IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Bar 'Loic' - Page 2


Share | 
 

 Bar 'Loic'

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Bar 'Loic'   Sro Sie 24, 2016 9:10 pm

First topic message reminder :



Bar 'Loic'

Na pozór zwykła całodobowa knajpa znajdująca się w dzielnicy Panthéon, można tu dostać wódkę, piwo, kawę. Niemcy nie zwracają na nią uwagi, gdyż niewielu z nich chce zaglądać do ciasnego i mało luksusowego lokalu. Jednak na zapleczu, do którego dostęp mają tylko wybrani, znajduje się punkt sprzedaży:

- narkotyków (opium, marihuana) - zdobywanych poprzez czarny rynek i marynarzy pływających do Afryki czy na Bliski Wchód.
- bimbru (produkowanego głownie we wsiach otaczających Paryż) - o to jest nietrudno. Spora ilość mieszkańców wsi produkuje go na własne potrzeby. Jednak za pewną opłatą są w stanie odsprzedawać jego zapas dla Loica

Andrij jest w stanie ukrywać to dzięki kilku skrytkom umieszczonym w lokalu. Część z nich znajduje się na zapleczu w podłodze, w suficie, za barem, czy w składzie z alkoholem przeznaczonym dla klientów. Bo czy ktoś zorientuje się, że odpowiednio rozcieńczony bimber nie jest oryginalną wódką? Narkotyki wystarczy schować w skrytki.

Zaplecze zawiera również osobny pokój, w którym Andrij mieszka. Co do zdobywania narkotyków i bimbru, to poprzez trzy lata spędzone we Francji Andrij miał dość czasu, żeby nawiązać kontakty z czarnym rynkiem.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Re: Bar 'Loic'   Wto Cze 06, 2017 8:17 pm

Nacisk ostrza nie ustawał nawet na chwilę, wręcz przeciwnie - wydawało się, że Ruffer naprawdę gotowy był zagłębić go w plecach Fabiena, a w momencie, kiedy uniósł ręce w pokojowym geście, Loic ukłuł go ostrzegawczo. Następnie wysłuchał Fabiena w milczeniu, analizując każde jego słowo, nieruchomy jak posąg. Mimo to Eberhart mógł wyraźnie usłyszeć przyspieszony oddech Loica.
- "Szukamy", "dorzucimy"? - powtórzył za Fabienem i choć starał się, aby jego głos brzmiał tak pewnie jak wcześniej, tym razem Eberhart mógł wyłapać w nim nieokreśloną nutę - całkiem możliwe, że niepokoju, jeśli nie najzwyklejszego strachu. Słowa Fabiena odniosły więc zamierzony skutek - Ruffer kalkulował zyski i straty. - Jeśli się dowiem, z kim mam do czynienia, być może powiem coś więcej - przerwał na moment i bardzo powoli opuścił nóż. Wydawało się, że intensywnie myślał nad swoimi następnymi słowami, aż w końcu wydobył je z siebie z pewnym trudem. - Niekoniecznie na temat nazwisk... ale miejsc owszem.


Na odpis masz 72h.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
okupanci
PisanieTemat: Re: Bar 'Loic'   Pią Cze 09, 2017 11:03 pm

Jeśli miał zginąć (a wiele wskazywało na to, że lada moment jeśli przerodzi się w zaraz), czekający go koniec nie był najgorszym z wyjść – śmierć podczas realizacji misji ku chwale Rzeszy zasługiwała na niewielkie odznaczenie post mortem oraz finansowe wsparcie dla świeżo upieczonej (i zapewne dogłębnie zranionej) wdowy. Z perspektywy kogoś, kto wciąż czuł na plecach natarczywe ostrze, nie było to najgorsze z możliwych zakończeń; co prawda miejsce wciąż pozostawiało wiele do życzenia – trudno poczuć satysfakcję w ciasnym, zatęchłym pomieszczeniu – jednak ten ubytek rekompensował ewidentny heroizm całego zajścia.
Jednak piłka wciąż była w grze, a Eberhart nie sprawiał wrażenia kogoś, kto podda się bez próby zdobycia ostatniej bramki. Chciwie wyłapywał każde drgnięcie w tonie Loica, nie bez zadowolenia konstatując, że w jego głosie pojawiła się nuta, która jeszcze przed kilkoma minutami zdawała się nie mieć prawa bytu – namysł pomieszany z wahaniem, zaniepokojenie podszyte strachem, o krok zbyt blisko tłumionej histerii. Należało działać natychmiast.
- Z kim? – tym razem to Fabien powtórzył słowa Ruffera, czując, jak nacisk w okolicach kręgosłupa staje się coraz lżejszy, aż zniknął zupełnie, jedynie potwierdzając domysły Eberharta – Loic był gotów negocjować.
- Masz do czynienia z człowiekiem, który podarował ci okrągłą sumkę za samą możliwość rozmowy – w tonie jego głosu przykucnął chłodny racjonalizm, z jakim nie sposób się spierać – zwłaszcza, że przywoływał wspomnienie przyjemnie grubej koperty, która wciąż bezpiecznie uwypuklała marynarkę Ruffera na wysokości piersi. – Z kimś, kogo mocodawcy zapłacą drugie tyle, jeśli w przyszłości raz jeszcze zdecydujesz się na powiedzenie czegoś więcej – słowa, które padały z ust Fabiena, charakteryzowały się ostrożnym, wyważonym doborem – podczas mowy były płynne i pozbawione wahań, jednak Eberhart prześwietlał je dokładnie w myślach, póki co skutecznie unikając wyjawienia, kim tak właściwie są jego mocodawcy. Nie miał pewności, jak Ruffer zareaguje na wizję podjęcia współpracy z okupantami – bezpieczniej było balansować w szarej sferze niedomówień, zwłaszcza, że dla Loica istotniejsze wydawało się nie kto, lecz za ile.
- W końcu z kimś, kto nie ma zamiaru uderzać w twoje interesy, jest za to zainteresowany współpracą, pełną korzyści dla obu stron – powoli, ostrożnie obrócił się twarzą do Ruffera, wciąż spokojnie unosząc dłonie – wzrok Eberharta był nieruchomy i skupiony na Loicu, najwyraźniej gotowy, by wyczytać z niego każdy zamiar, każde, nawet najlżejsze zawahanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Re: Bar 'Loic'   Wto Cze 13, 2017 1:17 am

Słowa Fabiena najwyraźniej znów zmusiły Ruffera do namysłu. Odwracając się, Eberhart mógł dostrzec drobne gesty mężczyzny - nieco silniejsze zaciśnięcie dłoni na nożu, lekkie zmarszczenie brwi - które powoli burzyły wcześniejsze opanowanie Loica. Mimo to Ruffer nie unikał spojrzenia Fabiena, lecz wpatrywał się w niego równie uważnym wzrokiem, być może wciąż dopuszczając możliwość, że przesadna ufność okaże się zgubna.
- Współpraca brzmi już o wiele lepiej - mruknął cicho, po raz pierwszy od dłuższej chwili zdobywając się na kwaśny uśmiech. Po tych kilku słowach znów nastąpiła pauza, aż w końcu Ruffer zdecydował się postawić wszystko na jedną kartę. - Aliker miał trochę na sumieniu - zaczął wreszcie. - Gdyby jakiś dureń pomyślał o tym, by zachować go przy życiu, zamiast zastrzelić w tej nieszczęsnej Hali Wagram, mógłby wiele wyśpiewać Niemcom. Między innymi o tym, że należał do organizacji, która śmie nazywać siebie Résistance, a konkretnie do jednego z jej oddziałów, w całości złożonego z komunistów. To właśnie oni stwierdzili, że miło będzie zrobić trochę zamieszania na wystawie.
W głosie Ruffera dało się wyczuć delikatne, ale dość wyraźne napięcie.
- Skoro wiesz... wiecie już, że się znaliśmy, to mogę jedynie dodać, że Aliker nie potrafił trzymać gęby na kłódkę. I to by go pewnie prędzej czy później zgubiło - podjął. - Poza tym przechwalał się kiedyś, że jego ludzie spotykają się czasem w miejscu, które nikomu nie przyszłoby na myśl. Teatr l'Etoile. Ale nie mam pojęcia, jak często i gdzie właściwie znajduje się ten teatr. Choć podejrzewam, że to już nie należy do moich zmartwień - kolejny krzywy uśmiech zatańczył na jego wargach. - To wszystko, co wiem. Jak na razie.


Na odpis masz 72h.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
okupanci
PisanieTemat: Re: Bar 'Loic'   Sro Sie 02, 2017 6:33 pm

Myślałem, że 72 dni

Zastanawia się. Waży w myślach każde wypowiedziane słowo. Przeprowadza rachunek strat i ewentualnych zysków, rozpatruje ewentualne ryzyko, w końcu zaczyna rozumieć, że czas nie stoi po jego stronie, że należy podjąć ostateczną decyzję, że to jedyna – i być może ostatnia – szansa zyskania czegoś więcej, niż tylko koperty wypchanej pieniędzmi.
Dobrze.
Bardzo dobrze.
To działa na korzyść Eberharta, który ani myśli opuszczać zaplecza pokaleczony jak befsztyk; ryzyko użycia ostrza wciąż było realne, ale wraz ze spojrzeniem, jakie Loic wbił w twarz Fabiena, oddaliło się na moment – w interesie Niemca leżało, by przeciągnąć ten moment w słodką nieskończoność. Potrafił wyobrazić sobie wszystkie złożone procesy, które właśnie przelatywały przez umysł Ruffiera, jednak najbardziej interesował go finalny efekt wyraźnie rysującego się na twarzy namysłu. Co zdołało go przekonać do mówienia?
W s p ó ł p r a c a będąca niczym więcej jak słowem użytym na wyrost?
Powaga, z jaką Eberhart wypowiedział to słowo, jakby naprawdę rozważał taką ewentualność?
Czy świadomość, że w tym momencie może pertraktować warunki przyszłych kontaktów?
Fabien nie zamierzał poszukiwać motywów, którymi kierował się Loic – najważniejsze, że zaczął mówić.
Słodko i melodyjnie.
Przez tych kilka momentów jedynie słuchał do w milczeniu, łapczywie wychwytując wszystkie padające słowa. Nie interesowało go poddawanie w wątpliwość intelektu tych, którzy w Hali Wagram śmiertelnie postrzelili Alikera – choć podejrzenia Eberharta kierowały się ku dość konkretnej, niemieckiej sylwetce – nieszczególnie przejął się również gadatliwością Francuza (choć z perspektywy czasu była niezwykle pomocna). Szczerze i bez wahań docenił wyłącznie jedno: Teatr l'Etoile.
Po karku natychmiast przeskoczył mu dreszczyk, nie mający nic wspólnego z wciąż realnym zagrożeniem bliższego poznania ostrza – były to ciarki z trudem tłumionego zadowolenia, tryumfu, czegoś, czego nie sposób nazwać na zatęchłym zapleczu równie zatęchłego baru.
- Informacje warte sumy, którą dziś otrzymałeś – głos Fabiena brzmiał neutralne, choć przecież tak niewiele brakowało, by na zwykle wygięte w grymasie wargi wstąpił z trudem powstrzymywany uśmiech brutalnej kpiny. Z Résistance, z ich żałosnej, komunistycznej komórki, w końcu z samego Alikera, który gryzł ziemię i już wkrótce miał spotkać się ze swymi pobratymcami.
- Gdybyś usłyszał coś jeszcze, koperta o podobnej grubości ponownie wypełni kieszeń twojej marynarki – bo pieniądze nie stanowiły problemu, bo informacje, które padły, były warte więcej niż ten żałosny, brudny, najpewniej odebrany żydom plik banknotów. – Mam wrażenie, że w nadchodzącym miesiącu nikt niepożądany nie będzie niepokoił ani ciebie, ani personelu baru – dodał ciszej, w tym jednym zdaniu zapewniając, że wypełniony zostanie jeden z punktów współpracy – lokalne interesy, mało istotne, jak szemrane, będą mogły toczyć się zwyczajowym torem.
- Za… powiedzmy, miesiąc, z chęcią spotkam się raz jeszcze – ciemne brwi podjechały nieznaczne do góry, gdy wzrok Eberharta wymownie spoczął na wciąż obnażonym ostrzu. – Choć kolejnym razem wolałbym w spokoju dopić piwo.
Czy właśnie tak końca dobiegają negocjacje – z obopólną korzyścią, bez ofiar w ludziach i przedziurawionych nożami koszulach?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Re: Bar 'Loic'   Pią Sie 04, 2017 1:39 am

Loic niemal odetchnął z ulgą, słysząc neutralną nutę w głosie Fabiena, po czym rozluźnił się nieco - choć nie na długo.
- Cieszę się, że mogłem pomóc - wymamrotał, wcale nie brzmiąc, jakby czerpał z tego jakąkolwiek przyjemność. Wzmianka o kolejnej kopercie wypchanej pieniędzmi spowodowała jednak, że w jego oczach pojawił się błysk, który szybko przygasł, kiedy Eberhart podał przybliżoną datę ich kolejnego spotkania. Mężczyzna poruszył się niespokojnie, ale zbyt dobrze wiedział, że nie było już odwrotu.
- Oczywiście. Być może będę coś wiedział - odpowiedział po dłuższej chwili, chowając nóż i robiąc ostrożny krok w stronę drzwi. Powoli wracała do niego poprzednia, dość wątpliwa kurtuazja. - Mam nadzieję, że to wszystko na dzisiaj... nie chciałbym niepokoić innych klientów - przez moment świdrował Fabiena wzrokiem, po czym nacisnął klamkę i pchnął drzwi, wpuszczając do zatęchłego pomieszczenia tylko odrobinę świeższe powietrze.
Mowa jego ciała wyraźnie wskazywała na to, że chciał jak najszybciej pozbyć się Eberharta z baru.
- Kolejnym razem piwo będzie na koszt lokalu - jeszcze jeden dość kwaśny uśmiech wykrzywił jego wargi, kiedy przekroczył próg zaplecza. Rzucił nieco nerwowe spojrzenie w stronę drzwi wyjściowych. Choć nie ulegało wątpliwości, że zyskał coś na dzisiejszym spotkaniu, czas miał pokazać, czy Loic powinien był pożałować wydania okupantom informacji na temat Ruchu Oporu.


Zadanie dobiegło końca - jeśli chcesz, możesz napisać jeszcze jeden post. W założeniu zdobyte przez Ciebie informacje zostały przekazane przełożonym oraz Tobiasowi Wolfmeyerowi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content
PisanieTemat: Re: Bar 'Loic'   

Powrót do góry Go down
 
Bar 'Loic'
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Sous le ciel de Paris :: Paryż :: Lewy brzeg :: Panthéon-
Skocz do: