IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Klinika weterynaryjna - Page 2


Share | 
 

 Klinika weterynaryjna

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Klinika weterynaryjna   Pią Sie 19, 2016 8:15 am

First topic message reminder :



Klinika weterynaryjna

Choć klinika, podobnie jak szpitale czy przychodnie, podczas wojny nie dysponuje tak dużym zasobem medykamentów jak wcześniej, wciąż działa, starając się jak najlepiej leczyć pupili z całego Paryża. Wśród klientów znajdują się zarówno owczarki niemieckich oficerów jak i psy czy koty zwyczajnych mieszkańców. Panujące w stolicy warunki dość często uniemożliwiają wyleczenie każdej choroby czy przeprowadzenie skomplikowanego zabiegu, jednak wykwalifikowany weterynarz robią co może, aby pomóc tak zwierzętom jak i ich właścicielom. Przy klinice znajduje się również niewielki sklep zoologiczny i choć nie posiada on tak bogatego asortymentu, dość często służy pomocą w opiece nad zwierzętami, zaopatrując klientów w różne akcesoria czy zwierzęce przysmaki.
Właścicielem kliniki jest Rene Sorel.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
The author of this message was banned from the forum - See the message


avatar
ruch oporu
PisanieTemat: Re: Klinika weterynaryjna   Czw Kwi 06, 2017 12:01 pm

Czekałem na jakąś reakcję ze strony pozostałych, chociażby krótkie pytanie w celu upewnienia się czy wszystko zapamiętali bądź zrozumieli, jednak najwyraźniej się przeliczyłem. Cisza, która panowała trochę mnie zaniepokoiła, zdusiłem jednak westchnienie, licząc na to, że wszystko będzie w porządku. I, że to ja, a nie inni będę odpowiadać na pytania. Przynajmniej Renard zgodził się usiąść obok mnie w samochodzie. Miałem nadzieje, że jego wiedza pomoże nam dotrzeć na miejsce szybko i sprawnie, co prawda mieliśmy w raporcie i na mapie potrzebne dane, jednakże każda dodatkowa informacja od kogoś, kto już tą drogą jechał i był na miejscu, mogła się okazać na wagę złota.
Myśl o tym przypomniała mi jeszcze o jednej kwestii, lecz zanim zdążyłem ją poruszyć drzwi wyjściowe znowu się otworzyły, a na zaplecze wszedł ostatni z kompanów. Skinąłem głową słysząc usprawiedliwienie.
- Jasne, zdarza się. Czyli jesteśmy prawie… - urwałem, bo oto drzwi ponownie się otworzyły, a do pomieszczenia weszła młoda dziewczyna. Skinąłem jej głową, a słysząc wytłumaczenia zmarszczyłem na chwilę brwi. – Ale wszystko w porządku? – upewniłem się. Jeszcze tego brakowało by patrol zawitał na tyłach mojej kliniki.
Szybko ruszyłem po dwa pozostałe plecaki (po tym jak dostałem informację, że towarzyszyć nam będzie trzecia osoba udająca praktykanta przygotowałem plecak zapakowany w ten sam sposób, już bez pomocy Morgane) i podałem je nowym osobom, by zaraz po tym pośpiesznie powtórzyć wcześniejsze wyjaśnienia. Miałem nadzieję, że tym razem niczego przypadkiem nie pominąłem.
- Enzo ma rację – potwierdziłem słowa kolegi, po czym wskazałem w stronę drzwi. – Wyjdźcie pierwsi, ja zamknę klinikę. Jak wsiądziemy do auta niech najlepiej każdy zapozna się z raportem i mapą. To bardzo przydatne, by wszyscy wiedzieli czego może się spodziewać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Re: Klinika weterynaryjna   Czw Kwi 06, 2017 8:29 pm

Na całe szczęście spóźnialscy nie przyprowadzili za sobą do kliniki patrolu, ani innego problemu. Powitani zostali wyrazami ulgi, a także szybkimi instrukcjami; Claire i Jacques wysłuchali więc jak Rene powtarza swoją przemowę sprzed chwili i zdołali zapamiętać najważniejsze informacje dotyczące fortelu.
Enzo trzymał rękę na pulsie, a jego uwaga sprawiła, że zebrani podnieśli się ze swoich miejsc, gotowi do wyruszenia w drogę. Zgodnie z ustaleniami sprzed chwili samochód prowadzić miał Rene, a miejsce obok niego należało do Damiena, tak więc reszcie załogi pozostawało wspięcie się na przyczepę - ta nie miała okien ani prześwitów, na szczęście na wyposażeniu misji znajdowały się latarki. Po przeciwległych stronach paki zamocowano ławki, a podłoga była zamieciona, choć Jacques niewątpliwie mógł przez chwilę przypomnieć sobie widok jaki zastał, gdy po raz pierwszy otworzył drzwi przyczepy. Informacja od Claire była jak najbardziej sprawdzona, a pełny bak auta miał zapewnić im możliwość przedostania się do gospodarstwa i z powrotem nawet przy konieczności nadrobienia kilometrów w wyjątkowych sytuacjach.
Gdy weterynarz zamykał swoją klinikę, reszta członków Ruchu Oporu czym prędzej zajmowała swoje miejsca. Pod opiekę Darcy powierzono list z raportem, który dziewczyna zamierzała odczytać w trakcie jazdy; przyczepa oraz szoferka nie było połączone, dlatego po odpaleniu silnika komunikacja między uczestnikami misji miała być utrudniona.
Claire, Darcy, Enzo i Jacques zajęli miejsce na ławkach, Damien zadbał o zamknięcie przyczepy po czym wrócił na swoje miejsce, a gdy Rene upewnił się, że drzwi na zaplecze są dokładnie zamknięte, zajął miejsce za kierownicą i misja dosłownie wyruszyła spod kliniki.
Dobiegała godzina szesnasta, jednak istniała jeszcze możliwość ominięcia tłocznych o tej porze paryskich ulic. Droga do Zakonu Najświętszego Serca była prosta, a stamtąd mieli pomknąć prosto do gospodarstwa, mijając malownicze pola uprawne. Czy szczęście dopisywało rebeliantom na tyle, by nie natknęli się oni na niemiecki patrol?


TECHNICZNIE
Każda osoba rzuca kością k100, gdy suma oczek wyniesie 100, dotrzecie na miejsce. Jeśli ktoś wyrzuci 1 oczko, po drodze czekać będzie na Was patrol, który zostanie oczywiście opisany przez MG. Jeśli komuś wypadnie 100 oczek za jednym razem, reszta nie musi już rzucać kością.

Na odpis macie 72 godziny, a kolejny post Mistrza Gry pojawi się w niedzielę wieczorem.
Jeżeli wiecie, że nie jesteście w stanie odpisać w ciągu czasu, jaki podał Mistrz Gry, koniecznie poinformujcie go o tym w prywatnej wiadomości. Możecie określić również, co Wasza postać planowała zrobić.

Uwaga! Brak odpisu w dwóch kolejkach z rzędu i niepoinformowanie wcześniej Mistrza Gry wiązać się będzie z obniżeniem rzutów kością danej postaci o 10 oczek do końca misji.

EKWIPUNKI:
 

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
ruch oporu
PisanieTemat: Re: Klinika weterynaryjna   Czw Kwi 06, 2017 9:30 pm

Nie jestem w stanie się odezwać, choć próbuję kilka razy. Wmawiam sobie, że i tak nie miałam przecież niczego istotnego do powiedzenia - po co się odzywać, jeśli jedynym co masz do przekazania jest "w porządku" albo "mhm"?
Czekam jednak na jakieś objawy tego, że tu i teraz muszę wszystkich przeprosić i wyjść - na ból w klatce piersiowej, na przyspieszone, płytkie oddechy, na odcięcie się od rzeczywistości - i nic z tego nie nadchodzi. Słyszę przyspieszone bicie mojego serca i w jakiś sposób mnie to uspokaja.
Jestem mądra, to jedyne co mam. Muszę taka być teraz - jeśli zawiodę tych ludzi, będzie źle, choć mój mózg nie jest w stanie sprecyzować co dokładnie się stanie. Nigdy nie jest w stanie tego zrobić, ale i tak zawsze go słucham. To silniejsze ode mnie.
Dostaję do ręki raport i choć parzy mnie w dłoń, w jakiś sposób mnie to pobudza - muszę dać radę, muszę być silna, bo inaczej zawiodę tych ludzi. Zawiodę też samą siebie, ale to się nie liczy.
Wsiadam ze wszystkimi do pojazdu i zajmuję miejsce na ławce. Ciemność mnie uspokaja, bo wiem, że nie muszę ukrywać wyrazu mojej twarzy.
Latarką oświetlam papier i choć pierwsze kilka prób odezwania się nie udaje się ani trochę, w końcu udaje mi się wydusić z siebie całkiem wyraźne słowa.
- W porządku - mówię, zdobywając się nawet na lekki uśmiech w stronę wszystkich, chyba jedynie dlatego, że wiem, że nie będzie go zbytnio widać. - Zakon od gospodarstwa dzielą 24 kilometry, istnieje zagrożenie kontroli na tym odcinku - zaczynam mówić i choć mój głos nieco się chwieje, to i tak jest lepiej niż myślałam. Biorę głęboki wdech i mówię dalej, próbując zdystansować się od wszystkiego i po prostu czytać - Dom ma parter, piętro i strych, drzwi wejściowe dość ciężko otworzyć. Z okna na strychu jest dobry widok na wszystko. Stodołę również ciężko otworzyć, ale powinien zmieścić się w niej samochód. W oborze jest kolejny dobry punkt obserwacyjny. Za oborą i stodołą znajduje się ścieżka na polanę, a w ziemiance na terenie gospodarstwa jest broń i naboje, nie wiadomo czy da się z niej wystrzelić. Musimy uważać też na ewentualnych szabrowników. - końcówka mojej wypowiedzi wydaje mi się automatyczna, tak jakbym to nie ja ją czytała. Przez moment boję się, że znów wpadam w stan, którego nienawidzę - kiedy wydaje mi się, że nic wokół mnie nie jest realne, że nie umiem rozmawiać z ludźmi, którzy wydawać by się mogło, są na wyciągnięcie ręki - ale to chyba tylko próba zdystansowania się od tego, co robię.
Mam nadzieję, że wszystko było dla wszystkich zrozumiałe, bo spodziewam się dopytywania i narzekania i kwestionowania mojej roli w tym wszystkim. Opieram głowę na kolanach i próbuję pozbyć się czarnych myśli - albo przynajmniej skupić się na tym, co jest do zrobienia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Re: Klinika weterynaryjna   Czw Kwi 06, 2017 9:30 pm

The member 'Darcy Laurent' has done the following action : rzut kością


'Kość K100' : 97
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
ruch oporu
PisanieTemat: Re: Klinika weterynaryjna   Nie Kwi 09, 2017 12:41 am

Jej widok przyniósł ulgę.
Jeszcze przed momentem próbował zignorować nieznośne napięcie mięśni, które zalęgło się na wysokości karku i cierpliwie promieniowało aż do łopatek, ściągając je w nerwowym skurczu – teraz śledził spojrzeniem każdy ruch Claire, uśmiechając się samymi kącikami ust na widok jej skruchy. Była jedyną osobą (a przynajmniej jedyną, jaką znał Jacques), która potrafiła przepraszać za coś, co nie było jej winą. Niemieckie patrole miały to do siebie, że zwykle pojawiały się nieproszone, więc trudno wyobrazić sobie, by ktokolwiek odczuwał wobec Claire złość – Sevigny nie czuł jej na pewno, obserwując wędrówkę przyjaciółki od drzwi do własnego ramienia, za którym najwyraźniej próbowała się ukryć. Jacques nie miał czasu, aby zasypać ją serią pytań, przyznać się do własnego spóźnienia ani obdarzyć nawet cichym słowem otuchy – przenosząc spojrzenie na weterynarza, po omacku odnalazł dłoń Claire i delikatnie zamknął ją w uścisku własnych palców; trwający nie dłużej niż kilka sekund gest był wypracowanym przed laty, niewymagającym słów przekazem, w którym zaklęte zostało to – poniekąd naiwne – wszystko będzie dobrze. Cztery, być może pięć uderzeń serca później uwolnił jej dłoń z pełnego otuchy uścisku, którego potrzebował w równej mierze (a może bardziej?), co Claire. Teraz pełnię uwagi skupił na słowach wypowiadanych przez weterynarza, starając się zapamiętać co trudniejsze terminy, i naprędce przeglądając zawartość plecaka, by dopasować nazwy do przedmiotów. Ktoś wspomniał o tym, że najwyższa pora ruszać, ktoś inny rozdzielił zadania i nim ktokolwiek na dobre zdołał oswoić się z myślą, iż żarty absolutnie dobiegły końca, wszyscy opuszczali klinikę i kierowali się do samochodu. Jacques – już przy pace sięgając po własną latarkę i oświetlając wnętrze naczepy – nie mógł wyzbyć się wspomnienia piachu, który zastał w aucie przy okazji jego kradzieży. Wciąż nie potrafił zrozumieć, w jakim celu został rozsypany, i przez ulotny moment żałował, że nie spróbował sprawdzić tego samochodu, zadać w Paryżu kilka pytań – zreflektował się jednak, iż to mogłoby wzbudzić jedynie niezdrowe zainteresowanie, więc aktualny stan rzeczy (chwilowo) mu odpowiadał. Nim sam wsiadł do paki, poczekał, aż zrobioną to dziewczyny, dla pewności i czystego sumienia upewniając się, że żadna nie padnie ofiarą wysokiego podestu – w końcu sam wsiadł do wnętrza, już po chwili rozpraszając snopem światła ciemność, jaka zapanowała po zamknięciu drzwi. Darcy przystąpiła do odczytywania raportu, z którego jasno wynikało, że muszą podzielić zadania i wyznaczyć warty w przynajmniej dwóch miejscach – Jacques wolał jednak nie wychylać się przed szereg z własnymi osądami, zwyczajnie nie uważając, aby był kimś, kto może wydawać polecenia.
Choćby dlatego, że był tu mniej dla sprawy, a bardziej dla Claire – nawet teraz, w pozornie bezpiecznej ciężarówce, upewniał się co chwilę, że jest bezpieczna. Oboje musieli być dzisiaj twardzi i odstawić na bok własne wątpliwości – ich wszystkich czekało przecież jeszcze wiele prób.
A ta była jedną z łatwiejszych.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Re: Klinika weterynaryjna   Nie Kwi 09, 2017 12:41 am

The member 'Jacques Sevigny' has done the following action : rzut kością


'Kość K100' : 19
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
The author of this message was banned from the forum - See the message


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Re: Klinika weterynaryjna   Nie Kwi 09, 2017 12:45 pm

The member 'Enzo Fenouil' has done the following action : rzut kością


'Kość K100' : 68
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
ruch oporu
PisanieTemat: Re: Klinika weterynaryjna   Nie Kwi 09, 2017 5:06 pm

Odczekałem chwilę, aż wszyscy wsiądą do samochodu, by następnie samu otworzyć drzwi od strony kierowcy i zająć szybko swoje miejsce. Nie odpaliłem jednak od razu, nasłuchiwałem jeszcze przez chwilę, czy pozostali nie będą próbować wysiąść jeszcze z przyczepy, ale kiedy już upewniłem się, że wszystko jest w porządku wsunąłem kluczyk do stacyjki.
- No to w drogę – powiedziałem, po czym odpaliłem i ruszyłem przed siebie.
Przez pierwszych parę chwil nie odzywałem się w ogóle, skupiając się na drodze i na tym by bezpiecznie wyprowadzić nas z Paryża. Obawiałem się trochę, że jakimś cudem nasz samochód przyciągnie czyjąś uwagę, że zostaniemy zatrzymani na terenie Paryża, jednak na szczęście tak się nie stało. Udało nam się spokojnie wyjechać poza granice miasta i choć wiedziałem, że to wcale nie oznacza już sukcesu jakoś lżej zrobiło mi się na duchu, gdy mknęliśmy powoli polną drogą.
Odetchnąłem więc z ulgą i zerknąłem na chwilę w stronę Damiena.
- Opowiedz mi coś więcej o gospodarstwie – poprosiłem. – Znam już co prawda historię od Margot, a także z raportów, ale przyda się też drugi punkt widzenia. Widzieliście gdzieś w okolicy miejsce, w którym mogły bytować zwierzęta? Przyda się znajomość takiego w razie czego, gdyby potrzebne było tłumaczenie się przed jakimś patrolem.
Uśmiechnąłem się nawet lekko by zachęcić młodzieńca do mówienia.


Ostatnio zmieniony przez Rene Sorel dnia Nie Kwi 09, 2017 5:06 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Re: Klinika weterynaryjna   Nie Kwi 09, 2017 5:06 pm

The member 'Rene Sorel' has done the following action : rzut kością


'Kość K100' : 28
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
ruch oporu
PisanieTemat: Re: Klinika weterynaryjna   Nie Kwi 09, 2017 9:39 pm

Tak, to nic, o co musimy się martwić  - wymamrotała, zanim jeszcze czmychnęła do przyjaciela.
Krótki uścisk dłoni Jacquesa przyniósł efekt – każde uderzenie serca podczas tego momentu powodowało, że napięte mięśnie Claire się rozluźniały coraz bardziej, aż w końcu mogła ostatecznie odetchnąć i choć w dalszym ciągu nie tryskała pewnością siebie, była już znacznie spokojniejsza. Trąciła lekko ramię przyjaciela, niewerbalnie, w wypracowany dawno temu sposób oznajmiając mu, że jest już lepiej. Przy nim zawsze było – prędzej czy później zawsze udawało mu się sprawić, że choć na chwilę jej usta rozciągały się w szczerym uśmiechu, choć na chwilę wszystkie jej problemy i zmartwienia stawały się lżejsze. To dużo.
Już w pełnym skupieniu wysłuchała słów weterynarza, starając się zapamiętać jak najwięcej z tego, co mówił – od tego w końcu mogło wiele zależeć, kiedy, tfutfu, zatrzyma ich jakiś patrol. Muszą wypaść jak najbardziej przekonująco. Dopiero po zapoznaniu się z zawartością plecaka rozejrzała się wokoło i zobaczyła, z kim przyjdzie jej wypełniać tę misję. Oprócz Enza nie znała nikogo osobiście, choć imiona niektórych kojarzyła. Zawiesiła spojrzenie na Fenouilu nieco dłużej, przypatrując mu się z pozoru bez większej uwagi, ale sam zainteresowany mógł wyczytać w jej spojrzeniu ostrzeżenie – po prostu musiał zdawać sobie sprawę z tego, z jakiego powodu.
Bez słowa wyszła z kliniki i wdrapała się do paki, a w jej głowie momentalnie pojawiło się wspomnienie tego, jak we trójkę dostarczyli samochód pod klinikę.  Skupiła się jednak na przywoływaniu w pamięci uśmiechniętej twarzy Floriana niż tego, że ona sama nie najlepiej wypadła na tej misji. Że trochę nawaliła. Skrzywiła się mimowolnie, cicho wdychając i z mocnym postanowieniem, że dzisiaj nie pozwoli sobie na absolutnie żadną słabość i żaden błąd, zajęła miejsce na jednej z dwóch ławek. Miejsce w kącie, idealne, żeby się schować, jakby panująca wokoło ciemność nie była wystarczającym schronieniem.
Wsłuchała się w słowa czytającej raport ze zwiadu dziewczyny, w głowie wizualizując sobie gospodarstwo. Zaniepokoili ją ci szabrownicy, którzy mogli sprawić im naprawdę sporo kłopotu, gdyby się pojawili… ale może dopisze im szczęście? Może, ewentualnie, ich liczebność odstraszy nieproszonych gości? Oby. Oparła się plecami o ściankę paki, przymykając na chwilę oczy. Ciekawe, ile potrwa podróż… i czy nikt ich nie zatrzyma po drodze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Re: Klinika weterynaryjna   Nie Kwi 09, 2017 9:39 pm

The member 'Claire Guenet' has done the following action : rzut kością


'Kość K100' : 97
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Re: Klinika weterynaryjna   Nie Kwi 09, 2017 10:26 pm

Gratulacje, bez przeszkód dotarliście do gospodarstwa!
Następuje przekierowanie do tej lokacji.

| zt dla wszystkich
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content
PisanieTemat: Re: Klinika weterynaryjna   

Powrót do góry Go down
 
Klinika weterynaryjna
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Sous le ciel de Paris :: Paryż :: Prawy brzeg :: Opéra-
Skocz do: