IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Przystanek tramwajowy


Share | 
 

 Przystanek tramwajowy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Przystanek tramwajowy    Nie Sie 14, 2016 10:12 pm



Przystanek tramwajowy

Mimo że obecnie tramwaje nie są już tak popularne jak niegdyś (powoli zostają wyparte na rzecz autobusów), dalej można zauważyć dość dużej wielkości wagony powoli posuwające się wzdłuż uliczek miasta. Stacjonują przede wszystkim w obrębie centrum Paryża, w nielicznych wypadkach zahaczając o co ważniejsze miejsca znajdujące się nieco dalej. Jeśli zaś chodzi o same przystanki, największą sławą cieszą się te, znajdujące się przy szkołach lub dużych miejscach pracy, jak ma miejsce właśnie w dzielnicy Panthéon.
Opuszczając środek transportu, wychodzi się na niewielką, boczną ulicę mieszkalną z nielicznymi sklepami. Z rana zwykle zaspaną, pełną gromadki wsiadających, tłumiących ziewnięcia, wieczorem zmęczonych i marzących o powrocie do łóżka. Niedaleko stąd na główną ulicę prowadzącą do Muzeum Człowieka oraz w stronę Sorbonny.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
cywile
PisanieTemat: Re: Przystanek tramwajowy    Sro Sie 31, 2016 6:32 pm

Mila kręciła się po uliczkach Paryża, nie wiedząc w którym miejscu chce zatrzymać się na dłużej i rozejrzeć się za potencjalnym łupem, który mogłaby zdobyć, jak to jej mąż lubił czasem nazywać skradzione przez ich grupę rzeczy.
Pogoda nie należała do najładniejszych, a Mila była chyba trochę meteopatą, bo i jej humor podupadł. Wciąż jednak była dobrej myśli - taka pogoda sprzyjała kradzieżom. Ludzie spieszyli się do swoich domów bardziej niż zwykle, bo nie mieli ochoty na spacer i w efekcie nie zwracali uwagi na to, co się dzieje wokół nich - nawet jeśli jedną z tych rzeczy była średniej wysokości brunetka, zręcznie wkładająca lepką rękę do kieszeni mijających ją ludzi.
W końcu postanowiła przystanąć tutaj - nawet i ona miała swoje granice i zaczynała być powoli zmęczona wędrówką.
Stanęła więc gdzieś przy ścianie, tak jakby na kogoś czekała i zaczęła rozglądać się za jakąś odpowiednio roztargnioną osobą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
cywile
PisanieTemat: Re: Przystanek tramwajowy    Czw Wrz 01, 2016 8:40 pm

Był jednym z tych, którzy tłoczyli się na przystanku w oczekiwaniu na odpowiedni tramwaj. Z tym że on dopiero wybierał się do pracy. Niestety licho nigdy nie śpi, więc instytucje takie jak szpital pracowały bez przerwy. Padło na to, że Florian dyżurował dziś w nocy. Czasu miał dużo, ale, jak to zwykł często robić, o wiele wcześniej opuścił swoje ciepłe mieszkanie, żeby pozałatwiać kilka spraw w mieście. W większości były to zupełnie dobrowolne rzeczy, nie obowiązki. Droga z Biblioteki Narodowej mogła potrwać dłużej niż by sobie tego życzył pan Rocher, a on nienawidził się spóźniać, on nie lubił nawet przychodzić "na styk", dlatego właśnie, jeśli tylko mógł sobie na to pozwolić, zostawiał spory zapas czasu. Na przystanek również dotarł grubo przed czasem, więc nie stawał zbyt blisko krawężnika, pozwalając innym na zajęcie korzystniejszego miejsca, skoro ich tramwaj miał przyjechać wcześniej od jego. On w tym czasie przechadzał się w tę i z powrotem, zawieszając wzrok na przechodniach czy sklepowych wystawach. Po głowie chodziło mu miliony myśli, a może wręcz biegało. Wreszcie doczekał się tramwaju, który miał go zawieźć prawie pod sam szpital. Zadowolony ruszył w stronę wagonika, przeciskając się przez zbitą masę ludzi chodzących w różne strony. Byleby tylko zdołać wsiąść! Nie sądził jednak, żeby mogło mu się to nie udać. Co chwilę potrącany przez nieuważne osoby, pewnie przesuwał się naprzód.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
cywile
PisanieTemat: Re: Przystanek tramwajowy    Nie Wrz 04, 2016 9:25 pm

Co chwila rozglądała się, żeby podtrzymać złudzenie. Chciała być tylko zwykłą Paryżanką, która na kogoś czeka. Może na męża, może na znajomą, może na przyjaciela. Na pewno nie złodziejką, szukającą swojej ofiary.
Parę razy rozważała już konkretną osobę, ale wciąż zmieniała zdanie. Ktoś wyglądał na zbyt biednego, żeby go okraść, ktoś inny z kolei na zbyt spostrzegawczego.
W końcu podjechał tramwaj i Mila uznała, że to idealna okazja - tłum ludzi, potrącających wszystkich? Przeszła się wśród wszystkich, szukając czegoś, co łatwo da radę zabrać. Może ktoś trzymał w ręku banknot? Może ktoś miał ładną bransoletkę?
A może komuś z kieszeni płaszcza wystawał portfel, tak jak w przypadku jednego z mężczyzn, którzy chcieli dostać się w tych trudnych warunkach do środka?
Szybkim ruchem wyciągnęła portfel i jak najszybciej schowała go do własnej kieszeni, tylko że jednej rzeczy nie przewidziała - zostanie przez ten tłum wepchniętą do tramwaju i niemal wpadnięcie na osobę, którą właśnie okradła.
- Przepraszam najmocniej - powiedziała, uśmiechając się w jak najbardziej niewinny i uprzejmy sposób, mając nadzieję, że portfel w żaden sposób nie pokaże się na zewnątrz, a ona nie zostanie zdemaskowana jako złodziejka.
O rany, dlaczego postanowiła właśnie tutaj okradać ludzi?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
cywile
PisanieTemat: Re: Przystanek tramwajowy    Pon Wrz 05, 2016 4:19 pm

Do tramwaju "wpłynęli" ostatni pasażerowie, którzy jakimś cudem jeszcze się załapali, drzwi pojazdu zamknęły się, a Florian oberwał od jakiejś młodej kobiety. Na szczęście nie miała mu tego za złe, co się ceni. Czasem ludzie nawet w ogólnym ścisku potrafili mieć pretensje do pojedynczych osób, z którymi zderzyli się nieco mocniej niż zwykle. Dlatego więc twarz mężczyzny nieco złagodniała.
- Nic nie szkodzi. W niczym mi pani przecież nie zawiniła - odpowiedział, starając się nie krzyczeć, ale żeby ona go dobrze zrozumiała. - Przynajmniej oboje zdążyliśmy na tramwaj. Kto by chciał iść w taki ziąb piechotą? Zwłaszcza po dniu ciężkiej pracy czy, jak w moim przypadku, przed.
Może Florian nie często zagadywał do ludzi, ale dziś humor mu dopisywał, a kobieta wydawała się zakłopotana. Niech wie, że się nie gniewam.
Niedługo po tym, gdy tramwaj ruszył, mężczyzna oparł się o barierkę postanowił skasować bilet. Robił to zawsze, nie z obawy przed kontrolą, tylko dlatego, że wiedział, że za każdy przejazd należy płacić. Nie mógłby "ukraść" pracy motorniczemu i wszystkim tym ludziom, dzięki którym on mógł szybko dostać się w miejsce, do którego zmierzał. Szczegół, że w idealnym państwie przejazd należałby mu się "z urzędu", tak samo jak wiele innych rzeczy; podobnie jak ludziom, którym dziś płacił za usługi i towary, należałaby się jego opieka lekarska oraz wszystko, co niezbędne i ważne w życiu każdego porządnego człowieka. Ale nie ma co się zagłębiać w utopijne wizje - no chyba, że w powieści.
Sięgnął szybko do lewej kieszeni, przypominając sobie tym samym, że bilet schował w portfelu i zapomniał wyciągnąć, gdy czekał na przystanku. Złapał się więc barierki drugą ręką.
Z niedowierzaniem błądził prawą dłonią po kieszeni płaszcza. Jak to możliwe? - zastanawiał się w myślach. Przysiągłbym, że tutaj go włożyłem! Pamiętam to doskonale! Portfela nie było. Zamarł, a na jego twarzy zagościł ogromny niepokój. Zaczął dotykać wszystkie swoje kieszenie, ale w żadnej nie znalazł tego, czego szukał. Nie chciał wysnuwać niewłaściwych hipotez, ale po mieście krążyło mnóstwo złodziei kieszonkowych, a może przedmiot po prostu mu gdzieś wypadł? Nie, to niemożliwe, ta kieszeń jest głęboka.
- Cholera jasna! - zaklął pod nosem. Porozglądał się jeszcze dookoła, a potem próbował odczytać coś z twarzy ludzi stojących obok niego. Patrzył im po rękach, ale na darmo. Co za idiota okradłby mnie, po czym wsiadł do tego samego tramwaju? Chyba, że wysiada na następnym przystanku, ale do niego jeszcze kilka minut, więc zrobiłby to później.
Był naprawdę zły na całą tę sytuację, a najbardziej chyba na to, że jest zupełnie bezradny. Okropnie było jechać bez biletu (Niech mnie tylko złapią! Całe życie przykładny pasażer i akurat dzisiaj zostanę potraktowany jak oszust!), jeszcze gorzej stracić pieniądze, niektóre dokumenty oraz sam portfel, ale najbardziej zdenerwował go fakt, że temu parszywemu złodziejowi, nierobowi i darmozjadowi ujdzie to na sucho.
- Szczęśliwie zdążyłem - znów zwrócił się do miłej brunetki - ale za szybkie i nieuważne przedzieranie się przez tłum zapłaciłem całym portfelem.
Westchnął głęboko. Przecież nic nie mógł poradzić na całą tę sprawę, a zdenerwowanie nic nie da. Poza tym Florian nie potrafił się wściekać, szczególnie, jeśli nie było na kogo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
cywile
PisanieTemat: Re: Przystanek tramwajowy    Sro Wrz 28, 2016 3:03 pm

/Zaraz po spotkaniu z Matthiasem

Była zła, rozżalona i przede wszystkim wściekła, że tak bardzo wierzyła w lepsze jutro. Jak mogła ufać ludziom, którzy mieli swoje rozkazy i zadania? Czy to najzwyczajniej w świecie głupota, a może dziecięca naiwność? Nie potrafiła się w żaden sposób usprawiedliwić, ale chciała zapomnieć o wszystkim, bo bez tego nie będzie w stanie ruszyć do przodu. Sama nie była pewna czy woli z kimś porozmawiać bądź oddać się swoim przemyśleniom, które tłamsiły ją na tyle mocno, że traciła poczucie rzeczywistości. Dała też upust swojej irytacji, a łzy same spłynęły po pyzatych policzkach, co też ją zezłościło, wszak chłód zdawał się być jeszcze intensywniejszy, gdy raz po raz słone krople otulały jej twarz.
Patrzyła na Niemców w mundurach, którzy śmiali się i przechodzili obok zaszczutych ludzi, a w dziewczęcym sercu zrodziło się poczucie wymieszania im sprawiedliwości. Zapewne gdyby miała broń, to nie zawahałay się ani przez moment, ale przecież to była Tosia; mała wróżka, która nie była w stanie skrzywdzić nawet muchy. Ból był jednak zbyt silny, a ten cholerny niemiecki doprowadzał ją do szału, dlatego spojrzała gniewnie na dwóch gestapowców, których mijała, by zaraz potem skręcić w pierwszą lepszą uliczkę. Tu ich było mniej, prawie w ogóle, dlatego pchnięta emocjonalnym rozgoryczeniem dopadła do jednej ze ścian, tuż nieopodal przystanku tramwajowego i zaczęła rwać plakat z podobizną Hitlera, a płacz, którym się zanosiła był wręcz nie do wytrzymania. Brakowało jej tchu i czuła ucisk w klatce piersiowej, gdy raz po raz sięgała po kolejne obrazy nawołujące nazistowskie hasła. Papier zaczynał powoli się rozpuszczać, gdy lądował w śniegowych kałużach. Sięgnęła jeszcze po zapalniczkę, której do tej pory nie wykorzystywała, bo nigdy nie miała takowej potrzeby, ale to właśnie teraz zamierzała spalić flagę, która szpeciła paryskie ulice. Ujęła lekko materiał, ale miała problem z uruchumieniem mechanizmu zapalającego, bo prawdopodobnie mróz sprawił, że się nieco popsuł. Szarpnęła więc za chorągiew i pociągnęła kilkukrotnie, choć to nic nie dawało. Była zbyt słaba i zdesperowana, by jej działania okazały się jakkolwiek słuszne. I płakała ciągle, bo nawet ją przerosło to, że wojna zbiera tak potężne żniwa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Re: Przystanek tramwajowy    Sob Paź 01, 2016 3:02 pm

Antoinette mogła mieć wrażenie, że jest w uliczce sama, jednak w rzeczywistości była w sporym błędzie. Drzwi jednej z kamienic, która znajdowała się za plecami panny Molière, skrzypnęły cicho, a następnie próg przekroczył jakiś mężczyzna. Musiał on obserwować Antoinette już od pewnego czasu, ponieważ firanka w oknie na parterze kamienicy była lekko odsunięta.
Mężczyzna zrobił dwa kroki w stronę dziewczyny, zataczając się lekko. Był niewysoki i krępy, a jego szpetną twarz otaczała aureola tłustych włosów. Ręce trzymał w kieszeniach grubej, podniszczonej kamizelki, którą miał na sobie. Kącik ust mężczyzny drgał nieustannie w jakimś nerwowym tiku, a spojrzenie niespokojnych, przekrwionych oczu zdawało się pełznąć po ciele dziewczyny. Przyglądał jej się z żywym zainteresowaniem, spoglądając i na trzymaną przez Antoinette flagę, i na resztki plakatu.
- Witaj, kwiatuszku - odezwał się po francusku, rozciągając wargi w uśmiechu. Brakowało mu niektórych zębów, a część była zepsuta. - Nie lubimy nowej władzy, no nie? I co z tym fantem zrobić?
Mężczyzna podszedł jeszcze bliżej Antoinette, nie spuszczając z niej wzroku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
cywile
PisanieTemat: Re: Przystanek tramwajowy    Nie Paź 02, 2016 5:27 pm

Nie sądziła, że ktokolwiek ją obserwuje, a już tym bardziej nie przypuszczała, że wpadnie w tak łatwy sposób w kłopoty. To było dość absurdalne, zważywszy na fakt, że tylekroć udawało jej się uciekać, a ten jeden -jedyny raz - nie. Zastanawiała się - dlaczego to wszystko tak się potoczyło, ale nie potrafiła znaleźć odpowiedzi, jakby ta była zagadką, stąd strach i zmieszanie, które skumulowało się w ułamku sekundy, gdy jej obsydianowe spojrzenie skrzyżowały się z nieznajomym sprawiło, że zastygła w bezruchu. Patrzyła na niego szeroko otwartymi oczami i szukała rozwiązania tej patowej sytuacji, choć rozpacz wciąż dawała o sobie znać, a zaczerwione teczówki jasno sugerowały, że dopiero co płakała.
Cofnęła się w tył, kiedy to mężczyzna się zbliżył niebezpiecznie i zmrużyła oczy. Nie oczekiwała takiego obrotu spraw, ale z pewnością potrzebowała ucieczki, która pozwoliłaby na uniknięcie kłopotów.
- To nie tak... - jęknęła żałośnie i nieustannie trzymała w dłoni zapalniczkę, bo to ona powinna być jakimś narzędziem, które pozwoli na wydostanie się z potrzasku. Chłód ściany przebijał się przez niezby szczelny materiał płaszcza, a kiedy tylko nieduża odległość zaczęła dzielić ją od obrzydliwego typa, skrzywiła się. - Nie chciałam zakłócać spokoju, ale-ale już sobie idę! - powiedziała jeszcze asekuracyjnie, a następnie ruszyła się lekko w bok, by przygotować się do ucieczki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Re: Przystanek tramwajowy    Nie Paź 02, 2016 10:37 pm

Kiedy tylko Antoinette wykonała ruch w bok, mężczyzna natychmiast zastąpił jej drogę. Z jego ust nie schodził obrzydliwy uśmiech. Zanim dziewczyna zdążyła zareagować, nieznajomy popchnął ją jedną ręką ku ścianie budynku, stając w tak bliskiej odległości, że Antoinette mogła poczuć jego kwaśny oddech na swoim policzku.
- Nigdzie na razie nie pójdziesz - powiedział, nie odrywając od niej wzroku. - Bo jeszcze mogłabyś zniszczyć plakaty gdzie indziej, prawda? Ja może nie miałbym nic przeciwko, ale ONI wręcz odwrotnie... - zachichotał nagle, tak jakby to, co powiedział, było wyjątkowo elokwentne i zabawne. - Mam dla ciebie propozycję, kwiatuszku. Oddasz mi wszystko, co masz w kieszeniach, albo zawołam tu jakiegoś szkopa i pokażę mu, co zrobiłaś. Podoba ci się ten pomysł?
Nawet gdyby Antoinette chciała uciec, byłoby to z góry skazane na porażkę. Mężczyzna stał zbyt blisko, by dziewczyna zdołała przemknąć obok niego, a poza tym drugą rękę wciąż trzymał w kieszeni w podejrzanym geście.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
cywile
PisanieTemat: Re: Przystanek tramwajowy    Pon Paź 03, 2016 4:35 pm

Chciała odejść, to prawda, ale widocznie nie była zbyt szybka, bo już po chwili tkwiła w potrzasku i szukała sposobu na to, by się w jakiś sposób wydostać. Musiała uciec, jakby to był ostatni akt desperacji, bo na niczym innym nie zależało jej bardziej, a już w szczególności w chwili, kiedy mężczyzna popchnął ją na ścianę, a następnie omiótł jej policzek swoim oddechem. Skrzywiła się mimowolnie i oparła plecami o zimny budynek bardziej, byle tylko wyswobodzić się spod jego dotyku, który był obrzydliwy.
- Niech mnie pan puści! - warknęła przez zaciśnięte zęby i skrzywiła się mimowolnie, gdy odwróciła głowę w bok. Czekała na moment, w którym się odsunie lub będzie w stanie go kopnąć w niezwykle czułe miejsce. Propozycja, którą jednak jej złożył sprawiła, że spięła się od razu. Nie miała w końcu nic w kieszeniach, oprócz dokumentów, a w dłoni trzymała zapalniczkę, którą wcześniej wykorzystała, a teraz? Płaciła za własne błędy, które ewidentnie przysporzyły jej teraz ogrom kłopotów. - Ale ja nic nie mam! - krzyknęła bez namysłu i próbowała odepchnąć nieznajomego, bo przecież na nic więcej nie było ją w tym stać. - Proszę się odsunąć!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Re: Przystanek tramwajowy    Wto Paź 04, 2016 6:11 pm

Mężczyźnie widocznie nie spodobała się odpowiedź Antoinette, a tym bardziej wyraz jej twarzy. Łypnął na nią niebezpiecznie, znów uśmiechając się szeroko i złośliwie.
- A więc mówisz, że nic nie masz? Szkoda. Ale nasi niemieccy przyjaciele na pewno coś mi dadzą w zamian za ciebie - rzucił, po czym znikąd zaczął się śmiać. Ta sekunda nieuwagi wystarczyła, aby dziewczyna zdołała go popchnąć - co prawda niezbyt silnie - jednak mężczyzna już wcześniej miał pewne problemy z ustaniem na nogach i teraz znów zatoczył się lekko w bok. W tym samym momencie wysunął rękę z kieszeni, chcąc złapać równowagę, jednak upuścił przy tym przedmiot, który dotąd w niej ukrywał. Na ziemię upadł niewielki, choć ostry nożyk.
Jeżeli Antoinette planowała ucieczkę, to właśnie nadarzyła do tego okazja, choć dziewczyna równie dobrze mogła zyskać nad mężczyzną dodatkową przewagę, gdyby spróbowała podnieść z ziemi nożyk. Na reakcję miała dosłownie chwilę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
cywile
PisanieTemat: Re: Przystanek tramwajowy    Sro Paź 05, 2016 1:17 pm

- Nie uwierzą panu, więc proszę wrócić do domu, a mnie zostawić w spokoju - warknęła przez zaciśnięte zęby, ale przypominała raczej małego, słodkiego szczeniaka, który próbuje szczekać, aniżeli groźną kobietę. To było jednak na tyle wystarczające, by zyskać parę sekund i pomyśleć nad ewentualnym rozwiązaniem patowej sytuacji.
Nie brała pod uwagę takiego obrotu spraw, ale musiała działać szybko, a już w szczególności teraz, kiedy poczuła nieprzyjemny zapach od mężczyzny jeszcze bardziej niż dotychczas. Oddychała ciężko i patrzyła jak się zatacza, a w chwili, w której nożyk spadł na ziemię z brzdękiem, spojrzała na niego i nie wahała się ani minuty. Schyliła się szybko, by wziąć go w swoje smukłe palce i cofnąć się o dwa kroki. Zaraz potem jednak odrzuciła przedmiot w stronę nieznajomego, wszak zrozumiała, że nie byłaby w stanie zabić. To było ponad nią i przez to szukała innego sposobu, a ucieczka wydawała się najbardziej logiczna i rozsądna. Odwróciła się na pięcie i pospiesznym krokiem ruszyła na główną uliczkę, by jak najszybciej znaleźć się od człowieka, który mógł zrobić więcej szkody niż pożytku, bo przecież ją szantażował i próbował zmusić do czegoś, czemu winna nie była.
Bo nie była, prawda?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Re: Przystanek tramwajowy    Czw Paź 06, 2016 10:38 pm

Mężczyzna, wciąż lekko chwiejąc się na nogach, wydawał się być wręcz zaskoczony obrotem spraw. Wymamrotał pod nosem wiązankę najgorszych przekleństw, kiedy Antoinette podniosła jego nożyk, ale nie powstrzymało go to przed zrobieniem kroku w stronę dziewczyny.
- Mała idiotka - warknął, po czym natychmiast rzucił się po upuszczony przez Antoinette nożyk. Najgorsze miało jednak dopiero nadejść. - ACHTUNG! Złodziejka! Niszczycielka plakatów! Chciała spalić niemiecką flagę!
Wrzaski mężczyzny rozbrzmiały w całej uliczce, a co najgorsze, dosłownie chwilę później u jej wylotu pojawiły się dwie postacie. Gdyby Antoinette spojrzała przez ramię, po mundurach mogłaby rozpoznać w nich Niemców i prawdopodobnie byli to ci sami okupanci, których dziewczyna mijała jakiś czas temu. Zaalarmowani krzykiem Niemcy natychmiast ruszyli w jej stronę i choć od Antoinette dzieliło ich trochę ponad dwadzieścia metrów, dystans ten zaczął szybko się zmniejszać.
Sytuacja prezentowała się teraz bez wątpienia gorzej, jednak pewną nadzieją mógł być przystanek, oddalony o jakieś piętnaście metrów, na którym wciąż jeszcze stał tramwaj. Jeżeli Antoinette zdecydowałaby się uciec, po prostu wskakując do środka, musiałaby najpierw przebiec pomiędzy rozsianymi po chodniku ludźmi, którzy raczej nie mieli zamiaru jej ustąpić.


Rzut kostką zdecyduje o tym, czy Antoinette przedostanie się do tramwaju - oczywiście jeśli podejmie taką próbę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
cywile
PisanieTemat: Re: Przystanek tramwajowy    Pią Paź 07, 2016 4:27 pm

Zastanawiała się, skąd w ludziach brało się tyle zawiści. Dlaczego byli nią przesiąknięci do szpiku kości? Nie umiała znaleźć jednak odpowiedzi i to zmuszało ją do tego, by trzymać się mimo wszystko z dala od problemów i kłopotów. Oczekiwała od życia czegoś więcej, bo nienawidziła niemocy, a ta sytuacji doprowadziła właśnie do tego, że musiała zacząć uciekać. Gnała przed siebie, choć można było to raczej nazwać szybkim truchtem, wszak ludzie wcale nie ułatwiali zadania przedarcia się pomiędzy nimi.
Gdy do jej uszu doleciał głos mężczyzny, zmrużyła oczy i odwróciła się za siebie. Widziała dwóch żołnierzy i to sprawiło, że wpadła w jeszcze większy popłoch. Czy uciekając nie przyznawała się do winy? Sięgnęła bezwiednie do kieszeni, gdzie chwilę wcześniej trzymała zapalniczkę i wyrzuciła ją, by tylko nikt nie znalazł przy niej żadnych dowodów na to, że dopuściła się jakiejkolwiek zbrodni na III Rzeszy.
- Vous permettez! - krzyknęła desperacko, gdy starała sę za wszelką cenę przedostać do tramwaju, ale osoby pomiędzy, którymi się przeciskała - ewidentnie były nieustępliwe. Oddychała ciężko i powoli zaczynała się modlić w duchu, czy zdąży na tramwaj, odk tórego dzieliło ją już tak niewiele, a przecież wciąż miała na ogonie dwóch Niemców.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Re: Przystanek tramwajowy    Pią Paź 07, 2016 6:46 pm

Liczyła się dosłownie każda sekunda. Dziewczyna mogła usłyszeć, jak ścigający ją Niemcy nakazują jej się zatrzymać, jednak ich głosy mieszały się ze skargami potrącanych przez Antoinette ludzi, którzy zgromadzili się na przystanku. Co bystrzejsi niemal natychmiast połączyli fakty, widząc biegnącą ku tramwajowi dziewczynę i zbliżających się okupantów, więc zaalarmowani krzykiem Antoinette, posłusznie usuwali się z drogi.

Mistrz Gry wykonuje rzut kostką:

1, 3, 5 - Antoinette ma niebywałe szczęście i dosłownie w ostatniej chwili wpada do tramwaju. Jest w nim tak tłoczno, że przyciśnięta do szyby dziewczyna doskonale widzi, jak z tłumu wyłaniają się dwaj Niemcy, którzy wyrzucając z siebie przekleństwa, ze wściekłością patrzą na oddalający się tramwaj.
2, 4, 6 - niestety, Antoinette dzieli zaledwie krok od drzwi, kiedy tramwaj rusza i jej szansa na ucieczkę przepada. Stojący wokół dziewczyny ludzie spoglądają na nią z lekkim przestrachem, a całkiem blisko słychać już Wo ist sie? Niemcy nie mogą jeszcze zobaczyć Antoinette, ale schodzący im z drogi paryżanie dosłownie za chwilę odsłonią dziewczynę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Re: Przystanek tramwajowy    Pią Paź 07, 2016 6:46 pm

The member 'Mistrz Gry' has done the following action : rzut kością


'Kość Mistrza Gry K6' :
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
cywile
PisanieTemat: Re: Przystanek tramwajowy    Nie Paź 09, 2016 7:13 pm

Wszyscy, którzy znali Antoinette wiedzieli, że dziewczę ma więcej szczęścia niż rozumu. Była uosobieniem istoty, która z łatwością wpada w kłopoty, dokładnie tak jak teraz. Chciała jedynie wyładować złość z powodu słów Matthiasa, a z czym się spotkała? Z perspektywą gwałtu, pobicia lub trafienia na gestapo... I tej ostatniej opcji była tak bliska, że sama nie wierzyła w swoje niebywałe szczęście, gdy ludzie ułatwiali jej przedarcie się pomiędzy nimi, by tylko zdołała uciec przed niemieckimi żołnierzami. Modliła się w duchu, by całe zamieszanie nie odbiło się na niej w żaden sposób, bo przecież musiała pamiętać o Łukaszu i Gavro, a co stałoby się z nimi, gdyby to właśnie jej zabrakło? Nie zastanawiała się już nad tym, a jedynie wskoczyła pospiesznie do tramwaju, który miał ją zawieźć jak najdalej stąd i tylko tego pragnęła w tej chwili. Kiedy więc drzwi się zamknęły, a ona dostrzegła szansę dla siebie, odetchnęła z ulgą. Wsparła się o metalową rurkę i zaczęła ciężko oddychać, jakby chcąc unormować w ten sposób oddech. Zmrużyła jeszcze oczy i już była niemal pewna, że nic jej nie grozi.

/wybacz Miszczu tak dlugi brak odpisu, ale mialam maraton w pracy po 12-14 godzin w ciagu weekendu :(
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Re: Przystanek tramwajowy    Pon Paź 10, 2016 8:12 pm

Wyglądało na to, że niebezpieczeństwo minęło. Tramwaj oddalał się od przystanku, a stłoczeni w nim ludzie przestawali powoli spoglądać na Antoinette z pewną podejrzliwością.
Dziewczyna śmiało mogła nazwać to wszystko szczęściem, jednak ściągający ją Niemcy bez wątpienia zażądali zeznań od mężczyzny, który zaczepił Antoinette. Niewykluczone też, że jej rysopis miał wkrótce trafić do odpowiednich jednostek.
Choć Antoinette udało się uciec, ponowne zapuszczanie się w to miejsce graniczyłoby z głupotą. W najbliższym czasie paryskie ulice mogły nie być dla panny Molière zbyt bezpiecznym miejscem...


To już koniec, dziękuję za ładną grę, ale następnym razem kostki mogą nie być tak łaskawe. ;>
Dodam jeszcze, że gdybyś zamierzała zakupić kiedyś rangę, śmiało możesz wykorzystać ten wątek do odpowiedniego uzasadnienia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
cywile
PisanieTemat: Re: Przystanek tramwajowy    Pon Gru 19, 2016 7:55 pm

Gavroche oprócz swojego dziecięcego spojrzenia na świat miał również dziecięcą ciekawość. Jak to się stało że sześciolatek został spuszczony na chwilę oka i nagle znalazł się w centrum Paryża? 
Chłopiec bawił się jak zwykle na podwórku, jednak ile razy można siedzieć w tym samym miejscu? Postanowił, nie mówiąc nic wujkowi, postawić nogę poza obrzeża domu. Przeszedł tylko kilka metrów. Wtedy to zobaczył tramwaj. Ten pojazd niezwykle fascynował żydka. Gavro wpadł na pomysł że pójdzie za tramwajem i sprawdzi gdzie ten tramwaj mieszka. W taki sposób znalazł się tutaj. Przy jednym z przystanków. Zafascynowany tym miejscem najzwyczajniej świecie zaczął zwiedzać, nie zdając sobie sprawy z tego w jakich kłopotach może się znaleźć jeśli wpadnie na niewłaściwą osobę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
alianci
PisanieTemat: Re: Przystanek tramwajowy    Pon Gru 19, 2016 9:04 pm

Zatłoczone ulice pełne szarych twarzy i mocno zaciśniętych ust. Spojrzenia wbite w chłodny bruk, dłonie wbite w kieszenie, strach wbity w umysły. Choć na ulicach nie zalegały brudne zwały śniegu, a słońce coraz śmielej wyglądało zza chmur, w Paryżu nie zmieniło się nic – a przynajmniej nie na lepsze. Nawet przystanek tramwajowy sprawiał wrażenie wyciętej z kartonu makiety; tkwiła w nim jakaś naiwna prostota, banalna, jednotorowa funkcjonalność, którą posiadają wyłącznie relikty mijającej epoki. Na scenie pod wiatą trzech aktorów: Fiodor i dwoje młodych ludzi wiodących niepodważalny prym w spektaklu. Nie zamierzał ich podsłuchiwać, lecz słowa same wpadały do jego umysłu, dryfowały swobodnie w czaszce, stukały od spodu w kość ciemieniową, podobne do kurczaka, który niespiesznie wykluwa się z jaja.
Scena pierwsza: przyszli wybrać obicie na kanapę, które będzie pasować do zasłon, ale ich gusty się różnią. Co jemu wydaje się ładne, ona uważa za wstrętne, a co jej się podoba, jemu kojarzy się z burdelem dla niemieckich oficerów. Ona pyta jadowicie: skąd się tak na tym znasz, a on szybko się wycofuje: zobacz, do czego doszło, kłócimy się bez sensu o byle głupstwo. Ona mówi, że od początku uważała, że powinni pojechać do dziesiątej dzielnicy, ale on ze swej strony prostuje: owszem, proponowałaś, ale czy nie mówiłaś, żeby najpierw spróbować tutaj, a jeśli nic nie znajdziemy... Dziewczyna przerywa: mówiłam, nie przeczę, ale ty nie zaprzeczysz, że się zgodziłeś. Chłopak przyznaje, że tak było, ale prosi, żeby pamiętała, że miał małe zastrzeżenie. Zastrzeżenie, ona na to, a cóż to, zostałeś adwokatem? Zaraz wniesiesz mi apelację?
Niewiele brakowało, by przy apelacji Chirjakow zaśmiał się na głos – dlatego odwrócił głowę w przeciwną stronę, w przelewający się przez wąską uliczkę tłum i w to, co nie pasowało do tego utartego, codziennego obrazu. Słaby opór chłopaka brzmiał teraz tak, jak gdyby dobiegał zza grubego muru – jego słowa przybierały zniekształcony, przytłumiony wydźwięk, nadając całej sytuacji na wpół realny wymiar.
Fiodor słyszał, ale nie słuchał, przez siedem zatrważająco długich sekund obserwując, jak kilkuletni brzdąc balansuje na samej krawędzi wtopionych w ulicę szyn, całą uwagę poświęcając wszystkiemu, poza zagrożeniem, jakie zaczął stwarzać – dla siebie i innych. Gdzieś pomiędzy dlaczego ty zawsze musisz mieć rację? narzeczonego, a wściekłym nazywasz mnie despotką? wybranki, Chirjakow poderwał się z wąziutkiej ławki przystanku i w trzech szybkich, długich krokach znalazł tuż przy małym. W jego działaniu nie było nawet cienia namysłu – po prostu chwycił chłopca za ramię, wypuszczając z płuc powietrze przy akompaniamencie odruchowego, nieprzemyślanego i przesyconego naganą wot, maładiec!, które mógł usłyszeć jedynie sam Fiodor i odciągnięty od szyn malczik.
Nie po torach – w jego głosie wciąż zalegał cień upomnienia, jak gdyby nie do końca potrafił przejść z zaistniałą sytuacją do dziennego porządku; nie pamiętał nawet momentu, w którym cofnął własną dłoń, uwalniając z nagłego, choć zaskakująco lekkiego uścisku drobniutkie ramię dziecka. Dopiero wtedy nadeszła refleksja, wyrywająca z umysłu Chirjakowa pierwsze i jedyne pytanie, które mógł w... nietypowym dla siebie położeniu. – Gdzie twój dorosły? – dawno temu przestał zwracać uwagę na kuriozalną pokraczność podobnych pytań – w pewnym stopniu nawet swojski, nadużywany w rodzinnych stronach opiekun wydawał się niewłaściwy.
Zwłaszcza w podobnych czasach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
cywile
PisanieTemat: Re: Przystanek tramwajowy    Pon Gru 19, 2016 9:18 pm

Gavroche nie należał do nieśmiałych dzieci. Do cichych, ale nie nieśmiałych. Chłopiec szedł pewnie przed siebie. Nie wiedział dlaczego to robi, ale wiedział co jest jego celem. Zobaczyć gdzie mieszkają tramwaje. Jego dziarski chód zatrzymał pewien mężczyzna. Gavroche się zdziwił że nagle zmienił miejsce położenia. Spojrzał swoimi sarnimi oczkami w oczy Fiodora, bez krępacji. Dopiero gdy usłyszał upomnienie, zwrócił wzrok na tory po których to przed chwilą spacerował. 
Maluch zastanawiał sie kim jest nieznajomy i dlaczego tak śmiesznie mówi. W jego móżdżku pojawiło się ostrzeżenie, na temat rozmowy z nieznajomymi. Jednak je zignorował.
-Nie wiem.- Wzruszył ramionami na wspomnienie o dorosłym. Dziwne określenie. Dlaczego nie spytał o wujka, albo tatę, jak większość osób lubiła go mylić. Dziwny człek.
-Widział pan tramwaje?- Zapytał bez większego zastanowienia. W końcu nie zapomniał o swoim głównym celu. Nie bez powodu szedł tu taki kawał drogi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
alianci
PisanieTemat: Re: Przystanek tramwajowy    Pon Gru 19, 2016 10:12 pm

Spośród szerokiej gamy spraw, na których po prostu się znał (lub o których myślał, że ma na ich temat jakiekolwiek pojęcie), dzieci plasowały się na samym końcu zestawienia, zaciekle walcząc  o miejsce z umiejętnością haftowania. Nigdy nie miał z nimi bezpośredniej styczności, akceptował ich istnienie tak, jak akceptuje się zaciek na suficie albo pęknięcie w płycie chodnikowej – na dobrą sprawę od lat wypierał ze świadomości istnienie tych nie do końca logicznych małych ludzi, którym zawsze towarzyszyli znacznie bardziej interesujący dorośli.
Poza przypadkiem z dzisiaj.
Chłopiec, najwyraźniej zafrapowany wyłącznie sobie znanymi problemami, miał niepowtarzalną okazję do zmierzenia się z lekko zakłopotanym, lekko zdezorientowanym i lekko zagubionym w sytuacji Fiodorem, co – bądźmy szczerzy – nie zdarzało się nigdy. Chirjakow najwyraźniej nie potrafił pojąć, dlaczego zareagował w ten a nie inny sposób, kiedy tylko umysł podsunął mu nad wyraz realistyczny obraz potrąconego przez tramwaj dziecka. Gdyby podobne zagrożenie wisiało nad dorosłym, najpewniej ze stosowną dozą zainteresowania wyczekiwałby momentu, w którym dojdzie do katastrofy, dostrzegając w tym sposób na niezwykle skuteczną selekcję naturalną… bądź okazję do urozmaicenia sobie dnia. Jednak o ile dorosłego można nazwać idiotą zasługującym na równie sarkastyczny koniec, o tyle dziecko…
Jest po prostu dzieckiem ze swoimi małymi, dziecięcymi sprawami, kimś, kogo myśli choć przez chwilę nie muszą dotyczyć wojny ani pytań, czym są te zagadkowe, raz za razem wspominane przez dorosłych kartki żywnościowe.
- Nie wiesz – niewiele brakowało, by Fiodor powtórzył to drobne wzruszenie ramion malca, zupełnie jakby bez ostrzeżenia rozpoczęli grę w papugowanie; w pewnym stopniu nawet nie czuł się zaskoczony odpowiedzią, która padła ze strony chłopca niemal natychmiast po zadaniu pytaniu.
Oczywiście, że nie wie. Gdyby wiedział, Chirjakow natychmiast pozbyłby się problemu, jaki sam sobie stworzył – a teraz? Teraz nawet nie ma pewności, czy wypada tak po prostu odwrócić się na pięcie i zniknąć, pozostawiając dziecko na pastwę tramwajowych szyn.
Ciągle je widuję – odpowiedź padła, nim zdołał się nad nią zastanowić, nim przemyślał jej konsekwencje, nim podjął decyzję, czy uciekać, czy zostać – ta zresztą zapadła wbrew woli Fiodora, który nagle utkwił spojrzenie w chłopcu.
I chyba wtedy zdał sobie sprawę, że na odwrót jest stanowczo za późno.
Chociaż pociągi są o niebo lepsze – kąciki jego ust drgnęły w lekkiej imitacji uśmiechu, kiedy bez większego przekonania rozejrzał się po okolicy; żaden z przechodniów nie wyglądał na kogoś, komu zniknęło dziecko bądź na kogoś, kto to dziecko zgubił naumyślnie – to z kolei mogło oznaczać wyłącznie jedno.
Mały się zgubił albo uciekł, a Fiodor nie miał pewności, która z tych wersji byłaby gorsza.
Nie powinieneś kręcić się tu bez opiekuna, przecież wiesz.
Wie? Czy to aż tak oczywiste czy tylko takie się wydaje dla kogoś, kto ostatni raz miał styczność z kilkulatkiem wtedy, kiedy sam nim był?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
cywile
PisanieTemat: Re: Przystanek tramwajowy    Pon Gru 19, 2016 10:25 pm

Gavro z każdym kolejnym dniem uczył się coraz więcej. Dzisiaj na przykład dowiedział się że nie wolno chodzić po torach, a to jeszcze nie koniec dnia. Niestety, dalej nie wie gdzie mieszkają tramwaje, i ta niewiedza była dla chłopca gorsza niż brak rodziców. Kiedy maluch by się przejął że jest daleko od domu? Pewnie dopiero wtedy gdy by zgłodniał, a w okolicy nie było żadnej żywej duszyczki. Teraz jednak nie był głodny, a towarzyszył mu miły rusek. Znaczy, chłopiec nie wiedział że to rusek, nawet nie znał znaczenia tego słowa. 
-Jechałem raz pociągiem!- Krzyknął entuzjastycznie, po czym speszony zamknął ręką buzię. Chwilę tak stał, dopóki nie odważył się odezwać.
-Nie wolno mi o tym mówić.- Dodał cicho. Czy Fiodor wiedział że mały Gavroche jest żydkiem który musiał przedostać się pociągiem do Paryża, aby mieć jakiekolwiek szanse na przeżycie? Dla dobra chłopca lepiej żeby nie wiedział. 
-Muszę się dowiedzieć gdzie mieszkają tramwaje.- To był własnie jego główny cel, o którym nie zapomniał mimo licznych zmian tematów. Wiedział że nie powinien tu być sam, ale jest. Kiedy już otrzyma potrzebną wiedzę będzie mógł wrócić do domu, jeśli tylko będzie wiedzieć jak.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
alianci
PisanieTemat: Re: Przystanek tramwajowy    Wto Gru 20, 2016 9:12 pm

Nie wolno mi o tym mówić.
Zdumiewające, jak sześć krótkich słów może odbić się na sposobie postrzegania drugiego człowieka – nawet jeśli obiekt zainteresowania jest niewiele wyższy od granicznego słupka (choć bez wątpienia znacznie bardziej gadatliwy). Kiedy dziecko słyszy, że nie wolno mu o czymś mówić, może oznaczać to wyłącznie jedno – jego dorośli mają tajemnice, które narażają ich na nieprzychylność aktualnie panujących nastrojów.
Ilekroć słyszał od ojca nie mówmy o tym, to tajemnica, kiwał głową z powagą, na jaką potrafią zdobyć się wyłącznie kilkuletni chłopcy święcie wierzący w bohaterski archetyp swych ojców. Z czasem tajemnice pojawiały się coraz częściej, aż pewnego dnia zostały wywleczone z mieszkania wraz z rodzicami – w mieszkaniu został jedynie Fiodor, książki i niechęć do sekretów, które nigdy nie oznaczały szczęśliwych zakończeń.
Jechałeś, naprawdę? – tym razem uśmiechnął się pewniej, jak gdyby ciasny woalek zaskoczenia w końcu wypuścił go ze swych pęt. Rozmowa z zupełnie obcym dzieckiem na otwartej przestrzeni i w równie zatłoczonym miejscu nie była dobrym pomysłem, ale próba przeniesienia jej w bardziej ustronne okolice…
Byłaby jeszcze tragiczniejszym wyborem.
Dlatego musiał zastosować inną technikę – nawiną i ostrożną jak mały człowieczek, wobec którego ją wytoczył; już w trakcie formułowania pytania postawił krótki, drobny krok do tyłu, odciągając rozmowę od torów i wzmożonego ruchu pieszych.
Szkoda, wtedy ja mógłbym opowiedzieć o swojej podróży. Założę się, że była ciekawsza – lekkie wzdrygnięcie ramion Fiodora wyrażało najszczerszy zawód, zupełnie jakby pozbawiono go okazji na spełnienie życiowego marzenia – kto wie, może wobec dziecka po raz pierwszy od długich miesięcy zdobyłby się na szczerość i wyłowił z odmętów pamięci wspomnienie prawdziwej podróży? Mały nie dał mu jednak okazji na odpieczętowanie akt z przeszłości – wzmianka o mieszkających tramwajach niemal wytrąciła z jego umysłu słowo-klucz, które przecież zawierało sedno dziecięcego celu.
Zajezdnia – zlepek trzech sylab wyrwał się z ust Chirjakowa wraz z momentem, w którym pamięć odnalazła stosowne określenie w jeszcze bardziej stosownym języku. Przetwarzanie słów na francuski pięć miesięcy temu było uciążliwym, mozolnym i nużącym jak opowieści Katyi procesem – wtedy chyba nawet nie znał odpowiednika na swojskie, rodzime depot. – Właśnie tam mieszkają tramwaje – powiedział to z niemal irracjonalną dumą, jak gdyby sam odniósł zdumiewający sukces na motorniczym polu – jednak nim chłopiec uznał, że wiedza teoretyczna nie jest wystarczająca (nigdy nie była), Fiodor spojrzał na niego z powagą, z jaką patrzy się na poważnych, dorosłych ludzi pędzących za swoimi poważnymi, dorosłymi sprawami.
Nie pozwolą ci jej zobaczyć bez opiekuna – jego słowa brzmiały jak wyrok, od którego nie sposób się odwołać – i nawet jeśli skłamał, zrobił to (po raz pierwszy od jak dawna?) w dobrej wierze; z drugiej strony o zajezdniach i tramwajach miał równie wielkie pojęcie, co o dzieciach, więc kłamstwo było efektem zdumiewającej ignorancji w dziedzinie pojazdów szynowych - w myśl zasady akurat tego na szkoleniach nie było, nie czuł się winny.
Może jedynie odrobinę zaciekawiony – ale nie winny.


Ostatnio zmieniony przez Fiodor Chirjakow dnia Wto Gru 20, 2016 10:04 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
cywile
PisanieTemat: Re: Przystanek tramwajowy    Wto Gru 20, 2016 9:50 pm

Niestety bardzo łatwo było podejść gadatliwego sześciolatka. Gavro pomimo swojej tajemnicy bardzo chciał się wygadać. Chciał powiedzieć że siedział w tej skrzyni przez kilka godzin, a potem odebrała go siostra i przez krótki czas mieszkał w klasztorze. Chciał pochwalić się swoimi zdolnościami muzycznymi i zaśpiewać nieznajomemu piosenkę o Bogu. Nie zdawał sobie sprawy, że tym samym mógłby skazać siebie na śmierć. Jednak miał o tym nie mówić, więc nic nie powie.
Maluch kiwnął tylko głową, bojąc się że jak się odezwie zacznie gadać. 
-Jakiej podróży?- zapytał, jednak zdążył zmienić temat, tak więc zapewne nie usłyszał odpowiedzi.
Natomiast plan Fiodora przynosił oczekiwany efekt. Chłopiec zajęty rozmową nieświadomie szedł za mężczyzną. Obcowanie z dzieckiem nie jest takie trudne, prawda?
-Zajezdnia- Powtórzył, w celu zapamiętania tego słowa. Był zafascynowany całą tą sytuacją. Nigdy nie był w zajezdni.
Słysząc że nie może tam wejść zatrzymał się. W jednej chwili zrobiło mu się naprawdę przykro. Chciał zobaczyć dom tramwajów od środka. Teraz, w jednej chwili poczuł całe zmęczenie i głód. Cały ten kawał drogi przeszedł na nic. 
Gavro był już gotów się rozpłakać, kiedy to wpadł na wspaniały pomysł.
-Niech pan poudaje mojego opiekuna!- Krzyknął uradowany tym że znalazł jakieś wyjście. Co prawda Fiodor mógł odmówić, ale maluch szybko odrzucił tą możliwość.
 -Proszę- Dodał po chwili, przypominając sobie że dorosłych należy prosić. Wtedy jest większe prawdopodobieństwo że coś zrobią. Można było jeszcze się rozpłakać i próbować wziąć kogoś na litość, jednak to było bardziej męczące.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content
PisanieTemat: Re: Przystanek tramwajowy    

Powrót do góry Go down
 
Przystanek tramwajowy
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Sous le ciel de Paris :: Paryż :: Lewy brzeg :: Panthéon-
Skocz do: