IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Butte-Montmartre - Mieszkanie nr 12


Share | 
 

 Butte-Montmartre - Mieszkanie nr 12

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Butte-Montmartre - Mieszkanie nr 12   Wto Sie 23, 2016 9:02 pm



Mieszkanie nr 12

Butte-Montmartre, prawy brzeg Sekwany. Paryż, Francja pod okupacją niemiecką.

Mieszkanie położone jest w dzielnicy Butte-Montmartre, w jednej z odnowionych kamienic. Istotne jest, że wszędzie jest blisko, a co najważniejsze Fleur ma niedaleko do swojej pracy. Mieszkanie jest nieduże i bardzo przytulne. Składa się z dwóch pokoi, salonu, małej kuchni i łazienki. Aranżacja podkreśla sytuację materialną Fleur. Jedynym mankamentem jest fakt, że dzielnicę Czerwonych Latarni często odcina się od prądu, jednakże da się wytrzymać.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
cywile
PisanieTemat: Re: Butte-Montmartre - Mieszkanie nr 12   Sro Sie 24, 2016 12:06 pm

start

Kolejny raz musiała się pakować i upychać wszystkie rzeczy w dwie małe walizki. Siedząc na jednej, kilka minut walczyła z zamkiem, który wcale nie chciał się dopiąć. Przygotowana przez staruszkę, u której ulokował ją ojciec, wcale nie chciała przyznać jej racji. Podświadomie jednak wiedziała, że kobieta słusznie zaproponowała jej przeprowadzkę. Chciała, żeby nastolatka była bezpieczniejsza. Wydawało się, że ma większą szansę u boku panny Levittoux.
Chociaż z niezadowoleniem przyjęła decyzję swej opiekunki, wyznaczającej jej rolę pomocy domowej, szła przez miasto, z trudnością niosąc walizki. Ubrana w ciężki, szary płaszcz po matce, niemal wtapiała się w stare kamienice i brudny śnieg, jaki jeszcze pozostał na ulicach.
Zmęczona i zgrzana mimo niskiej temperatury, pojawiła się w końcu przed drzwiami mieszkania. Zamiast jednak zapukać, postawiła walizki na podłodze i wlepiła oczy w numer. Nie miała pojęcia kto jej otworzy. Nie wiedząc wiele o kobiecie, dla której miała być teraz pomocą, miała nadzieję, że nie trafi na starą jędzę. Czując, że nie da się wykorzystywać, zacisnęła usta w wąską linię i spojrzała na swe warkocze, ciasno splecione.
Gdyby nie fakt, że Ali nie chciała przynosić wstydu rodzinie, rozwiązałaby włosy i pozostawiła je w nieładzie. Ot, ze złośliwości, której nikt inny nie rozumiał. Ale porzucając myśli, w końcu uniosła rękę i mocno zapukała do drzwi. A gdy te się otworzyły, z zaskoczeniem spojrzała na młodą, piękną kobietę.
- Alizée Chatelain.
Przedstawiła się, mając nadzieję, że starsza opiekunka nie zapomniała wyjawić jej nazwiska. Wolałaby nie tłumaczyć, że przyszła tu z polecenia, jako nowa pomoc domowa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
cywile
PisanieTemat: Re: Butte-Montmartre - Mieszkanie nr 12   Sro Sie 24, 2016 1:12 pm

rozdziewiczam Fleur pierwszą grą fabularną.

Fleur borykała się z bezsennością. Często myślała o swojej przyszłości i przeszłości zarazem. To bowiem od przeszłości zależy nasza przyszłość. Czy byłaby szczęśliwsza, gdyby tamtego dnia Niemiec nie zawrócił jej w głowie? A co gdyby tak nagle jej nie porzucił? Czy to możliwe, aby ją wykorzystał i zostawił? Biła się z myślami wiedząc, że czasu nie zmieni, a odpowiedzi na te pytania tak szybko się nie pojawią. Często pisała. Chciała przelać swoje przemyślenia na pergamin. Kochała zapach pergaminu. Zresztą, bardzo łatwo przyzwyczajała się do wszystkiego. Przez to cierpiała. Nie była rozkapryszoną panienką, raczej nieszczęśliwą na własne życzenie. Mogła przewidzieć, że romans z okupantem nie przyniesie nic dobrego. Niemcy czynili złe rzeczy i Fleur była tego świadoma. Często słyszała niemiecki akcent. Zapewne coś knuli. Nawet niemieckie Ich liebe dich brzmi jak rozkaz rozstrzelania. Chociaż w ustach jej Niemca brzmiało to jak miód na uszy. Było-minęło.
Dzień w Paryżu był dość chłodny. W tym momencie Fleur siedziała w salonie, przeglądając fotografie. Wyrwana ze swojego świata, pukaniem do drzwi, ocknęła się i odłożyła fotografie na stoliku. Dopiero teraz sobie przypomniała, że ma przyjść młoda dziewczyna, która miała jej pomagać. Służba to za duże określenie. Fleur była samodzielna, a tak młoda dziewczyna zapewne nie miała doświadczenia.
Otworzyła w końcu te cholerne drzwi, chociaż była w takim nastroju, że nie miała ochoty się gościć. Ujrzała skromną, rudą dziewczynę z pięknymi warkoczami. Gdy rzeczona się odezwała, Fleur uśmiechnęła się delikatnie i otworzyła szerzej drzwi.
- Fleur Marié Levittoux. - Przedstawiła się z subtelnym akcentem. W końcu mawiali, że francuski to język miłości. - Wejdź, nie gryzę. - Nie zamierzała przypominać dlaczego Alizée się tutaj znalazła.
Kobieta zaprosiła ją do salonu, a sama usiadła na pstrokatym, aczkolwiek klimatycznym fotelu i wyciągnęła cygaro z paczki.
- Czuj się jak u siebie. - Odparła grzecznościowo, zapalając cygaro zapalniczką. Przez chwilę się zaciągnęła, przymykając oczy, rozkoszując się tą chwilą. Po chwili spojrzała na młodą kobietę, jakby sobie przypomniała o jej istnieniu. - Usiądź. - Wskazała dłonią na drugi fotel. Zlustrowała ją uważnie wzrokiem i uśmiechnęła się zachęcająco, trzymając wymownie cygaro pomiędzy palcami. - To powiedz, co umiesz robić? - Zapytała, nie spuszczając z dziewczyny wzroku. Miała nadzieję, że nie wyszła na oschłą jędzę, ale nie chciała też dać sobie wejść na głowę. To ona była Panią tego domu i goście powinni czuć respekt. Niemniej jednak czasy były na tyle ciężkie, że w głębi serca Fleur cieszyła się z towarzystwa. Może nawet zapomni o tym Niemcu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
cywile
PisanieTemat: Re: Butte-Montmartre - Mieszkanie nr 12   Sro Sie 24, 2016 1:44 pm

Pochyliła się i sięgnęła po dwie walizki, słysząc i widząc zaproszenie do środka. Z wnętrza biło ciepło i przyjemny zapach, kuszący do rozgoszczenia się. Alizee jednak nieco nieśmiało przekroczyła próg obcego mieszkania, nie zapominając o wytrzepaniu butów na wycieraczce. Zaciskając palce na rączkach walizek, przeszła dalej, rozglądając się po mieszkaniu. Zupełnie różniło się ono od skromnego mieszkania staruszki.
Idąc za Fleur, Ali weszła do salonu, zatrzymując się tuż za jego drzwiami. Przesuwając spojrzeniem po pokoju, na moment zapomniała o walizkach, ale chwilę później odłożyła je na podłogę. Zerkając na blondynkę, nie widziała w niej zołzy, chociaż nie zamierzała ot tak szybko zaufać. Dopiero po pozwoleniu, usiadła na wskazanym fotelu. Powoli rozpinając płaszcz, odchrząknęła, nie spodziewając się pytania.
- Sprzątać i gotować. Tata nauczył mnie pierwszej pomocy.
Odpowiedziała, nawet nie wiedząc, że ma przed sobą osobę, której przyda się ktoś ogarnięty. Alizee nie panikowała na widok krwi ani utrat przytomności. Już nie, chociaż na początku odczuwała zbyt wielki stres, by reagować samoistnie. Na szczęście pod okiem ojca, wyrobiła sobie instyktowne odruchy.
Zgarniając rudy kosmyk za ucho, rozchyliła poły płaszcza i zaczęła go zsuwać z ramion. Ubrana schludnie i prosto, wydawała się całkiem grzeczna. Chociaż pozory zawsze myliły.
- Mogę robić zakupy, ale dopiero popołudniu, bo chodzę jeszcze do szkoły. Potrzebuję więc też jednej godziny, wieczorem na naukę.
Wyprostowała się, składając dłonie na kolanach. Czy Fleur była zaskoczona warunkami młodej dziewczyny. Spodziewała się, że rudzielec odważy się takie wysnuć?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
cywile
PisanieTemat: Re: Butte-Montmartre - Mieszkanie nr 12   Pią Sie 26, 2016 3:15 pm

Podczas rozmowy z młodą dziewczyną, popatrzyła kątem oka na dwie walizki, by po chwili ponownie wrócić wzrokiem do młodziutkiej Alizée. Zauważyła, że rudowłosa ślicznotka była nieco zestresowana. Miała pewnie syndrom grzecznej uczennicy. Ja, przynajmniej, prywatnie mam taki syndrom, że w niebezpieczeństwie i nerwowej sytuacji z obcymi robię się nad wyraz spokojna i grzeczniutka. Alizée właśnie tak w tej chwili wyglądała. Fleur mogła zgasić tego papierosa, aby nie truć młodocianej. Mogła, ale tego nie zrobiła. To było uzależnienie. Poza tym miała małą paczuszkę cygar i w tej chwili zostało jej tylko cztery sztuki. To zbyt mało, aby traktować je w tak rozrzutny sposób.
- Taaaaaak. - Zatrzymała dym w swoim gardle, a ten przyjemnie połechtał jej krtań. Laicy już by się zadusili na śmierć, albo zakrztusili, a Fleur odczuwała z tego powodu przyjemność. Patrząc na niewinną twarz rudowłosej, wypuściła chmurę dymu i uśmiechnęła się nikle, strzepując popiół. - Nie wymagam zbyt wiele. Liczę tylko na posłuszeństwo. Aha! Kradzieży nie toleruję. Jeżeli masz takie skłonności to wyjdź już teraz, bo gdy Cię nakryję nie będę już taka łaskawa. - Nie miała serca dla złodziei. Uważała, że takim powinno się ręce ucinać. Po chwili jednak zmiękła, gdy dowiedziała się, że Alizée jeszcze się uczy. Ciekawe jakie dziewczyna miała predyspozycje i do czego żywiła pasję. A może to sztuka? O Boże! Miałyby wspólne tematy. Wyrwana ze swoich przemyśleń, wyszeptała tylko:
- Rozumiem. Nie ma problemu. - Po czym spojrzała raz jeszcze na walizki, a później na skromną Alizée. Chyba nie wiodło jej się najlepiej. Fleur potrafiła być oschła, ale nie chciała robić krzywdy tej słodkiej buźce. - A kwestia finansowa? Ile byś chciała dostawać pieniędzy? - Zapytała nagle, jak gdyby to był temat jak każdy inny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
cywile
PisanieTemat: Re: Butte-Montmartre - Mieszkanie nr 12   Sob Sie 27, 2016 10:30 am

Gdyby tak spytać się Alizee, ucieszyłaby ją myśl o tym, że dobre pierwsze wrażenie wywarła. Niestety jednak kolejne skutecznie odsuwały obraz grzecznej, cichej panienki. Ale niech się ona może najpierw rozpakuje!
Obserwując jak Fleur się zaciąga, rudzielec sam nabrał ochoty na spróbowanie. Wydawało się, że palenie jest niezwykle przyjemnym doznaniem, a teraz, pod nieobecność ojca, Alizee mogłaby poznać smak papierosa.
- Nie jestem złodziejką!
Oburzyła się natychmiast na wspomnienie. Marszcząc czoło, zachmurzyła się z niezadowoleniem. Bo jak coś takiego mogło w ogóle przyjść do głowy! Twarz na nowo pojaśniała zaledwie chwilę później. Chociaż nie przez wzgląd na wspomnienie pieniędzy.
- Jak pani uważa. Nie spodziewałam się wynagrodzenia, oprócz posiłków i dachu nad głową. Pani Depardieu tylko o tym wspomniała.
Zamyślenie wymalowało się na twarzy Alizee, która nie miała pojęcia jak inaczej mogłaby odpowiedzieć. Była świadoma, że czasy są trudne i pytanie Fleur było niemalże szokiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
cywile
PisanieTemat: Re: Butte-Montmartre - Mieszkanie nr 12   Sob Sie 27, 2016 11:39 am

Doskonale rozumiała jej oburzenie. Nikt nie chciałby być uważany za złodzieja i to od pierwszego spotkania. Niemniej jednak Fleur nie przejęła się zbytnio jej podniesionym tonem. Wzruszyła delikatnie ramionami i zaciągnęła się jeszcze mocniej.
- Wiesz, gdybyś była na moim miejscu i wpuszczałabyś pod swój dach nieznajomą osobę to też byś o to zapytała. Gwarantuję. - Odparła pewnym siebie głosem, po czym nachyliła się do młodej kobiety, jakby chciała jej wyjawić naprawdę wielki sekret. - Pamiętaj! W dzisiejszych czasach nie można nikomu ufać. Słyszysz? N - i - k - o - m - u. - Wyszeptała, po czym wróciła do wcześniejszej pozy. Gdy usłyszała o Pani Depardieu błądziła wzrokiem po salonie, jakby chciała sobie przypomnieć kim jest owa kobieta. Mniejsza z tym. Fleur uśmiechnęła się nikle, po czym wstała z fotela i ostentacyjnie poprawiła swoją sukienkę.
- Skoro nie masz większych oczekiwań, aniżeli zagwarantowanie posiłku i dachu nad głową to wrócimy do tego tematu kiedy indziej. - Odparła z przekąsem. - Chodź. Pokażę Ci twój pokój i oprowadzę po reszcie mieszkania. - Dodała ochoczo, przechodząc z rudzielcem do następnych pomieszczeń.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
cywile
PisanieTemat: Re: Butte-Montmartre - Mieszkanie nr 12   Nie Sie 28, 2016 1:21 pm

- Ale żaden złodziej się nie przyzna.
Wtrąciła półgłosem, jakby tylko dla samej siebie. Wzruszając ramionami, pokręciłaby głową, ale zbyt mocno zainteresowały ją kolejne słowa Fleur. Nikomu nie można ufać? Rudzielec aż zmrużył oczy i sam podejrzliwie na kobietę spojrzał. Mimowolnie nachyliła się w jej stronę, ale zaraz wyprostowała się i zamrugała, by pozbyć zaciekawienia, bijącego ze źrenic. Kiwnęła głową, podnosząc się w ślad za gospodynią.
Zostawiając płaszcz na fotelu i walizki pod ścianą, wyszła z salonu, kierując się dalej.
- Mieszka pani sama?
Zapytała, rozglądając się po wnętrzach z zainteresowaniem. Przyglądając się szczegółom i zapisując w pamięci pierwsze wrażenia. Alizee miała nadzieję, że nie przyjdzie jej niańczyć żadnych dzieci, ani sprzątać za jakimś mężczyzną. Wystarczyło jej odnajdywać brudne skarpetki starszych braci.
- A chłopaka pani ma?
Dopytała jeszcze, po otrzymaniu odpowiedzi na pierwsze pytanie. Pierwszy raz ukazując swą ciekawość, mogła zachować się bezczelnie, ale nie kierowało nią nic złego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content
PisanieTemat: Re: Butte-Montmartre - Mieszkanie nr 12   

Powrót do góry Go down
 
Butte-Montmartre - Mieszkanie nr 12
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Sous le ciel de Paris :: Paryż :: Miejsca zamieszkania :: Prawy brzeg-
Skocz do: