IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Przystanek tramwajowy - Page 2


Share | 
 

 Przystanek tramwajowy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Przystanek tramwajowy    Nie Sie 14, 2016 10:12 pm

First topic message reminder :



Przystanek tramwajowy

Mimo że obecnie tramwaje nie są już tak popularne jak niegdyś (powoli zostają wyparte na rzecz autobusów), dalej można zauważyć dość dużej wielkości wagony powoli posuwające się wzdłuż uliczek miasta. Stacjonują przede wszystkim w obrębie centrum Paryża, w nielicznych wypadkach zahaczając o co ważniejsze miejsca znajdujące się nieco dalej. Jeśli zaś chodzi o same przystanki, największą sławą cieszą się te, znajdujące się przy szkołach lub dużych miejscach pracy, jak ma miejsce właśnie w dzielnicy Panthéon.
Opuszczając środek transportu, wychodzi się na niewielką, boczną ulicę mieszkalną z nielicznymi sklepami. Z rana zwykle zaspaną, pełną gromadki wsiadających, tłumiących ziewnięcia, wieczorem zmęczonych i marzących o powrocie do łóżka. Niedaleko stąd na główną ulicę prowadzącą do Muzeum Człowieka oraz w stronę Sorbonny.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


avatar
alianci
PisanieTemat: Re: Przystanek tramwajowy    Sro Gru 21, 2016 8:56 pm

Nie tylko sześciolatki wpadały na manewrową mieliznę kogoś, kto, jakkolwiek by na to nie spojrzeć, żył dzięki szachrajstwom; kłamstwa z czasem stały się dla Fiodora czymś równie naturalnym, co złapanie kolejnego oddechu –wystarczyło, by nie zastanawiał się nad zachodzącym procesem, aby mieć pewność, że praca doskonale działającego mechanizmu nie zostanie zakłócona. Instynktowne działanie – to pozbawione na wpół zwierzęcego zaślepienia – leżało w ludzkiej naturze od pierwszego haustu zatrutego powietrza, jakim wypełnione było życie. Nawet beztroski, wędrujący śladami tramwajów chłopiec ulegał drobnym oszustwom i nieco większym kłamstwom, przedłużając dzięki nim to samo, co pięciokrotnie starszy od niego mężczyzna: własne istnienie. Być może Fiodor dostrzegł w maluchu cień tego, co z takim uporem ukrywał przed całym światem – tajemnice zwykle zalegają na dnie oczu jak głębokie kałuże, w których przy odrobinie nieostrożności można utonąć.
Nie powinienem o niej mówić – wzruszył spokojnie ramionami, z dziwnym poczuciem ulgi zauważając, że pochłonięty brzmieniem słów chłopiec oddalił się od torowiska i poniekąd kłopotów, które mógł na siebie ściągnąć w równie zatłoczonym miejscu. Wbrew pozorom z tej rozmowy naukę wyciągał również Fiodor – zrozumiał, że kilkuletnie dzieci nie są szczególnie skomplikowane (choć nadal nie określiłby ich mianem uroczych) i że tokiem myślenia przypominały szczenięta, które wystarczy oswoić, by mimowolnie zaczęły słuchać poleceń.  Zajezdnia okazała się trzysylabową mantrą, czymś, co skutecznie odwiodło chłopca od niedorzecznego pomysłu spacerowania po torowisku.
A naiwny, będący całkowitym laikiem w kwestii dzieci i wyjątkowo prostoduszny Fiodor uwierzył, że to wystarczy, by poskromić ciekawość malucha – w najgorszym z opracowanych scenariuszy nawet się nie spodziewał, iż ledwie moment później usłyszy prośbę, która nigdy nie powinna paść pod jego adresem.
On, opiekunem?
Do diaska, przecież ledwie potrafi zająć się sobą.
To nie jest dobry pomysł – zaledwie wypowiedział te słowa i zrozumiał, że lada chwila może gorzko ich pożałować – posiadał ograniczoną, ale nie zerową wiedzę na temat dzieci i jeśli czegoś był pewien na ich temat, to wyłącznie tego, iż wszystko wymuszają płaczem. Zbyt wiele razy stawał się świadkiem dantejskich scen w sklepach, by zignorować ten niepokojący błysk w oczach chłopca: zwiastun niechybnej afery.
Nawet nie wiesz, jak mam na imię – nigdy nie sądził, że jego linia obrony będzie równie żałosna co w obliczu zbłąkanego dzieciaka – potrafił opracować przynajmniej tuzin argumentów z lufą przy skroni i… żadnego w obliczu zbłąkanego chłopca.
To na swój parszywy sposób zabawne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
cywile
PisanieTemat: Re: Przystanek tramwajowy    Sro Gru 21, 2016 10:10 pm

System w jaki działał chłopiec był prosty. Wstawał i żył. Nie myślał o przyszłości, nie zamartwiał się wojną czy tragiczną śmiercią pod kołami tramwaju. Tak właśnie wygląda bycie dzieckiem. Maluch nie jest jakoś specjalnie inteligentny, czy też nadzwyczajnie głupi. Ma swoje wady, jak całkowite zaufanie i naiwność, ale też zalety. Potrafił znaleźć wyjście z każdej sytuacji. Co prawda sytuacje w wieku sześciu lat nie są jakieś skomplikowane. 
Odpowiedź mężczyzny sprawiła, że temat został oddalony i już nie przywrócony. Chłopiec potrafił zrozumieć że każdy ma sekrety. On nie powiedział o swojej podróży, więc nie mógł wymagać aby Fiodor opowiedział o swojej. 
-Dlaczego?- Chłopca nie satysfakcjonowała odpowiedź w stylu "nie, bo nie". Potrzebował konkretów, aby przestać drążyć temat. Poza tym bardzo mu na tym zależało.
-Jak masz na imię?- Zapytał obcego faceta bez żadnej krępacji. Jak pozna jego imię, będzie mógł ponownie błagać go o udawanie opiekuna. To był wspaniały pomysł. Gavroche nie zastanawiał się nad tym jak to rozegrać, po prostu grał. Może się uda, a jak nie, spróbuje sam.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
alianci
PisanieTemat: Re: Przystanek tramwajowy    Czw Gru 22, 2016 10:47 pm

Życie kilkulatka miało pewną zasadniczą przewagę nad życiem jakiegokolwiek dorosłego: nie było naznaczone sceptycyzmem.
Toku myślenia chłopca nie drążył przebrzydły robaczek niepewności, jego codzienności nie dominowały pojawiające się raz za razem, przesycone strachem i zwątpieniem pytania, które oscylowały wokół jednego, zasadniczego: co nastanie jutro?. Istniał, bo ktoś zadbał o to, by mógł istnieć, oddychał, bo inni poświęcali się, by mógł oddychać.
Żył, bo ktoś chciał, by mógł żyć.
Pomimo młodego wieku zdołał paść ofiarą przygnębiającej warunkowości – zdany na innych, uzależniony od cudzej woli, pozbawiony mocy sprawczej korzystał z tych nielicznych chwil wolności. Podążanie za tramwajem było jak zew przygody, który doprowadził dziecięcą ciekawość aż do tego miejsca, tam, gdzie na drodze do celu stanęła dość nietypowa przeszkoda – o ile za nietypowego może uchodzić radziecki agent z manią na punkcie nieustannej czujności.
Choć to wyłącznie dzięki niej (przez nią?) chłopiec nie padł ofiarą kilku rozklekotanych wagonów przetaczających się po wąskich torach.
Jestem... byłem niesłychanie zajęty, dlatego jest? Był? Czym konkretnie? Powrotem do pustego, obcego, cudzego mieszkania, w którym zamiast zapachu ciepłego obiadu unosi się ledwie uchwytna woń papieru i kurzu? A może podsłuchiwaniem obcych ludzi na przystanku z cichą nadzieją, że ich nudne, przyziemne problemy nadadzą przepełnionemu kłamstwami życiu odrobiny realności? Sam nie wierzył we własną odpowiedź – być może dlatego uśmiechnął się lekko, wyciągając w stronę chłopca dużą, szorstką dłoń, zupełnie jakby malec był dorosłym mężczyzną, z którym należy się przywitać właśnie w ten – jakże ceremonialny i dojrzały – sposób.
Lazare – mówił z powagą, która zabawnie kontrastowała z coraz mozolniej ukrywanym rozbawieniem wywołanym całą sytuacją. Naprawdę to robił? Zdradzał oficjalną przykrywkę przed kilkuletnim, upartym i najwyraźniej nie znającym strachu dzieciakiem? – Teraz ty powinieneś się przedstawić, mały. Jeśli mam udawać twojego opiekuna, muszę znać imię.
Niemal natychmiast pożałował, że akurat dzisiaj nie miał przy sobie aparatu – po usłyszeniu drobnego ultimatum, chłopiec niemal natychmiast zmienił wyraz twarzy, przez moment sprawiając wrażenie kogoś, kto lada chwila pęknie ze szczęścia jak kolorowy balonik. Fiodor doskonale wiedział, że w tym stanie będzie jeszcze łatwiej wymusić na nim kolejną obietnicę, choć ta wymagała znacznie ostrożniejszych środków – dlatego cierpliwie czekał, aż malec zechce podzielić się drobną tajemnicą własnego imienia, które – tego był niemal pewien – musiało być prawdziwe. Dzieci chyba nie kłamią, racja?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
cywile
PisanieTemat: Re: Przystanek tramwajowy    Czw Gru 22, 2016 11:40 pm

Chłopiec miał coraz więcej nadziei na to, że jednak uda się osiągnąć zamierzony cel. To w sumie śmieszne jak jedno miejsce miało dla niego takie znaczenie. W końcu ma przed sobą całe życie, zdąży przecież zobaczyć zajezdnię. No właśnie to nie było takie pewne. Gavroche żyje w świecie, w którym powinien być martwy. Jego samo istnienie w dzisiejszych czasach jest nielegalne. A to wszystko przez to że jego przodkowie modlili się do nie tego Boga. Teraz religia nie ma większego znaczenia, ważne jest tu również kolor oczu, twarz i nazwisko. Za takie błahostki można było stracić życie.
-Śmieszne imię- Zaśmiał się, nie zastanawiając się zbytnio czy tak w ogóle można. W końcu nie wpadł na to że to niegrzeczne. Pierwszy raz słyszał takie imię, z drugiej strony jego nie było jakoś bardzo pospolite. Może bardziej tutejsze, jednak chłopiec nie spotkał jeszcze swojego imiennika. 
-Gavroche- Powiedział dumnie, podając mężczyźnie dłoń. Przez ten mały gest, jakim było wyciągnięcie ręki, chłopiec poczuł się naprawdę pewnie. Traktuj dzieci jak dorosłych, a zaczną się tak zachowywać. No może nie dosłownie, ale przynajmniej się stara.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
alianci
PisanieTemat: Re: Przystanek tramwajowy    Pią Gru 23, 2016 1:30 am

Nie do końca potrafił pojąć fenomen własnego zachowania, które nakierowało go na równie drastyczną zmianę zwyczajowego zachowania. Wypuścił z rąk przynajmniej kilka okazji na opuszczenie towarzystwa chłopca i ze zdumiewającym uporem ignorował tę najbardziej oczywistą – przecież mógł zwyczajnie odejść, zniknąć w tłumie, zapomnieć o dziecku, które w pogoni za tramwajem zgubiło zdrowy rozsądek, opiekunów i – niemal – własne życie. Fiodor nie był mu nic winien, nie łączyły ich mniej lub bardziej przypadkowi znajomi zasługujący na miano wspólnych i na dobrą sprawę z tej dwójki to jedynie mały posiadał wobec Chirjakowa dług wdzięczności.
Choćby za życiową lekcję dotyczącą spacerowania po torach.
A jednak – pomimo tych jawnych rozbieżności i całkowitym braku kolektywnych punktów odniesień – żaden z nich nie spieszył się do własnych spraw. Powoli toczyli kamyczki dialogu, poprzez słowa próbując osiągnąć dwa zupełnie odmienne cele: chłopiec pragnął ujrzeć zajezdnię, a Fiodor…
Właściwie, co miał zamiar osiągnąć?
Temat pociągowych podróży zszedł na drugi plan, choć nie został zapomniany – przynajmniej nie przez umysł dorosłego, który wzmiankę o tajemniczej wyprawie pielęgnował z należytą jej ostrożnością… choć i ta została zachwiana, gdy chłopiec wybuchnął śmiechem.
Tak zwyczajnie. Bez namysłu, nagle, za to ze szczerością, która dla dorosłych była jedynie wyświechtanym frazesem.
Śmieszne? To biblijne imię, nie może być śmieszne – sam zaprzeczył własnym słowom, gdy na jego usta wkradł się mimowolny uśmiech, taki, nad którym nie zastanawiał się nawet przez moment – nie było w nim nic wystudiowanego, żadnego naumyślnego unoszenia kącików ust ani pełnego determinacji imitowania. Wyłącznie rozbawienie tym wszystkim, czego świadkiem i czynnym uczestnikiem Fiodor się stał.
Miło mi – obserwowanie chłopięcej dumy pomieszanej z niemal sakralną powagą skończyłoby się najpewniej kolejną falą rozbawienia, gdyby Chirjakow nie skupił się na właściwej części niewielkiego podstępu – nim emocje malca zdołały opaść na dobre, Fiodor przykucnął przed nim spokojnie, zupełnie jak ojciec zrównujący się wzrostem z własnym dzieckiem.
Jakkolwiek nietrafne, mijające się z prawdą i kłamliwe było to porównanie.
Zawrzyjmy umowę, Gavroche – gdzieś uleciał jego dotychczasowy uśmiech, nadając oglądanej z bliska twarzy wyraz posępnej powagi. Nadszedł moment, w którym nie było odwrotu od decyzji – być może pierwszej równie samodzielnej w życiu chłopca. – Kiedy już zobaczysz miejsce, gdzie mieszkają tramwaje, wrócisz do domu. Koniec z pogonią za wagonikami, w porządku? – jasne brwi uniosły się nieznacznie do góry, jak gdyby Fiodor oczekiwał natychmiastowej, prawdziwie męskiej decyzji od ledwie kilkuletniego dziecka, dla którego rozklekotane tramwaje były czymś więcej, niż tylko zwykłym środkiem transportu.
Ale przecież żaden dorosły by tego nie zrozumiał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
cywile
PisanieTemat: Re: Przystanek tramwajowy    Pią Gru 23, 2016 6:48 pm

Dlaczego Fiodor nie zdecydował się odejść od dzieciaka? Gdyby teraz, w tym momencie zdecydował się po prostu odejść, Gavroche wzruszyłby ramionami i dalej szukał wejścia do zajezdni. Nic by się nie zmieniło. Rozmowa z mężczyzną była tylko dodatkiem do jego wielkiej przygody. Tak przynajmniej mu się wydawało.
Kiedy usłyszał że nie powinien się z tego śmiać, natychmiastowo spoważniał. Skoro dorosły mówi że tak nie wolno, to nie wolno. No chyba że akurat dziecko uważa że wolno, to wtedy mamy dylemat.
-Nigdy nie słyszałem takiego imienia- wytłumaczył się. Zdziwił się słysząc że biblijne. Przecież na mszach często czyta się biblie, a z takim imieniem jeszcze się nie spotkał.
Słysząc kolejne słowa, chłopiec skupił się na mężczyźnie. Coś mu podpowiadało, że powinien teraz słuchać uważnie. 
-Zgoda!- Przytaknął entuzjastycznie. -To znaczy że pokażesz mi zajezdnie? Tak?
Chłopiec nie miał problemu z wróceniem do domu po całej tej przygodzie. Co prawda nie myślał jeszcze o tym jak wróci i czy wróci, ale tym będzie martwił się później. Może jeszcze uda mu się namówić mężczyznę o odprowadzenie do domu. W każdym razie, na chwilę obecną był małym, chudym, szczęśliwym człekiem, który nie mógł się doczekać aż zobaczy tramwaje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
alianci
PisanieTemat: Re: Przystanek tramwajowy    Pią Gru 30, 2016 1:14 pm

Ucieczka wydawała mu się zwyczajnie nie na miejscu – gdyby zwyczajnie ugiął się pod wpływem zaledwie kilkuletniego dziecka, najpewniej jeszcze tego samego dnia spakowałby bagaże i wyjechał z Paryża. Moment, w którym  radziecki agent kapituluje przed zbłąkanym malczikiem powinien być ostatnim momentem jego służby – i choć w żadnym regulaminie nie widniała podobna zasada, Fiodor był święcie przekonany, że właśnie to leży w zakresie obowiązków każdego szanującego się (albo i nie) oficera GRU.
Z drugiej jednak strony nikt nie oszukiwał samych siebie tak udatnie, jak robili to członkowie radzieckich służb – dlatego do ostatniej chwili Chirjakow uważał, że posiada pełną władzę nad przebiegiem spotkania i że w każdym momencie może przerwać rozmowę, nie odczuwając nawet leciutkiego, nawet najdrobniejszego, nawet najbardziej nieśmiałego poczucia nieracjonalnego żalu. Przecież to nie mogło być trudne – ojcowie każdego dnia porzucali niesforne dzieciaki na pastwę losu, co więc mówić o zupełnie obcych, przypadkowych mężczyznach, którzy dzieci znali jedynie ze słownikowej definicji?
A jednak było coś zabawnie rozczulającego w naiwnych pytaniach i nieustannej fascynacji, którą przejawiał malec. Zupełnie jakby na każdym kroku czekał na niego pierwotny, wciąż nieodkryty świat, tylko czekający, aż ktoś zgłębi jego tajemnice i nada każdemu zjawisku całkowicie nowe określenie. Była to godna pozazdroszczenia swoboda, na którą nie mógł pozwolić sobie żaden dorosły – zwłaszcza zaś dorosły pokroju Chirjakowa.
Przed tobą jeszcze wiele rzeczy do odkrycia – wzruszył lekko ramionami, zupełnie jakby była to najbardziej oczywista sprawa na świecie. Co o życiu i biblijnych, fałszywie przybranych imionach mógł wiedzieć kilkuletni chłopiec? Jeśli mały będzie miał dość szczęścia, by doczekać końca wojny, dopiero zacznie odkrywać świat – choć, zdaniem Fiodora, nie powinien robić sobie dużych nadziei.
Nie w tych czasach.
Pokażę, mamy przecież umowę... a umów należy dotrzymywać – uśmiechnął się krzywo, unosząc w górę lewy kącik ust – nie wyglądało to wesoło, ale przynajmniej pozbawiło zwykle ponurą twarz wyrazu najwyższego znużenia. Chirjakow bez słowa rozprostował kości, powielając w myślach plan najbliższej okolicy – na całe szczęście znajdowali się blisko centrum, gdzie stacjonowała większość tramwajów, co oznaczało kilkuminutowy spacer w głąb piątej dzielnicy Paryża. Nim Gavroche zdołał wyrzucić z siebie kolejny potok słów, Fiodor wyciągnął w jego stronę dużą, szorstką dłoń, najwyraźniej woląc nie ryzykować, że zgubi chłopca w tłumie.

    | zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
cywile
PisanieTemat: Re: Przystanek tramwajowy    Pią Sty 06, 2017 1:48 pm

Fiodor miał całkowitą władzę na tym spotkaniem. Mógł odejść. Chłopca trochę by to zaskoczyło, ale pogodziłby się z tym. Zapewne sam spróbowałby się dostać do zajezdni, zapominając o mężczyźnie z śmiesznym imieniem. 
Oficer GRU gdyby chciał, mógłby nawet go zabić. Nikt by się nie dowiedział, nikt by się nawet nie przejął. Oprócz tych trzech osób, które postanowiły dać szanse Gavro na jakąkolwiek przyszłość.
Jednak dorosły postanowił zostać. Słysząc odpowiedź, na twarzy chłopca pojawił się wielki uśmiech.
-Dziękuje, dziękuje, dziękuje!- Powiedział entuzjastycznie rzucając się na mężczyznę aby go przytulić. Małe dzieci nie mają problemów z okazywaniem emocji. Uścisk trwał chwilę, albo krócej, zależy na ile Fiodor mu pozwolił. Gavroche nie mógł dać nic w zamian, mógł tylko przytulić. Może nie było to dobre zachowanie, ale maluch się nad tym nie zastanawiał. Chciał po prostu uścisnąć nieznajomego, i tak też zrobił. Kiedy go puścił, a ten wstał, bez wahania złapał go za dłoń. Jego pięcioletnia łapka była mała i zimna. Fiodor musiał uważać, bo chłopiec w każdej chwili mógł puścić, tak po prostu. 

zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content
PisanieTemat: Re: Przystanek tramwajowy    

Powrót do góry Go down
 
Przystanek tramwajowy
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Sous le ciel de Paris :: Paryż :: Lewy brzeg :: Panthéon-
Skocz do: