wreszcie, podejmując spojrzenie dowódcy nieznanej bandy. Po symbolu na ich zegarkach i sygnetach mógł się tylko domyślać, z kim mają do czynienia.
- Cierpliwości. Nie ufacie nam? Wielka szkoda, myśleliśmy niedawno, żeby spróbować nawiązać z wami kontakt, ale skoro tak łatwo się poddajecie, to pewnie długo jeszcze nie wypełzniecie spod niemieckiego obcasa - mężczyzna w starym płaszczu splunął na ziemię i odczekał, aż jego towarzysze załadują broń i zamkną przyczepy ciężarówek.
Następnie podszedł do kabiny kierowcy i otworzył drzwi, a Lou posłusznie wysiadła, usiłując zabrać spod fotela pakunek ze swoją radiostacją.
- O nie, moja droga, ciężarówka jest nasza z całą zawartością - nieznajomy złapał ją za nadgarstek, ale dziewczyna zdążyła go wyszarpnąć i odejść, zanim sytuacja przerodziła się w coś bardziej niebezpiecznego.
Członkowie Ruchu Oporu z nietęgimi minami patrzyli, jak cały ich wysiłek i poświęcenie idą na marne. Zostawali na stacji kolejowej, wyposażeni jedynie w dokumenty, a w przypadku Lou i Michela ubrani w niemieckie mundury. Morgane wypuszczono, a roztrzęsiona dziewczyna niemal natychmiast podbiegła do Gilberta, szukając u niego wsparcia i pocieszenia. Wciąż jednak milczała.
- Niebawem odjedzie stąd ostatni pociąg, w Paryżu będziecie na dwadzieścia minut przed godziną policyjną - czyżby to przebłysk litości kazał zdradzić mężczyźnie tę informację - Jeszcze się zobaczymy - rzucił na odchodne, a kilka minut później wszystkie trzy ciężarówki odjechały z placu, pozostawiając go w głuchej ciszy.
Francis nie odzywał się, przez kilka minut stał w bezruchu, by potem spojrzeć na zegarek i bez słowa ruszyć w stronę dworca. Ręce schował w kieszeniach, głowię miał spuszczoną - przyjmował tę porażkę do siebie, choć trudno mu było obarczyć winą tylko siebie. Teraz chciał już tylko wrócić do domu.
Jak zapowiedziano, dziesięć minut później na peron wjechał ostatni tego dnia pociąg do Paryża. Członkowie Ruchu oporu doprowadzili się do porządku i wsiedli do niego z duszami na ramieniu, mając nadzieję, że chociaż podróż przeminie spokojnie i bez większych komplikacji. Na całe szczęście tak się stało, a w stolicy znaleźli się chwilę przed godziną policyjną, nie było więc czasu na gorące pożegnania - rozeszli się szybko, w ostatniej chwili docierając do domów lub bezpiecznych kwater.
Tej nocy nikt z nich nie mógł zasnąć, a nawet jeśli w końcu mu się to udało, poranek przywitał ich goryczą porażki z poprzedniego dnia.


MISJA ZAKOŃCZONA!
Dziękuję za grę!

Damien, Gilbert i Rene - otrzymujecie po 40 Punktów Rozgrywki.
Rene - tracisz latarkę, która została w ciężarówce, palce lewej dłoni pobolą przez kilka dni.
Lou - tracisz radiostację.
Michel - tracisz apteczkę, która została w ciężarówce. Obolała stopa, na którą upuściłeś skrzynię, będzie bolała do końca fabularnego marca.
Lou, Michel i Morgane - Mistrz Gry nie otrzymał z Waszej strony ani jednej wiadomości dotyczącej misji, działania Waszej postaci, prośby o przedłużenie terminu czy choćby informacji, żeby ominąć Was w kolejce, dlatego nie możecie zgłosić się do żadnej z misji w fabularnym kwietniu. Nie otrzymujecie także punktów za tę rozgrywkę.

Jeśli macie jakiekolwiek pytania, skargi, prośby lub zażalenia, skrzynka Mistrza Gry stoi otworem.
Możecie dodawać swoje ostatnie posty w dowolnej kolejności.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content
PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa   

Powrót do góry Go down
 
Stacja kolejowa
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Sous le ciel de Paris :: Paryż :: Obrzeża :: Wersal-
Skocz do: