IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Bar 'Loic'


Share | 
 

 Bar 'Loic'

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Bar 'Loic'   Sro Sie 24, 2016 9:10 pm



Bar 'Loic'

Na pozór zwykła całodobowa knajpa znajdująca się w dzielnicy Panthéon, można tu dostać wódkę, piwo, kawę. Niemcy nie zwracają na nią uwagi, gdyż niewielu z nich chce zaglądać do ciasnego i mało luksusowego lokalu. Jednak na zapleczu, do którego dostęp mają tylko wybrani, znajduje się punkt sprzedaży:

- narkotyków (opium, marihuana) - zdobywanych poprzez czarny rynek i marynarzy pływających do Afryki czy na Bliski Wchód.
- bimbru (produkowanego głownie we wsiach otaczających Paryż) - o to jest nietrudno. Spora ilość mieszkańców wsi produkuje go na własne potrzeby. Jednak za pewną opłatą są w stanie odsprzedawać jego zapas dla Loica

Andrij jest w stanie ukrywać to dzięki kilku skrytkom umieszczonym w lokalu. Część z nich znajduje się na zapleczu w podłodze, w suficie, za barem, czy w składzie z alkoholem przeznaczonym dla klientów. Bo czy ktoś zorientuje się, że odpowiednio rozcieńczony bimber nie jest oryginalną wódką? Narkotyki wystarczy schować w skrytki.

Zaplecze zawiera również osobny pokój, w którym Andrij mieszka. Co do zdobywania narkotyków i bimbru, to poprzez trzy lata spędzone we Francji Andrij miał dość czasu, żeby nawiązać kontakty z czarnym rynkiem.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
cywile
PisanieTemat: Re: Bar 'Loic'   Czw Sie 25, 2016 12:24 am

Było coś w tych podupadłych częściach Paryża, że przyciągały Milę. Czy to ze względu na to, że mało który okupant zwracał na nie uwagę? A może chodziło o to, że było w nich coś tajemniczego i innego niż te wszystkie ładne witryny sklepowe, które aż krzyczały "udawajmy, że jest normalnie, wciąż jesteśmy bogaci!"? Mila nie miała pojęcia, jednak wciąż na nowo trafiała w tego typu miejsca, za każdym razem z nowym zainteresowaniem. Niemal dziecinnym, choć przecież Lisova-Hamilton miała już dwadzieścia pięć lat. Wciąż w jakiś sposób pozostawała dzieckiem, które nie znało obowiązków, nawet te obowiązki mając.
Gdy dostrzegła bar, miała wrażenie, że jeszcze ani razu tu nie była. A szkoda, bo było to kolejne z tych miejsc, które ją przyciągały, pomimo że powinna na ich widok uciekać.
Weszła do środka bez wahania, ciekawa czy jest w tym miejscu coś bardziej tajemniczego niż zwykła tańsza knajpa, w której z całą pewnością nie można było liczyć na coś droższego i lepszej jakości.
Gdy weszła, zamówiła do picia w zasadzie pierwszą lepszą rzecz, która przyszła jej do głowy. Chodziło jej bardziej o poobserwowanie tego miejsca, a nie o to, żeby napić się konkretnej rzeczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
alianci
PisanieTemat: Re: Bar 'Loic'   Czw Sie 25, 2016 12:53 am

Widok młodej dziewczyny lekko zaskoczył Andrija. Co ona tu robi? Przecież młodzież zwykle nie zapuszcza się w takie miejsca. Może jest z ogłoszenia o pracę? - pomyślał właściciel baru. Młoda Francuzka jednak nie opuściła lokalu, zamiast tego spokojnym krokiem podeszła do baru i zamówiła piwo. Cóż, może rzeczywiście była z ogłoszenia? Sabuszkin z wyćwiczonym udawanym uśmiechem podał kobiecie zamówione piwo. Usiadł na stołku za barem, rozejrzał się po swoim lokalu. Ze pokojem omiótł wzrokiem swoich klientów - dwójka seniorów grających w kącie w szachy i ta młoda kobieta. Nie była brzydka, można powiedzieć, że nawet trochę się podobała Andrijowi, jednak... Opanuj się ośle. Nie uganiaj się za panienkami. "Żołnierz radziecki zawsze wypełnia misję do końca i nigdy nie daje się od niej odwieść" - skarcił się w myślach przypominając sobie jednocześnie jedną z formułek ze szkolenia.
- Przepraszam, pani jest może w sprawie pracy? Jeżeli tak, to od jutro może pani pracować - zapytał wyraźnym, lecz lekko ściszonym głosem. Ciekawe, bardzo ciekawe. Bo niby co robiłaby w tej dzielnicy i w tym miejscu? - taka myśl przemknęła przez głowę szpiega.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
cywile
PisanieTemat: Re: Bar 'Loic'   Czw Sie 25, 2016 1:00 am

Dostrzegła, że coś jej nie pasuje. No, nie tyle nie pasuje, co coś zdecydowanie nie było na swoim miejscu. Uniosła wzrok, dostrzegając, że barman ma na twarzy coś, co mogło być niepewnością. Czyżby nie spodziewał się osoby w wieku Mili w takim miejscu?
Cóż, lubiła zaskakiwać ludzi. Postanowiła jednak nie odzywać się, jako że ciekawa była czy nieznajomy sam się nie zdradzi z tym, o co Milę podejrzewa (bo pewnie musiało chodzić o coś podobnego, biorąc pod uwagę ten niepokój).
A może tylko jej się wydaje i we wszystkim widzi spisek, nawet jeśli go tam nie ma?
Zastanawiała się nad tym, kiedy jednak mężczyzna udowodnił jej, że Hamilton miała rację.
- Nie przyszłam co prawda na rozmowę o pracę, ale nie jestem pewna czy to mądre zatrudniać kogoś ot tak, bez żadnej rozmowy kwalifikacyjnej - stwierdziła, bo ta szybkość zatrudnienia potencjalnej pracownicy wydała się Mili dość podejrzana.
Albo to mężczyzna, który był najwyraźniej właścicielem nie należał do najroztropniejszych.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
alianci
PisanieTemat: Re: Bar 'Loic'   Czw Sie 25, 2016 1:32 am

- Myślałem, że widziała pani ogłoszenie. Wisi na drzwiach. - odruchowo, wręcz machinalnie odpowiedział Andrij, lecz po chwili wrócił do tego, co powiedziała dziewczyna. O co jej chodzi z tą rozmową kwalifikacyjną? Zapewne na tym burżuazyjnym zachodzie mają inne zwyczaje. Skoro mam działać wśród nich, to muszę udawać jednego z nich.
- Ach tak, rozmowa. Wyleciało mi z głowy. Chyba nie potrzebuję wielu informacji od pani, wystarczy mi zaangażowanie i chęci do pracy. - Andrij nie za bardzo wiedział co jeszcze mógłby powiedzieć, lub o co zapytać dziewczynę.
Jestem żołnierzem, nie przedsiębiorą. Myśl, myśl głąbie. Zacząłeś, to teraz brnij do końca.
- Nie wymagam zbyt wiele. Wystarczy, że zapamiętasz nazwy tych specyfików. - tu Andrij odwrócił się w kierunku butelek stojących na półce za barem i wskazał je ręką, po czym wrócił do poprzedniej pozycji - Nie będziesz tłukła kieliszków i myła podłogę. Dostawy przyjmuję osobiście. Tak... nie zaglądaj na zaplecze. Z resztą zamykam je na klucz, toaleta jest tam - szpieg wskazał ręką ciemny korytarz za załomem jednej ze ścian. - To chyba tyle. Często miewam znajomych - o nich również nie pytaj. Dostaniesz dzienną zmianę, bo w nocy kręci się tu spoko Niemców i dziwnych ludzi. To chyba tyle, kwestie pensji uzgodnimy od ręki. Jakieś pytana?
Andrij miał nadzieję, że dziewczyna nie należy do zbyt ciekawskich i oszczędzi mu zbędnych wyjaśnień. Pozostawało jedynie uzgodnić kwestie pieniędzy. Akurat o te nie musiał się martwić, jako jeden z niewielu nie narzekał na brak funduszy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
cywile
PisanieTemat: Re: Bar 'Loic'   Czw Sie 25, 2016 1:40 am

Uniosła brwi, patrząc w stronę drzwi, choć z tej strony na pewno nie mogła zobaczyć ogłoszenia.
Czy mężczyzna naprawdę nie wiedział o rozmowie kwalifikacyjnej?
Andrij mówił, ale ona tylko częściowo słuchała.
- Mówiłam już, nie przyszłam na rozmowę o pracę - powtórzyła i zmrużyła oczy. Spojrzała na mężczyznę z żywym zainteresowaniem w oczach.
Może wizyta w tym lokalu nie była stratą czasu.
- Nie jest pan stąd, prawda? - przechyliła głowę z zaciekawieniem - Raczej... wschód? Stamtąd skąd pochodzi moja rodzina też nie za często się słyszy o rozmowach o pracę.
Nie była pewna czy to mądre, mówić, że jej rodzina nie jest stąd, ale nie potrafiła trzymać języka za zębami w zasadzie to, nigdy.
- Tak poza wszystkim to nie wiem czy to mądre. Informować potencjalnego pracownika o takich rzeczach. To tylko wzmacnia ciekawość. Gdyby pan o niczym nie wspomniał, byłoby spore prawdopodobieństwo, że taka osoba nawet nie dostrzegłaby, że dzieje się coś podejrzanego. - stwierdziła, bo tak działało najwięcej osób, które pomagały Mili. Ta nieświadoma część, rzecz jasna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
alianci
PisanieTemat: Re: Bar 'Loic'   Czw Sie 25, 2016 2:34 am

Czy to aż tak widać, że nie jestem Francuzem? Widać trafiła się ciekawska, tak? Trudno, na takie mam już gotowy scenariusz.
- Dziadek pochodził z Polski, konkretnie z Warszawy. Matka zaś z Lwowa. - Andrija kłamał, lecz ani jego ciało, ani ton głosu nie zdradzały tego. Był szkolony do takich sytuacji
Nie podobało mu się, że dziewczyna napomknęła na temat zaplecza. Po co o tym wspominał? Trudno. Jednak skoro już tu przyszła, to musiał to wykorzystać - zatrudnić ją.
- Wie pani, zapomniałem się przedstawić. Jestem Loic. Loic Ruffier. - wypowiedział i z starannie wyćwiczonym uśmiechem spojrzał w oczy dziewczyny. Może jego sztuczna historia jakoś przekona dziewczynę? Miał nadzieję.
- W dzisiejszych czasach trudno o pracę, tym bardziej o prace dla Francuza. - teraz Andrij postanowił zagrać na uczuciach dziewczyny. - No ale trudno, skoro nie jest pani zainteresowana, to nie będę nalegać. Jednak miałem nadzieję, że taka piękna kobieta zechce przyjąć tę nie lekką, lecz opłacalną pracę. - przez jego głos przebijała się nutka smutku. Tak, to powinno na nią podziałać, musi trafić w jej uczucia.
- Nie musi pani płacić za piwo. Na koszt firmy. Nie mniej jednak miło było poznać.
Czyżby połknęła haczyk? Da się namówić? Mam nadzieję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
cywile
PisanieTemat: Re: Bar 'Loic'   Czw Sie 25, 2016 2:48 am

Uśmiechnęła się, zadowolona z siebie, choć wciąż niepewna tego, czy aby na pewno mężczyzna mówi prawdę. Z drugiej strony - po co miałby dla kogoś tak zwykłego jak Mila wymyślać całą historyjkę?
- Och - pokiwała głową - Polska. Z Polski do Rosji jest już blisko. Miło spotkać kogoś ze wschodu - w zasadzie to mówiła prawdę. Większość jej znajomych była Francuzami - z wyjątkiem jej męża, to znaczy - i całkiem miłe było spotkanie z kimś z jej rodzinnych okolic, nawet jeśli nie był to ten sam kraj.
- Mila. Lisova. - dodała, niemal zapominając o nazwisku, bo rzadko kiedy się zdarzało, że musiała je podawać. Należała do tych osób, które wyjątkowo szybko przechodzą z innymi na "ty". Może kwestia tego, że dwadzieścia pięć lat to było dla niej o jakieś pięć lat za dużo, nawet jeśli czuła się o wiele młodziej?
Słysząc komplement, uśmiechnęła się mimowolnie, chociaż podejrzewała, że nie jest on do końca szczery.
- Naprawdę zależy panu na pracowniku, skoro posuwa się pan do komplementów, hmm? Czyżbym była jedyną kandydatką? - gdy wypowiedziała te słowo, na nowo zwiększyła się jej czujność. Co prawda miejsce to nie należało do takiego, gdzie każdy dałby się pokroić za pracę w nim, jednak też i kilka bardziej zdesperowanych osób powinno się znaleźć.
- Naprawdę zatrudniłby mnie pan, kompletnie niczego o mnie nie wiedząc? Mogłabym być każdym. Szpiegiem. Donosicielem. Poszukiwanym przestępcą. A jednak jest pan skłonny zaryzykować? - spytała z zaciekawieniem, w dość ryzykowny sposób ujawniając trochę na swój temat, jednak chyba nie na tyle, żeby naprawdę wzbudzić jakieś podejrzenia.
A przynajmniej taką miała nadzieję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
alianci
PisanieTemat: Re: Bar 'Loic'   Czw Sie 25, 2016 3:17 am

Czyżby Andrij trafił na osobę z ruchu oporu? Może by to jakoś wykorzystać? Jednak na pewno nie warto się zdradzać, pod żadnym pozorem.
Słowa dziewczyny o pochodzeniu z Rosji trochę go zaskoczyły, przecież Francja nie była miejscem, do którego chętnie przybywali jego rodacy. Jednak może jej rodzina uciekała przed rewolucją? Sporo ludzi starało się wydostać z ogarniętej wojną Rosji. Co prawda Andrij znał te wydarzenia tylko z opowieścią ojca i przełożonych prędko nauczył się, że nie wyglądało to tak kolorowo.
Sabuszkin chwilowo odpłynął, jednak przypomniał sobie o osobie siedzącej na na przeciw niego.
- Czy jest pani jedyną kandydatką? Tak, to prawda. Ogłoszenie wisi tu już kilka miesięcy, jednak większość ludzi nie zapuszcza się w te rejony. Mam kilku stałych klientów, jednak żaden z nich nie nadaje się do tej pracy. To starcy i Niemcy, a takim nie dam pracy. - tak, te słowa był akurat faktem. Sami starcy przychodzący tu aby grać w szachy, warcaby, czasem karty. Niemcy zapuszczali się tu sporadycznie, żeby nie powiedzieć rzadko.
Co jednak do wzmianki dziewczyny o tym, że "być może" jest kimś poszukiwanym Andrij zaśmiał się w duchu. Nie, ta dziewczyna nie mogła być żadną z wymienionych przed siebie osób. Z resztą, nawet jeżeli to nic na niego nie znajdzie. Był bezpieczny.
- Więc twierdzi pani, że może mnie okraść? Proszę bardzo. Stąd nie ma co wynieść, chyba że te stoły i krzesła, ale tego raczej nie weźmie pani pod pachę, prawda? - Dodał lekko się śmiejąc. Nie, nie było to możliwe, przecież on cały czas był w lokalu.
- Więc pytam panią po raz ostatni - chce pani tę pracę? To dobre schronienie dla osoby poszukiwanej, czy szpiega. Niemcy bardzo interesują się życiem zawodowym zwykłych Francuzów. - tak, naigrywał się z niej, a jednocześnie lekko flirtował. Co z tego? Dziewczyna powinna ulec jego urokowi. Pomimo, iż był szkolonym do zabijania i zdobywania informacji komandosem, potrafił również czarować urokiem. Ten przynajmniej działał na dziewczyny w Kraju Rad. Czy może jednak dziewczyny z Europy to inna liga? Nie, powinno się udać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
cywile
PisanieTemat: Re: Bar 'Loic'   Czw Sie 25, 2016 4:04 pm

To prawda - trudno było spotkać we Francji kogoś z Rosji. Mila nie była pewna czy w ogóle miało to kiedykolwiek miejsce. Znała jedną rodzinę gdy jeszcze mieszkała w Wersalu i to byłoby na tyle.
- Rozumiem - pokiwała głową powoli.
Trzeba było przyznać, że to, co mówił Loic było przekonujące. Samo miejsce też było całkiem miłe, choć nie w typowym tego słowa znaczeniu.
- W sumie szkoda - zaczęła powoli, myśląc nad tym, co chce powiedzieć - Bo mogłabym się zgodzić. Brzmi pan przekonująco. Mam jednak miejsca, w których muszę być, nie zawsze o jednakowej porze, a praca tutaj chyba nie należy do tych elastycznymi godzinami, prawda? Więc, jak już mówiłam, szkoda. Na pewno jeszcze kiedyś tu zajrzę. - stwierdziła, zgodnie z prawdą, bo bar jej przypadł do gustu.
I trochę też rozbudził jej ciekawość - czyżby i Loic był handlarzem, takim samym jak Mila? A może działy się tu jeszcze bardziej interesujące rzeczy?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
alianci
PisanieTemat: Re: Bar 'Loic'   Czw Sie 25, 2016 6:13 pm

Odpowiedź dziewczyny lekko zdziwiła Rosjanina. Przecież takie osoby nie przychodzą do takich barów przypadkiem. Coś musiało stać za pojawianiem się jej tutaj. Pytanie tylko, czy była od Niemców, czy od Ruchu Oporu? Na ty pytanie odpowiedź miała pojawić się już niedługo, gdyż to właśnie wtedy Sabuszkien miał umówione spotkanie z kimś z ruchu.
Andrij nie miał zamiaru ciągnąć tej bezowocnej rozmowy, pozostało zachwiać się jak "porządny facet" i z grzecznością pożegnać dziewczynę.
- Praca jest tylko na dzienną zmianę. Nie będę jednak naciskać, to pani wybór. - Wypowiedział Andrij głosem pełnym udawanego żalu. Nie ufał tej dziewczynie, musiał ją sprawdzić.
- Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś się potkamy. Nie, nie musi pani płacić. - ostatnie zdanie wypowiedział pospiesznie, widząc że Mila już sięgała po portfel.
Miał nadzieję, że w dość kulturalny sposób stara się wyprosić dziewczynę i nie będzie mu miała tego za złe. Jednak musiał pozbyć się jej, zanim tak zada zbyt wiele pytań. Wtedy Andrij będzie musiał ją usunąć, a tego nie chciał. Jednak możliwość, aby dowiedzieć się o niej czegoś więcej będzie miał dopiero, gdy nawiąże kontakt z ruchem oporu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
cywile
PisanieTemat: Re: Bar 'Loic'   Czw Sie 25, 2016 9:50 pm

Gdyby wiedziała, że teraz zaczęła być podejrzewana o pomoc Niemcom albo jeszcze lepiej - bycie członkiem Ruchu Oporu! - z pewnością zaczęłaby się śmiać, ignorując obecność wszystkich tu obecnych.
Nie wiedziała o tym jednak i jedyne co ją zastanawiało to to, czy przypadkiem Andrij nie uważa jej za dość podejrzaną po tym, jak w pewnym sensie ujawniła się z tym, kim jest.
- Nigdy nie wiem kiedy będę potrzebna, przykro mi, taka praca - od razu gdy skończyła zdanie, zorientowała się, że wspomniała o pracy.
Naprawdę, Milo, naprawdę?
Miała nadzieję, że Loic jakimś cudem w ogóle nie wychwycił tego, co powiedziała.
- Och, to ciekawe, z reguły nikt mnie nie wyprasza ze swoich domów czy też lokali, tak jak w tym przypadku, nawet jeśli w miły sposób - stwierdziła z udawanym smutkiem, choć i tak planowała odwiedzić to miejsce kolejny raz.
Dopiła napój do końca i podniosła się.
- Do widzenia - skinęła głową na pożegnanie, uśmiechając się przy tym uprzejmie, jak gdyby właśnie nie była zbyt ciekawska i po tych słowach opuściła bar.
/zt dla mnie
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
alianci
PisanieTemat: Re: Bar 'Loic'   Czw Sie 25, 2016 9:55 pm

/zt dla mnie też.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Re: Bar 'Loic'   Pią Lut 17, 2017 12:16 am

W barze Loica Ruffera było dzisiaj wyjątkowo spokojnie. Pojedynczy klienci siedzieli przy stolikach nad kuflami piwa, łypiąc nieprzyjemnie na każdego, kto pojawił się w drzwiach, jednak większość miejsc pozostawała wolna. Wnętrze wypełniały kłęby papierosowego dymu, którym już dawno przesiąkły odrapane ściany lokalu, a z któregoś kąta dobiegała gramofonowa muzyka. Francuska piosenkarka nieco zawodzącym głosem śpiewała o miłości, ale jej nie najlepsze popisy zdawały się nie razić nikogo z obecnych. Niektórzy z klientów prowadzili przyciszone rozmowy, barman wycierał brudną szmatką równie brudne szklanki, natomiast sam właściciel lokalu siedział w przy jednym ze stolików w rogu sali, częściowo ukryty za gazetą.

Z kwestii technicznych - możesz założyć, że towarzyszy Ci dwoje innych, niższych rangą żołnierzy; wydajesz im rozkazy, ale kieruje nimi Mistrz Gry. Ponadto jesteś w stanie rozpoznać Loica dzięki jego fotografii, którą załączono do dokumentów całej sprawy.
Na początku posta wypisz również ekwipunek, który masz przy sobie. W samym poście uwzględnij natomiast, w co ubrany jest Fabien (i jego ewentualni towarzysze).

Na odpis masz 72 h.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
okupanci
PisanieTemat: Re: Bar 'Loic'   Sob Lut 18, 2017 6:27 pm

Pistolet, magazynek z 10 nabojami, zapalniczka, paczka papierosów

Jeszcze wczoraj starannie składał szorstki dokument w pół i wsuwał go do szuflady biurka, upewniając się, że wiadomość od Tobiasa Wolfmeyera jest bezpieczna.
Przekleństwo.
Pojedyncza kartka papieru ciążyła mu w dłoniach za każdym razem, gdy zaciskał na niej palce, i to od chwili, gdy tylko ją otrzymał – nie zamierzał jednak wypuszczać z uścisku okazji, którą podsunął mu kapryśny los. Żyję, by służyć, pomyślał spokojnie dnia, gdy wręczono mu rozkaz; gdyby tylko ciężki blat biurka mógł usłyszeć myśl Fabiena, a nawet więcej – odpowiedzieć na nią – najpewniej odparłby: nie wiem, w jakim celu żyjesz, ale nie wątpię, że nie po to. Jeśli wybuch w Hali Wagram miał dla okupantów choć jeden pozytywny efekt, to była nim właśnie okazja, jaką otrzymał Eberhart.
Kiedy wraz z dwoma niższymi stopniem żołnierzami (niemal natychmiast określił ich w myślach mianem Hansa Jeden i Hansa Dwa – było to zwyczajnie praktyczniejsze od zapamiętywania pełnych nazwisk) opuszczał siedzibę SS, przypadkowy przechodzień mógłby uznać ich za kolaborujących cywili – zrezygnowali z mundurów na rzecz codziennych aż do bólu ubrań, dzięki którym wtopienie się w tłum było kwestią zaledwie kilku sekund. Materiał wełnianej, szytej na neapolitańską modłę spalla camicia marynarki Fabiena skutecznie zasłaniał przytwierdzoną do pasa kaburę, w której cierpliwie tkwił Mauser M1914. O fakcie, iż Eberhart i jego kompani są Niemcami, świadczył wyłącznie samochód, którym z Élysée dotarli do dzielnicy Panthéon, pozostawiając jednak pojazd dwie ulice przed dotarciem do celu. Resztę drogi pokonali pieszo – Fabien przywierając do każdego skrawka cienia, zupełnie jakby słońce ciskało weń maleńkie strzały, a jego tymczasowi podwładni nieco bardziej swobodnie, choć z równie ponurym wyrazem twarzy. Do baru ‘Loic’ weszli tak, jak każdy kulturalny klient – czyli przez drzwi, w przejawie grzeczności nie próbując ich nawet wyważyć. Wydane wcześniej przez Eberharta rozkazy były aż nad wyraz czytelne: mieli nie wzbudzać podejrzeń tak długo, jak to możliwe, i zachować najwyższą ostrożność, o czym najlepiej świadczyło polecenie Fabiena, by Hans Jeden zajął stolik najbliżej drzwi i miał oko zarówno na wejście, jak i całą salę. W tym czasie Eberhart i Hans Dwa podeszli do baru, żeby zrobić to, co uczyniłby każdy przeciętny klient w równie obskurnym miejscu.
- Dwa kufle lagera – słowa Fabiena zabrzmiały tak naturalnie, jak gdyby rzeczywiście zjawili się tu, żeby zaryzykować zatrucie glikolem etylenowym – o pozornie dobrych intencjach świadczyła swoboda, z jaką Eberhart oparł się o jedynie delikatnie lepiący się od brudu blat i pozbawiony wesołości uśmiech, który posłał równie wypranemu ze szczęścia barmanowi. – Zastaliśmy dziś Ruffiera? – zadane pytanie odsłoniło rąbek intencji, dla których Fabien w ogóle kłopotał się do baru – podczas (wciąż cierpliwego) wyczekiwania na odpowiedź, obrzucił zadymione wnętrze knajpy przeciągłym spojrzeniem, jak gdyby puste miejsca przy stolikach (i te zajęte) mogły udzielić mu odpowiedzi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Re: Bar 'Loic'   Pon Lut 20, 2017 5:51 pm

Pojawienie się Fabiena i jego towarzyszy nie przyciągnęło szczególnej uwagi. Przez moment mogli poczuć na sobie spojrzenia innych klientów - bardziej beznamiętne niż podejrzliwe - a kilka prowadzonych półgłosem rozmów urwało się, ale już po chwili obecni w barze ludzie stracili zainteresowanie nowymi gośćmi. Jedyną osobą, która od samego początku uważnie śledziła zarówno Hansa Jeden, jak i Fabiena oraz Hansa Dwa, był barman. Nie przerywając czyszczenia szklanek, przyglądał się całej trójce, by następnie skupić uwagę na Fabienie. Na jego lekko pomarszczonej twarzy malowała się beznamiętność, a silne ręce niemal machinalnie sięgały po kolejne szklanki i odkładały je, jednak spojrzenie jasnych oczu pozostawało uważne. W barze takim jak ten nadmiar ufności wobec klientów kończył się różnie.
Nie zadręczając się kwestiami kultury, które w innym miejscu zmuszałyby go zapewne do powitania nowego gościa, skinął krótko głową i przerwał wycieranie szklanek, by napełnić dwa kufle i postawić je na ladzie. Przez chwilę zdawało się, że nie usłyszał pytania Fabiena; zignorował również uśmiech.
- Możliwe - powiedział enigmatycznie po dłuższej chwili. - Zależy, czego od niego chcecie.
Nie przestając przyglądać się Fabienowi, powrócił do czyszczenia szklanek.


Na odpis masz 72 h.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
okupanci
PisanieTemat: Re: Bar 'Loic'   Sro Lut 22, 2017 7:59 pm

Nastąpiło dokładnie to, czego oczekiwali od pierwszej minuty planowania dzisiejszej wizyty.
Nic.
Okrągłe, zobojętniałe nic, które odzwierciedlało się w spojrzeniach nielicznych klientów, w tęskniącej za widokiem ścierki podłodze i – choć tylko pozornie – również spojrzeniu barmana. Obecność kolejnych, bezimiennych mężczyzn w barze została przyjęta z właściwą dla zmęczonych dniem pracy (lub zwyczajnie zmęczonych) paryżan obojętnością. Być może w umyśle jednego ze stałych bywalców zamigotała myśl, że nigdy wcześniej nie widział tu tych parszywych gąb, ale kolejny łyk równie parszywego piwa odwiódł go od snucia podejrzeń – zwłaszcza, iż nieznajomi nie dostarczyli swą obecnością choćby cienia powodu do odczuwania niepokoju. Co mniej ostrożni zapewne natychmiast wepchnęli Eberharta oraz jego Hans-kompanię do lnianego wora opisanego nic szczególnego, jedynie ułatwiając Niemcom pracę.
W „Loic” pracował jednak człowiek, który widział zbyt wiele barowych bójek, by równie beztrosko potraktować nowych klientów. Fabien mógł jedynie domyślać się, że każda zmarszczka na twarzy barmana to osobna historia do opowiedzenia – z doświadczenia zaś wiedział, że im więcej historii do opowiedzenia, tym potężniejszy bagaż doświadczenia.
To z kolei mogło być nieco kłopotliwe z punktu widzenia przeciętnego, szarego cywila, w którego Eberhart wcielał się z taką pieczołowitością – jeszcze moment i sam uwierzyłby we własną niewinność, której przejaw mącił jedynie nieruchomy, czarny jak paciorki wzrok, śledzący każdy ruch ręki barmana.
- Porozmawiać – skąpej odpowiedzi towarzyszył charakterystyczny dźwięk pełnego kufla przesuwanego po drewnianym blacie; Fabien skierował jedną ze szklanic w stronę towarzyszącego Hansa, drugą z kolei przysunął bliżej siebie, przez moment obojętnie obserwując zmętniałe piwo. – Choć to nie my będziemy mówić – dodał z nieokreślonym, rozmytym pół-uśmiechem, wsuwając dłoń za materiał marynarki na piersi i namacując coś w jej wewnętrznej kieszeni; nie miał zamiaru dawać barmanowi okazji do nabrania niezdrowych podejrzeń, które najpewniej powędrowałyby w kierunku sięgania po broń, więc ledwie chwilę później obojętnie rzucił na blat szarą, pękatą kopertę o kształcie zbyt charakterystycznym, aby jej zawartość miała pozostawiać jakiekolwiek wątpliwości.
- Preferuję bardziej praktyczne środki komunikacji.
Dopiero teraz uniósł kufel do ust, żeby na własnej skórze (podniebieniu?) utwierdzić się we własnych podejrzeniach – piwo było parszywe, zupełnie jak charakter pijącego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Re: Bar 'Loic'   Sob Lut 25, 2017 5:45 pm

Koperta, która pojawiła się w dłoni Fabiena, przyciągnęła uwagę barmana. Uniósł nieznacznie jedną brew, przyglądając się jej i znów w milczeniu trawiąc słowa Eberharta.
- Porozmawiać - powtórzył za Fabienem, wciąż tym samym beznamiętnym tonem, ale sięgnął po kopertę, po czym obrócił kilkakrotnie w dłoniach, by po chwili schować ją do kieszeni fartucha. Wtedy ponownie zwrócił się do Fabiena. - Jeśli Ruffer jest w nastroju do rozmowy, to z nim porozmawiasz - rzucił i zaraz umilkł, na ułamek sekundy przenosząc spojrzenie na Hansa Dwa. - Ale tylko ty.
Nie czekając na odpowiedź, ruszył w stronę rogu pomieszczenia, gdzie siedział Ruffer, wciąż zasłonięty gazetą. Stały tam dwie krótkie sofy, nieco podniszczone, ale nadal w lepszym stanie niż większość mebli w lokalu, a pomiędzy nimi znajdował się krótki stół, na którym spoczywała rzekomo kryształowa, obita w wielu miejscach popielniczka. Widząc zbliżającego się barmana, Ruffer wyjrzał zza gazety i Fabien bez wątpienia mógł rozpoznać twarz, którą widział wcześniej na zdjęciu. Po krótkiej rozmowie barman wręczył Rufferowi kopertę, a ten schował ją za pazuchę marynarki i skinął mężczyźnie głową.
Barman nieśpiesznym krokiem powrócił do Fabiena i Hansa Dwa.
- Mów, co masz do powiedzenia, i to od razu - mruknął, wracając do swoich obowiązków, choć jego spojrzenie nadal pozostawało uważne.


Na odpis masz 72 h.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
okupanci
PisanieTemat: Re: Bar 'Loic'   Czw Mar 09, 2017 9:07 pm

W nastroju do rozmowy?
Z trudem powstrzymał brzydki grymas ust, wciąż siląc się na pozorną, odrobinę zlasowaną uprzejmość, która nie potrafiła jednak ukryć nieruchomego, czujnego spojrzenia ciemnych tęczówek.
W tym miejscu nikt nie był w nastroju do rozmowy, a jednak słowa przelewały się przez powietrze lekkim, leniwym strumykiem – wystarczyła przecież odrobina dobrej woli, by nadać tej wizycie celowość, malutka szczypta współpracy, coś, co barman najwyraźniej zyskał wraz z pojawieniem się koperty, którą zresztą ukrył w kieszeni fartucha, pobudzając w Eberharcie kolejne pokłady skrupulatnie ukrywanej ostrożności.
Fabien nie wiedział, czego bardziej nie cierpi – podobnych do tej spelun, czy ludzi, którzy w nich pracują. Osobiste uprzedzenia odeszły jednak w odstawkę wraz z mundurem, pozostawiając Eberharta na łasce bądź niełasce nastroju właściciela.
Oraz jego przydupasa.
- Zrozumiałe – skinął lekko głową na znak, że zalecenie barmana nie stanowi dla niego najmniejszego problemu – w pewien sposób nawet ułatwiało pewne sprawy, dając Hansowi Dwa sposobność na pilnowanie okolic lepkiego od brudu kontuaru. W milczeniu i z pozornie nonszalanckim spokojem obserwował krótką rozmowę w rogu sali, niemal natychmiast rozpoznając w dotychczas skrytym za gazetą mężczyźnie Ruffer’a. Najwyraźniej skryty w kopercie argument zadziałał na korzyść Fabiena, bo już po chwili barman powrócił na poprzednie miejsce, racząc Eberharta słowami, które ten zignorował – lub zwyczajnie ich nie dosłyszał, niemal natychmiast podejmując wędrówkę w stronę obdartych kanap. Jednym, prędkim ruchem chwycił kufel z piwem, nie uroniwszy przy tym nawet kropli parszywego trunku, po zaledwie kilku krokach stawiając go obok obtłuczonej popielniczki, w której smętnie dogorywał kolejny papieros.
- Ciekawe miejsce – kąciki ust Eberharta drgnęły mimowolnie na równie jawne kłamstwo, lecz uśmiech nie zdołał wedrzeć się na wargi – Fabien stłumił go kolejnymi słowami, maksymalnie wykorzystując czas, który mu ofiarowano. – Barman mógł wprowadzić pana w błąd – przyznał z osobliwą skruchą, ostrożnie rozsiadając się na kanapie, która lata świetności już dawno miała za sobą. Nie pojawił się tu jednak po to, żeby narzekać na umeblowanie (choć i na to przyjdzie czas), ale by pozyskać…
Współpracownika?
Czy ofiarę?
- Liczę, że z naszej dwójki to pan powie więcej, choć na sam początek wystarczy jedynie przytaknięcie – wzrok Eberharta wymownie zamarł na wybrzuszeniu marynarki, gdzie przed chwilą zniknęła koperta z łapówką. Przyjmowanie pieniędzy w ciemno było błędem takim samym, jak ofiarowanie ich bez otrzymania konkretnej informacji – o tym, kto wyjdzie na tym lepiej, miały zdecydować następujące minuty. - Arsene Aliker, mówi panu coś to nazwisko?
Tylko nie kłam, Ruffer. Kłamców nie znoszę jeszcze mocniej od komunistów.
A jeśli jesteś jednym i drugim, to z góry jesteś skończony.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Re: Bar 'Loic'   Pią Mar 17, 2017 4:28 pm

Ruffer obserwował zbliżającego się Fabiena, powolnym gestem składając gazetę, by po chwili położyć ją na stole zaraz obok popielniczki. Przez cały czas na jego twarzy rysował się lekko znudzony wyraz, choć w ciemnych oczach błysnęła umiarkowana ciekawość, kiedy Eberhart zajął miejsce naprzeciwko. Słysząc jego słowa, Ruffer uniósł jedną brew, lecz pozwolił Fabienowi mówić dalej, najwidoczniej mając na uwadze otrzymaną kopertę. Tylko raz wymienił spojrzenie z barmanem, co zapewne nie umknęło Eberhartowi.
- Owszem, mówi - odpowiedział po chwili, od niechcenia bębniąc palcami po blacie stołu. - Choć słyszałem, że Aliker zmarł niedawno w smutnych okolicznościach. Czegokolwiek pan od niego chce, już raczej się nie dogadacie. Przykro mi - w jego głosie nie zabrzmiała ani odrobina żalu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
okupanci
PisanieTemat: Re: Bar 'Loic'   Sob Maj 20, 2017 7:30 pm

Proszę stać nade mną z batem!

Odgrywali bardzo zgrabny teatrzyk, zupełnie jak starzy aktorzy, od samego początku kariery występujący na wspólnej scenie. W prezentowanym przedstawieniu nie było miejsca na przypadkowe gesty i improwizowane sekwencje, ponieważ każdy ruch był efektem długoletniego doświadczenia w branży, którą – z własnej woli bądź na wskutek tragicznego zbiegu okoliczności – obrali, za nic mając ostrzeżenia rodziny i życzliwe rady bliskich znajomych. Wszystkie decyzje podjęte w przeszłości doprowadziły ich do tego momentu, do tego miejsca, do tego stolika – do punktu, w którym gra przestawała być jedynie grą i przeobrażała się w realne dla obu stron zagrożenie.
Eberhart jedynie z pozoru poświęcał całą uwagę mętnemu trunkowi, który piwem najpewniej był jedynie z nazwy – sprawiał wrażenie kogoś, kto w leniwie uciekających ku górze bąbelkach jest w stanie dostrzec przyszłość swego rozmówcy, którego ciężkim, niespiesznym spojrzeniem obdarzył akurat w momencie, gdy właściciel speluny posyłał krótkie spojrzenie barmanowi.
- Nie interesuje mnie to, co mógłby powiedzieć martwy Aliker – kąciki ust Fabiena uniosły się w marnej imitacji smutnego uśmiechu, z jakim należy wspominać nazwiska zmarłych; kłamstwo gładko przeszło mu przez usta, na moment całkowicie oddalając sylwetkę poległego zamachowca – bo właśnie w ten sposób należało określić Arsena – i gwałtownie przybliżając Eberharta do sedna sprawy, dla której fatygował zarówno siebie, jak i towarzyszących Hansów.
- Jedynie to, co mówią na jego temat mniej lub bardziej bliscy, ale – co istotniejsze – jeszcze żywi kompani – dłoń Fabiena zacisnęła się na zimnym, gładkim szkle kufla, wciąż wesoło napełnionego alkoholem. Ten niespieszny gest miał być sygnałem ostrzegawczym dla Hansa, który został przy drzwiach wejściowych – drobną sugestią zamykającą się w dwóch, dobitnych słowach: zachować czujność.
- Krążą słuchy, że znaliście się na tyle dobrze, by zaczęto podejrzewać pańskie… zaangażowanie w wydarzenia w Hali Wagram – Eberhart mówił powoli, dokładnie ważąc każde słowo przecinające powietrze – i chociaż zniżył ton głosu do nieodzownego szeptu, właściciel baru musiał doskonale słyszeć każdą padającą sylabę oraz zimny, śliski spokój, z jakim Fabien formułował myśli. – Żyjemy w ponurych czasach. Nawet cień podejrzenia może sprawić, że ktoś zdecyduje się dokładnie przyjrzeć temu miejscu – niewiele brakowało, by w jego głosie rozbrzmiała prawdziwa troska – zupełnie jakby wizja zamknięcia równie wziętego przybytku była ciosem prosto w podniebienie paryskich smakoszów.
- Na szczęście mógłby pan bez problemu odciągnąć od siebie uwagę. Wystarczyłoby obciążyć winą kogoś innego. Kogoś, kto po Hali jest solą w oku obecnych włodarzy miasta – palce Eberharta stuknęły kilkakrotnie o ściankę naczynia, wzbijając w piwie kolejną falę złotych bąbelków. –Proszę potraktować to jako życzliwą sugestię.
Ponieważ lada moment o tym spotkaniu będzie można powiedzieć wszystko – wszystko, poza życzliwe.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Re: Bar 'Loic'   Pon Maj 22, 2017 11:33 pm

Przez dłuższą chwilę Ruffer wyglądał tak, jakby słowa Eberharta nie zrobiły na nim szczególnego wrażenia - nie zrezygnował z tego samego, znudzonego wyrazu twarzy i nadal uderzał palcami o blat w niemalże lekceważącym geście. Nawet jeśli słowa Fabiena wzbudziły w mężczyźnie niepokój lub czujność - tak jak zresztą powinny - Loic nie dawał tego po sobie znać. O tym, że słuchał Eberharta uważnie, świadczył jednak jego wzrok - cały czas utkwiony w rozmówcy.
Niepozorny gest Fabiena również miał swój efekt. Gdyby Eberhart na moment spojrzał w stronę Hansa stojącego przy drzwiach wejściowych, dostrzegłby zapewne, że Niemiec nieznacznie zwrócił twarz w stronę stolika zajmowanego przez Fabiena i Loica.
- Przykro mi, ale nie mam pojęcia, co mogliby powiedzieć o Alikerze jego kompani. Sam również nie znałem go zbyt dobrze... ktoś bez wątpienia wprowadził pana w błąd - Ruffer uśmiechnął się nieznacznie, rozkładając ręce, jakby chciał powiedzieć "zdarza się". - Co, ze smutkiem przyznaję, jest nawet uzasadnione, jeśli mówimy tu o Hali Wagram. Jak sam pan powiedział, żyjemy w ponurych czasach i z pewnością istnieją osoby, które życzą mi na tyle źle, by spróbować powiązać mnie z tym tragicznym wydarzeniem. To sztylet wymierzony w mój uczciwy interes.
Zacmokał z niezadowoleniem.
- Ale mam dla pana propozycję - dodał po chwili, podnosząc się z miejsca i zagłębiając dłonie w kieszeniach marynarki. - Na zapleczu trzymam trochę doskonałych cygar z Martyniki, zostały mi jeszcze sprzed wojny. Może pójdziemy tam zapalić i wyjaśnimy sobie ewentualne wątpliwości?


Na odpis masz 72h.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
okupanci
PisanieTemat: Re: Bar 'Loic'   Pią Maj 26, 2017 10:49 pm

Kiedyś starannie rozplanowywał każdą chwilę dnia, układając je na właściwych miejscach i przypisując im właściwy sens. Zawsze spoglądał przed siebie, w przyszłość lepszą niż teraźniejszość, widząc ją wyraźnie jak podmiejskie zabudowania Heidelbergu. Od tamtej pory minęły jednak całe lata – lata spędzone z dala od rodzinnych stron i pozostawionych tam wspomnień, lata oglądania się jednym okiem na mroczną przeszłość, lata zastanawiania się, jaka część Fabiena wypełzła z lodowatych szponów umysłu i skradła mu życie, gdy ten z uśmiechem wypatrywał przyszłości. Miniona era pozostawiła po sobie jedynie niejasne poczucie pustki oraz ciężar wiedzy, która powracała w najmniej oczekiwanych momentach – zupełnie jak w tym momencie.
Poirytowanie byłoby błędem – właśnie to podpowiadał skupiony, napięty, przewrażliwiony umysł, gdy z ust właściciela baru padły słowa będące co najmniej niesatysfakcjonującą odpowiedzią. Ani odcinanie się od znajomości z Alikerem, ani tym bardziej nazywanie tej jaskini nielegalnego handlu uczciwym interesem nie napełniało Eberharta nowymi pokładami cierpliwości. Powoli brnął w ślepą uliczkę, rozumiejąc, że Loic nie powie niczego interesującego – przynajmniej nie na otwartej przestrzeni, gdzie jego słowa mogłyby dotrzeć do niewłaściwych (czyli czyich, Eberhart?) uszu. I o ile wizja pozbawionego wszelkiego romantyzmu tête-à-tête z Rufferem przeczyła wszelkiemu rozsądkowi oraz ostrożności, w tym momencie stała się jedyną opcją – w razie odmowy rozmowa dobiegłaby końca, a przestrzelenie twarzy Loicowi (choć kuszące) nie przyniosłoby żadnego efektu (poza satysfakcją).
- Wątpliwości? – na ustach Fabiena zagościł brzydki grymas, gdy w końcu dźwignął się z miejsca, nawet krótkim spojrzeniem nie zaszczycając porzucanego piwa. – Mam zaledwie jedną, ale wierzę, że przy dobrym cygarze szybko się jej wyzbędę – ruch przy stoliku bez wątpienia nie umknął uwadze żadnego z Hansów, choć ci obecnie nie mogli zrobić niczego, poza śledzeniem, jak ich przełożony kieruje się w stronę zaplecza. Jeśli coś miałoby pójść nie tak (nie jeśli, lecz kiedy), dopiero wtedy mogliby zdobyć się na interwencję.
O ile wciąż będzie dla kogo interweniować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Re: Bar 'Loic'   Pon Maj 29, 2017 9:37 pm

- Wspaniale - rzucił Ruffer, wykrzywiając usta w niby promiennym uśmiechu. - Zapraszam za mną.
Fabienowi nie mogło umknąć krótkie spojrzenie, które mężczyzna wymienił z barmanem, lecz zaraz później Ruffer minął bar, udając się w głąb lokalu, gdzie majaczyły nieco obskurne drzwi. Przytrzymał je ręką i poczekał, aż Fabien wejdzie do środka, a oczom Eberharta ukazało się wąskie i zagracone pomieszczenie, oświetlone jeszcze gorzej niż sam lokal. Musiała minąć chwila, zanim nieokreślone kształty przybrały postać piętrzących się aż po sam sufit skrzynek, a także sporego kredensu z nieumiejętnie sklejoną szybą, któremu brakowało drzwiczek. W pomieszczeniu nie było też okien; panował tu zaduch przesycony wonią alkoholu i czegoś jeszcze.
Zdawało się, że ktokolwiek zapaliłby tutaj cygaro, szybko pozbawiłby się resztek tlenu.
Ruffer zamknął drzwi, ale dosłownie ułamek sekundy później jego dłoń błyskawicznym ruchem wydobyła z kieszeni nóż i przytknęła go ostrym koniuszkiem do dolnej części pleców Fabiena.
- Tylko spokojnie - mruknął Ruffer tuż przy uchu Eberharta. - Żadnych zbędnych ruchów i krzyków, może cię nie podziurawię.
W głosie Loica wyraźnie zabrzmiała groźba.


Fabien - możesz zastosować się do słów Ruffera, ale możesz też spróbować wyrwać się mu i wyciągnąć broń. W takim przypadku rzucasz kością k100. Wynik parzysty oznacza powodzenie całej akcji; nieparzysty - że Ruffer zdołał zareagować szybciej i przytrzymując Cię, przytknął nóż do Twojego gardła.

Na odpis masz 72h.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
okupanci
PisanieTemat: Re: Bar 'Loic'   Pią Cze 02, 2017 3:40 pm

A zatem tak będzie wyglądał koniec?
Gęste, nafaszerowane wonią alkoholu powietrze – sądząc po cyrkulacji, pamiętające jeszcze czasy Napoleona – niemal natychmiast oblepiło dwie wkraczające w skąpy półmrok sylwetki, stając się idealną otoczką dla wydarzeń, które nastąpiły ledwie moment później. Ciche trzaśnięcie drzwi, wspomnienie spojrzenia, jakie Loic posłał barmanowi, krótki przebłysk niepokoju i w końcu wielki finał – do gry dołączyła broń.
W natarczywym dotyku noża gdzieś w dole pleców nie tkwił literacki dramatyzm; ostrze nie było chłodne, nie przecięło gęstego powietrza ze złowrogim sykiem, nie sprawiło, że Eberhart doznał cudownej metamorfozy bądź reminiscencji dawno minionych dni. Była jedynie świadomość, że u pasa tkwi broń, że każdy gwałtowniejszy ruch może być postrzeżony jako próba walki, że Ruffer był – i tutaj Fabien mógł uścisnąć mu dłoń – skończonym idiotą.
Choć należało przyznać mu jedno: zrobił dokładnie to, czego oczekiwał Eberhart jeszcze na zatęchłej sali barowej. W przeciągu chwili wyzbyli się wszelkich pozorów, paradoksalnie czyniąc sytuację łatwiejszą niż przed momentem – przynajmniej teraz żaden z nich nie starał się zachowywać pozorów.
- Jeśli to, co przytykasz do moich pleców, nie jest cygarem z Martyniki, będę szczerze rozczarowany – o ile ton Loica zawierał w sobie pulsujące źródełko groźby, o tyle Eberhart brzmiał jak ktoś, kto z zainteresowaniem spogląda w głęboki mrok studni; dudniące, przytłumione echo jego głosu nie wyrażało – a przynajmniej skutecznie odgrywało, że nie wyraża – niepokoju, oscylując gdzieś na granicy irytacji. – Chyba źle się zrozumieliśmy, monsieur Ruffer – dłonie Fabiena powędrowały na wysokość klatki piersiowej w niespiesznym, uniwersalnie pokojowym odruchu, wyraźnie sygnalizując, że daleko mu do podstępnych sztuczek i prób wyrywania się siłą. – Nikt nie chce zagrozić interesowi pańskiego… przybytku oraz temu, co odbywa się pod przykrywką baru – kącik ust Eberharta drgnął niechętnie, kiedy sam Fabien musiał zdobyć się na wyjęcie kilku kart z talii – czas na ukrywanie asów w rękawie dawno minął, teraz nie pozostało mu nic innego, jak tylko wyjawić szczątkowe informacje, które posiadał na temat Loica. – Szukamy jedynie informacji na temat Alikera, któremu i tak niewiele już zaszkodzi – wbił spojrzenie gdzieś przed siebie – w jakiś nieokreślony, skąpany w półmroku oraz dusznym powietrzu punkt, stanowiący teraz jedyne odniesienie dla zimnego rozsądku. – Wystarczy kilka nazwisk, a zatrzyma pan pieniądze i bar. Święty spokój dorzucimy gratis, w końcu biznes jest najważniejszy.
Być może powinien zaryzykować i podjąć próbę wyrwania się, lecz to przekreśliłoby szansę na uzyskanie jakichkolwiek informacji – wszak szarpaniny pośród ciasnych zapleczy mają to do siebie, że ktoś zwykle w nich ginie i o ile Eberhart nie miał szczęścia w kartach, o tyle z bronią palną dogadywał się całkiem nieźle.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content
PisanieTemat: Re: Bar 'Loic'   

Powrót do góry Go down
 
Bar 'Loic'
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Sous le ciel de Paris :: Paryż :: Lewy brzeg :: Panthéon-
Skocz do: