IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Klinika weterynaryjna


Share | 
 

 Klinika weterynaryjna

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Klinika weterynaryjna   Pią Sie 19, 2016 8:15 am



Klinika weterynaryjna

Choć klinika, podobnie jak szpitale czy przychodnie, podczas wojny nie dysponuje tak dużym zasobem medykamentów jak wcześniej, wciąż działa, starając się jak najlepiej leczyć pupili z całego Paryża. Wśród klientów znajdują się zarówno owczarki niemieckich oficerów jak i psy czy koty zwyczajnych mieszkańców. Panujące w stolicy warunki dość często uniemożliwiają wyleczenie każdej choroby czy przeprowadzenie skomplikowanego zabiegu, jednak wykwalifikowany weterynarz robią co może, aby pomóc tak zwierzętom jak i ich właścicielom. Przy klinice znajduje się również niewielki sklep zoologiczny i choć nie posiada on tak bogatego asortymentu, dość często służy pomocą w opiece nad zwierzętami, zaopatrując klientów w różne akcesoria czy zwierzęce przysmaki.
Właścicielem kliniki jest Rene Sorel.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Re: Klinika weterynaryjna   Czw Sty 12, 2017 8:06 am

Nadszedł umówiony dzień, w którym należało rozpocząć przygotowania do kolejnej misji Ruchu Oporu. Piętnasty kwietnia zbliżał się wielkimi krokami i wszystko musiało być zapięte na ostatni guzik. Chociaż umysły młodych rebeliantów były skupione na wykonywaniu zadań, codzienność także dawała się we znaki. Zarówno Rene, jak i Morgane byli już po pracy, trochę zmęczeni, ale w gruncie rzeczy podekscytowani nadchodzącym spotkaniem. Do godziny policyjnej zostało jeszcze sporo czasu, więc o to nie powinni się martwić. Dziś mieli skompletować swoistą wyprawkę na misję, przygotować rzeczy, dzięki którym fortel w gospodarstwie nabierze autentyczności i w razie czego uratuje im skóry.
Podstawą były trzy kitle weterynaryjne, odpowiednia ilość narzędzi i zeszyty do prowadzenia statystyk - weterynarz i aktorka powinni poradzić sobie w mig z tym zadaniem, jednak los bywał przewrotny.


Oboje rzucacie kością K100. Gdy suma oczek wyniesie 200, możecie uznać, że wszystkie niezbędne przedmioty zostały spakowane. W razie wyrzucenia jedynki, w klinice pojawią się nieoczekiwani goście.
Na odpis macie 48h, proszę o informację w PW, gdyby coś miało się przedłużyć. Mamy gorący sezon, więc za zapowiedzianą zwłokę nie urwę rączek ;)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
ruch oporu
PisanieTemat: Re: Klinika weterynaryjna   Czw Sty 12, 2017 9:23 am

Dni na zmianę dłużyły się i wydawały krótsze niż w rzeczywistości, w zależności od tego jak złe czuła się danego dnia i jak trudny był rdzień w teatrze. Jej nastrój dzisiaj był wcale niezły - udało się jej nie rozmyślać nad sensem swojego istnienia co dwie minuty, jednak zbliżała się premiera nowego musicalu, a to oznaczało wyjątkowo ciężkie i intensywne próby. Pokasływała trochę od ciagłego śpiewania tych samych piosenek kiedy szła na miejsce spotkania, ale z każdą sekundą stawała się coraz bardziej podekscytowana, więc małe problemy z gardłem nie miały tu nic do powiedzenia - najważniejsze, że znowu działa, robi coś, żeby pomóc, jak miała nadzieję - z powodzeniem. Nie miała watpliwości co do tego, że była to bardzo ważna misja, której nie wolno było im zawalić - nie po raz kolejny.
Podeszła w końcu pod budynek, co wyrwało ją z zamyślenia - teraz albo nigdy, a zdecydowanie wolała pierwszą opcję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Re: Klinika weterynaryjna   Czw Sty 12, 2017 9:23 am

The member 'Morgane La Fayette' has done the following action : rzut kością


'Kość K100' : 58
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
ruch oporu
PisanieTemat: Re: Klinika weterynaryjna   Nie Sty 15, 2017 4:18 pm

Dzień w pracy minął mi wyjątkowo szybko, paradoksalnie inaczej niż w każdy inny dzień kiedy czegoś wyczekuję. Może jednak dzisiaj było tak wyjątkowo ze względu na fakt, iż od tego co ja i Morgane - która miała zjawić się u drzwi kliniki punkt o siedemnastej – będziemy dziś robić zależało bezpieczeństwo szykujących się na misje ludzi. To jak dobrze skompletujemy sprzęt i kwestia czy o niczym nie zapomnimy może zaważyć o tym czy przygotowana przez nas przykrywka okaże się skuteczna podczas możliwej kontroli. A myśl o tym wzbudzała stres, już raz nie popisałem się w akcji, nie chciałem i tym razem wypaść na nieogarniętego młokosa.
Czekając na wybicie właściwej godziny skompletowałem już trzy zestawy stetoskopów, a także trzy fartuchy i rękawce ochronne dla wszystkich uczestników. Nie byłem jednak pewien co jeszcze powinienem ze sobą zabrać. Kiedy więc wybiła w końcu wskazana godzina szybko ruszyłem w stronę drzwi wyjściowych i otworzyłem je wyglądając niepewnie na zewnątrz. Widok młodej kobiety czekającej pod budynkiem sprawił, że trochę mi ulżyło, nie byłem w tej odpowiedzialności sam.
- Dzień dobry – przywitałem się i zaprosiłem ją do środka gestem. - Wejdź, proszę.
A gdy tylko dziewczyna przekroczyła próg zamknąłem za nią drzwi i przekręciłem klucz w zamku.
- Zacząłem już przygotowania – powiedziałem po chwili ruszając w stronę zaplecza. - Mam trzy fartuchy, rękawice ochronne, w końcu docelowo jedziemy badać też te padłe i dzikie zwierzęta, a także stetoskopy. Sądzisz, że dziewczynom od statystyk też powinienem przygotować jakieś jednorazowe okrycie? I w co lepiej to spakować? Mam jakąś torbę i plecak...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Re: Klinika weterynaryjna   Nie Sty 15, 2017 4:18 pm

The member 'Rene Sorel' has done the following action : rzut kością


'Kość K100' : 18
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Re: Klinika weterynaryjna   Nie Lut 12, 2017 8:25 pm

Morgane weszła do środka i od razu zauważyła czekającego na nią Rene. Przywitała się wylewnie i przywołała na twarz lekki uśmiech, zachęcona towarzystwem, w jakim będzie wykonywać swoją dzisiejszą, małą misję.
- Czyżbyś wykonał już całą robotę za mnie? - zapytała niepocieszona, gdy usłyszała, że jej kolega przygotował już tyle rzeczy - Myślę, że plecaki będą odpowiedniejsze, wygodniej z takim biegać.
Nie chciała stać bezczynnie, natychmiast więc rzuciła się w wir pracy. Tak szybko, że sięgając po plecak, strąciła ze stolika stojącego nieopodal wszystkie trzy stetoskopy.
- Ojej, przepraszam najmocniej - schyliła się, by je podnieść, jednak gdy prostowała się, wpadła na Rene, spieszącego jej z pomocą - Niezdara ze mnie.

Nieobecność Morgane dobiegła końca, jej postać poprowadzi teraz MG.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Re: Klinika weterynaryjna   Nie Lut 12, 2017 8:25 pm

The member 'Mistrz Gry' has done the following action : rzut kością


'Kość K100' : 41
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
ruch oporu
PisanieTemat: Re: Klinika weterynaryjna   Pią Lut 17, 2017 4:14 pm

- Nie całą, musimy jeszcze sporo pomyśleć nad wyborem sprzętu, możliwości jest bardzo dużo – powiedziałem więc i uśmiechnąłem się do niej na pocieszenie. – W sumie masz rację z tym plecakiem, ale mam tylko jeden - dodałem jeszcze wskazując w stronę przygotowanego sprzętu.
Naprawdę cieszyłem się, że ktoś pomoże mi dokonać ostatecznych decyzji, obawiałem się, że pod wpływem stresu mógłbym zapomnieć o paru rzeczach, a tak, dzięki obecności kobiety nie dość, że udało mi się na choć trochę opanować skołowane nerwy, to jeszcze pojawiła się szansa na poznanie się z opinią kogoś kto spojrzy na wszystko świeżym okiem.
Entuzjazm mój przygasł jednak nieznacznie, gdy zobaczyłem jak stetoskopy spadają na podłogę. Ruszyłem szybko w stronę Morgane chcąc pomóc jej pozbierać je i sprawdzić przy okazji czy przetrwały zderzenie z twardą powierzchnią, jednak nim zdążyłem cokolwiek zrobić kobieta zebrała już sprzęt, by następnie zderzyć się ze mną, gdy pośpiesznie się prostowała. Stęknąłem cicho, nie cofnąłem się jednak odruchowo łapiąc towarzyszkę w pasie, chcąc się upewnić, że przypadkiem sama się jeszcze nie przewróci. Dopiero, gdy przekonałem się, że kobieta twardo stoi na nogach zabrałem ręce.
- Nic się nie stało – zapewniłem, po czym zerknąłem na trzymane przez nią przybory. – Pokaż mi je na chwilę, sprawdzę czy nic się nie zepsuło – poprosiłem jeszcze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Re: Klinika weterynaryjna   Pią Lut 17, 2017 4:14 pm

The member 'Rene Sorel' has done the following action : rzut kością


'Kość K100' : 67
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Re: Klinika weterynaryjna   Sro Mar 01, 2017 1:05 pm

Splot nieszczęśliwych wypadków sprawił, że stetoskopy nie nadawały się już od użytku. Morgane zrobiła skruszoną minę, gdy Rene przyglądał się im, dostrzegając zepsute membrany. Wyglądało na to, że akurat tych narzędzi należało poszukać od początku, jednak czy weterynarz chciał aż tak bardzo uszczuplać swoje zasoby? Do wyboru miał to, lub narażenie misji na ewentualne niepowodzenie, gdyby w przyszłości ktoś chciał kwestionować obecność nieprzygotowanych badaczy w gospodarstwie.
Rudowłosa dała sobie spokój z dalszym panoszeniem się po klinice; zamiast tego usiadła na jednym ze stołków i tylko wzrokiem sprawdzała, czy wszystko zostało już spakowane.


Brakuje Wam 16-stu oczek.
Morgane nie wykonuje ruchu w swojej kolejce, następny rzut należy do Rene.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
ruch oporu
PisanieTemat: Re: Klinika weterynaryjna   Pią Mar 03, 2017 10:24 am

/przepraszam ;-; chciałam już parę dni wcześniej odpisać, ale oczywiście coś znowu wypadło ;/
Czuła się okropnie - miała dość zawalania wszystkiego, za co się brała, a to małe zadanie miało sprawić, że poczuje się lepiej.
Zamiast tego, ledwie weszła do środka, a już coś zepsuła.
Brawo, Morgane, zachowujesz grację jak zwykle.
Była całkiem bliska zareagowania jakoś na to wszystko i sama nie była pewna czy rozpłacze się, czy też może coś uderzy.
Zamiast tego, co samą ją zdziwiło, wzięła głęboki wdech i usiadła z boku, nie chcąc niszczyć czegoś jeszcze.
Nie była pewna jak to zrobiła - może obecność kolegi, który zdawał się być opanowany na to wpłynęła. W końcu bardzo nie chciała zachować się jak rozhisteryzowana nastolatka.
- Jeszcze raz, przepraszam - powiedziała jeszcze raz, mając to na myśli bardziej, niż Rene się to mogło wydawać. - Zwykle tak ze mną nie jest, obiecuję. To tak... ostatnio. Więcej rzeczy nie tknę, żeby klinika nie była zdemolowana - wypowiedziała to lekkim tonem, ale naprawdę miała to na myśli.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
ruch oporu
PisanieTemat: Re: Klinika weterynaryjna   Nie Mar 05, 2017 5:49 pm

Widok, którym mnie czekał po odebraniu z rąk kobiety przyborów sprawił, że z moich ust wyrwało się mimowolne przekleństwo. Przeprosiłem zaraz za nie kobietę, po czym ruszyłem w stronę szafek, by zaraz spradzić czy gdzieś wśród upchanych części zapasowych nie znajdzie się membrana pasująca do tych głowic. Nie chciałem od razu oferować na wyjazd swojego jedynego pozostałego stetoskopu, ten którego używałem do badania moich pacjentów był zdecydowanie droższy. I chociaż o wiele trudniej było go zepsuć (miał już zdecydowanie inną budowę głowicy) wolałem nie podejmować ryzyka jeśli będzie ono niezbędne. Przegrzebując półki znalazłem w końcu jedną, którą mógłbym wymienić.
To było zdecydowanie za mało. Westchnąłem ciężko na samą myśl o tym.
Wróciłem do kobiety.
- Nie ma już za co przepraszać, nie cofniemy tego. – Wyciągnąłem w stronę kobiety rękę by pokazać jej dobrą membranę. – Mam jedną zapasową, ponadto mam swój prywatny stetoskop, te trzy były zapasowe na wypadek wizyty studentów bądź potrzeby tymczasowej wymiany. Mogę wymienić jedną z membran, wziąć swój stetoskop i wtedy zostaniemy z jednym zepsutym… zawsze możemy powiedzieć, że zepsuł się w drodze, innego wyjścia chyba nie mamy – powiedziałem, po czym westchnąłem i zabrałem się do pakowania rzeczy.
Bardzo nie podobała mi się ta opcja, ale nic lepszego nie przychodziło mi do głowy.
- Dobrze, w takim razie podsumujmy jeszcze raz, mamy trzy stetoskopy, w tym jeden zepsuty, trzy fartuchy i trzy pary rękawic ochronnych, mam też te jednorazowe okrycia, które możemy dać dziewczynom – mówiłem, podnosząc każdą z rzeczy, by następnie delikatnie spakować ją w torbie. – Wezmę jeszcze może jakieś maseczki dla wszystkich z nas, jakiś skalpel, choćby dla pobrania próbki i coś w czym te próbki można zachować… - urwałem na chwilę, zamyśliłem się, a następnie ruszyłem w stronę innej szafki po wymienione przedmioty. – I może jakiś termometr? Po temperaturze ciała można określić czas zgonu. I oczywiście coś do jego odkażenia. I przy okazji oczyszczenia naszych rąk.
Przyglądałem się przez parę sekund kobiecie, jednak nim ta zdążyła odpowiedzieć na moje pytanie szybko złapałem wymienione przyrządy i ponownie ruszyłem w stronę przygotowanej torby, by następnie ułożyć co trzeba na wierzchu.
- Sądzisz, że to wystarczy? - spytałem jeszcze dla pewności.


Ostatnio zmieniony przez Rene Sorel dnia Pią Mar 10, 2017 11:35 am, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Re: Klinika weterynaryjna   Nie Mar 05, 2017 5:49 pm

The member 'Rene Sorel' has done the following action : rzut kością


'Kość K100' : 46
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
ruch oporu
PisanieTemat: Re: Klinika weterynaryjna   Czw Mar 09, 2017 9:08 pm

Przysłuchiwała się temu, co mówił mężczyzna, robiąc wszystko, żeby skupić się i uważać. W końcu nie chciała, aby umknęły jej jakieś ważne informacje, prawda?
Trudno było o to w jej obecnym stanie, ale mimo wszystko zmusiła się do tego. To, że być może czeka ją co najmniej małe załamanie nerwowe po tym, jak stąd wyjdzie, to już całkiem inna sprawa.
Kiwała głową, słuchając wszystkiego co mówił, bo i też się z nim zgadzała. Potrzebne było wszystko, z czego można by zrobić dobry użytek - nie mogli sobie pozwolić na niedociągnięcia.
- Myślę, że mamy wszystko, co może się przydać, a nawet więcej - odparła z przekonaniem i niepewnym uśmiechem. Niewiele pomogła, a i przeszkodziła, ale mimo wszystko udało się załatwić sporo rzeczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Re: Klinika weterynaryjna   Pią Mar 10, 2017 11:25 pm

Wyglądało na to, że wszystkie najpotrzebniejsze rzeczy zostały spakowane. Od ekwipunku mogło zależeć powodzenie misji, dlatego aż dwie osoby potrzebne były do spakowania przedmiotów i ocenienia ich przydatności. Czy spakowali wszystko, czy nie przesadzili z ilością niektórych rzeczy? A może czegoś było za mało? Morgane i Rene wydawali się być pewni swego, tak więc gdy plecaki były gotowe, nie pozostało im nic innego, poza pożegnaniem się i rozejściem w swoje strony. Pakunki w dzień misji mieli odebrać jej uczestnicy, a do tego czasu leżały w bezpiecznym miejscu kliniki Sorela.

Misja zakończona!
Dziękuję za udział C:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Re: Klinika weterynaryjna   Sob Kwi 01, 2017 9:40 am

15 kwietnia

Nadszedł długo wyczekiwany dzień, który miał przynieść odpowiedź na pytanie o to, czy Ruch Oporu jest w stanie podnieść się z kolan po porażce ostatniej misji w Wersalu. Pierre Lecuyer bardzo wierzył w zebrany zespół, którego zadaniem było odebranie spadochroniarzy przybywających z Londynu; to od nich zależały dalsze kontakty "z górą", każdy zdawał więc sobie sprawę z tego, jak ważne jest powodzenie dzisiejszej misji.
Na tyłach kliniki weterynaryjnej znajdował się już zdobyczny samochód, którym rebelianci mieli przedostać się na teren opuszczonego gospodarstwa, leżącego kilkadziesiąt kilometrów na północ od Paryża.
Misja z pozoru wydawała się prosta, lecz tylko jej bezbłędne wykonanie i czujność stanowiły warunki sukcesu. Fortel zakładał podanie się za weterynarzy oraz praktykantów i pojawienie się na miejscu pod pretekstem zbadania okolicznych gospodarstw w poszukiwaniu ewentualnej epidemii. Jeśli było coś, czego Okupanci bali się bardziej niż zesłania na front wschodni, bez wątpienia były to właśnie choroby.
Łącznicy zadbali, by wszyscy członkowie misji wiedzieli, że zbiórka będzie miała miejsce właśnie w klinice o godzinie 15:00, przekazali także wiadomość od Pierra, który wyznaczał godzinę zrzutu na drugą w nocy czasu paryskiego. Wyglądało na to, że nie obejdzie się bez choćby krótkiego noclegu w gospodarstwie, na który musieli przygotować się rebelianci.
Wejście do kliniki możliwe było jedynie tylnym wejściem, gdyż to frontowe było już zamknięte. Na zapleczu czekały już spakowane plecaki, a w nich kitle lekarskie, narzędzia pomiarowe, stetoskopy oraz notesy wraz z ołówkami. Odpowiednie sfałszowane dokumenty czekały już na właścicieli; wśród papierów znajdowało się także prawo jazdy i dokumenty na samochód. Pierre przekazał uczestnikom misji raport, który sporządziła Margot Dubois po swojej i Damiena Mory wycieczce do gospodarstwa, a także mapę oraz jego plan. Wyglądało na to, że rebelianci byli dobrze przygotowani, jednak to nie było jeszcze gwarantem sukcesu.
Zbierający się na miejscu członkowie Ruchu Oporu mieli chwilę na powitanie, zadecydowanie które trzy osoby usiądą w szoferce, a które na pace oraz ocenienie, czy wszyscy przygotowali niezbędny na misji ekwipunek. Zbliżała się godzina piętnasta, a ewentualne opóźnienie na pewno nie byłoby dobrą wróżbą.  


TECHNICZNIE
1. Na odpis macie 72h, a kolejny post Mistrza Gry pojawi się we wtorek wieczorem. Nie oznacza to, że w jednej kolejce przypada Wam tylko jeden post, możecie śmiało odpisywać dalej, jeśli akcja na to wskazuje.
2. Na początku posta wypiszcie ekwipunek, jaki ma przy sobie Wasza postać.
3. Nie twórzcie epopei – posty na długość avatara czy nawet krótsze spokojnie wystarczą.
4. Jeśli Wasza postać zwraca się do kogoś, dodatkowo zaznaczajcie to w postach podkreśleniem.
5. Nie możecie zaczynać rozgrywek, które czasowo miałyby miejsce po misji.
6. Jeżeli wiecie, że nie jesteście w stanie odpisać w ciągu czasu, jaki podał Mistrz Gry, koniecznie poinformujcie go o tym w prywatnej wiadomości. Możecie określić również, co Wasza postać planowała zrobić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
ruch oporu
PisanieTemat: Re: Klinika weterynaryjna   Nie Kwi 02, 2017 9:05 pm

ekwipunek: Pistolet, magazynek (9 naboi), bagnet, harmonijka

Damien z każdym dniem coraz bardziej przyzwyczajał sie do wojennej rzeczywistości. Wychodząc z mieszkania, żegnając się z siostrą, nie myślał o tym że może widzi ją ostatni raz. Był dobrej myśli, jak na niepoprawnego optymistę przystało.
Wychodząc na ulicę był tylko zwykłym dzieciakiem. Nikt nie musiał wiedzieć że w kieszeni ciążył mu naładowany pistolet. Ruszył w stronę kliniki weterynaryjnej, gdzie to dzisiaj mieli zacząć.
Gdy wszedł jeszcze nikogo nie było. Znowu był tym jednym z pierwszych. Co jak co, ale Mora nie miał w zwyczaju się spóźniać, a wręcz przeciwnie. Zawsze był grubo przed czasem.
No nic, oparł się o ścianę czekając na resztę. Dopiero teraz odczuwał lekki dyskomfort w okolicy brzucha. To chyba normalni ludzie nazywają stresem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
The author of this message was banned from the forum - See the message


avatar
ruch oporu
PisanieTemat: Re: Klinika weterynaryjna   Wto Kwi 04, 2017 2:21 pm

/ja wciąż jestem w Hiszpanii, więc piszę krótko i słabo :/
Ekwipunek: scyzoryk, fałszywy dowód

Nadszedł w końcu dzień, którego Rakefet się bała. Miała sprawdzić się w końcu w terenie, a nie w bezpiecznym zaciszu własnego domu. Czy była na to gotowa?
Idąc w stronę miejsca spotkania nerwowo bawiła się włosami, na zmianę rezygnując z pójścia na miejsce i znów się decydując.
W końcu jednak dotarła do kliniki. Weszła do środka i nerwowo uśmiechnęła się do Damiena, jedynej osoby, którą znała. Spróbowała też do niego pomachać, ale zatrzymała rękę w połowie i usiadła, czekając na przybycie reszty.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
ruch oporu
PisanieTemat: Re: Klinika weterynaryjna   Wto Kwi 04, 2017 6:12 pm

Przy sobie: nóż, papierosy, zapalniczka, latarka, zestaw pierwszej pomocy, dokumenty, stetoskop, kitel weterynaryjny, skalpel, rękawiczki ochronne, maseczka ochronna, pojemniki do przechowywania próbek, termometr, płyn do dezynfekcji

Kręciłem się od rana nerwowo po klinice, kilkukrotnie znikając na zapleczu by sprawdzić czy na pewno wszystko leży na właściwym miejscu, czy zapakowałem każdą możliwą rzecz. Wyglądałem też przez drzwi by upewnić się czy samochód stoi na miejscu. Im bliżej było do piętnastej tym bardziej robiłem się nerwowy, by w końcu zamknąć gabinet na pół godziny wcześniej niż planowałem. Nie miałem jednak żadnych umówionych pacjentów, a nie chciałem też ryzykować, że wizyta niespodziewanego zwierzaka przedłuży się, gdyż ze stresu moje działania mogły być mniej kompetentne. Musiałbym dłużej myśleć nad tym co robię.
Gdy wszystkie drzwi były już zamknięte na spust nie pozostało mi nic innego jak usiąść i czekać na wybicie właściwej godziny, by dopiero na dziesięć minut przed trzecią przekręcić klucz w tych prowadzących z zewnątrz na zaplecze. Wejście pierwszej osoby zastało mnie w łazience, szybko więc pozbierałem się i wyszedłem, by następnie przywitać się z obecnym w klinice Damienem skinieniem głowy, z odezwaniem się czekałem jednak na pojawienie się kolejnych osób. Dopiero gdy przekonałem się, że od jakiegoś czasu nikt więcej się nie pojawia odchrząknąłem i stanąłem bardziej na środku.
- Dzień dobry – zacząłem grzecznie, poczekałem aż wszyscy spojrzą na mnie. – Pomyślałem, że wytłumaczę wam parę rzeczy zanim ruszymy. – Zamilkłem znów na chwilę szukając właściwych słów i próbując zignorować ironiczny głosik w głowie, który szeptał mi, że przecież nie mam prawa głosić lotnych przemówień, nie byłem przywódcą. Jednak… Jako jedyny miałem faktyczną wiedzę w zakresie interesującej nas dziedziny. Odchrząknąłem cicho nim podjąłem się wyjaśnień: - Przygotowałem nam trzy zestawy, po jednym dla mnie i dwójki udającej moich praktykantów. W plecakach znajdują się fartuchy, rękawice ochronne, maseczki, skalpel, termometr,  płyn odkażający, stetoskopy i okrycia jednorazowe dla jadących z nami pań. – Uśmiechnąłem się nieznacznie w stronę obecnej już w klinice młodej kobiety. – Jeden ze stetoskopów niestety jest zepsuty, pękła w nim membrana, która odpowiada za bezpośredni przekaz dźwięku. Wydaje mi się, że w związku z tym mamy dwie opcje w przypadku kontroli, albo założymy, że membrana pękła w torbie i nie jesteśmy tego świadomi, albo, że któryś z nas w niedbały sposób zabezpieczył swój stetoskop podczas transportu i został on zniszczony zanim jeszcze wyruszyliśmy. – Westchnąłem. – Wolałbym żeby tej drugiej opcji podjął się któryś z was, źle by to wyglądało, gdyby zniszczony został stetoskop osoby nadzorującej.
Urwałem znowu i rozejrzałem się po pomieszczeniu by po chwili namysłu ruszyć po jeden z plecaków, ten, który planowo zamierzałem zachować dla siebie, by następnie postawić go bliżej obecnych i otworzyć tak by mogli przyjrzeć się zawartości.
- Termometr będzie nam służył do badania temperatury domniemanych trucheł, dzięki niej częstokroć da się określić przybliżony czas zgonu. Szacunek ten oczywiście może być dość niepewny, ze względu na to przy takich badaniach zwraca się również uwagę na stopień rozkładu tkanek czy też na bezkręgowce, które zdążyły się już zalęgnąć na ciałach. Różne z nich pojawiają się w różnym czasie od padnięcia zwierzęcia. Skalpel do pobrania próbek, które następnie umieszczać będziemy w tych pojemniczkach – uniosłem jedno z opakowań. – W razie jakiejkolwiek kontroli najlepiej zasypać Niemców bardziej profesjonalnym słownictwem. Będziemy mówić o próbkach histopatologicznych, które pobrać należy od każdego zmarłego osobnika, czyli próbach tkanek, w których mogły zajść zmiany pod wpływem różnego rodzaju schorzeń. Mówmy również o padnięciach zwierząt, nie ich śmierci, możemy też wspomnieć o obawach związanych z pomorem, czyli masowym umieraniem na chorobę zakaźną. Najlepiej wspomnieć o tym, że choroba może być również zaraźliwa dla ludzi, dzięki temu możemy uniknąć nadgorliwców, chcących towarzyszyć nam podczas badań. Ze względu na zaistniałe zagrożenie biologiczne nie myślcie nawet o wychodzeniu z samochodu bez stroju zabezpieczającego. Kitel, maseczka i rękawice ochronne to rzeczy, które będą obowiązywać każde z nas. Nawet drogie panie, które czysto teoretycznie odpowiadają tylko za badania statystyczne, wy dostaniecie jednak okrycia jednorazowe. Jadąc w teren zawsze istnieje ryzyko, że spotkamy się z chorobą roznoszoną drogą kropelkową, stąd potrzeba założenia masek, a kitle uchronią nas przed zabrudzeniem i przenoszeniem bakterii czy wirusów na wskutek bezpośredniego kontaktu. Tak samo rękawiczki. Jeśli zaś chodzi o płyn wykorzystujemy go do odkażania termometru i skalpela, a także naszych rąk, mimo rękawic, które posiadamy.
Zamilkłem ponownie, by szybko przejrzeć zawartość plecaka i upewnić się czy nie zapomniałem czegokolwiek wymienić, kiedy jednak doszedłem do wniosku, że najważniejsze rzeczy już wyjaśniłem odetchnąłem głębiej i rozluźniłem się trochę.
- Sądzę, że z najważniejszych rzeczy to wszystko. Możemy wspomnieć tylko, że mamy jedynie drobne podejrzenia co do choroby, jednak nie szalejcie i nie próbujcie wymyślać z czym mamy do czynienia. Dopiero dostaliśmy donos o padnięciach zwierząt, zarówno tych gospodarskich, jak i dzikich, jedziemy to sprawdzić, spekulacje zostawimy na później. – Spojrzałem po nich i uśmiechnąłem się nieznacznie. – Przepraszam, jeśli ktoś z was poczuł się przez to moje przemówienie tak, jakbym uważał go za dziecko, bo tak nie jest. Po prostu przyda się nam podstawowa, wspólna wersja. I tak będę prowadził samochód, w razie kontroli spróbuje ściągnąć uwagę i pytania na siebie, ale może zdarzyć się możliwość, że któreś z was będzie musiało coś tłumaczyć.
Zamilkłem na dłuższą chwilę dając im chwilę na przyswojenie informacji, w tym czasie z niepokojem zerkając na zegarek. Gdzie podziewała się druga z dziewczyn?
- Renard – odezwałem się jeszcze po chwili skupiając wzrok na młodym chłopcu. Ciekaw byłem jaka była relacja między nim, a Margot. – Poprosiłbym cię żebyś pojechał obok mnie, w końcu byłeś na miejscu z Margot, prawda? Twoja wiedza o terenie może się przydać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Re: Klinika weterynaryjna   Wto Kwi 04, 2017 7:00 pm

Wbiła umówiona godzina, a członkowie Ruchu Oporu zaczęli pojawiać się na miejscu. Zbierali się w ciszy i początkowo wyglądało na to, że nikt nie kwapił się do rozmowy; przemówił dopiero Rene, zwracając uwagę na najistotniejsze w czasie misji kwestie. Jeśli chcieli udawać weterynarzy i praktykantów, musieli wiedzieć co nieco na tematy związane ze zwierzętami oraz zadaniem, które rzekomo mieli wykonywać na terenie opuszczonego gospodarstwa.
Mapa, plan oraz raport znalazły się w szufladzie szoferki, a Damien i Enzo otrzymali od Rene plecaki pełne przydatnego ekwipunku. Darcy także otrzymała swój, nieco mniejszy i z lżejszą zawartością, lecz dzięki notesowi i ołówkom prowadzenie udawanych statystyk na pewno będzie łatwiejsze.
Na miejscu zbiórki wciąż nie pojawiła się dwójka uczestników misji. Godzina była jeszcze wczesna, lecz nie można było czekać w nieskończoność - po zmroku żaden Niemiec nie uwierzy w przeprowadzanie badań nad pomorem zwierząt. Samochód był gotowy, plecaki spakowane, a morale całkiem na poziomie, dlatego teraz to od zebranych w klinice zależało, czy dają spóźnialskim jeszcze trochę czasu, czy też powinni już wyruszać.



TECHNICZNIE
Wasze ekwipunki wyglądają teraz następująco:
DAMIEN - pistolet (9 naboi), bagnet, harmonijka, plecak (stetoskop, kitel weterynaryjny, skalpel, rękawiczki ochronne, maseczka ochronna, pojemniki do przechowywania próbek, termometr, płyn do dezynfekcji)
ENZO - sztylet, apteczka ( zestaw bandaży (5 sztuk) i plastrów (10 sztuk), gazy, woda utleniona, nożyczki), zestaw rac, plecak (zepsuty stetoskop, kitel weterynaryjny, skalpel, rękawiczki ochronne, maseczka ochronna, pojemniki do przechowywania próbek, termometr, płyn do dezynfekcji)
DARCY- scyzoryk, fałszywy dowód, plecak (kitel jednorazowy, maseczka, rękawiczki ochronne, notatnik, ołówek)
RENE - nóż, papierosy, zapalniczka, latarka, apteczka ( zestaw bandaży (5 sztuk) i plastrów (10 sztuk), gazy, woda utleniona, nożyczki), dokumenty, plecak (stetoskop, kitel weterynaryjny, skalpel, rękawiczki ochronne, maseczka ochronna, pojemniki do przechowywania próbek, termometr, płyn do dezynfekcji)
Enzo oraz Damien nie wspomnieli o posiadanych dokumentach, jeśli jednak nie jest to decyzja świadoma, napiszcie proszę w PW, że je zabieracie, a dopiszę je do Waszych ekwipunków.

Claire, Jacques - jest to ostatnia kolejka, w której możecie włączyć się do rozgrywki. Brak posta do czwartkowego wieczoru oznaczać będzie, że nie pojawiliście się na miejscu zbiórki.


Na odpis macie 48 godzin, a kolejny post Mistrza Gry pojawi się w czwartek wieczorem. Krótszy okres czasu związany jest z oczekiwaniem na pozostałych członków misji oraz okazją na przedyskutowanie planu oraz poruszenie tematów sugerowanych w niektórych z prywatnych wiadomości.
Jeżeli wiecie, że nie jesteście w stanie odpisać w ciągu czasu, jaki podał Mistrz Gry, koniecznie poinformujcie go o tym w prywatnej wiadomości. Możecie określić również, co Wasza postać planowała zrobić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
ruch oporu
PisanieTemat: Re: Klinika weterynaryjna   Wto Kwi 04, 2017 7:21 pm

Przy sobie: scyzoryk, latarka, wytrych, łom, lornetka, dokumenty

Nagłe, bolesne ukłucie podenerwowania w okolicach żołądka, które łatwo zignorować.
Później kolejne, znacznie dotkliwsze, atakujące wtedy, kiedy akurat wślizgujesz się do wnętrza kliniki weterynaryjnej, zauważając, że niemal wszyscy są na miejscu i że – tak naprawdę – mgliście kojarzysz wyłącznie niektóre z twarzy. Lekkie, wymowne skinienie głową, które wyraża to oklepane, pozornie beztroskiecześć, w rzeczywistości będące przejawem kłębka niepokoju, jakim jesteś od świtu. Spóźnił się? Prawdopodobnie, nieoczekiwana przeszkoda w drodze do kliniki, której nie mógł zignorować (i której należało się pozbyć, nim podąży za nim na miejsce zbiórki jak cień, w tym zaś konkurencyjni złodzieje byli piekielnie konsekwentni), zmusiła Jacquesa do nadłożenia kilku ulic, przez co do wnętrza pomieszczenia wsunął się już przy słowach kierowanych do Renarda.
Niedobrze, Sevigny, przemknęło mu przez głowę, kiedy bezszelestnie oparł się o zimne kafelki, jak zwykle rezygnując z zajęcia miejsca siedzącego; w pozornie niedbałym i na wskroś swobodnym zapieraniu się ramieniem o ścianę tkwiła chorobliwa ostrożność, jak gdyby bliskość tylnych drzwi, znajdujących się na wyciągnięcie ramienia, była dla Jacquesa gwarantem bezpieczeństwa.
Najwyraźniej lubił świadomość, że w każdej chwili może opuścić dowolne pomieszczenie (co dziś nie do końca było prawdą, nie w obliczu misji, którą mu powierzono).
Przez kilkanaście niemiłosiernie długich sekund nie drgnął nawet o centymetr, udowadniając bardziej sobie, niż innym, że potrafi zachować dość spokoju i zimnej krwi, aby nie pozwolić sobie na okazanie nawet cienia strachu (choć ten już zdołał zalęgnąć się w umyśle Jacquesa i właśnie leniwie rozprostowywał kości). Pozory były jednak wyłącznie pozorami: powietrze we wnętrzu kliniki weterynaryjnej aż drżało ze skumulowanego tu podenerwowania, prężąc się jak gotowy do skoku dachowiec. Sevigny kilkukrotnie skarcił się w myślach, przyłapując własny wzrok na uporczywym zerkaniu w stronę nieszczególnie oddalonych drzwi – doskonale wiedział, że w środku brakuje wyłącznie jednej osoby i że była to osoba, której ze względów bezpieczeństwa (by nie zwracać na siebie uwagi, by uniknąć własnych obaw, by nie okazywać jej własnej niepewności) nie mógł towarzyszyć w drodze do kliniki. Z trudem uniósł kąciki ust w niemrawym uśmiechu, kiedy tylko zrozumiał, że najstarszy z zebranych mężczyzn i tym samym weterynarz pracujący w przybytku, który dziś posłużył za bazę wypadową, ledwie chwilę wcześniej wygłosił istotne przemówienie.
A Jacques je przegapił.
Cholerny idioto, mógłbyś chociaż udawać, że potrafisz pracować zespołowo.
Obrzucanie się w myślach obelgami było znacznie łatwiejsze niż rzeczywiste stawienie czoła problemowi, którego przysporzył własnym spóźnieniem – być może dlatego dopiero po chwili, kiedy nabrał pewności, że nikt nie ma zamiaru zabrać głosu, rzucił cicho (i na swój sposób usprawiedliwiająco):
- Drobne kłopoty po drodze
co pozwoliło mu na uniknięcie szczegółów własnego spóźnienia – o nich żaden z zebranych nie powinien wiedzieć, mieli zresztą inne, istotniejsze sprawy na głowie.
I jeszcze istotniejsze powody do obaw.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
ruch oporu
PisanieTemat: Re: Klinika weterynaryjna   Wto Kwi 04, 2017 11:56 pm

przy sobie: dokumenty, scyzoryk, latarka

Och, szybkoszybkoszybko.
Zdecydowanie musi nauczyć się wstawać wcześniej, żeby później móc nie spóźniać się na żadne ważne spotkania. Jak chociażby na misję Ruchu Oporu, jedną z najważniejszych dotychczasowych misji, taką, która może zmienić naprawdę dużo. Ugh, dobrze, że przygotowanie się do wyjścia w 5 minut ma opanowane do absolutnej perfekcji, dzięki czemu może mieć pewność, że dotrze do kliniki weterynaryjnej na czas. Albo spóźni się jedynie minimalnie.
Jeśli nie weźmie pod uwagę żadnych wypadków losowych, oczywiście. Bo złośliwy los wyczuł, że wyraźnie zależało jej na czasie, więc, naturalnie, musiał postawić na drodze do kliniki niemiecki patrol, który akurat będzie miał ochotę ją wylegitymować. I robił to nieznośnie długo, jakby mężczyźni podskórnie wyczuwali, że bardzo jej się spieszy i najchętniej zostawiłaby ich daleko za plecami. Nie, musieli przyjrzeć się dokumentom bardzo uważnie, zadać kilka pytań i na końcu jeszcze zapytać, jak mają dojść na taką i taką ulicę, bo są nowi, a mapa ich źle prowadzi. Jeśli przeprowadzili to całe sprawdzanie tylko i wyłącznie dla tego ostatniego pytania, to naprawdę życzyła im, żeby tam nie doszli, choć nie śmiała wskazać fałszywej drogi – z uśmiechem pokazała im najszybszy skrót do poszukiwanej ulicy. Coś tam wyburczeli pod nosem (a może tylko czekali na to, żeby źle im wskazała?) i sobie poszli, uwalniając od swojego towarzystwa spóźnioną na umówione miejsce Claire.
Spóźnioną!
Nigdy do tej pory jej się to nie zdarzyło, dlatego choć ze wszystkich sił starała się nie biec, jak mogła wyciągała nogi przed siebie, zmuszając się do najszybszego marszu w życiu. A i tak okazało się, że przyszła zdecydowanie po czasie, wszyscy trzymali już w rękach plecaki (zapewne z niezbędnym ekwipunkiem).
Przepraszam, zatrzymał mnie patrol – wydyszała, ze zmieszania patrząc wszędzie, tylko nie na twarze swoich towarzyszy. Nie, nienienie, dlaczego musiała tak nawalać już na samym początku… Poczucie winy uderzyło w nią z podwójną mocą, na chwilę pozbawiając ją oddechu. Natychmiast ruszyła w stronę Jacquesa, mamrocząc pod nosem przywitanie i stając blisko jego ramienia. Nawet bardzo blisko, jakby chciała się za nim schować – głupi nawyk małej dziewczynki z czasów, kiedy jeszcze bała się każdej nieznanej jej osoby. Problem w tym, że teraz nie mogła pozostać niewidoczna… nie na tej misji i nie w chwili, kiedy miała do przekazania istotną informację.
Bak samochodu powinien być pełny – odezwała się więc dość nieśmiało, ale wystarczająco głośno, by reszta mogła ją usłyszeć. Chyba warto wiedzieć takie rzeczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
ruch oporu
PisanieTemat: Re: Klinika weterynaryjna   Sro Kwi 05, 2017 2:45 pm

Damien witał każdego przybyłego pokrzepiającym uśmiechem. Nie mogli przecież stracić humoru przed akcją.
Chłopak skupił uwagę na Rene. Zastanawiał się, czy Margot mówiła mu cokolwiek, chociażby coś o nim wspominała. Miał nadzieję że uniknie dzisiaj poważnych rozmów na temat jego, prawdopodobnie, szczenięcej miłości. Nie bał się mężczyzny, ale to by było po prostu niezręczne.
Renard próbował wsłuchać się w słowa weterynarza, gubiąc się już po pierwszych zdaniach. Był kiepskim słuchaczem, to fakt. Natomiast szybko uczył się w praktyce. Tak więc nie zamartwiał sie tym, co zrobi kiedy już jakiś patrol ich zatrzyma. Damien szedł na żywioł i jak na chwilę obecną żyje, tak więc wszystko idzie po jego myśli.
-Tak, oczywiście.-potwierdził słowa Rene. Chłopak nie powinien mieć problemu z poprowadzeniem kierowcy.
Teraz zostało najgorsze, czekanie na spóźnionych. Nigdy nie wiadomo, czy ktoś się pojawi lub nie ze względu na patrol, gotującą się wodę, czy po prostu dlatego, że ta osoba już nie żyje. To było gorsze niż strzelanie do okupanta z myślą, czy obca kula nie trafi akurat ciebie.
Renard szybko odgonił te negatywne myśli od siebie, widząc Jacquesa, a potem tę dziewczynę, chyba Claire miała na imię. Oboje przywitał swoim niepoprawnie optymistycznym uśmiechem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content
PisanieTemat: Re: Klinika weterynaryjna   

Powrót do góry Go down
 
Klinika weterynaryjna
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Sous le ciel de Paris :: Paryż :: Prawy brzeg :: Opéra-
Skocz do: