IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Stadnina 'Trèfle'


Share | 
 

 Stadnina 'Trèfle'

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Stadnina 'Trèfle'   Pią Sie 19, 2016 8:12 am



Stadnina 'Trèfle'

W sąsiedztwie toru wyścigów konnych znajduje się zlokalizowana w zabytkowym obiekcie stadnina, która mimo okupacji nie ma większych problemów z funkcjonowaniem - na co dzień odwiedza ją wielu Niemców, którzy chętnie oglądają wystawione na sprzedaż konie, ale zaglądają tu również zwyczajni paryżanie, chętnie oglądający popisy jeźdźców.
Choć szósta dzielnica znajduje się bliżej centrum niż obrzeży, wokół stadniny nie brakuje otwartych terenów ogrodzonych wysokim murem. Za odpowiednią cenę można wybrać się tutaj na przejażdżkę, choć mówi się, że obecny właściciel krzywo patrzy przy tym na Francuzów, a najlepsze konie zarezerwowane są tylko dla Niemców.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
cywile
PisanieTemat: Re: Stadnina 'Trèfle'   Sob Wrz 17, 2016 10:25 pm

/Przed fabułą w kawiarni.

Lucy już dawno obiecała Gavroche, że zabierze go w miejsce gdzie jest dużo zwierząt. Tego pięknego dnia, o ile marcowe dni można nazwać ładnymi, postanowiła spełnić dane słowo. Udała się do mieszkania Freuxów, skąd odebrała chłopca. Omijali uliczki, gdzie Lucille często widywała żołnierzy Waffen-SS, chcąc uniknąć dodatkowych problemów. Starała się prowadzić chłopca za rękę, o ile tylko wyraził on na to zgodę. Po drodze zahaczyli również o rynek, gdzie kobieta kupiła kilka gruszek i dwa jabłka. Gavroche lubił słodkości, a owoce były o wiele zdrowsze.
Skierowali się więc w stronę stadniny, jednak całą drogę starała się urozmaicić chłopcu rozmową. Końcówkę drogi szli koło muru, który odgradzał widoki, jednak już w tym momencie mógł usłyszeć rżenie koni, które odbywały trening, a niektóre z nich jadły trawę na padoku. Dopiero przy wielkiej bramie mógł ujrzeć stadninę w całej okazałości. Lucille kucnęła przed chłopcem i ujęła jego rączki.
- Obiecałam, więc jesteśmy. Co byś chciał porobić? Chcesz zobaczyć konie z bliska? - uśmiechnęła się i położyła kocyk obok siebie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
cywile
PisanieTemat: Re: Stadnina 'Trèfle'   Sob Wrz 17, 2016 10:42 pm

Gavroche lubił ciocię Lucille. Zabierała go w ciekawe miejsca, i rozpieszczała. Tyle że nie dawała się przekonać na czekoladę, albo lizaka. Mimo wszystko cieszył się że dzisiaj spędzi z nią czas. Był ciekaw gdzie go zaprowadzi. 
Całą drogę podskakiwał wesoło z nogi na nogę. Trzymając Lucille za rękę. Aż dziw że taki mały dzieciak się nie męczy. Maluch tak jak zwykle miał w zwyczaju, przeganiał w ten sposób zimno, które chciało odmrozić mu nosek. Z drugiej strony mógł się spocić i zachorować, ale dziecko nie widzi zagrożeń tego typu.
Gavroche mimo iż nie przekonał Lucille na słodycze, mógł się delektować gruszką, którą kupiła na targu. Na czas jedzenia przestał podskakiwać i ruszył wolnym krokiem. Jedzenie owocu było zajmujące, ale starał się podtrzymywać rozmowę z dziewczyną. Opowiadał o chórze i o psie cioci Antoinette.
Słysząc konie chłopiec podskoczył z ekscytacji. Przyśpieszył kroku, prawie biegł. Chciał już zobaczyć konie. Uwielbiał zwierzęta. Były takie inne, i tym samym ciekawe. Maluch bardzo chciał tam wejść. Gdyby nie Luci która przed nim kucnęła, pewnie by już pobiegł w stronę stadniny zostawiając dziewczynę w tyle.
-Tak! Chcę zobaczyć konie!- wykrzyczał radośnie. Nie mógł ustać w miejscu, więc co chwila podskakiwał. To było wielkie przeżycie dla takiego malucha jak on.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
cywile
PisanieTemat: Re: Stadnina 'Trèfle'   Sob Wrz 17, 2016 11:04 pm

Szczęście Gavroche przyprawiało Lucille o uśmiech, ale i jej serce rozpływało się niczym czekolada na słońcu. Bardzo lubiła chłopca, można by powiedzieć, że nawet kochała. Nie dałaby mu zrobić krzywdy, a i osłoniłaby go własnym ciałem. W pewnych momentach zaczęła się zastanawiać czy nie przyszedł na nią czas, ciało i dusza domagało się dziecka w opiece pobudzając jej instynkty macierzyńskie. Postanowiła wylać wszystko na Gavroche, który najwyraźniej nie miał nic przeciwko.
- Posłuchaj mnie teraz. Może być tutaj dużo żołnierzy, więc nie oddalaj się ode mnie, musimy uważać. Wujek Lukasz o to nas poprosił. - powiedziała ciszej i pogładziła palcem policzek chłopca, po czym podniosła się, biorąc ponownie koszyk w rękę, zaś drugą złapała za rączkę Gava. Wspólnie ruszyli w stronę stajni mijając wiele osób,  w tym żołnierzy. Ci jednak zajęci byli końmi. Minęli także właściciela stadnini, do którego Lucille się uśmiechnęła. Znała go jeszcze z dawnych lat, wszak to tutaj nauczyła się jeździć i strzelać z łuku. Znajomość z właścicielem otwierała dla nich kilka niedostępnych boksów, które zazwyczaj pozostawały zamknięte dla francuzów od czasu rozpoczęcia okupacji.
Spacer nie trwał długo, wśród boksów Gav mógł zobaczyć kilka koni, jednak te mijali. Lucille chciała zacząć od mniejszych gabarytów, toteż zatrzymali się przy boksie srokatego kucyka. Otworzyła wejście dzięki czemu mogli wejść do środka. Wyciągnęła rękę do zwierzęcia i poklepała go po chrapach łapiąc zaraz za kantar.
- Możesz go pogłaskać. Pamiętaj, że do konia nie podchodzi się od tyłu, a pierwsze co powinieneś dać mu obwąchać dłoń. Tak cię poznaje. - wytłumaczyła klepiąc wierzchowca po szyi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
cywile
PisanieTemat: Re: Stadnina 'Trèfle'   Nie Wrz 18, 2016 12:53 pm

Małe serduszko Gavrocha biło z ekscytacji. Niby taka mała rzecz, a tak cieszyła tego dzieciaka.
Chłopiec słuchał uważnie dziewczyny. Był grzeczny, więc nie zamierzał sprawiać kłopotów nieodpowiednią rozmową z żołnierzami. Trochę tego nie rozumiał. Czemu kazano mu na nich uważać? Czy byli gorsi od niego? Często zadawał te pytania, na które nikt mu jeszcze nie odpowiedział. Albo mówili coś w stylu "Dowiesz się jak dorośniesz"
Maluch idąc obserwował wszystko swoimi ciekawskimi oczami. Cała ta okolica była dla niego nowa. Z zachwytem przyglądał się budynkom i ludziom. Wszystko było takie inne. Mężczyźni w śmiesznych strojach, ze sprzętami jeździeckimi. Nie widział jeszcze czegoś takiego. 
Mały prawie pisnął z radości kiedy zobaczył konie. Na jego twarzy widniał szeroki uśmiech. Słuchał ostrzeżeń Lucille, ale właściwie to nie rozumiał dlaczego nie wolno tego robić.
-Dlaczego?- zapytał, a pro po podchodzenia od tyłu. Nie zamierzał niczego takiego zrobić, no bo skoro ciocia zabroniła to nie wolno, i tyle.
Gavroche wyciągnął swoją małą łapkę do konia. Kiedy ten już go obwąchał, chłopiec zaczął go głaskać po pyszczku. 
-Ma miękki nosek.- stwierdził, i zaśmiał się, kiedy to łaciaty kucyk oblizał mu rękaw od kurtki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
cywile
PisanieTemat: Re: Stadnina 'Trèfle'   Nie Wrz 18, 2016 9:49 pm

W pewnym sensie dla malca było o wiele lepiej otrzymywać takie, a nie inne odpowiedzi. Gdyby znał rzeczywiste zagrożenia płynące z życia w Paryżu pod okupacją niemiecką możliwe, że jego życie nie byłoby takie wesołe jak do tej pory. Zmartwienia i smutki były dla dorosłych, dzieci winny cieszyć się szczęściem istnienia.
Radość tej małej istotki niosła wiele, szczególnie dla zbolałego wojną serca Lucille. Cieszyła się, że problemy owego świata nie były dla Gavroche na tyle uciążliwe by jego dzieciństwo zapadło mu w pamięć jako to smutne. Zdawało się, jakoby chłopiec w ogóle nie odczuwał wojny na własnej skórze, a przecież wylądował u wuja.
- Dlaczego? Konik nie widzi co się dzieje z tyłu, dlatego też w broniąc się może kopnąć. - wytłumaczyła chłopcu. Uśmiech nie znikał jej z twarzy, właściwie tak samo jak Gavowi, który był zafascynowany kucykiem. - Chyba jest głodny. - stwierdziła widząc jak zwierzę oblizuje rękaw. - W koszyku jest jabłko, jak chcesz to mu daj. - wskazała ręką na owoce, które leżały w koszyczku przy drzwiach boksu. - Uważaj tylko na paluszki, głodny konik mógłby pomyśleć, że i one są do zjedzenia. - przestrzegła, trzymając dalej kucyka za kantar. Co prawda nie był on kolosalny, jednak dalej mógł zrobić krzywdę dziecku, a tego nie chciała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
cywile
PisanieTemat: Re: Stadnina 'Trèfle'   Pon Wrz 19, 2016 8:16 pm

Chłopiec odczuwał skutki wojny, ale w inny sposób. Musi żyć bez rodziców, z obcymi ludźmi którzy są tylko ich imitacją. Nie jest źle, ma jakąś opiekę i to naprawdę świetną opiekę, ale pamięta o takich postaciach jak mama i tata. Pamięta festyn w jego urodziny, wspólne zabawy z ojcem i pieczenie ciasta z mamą. Niestety z każdym dniem te wspomnienia robią się coraz odległe. Może za parę lat zapomni jak wyglądają jego rodzice.
Lepiej żeby Gavroche żył bez wiedzy, że Niemcy go nienawidzą tylko ze względu na jego pochodzenie. Uważał ich za neutralne postaci, które plączą się po ulicach Paryża, czasami zaczepiając przechodniów. Nigdy nie widział okrucieństwa z ich strony, gdyż nie miał takiego pecha by na coś takiego natrafić. W Paryżu jest od niedawna, więc miejmy nadzieję że nic się nie zmieni, i chłopiec dalej nie będzie czuł zagrożenia ze strony okupanta.
-Ja też nie widzę co się dzieje z tyłu.- Stwierdził uśmiechając się. Cieszył się że tyle go łączy z takim kucykiem. To zwierzątko było zupełnie inne, ale jednak takie same.
Chłopiec wyjął z koszyka jabłko i podaj je na otwartej dłoni. Dorosłemu trudno zrozumieć radość z tak prostej czynności. W końcu osoba dojrzała patrzy inaczej. To jest zwierzę. Zwierzę służy człowiekowi. Nie warto przelewać uczuć na zwierzęta. 
Takie myślenie miało wiele osób, szczególnie w czasach wojennych kiedy to ludzie mieli wystarczająco dużo zmartwień. Natomiast Gavroche patrzył na świat oczami sześciolatka, którym w końcu był. Uważał zwierzęta za przyjaźniejsze od ludzi. Dlaczego? Bez powodu, można to nazwać dziecięcą intuicją.
-A dlaczego ja mam palce, a on ma kopyta.- Zadał głupie pytanie, na które niektórym trudno byłoby odpowiedzieć. Po to jednak tu był, aby Lucille mogła wysilić trochę wyobraźnię.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
cywile
PisanieTemat: Re: Stadnina 'Trèfle'   Czw Wrz 22, 2016 2:43 pm

Niemcy. Niemieccy żołnierze. Nie pałała do nich uwielbieniem, jednak pozostawała neutralna. Już dawno poddała Francję i wolała się dopasować niż walczyć. Życie było jej jeszcze cenne. Zdawała sobie sprawę, że ludzie stawiają się okupantowi, mimo to nie widziała w tym sensu. Uśmiechnęła się do Gavroche. Jednak czy to dziecko zasługiwało na życie w takich czasach? Lucille miała szczęście wychowywać się w lepszych czasach, Gav przez wojnę nie mógł zajmować się tym co lubił. Ścisnęła mocniej uprząż. Czemu takie decyzje są trudne?
- Dlatego się bronimy jak ktoś nas zaskoczy. Zupełnie jak koń. - dodała, ciesząc się, że mogła pomóc mu poznać świat. Że dzięki niej uśmiechał się, cieszył i miał możliwość spędzić miło dzień. Siedzenie w domu nie jest wystarczające dla dzieci, a i nużące. - Kopyto jest bardziej podobne do naszych paznokci niż do palców, Gav. Konie dużo chodzą, więc wygodniej im mając kopyta... - tutaj na chwilę przerwała, przyglądając się nogom srokatego kucyka. - My nosimy buty, one mają kopyta, tyle że nie mogą ich sobie zmieniać ani ściągać. - poklepała zwierzę po szyi. - Chcesz pojeździć? - spytała nie będąc pewna odpowiedzi. Mógł się bać, a też mógł zacząć skakać z radości, wszak dzieci są nieobliczalne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
cywile
PisanieTemat: Re: Stadnina 'Trèfle'   Pią Wrz 23, 2016 9:05 pm

Chłopiec patrzył na kucyka z wielkim zainteresowaniem. Tyle pytań cisnęło mu się na usta. Czemu ma ogon, czemu jest inny, czemu tak a nie inaczej. Odpowiadanie na te pytania zajęłyby Luci wiele czasu. A mieli ciekawsze rzeczy to zrobienia.
Gavroche spojrzał na kopyta konia, a potem na swoje buciki. I znowu, i znowu. 
-Czemu koń nie może ich zdjąć? Czy on widzi czubek swojego nosa? Czy mnie w ogóle rozumie?- kolejne pytania, zadane przez małego, ciekawskiego chłopca. No, ciocia Lucille musi wykazać się kreatywnością, bo odpowiedź "bo tak" nie usatysfakcjonuje dzieciaka. 
Gavroche słysząc pytanie uśmiechnął się jeszcze szerzej (jeśli to w ogóle możliwe). Pomachał głową na tak. Oczywiście trochę się bał. W końcu nowa sytuacja. Nie miał jeszcze nigdy możliwości dosiąść konia. Maluch jednak lubił nowe sytuacje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
cywile
PisanieTemat: Re: Stadnina 'Trèfle'   Sob Wrz 24, 2016 7:04 pm

Gdyby Lucille wiedziała jak bardzo chłopiec przeżywa wewnętrznie inaczej poprowadziłaby to spotkanie. Tyle nowości dla dziecka, tyle emocji też nie było wskazane, jednak czy kobieta o tym wiedziała? Nie miała styczności z tyloma dziećmi by o tym wiedzieć.
- Urodził się z takimi bucikami, nie musi ich zdejmować. - musiała przyznać, że pytania Gavroche były czasem bardzo... dziwne i przy okazji na tyle trudne, że Lucille sama nie wiedziała co odpowiedzieć. Nie chciała naukowo tłumaczyć, chłopiec by i tak nie zrozumiał. - Nie, konik nie widzi własnego nosa. - odpowiedziała, nie chcąc by jego pytania pozostały bez potrzebnych mu informacji. - Na to pytanie musisz sobie sam odpowiedzieć. Każdy uważa inaczej, chociaż ja uważam, że jeśli koń pozna człowieka potrafią się porozumieć. - wszak ile ludzi tyle teorii o inteligencji zwierząt. Trudno było jednoznacznie odpowiedzieć, jednak Lucille szczerze wierzyła, że pupile mają duszę i własny rozum, który nie jest na równi z dwuletnim dzieckiem. One MUSIAŁY nas rozumieć, to był fakt niezaprzeczalny, przynajmniej dla Lucy.
Odpowiedź niezwykle usatysfakcjonowała kobietę, tak sądziła, że chłopiec się ucieszy. Złapała kuca za kantar i wyprowadziła z boksu łapiąć koszyk, a zaraz Gavroche za rękę. Poprowadziła ich do osobnego pomieszczenia, gdzie przywiązała srokate zwierzę do koniowiązu. Wyciągnęła z wiaderka włosiane szczotki i jedną z nich podała chlopcu.
- Musimy wyczyścić konia z kurzu, inaczej siodło będzie mu robiło krzywdę. - wskazała na ten duży, czarny przedmiot, który zapewne pozostawał tajemnicą dla Gava. Do czasu. - Pamiętaj, żeby czesać z włosem, czyli tak jak układa mu się sierść. O tak. - pokazała mu z boku, odsuwając się i przechodząc na drugą stronę kuca. - Wyczyść mu tylko plecki i bok, resztę wyczyścimy jak wrócimy. - wytłumaczyła, zabierając się za czyszczenie konia z kurzu, który zaległ na nim w boksie. Wyczyściła dokładnie kłąb i grzbiet oraz miejsca, gdzie popręg mógł ścisnąć zwierzę. Gdy już skończyli poklepała konia po szyi.
- Założymy mu siodło i uzdę, i będziesz mógł wsiadać. - uśmiechnęła się do Gava idąc po potrzebny sprzęt. Nie był on może lekki, ale nie był też na tyle ciężki by sobie z nim nie poradziła. A mama mówiła, żeby więcej jeść, uh! Położyła czaprak na grzbiet konia a zaraz po nim siodło, zacisnęła popręg. Strzemiona zostawiła, wszak musiała ich długość dostosować do nóg Gava. Z ogłowiem nie było żadnych problemu, szybko je założyła i zapięła podpinkę oraz nachrapnik. Złapała lożę, wszak musiała konia prowadzić by nic się nie stało im obydwu. - To co, gotowy? - spytała, czekając aż chłopiec odpowie, dopiero wtedy pomoże mu wsiąść, wszak nie chciała wsadzać go na kuca na siłę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
cywile
PisanieTemat: Re: Stadnina 'Trèfle'   Nie Wrz 25, 2016 5:21 pm

Gavroche nie znał limitu "dziwnych" pytań. Dla niego każda  odpowiedź była skarbnicą wiedzy, z której będzie korzystać w późniejszych latach. To był idealny moment dla Luci by zarazić go pasją do koni i nauczyć go szacunku do zwierząt.
-Nie obcierają go?- zapytał, odnośnie kopyt. Pamięta do dziś jak (całkiem niedawno) dostał nowe buciki. Chodził w nim cały dzień, ale strasznie bolały go nogi. Wujek Łukasz powiedział mu, że obtarły mu stopy, ale że wystarczy je rozchodzić i stópki przestaną boleć.
-Jak on mnie rozumie, skoro nie mówi? I czemu nie mówi?- Kolejne pytania dręczące jego małą główkę. Gav nie potrafił sobie jeszcze wytłumaczyć, jak to jest że zwierzęta nie mówią tak samo jak on. 
Kiedy ciocia Luci zaczęła wyprowadzać konia, serduszko zabiło mu mocniej. Bał się, ale tylko trochę. To był jeden z tych motywujących strachów. Chłopiec bał się nieznanego. Nie wiedział czy koń nie zrobi mu krzywdy. Wyglądał przyjaźnie, ale skoro nie mógł z nim rozmawiać, skąd miał mieć pewność że ma dobre zamiary? 
Maluch wziął szczotkę w rękę, i zgodnie ze wskazówkami Lucille, zaczął czyścić konia. Trochę zakaszlał, kiedy do drobinki kurzu dostały się do jego płuc. No cóż, trzeba hartować chłopaka. W końcu trochę kurzu mu nie zaszkodzi. 
Gavroche obserwował pracę cioci. Wszystkie te dziwne sprzęty były dla niego tajemnicą. -A po co to wszystko?- zapytał, nie mając zielonego pojęcia do czego może służyć siodło i ogłowie. 
Chłopiec troszkę się stresował, ale bezproblemowo dał się wrzucić na konia. Kiedy już się znalazł w siodle, przytulił się mocno do łęku.
-Wysoko tu.- powiedział. To było wszystko takie ekscytujące, jednak bał się wyprostować. Czuł się bezpieczniej kuląc się w siodle. Kucyk był mały, a mimo wszystko dla wątłego Gava wydawał się ogromny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
cywile
PisanieTemat: Re: Stadnina 'Trèfle'   Czw Wrz 29, 2016 10:42 pm

Był dzieckiem, normalnym było, że zadawał tyle pytań ile jego główka namieściła. Lucille  nie była z tego powodu najszczęśliwszą istotą na ziemi, a jednak ze stoickim spokojem odpowiadała na każde, nawet te najbardziej absurdalne. Sześciolatkowi należą się one, wszak jego wiedza i doświadczenia kształtują jego osobowość.
- Oczywiście, że nie. - nie tłumaczyła już czemu, jako że Gav zaczął rozmyślać nad następnymi dylematami. Najwyraźniej konie były na tyle dziwnymi istotami, że pytaniom nie było końca. Lucy na następny raz musi się lepiej przygotować, nie miała pojęcia, że owe zwierzęta aż tak wpłyną na młodzieńca. - Konie porozumiewają się przez mowę ciała. Jak już lepiej je poznasz, zaczniesz odróżniać czego oczekują od ciebie bądź też co czują. - wytłumaczyła, głaszcząc chłopca po włosach. Naprawdę żałowała, że nie mogła dać mu więcej. Czuła, że wojna odbije na nim piętno, a mimo to jej czyny zdawały się zbyt małe, zbyt drobne by uleczyć ból egzystencji w okupowanym Paryżu.
Czyszczenie przebiegło sprawnie, więc szybko uporała się z ekwipunkiem potrzebnym do jazdy. Miała ochotę obiecać Gavowi kucyka, jednak wiedziała, że nie będzie on mógł być w jego pobliżu. A do domu Lucy miał dość daleko, by samemu spacerować. Pozostawała zawsze opcja wykupienia boksu z tej stadninie. Pytanie o sprzęt mogło się wydawać, że zignorowała, jednak zamierzała odpowiedzieć już po usadzeniu chłopca w siodle.
- Trochę wysoko, ale chyba wszystko w porządku? Nie boisz się? Dobrze się czujesz? - martwiła się, czy czasem Gav nie będzie miał zawrotów głowy bądź też  po prostu nie przestraszy się na tyle by jej zesztywnieć na kucyku. Poprawiła strzemiona, dopasowując je do nogi chłopca i wsadziła tam jego stópki. - Tutaj musisz trzymać nogi. - wytłumaczyła mu, ustawiają jeszcze raz jego kończynę, by wiedział jak dokładnie ma to wyglądać. Złapała za lejce i zaczęła ich wyprowadzać, kierując się w stronę lasu. Zamierzała zrobić krótki spacer i odstawić Gavroche do domu, by Lukasz się o niego nie martwił. - Siodło służy do ochrony pleców konia, a uzda pozwala wysyłać sygnały, pokazywać mu, czego od niego oczekujemy. - przy każdym przedmiocie wskazała na niego, by nie było wątpliwości o co chodzi. Jedną ręką ciągle trzymała lonżę, drugą zaś położyła na tylnym łęku by w razie czego złapać Gava.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
cywile
PisanieTemat: Re: Stadnina 'Trèfle'   Pią Paź 07, 2016 8:55 pm

Gav patrzył się na ciocię z wielkim zdziwieniem. To wszystko było dla niego takie nowe. Nie wiedział jak się zachować przy koniu, tak więc w ten sposób zrodziło się kolejne pytanie.
-Jak powiedzieć mu że go lubię?- Chłopiec nie chciał być źle zrozumiany przez kucyka. Nie bał się go. Bardziej bał się spaść z niego. Miał dość wybujałą wyobraźnię, tak więc potrafił wyobrazić siebie spadającego z konia. 
Maluch trzymał się kurczowo siodła, i starał się nie okazywać swojego niepokoju, lekko się uśmiechając. Potrzebował czasu, aby przyzwyczaić się do zaistniałej sytuacji. Rozejrzał się dookoła, spojrzał w dół i zamknął oczy. Po czym otworzył je, i miał blisko siebie ciocię Luci.
-Nie boję się.- zaprzeczył, udając chojraka. No skoro już powiedział że się nie boi, to teraz musiał to udowodnić. Uśmiechnął się niepewnie. 
Gavroche powoli się wyprostował, aby z pomocą cioci włożyć stópki w strzemiona. Teraz czuł się lepiej. Zaczynał nabierać równowagi, a wysokość nie wydawała się już taka ogromna. 
Kiedy koń ruszył, chłopiec troszkę się wystraszył i złapał się łęku. Z każdym kolejnym krokiem jednak czuł się pewniej, i udało mu się rozluźnić w siodle.
Chłopiec udawał że słucha uważnie. Tak naprawdę wszystkie te słowa były dla niego całkiem obce, i raczej po tej jednej wizycie ich nie zapamięta. Najpierw musiał nauczyć się czytać, albo liczyć, a dopiero potem zapamiętywać nazwy sprzętu jeździeckiego.
-Gdzie jedziemy?- chłopak już miał pewne domysły, ale jak zawsze musiał dostać dobitną odpowiedź, żeby mieć pewność.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content
PisanieTemat: Re: Stadnina 'Trèfle'   

Powrót do góry Go down
 
Stadnina 'Trèfle'
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Sous le ciel de Paris :: Paryż :: Lewy brzeg :: Pozostałe dzielnice-
Skocz do: