IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Enclos-St-Laurent - Zawalona kamienica - Page 2


Share | 
 

 Enclos-St-Laurent - Zawalona kamienica

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Enclos-St-Laurent - Zawalona kamienica   Czw Sie 18, 2016 8:20 pm

First topic message reminder :



Zawalona kamienica


Jedną ze spraw tańczących na językach mieszkańców Paryża jest właśnie wybuch starego pieca grzewczego, który spowodował zawalenie się kamienicy. Być może jest to kwestia wyjątkowości lub ogromnego zainteresowania ze strony władzy, ale na temat przyczyn zniszczeń wypowiada się mnóstwo osób, czasem specjalistów przestrzegających o konieczności sprawdzania podobnych sprzętów, czasem udawanych znawców oraz wielbicieli wszelakich teorii. Nieoficjalnie mówi się o drugim dnie całej sprawy oraz tajemniczym znalezisku, na jakie natrafiono przy okazji usuwania zniszczeń, choć władze dementują te plotki. Dlaczego więc tak wielu mundurowych kręci się w tamtejszych okolicach?

Sterty gruzu nie zostały jeszcze uprzątnięte, choć dla poszkodowanych w mig znaleziono mieszkania zastępcze. Nie zmienia to faktu, że stracili oni dobytek swojego życia, bowiem klatka schodowa i mieszkania na wszystkich czterech piętrach zostały zniszczone. Na ulicach zalega także szkło z okien sąsiednich budynków, których mieszkańcy powinni postarać się o szybką wymianę, jeśli nie chcą marznąć.

Wstęp do zniszczonych mieszkań mają tylko śledczy i technicy, badający sprawę. Po resztki dobytku nie mogą się zgłosić nawet poszkodowani, gdyż priorytetem władzy jest sprawdzenie każdego metra kwadratowego. Kto wie, czy poza odnalezionym w sąsiedniej piwnicy składem broni, nie znajduje się tu kolejny skarb?

Okolica jest nieprzejezdna, a pieszym uważnie przyglądają się niemieckie patrole - tylko krzywe spojrzenie lub zbyt szybki krok dzieli Cię od trafienia na posterunek i przesłuchania.




Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Re: Enclos-St-Laurent - Zawalona kamienica   Wto Wrz 13, 2016 10:35 pm

Matthias mógł tylko usłyszeć głośny śmiech tego samego mężczyzny i kilka niezrozumiałych słów wypowiedzianych po francusku.
- Kim my jesteśmy, żeby słuchać robactwa, które zalęgło się w naszym kraju? Czy oni naprawdę nie mogli wysłać w teren większych durniów? - odezwał się ponownie po niemiecku. - Im dłużej zwlekacie z oddaniem broni, tym gorzej skończy się to dla waszego kolegi. Nie jest akutalnie zbyt rozmowny, ale z pewnością potwierdziłby, że macie tylko jedno wyjśćie. To my tu dyktujemy warunki.

Matthias nie miał zbyt dużego pola do manewru - jego zdolności dyplomatyczne najwidoczniej nie przyniosły rezultatu. Mógł jedynie starać się nie pogorszyć sytuacji, która i tak była już skomplikowana - chodziło przecież o życie jego brata.

Trzymana przez Friedricha latarka mrugnęła żałośnie ze dwa razy, po czym zgasła, ale w jej wątłym świetle Nerlinger mógł przez chwilę zobaczyć, że korytarz jest zupełnie pusty. Nikt nie odpowiedział też na jego słowa i wyglądało na to, że zabity przez Friedricha mężczyzna był tutaj sam.
Rana Nerlingera na pierwszy rzut oka nie była poważna - kula rozdarła materiał munduru i niezbyt głęboko zadrasnęła skórę, powodując lekki krwotok. Poruszanie lewym ramieniem sprawiało Friedrichowi minimalny ból.
Pistoletem należącym do zabitego mężczyzny był z kolei Walther PP. Jeśli Friedrich sprawdziłby magazynek, znalazłby w nim tylko dwa naboje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
okupanci
PisanieTemat: Re: Enclos-St-Laurent - Zawalona kamienica   Sro Wrz 14, 2016 7:58 am

- Kim jesteście? Zwykłymi patałachami, którzy nie potrafią stanąć twarzą w twarz z przeznaczeniem. - odkrzyknął Matt. Zrobił dość długą przerwę, po czym dodał : Francja nie istnieje, chyba czas już się z tym pogodzić! - krzyczał, chcąc wyprowadzić tamtych z równowagi - Nawet, jeśli zabijecie nas, przyjdą kolejni, a później kolejni. Trzecia Rzesza będzie trwać tysiąc lat! - zgrywanie fanatyka w takich sytuacjach zawsze było na plus. Ludzie boją się fanatyków, i mają ku temu słuszne powody. W tej chwili pozytywne nastawienie Matta do ludności cywilnej na nic by się nie zdało - skoro oni chcą zdobyć broń, to z pewnością są bardzo-nie-pozytywnie nastawieni. Trzeba było stawić im opór. Oddanie broni nie miało żadnego sensu. W kamienicy obok padły już strzały - więc tak czy inaczej Francuzi nic nie stracą rozstrzeliwując nas, jeżeli ktoś miał to usłyszeć, to już usłyszał. Jak oddamy im broń, wystrzelają nas, to bardziej niż pewne.
Matt przemyślał sprawę - jeżeli mają zamiar zrobić coś Nikowi, zrobią to, niezależnie od tego co zrobi. Emocje zostały zastąpione już przez chłodną kalkulacje, przypomniał mu się wrzesień 39' i kampania francuska, znów był żołnierzem, znów był w swoim żywiole. Matt był gotów sam ich wystrzelać, jeżeli cokolwiek zrobią jego bratu, a resztki zdrowego rozsądku były jedynym, co go powstrzymywały. "Honor" tych Francuzików nie pozwoli im pozostawić okrzyków Matta bez odpowiedzi, dlatego liczył teraz, może trochę naiwnie, na kolejną serie wyzwisk. Jednocześnie był przygotowany - jeżeli mieliby zamiar go zaatakować, broniłby się. Miał 10 pocisków w magazynku, pewną rękę i niezły wzrok, dodatkowo był za osłoną. Z taktycznego punktu widzenia, jeżeli nie mieli oni ogromnej przewagi liczebnej to Matt był na lepszej pozycji. Chciał w to wierzyć i myśl ta dodawała mu otuchy. Zwłaszcza, że gdzieś jeszcze musiał być herr Nerlinger. Chciał wierzyć w to, że on żyje i jest w stanie mu pomóc. Ciężko było w to wierzyć zważywszy, że udało im się napaść i złapać żyw Niklausa. Boże.. ilu ich musiało tu być?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
okupanci
PisanieTemat: Re: Enclos-St-Laurent - Zawalona kamienica   Sro Wrz 14, 2016 12:02 pm

Cholera. A więc jednak został trafiony.
Całe szczęście rana nie była poważna, postanowił się nią więc zająć. W magazynku zostało mu pięć naboi. Pięć, liczył każdy wystrzał. Strzelił trzy razy, więc w ośmionabojowym magazynku zostało kul pięć. "Pięć" - to słowo rezonowało mu w głowie, gdy sprawdzał puls postrzelonego. Spodziewał się, że ten będzie martwy. Zabrał jego pistolet i rozpoznał w nim Walthera PP. Sprawdził zawartość magazynka. Dwa naboje. Okej, miał w razie czego drugą broń, gdyby w jego Waltherze P-38 skończyły się kule. Szkoda tylko, że pistolety używały różnej amunicji, bo przeładowałby wszystko do jednego magazynka.
Upewnił się ponownie czy jest bezpieczny i sprawdził korytarz z bliska. Jeśli nic mu nie zagrażało, to - przy zachowaniu środków ostrożności rzecz jasna - oderwał od koszuli trupa (lub ciężko rannego, jeśli ten przeżył) pas materiału i prowizorycznie zabandażował sobie ranę. Dopiero wtedy kontynuował przeszukiwanie kamienicy. Przypomniał sobie wygląd budynku z zewnątrz i skierował się do pomieszczenia, w którego oknach sylwetka Francuza się przewijała. Szedł z bronią gotową do wystrzału, czujny. Cisza w kamienicy odrobinkę go niepokoiła. Wszyscy zostali stąd ewakuowani czy co?
- Jest tu kto!? Wyłazić powoli, z rękami w górze, inaczej najpierw strzelam, potem pytam! - warknął głośno swoim poprawnym, ale akcentowanym po niemiecku francuskim.
Jego celem na tę chwilę było znaleźć resztę elementu wywrotowego lub dostać się do pomieszczenia, z którego rzucano kamieniami do Schulza. Dlaczego rzucano kamieniami, dlaczego nie strzelano? Przecież ten mężczyzna miał pistolet. Mógł zabić kawalerzystę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Re: Enclos-St-Laurent - Zawalona kamienica   Sro Wrz 14, 2016 6:33 pm

Obelgi Matthiasa bynajmniej nie spotkały się z entuzjazmem ze strony ukrywających się napastników. Przez moment panowała cisza, ale zaraz potem przerwały ją niezbyt wyraźne odgłosy sprzeczki, które dobiegały od strony kamienicy. Wyglądało na to, że Matthias mimo wszystko dolał oliwy do ognia.
Nagle w oknie na parterze pojawiły się dwie postacie - jedną z nich był najprawdopodobniej mężczyzna, w dodatku zamaskowany, o czym świadczyła postura. Podtrzymywał on z pewnym trudem bezwładne ciało Niklausa, przystawiając mu do głowy pistolet. Jeżeli Matthias spróbowałby oddać teraz strzał, istniało wysokie prawdopodobieństwo, że trafiłby w swojego brata.
- Francja powstanie z kolan, kiedy tylko z powierzchni ziemi znikną takie niemieckie ścierwa jak wy - krzyknął mężczyzna. W jego głosie brzmiała irytacja, co sprawiało, że nie mówił zbyt wyraźnie i jego niemiecki trudniej było zrozumieć.  - Chyba nadal nie pojąłeś zasad tej zabawy, szwabie. Jak widzisz, mamy tutaj twojego kolegę. Żeby dostać go z powrotem, odłożysz grzecznie całą broń, jaką masz przy sobie, obok tamtej sterty gruzu, a potem pójdziesz po swojego drugiego kolegę i on zrobi to samo. Potem obydwaj poczekacie obok waszej szkapy. I nie próbujcie niczego głupiego, mamy was na celowniku. Zrozumiano?
Mężczyzna najwidoczniej wcale nie spodziewał się odpowiedzi, bo dodał niemal natychmiast:
- Masz trzy minuty. Czas start.
Sterta gruzu znajdowała się w odległości około 10 metrów od kamienicy, a kolejne 10 dzieliło ją od Matthiasa. Siwek z kolei przywiązany był około 5 metrów dalej.
Stojąc w oknie, zamaskowany mężczyzna miał dobry widok zarówno na stertę gruzu, jak i Matthiasa.
Schulz mógł albo spróbować ponegocjować z napastnikami - zapewne bez większych nadziei - albo posłuchać mężczyzny i znaleźć Friedricha.

Friedrich z kolei znów otrzymał w odpowiedzi tylko ciszę. Jeżeli byli tu jacyś niewinni mieszkańcy, zapewne ukryli się oni, zamykając drzwi. Ciasne mieszkanie, do którego wszedł Nerlinger, faktycznie było tym samym pomieszczeniem, skąd rzucano kamieniami. Drzwi były otwarte, co świadczyło o tym, że zabity mężczyzna mógł tutaj być jakiś czas temu. Na podłodze, tuż obok przymkniętego lekko okna, leżała z kolei proca i garść kamieni. Być może celem napastnika było zwabienie tutaj któregoś z Niemców?
Friedrich znalazł się w pomieszczeniu akurat wtedy, kiedy mężczyzna grożący Matthiasowi wykrzyknął dwa ostatnie zdania. Nerlinger mógł je usłyszeć dzięki przymkniętemu oknu. Gdyby do niego podszedł, na pewno zdołałby zobaczyć również Schulza, ale w polu widzenia nie znajdował się już zamaskowany napastnik wraz z nieprzytomnym Niklausem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
okupanci
PisanieTemat: Re: Enclos-St-Laurent - Zawalona kamienica   Sro Wrz 14, 2016 8:02 pm

- Musiałoby ich zniknąć naprawdę dużo! Mamy przewagę liczebną, w wyszkoleniu i wyposażeniu, pogódźcie się z tym! Do Siwka... to znaczy, tej szkapy - co było naprawdę krzywdzącym określeniem - przytroczone są juki. On nie pozwoli wam do siebie podejść, a ja nie pozwolę wam cokolwiek mu zrobić. Chcę być z wami szczery - jak oddaje wszystko, to wszystko. Mogę do niego podejść? - wykrzyknął do Francuza Matt. No cóż. Do Siwka były przytroczone juki. Było w nich kilka kostek cukru rzuconych luzem i bardzo dużo szpargałów które nazbierały się przez ostatni czas. Wiedział jednak, że zainteresuje to Francuzów, a również, że Siwek nie da do siebie podejść - wszak był koniem kawaleryjskim, gryzł i kopał czasem nawet i Matthiasa (z reguły, gdy był głodny, a często bywał głodny. Przeklęty obżartuch). Miał nadzieje, że może na niego liczyć. W ten sposób wygra dodatkowe sekundy, które mogą okazać się bezcenne. Przecież ten Nerlinger GDZIEŚ TU JEST, mam nadzieje, że nie uciekł, ani, że go nie złapali. Gdyby go złapali pochwaliliby się tym przecież, a nie kazali mi go szukać. To był też dobry trop - jeżeli miałbym iść go szukać, oznaczałoby to, że w miejsce do którego poszedł nie jest obsadzone, albo jest obsadzone na tyle słabo, że nikt z tych tam nie byłby podejrzewany o złapanie go. Tymczasem Matt, schowany za kupą gruzu bał się jak sam skurwysyn. Przynajmniej Nik jest cały, inaczej nie udawali by, że chcą go zabić. Zaraz przyjdzie tu Nerlinger i zrobi im z dup jesień średniowiecza, później zgarną chwałę i zjedzą koszarową grochówę. I wszystko będzie dobrze. Chyba. Kurwa mać…
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
okupanci
PisanieTemat: Re: Enclos-St-Laurent - Zawalona kamienica   Czw Wrz 15, 2016 12:26 pm

"Masz trzy minuty. Czas start".
Niemiecki wypowiadany przez Francuza. Od razu to rozpoznał. Nie pasowało to do Schulzów, z którymi był na patrolu. Nie były to słowa, których mógłby użyć zwykły cywil w stronę niemieckiego żołnierza na służbie. Więcej Friedrichowi nie było potrzeba, by domyślić się, że coś jest bardzo nie tak. Nagle zaczął martwić się o Niklausa, na swój oficerski, zwierzchniczy sposób. Był jego podwładnym, nie wrócił jeszcze z zawalonej kamienicy, a teraz ktoś Matthiasowi dawał jakieś ultimatum. Nerlinger przed chwilą zastrzelił Francuza, który najwyraźniej chciał zwrócić na siebie jego uwagę, by dać czas przyjaciołom... Wszystko jasne.
Ostrożnie i powoli przesunął się, by jak najmniej pokazując się w oknie zerknąć na ulicę. W mieszkaniu było ciemniej niż na zewnątrz, więc jeśli nie stanie blisko okna - a tego nie zrobił - to powinien być niewidoczny, przy zachowaniu ostrożności i przy wolnych ruchach. Dojrzał na niej Matthiasa i usłyszał jego odpowiedź.
Nie słuchał całej. Właściwie, nie potrzebował słuchać jej w ogóle, wszystkie informacje wyciągając z dotychczas widzianych wskazówek. Wycofał się powoli poza obręb okna, odwrócił i szybkim krokiem, łamiącym się trochę z biegiem, wrócił na klatkę schodową. Lewe ramię odrobinę go bolało, ale nie zwracał na to uwagi. Ból był drobny i w połączeniu z adrenaliną i żołnierskim trybem walki, który załączył się oficerowi, tylko go otrzeźwiał. Zerknął na owiniętą prowizorycznym bandażem ranę, by upewnić się, że krwotok nie jest na tyle duży, by materiał przeciekał. Został tylko draśnięty, nie powinno być tak źle. Na pewno nie było to coś, co wyłączy go z walki lub mocno ją utrudni.
Pomyślał krótko nad zabraniem ze sobą trupa na dół. Nie byłoby to bardzo trudne, bo ściąganie tego martwego wora kartofli w dół po schodach przebiegałoby praktycznie samo, ale ostatecznie zdecydował się nie marnować nawet tak krótkiej chwili. Bo kto by się tym truchłem zainteresował? Wyszliby Francuzi ze swoich mieszkań i zabrali krawiące zwłoki do siebie? Po co? Zresztą, ślad krwi i tak by doprowadził Gestapowców do tych, którzy się połasili na trupa.
Zbiegł szybko po schodach, zmieniając magazynek. Ten pięcionabojowy schował w zapasie, pakując do broni pełny, ośmionabojowy. Za pasem miał jeszcze awaryjnie zdobycznego Walthera PP z dwoma nabojami, którego mógł użyć w ostateczności. Dobiegł do drzwi wyjściowych, rozejrzał się i sprawdził, czy nikt nie czai się na niego, otworzył powoli drzwi i schowany za ścianą, wychylając tylko raz po raz mały fragment twarzy, krzyknął.
- Mamy waszego przyjaciela, francuskie świnie! Jest ranny i potrzebuje opieki medycznej! Jak rozumiem, macie mojego człowieka! Możemy zrobić tak - wypuścicie go i pozwolicie mu odejść w bezpieczne miejsce, a wtedy my pozwolimy wam wyjść, bez broni, z rękami w górze, po waszego rannego! To są warunki waszej kapitulacji! Jeśli nie poddacie się dobrowolnie, czeka was śmierć! Was i wasze rodziny! Rzućcie broń i wyjdźcie z rękami w górze, a odpowiecie za to wszystko tylko wy, wasze rodziny będą miały spokój! I nie próbujcie żadnych trików! I pośpieszcie się! Wasz przyjaciel, który postanowił wyjść na mnie z bronią, powoli się wykrwawia! Macie minutę na opuszczenie kamienicy, potem będzie dla was za późno i nie macie co liczyć na dobre warunki kapitulacji! RAUS!
Oparł się o ścianę, chowając na dłużej całkowicie w budynku. Oddychał szybciej niż by chciał. Sytuacja była mocno stresogenna, jego ciało było w pełnej gotowości.
Prawdę mówiąc nie miał pojęcia co zrobić, gdy Francuzi już odrzucą jego miłosierną ofertę. I, cholera, ile ich w ogóle tam było?!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Re: Enclos-St-Laurent - Zawalona kamienica   Czw Wrz 15, 2016 8:54 pm

- Ta mère la pute! - wściekłość, która zabrzmiała w głosie zamaskowanego mężczyzny, była jak najbardziej autentyczna. Od strony okna dało się również słyszeć kilka innych głosów, choć wypowiadały one słowa po francusku i zbyt szybko, by wyłapać którekolwiek z nich. Mimo to jeden z nich zdawał się należeć do rozgorączkowanej kobiety.
Schowany w budynku Nerlinger nie mógł widzieć okna, w którym stał mężczyzna, jednak Matthias był w stanie dostrzec, że Francuz odciągnął na bok nieprzytomnego Niklausa, znikając z pola widzenia. Przez krótką chwilę w kamienicy toczyła się rozmowa prowadzona gniewnymi, ale przyciszonymi głosami. Nagle mężczyzna ponownie pojawił się w oknie, przytrzymując bezwładne ciało Niklausa i przystawiając mu do głowy pistolet.
- Ty żałosny, tępy szwabie! - wrzasnął Francuz. Ze wszystkich sił starał się panować nad nerwami. - Jeżeli coś stało się jednemu z nas, to możesz już powiedzieć Auf Wiedersehen swojemu Führerowi. Rozważymy twoje warunki tylko wtedy, jeśli na własne oczy zobaczymy, że nasz przyjaciel jeszcze żyje. Nie zmuszaj nas do zmienienia tego stanu rzeczy w przypadku waszego kolegi - przerwał na moment, po czym znów zniknął z okna. Zaraz otworzył jednak kopniakiem drzwi kamienicy i zrobił kilka kroków do przodu, z wysiłkiem ciągnąc ze sobą Niklausa. Palec nadal trzymał na spuście. Matthias mógł teraz dostrzec, że po skroni jego brata spływał tylko wąski strumyk krwi. Sam mężczyzna był teraz znacznie bardziej odsłonięty, nie mogąc schować się już za ścianę, ale dla bezpieczeństwa próbował wykorzystać ciało Schulza jako tarczę. - Twój towarzysz może powiedzieć ci, co widzi. Wyłaź, tchórzu, i pokaż nam naszego przyjaciela. Nie próbuj strzelać.
Gdyby Friedrich zdecydował się wyjść z kamienicy, znalazłby się w odległości około 20 metrów od zamaskowanego mężczyzny. Ewentualny strzał oddany albo przez Matthiasa, albo przez Friedricha niósł ze sobą olbrzymie ryzyko trafienia w Niklausa.

Gdyby ktoś chciał oddać strzał, opiszcie to wyraźnie, a MG pojawi się z kostką i legendą poza kolejką.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
okupanci
PisanieTemat: Re: Enclos-St-Laurent - Zawalona kamienica   Pią Wrz 16, 2016 8:42 am

Matt był w dupie. Czarnej, totalnej dupie. Co niby miałby zrobić? Była to dupa tak głęboka, jak dupy tych którzy trafiają do więzień gestapo za homoseksualizm. I nic na to nie dało się poradzić. Z pozycji w której stał nie miał zbyt dużego pola do popisu. Mógł próbować strzelić, ale nie wierzył, że trafi. Pistolet który trzymał w ręku był dość celną bronią, ale dwadzieścia metrów to zbyt dużo by celować w tak mały cel jak głowa wroga nad ramieniem Nika. Nie chciał go stracić, brat był dlań naprawdę ważny. Widzę francuskiego tchórza, trzymającego nieprzytomnego żołnierza, herr Hauptsturmführer! - krzyknął do Frieda w odpowiedzi na zaczepkę francuzika - Nic, czego należałoby się obawiać! Chciał w ten sposób dać mu do zrozumienia, że nie boi się Francuzów (chociaż bał się jak sam skurwysyn) i jest gotowy do ataku, jeżeli ten wyda taki rozkaz. Nie chciał wychodzić zza kupki gruzów, w której zdążył umościć sobie całkiem wygodne gniazdko. Te cegły nawet nie wżynały się tak bardzo w kolana jak mogłoby się wydawać. Rozejrzał się, próbując dojrzeć źródła pozostałych głosów, jeżeli nikogo nie znalazł to skupił się na tym, który trzymał Nika. Mocniej zacisnął dłoń na rękojeści swojego pistoletu po czym wyobraził sobie, jak musiałby ułożyć się, żeby strzelić gdyby wstał. Zgiął kolana i czekał na sygnał. Jeżeli Nerlinger wyda rozkaz, ruszy, robiąc tyle huku, krzycząc "Gott mit uns!" i dwu-trzy krotnie strzelając w kierunku kamienicy (kompletnie na oślep, w biegu), ile jest to możliwe. Miał ogromną nadzieje, że sam fakt kontrataku przerazi Francuzów na tyle, że zostaną sparalizowani. Zamierzał dobiec na odległość z jakiej byłby niemalże pewien, że celnie strzeli w Francuza, a wtedy zastrzelić sukinsyna, następnie przebiec nad jego truchłem pod ścianę kamienicy i przycisnąć się do niej. Francuzi boją się jak sam skurwysyn, widać to. Wystarczy, że huknie, tupnie i ta zbieranina się podda, albo rozbiegnie. Przynajmniej miał taką nadzieje. Jeżeli Fried nie wyda polecenia, którego nie sposób zrozumieć inaczej niż "do ataku!", utrzyma pozycje, i zrobi to naprawdę wzorcowo. Sam nie chciał podejmować jakichkolwiek działań, wszak był już w kontakcie z dowódcą patrolu i absolutnie nie musiał tego robić. W gruncie rzeczy, nie chciał umierać, ale nie wykonanie rozkazu również oznaczałoby śmierć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
okupanci
PisanieTemat: Re: Enclos-St-Laurent - Zawalona kamienica   Pią Wrz 16, 2016 2:16 pm

- To waszego koleżkę swędziały palce! I nawet mając efekt zaskoczenia i dwa czyste strzały mnie nie dopadł! Proszę, zapraszam do kamienicy! Na własne oczy możecie sprawdzić jego stan! Nie będę wam go ściągał po schodach z trzeciego piętra, bo wtedy na pewno będzie już trupem, a sam go nie zniosę! Na razie leży spokojnie i trochę krwawi!
Nie wychylał się. Czekał na rozwój sytuacji. Zaraz znów usłyszał głos Francuza, a po nim odezwał się Schulz, który praktycznie nic ciekawego mu nie powiedział. Friedrich wychylił na chwilę fragment twarzy i ogarnął wzrokiem sytuację. Schował się.
- Posłuchaj, ani ja nie chcę tracić swoich ludzi, ani wy swoich! Zrobimy tak: odłożysz broń na widoku, na środku ulicy, i przyjdziesz tu bezbronny z moim człowiekiem! Pójdziemy razem, jeśli chcesz, na trzecie piętro i będziesz mógł sprawdzić stan swojego przyjaciela! Zarzekam się, że nic mu nie jest! Tak jak i wam, zależy mi na życiu i zdrowiu moich ludzi! Nikt nie musi już ginąć! Dla pewności - wyrzucił z kamienicy broń w kaburze. Był to ten zdobyczny pistolet. W trakcie swojej przemowy przepakował go rozładowanego do swojej kabury, a prywatnego Walthera P38 z pełnym magazynkiem schował w mundurze tak, by móc go łatwo wyciągnąć, a by nie był zbyt widoczny. Przy takim oświetleniu ten Francuzik nie powinien rozpoznać w leżącym kilka metrów dalej pakunku nic więcej niż pistolet w kaburze. Nie powinien rozpoznać, że to broń jego człowieka. Liczył, że ten, zdjęty stresem, nie zorientuje się, że Friedrich powinien mieć jedną broń więcej - wyrzucam swoją broń! Odłóż swoją, herr Schulz powie mi, czy to zrobiłeś! Wtedy zapraszam, będziesz mógł sprawdzić stan swojego człowieka! I naprawdę radzę się spieszyć! Założyłem mu naprawdę prowizoryczny opatrunek!
Plan był taki - wpuścić tu mężczyznę z Niklausem-... I wtedy go zabić. Czy to sztyletem, czy bronią. Sztyletem byłoby ciszej. To umożliwiałoby szybką i niespodziewaną kontrakcję. W pierwszej chwili najważniejsze było zapewnienie bezpieczeństwa Niklausa. Potem mogli przejść do ofensywy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Re: Enclos-St-Laurent - Zawalona kamienica   Pią Wrz 16, 2016 11:45 pm

Jak na dłoni widać było, że trzymający Niklausa mężczyzna coraz bardziej się denerwuje - mamrotał pod nosem francuskie przekleństwa, kurczowo przyciskając lufę pistoletu do skroni Schluza. Zerknął na dosłownie ułamek sekundy przez ramię, najprawdopodobniej w stronę swoich ukrytych towarzyszy.
Friedrich wpadł na dobry pomysł, wyrzucając z kamienicy broń, choć nie miało to oczywiście oznaczać, że Francuz natychmiast mu zaufa. Mimo to wydawało się, że mężczyzna połknął przynętę.
- Dobrze, szwabie. Nie pomyśl tylko, że wzruszają mnie twoje szlachetne pobudki - warknął. Najwidoczniej zdecydował się postawić wszystko na jedną kartę w obawie o los swojego człowieka. Jeszcze raz zerknął za siebie, po czym odrzucił broń w bok.
Następnie z wyraźnym wysiłkiem przerzucił sobie przez lewe ramię ciało Niklausa i zaczął mozolnie iść w stronę ukrywającego się w kamienicy Nerlingera. Wybierał przy tym taką drogę, aby ewentualne sterty gruzu umożliwiły mu ukrycie się w razie niezapowiedzianego ataku.
- Ostrzegam cię, jeżeli nasz przyjaciel nie żyje, zapłacisz nam za to. Pluję na twojego Hitlera, twój podły kraj i twoją aryjską mordę - potok słów wylewał się z ust rozwścieczonego mężczyzny. Z bliska wydawał się on o wiele masywniejszy, co tłumaczyłoby, dlaczego był w stanie tak długo dźwigać Niklausa. A już za moment miało się okazać, że cała ta lawina wyzwisk służyła tylko odwróceniu uwagi Friedricha.
Przekraczając próg, mężczyzna znalazł się w bliskiej odległości od Nerlingera i natychmiast przystąpił do ataku - rzucił się ku niemu, jednocześnie wypuszczając ciało Niklausa. W tym rozpaczliwym odruchu chciał powalić nim Niemca.

Mistrz Gry wykonuje rzut kostką:

1, 3, 5 - nawet jeśli Nerlinger próbuje w jakikolwiek sposób zareagować, to jednak nie udaje mu się oddać strzału bądź zadać ciosu sztyletem. Nikalus waży nawet nieco więcej niż Friedrich, więc ciężar jego ciała przygniata Nerlingera do podłogi. W tym samym czasie Francuz zaczyna uciekać zygzakiem po schodach.
2, 4, 6 - Friedrichowi udaje się zareagować w porę i jeśli decyduje się strzelić, to trafia mężczyznę w bok; jeżeli zadaje cios, to sztylet wbija się tuz pod obojczykiem. Franuz upada na podłogę wraz z Niklausem, który silnie uderza głową o pierwszy stopień schodów.


Być może nieco nierozważną decyzją ze strony Matthiasa było skupienie się tylko na Francuzie niosącym Niklausa, po tym jak rozmowa w kamienicy ucichła. Na dodatek robiło się coraz ciemniej - osiemnasta już dawno minęła, a chmury zakrywały resztki słońca, co sprawiało, że widoczność znacznie się pogorszyła. Również miejsce, w jakim znajdował się Matthias, mogło sprawić pewien kłopot - choć gruzy dobrze go osłaniały, to jednak nie pozwalały mu widzieć okolicy ze wszystkich stron. Dlatego też Matthias nie był w stanie zauważyć, że podczas gdy Francuz niósł jego brata, inny przemknął pod otwartym oknem z bronią w ręku, by następnie prześlizgnąć się przez wyrwę w ścianie i ukryć za inną stertą gruzu, oddaloną od Matthiasa o jakieś 6 metrów.
Również sam dosyć głośny atak mężczyzny musiał przyciągnąć uwagę Schulza, tak więc póki co nie zdawał on sobie sprawy z zagrożenia.

Matthias - Twoja reakcja zależy od tego, co pokażą kostki Friedricha.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Re: Enclos-St-Laurent - Zawalona kamienica   Pią Wrz 16, 2016 11:45 pm

The member 'Mistrz Gry' has done the following action : rzut kością


'Kość Mistrza Gry K6' :
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
okupanci
PisanieTemat: Re: Enclos-St-Laurent - Zawalona kamienica   Sob Wrz 17, 2016 12:25 am

Okej, okej, okej. Podsumujmy. Nikowi najprawdopodobniej nic nie jest. Jeśli jest, osobiście rozerwę tego Nerlingera na strzępy, to był jego pomysł. Matt nie wiedział, czy nie będzie potrzebna mu pomoc. Uważał również, że wyjście na otwarte pole to samobójstwo. Nie wiedział, czy reszta przeciwników jest uzbrojona, czy jest gotowa do walki, niewiadomych było bardzo dużo. Wiedział jedno - Nerlinger chyba wie co robi. Dobrze by było do niego dołączyć, dlatego też miał zamiar iść w jego stronę. Gdy przeciwnik prowadzący jego brata zniknął mu z pola widzenia, Matt podniósł się lekko na nogach po czym przesunął się o kilka metrów w prawo (w stronę Frieda), tam gdzie przesunął się też teren działań. Chciał znaleźć miejsce, w którym będzie miał osłonę z strony kamienicy z której wyszedł mężczyzna prowadzący Niklausa. Rozejrzał się, próbując dostrzec, czy sytuacja aby się nie zmieniła, czy nikt znów nie wyszedł z kamienicy, albo czy nie wpakował się właśnie w gniazdo szerszeni i czy kogoś nie ma tu, gdzie właśnie chciał się ukryć. Rzeczywiście, nie spodziewał się, że ktoś będzie chciał przejść na jego stronę ulicy, dlatego też na tę stronę zwracał zdecydowanie mniej uwagi. Cały czas w jednej dłoni trzymał swój pistolet, odblokowany i naładowany, gotowy do strzału - jeżeli ktokolwiek wejdzie w jego pole widzenia, a nie rozpozna w nim Frieda bądź Niklausa Matt miał zamiar strzelać bez ostrzeżenia. Przypuszczał, że Friedrich załatwi tamtego Francuza - wszak każdy żołnierz wyposażony był w bagnet, a tego esesman nie wyrzucił przecież wraz z pistoletem, a w starciu z doskonale wyszkolonym w technikach walki wręcz żołnierzem, do tego trzymającym w ręku nóż, niewiele osób mogłoby się równać. W jego myślach Nik był już bezpieczny, dlatego też przestał obawiać się strzelania, robienia hałasu. Żałował, że nie pobrał z magazynu latarki i miał zamiar naprawić ten błąd tak szybko, jak było to tylko możliwe. Zdecydowanie ułatwiłaby mu dziś pracę. Jeżeli nikogo nie zauważył, przykucnął, wciąż czekając na jakiś sygnał do ataku, cokolwiek. Miał nadzieje, że to wszystko bardzo szybko się skończy, bo przypominało zły sen. To nie była bitwa, nie było "równych szans". Wychodząc na otwarte pole wydałby na siebie wyrok śmierci, a nie chciał tego robić, dlatego też musiał się chować i czekać na przeznaczenie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
okupanci
PisanieTemat: Re: Enclos-St-Laurent - Zawalona kamienica   Sob Wrz 17, 2016 1:40 am

Miał nadzieję, że mężczyzna nie wymyśli niczego głupiego. Prawdę powiedziawszy, nie spodziewał się ataku, dopóki nie usłyszał - a sekundę później nie zobaczył - mężczyzny tuż przy drzwiach. Coś go wtedy tknęło... I może dlatego właśnie udało mu się obronić. Wyszarpnął sztylet zza pasa, uniknął ciosu podwładnym i z dużą siłą wbił ostre narzędzie w ciało Francuza. Kątem oka zobaczył, że Niklaus upada niebezpiecznie blisko schodów, ale nie miał czasu, by bliżej przyjrzeć się jego empirycznemu poznawaniu działania grawitacji. Nie męczył się nawet z wyciąganiem ostrza spod obojczyka upadającego szczura, tylko natychmiast wyszarpnął pistolet i strzelił trzy razy do leżącego blisko mężczyzny. Z takej odległości ciężko było nie trafić. Trzy strzały powinny być wystarczające, ale jeśli Francuz przeżył, posłał czwartą kulę, przycelowując lepiej tak, by z całą pewnością uśmiercić mężczyznę. Czyli najpewniej w głowę, ewentualnie w serce.
- Herr Schulz, walczyć!
Nie miał czasu, by przemyśleć dobrze swoją wypowiedź i palnął pierwsze, co przyszło mu na myśl. Swoją drogą magazynki opróżniały się zaskakująco szybko. W zapasowym pięć kul, tutaj też pięć/cztery...
Gdy był już bezpieczny w środku (tzn. napastnik nie żył), wychylił fragment twarzy na ułamek sekundy, spróbował zapamiętać obraz i schował się, analizując go. Jeśli nic nie sugerowało rychłego niebezpieczeństwa, wyciągnął z trupa sztylet i podszedł sprawdzić co z Niklausem. Nie miał wiele czasu, ale musiał się upewnić, czy nic mu nie jest.
O ramieniu zapomniał, choć ból był teraz odrobinkę mocniejszy na skutek szybkich ruchów ciała. I jednocześnie dużo mniej zauważalny, na skutek działania adrenaliny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Re: Enclos-St-Laurent - Zawalona kamienica   Sob Wrz 17, 2016 5:41 pm

Strzały dochodzące z kamienicy, do której wszedł Francuz, były najwyraźniej sygnałem dla jego towarzyszy w kryjówce. Kolejna postać, tym razem kobieca, przemknęła pod oknem, a następnie przez wyrwę w ścianie. Biegnąc ku stercie gruzu, za którą ukrywał się drugi Francuz, kobieta wywołała jednak niewielką lawinę kamieni, które potoczyły się w stronę Matthiasa. Choć skupiony był na terenie wokół kamienicy, gdzie znajdował się Friedrich, to jednak ruch ten musiał zwrócić uwagę Schulza i uświadomić mu, że coś podejrzanego działo się po jego prawej stronie. Jeśli spojrzałby w tamtym kierunku, ujrzałby kobietę wślizgującą się w ostatniej chwili za stertę gruzu.
W tym samym momencie zza sterty gruzu wysunęła się czyjaś ręka trzymająca pistolet. Francuz (bądź Francuzka) oddał dwa strzały. Z racji tego, że robił to właściwie na oślep, a zapadające ciemności ograniczały widoczność, żadna z kul nie zdołała trafić Matthiasa. Jego kryjówka skutecznie zapewniła mu ochronę. Pierwszy strzał trafił więc w ziemię, dobre kilka metrów od Matthiasa, jednak drugi padł tu obok kopyta Siwka. Koń natychmiast stanął dęba, szarpiąc jednocześnie za uwięź, która nie wytrzymała i pękła. Zwierzę zaczęło pędzić tuż na Schulza.

Jeszcze chwilę temu stan Niklausa nie był zbyt poważny, jednak niefortunny upadek diametralnie zmienił sytuację i Friedrich na pewno był w stanie to zauważyć. Mężczyzna uderzył o schodek prawą skronią, a z jego ucha niemal natychmiast zaczął wypływać strumyk krwi. Twarz miał kredowobiałą z wyjątkiem ciemniejących siniaków, trochę powyżej prawej skroni, gdzie otrzymał wcześniej cios kolbą pistoletu. Wszystko to mogło dać tylko jeden skutek - pęknięcie kości skroniowej, które wymagało jak najszybszej interwencji lekarskiej. W przeciwnym razie możliwe były poważne powikłania neurologiczne.
Z kolei rana Nerlingera faktycznie nie dawała o sobie znać na skutek krążącej mu w żyłach adrenaliny, jednak prowizoryczny opatrunek zaczynał coraz bardziej nasiąkać krwią.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
okupanci
PisanieTemat: Re: Enclos-St-Laurent - Zawalona kamienica   Sob Wrz 17, 2016 6:17 pm

Słuchajcie mnie dobrze, pieprzone żabojady! - krzyknął Matt, mając nadzieję, że sprawi, że pieprzone żabojady będą go słuchać - w mojej lewej ręce jest stielhandgranate, granat ręczny. 200 gram pierdolonego materiału wybuchowego. Jeżeli się nie poddacie, podrzucę go wam, żebyście mogli popatrzeć na niego z bliska, a to nie będzie miły widok! - krzyczał dalej, uważając, że jego plan jest absolutnie fenomenalny, bo był! - Rzućcie broń i wyjdźcie z rękoma w górze, nikomu nic nie musi się stać! - powiedział, co w jego mniemaniu ostatecznie rozwiązało sprawę przeciwników. Mówiąc, cały czas obserwował tamto gruzowisko - w razie ataku przeciwnika, odstrzeliwywałby się. Teraz postanowił się rozprawić z rozpędzoną w jego kierunku toną żywej, przerażonej, wierzgającej masy żywej która biegła w jego kierunku krzycząc MATT! COŚ POSZŁO NIE TAK! CZŁOWIEK POMÓŻ!, nie rozmyślając jednak zbytnio nad tym, że stratowany człowiek średnio jest w stanie mu udzielić jakiejkolwiek pomocy. Tą kwestie rozwiązało podniesienie się i zrobienie kilku kroków tyłem do środka kamienicy. Cały czas obserwował tamto gruzowisko, jeżeli ktokolwiek wychyliłby się, bez podniesionych w górę rąk (lub innego symbolu oznaczającego poddanie się, biała flaga, okrzyk poddania się, rzucenie broni), Matt miał zamiar wystrzelić odpowiednią ilość dwu-trzech razy w kierunku tejże osoby. Koń, pomimo tego, że od wielu lat żyje w symbiozie z człowiekiem, nie opanował jeszcze sztuki wchodzenia do budynków, dlatego też drzwi do środka były dla niego przeszkodą nie do pokonania. Mat okazał się być na wyższym stopniu ewolucyjnym od konia, dlatego też opanował tą trudną sztukę. Docisnął się do ściany w pobliżu drzwi, i ze środka kamienicy obserwował bieg sytuacji wyglądając raz na jakiś czas. Wciąż - jeżeli ktoś wychyli się z gruzowiska bez rąk w górze/rzucenia broni miał zamiar strzelać. Co prawda, Fried kazał mu atakować, ale atak frontalny sam na dwóch nie miał sensu. Pokonanie przeciwnika podstępem było dużo lepszym pomysłem, pomimo tego, że wiązało się z sprzeciwem swojemu przełożonemu. To wytłumaczy później, teraz chciał przeżyć...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
okupanci
PisanieTemat: Re: Enclos-St-Laurent - Zawalona kamienica   Nie Wrz 18, 2016 1:44 pm

Co prawda wydał rozkaz do ataku - bo zamierzał dołaczyć do Schulza - ale pomysł Matthiasa spodobał mu się na tyle, że zmienił zdanie. Nie zdążył nawet wyjść z kamienicy, gdy soldat zaczął krzyczeć swoje słowa, więc gdy tylko zrozumiał, co kawalerzysta zamierza, zrezygnował z wychodzenia. Zamiast tego oderwał pas materiału od ubrania Francuza (trofea wojenne normalnie) i zmienił sobie opatrunek. Następnie zerknął na Niklausa i postanowił nic nie robić. Nie chciał zatykać mu ucha, bo bał się, co wtedy zrobi krew zamknięta w przewodzie słuchowym. Nie chciał go ruszać, bo mógł coś pogorszyć. Sprawdził więc tylko, czy oddycha i zostawił go jak jest (chyba że nie oddycha, wtedy sztuczne oddychanie), a następnie zaczekał, by zobaczyć reakcję Francuzów. Jeśli się nie poddadzą,  albo Matthias rzuci granatem, to zamierza wybiec i strzelać.
Domyślał się, że granat był blefem. Nie pamiętał, by żołnierz miał przy sobie takie wyposażenie, a gdyby miał, to powinien go użyć bez zbędnej gadaniny. Trochę huku i dwa trupy mniej. A skoro próbował nim straszyć, to zapewne go nie miał. Przygotował się więc, by wybiec i walczyć, jeśli będzie taka potrzeba. A po drodze zamierzał zgarnąć kaburę z drugim pistoletem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Re: Enclos-St-Laurent - Zawalona kamienica   Nie Wrz 18, 2016 8:46 pm

Matthias nie musiał czekać zbyt długo na reakcję ze strony Francuzów. Zdawali sobie sprawę z tego, że sytuacja była beznadziejna, a desperacja i stres na pewno nie działały na ich korzyść.
Niemal jednocześnie zza sterty gruzy wybiegły dwie postacie, decydując się najwidoczniej zignorować groźbę Matthiasa i podjąć próbę ucieczki pomiędzy gruzami w dół ulicy, tak aby dotrzeć do najbliższego skrzyżowania, które znajdowało się około 15 metrów od zajmowanych przez Niemców kamienic. Obydwaj mogli zauważyć, że spośród tej dwójki tylko mężczyzna miał broń, z kolei kobieta poruszała się wolniej, mając wyraźne problemy z ominięciem większych skupisk cegieł.

Wyskakując zza sterty gruzu, Francuz odwrócił się w biegu i od razu oddał trzy stały w stronę Matthiasa. Usiłował wystrzelić po raz czwarty, ale rozległ się pusty trzask - był już zatem pozbawionych nabojów.
Trudna widoczność, stres oraz niedokładne wycelowanie w Schluza dawały mu minimalne szanse. Na dodatek Matthias znajdował się tuż przy ścianie obok drzwi i istniało niewielkie prawdopodobieństwo, że kula trafiłaby go, gdy od czasu do czasu wyglądał zza drzwi, by ocenić sytuację.

Mistrz Gry wykonuje rzut kostką.

1, 2, 3 - wszystkie kule trafiają gdzieś pomiędzy gruzy.
4, 5 - jedna z kul trafia w ziemię w pobliżu drzwi, ale w bezpiecznej odległości od Matthiasa, druga wbija się w pozostałości ściany zawalonego budynku, natomiast trzecia muska bok Siwka, co powoduje, że koń rży w panice i zaczyna biec w przeciwną stronę ulicy.
6 - Francuz ma wyjątkowe szczęście, biorąc pod uwagę swoją beznadziejną sytuację. Dwie pierwsze kule trafiają w gruzy, ale trzecia rani Matthiasa w lewe ramię, co zdecydowanie opóźnia jego reakcję na ucieczkę Francuzów.


Z kolei Niklaus, który dotąd oddychał prawidłowo, zaczął mieć z tym jednak problemy, kiedy tylko Nerlinger się od niego oddalił. Gdyby Friedrich wychylił się zza drzwi, doskonale widziałby wszystko, co działo się na zewnątrz, ale jeśli spojrzałby jeszcze raz na Niklausa, zobaczyłby, że jego klatka piersiowa z ledwością się unosi.

Gdyby ktoś chciał oddać strzał, opiszcie to wyraźnie, a MG pojawi się z kostką i legendą poza kolejką.


Ostatnio zmieniony przez Mistrz Gry dnia Nie Wrz 18, 2016 8:47 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Re: Enclos-St-Laurent - Zawalona kamienica   Nie Wrz 18, 2016 8:46 pm

The member 'Mistrz Gry' has done the following action : rzut kością


'Kość Mistrza Gry K6' :
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
okupanci
PisanieTemat: Re: Enclos-St-Laurent - Zawalona kamienica   Nie Wrz 18, 2016 9:03 pm

Matt usłyszał kliknięcie w pistolecie Francuza i wiedział już, że to jego koniec. No chuj. Wypadł z kamienicy, unosząc lewą rękę nad głowę, aby Siwek przypadkiem go nie staranował. Wiedział, że daje mu to gwarancje bezpieczeństwa - koń będzie za wszelką cenę unikał wyższego od siebie obiektu. Wypadł za Francuzami biegnąc ile miał tylko sił w nogach - tego wymagała od niego służba. STAAAĆ! Bo będę strzelał! - wykrzyknął Matt do dwójki Francuzów, gdy tylko nawiązał kontakt wzrokowy z ich plecami. Wyciągnął jednocześnie prawą dłoń z pistoletem, lewą trzymając wyprostowaną w górze. Muszę wyglądać jak skończony idiota. - pomyślał. Gdyby tamci okazali się jednak uzbrojeni w broń palną, nie powstrzymałby się przed oddaniem strzału - jeśli jednak rzucą ją/podniosą ręce do góry/w jakikolwiek inny sposób pokażą, że się poddają, będzie naprawdę zadowolony i nie strzeli, chociaż nie schowa broni do kabury. Jeśli się nie zatrzymają, będzie strzelał, zwolni trochę, przymierzy po czym odda dwa strzały w kobietę i dwa w mężczyznę. Nie życzył im, ani nikomu innemu śmierci, dlatego też marzył o pokojowym rozwiązaniu tej sprawy, ale nie miał zamiaru dać się wciągnąć w pułapkę, którą mógł być ten pościg. Teraz nie tylko Nik, ale i Siwek byli ranni, jednak Matt nie był mściwą osobą. Widział, że rana rumaka jest tylko powierzchowna - jako były student weterynarii mógł oszacować, że na pewno się z tego wyliże. To był twardy koń, bywał już w gorszych tarapatach. O Niklausie nic nie wiedział, mógł mieć jednak tylko nadzieję, że wyjdzie z tego. Był pod opieką Friedricha, a ten z pewnością wiedział jak utrzymać go przy życiu, był zdecydowanie bardziej doświadczony nawet od Matta. Teraz skupił się na złapaniu przeciwników.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
okupanci
PisanieTemat: Re: Enclos-St-Laurent - Zawalona kamienica   Nie Wrz 18, 2016 11:22 pm

Noc przeciął dźwięk czterech strzałów oddanych na zewnątrz. Kule nie padały w pobliżu wejścia do jego kamienicy, więc Nerlinger wychylił się szybko i zobaczył, co się dzieje. Z Niklausem wszystko było tymczasowo mniej więcej w porządku (tak naprawdę to nie, ale było lepiej niż gorzej - a Fried nie wiedział, że było gorzej niż myślał), więc poświęcił się temu, by zakończyć niepewną sytuację na ulicy.
- Halt! Hände hoch! - wrzasnął, unosząc broń i celując do uciekinierów. Zero. Jeden. Jeśli nie zatrzymali się i nie poddali w ciągu tej jednej sekundy, nie miał skrupułów. Strzelił dwa razy (lub mniej, jeśli wystarczyło) w stronę kobiety i do oporu (jak wyżej) w stronę mężczyzny. Pobiegł w stronę Francuzów, w biegu zmieniając magazynek. Po drodze zgarnął też zdobyczny pistolet.
- Herr Schulz, wezwij pogotowie! Niklaus jest ranny!
Dopadł do postrzelonych (jeśli w ogóle kogokolwiek obalili na ziemię wraz z drugim Niemcem) i szybko sprawdził ich stan. Szybko, nie dokładnie. Jeśli się ruszali na ulicy, to żyli. Jeśli nie, to pewnie nie.
- Nie ważcie się ruszyć, bo będę strzelał! I nie będę strzelał, by zabić, a byście cierpieli! - wysyczał niczym jad po francusku do swoich rannych jeńców. Następnie rozejrzał się dokładnie po okolicy. Strzały powinny odstraszać ewentualnych gapiów, ale gdyby ktoś się pojawił, musiał być gotów do reakcji. W takich momentach cywile zwykle się chowali, a jeśli ktoś się pojawiał - to należał do jednej z walczących stron.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Re: Enclos-St-Laurent - Zawalona kamienica   Pon Wrz 19, 2016 9:14 pm

Francuzi nie mieli najmniejszego zamiaru, aby się zatrzymać - priorytetem była dla nich teraz ucieczka, choć zapewne zdawali sobie sprawę z tego, że najprawdopodobniej skończy się ona porażką.
Siwek faktycznie wycofał się na widok wyciągniętej ręki Matthiasa, jednak wciąż oszołomione zwierzę niebezpiecznie zmieniło przy tym kierunek i zaczęło galopować w tę samą stronę, w którą uciekali Francuzi.

Mistrz Gry wykonuje rzut kostką:

1, 2, 3, 4, 5 - strzały Matthiasa: obydwie kule trafiają biegnącego mężczyznę w potylicę. Kobieta zostaje raniona w udo, a następnie w bok. Upada i zaczyna szybko się wykrwawiać; strzały Friedricha - zaraz po strzałach Matthiasa jedna z kul trafia mężczyznę w plecy, a druga w bok. Francuz upada i natychmiast umiera. Dwie pozostałe kule trafiają kobietę w klatkę piersiową. Oddycha jeszcze tylko przez moment, by zaraz również skonać.

6 - strzały Matthiasa - może zabranie Siwka na patrol nie było najlepszym pomysłem? Strzały wymierzone w mężczyznę trafiają kolejno w ten sam zraniony bok biegnącego konia i w prawe ramię Francuza. Zwalnia on minimalnie, ale nie przestaje biec nawet wtedy, kiedy tuż obok niego pada dwukrotnie trafiona w plecy kobieta; strzały Friedricha: ułamek sekundy później Francuz również zostaje dwukrotnie postrzelony w plecy. Kiedy upada, oddycha jeszcze, ale nawet gdyby Niemcy zdecydowali się go uratować, a później przesłuchać, to jednak nie ma on większych szans na przeżycie. Kolejne dwie kule Friedricha dobijają także kobietę, trafiając ją w kark i potylicę.


Po wszystkich wystrzałach w okolicy zapadła absolutna cisza. Mieszkańcy Enclos-St-Laurent pochowali się w mieszkaniach, bramach i gdziekolwiek - byle dalej od nieszczęsnej kamienicy.
Nikt więcej już się nie pojawił.

PODSUMOWANIE

Jeśli Matthias pobiegł w stronę skrzyżowania, gdzie próbowali uciec Francuzi, zobaczyłby budkę telefoniczną, która na szczęście działała. Wezwane dzięki niej służby ratownicze z wojskowego szpitala przyjechały wystarczająco szybko, aby zabrać do furgonetki rannego Niklausa. Jeżeli Niemcy wydali taki rozkaz, ratownicy zajęli się także ciałami Francuzów... wywożąc je w stosowne miejsce.

2. Matthias - po wezwaniu sanitariuszy udało Ci się również uspokoić Siwka. Mimo dwóch kul, które go trafiły, rana na boku nie była zbyt głęboka. W najbliższym czasie zdecydowanie powinieneś jednak oszczędzać jego siły.

Friedrich - jeden z ratowników opatrzył również na szybko Twoją ranę. Faktycznie nie była ona poważna, ale przez jakiś czas na pewno będzie Ci dokuczała przy manewrach lewym ramieniem. Zostanie po niej również blizna. Ogółem rzecz biorąc, miałeś dużo szczęścia, lecz pewna kwestia nie daje Ci wciąż spokoju. Porzucony przez Francuza pistolet okazał się być kolejnym Waltherem PP (z dwoma nabojami dodatek), podobnie jak broń, której używał uciekający mężczyzna. Zastanawiające jest to, że mieli oni pistolety, jakimi posługują się zazwyczaj sami Niemcy - na dodatek broń wygląda na całkiem nową. Francuzi mogli ją co prawda ukraść, ale mimo wszystko nie powinieneś zapominać o tej podejrzanej sprawie. Bardzo możliwe, że jeszcze się z nią zetkniesz...

Niklaus - po przetransportowaniu do szpitala zostajesz natychmiast poddany operacji. Budzisz się nazajutrz, ze szczelnie zabandażowaną głową, pamiętając patrol tylko do momentu, aż wszedłeś do zawalonej kamienicy. W szpitalu spędzasz kilka dni, a lekarze nieustannie Cię badają, chcąc upewnić się, czy wszystko na pewno jest w porządku. Twoja kość skroniowa faktycznie pękła, jednak szybka interwencja sanitariuszy zapobiegła tragedii. Kiedy zostajesz w końcu wypuszczony ze szpitala, głowa wciąż lekko Cię boli, a pamięć płata Ci figle, ale dzięki odpowiednim lekom te efekty uboczne powinny wkrótce minąć. Zalecono Ci także odpoczynek, więc na razie jesteś zmuszony powstrzymywać się od udziału we wszelkich akcjach.

3. Jeżeli chodzi o punktację, to przedstawia się ona następująco:

Matthias i Friedrich - Mistrz widzi wszystko i docenia aktywność, więc za Wasze wyjątkowe zaangażowanie, które było widać chociażby na czacie, obydwaj otrzymujecie oczywiście standardowe 20 PR za samą misję oraz dodatkowe 20 PR za wspomnianą już aktywność. Mistrz Gry natrafił na godnych przeciwników. ;>

Niklaus - otrzymujesz standardowe 20 PR za udział w misji.

4. Ze spraw technicznych: pamiętajcie, aby uzupełnić pole z obrażeniami, a także zaktualizować Wasze ekwipunki (i magazynki) w skrzynkach oraz profilach.

Matthias i Friedrich mogą napisać jeszcze po jednym poście.
Do następnego razu!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Re: Enclos-St-Laurent - Zawalona kamienica   Pon Wrz 19, 2016 9:14 pm

The member 'Mistrz Gry' has done the following action : rzut kością


'Kość Mistrza Gry K6' :
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
okupanci
PisanieTemat: Re: Enclos-St-Laurent - Zawalona kamienica   Wto Wrz 20, 2016 9:35 am

Matthias podbiegł do konia, złapał go za rozerwaną uzdę po czym zajął się uspokajaniem go. Ze względu na wojskowe, porządne wędzidło nie powinno to sprawić zbyt dużego problemu. Obejrzał ranę na jego grzbiecie - nie wydawała się być głęboką - to dobrze. Wojskowy weterynarz na pewno się nim zajmie. Prowadząc go zbiegł w dół skrzyżowania - dopadł do budki telefonicznej po czym wybrał numer wojskowego szpitala przy garnizonie paryskim - wiedział, że ci chłopacy zareagują najszybciej. Ranny żołnierz - podał, jako najbardziej istotną informacje - przy zawalonej kamienicy, Enclos-St-Laurent. Wiedział, że nie musi podawać adresu, wszak wiadomo było o którą zawaloną kamienice chodzi. Gdy odłożył już telefon wybrał kolejny numer - do dyżurnego lekarza weterynarii garnizonu paryskiego, wezwał samochód do przewozu koni, wszak Siwek nie powinien iść teraz taki kawał na własnych nogach. Sam mógł wrócić piechotą, nic mu nie było, po za wyrzutami sumienia - mógł zadbać o brata lepiej. Po tym, jak Nerlinger nakaże mu odejść, bowiem nie mógł zrobić tego bez jego rozkazu, udał się do koszar by zdać ekwipunek, następnie prosto do szpitala. Chciał jako pierwszy wiedzieć, co stało się z jego bratem. Może nie wydawało się, ale kurewsko się nim przejmował.
Dzisiejsza sytuacja mocno go poddenerwowała - ciężko żeby nie - jego brat został ranny, a on sam mógł zginąć. Jak tu szanować Francuzów i kochać, i bronić ten naród, jeżeli chcą nas zabić dla kilku kawałków metalu? Jak tu czuć się bezpiecznie i zapewniać bezpieczeństwo, jeżeli podczas zwykłego patrolu w pobitym mieście, w pobitym kraju mój brat mógł stracić życie? Matt nie chciał mordować bezbronnych, ale dni takie jak ten sprawiały, że przestawał wierzyć w bezbronność Francuzów. Jak żyć?


dla mnie zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
okupanci
PisanieTemat: Re: Enclos-St-Laurent - Zawalona kamienica   Czw Wrz 22, 2016 7:54 pm

Po niedługim czasie na miejsce przybyła karetka z sanitariuszami wojskowymi, która zabrała nieprzytomnego i wyglądającego bardzo niedobrze Niklausa, a jeden z członków jej załogi przy okazji profesjonalnie opatrzył ranę Friedricha. Nerlinger nie bał się już o to, że wda się w nią zakażenie. Polecił też Niemcom zająć się ciałami, w tym tego chłopaka, którego zastrzelił na trzecim piętrze - nie wolno zapominać o nikim! Wszystkich kochamy tak samo!
Nie odwołał drugiego Schulza od razu. Razem z mężczyzną został przy kamienicy, wśród spokoju, dopóki nie przybył kolejny patrol - ten planowy czy przysłany wcześniej, by zmienić ich po strzelaninie - i dopiero wtedy pozwolił Matthiasowi odmaszerować. Sam również ruszył, by złożyć od razu raport z patrolu. Zapewne ciężko ranny podwładny, on sam lekko ranny, cztery trupy po stronie francuskiej - jaka szkoda swoją drogą, że nie udało się nikogo złapać żywcem - ranny koń, stracona latarka z magazynu. Oprócz tego zużył... Równe dziesięć naboi.
Sytuacja nie była zła. Wierzył, że Niklaus przeżyje w rękach lekarzy, miał też nadzieję, że nie zostanie inwalidą. Koniec końców nie mieli poważnych strat po swojej stronie, więc wszystko było dobrze.
Niosąc zebrane po Francuzach pistolety zastanawiał się, skąd mogli mieć tyle niemieckiej broni. Biorąc pod uwagę to, czego dowiedział się niedawno od swojego znajomego oficera Gestapo, miał już pewne podejrzenia... Wszystko składało się coraz ładniej. Poszukał na pistoletach numerów seryjnych czy innych liczb mogących pomóc zidentyfikować egzemplarz lub partię i jeśli takowe odnalazł, odpisał je sobie w notesie jeszcze przed oddaniem do magazynów. A po zakończeniu składania raportu - wrócił do domu. Jego ręka potrzebowała odpoczynku.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content
PisanieTemat: Re: Enclos-St-Laurent - Zawalona kamienica   

Powrót do góry Go down
 
Enclos-St-Laurent - Zawalona kamienica
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Sous le ciel de Paris :: Paryż :: Miejsca zamieszkania :: Prawy brzeg-
Skocz do: