IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Enclos-St-Laurent - Zawalona kamienica


Share | 
 

 Enclos-St-Laurent - Zawalona kamienica

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Enclos-St-Laurent - Zawalona kamienica   Czw Sie 18, 2016 8:20 pm



Zawalona kamienica


Jedną ze spraw tańczących na językach mieszkańców Paryża jest właśnie wybuch starego pieca grzewczego, który spowodował zawalenie się kamienicy. Być może jest to kwestia wyjątkowości lub ogromnego zainteresowania ze strony władzy, ale na temat przyczyn zniszczeń wypowiada się mnóstwo osób, czasem specjalistów przestrzegających o konieczności sprawdzania podobnych sprzętów, czasem udawanych znawców oraz wielbicieli wszelakich teorii. Nieoficjalnie mówi się o drugim dnie całej sprawy oraz tajemniczym znalezisku, na jakie natrafiono przy okazji usuwania zniszczeń, choć władze dementują te plotki. Dlaczego więc tak wielu mundurowych kręci się w tamtejszych okolicach?

Sterty gruzu nie zostały jeszcze uprzątnięte, choć dla poszkodowanych w mig znaleziono mieszkania zastępcze. Nie zmienia to faktu, że stracili oni dobytek swojego życia, bowiem klatka schodowa i mieszkania na wszystkich czterech piętrach zostały zniszczone. Na ulicach zalega także szkło z okien sąsiednich budynków, których mieszkańcy powinni postarać się o szybką wymianę, jeśli nie chcą marznąć.

Wstęp do zniszczonych mieszkań mają tylko śledczy i technicy, badający sprawę. Po resztki dobytku nie mogą się zgłosić nawet poszkodowani, gdyż priorytetem władzy jest sprawdzenie każdego metra kwadratowego. Kto wie, czy poza odnalezionym w sąsiedniej piwnicy składem broni, nie znajduje się tu kolejny skarb?

Okolica jest nieprzejezdna, a pieszym uważnie przyglądają się niemieckie patrole - tylko krzywe spojrzenie lub zbyt szybki krok dzieli Cię od trafienia na posterunek i przesłuchania.




Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Re: Enclos-St-Laurent - Zawalona kamienica   Pon Sie 29, 2016 5:31 pm

Zbliżała się godzina osiemnasta, a na zewnątrz zaczynało powoli zmierzchać. Ulice wyludniały się, bowiem każdy paryżanin pragnął zdążyć dotrzeć do domu przed godziną policyjną. Wyjątkowo starali się mieszkańcy dzielnicy Enclos-St-Laurent - patrole niemieckie wzmożono, jedną z ulic całkowicie zamknięto i wszyscy starali się schodzić z drogi żołnierzom i śledczym, wciąż kręcącym się w okolicy zawalonego budynku.

Dzienny patrol miał niebawem zejść ze swojej zmiany, a ze względu na rewelacje dostarczone przez życzliwych sąsiadów, wieczorem spodziewano się działań Ruchu Oporu przy kamienicy, dlatego kolejną zmianę przejąć mieli żołnierze nieco wyżsi rangą. Specjaliści?

Na pierwszy rzut oka niewiele się działo. Chodnikiem po drugiej stronie ulicy co jakiś czas wędrowali przechodnie, jednak ich spojrzenia utkwione były w betonowej kostce, jakby zawalona kamienica wcale nie była o wiele ciekawszym widokiem. Tylko jedna osoba odważyła się otwarcie przyglądać gruzom, a na dodatek najwyraźniej bardzo korciło ją, by się odezwać.
- Czy to tutaj Żydzi podłożyli bombę? - zapytał mały chłopiec, pojawiając się znikąd przy patrolujących. Miał na sobie ciepłą kurtkę i dobre buty, na głowie kaszkiecik, a wystające z kieszeni zawiniątko można było uznać za owiniętą papierem kanapkę. Jedyną zastanawiającą rzeczą było to, że znajdował się tu całkowicie sam, bez żadnej opieki.
Domagał się atencji, jednak czy Okupanci spełnią jego życzenie?


Ostatnio zmieniony przez Mistrz Gry dnia Pon Sie 29, 2016 6:00 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
okupanci
PisanieTemat: Re: Enclos-St-Laurent - Zawalona kamienica   Pon Sie 29, 2016 5:53 pm

[EKWIPUNEK : pistolet, magazynek (10 sztuk), w pełni skompletowany mundur żołnierza, mapa Paryża, koń Siwek (jako środek transportu), bagnet, paczka papierosów, lornetka]

Patrole, patrole, patrole. Ciągle to samo. Był to dopiero początek zmiany. Siodło jeszcze nie zaczęło porządnie uwierać Matthiasa, więc ten był w wyjątkowo dobrym humorze. Jechał podgwizdując sobie typową niemiecką melodie ludową, coś w stylu "szła dzieweczka do laseczka". Lubił tą melodie. Pozostawał jednak niebywale czujny, bądź co bądź, ten patrol to nie zwykła przejażdżka po Paryżu. Coś tu ostro pierdutło, trzeba przyznać. Wszystko poszło w gruzy. Matth jechał powolutku, objeżdżając co większe kupy szkieł - po co haratać kopyta? Trzymał się raczej blisko swych towarzyszy, jednak widok małego chłopca zaintrygował go. Co taki malec robi na terenie, na którym raczej nie powinno być żywej duszy? Wygląda to co najmniej podejrzanie. Matt nie podejrzewał go o znajomość Jedynego Słusznego Języka, dlatego też odezwał się swoją prześliczną łamaną francusczyzną, podjechał też pare kroków wyjeżdżając przed swoich towarzyszy - Wybuchł piec. A jeśli nie piec, to zrobili to przestępcy. Czy Żydzi, czy Francuzi, czy zdemora... zdemoraliz... zdegenero...cholerne żelipopą źli Niemcy, nie ma to żadnego znaczenia. Czego tu szukasz, mały? Gdzie są Twoi rodzice? Zdajesz sobie sprawę, że absolutnie nie powinno Cię tu być? Zdaniem Matta, było to co najmniej kurewsko podejrzane. Nie miał zamiaru starszyć dzieciaka (bo i po co?), ale nie miał też zamiaru zostawiać tej sprawy bez wyjaśnienia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Re: Enclos-St-Laurent - Zawalona kamienica   Wto Sie 30, 2016 6:02 pm

Nawet jeśli chłopiec przestraszył się złego Niemca i jego języka z dziwnym akcentem, wszystko prysło niczym bańka mydlana, gdy zobaczył przed sobą konia. Wytrzeszczył oczy i uśmiechnął się szeroko, jakby dawno już nie widział żadnego oficera, patrolującego okolice w ten sposób.
- Mogę się z panem przejechać?! - zapytał podekscytowany.
Być może nikt jeszcze nie zdążył wytłumaczyć malcowi, jakie realia panują teraz w okupowanym Paryżu, a może dziecko po prostu nie dzieliło ludzi na swoich i obcych. Faktem pozostawała jednak jego nietypowa prośba i iskierki radości, widoczne w oczach chłopca.
- W gazetach mówią, że to jednak Żydzi - dodał jeszcze, choć wyglądał co najwyżej na pięciolatka, dlatego wątpliwym było, by sam dowiedział się takich rzeczy z prasy - Mama zaraz po mnie przyjdzie - zapewnił.
Żadnej kobiety nie było jednak w zasięgu wzroku, a Matthias miał przecież ze swojego miejsca całkiem dobry widok. Być może dlatego właśnie to on jako pierwszy zauważył, że kilka kamieni zsunęło się właśnie po kupie gruzu. Czyżby ktoś jednak zapuścił się w ruiny kamienicy?

Max i Niklaus - możecie włączyć się w dowolnym momencie rozgrywki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
okupanci
PisanieTemat: Re: Enclos-St-Laurent - Zawalona kamienica   Wto Sie 30, 2016 10:11 pm

Ekwipunek wpisany w profilu.

Niklaus feralnego dnia miał stawić się na patrol, który mu się nie widział. Był już zmęczony trudami dnia poprzedniego, toteż nic dziwnego, że do dzisiejszej roboty szedł niechętnie. Nie zapomniał wziąć ze sobą broni oraz magazynków, wszak mogły się one przydać. Idąc w pełnym mundurze zapewne wzbudzał strach wśród miejscowych, jednakże to nie oni byli jego celem. Celem była zawalona kamienica.
W miarę zbliżania się do miejsca zbrodni zauważył Matthiasa na swym dzielnym, srokatym towarzyszu. Mimowolnie się uśmiechnął widząc brata. Może będzie miał możliwość spędzić z nim więcej czasu? Skoro i tak obydwoje są w Paryżu i dostają te same zlecenia. Dopiero po chwili zauważył dzieciaka stojącego obok konia. Zmarszczył czoło w grymasie, zastanawiając się co ono tu robi.
- Co tu robi to dziecko, herr Schulz? - spytał prostując się i stając prawie że obok nich. W momencie, w którym posypały się kamienie momentalnie sięgnął po pistolet, który czekał już naładowany na jakikolwiek ruch. Kazano im uważać na każdego napotkane człowieka, więc... no cóż, zabawę czas zacząć. We will play a game.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
okupanci
PisanieTemat: Re: Enclos-St-Laurent - Zawalona kamienica   Czw Wrz 01, 2016 6:03 pm

[Ekwipunek: Walther p-38, drugi magazynek (łącznie 16 naboi), mundur SS-mana, płaszcz, sztylet, papierosy, zapalniczka, dokumenty (w tym prawo jazdy), pożyczona z siedziby SS latarka]

Friedrich stawił się na miejscu parę minut później niż chciał, zahaczając po drodze o siedzibę SS, by zaopatrzyć się w latarkę. I jak wszystko miał odpowiednio wyliczone, tak okazało się, że musiał w budynku spędzić kilkanaście minut załatwiając jakąś niezmiernie nagle ważną papierologię "na wczoraj", o której nie miał wcześniej zielonego pojęcia. Z oddali widział już siedzącego na koniu mężczyznę w mundurze Wehrmachtu, a po chwili rozpoznał w dwójce znajdującej się obok nich żołnierza SS w stopniu Unterscharführera i jakąś małą istotę, zapewne dziecko w wieku około sześciu lat. Zbliżał się już do nich i oczekiwał powitania, by mógł się im przedstawić jako dowódca tego patrolu, gdy zauważył poruszenie u mężczyzn. Podążył wzrokiem za spojrzeniem stojącego na ziemi i zdążył zobaczyć, jak parę kamieni zatrzymuje się po zsunięciu.
- SS-Hauptsturmführer Friedrich Nerlinger. SS-Unterscharführer, sprawdzić to - rozkazał, zatrzymując się obok mężczyzn po uprzednim rozpoznaniu stopnia młodszego od siebie mężczyzny. Mówił oczywiście o dziwnym zachowaniu ruin kamienicy, które powinny się nie zachowywać wcale. Następnie odwrócił się do tego na koniu.
- Żołnierzu, co tu robi to dziecko?
Zaklął w myślach. Co za dywersja. Wysłać Niemcom dzieciaka, żeby ich zajął, a w tym czasie wedrzeć się do ruin kamienicy. Przecież to jasne, że SS-mani nie zareagują wobec dziecka równie agresywnie co wobec dorosłej osoby albo nawet nastolatka, gdyby taki zechciał im przeszkadzać. Reakcja cywilów za śmierć dziecka byłaby o wiele bardziej agresywna od tej za śmierć choćby szesnastoletniej kobiety.
- Kim jesteś i na co tu czekasz, chłopcze? - zapytał, siląc się na miły ton i kucając przed nim. Teraz, z bliska, wydawał się mieć około czterech, pięciu lat.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
okupanci
PisanieTemat: Re: Enclos-St-Laurent - Zawalona kamienica   Czw Wrz 01, 2016 6:21 pm

- Nie wiem, i właśnie próbuję się tego dowiedzieć bracie - powiedział po niemiecku Matthias do Niklausa, pochylając się do dziecka - nie, na pewno nie teraz i na pewno nie, dopóki Twoja mama Ci nie pozwoli. Co tu robisz? - zapytał, wciąż po francusku, ale zdecydowanie ostrzej Matthias. Inaczej dziecko wciąż domagałoby się jazdy konnej, podał mu sensowne argumenty licząc w to, że w końcu czegoś się od niego dowie. Lubił dzieci, ale teraz był w pracy i nie mógł sobie pozwolić na opóźnianie śledztwa tylko przez to, że chłopak ma 5 lat. I lubi koniki. Wszystko można zrozumieć, ale bez przesady. Zsiadł z konia - dalej już raczej nie zajedzie, będzie go musiał tu zostawić. Siwek to dobry chłopak, sam potrafi się przypilnować. Chodzenie po gruzach jest niebezpieczne, a jeżdżenie konno to prawie pewne połamanie nóg. A koń kawaleryjski z połamanymi nogami to słaby koń kawaleryjski. Wyjątkowo słaby. Sieg Heil! - zareagował na widok SSmana, wyciągając dłoń w rzymskim salucie - Nie wiem, herr Hauptsturmführer, właśnie próbuję to wyjaśnić - odpowiedział w krótkich, służbowych słowach. Wiedział, że ten jako najwyższy rangą obejmie dowództwo patrolu, zameldował się więc - Oberreiter Matthais Schulz, przekazany z ramienia garnizonu paryskiego do zbadania sprawy wybuchu w kamienicy. Teraz przestał być osobą decyzyjną, dlatego też cofnął się krok z Siwkiem umożliwiając Friedrichowi podejście do dziecka, jeżeli ten uważałby to za konieczne. Matt pozostaje jednak w wystarczającym pobliżu dziecka, by móc kontynuować z nim rozmowę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Re: Enclos-St-Laurent - Zawalona kamienica   Czw Wrz 01, 2016 7:45 pm

Gdy mundurowy był jeden, a w dodatku wyposażony w konia, chłopiec nie wyglądał na przejętego całą sytuacją i najprawdopodobniej dalej domagałby się przejażdżki, gdyby nie pojawienie się dwóch pozostałych mężczyzn. Dziecko wyraźnie przestraszyło się tonu, którymi rozmawiali między sobą okupanci, a jego dolna warga poruszyła się niebezpiecznie.
- Na mamę - odparł zgodnie z prawdą, wielkimi oczami przypatrując się Friedrichowi - O, tam idzie - dodał jeszcze, małą rączką wskazując kierunek.
Gdy żołnierze odwrócili głowy, mogli dojrzeć wyłaniającą się zza zakrętu młodą kobietę. Choć ubranie wyglądało na drogie, jej samej chyba daleko było do wyższych sfer - ledwo trzymała się na nogach, szminkę miała rozmazaną, co i rusz poprawiała pasek torebki, który zsuwał jej się z ramienia. Na pierwszy rzut oka nie widać było żadnych obrażeń, mężczyźni mogli więc podejrzewać, że nieznajoma jest pijana... bądź doskonale taką udaje.
- Philipe! - zawołała, jednak jej głos utonął w pisku chłopca, który bardzo żywo zareagował na wyciągnięty przez Niklausa pistolet.
Zaczął płakać, a echo poniosło ten odgłos między gruzami i ścianami sąsiednich kamienic.
Kolejne kamyki posypały się na ulicę, a para gołębi poderwała się nagle do lotu. Wyglądało na to, że w środku ktoś lub coś buszuje.

Kolejka: Niklaus, Friedrich, Mathias, MG.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
okupanci
PisanieTemat: Re: Enclos-St-Laurent - Zawalona kamienica   Czw Wrz 01, 2016 9:50 pm

Niklaus przywitał należycie swojego przełożonego, jednak dość szybko stracił nim zainteresowanie. Zlatujące gruzy nie były dobrą wiadomością dla nich. Nie miał zamiaru się po nich wspinać, wszak mogła to być także pułapka, a kupa kamieni przygniatająca ciało nie należała do najmilszych. Kto wie czy by przeżył. Zagryzł zęby.
- Herr Nerlinger, spacer po gruzach nie jest najlepszym pomysłem. - starał się powiedzieć jak najdelikatniej. Nie wypadało odmawiać wykonania rozkazu. - Proponowałbym odwiedzenie kamienicy w środku niż wędrówkę po jej pozostałościach. - czekał więc na odpowiedź przełożonego co do zadania. Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie reakcja chłopca na broń, którą trzymał za płaszczem. Jak ta mała cholera zauważyła?! Pomyślał, nie mając jednak zamiaru uspokajać ani chłopca, ani matki. Wiadome było, że nie należy się tutaj zapuszczać. Czemu więc ta kobieta pozwoliła dziecku tutaj... się bawić? Na kolejne kamienie ścisnął dłoń w pięść, czekając na rozkazy.
- Herr Nerlinger, was sollen wir tun? - spytał ponownie. Gdy Friedrich pozwoli im się udać do kamienicy na pewno do niej ruszy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
okupanci
PisanieTemat: Re: Enclos-St-Laurent - Zawalona kamienica   Czw Wrz 01, 2016 10:13 pm

Zasalutował w odpowiedzi Matthiasowi i przedstawił się.
- SS-Hauptsturmführer Friedrich Nerlinger.
Następnie zwrócił uwagę na Niklausa, który nie wykonał rozkazu, tylko stał i dzielił się swoimi nikogo nie obchodzącymi przemyśleniami, że wspinaczka po gruzowisku jest niebezpieczna. Stał i pytał, czy może zamiast tego pójść inną trasą. Nerlinger spojrzał na niego jak na przygłupa i zmarszczył brwi.
- Hauptsturmführer Nerlinger - poprawił go i odpowiedział, nim Niklaus zdążył zadać drugie pytanie - kazałem sprawdzić, co jest z kamienicą nie tak, a nie zbadać kamienie na gruzowisku. Unterscharführer, przeszukać kamienicę, wykonać natychmiast!
Zirytował go ten człowiek. Czy był naprawdę tak głupi, by nie domyślić się, że ma przeszukać kamienicę, a nie przesłuchiwać zsuwające się po gruzowisku kamienie? Niklaus miał się dowiedzieć CO spowodowało zsuwanie się gruzu, a nie WDRAPYWAĆ SIĘ po nim. Odwrócił się i zauważył, że dziecko zobaczyło swoją matkę. Olał wcześniejszą jego reakcję na pistolet Niklausa (swoją drogą ten podoficer mógł zadbać lepiej, by jego broń nie została zauważona przez dziecko) i teraz dopiero wrócił do tej sprawy.
- Oberreiter, przypilnuj okolicy. Dopilnuję, by kobieta zabrała stąd swoje dziecko. Chodź, chłopcze - odezwał się do dziecka - i nie bój się, nic ci nie zrobimy.
Uśmiechnął się do pięciolatka i wystawił do niego rękę. Jeśli chłopiec jej nie złapał, to po chwili on, powoli i delikatnie, swoją dłonią złapał jego, a potem - niezależnie od tego, kto sięgnął po czyją rękę - zaczął prowadzić do matki.
- SS-Hauptsturmführer Nerlinger, pani dokumenty. Co pani tutaj robi i co tu robi pani dzieciak? Nie wie pani, że ta okolica ma ograniczony dostęp? - zapytał chłodno, puszczając chłopca, gdy zbliżyli się do jego matki. Sam oparł dłoń na rękojeści pistoletu, który niezauważalnie wcześniej odbezpieczył, gdy szli w stronę kobiety. Rozpięty płaszcz jednocześnie zasłaniał broń i umożliwiał szybkie jej wyciągnięcie, a kobieta spokojnie mogła się domyślić, na czym oficer opiera dłoń.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
okupanci
PisanieTemat: Re: Enclos-St-Laurent - Zawalona kamienica   Pią Wrz 02, 2016 9:24 am

- Jawohl, herr Hauptsturmführer! - odpowiedział Matthias, tak jak wymagałoby się, żeby odpowiedział. Ot, co zrobisz, teraz został żołnierzykiem na posyłki SS. Przypilnuj okolicy. Wszystko co najciekawsze go ominie, jak zwykle. Teraz, wsiadając na konia wyglądałby jak idiota, ale tak, zrobił to. Z końskiego grzbietu widać dalej i więcej, bo jest się wyżej. Odjechał kawałek, szukając miejsca z którego mógłby obserwować okolicę. Będzie pilnował, żeby nikt nie przeszkadzał w pracy SS-manom. Taka praca. Czas umilał sobie i Siwkowi drapaniem go za uchem, bo i niby czemu miałby tego nie robić? Gdy dotarł na odpowiednią wedle swojego uznania pozycje rozpoczął rozglądanie się. Przyjął tak wredny wyraz twarzy na jaki było go stać i zaczął lustrować okolice od lewego skraju do prawego. Cały czas zwraca uwagę na obsuwające się gruzowisko gotów do wzniesienia alarmu w razie pojawienia się jakiegoś zagrożenia. Ta praca jest niebywale nudna, musiał przyznać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
okupanci
PisanieTemat: Re: Enclos-St-Laurent - Zawalona kamienica   Pią Wrz 02, 2016 12:43 pm

Zapewne gdyby nie to, że Nerlinger był nadufanym bucem o przeroście ego to mógłby go nawet polubić. Świat szedł na przekór i obdarzył Hauptsturmführer Nerlinger nie tylko bezmózgowiem, ale także wysoką rangą. "Kazałem sprawdzić, co jest z kamienicą nie tak, a nie zbadać kamienie na gruzowisku. Unterscharführer, przeszukać kamienicę, wykonać natychmiast!" Niklaus jedynie się uśmiechnął. Wymieniając się swoimi znamienitymi tytułami zapomniał chyba dopowiedzieć, że chodzi o kamienicę. Nie zamierzał mu jednak zawracać głowy, wszak wielki Hauptsturmführer poszedł prowadzić dzieciaka za rączkę.
- Jawohl, herr Hauptsturmführer! - na tytuł i tak sobie nie zasłużył położył pewnego rodzaju nacisk, piętnując go.
Rozkaz pozostawał jednak rozkazem, więc Niklaus nie zważając już na małego chłopca wyciągnął broń. Nie zamierzał czekać z tym aż ktoś mu przyłoży spluwę do skroni. Drzwi były już rozwalone, więc z wejściem nie było problemu. Wiedział także, że tyły ubezpiecza mu Matthias, który konno pilnował okolice. Mimo to Schulz pozostawał czujny, a wchodząc do pomieszczenia rozglądał się w prawo, w lewo by czasem na wejściu nie dostać kulką. Posuwał się dość powoli zaglądając do rozwalonych pomieszczeń.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Re: Enclos-St-Laurent - Zawalona kamienica   Sob Wrz 03, 2016 12:29 pm

Zapłakany chłopiec natychmiast rzucił się w stronę swojej matki, dobiegając do niej w kilka chwil i przyczepiając się do jej nóg, schował twarz w matczynej spódnicy. Nie pomogło jej to wcale w utrzymaniu równowagi, jednak jakimś cudem utrzymała się na nogach i spojrzała mało przytomnym wzrokiem na nadchodzącego Friedricha. Zamrugała szybko, słysząc jego rozkaz, jednak moment zajęło jej zrozumienie, czego się od niej wymaga
- On uciekł w tę stronę bo... - zaczęła nieskładnie, jakby próbując sobie przypomnieć, czemu spuściła syna z oczu - chciał zobaczyć co tu nawyprawiali ci żydzi - chyba była zadowolona ze swojej odpowiedzi, bo na koniec uśmiechnęła się dumnie, jakby oczekując pochwały. Jednocześnie zaczęła grzebać w swojej torebce, ale znalezienie dokumentów potrwało chwilę. Chłopiec wysmarkał nos w jej spódnicę i chlipał dalej, a kobieta nie dawała rady trzymać się prosto. W pewnym momencie przechyliła się niebezpiecznie w stronę Nerlingera i aby nie upaść, przytrzymała się jego ramienia.
- Och, przepraszam najmocniej, herr führer - wyszczebiotała, dalej przekopując dłonią zawartość torebki w poszukiwaniu dowodu tożsamości - Chyba zostawiłam papiery w domu - przyznała i czknęła. Nie wyglądała na skruszoną z tego powodu.

Matthias obserwował sylwetkę brata, która zniknęła w końcu między gruzami kamienicy. Nerlinger zajmował się przesłuchiwaniem pijanej kobiety, na zewnątrz zmierzchało i wszystko wskazywało na to, że liczba atrakcji, przypadająca na jeden patrol, została już wykorzystana. A wtedy na szycie kupy gruzu pojawił się główny winowajca sprawiając, że kolejne kamienie posypały się w dół. Sporych rozmiarów bury kocur wskoczył na jeden z większych kawałków betonu i rozejrzał się dookoła, nie zdając sobie sprawy, że to przez niego członkowie elitarnych jednostek zarządzili ponowne przeszukanie kamienicy. Matthias mógł więc śmiać się z brata, który najwyraźniej na marne zapuszczał się w głąb budynku, ale wtedy kot najeżył się i spojrzał w jego stronę, a Siwek także poruszył się niespokojnie. Gdyby Schulz zerknął w drugą stronę zauważyłby obcą sylwetkę w otwartym oknie kamienicy naprzeciwko. Lecz wtem coś przeszyło powietrze tuż przed jego nosem i przez moment wydawało się, że ktoś strzela w jego stronę, jednak doświadczony żołnierz mógł po chwili zorientować się, że to tylko kamień, najprawdopodobniej wystrzelony z jakiejś procy. Niestety, następny trafił w konia, a ten stanął dęba sprawiając, że utrzymanie się w siodle okazało się nagle bardzo trudnym zadaniem.

Mistrz Gry wykonuje rzut kostką.
1 - Matthias utrzymuje się w siodle i jest w stanie wyciągnąć pistolet i strzelić (oczywiście, jeśli nie chce strzelać, nie musi tego robić).
2, 4 - Mathias spada z konia, bez większych obrażeń, może się podnieść.
3, 5 - Mathias utrzymuje się w siodle, jednak nie jest w stanie wykonać dodatkowej akcji w swojej kolejce.
6 - Mathias spada z konia i skręca nadgarstek lewej ręki.


Niezadowolony ze swojego przydziału Niklaus przechodził spokojnie z pomieszczenia do pomieszczenia, uważając, by nie zahaczyć żadnej z wystających belek i nie dać się zaskoczyć. Pistolet trzymał w pogotowiu, jednak wyglądało na to, że w opuszczonej kamienicy nie ma żywego ducha. Żołnierz mijał tylko resztki zniszczonych mebli, których właściciele zdecydowali się nie zabierać z gruzowiska, popękane ściany i coś, co kiedyś było chyba klatką schodową. W środku panowała głucha cisza, jednak czy można było uznać, że jest aż za spokojnie? W końcu poprzedni raport i zlecenie patrolu wyraźnie mówiły o planowanym na dziś wieczór pojawieniu się członków Ruchu Oporu. Czyżby Okupanci zdobyli złe informacje?
Niklaus stanął przed wyborem dwóch dróg - mógł spróbować wejść po schodach na górę, co wydawało się w miarę bezpieczną opcją, a same schody wyglądały na dobrze zachowane (w porównaniu do tych z poprzedniej klatki) lub udać się do piwnicy. Usłyszał także rżenie konia z zewnątrz, więc równie dobrze mógł się wycofać i sprawdzić, czy z bratem wszystko dobrze, musiał jednak pamiętać o rozkazie Nerlingera. Czy zamierzał go zignorować?


Kolejka pozostaje bez zmian.
Gdyby ktoś chciał oddać strzał, opiszcie to wyraźnie, a MG pojawi się z kostką i legendą poza kolejką.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Re: Enclos-St-Laurent - Zawalona kamienica   Sob Wrz 03, 2016 12:29 pm

The member 'Mistrz Gry' has done the following action : rzut kością


'Kość Mistrza Gry K6' :
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
okupanci
PisanieTemat: Re: Enclos-St-Laurent - Zawalona kamienica   Pon Wrz 05, 2016 5:51 pm

Friedrich zaklął paskudnie w myślach. Nie trzeba było być geniuszem, by spostrzec, że kobieta jest pijana. Gdy ta straciła równowagę i oparła się o Nerlingera, oficer odepchnął ją od siebie z obrzydzeniem. Choć włożył w to trochę siły, to starał się wziąć pod uwagę stan upojenia u kobiety. Pchnął ją tak, by tylko się zatoczyła, nie przewróciła, ale nigdy nic nie wiadomo.
- Z dala z łapami! Nie ma pani dokumentów? - beznadziejna sytuacja. I co, powinien teraz zabrać tę kobietę do aresztu? Zostawiając przy budynku tylko jedną osobę? - pani nazwisko i adres - zażądał tonem nieznoszącym sprzeciwu.
Żałował, że nie zabrał nic do notowania, ale postanowił, że da radę zapamiętać podany przez kobietę adres. Wtem usłyszał rżenie konia i byłby to zignorował, jednak zerknął szybko w stronę Matthiasa i spostrzegł, że koń żołnierza z jakiegoś powodu jest na tyle niespokojny, by stanąć dęba. To był chyba szczęśliwy dzień dla kobiety. Jeśli Nerlinger jeszcze nie uzyskał adresu kobiety, wyciągnął szybkim ruchem pistolet z kabury, odbezpieczył i wycelował w kobietę, a sekundę później zmienił cel na jej syna.
- Nazwisko! Adres! - krzyknął na kobietę po francusku, a następnie zwrócił się do Matthiasa - Oberreiter, wszystko w porządku?
Po uzyskaniu odpowiedzi przeczącej odezwał się głośno do kobiety. Znów po francusku.
- Ma pani dziesięć sekund by wraz z pani bachorem zejść mi z oczu. Natychmiast do pani mieszkania! Jutro z rana w biurze Gestapo! A teraz precz! Raus! - ostatnie słowo wykrzyknął po wojskowemu. Gdy tylko ta dwuosobowa rodzinka udała się w swoją stronę i oddaliła kawałek, Nerlinger... Zareagował zależnie od tego, co powiedział mu Matthias.
Jeśli jednak uzyskał odpowiedź twierdzącą, tj. że u oberreitera wszystko jest w porządku, zwolnił trochę i opuścił broń. Wciąż jednak miał ją w pogotowiu. Skoro wszystko było w porządku, to mógł "na spokojnie" wypytać kobietę. Jeśli jeszcze nie otrzymał informacji, o które prosił, rzecz jasna. Po zdobyciu wiedzy o jej nazwisku i miejscu zamieszkania, odezwał się.
- Ma pani szczęśliwy dzień. Proszę natychmiast udać się do swojego mieszkania i do końca godziny policyjnej nawet nie wyglądać przez okna. Następnym razem, jeśli złapiemy panią bez dokumentów, nie będziemy tacy pobłażliwi. Jutro z samego rana ma się pani stawić ze swoimi dokumentami w siedzibie Gestapo. Z pani synem. Rozumiemy się? A teraz bardzo proszę wracać do siebie. Żebym pani już dzisiaj nie musiał oglądać! Ani pani syna!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
okupanci
PisanieTemat: Re: Enclos-St-Laurent - Zawalona kamienica   Pon Wrz 05, 2016 7:41 pm

Matthias mocno złapał się grzywy Siwka, nie chcąc go poddusić trzymając za uzdę. Gdy ten wierzgał, żołnierzykowi przeleciało przed oczami całe jego życie. Musi przyznać, że było ono wypełnione wojną, zniszczeniem i przepyszną struclą Edith. Tak, strucla Edith to było coś, co może nie było szczególnie ważne w życiu Matthiasa, ale zdobyło to jego szczególną sympatie i przejawiało się w jego życiu niezwykle często. Może za wyjątkiem ostatnich dni... one pozbawione były zarówno Edith jak i innych przyjemnych rzeczy. Skupiły się na strzelaniu do polaczków, francuzików i tym podobnych. Jej przyjazd do Paryża zwiastował pojawienie się nowej ery - struclowej ery pobytu w garnizonie. To mogą być piękne, przyjemne dni. Utrzymanie się w siodle to nie takie proste zadanie, gdy siedzisz na wierzchowcu kawaleryjskim który staje dęba. On nie powinien stanąć dęba, jeżeli się czegoś boi, to znaczy, że jest się czego bać. A przynajmniej tak myślał najmłodszy z Schulzów. Matthias postanowił mu zaufać... po czym zdał sobie sprawę z tego, że to, co przeleciało mu przed oczami było zwykłym kamieniem - Rzucają kamieniami, chyba z tamtej strony! Zaraz się tym zajmę! - odkrzyknął Nerlingerowi wskazując stronę, z której jego zdaniem "przyleciał" kamień, po czym przytulił się do końskiego grzbietu. Gdy ten trochę się uspokoi zlezie z niego... może jeszcze nie teraz, dajcie mu chwilkę. Teraz należy stać się jak najmniejszym celem, nie chcę dostać łeb...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
okupanci
PisanieTemat: Re: Enclos-St-Laurent - Zawalona kamienica   Wto Wrz 06, 2016 6:28 pm

Niklaus długo przedzierał się przez parter przeglądając pomieszczenia. Wszak ważnym było, aby zabezpieczyć to miejsce. Zmierzał ku schodom prowadzącym w górę, a także do piwnicy. Zamierzał obrać drogę, jednak w ten czas usłyszał rżenie konia. Spiął mięśnie w odruchu pragnąć udać się ku drzwiom. Musiał zachować głowę, miał rozkazy, a jeśli Matthiasowi coś by się działo Nerlinger winien być obok. Zagryzł zęby i z bolącym sercem przemierzył trzy schody prowadzące w górę. Mógł obrać ścieżkę w dół, jednak nie wiedział, czy piwnica jest oświetlona, a latarki niestety nie ma. Szedł więc ku górze, ciągle obserwując, a pistolet trzymał w pogotowiu.

/Wybaczcie, szkoła mnie wykańcza.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Re: Enclos-St-Laurent - Zawalona kamienica   Czw Wrz 08, 2016 3:47 pm

Po odepchnięciu kobieta utrzymała się na nogach tylko dlatego, że przyczepiony do jej nogi syn stanowił pewien rodzaj podpórki i stabilizatora. Może gdyby była trzeźwa, już dawno przestraszyłaby się Friedricha, jednak póki co postanowiła wreszcie okazać skruchę, wlepiając wzrok w czubki własnych butów.
- Rue dec Recollets - wymamrotała nazwę ulicy, nie podając jednak żadnego konkretnego numeru.
Nerlinger mógł upewnić się, że naprawdę ma do czynienia z osobą pijaną, a nie taką, która udaje ten stan. Czyżby więc jej pojawienie się w okolicy gruzowiska było tylko przypadkiem?
Słysząc rozkaz, skinęła tylko głową i po krótkiej walce z ramiączkiem torebki, popchnęła synka przed siebie, by jak najszybciej zniknąć z oczu mundurowemu.

Matthias zdołał utrzymać się w siodle i przekazał partnerowi swoje podejrzenia, więc teraz także Friedrich zerknął w stronę drugiej z kamienic. Po jeden stronie ulicy znajdowały się gruzy, jednak budynek po drugiej stronie był cały i najwidoczniej służył za miejsce obserwacji okolicy. Jednak komu? Żaden z mężczyzn nie był w stanie dotrzeć nic, poza sylwetką, która mignęła w dwóch sąsiednich oknach, jakby postać przemieszczała się w mieszkaniu i... zniknęła. Na klatce schodowej nie zapaliło się światło, wyglądało więc na to, że uciekinier biegnie w ciemnościach lub pozostaje w mieszkaniu. Jeśli ktoś chciał to sprawdzić, wystarczyło po prostu wejść do klatki. Ale czy ta cała sytuacja pod kamienicą nie wydawała się zbyt podejrzana?

Niklaus powędrował schodami w górę i przez moment mogło wydawać mu się, że dokonał słusznego wyboru, jednak ledwie znalazł się na piętrze, mógł poczuć, jak ktoś bezszelestnie przystawia mu pistolet z tyłu głowy - nie mógł jednak zobaczyć sylwetki śmiałka. Nieprzyjemne uczucie tylko się spotęgowało, gdy z sąsiedniego pomieszczenia wyszły dwie kolejne postacie. Średniego wzrostu, szczupłe, w mundurach kolejarzy i chustami na twarzach, odkrywającymi tylko oczy. Każda z nich miała w ręku pistolet lub jego atrapę, lecz tego na odległość Schulz nie umiał ocenić.
- Na kolana, albo strzelam - z tyłu dobiegła go perfekcyjna niemiecczyzna, wypowiedziana kobiecym głosem - Odłóż pistolet i nawet nie waż się pisnąć.


Kolejka: Friedrich, Matthias, Niklaus.
Gdyby ktoś chciał oddać strzał, opiszcie to wyraźnie, a MG pojawi się z kostką i legendą poza kolejką.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
okupanci
PisanieTemat: Re: Enclos-St-Laurent - Zawalona kamienica   Czw Wrz 08, 2016 10:52 pm

Kobieta nie podała dokładnego adresu, więc Friedrichowi wiele to nie dało. Gdyby natomiast teraz stało się coś złego, to wiedział już, jaka okolica może ponieść konsekwencje w ramach odpowiedzialności zbiorowej. Ruszył do Matthiasa, patrząc w stronę, z której rzucali do niego kamieniami. W oknach mignęła mu sylwetka. Gdy pojawiła się w pierwszym, zdążył tylko unieść broń, ale nie miał czasu nawet wycelować. Gdy była w kolejnym, celował już tam i przez ten krótki czas śledził ją przyrządami celowniczymi, ale ostatecznie nie wystrzelił. Opuścił powoli broń i zwrócił się do towarzysza, wciąż patrząc na kamienicę.
- Wygląda mi to na akcję dywersyjną. Zejdź z konia i przypilnuj, by nikt nie dostał się do kamienicy. Ja to sprawdzę.
Nie przejmował się nieobecnością Niklausa. Ten przecież dopiero co wszedł do środka, przeszukanie zawalonej kamienicy powinno trochę potrwać. Wyciągnął latarkę i zbliżył się do drzwi wejściowych budynku, z którego rzucano kamieniami. Otworzył je najciszej jak potrafił i powoli wszedł do środka, z wyłączoną latarką. Jeśli było trzeba, zatrzymał się na chwilę w wejściu, by przyzwyczaić wzrok do mniejszej ilości światła na klatce. Poruszał się powoli, stawiając stopy jak najbliżej ścian, by zminimalizować skrzypienie podłóg. Rozglądał się uważnie, a gdy wszedł na schody, szedł patrząc w górę klatki, upewniając się tylko, czy drzwi, obok których zaraz będzie przechodził są zamknięte. Broń miał cały czas w pogotowiu, odbezpieczoną. Dłoni z latarką używał jako podpórki. Jeśli światła było zbyt mało, by dobrze oszacować swoje bezpieczeństwo lub jeśli mimo wszystko zdradzał swoją pozycję dźwiękiem, załączył latarkę. Wspinał się na piętro, na którym migała mu sylwetka.

(A co potem, to w następnym poście. Aha, a jeśli mamy kontakt z bazą (np. poprzedni patrol zostawił samochód z radiem policyjnym), to najpierw idę do niego i wzywam posiłki argumentując, że wygląda to na akcję Ruchu Oporu)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
okupanci
PisanieTemat: Re: Enclos-St-Laurent - Zawalona kamienica   Sob Wrz 10, 2016 8:42 am

- Jawohl! - odpowiedział Matthias zsiadając z konia. Podszedł do najbliższej latarni ulicznej i przywiązał go, zostawianie bowiem konia bez jakiegokolwiek punktu zaczepienia nie należało do najmądrzejszych rozwiązań - mógł się spłoszyć, wszak był wystawiony na dodatkowe bodźce. Jeżeli miałabyć to akcja ruchu oporu, to Matthias przede wszystkim nie miał zamiaru dać się odstrzelić. Odpiął skórzany pas blokujący pistolet w jego kaburze, wyciągnął go, odbezpieczył. Wyjął z kieszeni magazynek, załadował go. Czuł się odrobinę bezpieczniej. Przykucnął za jakimś gruzowiskiem, by być choć trochę osłoniętym po czym rozpoczął obserwacje. Tak. Obserwowanie to to, czym Matthias zajmował się podczas dzisiejszego patrolu. Nie żeby wykraczało to poza zakres jego zwykłych obowiązków, było jednak niebywale nudnym zajęciem. Czego jednak miał się spodziewać? Nie był inspektorem policji, a zwykłym żołnierzykiem, jego rolą było pilnować bezpieczeństwa. Schulz kucał tak, patrząc to na drzwi kamienicy, to na Siwka, to na okolice starając się wypatrzeć cokolwiek podejrzanego. Gdyby tak było, od razu podniósł by alarm - wszak mogło od tego zależeć życie jego brata.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Re: Enclos-St-Laurent - Zawalona kamienica   Wto Wrz 13, 2016 7:21 pm

Rozkaz, który otrzymał Niklaus, mógł wytrącić go lekko z równowagi, co skutecznie wykorzystała postać przystawiająca mu do głowy pistolet. Nie czekając na żadną reakcję z jego strony, zamachnęła się niespodziewanie, z całej siły uderzając Niklausa kolbą pistoletu. Schulz mógł poczuć przenikliwy ból, ale tylko przez moment, ponieważ ułamek sekundy później stracił przytomność i osunął się na podłogę. Trzy postacie odebrały mu jego broń, związały mu ręce za plecami, po czym wspólnymi siłami dźwignęły nieprzytomnego Niklausa. Następnie, starając się robić jak najmniej hałasu, zeszły po schodach na parter zrujnowanej kamienicy.

W okolicy zapanowała niemal zupełna cisza, co mogło tylko wzbudzić niepokój Matthiasa. Nie musiał czekać zbyt długo, aby pozorny spokój dobiegł końca. Nagle od strony kamienicy, którą przeszukiwał Niklaus, rozległ się donośny męski głos. Jego właściciel mówił po niemiecku, choć z silnym francuskim akcentem.
- Ej, szwaby! Mamy jednego z was i łatwo wam go nie oddamy! Wiemy, że macie broń, dlatego jeśli chcecie jeszcze zobaczyć waszego koleżkę, oddajcie ją. Wtedy dostaniecie tego tutaj i odejdziecie stąd tak szybko, jakby sam wódz was wzywał. Jasne? I nie próbujcie niczego głupiego, bo wszystko widzimy.

Znajdujący się w drugiej kamienicy Friedrich nie mógł usłyszeć tego, co działo się na zewnątrz. Wspinał się po schodach w niemal zupełnej ciszy, jednak w pewnej chwili nadepnął przez przypadek na samotny odłamek szkła, pochodzący z rozbitej butelki (zostawionej celowo?), która leżała pod ścianą. Szkło pękło, przerywając ciszę wyraźnym dźwiękiem.
Friedrich znajdował już na drugim piętrze, mając przed sobą schody prowadzące na trzecie. Światło nie było tutaj wcale lepsze niż na poprzednich poziomach - Nerlinger mógł widzieć tylko niezbyt wyraźne kszałty, jednak był w stanie dostrzec, że u szczytu schodów, po prawej stronie, majaczy korytarz.
Właśnie stamtąd wychyliła się nagle jakaś postać, wyciągając przed siebie rękę z pistoletem i oddając na oślep dwa strzały. Pierwszy trafił w ścianę, mijając Friedricha o około 20 centymetrów, a drugi zahaczył o trzymaną przez Nerlingera latarkę, zmieniając przez to tor lotu i trafiając w podłogę. Oznaczało to, że latarka mogła nie działać już tak sprawnie jak wcześniej lub nie działać w ogóle.

Kolejka: Matthias, Friedrich
Gdyby ktoś chciał oddać strzał, opiszcie to wyraźnie, a MG pojawi się z kostką i legendą poza kolejką.
Nikalus - na razie jesteś nieprzytomny, a więc wyłączony z pisania postów.

Nie macie również kontaktu z bazą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
okupanci
PisanieTemat: Re: Enclos-St-Laurent - Zawalona kamienica   Wto Wrz 13, 2016 7:53 pm

Kurwa, kurwa i jeszcze raz kurwa. DO DUPY. - te słowa przemknęły przez myśli Matthiasa niczym błyskawica. KURWA MAĆ! - wykrzyknął, po polsku, Matthias. Mieszkał tam przez jakiś okres i częstotliwość używania tego zwrotu przez tamtejszych obywateli sprawiła, że wpadł mu w nawyk i czasem właśnie w ten sposób przeklinał. To doskonale wyrażało emocje, również te które towarzyszyły mu w tej chwili. Dźwięk strzałów z budynku obok wcale nie dodawał mu odwagi. Wyłazić, z rękoma w górze! Będziemy mogli rozmawiać, jeśli będę wiedział, że mnie nie odstrzelicie, to chyba oczywiste! - odkrzyknął niebywale dyplomatycznie Matthias po francusku, z silnym niemieckim akcentem, typowym dla Matthiasa - czyniącym wszystko praktycznie niezrozumiałym. Dłonie kurczowo zacisnął na rękojeści pistoletu, plecy docisnął do ściany, rozejrzał się szukając miejsc z których mógłby zostać zaatakowany. Damy radę, Matt. Damy radę. Za wszelką cenę miał zamiar przeżyć. Jeszcze raz upewnił się, czy pistolet tkwiący w jego dłoniach jest odbezpieczony. Mam nadzieję, że Nikowi nic nie jest. Kurwa mać, mam nadzieje, że Nik jest cały! Dlaczego nic nie powiedział? Dlaczego nie krzyczał, ani nie stawiał oporu? Cholera, cholera, cholera... Edith mnie zabije! Matka mnie zabije! Francuzi mnie zabiją! Matt zacisnął zęby i wyczekiwał odpowiedzi, a czas dłużył się niemiłosiernie...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
okupanci
PisanieTemat: Re: Enclos-St-Laurent - Zawalona kamienica   Wto Wrz 13, 2016 8:13 pm

Friedrich nie słyszał tego, co działo się na ulicy. Może to i lepiej, bo dzięki temu mógł skupić się w pełni na tym, co robił.
A mimo to i tak nadepnął na kawałek szkła. Zamarł na chwilę, klnąc na czym świat stoi w myślach, i gdy już myślał, że nic się nie wydarzy i planował iść dalej, z korytarza w którego kierunku patrzył wychyliła się jakaś postać i strzeliła do niego.
Friedrich nie czekał. Natychmiast wycelował w kierunku tej postaci, w środek masy, i nacisnął dwa razy spust, nie przejmując się na razie tym, że do niego strzelano. Pocisku uniknąć i tak nie da rady, a rozsądniej będzie strzelać teraz, póki cel nie schował się za osłoną. Poza tym, jeśli oberwał, to przez te parę sekund zdąży jeszcze zadziałać adrenaliną - potem może mieć problemy z celowaniem i kondycją.
Na szczęście Nerlinger nie czuł, by gdziekolwiek dostał. Nie miał czasu, by sprawdzić siebie i po oddaniu tych dwóch strzałów szybkim rzutem oka rozejrzał się, czy nie ma zagrożenia. To znaczy czy mężczyzna został zneutralizowany/uciekł wgłąb korytarza i czy nigdzie indziej nie ma czyhających na niego uzbrojonych Francuzów. Dopiero wtedy, jeśli było bezpiecznie, rzucił szybko okiem na swoje ciało, nie lokalizując nigdzie rany. Zresztą, to była formalność, bo powinien czuć, że go trafiono. Prawda?
- Scheiße - zaklął pod nosem, a potem krzyknął do strzelającego, jeśli go nie trafił - rzuć broń i wyłaź z rękami w górze, a daruję ci życie! To jest rozkaz! Jesteś otoczony!
Jeśli natomiast trafił mężczyznę i ten nie wyglądał, jakby mógł go nagle zastrzelić, to krzyknął to samo, tylko w liczbie mnogiej i do ewentualnych wspólników postrzelonego. Leżącą na podłodze postać cały czas obserwował, choćby kątem oka, starając się pilnować wszystkich stron, z których nadejść może zagrożenie. Wolałby wziąć tego atakującego żywcem, ale jeśli ten chciał już z "parteru" ponownie strzelać do Friedricha, oficer nie wahał się go dobić. Swoje życie przede wszystkim. Ciężko pojmać Francuza, jeśli on cię zabije.
Jeśli było spokojnie, ruszył ostrożnie, ale odrobinkę już szybciej i mniej dbając o zachowanie ciszy do góry. Wciąż jednak miał oczy dookoła głowy i uważał, by nikt go nie zaskoczył. Jeśli udało mu się zbliżyć do leżącej, postrzelonej postaci (o ile ją wcześniej postrzelił), butem odsunął jej pistolet i, celując oraz patrząc w korytarz, podniósł broń i schował sobie za pas.
Latarka chyba nie działała. Sprawdził ją i jeśli rzeczywiście przestała świecić lub robiła to bardzo słabo, wyrzucił ją.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Re: Enclos-St-Laurent - Zawalona kamienica   Wto Wrz 13, 2016 10:07 pm

Legenda dla strzałów Friedricha wygląda natępująco:

1, 2 - żadna z kul nie dosięga mężczyzny; obydwie trafiają w ścianę, a atakujący wycofuje się wgłąb korytarza.
3, 4 - pierwsza kula trafia mężczyznę w udo, natomiast druga w kolano. Napastnik upada, ale udaje mu się oddać jeszcze jeden chaotyczny strzał, który niefortunnie muska lewe ramię Friedricha, zanim Nerlinger dobija leżącego mężczyznę.
5 - pierwsza kula wbija się w ścianę, ale druga trafia mężczyznę prosto w brzuch. Napastnik upada na podłogę, a pistolet wyślizguje mu się z dłoni.
6 - pierwsza kula trafia mężczyznę w głowę, uśmiercając go natychmiast, natomiast druga przeszywa jego klatkę piersiową na wysokości obojczyka.

Mistrz Gry wykonuje rzut kostką.
Kolejny post Mistrza pojawi się za moment.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Re: Enclos-St-Laurent - Zawalona kamienica   Wto Wrz 13, 2016 10:07 pm

The member 'Mistrz Gry' has done the following action : rzut kością


'Kość Mistrza Gry K6' :
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content
PisanieTemat: Re: Enclos-St-Laurent - Zawalona kamienica   

Powrót do góry Go down
 
Enclos-St-Laurent - Zawalona kamienica
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Sous le ciel de Paris :: Paryż :: Miejsca zamieszkania :: Prawy brzeg-
Skocz do: