IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Sklep muzyczny


Share | 
 

 Sklep muzyczny

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Sklep muzyczny    Czw Sie 18, 2016 9:55 pm



Sklep muzyczny

W czasach tak ponurych i przygnębiających odrobina muzyki potrafi zdziałać cuda. I choć obecnie nie każdego paryżanina stać na gramofon czy kupowanie zupełnie nowych płyt z muzyką najwybitniejszych światowych artystów, niewielki sklepik 'La Boîte À Disques' na skrzyżowaniu dwóch ulic cieszy się dużą popularnością zarówno wśród francuskich elit i niemieckich żołnierzy pragnących umilać sobie długie wieczory muzyką wybitnych kompozytorów jak Wagner, Mozart czy Beethoven czy także przeciętnych mieszkańców Paryża, którzy przeglądali piękne okładki płyt winylowych marząc o czymś, na co nie było ich stać. Każdego dnia z wnętrza sklepiku dosłyszeć można było coraz to nowe piosenki, które zapewniały rozrywkę dla okolicznych dzieci bawiących się na ulicach dzielnicy czy dorosłych wracających wieczorem z pracy. Mimo wojennych nastrojów panujących w stolicy muzyka pozwala ludziom choć na chwilę rozpłynąć się we własnych marzeniach, a przyjaźni sprzedawcy zawsze są chętni na podjęcie krótkiej rozmowy nawet z zupełnie nieznajomymi, mijającymi ich ludźmi. Sztuka jednoczy ludzi i właśnie to zdaje się być mottem skromnego sklepiku z płytami.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
ruch oporu
PisanieTemat: Re: Sklep muzyczny    Pią Wrz 16, 2016 9:54 pm

Wybiła godzina osiemnasta. Skąd to wiedział? Ponieważ dzwony Sacré-Cœur zabiły, zwołując wiernych na wieczorne nabożeństwo. Laska, którą dzierżył w lewej dłoni co i raz stukała na odległość metra przed stawianymi przez niego pewnymi krokami, badając, czy w pobliżu nie napotyka się żadna przeszkoda. W prawej ręce trzymał szczupłą dłoń Gavroche’a, którego dopiero co odebrał z wieczornej próby chóru. Zmierzali w kierunku sklepu muzycznego, Gawroński chciał dowiedzieć się czy z rozstrojonymi na mrozie skrzypcami da się coś zrobić. Czy są do odratowania? Dodatkowo liczył, że w asortymencie właściciela, pana Delacour, znalazły się może jakieś nowe płyty winylowe.
- Miałem dzisiaj udany utarg, zarobiłem trochę więcej niż zazwyczaj. Idzie wiosna, ludzie częściej wychodzą z domu. – Mówił radosnym tonem, zupełnie nie przejmując się faktem, że mówi do sześcioletniego brzdąca, który maszerował tuż obok niego. Słysząc jego naprędce stawiane kroki, zwolnił odrobinę, by chłopiec nie musiał cały czas biec. Nie chciał go zamęczyć tym marszem, doskonale słyszał przyśpieszony, świszczący oddech. – Możemy sobie pozwolić na odrobinę szaleństwa, petite freux. Na co masz ochotę? – Spytał, przeprowadzając chłopca przez mało ruchliwą ulicę na drugą stronę chodnika. Zatrzymał się, by wsłuchać się w dźwięki otoczenia. Tego samego dnia, wcześnie rano, był już tutaj, zanosząc skrzypce Tosi na przegląd. Drzwiom wejściowym sklepu muzycznego towarzyszył charakterystyczny dźwięk dzwoneczków oraz zapach pasty do konserwowania drewna. Położył dłoń na ramieniu Gavroche’a, drugą zaciskając mocno na długiej lasce. Okulary z przyciemnionymi szkłamy zsunęły mu się z nosa, więc lekko je poprawił. Z naprzeciwka słyszał dźwięk towarzyszący równomiernemu, lecz także zdecydowanemu stawianiu kroków. Dźwięk, który towarzyszył tylko jednej grupie ludzi, zamieszkujących to miasto. Łukasz przełknął głośno ślinę, ponownie chwytając chłopca za malutką dłoń, zamykając ją w swoim uścisku. Prędzej czy później musiało do tego dojść.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
cywile
PisanieTemat: Re: Sklep muzyczny    Pią Wrz 16, 2016 10:19 pm

Gavroche lubił próby chóru. Mógł po spotykać się z rówieśnikami, i razem z nimi wychwalać Boga. To było ważne dla rozwoju dziecka. Co z tego że trwa wojna? Dzieci były dziećmi, nie ważne jak ciężkie mieli czasy.
Chłopiec szedł z Łukaszem, podskakując wesoło. Trzymał go za rękę, co pomagało mu utrzymać tępa. Troszkę go to męczyło, ale przynajmniej nie było mu zimno. Gavroche podziwiał wujka. Był niewidomy, a mimo tego sobie radził. Maluch kilka razy sprawdzał jak to jest. Zakrywał sobie oczy i chodził po mieszkaniu po omacku. To było trudne. 
-W chórze jest nowa dziewczynka. Nie pamiętam jej imienia. Ma dwa długie warkocze. Starsi chłopcy ją za nie ciągnęli, ale potem siostra ich ukarała. Musieli robić przysiady, i ją przeprosić.- Chłopak nie znał się na tych rzeczach o których mówił wujek, ale wiedział że jest to idealny moment by opowiedzieć o swoim dniu. Prędzej czy później by to powiedział, lubił mówić. 
-Chcę zjeść ciastko!- Wykrzyknął radośnie. Gavroche lubi słodycze, ale je ich bardzo mało. Tak więc każda taka chwila napawa go szczęściem.
Kiedy się zatrzymali, chłopiec skorzystał z tego że ma wolne ręce i poprawił swój kaszkiet, który trochę opadł mu na oczy podczas tego szybkiego marszu. Nie nacieszył się długo tą wolnością, bo chwilę później dłoń mężczyzny znowu zacisnęła się na jego małej rączce. Chłopiec może i nie rozumiał okrutności świata, ale wyczuwał kiedy jest źle. Tak jak teraz, wyczuł napięcie Łukasza. -Wujku, coś się stało?- zapytał niewinnie, nie mając zielonego pojęcia że zbliża się do nich osoba, która może (ale nie musi) zwiastować kłopoty.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
okupanci
PisanieTemat: Re: Sklep muzyczny    Pią Wrz 16, 2016 11:00 pm

Noga za nogą ciągnął się kolejny dzień w okupowanym Paryżu. Ach, jakie piękne potrafiło być to miasto, gdy słońce odbijało się w śniegu pokrywającym wciąż ulice i biło po oczach. Feldgrau również lśnił wtedy w słońcu, a rzadko miał ku temu okazje. Teraz niestety to miasto nie było tak cudowne. Dochodziła osiemnasta, zbliżała się kolejna godzina policyjna, zbliżał się też koniec patrolu. Uwagę Matta zwróciła dwójka ludzi, dorosły, niewidomy - co, dzięki swojej niebywałej spostrzegawczości zauważył Matt, chociaż nie było to szczególnie trudne - poruszał się dzięki lasce którą badał przestrzeń przed sobą. Miał zamiar właśnie wejść do sklepu muzycznego, a Matt miał zamiar mu w tym przeszkodzić. Nie żeby robił to z jakiejś szczególnej złośliwości. Jego praca polegała na sprawdzaniu dokumentów, dlatego też... sprawdzał ludziom dokumenty. Był w tym nawet niezły. Każdy miał posiadać dowód osobisty i ausweis, więc Matt sprawdzał, czy każdy posiada dowód osobisty i ausweis, oraz czy dane zawarte w tym i w tym się zgadzają. To miał zamiar zrobić i teraz. Z dorosłym, za rączke szedł mały chłopiec. Matt lubił małych chłopców. Mali chłopcy lubili konie, pistolety i chcieli być żołnierzami. Matt chciał porozmawiać z małym chłopcem, bo liczył na odrobinę jego sympatii. Nie do końca wiedział, jak zacząć rozmowę z niewidomym, dlatego też podszedł doń po czym powiedział głośno, nie krzykiem, ale tak, by było to wyraźne używając przy tym swojego francuskiego czystego jak parszywy zamtuz w dzielnicy czerwonych latarni i przepełnionego takimi samymi pokracznymi stworkami - Przepraszam! Starszy jeździec Matthias Schulz. Chciałbym prosić o pana, i pana syna oczywiście - dodał uśmiechając się do malca - dokumenty. Rutynowa kontrola, proszę się nic nie martwić. - dodał, jakby miało to uspokoić Łukasza. Wiedział, że nie uspokoi. Nigdy nie uspokojało. I jak tu liczyć na szacunek społeczny i pozytywne nastawienie, gdy wszyscy kojarzą cię tylko z ihre papiere...?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Re: Sklep muzyczny    Sob Wrz 17, 2016 10:22 am

Mistrz Gry wykonuje dwa rzuty kostką. Pierwszy dotyczy rozpoznania przez Matthiasa papierów Łukasza, a drugi wynik to rozpoznanie dokumentów Gavroche'a.

1 - Tusz przy stemplu wydaje się być lekko rozmazany, Matthias może na to zareagować, ale nie powinien wyciągać konsekwencji.
3, 5 - Dokumenty nie wywołują najmniejszego podejrzenia.
2, 4 - Na stemplu widnieje o jedna cyfra za dużo, co zwraca uwagę Matthiasa, ponieważ takie pieczątki wycofano już z obiegu.
6 - Przy szybkim wertowaniu odpada zdjęcie, pod którym nie widnieje wymagana pieczątka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Re: Sklep muzyczny    Sob Wrz 17, 2016 10:22 am

The member 'Mistrz Gry' has done the following action : rzut kością


'Kość Mistrza Gry K6' :
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
ruch oporu
PisanieTemat: Re: Sklep muzyczny    Nie Wrz 18, 2016 10:59 pm

Krótka opowieść Gavroche’a na temat zaistniałego wydarzenia podczas prób chóru bardzo zainteresowała Łukasza. Gdyby miał więcej czasu, z pewnością poświęciłby chwilę, by wytłumaczyć dziecku, że postępowanie chłopców, którego był świadkiem, nie było właściwe. W swojej kilkuletniej karierze nauczycielskiej Łukasz wiedział, że nie chodziło o to, by sprawować nad dzieckiem całkowitą kontrolę. Należało rozmawiać, tłumaczyć, być drogowskazem na temat tego, co jest dobre, a co złe. Nie można niczego nikomu zabraniać. Jeśli zabroniłby coś chłopcu, to ten jeszcze z większą premedytacją mógłby pójść na próbę chóru i tam razem z kolegą zrobić coś zakazanego, dodatkowo rozentuzjazmowany faktem, że robi coś zakazanego. Łukasz nie wychodził z założenia, że jeśli cokolwiek Gavroche’owi zabroni, to ten będzie to respektować.
- Słuchaj, nie chcę żebyś powtarzał zachowanie tych chłopaków. Znaczy, nie zabronię Ci tego, w czasie zabawy często wpadają różne rzeczy do głowy. Ale pamiętaj, nie wyrażam aprobaty z tego powodu. Uważam, że to nie jest dobre. – Rzekł mentorskim tonem, zmuszając swój głos do spokojnego tonu. – Druga sprawa jest taka, że możemy nie zdążyć przed godziną policyjną kupić tego ciastka, ale obiecuję, że jutro na pewno to nadrobimy. A teraz nie zabieraj głosu niepytany, chyba, że ten pan wprost się do Ciebie odezwie, wtedy bądź grzeczny, dobrze? – Zakończył ściszonym głosem. Wyprostował się i odwrócił przodem do źródła głosu, który właśnie się zbliżył. Na jego ustach wykwitł uprzejmy uśmiech. Słychać, że nie tylko Łukasz miał problemy z poprawnym francuskim akcentem. Tak jak się spodziewał, pan Schulz wziął sobie do serca widok niewidomego, przedstawił się bardzo wyraźnie, nie pozostawiając żadnych niedomówień.
- Dobry wieczór, monsieur Schulz. – Odezwał się uprzejmie, z odrobinę lepszym francuskim akcentem, który mimo to pozostawiał jeszcze odrobinę do życzenia. Siegnął do wewnętrznej kieszeni płaszcza po dokumenty swoje i Gavroche’a. Przy sobie miał również ausweis, poza handlowaniem swoimi rzeźbami był również nauczycielem w pobliskiej szkole. – Proszę mi wybaczyć tę zuchwałość, czuję wewnętrzną potrzebę, by naświetlić panu kwestię mojego młodego towarzysza. Chłopiec, którego wziął pan za mego syna to tak naprawdę mój drogi siostrzeniec. Jego matka, świeć Panie nad jej duszą, odeszła na tamten świat. Więc chłopiec znalazł się pod moją opieką. Ukłoń się panu Schulzowi, Gavroche. – W czasie, gdy to mówił, wymacał odpowiednie papiery w kieszeni, poprawił je dłońmi, by nie podawać wykrzywionych papierów, wiedząc, że to niezbyt kulturalne nawet wtedy, kiedy jest się niewidomym. Wręczył je Matthiasowi, pochylając nieznacznie głowę. W lewej dłoni wciąż ściskał laskę, jak gdyby była jego ostatnią deską ratunku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
okupanci
PisanieTemat: Re: Sklep muzyczny    Pon Wrz 19, 2016 4:30 pm

Matthias odebrał dokumenty od Łukasza, doceniając to, że wygładził je przed podaniem. To była oznaka dobrego wychowania, dlatego też biorąc je w ręke grzecznie podziękował. Kontrolę rozpoczął od sprawdzenia dokumentów niewidomego - otworzył książeczkę i przewertował ją do strony z danymi osobistymi. Okazały się one naprawdę marną fałszywką - nie dość, że klej mocujący zdjęcie był tak słaby, że po prostu odpadło, to brakowało ważnej pieczątki, zwykle znajdującej się pod nim. Zdjęcie się zgadzało, ale reszta danych mogła być równie dobrze fikcją. Zamknął dowód po czym schował go do kieszeni, obejrzał ausweis, w nim nie znalazł błędów - również musiał on zniknąć w mundurze Matthiasa. Cholera jasna, mam nadzieje, że chociaż z papierami dzieciaka wszystko będzie w porządku. Oczywiście - nie było. Pieczątka użyta do wykonania tej fałszywki została wycofana z obiegu bardzo dawno. Byłby to bład który nie wzbudziłby przesadnego podejrzenia, ale w połączeniu z fałszywymi papierami Łukasza Matthias nie miał innego wyboru - książeczka Gavroche również zniknęła w feldgrau.
Matt miał jedną rzecz, która odróżniała go od większości hitlerowskich siepaczy - naprawdę dobre serduszko. Widok niewidomego i małego dziecka rozczulił go, dlatego liczył na miłą rozmowę, która czasem towarzyszyła sprawdzaniu dokumentów osób które nie miały nic do ukrycia. Oni niestety mieli. Wiadomość o śmierci matki Gava również nie pomagała Mattowi w podjęciu rozsądnej decyzji. Odpowiedział na nią również krótkim świeć Panie nad jej duszą szybko wracając do wertowania dokumentów. Mógł wyglądać trochę na służbistę, ale naprawdę go to przejęło! Mógłby mi pan powiedzieć, jak wyglądają wasze plany na dzisiejszy wieczór? - zapytał z uśmiechem, jakby to  była zapowiedź przyjacielskiego spaceru przez Pola Elizejskie. Miał nadzieję, że Łukasz nie zacznie się awanturować, bo wtedy niestety nie miałby wyboru. Czy jego ślepota to również blef? Czy to aby na pewno nauczyciel? Kto to wie. Matt na pewno nie wiedział.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
cywile
PisanieTemat: Re: Sklep muzyczny    Pon Wrz 19, 2016 7:24 pm

Lukasz doskonale wiedział jak nauczyć czegoś małego chłopca. Na Gavrocha nie działały argumenty "to niebezpieczne" czy "tak nie wolno" W końcu jego rówieśnicy to robili. On nie mógł być gorszy. Tak by przynajmniej myślał, gdyby nie słowa wujka. Wujek jest ważniejszy od rówieśników. Jeśli robiąc coś złego go zawiedzie, to nie będzie zbyt miłe. 
Chłopak trochę spochmurniał, słysząc że nie zje dzisiaj ciastka. No ale skoro Łukasz obiecał że jutro wskoczą na ciastko, to Gav mu ufał. 
Tak jak wujek nakazał, nie odzywał się niepytany. Patrzył cały czas na pana Niemca. Bez strachu czy niepokoju. Bardzie z ciekawością. Co oznaczały te wszystkie znaczki na jego mundurku. W szkole takich nie dostają. Chłopca zastanawiało również zachowanie Łukasza. Czemu był taki spięty? Maluch dobrze to wyczuwał, ale nie rozumiał tego.
Chłopcu zrobiło się źle słysząc że jego mama nie żyje. To nie prawda, ale wiedział że to tylko gra. A takie są zasady tej gry. Trzeba trzymać się wymyślonej historyjki. Gavroche nie wiedział jeszcze co można wygrać, ale z tego co wiedział to warto. 
Maluch nie rozumiał czemu to zdjęcie odpadło, nie rozumiał czemu Niemiec nie oddał im dokumentów tylko je schował. Nie przejmował się tym. Widocznie tak miało być. Poza tym pan Niemiec wydawał się miły. Gdyby przegrywali grę, pewnie byłby zły.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Re: Sklep muzyczny    Sob Lis 26, 2016 6:15 pm

Matthias widocznie wahał się, jaką decyzję podjąć w związku z Gavrochem i Łukaszem - gdyby na jego miejscu znalazł się inny okupant, oboje bez wątpienia byliby już w drodze do więzienia. Wyjął z kieszeni podejrzane dokumenty i wpatrywał się w nie przez moment z konsternacją. W końcu jednak rozejrzał się uważnie we wszystkie strony, po czym wyprostował w siodle. Na jego twarzy pojawił się chłodny wyraz.
- Oby nie kręcił się pan w miejscach, w których nie powinno pana być - powiedział głośno do Łukasza z silnym niemieckim akcentem, jeszcze raz rzucając szybkie spojrzenie w stronę przechodzących w pobliżu ludzi. - Z dokumentami wszystko w porządku. Rozejść się.
Rzucił dokumenty Łukaszowi i odjechał szybko w przeciwną stronę.

Łukasz i Gavroche mieli sporo szczęścia, spotykając na swojej drodze Niemca, którego światopogląd różnił się od tego ogólnie przyjętego, jednak nie zmieniało to faktu, że powinni byli zainwestować w nieco lepsze fałszywki. Następnym razem los nie mógł być dla nich aż tak łaskawy.


zt dla wszystkich
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content
PisanieTemat: Re: Sklep muzyczny    

Powrót do góry Go down
 
Sklep muzyczny
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Sous le ciel de Paris :: Paryż :: Prawy brzeg :: Butte-Montmartre-
Skocz do: