IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Teatrzyk 'Poupée'


Share | 
 

 Teatrzyk 'Poupée'

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Teatrzyk 'Poupée'   Wto Sie 09, 2016 2:59 pm



Teatrzyk 'Poupée'

Wśród szarości codziennego życia, istnieje wiele sposobów, aby umilić sobie dzień, nawet jeśli pozornie teatrzyk na kółkach wydaje się formą rozrywki godną wyłącznie dzieci. O właścicielu 'Poupée', który co sobotę pojawia się w Paryżu, w niewielkim parku, aby wystawić kolejne lalkowe show, nie wiadomo zbyt wiele. Niektórzy mówią, że pochodzi z Nicei i utknął w Strefie Okupowanej po zajęciu Francji przez Niemców, inni twierdzą, że kiedyś pracował w cyrku, lecz został wyrzucony z trupy, inni z kolei spekulują, że pod pozorem przedstawień larkarskich przemyca trudno dostępne rzeczy. Jak więc brzmi prawda?


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
ruch oporu
PisanieTemat: Re: Teatrzyk 'Poupée'   Pią Mar 31, 2017 12:50 am

Doprawdy, jeśli kolejny raz napakujesz sobie gliny po same brzegi, nabawisz się skrzywienia kręgosłupa. Pijane dziecko we mgle, i w dodatku pokrzywione. Nie wiedzieć dlaczego w umyśle jeszcze sennego młodzieńca zadźwięczał głos siostry Małgorzaty, która zginęła w jednym z bombardowań na ośrodek niewidomych w Laskach, który po wybuchu wojny przekuli w szpital polowy dla rannych żołnierzy podziemia. Wspomnienia powróciły jak przy dotknięciu czarodziejskiej różdżki. Głosy dzieci, zapach wypiekanej gliny, struktura jedynych w swoim rodzaju wiklinowych splotów. Trzask, który rozległ się po zetknięciu laski z ciałem obcym, spoczywającym na ziemi wybił go z rytmu. Zatrzymał się na moment, badając przedłużeniem swojej lewej ręki przedmiot, który poturlał się leniwie po chodniku. Schylił się ostrożnie, by sięgnąć doń swoją dłonią. Uniósł w powietrzu uszkodzony, lekko popękany rekwizyt, który z pewnością należał do Pana Poupée i był częścią jego teatrzyku. Silny wiatr musiał go wytrącić z jego rodzimego miejsca. Nasłuchiwał, jednak w dźwiękach okolicy nie udało mu się wychwycić żadnych nadchodzących kroków. Cóż, był wczesny sobotni poranek, teatrzyk stał nadal zamknięty, a pana Poupée jeszcze nie było na miejscu swojej cotygodniowej atrakcji miejskiej. Chciałoby się rzec, iż idealny moment, w którym mógłby zająć się naprawą nieszczęsnej zabawki. Nie miał jednak ku temu odpowiednich narzędzi. Przestąpił z nogi na nogę, badając teren placu długą, lśniącą w słońcu laską. Ławki znajdowały się bliżej niż myślał. Przysiadł na jednej z nich, stawiając ostrożnie rekwizyt po swojej prawej stronie. Wydobył z torby zawiniętą w papier bryłę gliny, powoli obracając ją w swoich dłoniach, aby ją zmiękczyć.
-Wpłynąłem na suchego przestwór oceanu, - przerwał ciszę w swoim ojczystym języku, pierwszym utworem, który przyszedł mu do głowy
- wóz nurza się w zieloność i jak łódka brodzi - napiął mięśnie ramion, odrywając kawałęk gliny od całej reszty - Śród fali łąk szumiących, śród kwiatów powodzi, omijam koralowe ostrowy burzanu. - Odłożył większy kawałek gliny, w którym wydrążone były już prowizoryczne oczodoły, w tym czasie rolował w dłoniach jedną z dwu kulek, przeznaczonych na oczy. - Już mrok zapada, nigdzie drogi ni kurhanu, - uniósł twarz ku niebu -patrzę w niebo, gwiazd szukam, przewodniczek łodzi, tam z dala błyszczy obłok - tam jutrzenka wschodzi; - Urwał, usłyszawszy za swoimi plecami delikatnie stąpające, ciche kroki.
- Bonjour - Odezwał się do nieznajomej postaci, odwracając się w kierunku wcześniej dobiegających kroków. Wiatr przywiał do jego nozdrzy zapach, który bez wątpienia należał do kobiety. Zdawało się, że nawet był dosyć znajomy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
cywile
PisanieTemat: Re: Teatrzyk 'Poupée'   Sob Kwi 01, 2017 1:02 pm

Nie znosiłam dzieci.
Te jazgoczące, płaczliwe i umazane wszystkim stwory przyprawiały mnie o dreszcze, a jednak w ten sobotni ranek zmierzałam na spotkanie z nimi, wlokąc się przez paryskie ulice jak na własną egzekucję. Niezbyt często odwiedzałam teatrzyk Poupée - zdecydowanie wolałam oszczędzać nerwy - ale część jego stałych bywalców kojarzyła już młodą, uśmiechniętą (sztucznie) kobietę, która pojawiała się tam od czasu, namawiając na dziecięcy portret.
A jednocześnie tłumiła wzbierające w ustach przekleństwa, gdy portretowane dziecko nie potrafiło usiedzieć w miejscu.
Mimo wczesnej godziny miasto tętniło życiem, chociaż wątpiłam, by to ciepłe promienie kwietniowego słońca wyciągnęły paryżan z łóżek. Co trzecia mijana przeze mnie kobieta ściskała w dłoni kartki żywnościowe, śpiesząc się do rosnącej przy najbliższym sklepie kolejki, a ja z uprzejmości życzyłam jej w myślach powodzenia. Jeżeli się nie myliłam, miała tam postać jeszcze długo - tylko po to, by odkryć, że prawie nic już dla niej nie zostało.
Paradoksalnie trochę jej zazdrościłam, bo im bardziej zbliżałam się do niewielkiego parku, gdzie odbywały się lalkowe przedstawienia, tym szybciej rosło we mnie zniechęcenie. Tak jak się spodziewałam, teatrzyk był jeszcze zamknięty, a w parku panowała niemal zupełna cisza, którą już wkrótce miał jednak naruszyć śmiech i radosne krzyki dzieci. Za każdym razem, kiedy przyglądałam im się kątem oka, nie potrafiłam powstrzymać krzywego uśmiechu - na tym niewielkim skrawku zieleni zabawa trwała w najlepsze, ale już poza murem otaczającym park po ulicach maszerowali Niemcy. Paryżanie tak rozpaczliwie starali się kupić swoim dzieciom choć odrobinę normalności, że ich wysiłki szczerze mnie bawiły - wystarczyło przecież jedno niewłaściwe słowo, które padłoby podczas przedstawienia, by to miejsce przestało istnieć.
Ściskając w dłoni szkicownik, wślizgnęłam się do parku i od razu pośpieszyłam w stronę ławek. Nie sądziłam, że kogokolwiek tam zastanę, dlatego gdy do moich uszu dotarł czyjś głos, zamarłam na moment, uważniej przyglądając się majaczącej przede mną postaci. Zrobiłam jeszcze kilka kroków i dopiero wtedy rozpoznałam twarz, której nie widziałam już od kilku tygodni.
- Bonjour, sąsiedzie. Co tam przed chwilą mamrotałeś? - odezwałam się, wkładając w swoje słowa odpowiednią porcję ironii.
Nie miałam pojęcia, gdzie przez cały ten czas podziewał się Lucas Freux, ale powoli zaczynałam wierzyć, że na dobre wyniósł się z mojej kamienicy - i ani trochę za nim nie tęskniłam. Freux miał wyjątkowy talent do pojawiania ze swoim warsztatem w tych samych miejscach, w których to ja próbowałam znaleźć klientów, a po kilkutygodniowej przerwie widocznie wracał do starych nawyków.
Przewracając oczami - jak bardzo żałowałam, że nigdy nie mógł tego zobaczyć - obeszłam ławkę i usiadłam obok niego. Bez większego zainteresowania zerknęłam na kawałek gliny w dłoniach Lucasa, po czym przeniosłam spojrzenie na jego niewidzące oczy.
-  Już myślałam, że cię nie zobaczę - rzuciłam, a na moich ustach zatańczył ironiczny uśmieszek. Za często ulegałam pokusie zadrwienia z Lucasa, ale nieszczególnie się tym przejmowałam.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content
PisanieTemat: Re: Teatrzyk 'Poupée'   

Powrót do góry Go down
 
Teatrzyk 'Poupée'
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Sous le ciel de Paris :: Paryż :: Lewy brzeg :: Panthéon-
Skocz do: