IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Fabuła


Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematuShare | 
 

 Fabuła

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Fabuła   Pią Maj 06, 2016 8:43 am


Fabuła

Kolejna defilada z łomotem przetacza się przez wygłuszone ulice miasta. Odgłos wojskowych butów uderzających równo o nawierzchnię oraz melodii wygrywanych przez orkiestrę niechcianie wdzierają się do głów. Gdzie podziała się Marsylianka? Gdzie podziały się francuskie barwy? Bażantowe mundury zalewają miasto, czerwono-czarne flagi naruszają paryską przestrzeń, zbyt śmiało powiewając na nieswoim powietrzu. Ucichły wszelkie szepty, słychać tylko gardłowe dźwięki niemieckich słów, które dla mieszkańców wiecznie brzmią jak wydawane rozkazy.

Jeśli rozejrzysz się dokładniej, dostrzeżesz też tłum. Ściśnięty z boku, zepchnięty na dalszy plan, pełen bezsilnych gapiów, nie wiedzących, co poczynić z obrazem, na który patrzą. Dzieci chowają się za rodzicami, zaciskają drobne palce na matczynych i ojcowskich dłoniach. Kobiety w myślach przeliczają, na ile czasu wystarczy im przydzielonej żywności i skąd później brać jedzenie, mężczyźni zastanawiają się, w jaki sposób chronić swoje rodziny oraz jak w całym tym bałaganie nie zatracić własnego honoru. Uczniowie po raz pierwszy od dawna obawiają się, że przy najbliższej okazji ujrzą zamknięte drzwi swoich szkół.

Społeczeństwo bezradne, powiedziałbyś wręcz, wyprane z nadziei. Lecz jeśli spojrzysz dalej, w stronę centrum, ujrzysz stare, tętniące życiem uliczki, których wojna niemalże nie zdążyła dotknąć. Ludzie przemieszczają się w tę i z powrotem, a na ich licach widnieją zaaferowane grymasy. Tutaj kobiety wydają równie piękne jak jeszcze parę lat temu, mężczyźni rośli oraz zdrowi. Kawiarnie wypełniają śmiechy oraz pokrzykiwania najmłodszych, kina nadal gromadzą grupki najwytrwalszych bywalców, w teatrach wystawiane są znane francuskie sztuki. Czasem tylko, gdy w zasięgu wzroku pojawia się obcy mundur, z pistoletem schowanym w kaburze, ta gromadka zwalnia nieco, szarzeje, żeby zaraz potem na nowo wypełnić się prowizoryczną otuchą.

Lecz wtedy następuje wybuch. Defilada rozpada się jak karciany domek, figury opadają jedna po drugiej do pewnego momentu, dym zasłania widoczność, tłum wpada w panikę. Rozpoczynają się wystrzały, krzyk, jakaś grupka ucieka, kto inny próbuje ochronić swoich bliskich. Zamieszanie, w czasie którego wszyscy mieszają się ze wszystkimi, jakiekolwiek granice zacierają się, aż w końcu pozostaje tylko jedna wielka plątanina ciał.

Ta noc z pewnością nie będzie należała do najspokojniejszych, mieszkańcy nie będą mogli liczyć na chwile wytchnienia we własnych mieszkaniach. Rozpoczną się poszukiwania sprawców, szpiegów wśród SS oraz członków zuchwałego, wyraźnie rosnącego w siłę, Résistance, który obarcza się winą za większość przeprowadzonych dotąd podobnych działań. A gdy nikogo takiego nie znajdą, odpłacą się egzekucją na niewinnych.



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Re: Fabuła   Pią Maj 06, 2016 8:43 am


Rozdział pierwszy

Po najmroźniejszej od kilkudziesięciu lat zimie, pomiędzy paryskie kamienice powolnym, lecz stanowczym krokiem wstępuje w końcu wiosna. Słupki w rtęci w przyokiennych termometrach urosły zaledwie o kilka milimetrów, śnieg oraz inne opady utrzymują się twardo na parapetach oraz chodnikach, od czasu do czasu spływając w dół ulic wraz z innymi zanieczyszczeniami. Na szczęście ani to, ani pogoda nie zniechęcają szczególnie mieszkańców do wychodzenia na zewnątrz – kina wypełniają się widzami w każdy piątek, w oknach kawiarni palą się do wieczornych godzin jasne światła latarenek, a wśród roślinności Ogrodu Luksemburskiego spacerują już pod rękę zmęczone zimową nudą pary.

Każdy próbuje wyłapać dla siebie choćby odrobinę jasności. Słońce jednak dość niechętnie wlewa ją w serca paryżan, chowając się uparcie za ciężkimi chmurami. Co bardziej spostrzegawczy stwierdzą na pewno, że mieszkańcy miasta wcale nie są tak bardzo spragnieni powrotu cieplejszych klimatów, co po prostu nadziei. Mimo że wszystko zdaje się powracać na swoje miejsce, a słynna kultura francuska kwitnąć na ich oczach, niepokój stał się chlebem powszednim szarych przechodniów, nawet jeżeli widok obcych mundurów na ulicy nikogo już nie dziwi. Wolność to rzecz odległa i nie dusi równie mocno, co strach o dotrwanie do kolejnego dnia – racje żywnościowe są niewielkie, a po srogiej zimie wiele z instalacji grzewczych wymaga wymiany, tym bardziej, że mówi się, iż prawdziwa wiosna pojawi się dopiero w maju…

Jedną ze spraw tańczących na językach mieszkańców Paryża jest właśnie wybuch starego pieca grzewczego, który spowodował zawalenie się kamienicy. Być może jest to kwestia wyjątkowości lub ogromnego zainteresowania ze strony władzy, ale na temat przyczyn zniszczeń wypowiada się mnóstwo osób, czasem specjalistów przestrzegających o konieczności sprawdzania podobnych sprzętów, czasem udawanych znawców oraz wielbicieli wszelakich teorii. Nieoficjalnie mówi się o drugim dnie całej sprawy oraz tajemniczym znalezisku, na jakie natrafiono przy okazji usuwania zniszczeń, choć władze dementują te plotki. Dlaczego więc tak wielu mundurowych kręci się w tamtejszych okolicach?

Okupanci, oprócz kwestii zawalonego budynku, mają coraz więcej pracy. Mogłoby się zdawać, iż ze względu na trudną pogodę, Ruch Oporu odpuści nieco i zbierze siły na lepsze czasy, lecz ten pozostaje równie aktywny, co dotychczas. Na szczęście niemiecka odpowiedź na ich działania startuje już w tym miesiącu w postaci wystawy, która, według szacunków, ma przyciągnąć ogromną ilość zainteresowanych. „Bolszewizm przeciwko Europie” zostanie wystawiona w jednym ze znanych, paryskich muzeów i ma być otwarta niemalże dla każdego chętnego. Mówi się, że swoją osobą ma ją uświetnić pewna światowej klasy gwiazda, lecz może to tylko pogłoski, które mają zapewnić okupantowi sukces w wizerunkowej wojnie, jaki prowadzą z Résistance?

A Ty – pozwolisz porwać się  la ville sans regard?





Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Re: Fabuła   Sob Gru 10, 2016 11:37 pm


Rozdział drugi

Dwa słowa zawisły nad Paryżem niczym złowróżbny cień – Hala Wagram. Wystawa Bolszewizm przeciwko Europie, która miała stać się chlubą oraz narzędziem propagandy, zakończyła się katastrofą i zniszczeniem znacznej części prezentowanych dzieł przez członków Ruchu Oporu sympatyzujących z komunistami. Wieści te w krótkim czasie dotarły do samego serca Trzeciej Rzeszy, zajętej ofensywą na froncie wschodnim, wzbudzając pewien niepokój wśród najwyższych władz. Uległa jak dotąd Francja wyraziła sprzeciw w niefortunnych dla okupantów okolicznościach i bez wątpienia musiała zapłacić za to odpowiednią cenę. Czarę goryczy przelała jednak premiera filmu Der große König – choć od samego początku wahano się z jej organizacją, 30 marca goście tłumnie przybyli do kina Gaumont Palace. Nie byli świadomi, że tego wieczora miało w nim dojść do równie tragicznych wydarzeń, którym w ostatniej chwili zapobiegł SS-Obersturmbannführer Fabien Eberhart. Los był jednak przewrotny i w wyniku strzelaniny ranny został sam szef paryskiego Gestapo – SS-Sturmbannführer Ludwig von Liebenfels. Choć przeżył, jego ciężki stan uniemożliwił mu dalsze wykonywanie obowiązków i niedługo później von Liebenfels opuścił stolicę, udając się do sanatorium w Davos we wschodniej Szwajcarii. Dołączył tam do niego SS-Oberführer Christoph von Reichenau, który miał olbrzymie szanse stać się ważną personą na politycznej scenie Paryża, gdyby nie ciężkie obrażenia, jakie odniósł podczas katastrofy w Hali Wagram.

Decyzja była zatem jednogłośna – Paryż musiał ucierpieć, a przynajmniej zrozumieć, że niemieckie władze nie miały zamiaru tolerować jakiegokolwiek sprzeciwu. Tobias Wolfmeyer natychmiast zarządził śledztwo w sprawie obydwu wydarzeń, a wezwani na przesłuchania świadkowie rzadko kiedy mieli szczęście, by wyjść z Siedziby Gestapo. W całym Paryżu zwiększono również liczbę patroli, szczególnie wokół Hali Wagram oraz Gaumont Palace, a na Gare du Nord zaczęto widywać coraz więcej bażantowych mundurów – nie ulegało wątpliwości, że do stolicy wezwano dodatkowe siły. Obywatele Paryża mogli także spodziewać się częstszych kontroli dokumentów, ale wraz kwietniem w ich życie wkroczyła jeszcze jedna zmiana – wprowadzone zostały kartki żywnościowe. Choć oficjalnie miały one zapobiec kryzysowi gospodarczemu, wyczuwało się, że był to jeszcze jeden zabieg mający na celu umilić życie ludności Paryża.

Redaktorzy gazet propagandowych mieli pełne ręce roboty, aby przedstawić ostatnie wydarzenia w jak najkorzystniejszym świetle. Koniec marca a początek kwietnia przyniósł jednak sensacje, o jakich obszernie rozpisywano się w proniemieckich pismach – była to kwestia wybuchu instalacji grzewczych, co spowodowało zawalenie się jednej z kamienic w dzielnicy Vaugirard. Przeprowadzone śledztwo dało dowody, aby oskarżyć francuskiego adwokata i wykładowcę, Henriego de La Fontaine’a, który podczas przesłuchania wyjawił kilka interesujących nazwisk, należących, jak się później okazało, do Żydów.

Nie był to jednak koniec rewelacji, ponieważ jeden z patroli w pobliżu zawalonej kamienicy natknął się na członków Ruchu Oporu, którzy posiadali pochodzącą z niemieckich magazynów broń. Zwróciło to uwagę Hauptsturmführera Friedricha Nerlingera, prowadzącego w tamtym czasie wiele przesłuchań i śledztw, zarówno oficjalnych, jak i prywatnych. Jedno z nich dotyczyło Kriminalkomisaara Hansa Schocha, odpowiedzialnego za wypuszczenie podejrzanych więźniów i za nadzór nad magazynami z bronią. Intensywne śledztwo wykazało jego powiązania z Ruchem Oporu. Schoch został skazany na karę śmierci za zdradę Trzeciej Rzeszy, natomiast Tobias Wolfemeyer, chcąc nagrodzić zaangażowanie i intelekt Nerlingera, postanowił go awansować oraz uczynił swoim zastępcą.

Zdawało się, że Paryż przeżywał wręcz kolejną w jego długich dziejach rewolucję, ale swój udział mieli w niej także członkowie Ruchu Oporu. Niestety, mimo misternego planu i wysiłków Résistance w akcji pod Wersalem nie udało się zdobyć cennej broni. Została ona zawłaszczona przez nieznanych dotąd przeciwników, wrogich i okupantowi, i w pewnym stopniu Ruchowi Oporu. Ten niepokojący fakt z pewnością powinien dać do myślenia Pierre'owi Lécuyerowi oraz jego podwładnym. Być może jest to najwyższa pora, aby zacząć szukać wsparcia nie tylko we Francji, ale i za granicą, a także wśród tych, którzy już wypełniają w Paryżu swoje misje…

Choć rozpoczynający się kwiecień przywołuje do stolicy jej wyjątkowe piękno, nie można zaprzeczyć, że konflikt pomiędzy okupantem a Résistance zaostrza się, uderzając nawet w zwykłych cywili. Na świecie trwa wojna, ale Paryż ma swoje własne pole bitewne, na którym obydwie strony są gotowe poświęcić wszystko, aby wygrać.



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Re: Fabuła   Nie Cze 04, 2017 10:50 am


Rozdział trzeci

Kwiecień upłynął pod znakiem pozornego spokoju.
Restrykcje wprowadzone przez władze po wydarzeniach w Hali Wagram przyniosły oczekiwany skutek – wydawało się, że przez cały kwiecień mieszkańcy Paryża umykali na widok przechodzącego obok nich Niemca szybciej niż zwykle, a ich wzrok jeszcze gorliwiej utkwiony był w burym chodniku. Patrole, wyrywkowe sprawdzanie dokumentów i coraz częstsze aresztowania podsycały w paryżanach strach, który nie pozwalał im buntować się przeciwko władzom. Z kolei akty dywersji czy sabotażu ucichły, jakby ich dotychczasowi sprawcy nagle stracili odwagę – a przynajmniej taka opinia panowała wśród okupantów, którym mimo wszystko nie pozwolono całkowicie spocząć na laurach.

Już 9 kwietnia w lesie Rambouillet odbył się trening strzelecki i wytrzymałościowy, zorganizowany z inicjatywy majora Tobiasa von Hatzfeldta, jednego z paryskich bohaterów, wychwalanych w  artykułach Je suis partout. Trening służył przede wszystkim odpowiedniemu przygotowaniu nowo przybyłych do Paryża żołnierzy i sprawdzeniu umiejętności tych okupantów, którzy spędzili już pewien czas w stolicy.

Nie ulegało jednak wątpliwości, że o wiele większy entuzjazm budził w okupantach tak zwany Biernacht, zorganizowany przez słynną na Butte-Montmartre piwiarnię – Le Dome. Noc Piwa również zaplanowano na 9 kwietnia, spodziewając się, że specjalna zniżka na trunki, zależna od wysokości stopnia wojskowego, przyciągnie do Le Dome niejednego okupanta. Perspektywa nocy spędzonej nad kuflem oraz kartami zrobiła swoje, a wieczorem 9 kwietnia w piwiarni stłoczyły się dziesiątki okupantów, których swoją obecnością zaszczycił nawet Tobias Wolfmeyer – całe szczęście że przybył on dopiero po tym, jak w lokalu przez przypadek zabrzmiały dźwięki niefortunnej Marsylianki, wygrywane przez zepsuty mechanizm szafy grającej. Mimo to Noc Piwa – ze wszystkimi dramatycznymi zwrotami – okazała się być sukcesem i pozwoliła okupantom oderwać się od codziennych obowiązków, a przede wszystkim odrzucić na moment czujność.

I może właśnie dlatego panujący w Paryżu spokój był pozorny.

Pod nieuważnym okiem Niemców na Biernachcie znalazło się kilku nieproszonych gości należących do sił aliantów, którzy wykorzystali Noc Piwa do zdobycia cennych informacji. Nie było to zresztą jedyne wydarzenie, jakie udowodniło, że ukrywający się w Paryżu szpiedzy potrafili zręcznie wmieszać się w tłum i przybierać najróżniejsze maski. Kilka dni po Biernachcie w domu mody Lucrezia odbył się pokaz zakończony porażką; nie tylko wynikającą z braku zainteresowania kolekcją, ale i podejrzanego zamieszania, które skłoniło gości do opuszczenia domu mody, a majowe wydania gazet – do krytyki organizatorki.
Nikt jednak nie miał nawet najmniejszego pojęcia, że pośród widzów znalazła się osoba, która przybyła na pokaz niekoniecznie po to, aby podziwiać projekty, lecz by wyciągnąć pewne korzyści z towarzystwa żon niemieckich urzędników.

Również samo Résistance– wciąż mające w pamięci nieudane zdobycie broni w Wersalu – skupiło się na próbie nawiązania kontaktu z aliantami. Głównie za sprawą oddziału Krasny Ruch Oporu zawarł wstępną i bardzo ostrożną współpracę z siatką ze Związku Radzieckiego, zdobywając kolejne źródło informacji i fałszywych dokumentów. Był to jednak zaledwie początek współpracy, a czas miał pokazać, co takiego mogła ona przynieść obydwu stronom.
Ruch Oporu miał też inne ważne zadanie, którego realizacja nie należała do najłatwiejszych. Na zwołanym 8 kwietnia zebraniu Pierre Lécuyer, poinformował podwładnych o nawiązaniu łączności z Londynem i planowanym zrzucie brytyjskich agentów posiadających informacje od samego Charlesa de Gaulle’a. Przez cały tydzień trwały intensywne przygotowania do odbioru spadochroniarzy, lecz w dniu rzutu doszło do wydarzeń, które uczestnicy misji mieli zapamiętać na całe życie. Morderstwo Erika Kastnera, funkcjonariusza gestapo, oraz niewinnej kobiety z pewnością odcisnęło na nich swoje piętno, ujawniając kolejne problemy wewnętrzne Ruchu Oporu. Nastroje minimalnie polepszył fakt, że spadochroniarzy udało się odebrać bez większych nieszczęść, a Brytyjczycy ukrywali się obecnie w klasztorze Sacré-Cœur na obrzeżach Paryża.
Wraz z początkiem maja pojawiły się pogłoski o planowanym zebraniu, jak również o tym, że Pierre Lécuyer był ostatnimi czasy zaskakująco pochmurny i strapiony. Wszyscy zdawali sobie sprawę z tego, że kolejne tygodnie miały być wyjątkowo ważne i że informacje brytyjskich agentów należało traktować z największą powagą. Ich treść planowano jednak ujawnić dopiero podczas zebrania.

Maj zapowiadał się więc jako pracowity miesiąc – zarówno dla Ruchu Oporu, jak i aliantów, którzy musieli zdecydować, co zrobić ze zdobytą wiedzą. Okupanci z kolei szybko mieli się przekonać, czym skutkowała uśpiona czujność, bo podejrzany hałas w okolicach jednego z opuszczonych gospodarstw za Paryżem i zbadanie terenu odsłoniły makabryczną zbrodnię - ciało wysoko postawionego funkcjonariusza gestapo, Erika Kastnera. Stało się jasne, że sprawą należało szybko się zająć, a przede wszystkim zatuszować ją w taki sposób, aby nie wyszły na jaw zaniedbania ze strony okupantów.
Zdawało się zresztą, że uwagę Paryża w znacznym stopniu pochłaniały zbliżające się wydarzenia – przyjęcie w Instytucie Niemieckim z okazji urodzin ambasadora Abetza, a także zapowiadane już w kwietniu otwarcie Ogrodu Zoologicznego. Niemiecka propaganda nie traciła czasu, zawiadamiając cały Paryż, że to właśnie dzięki hojności Trzeciej Rzeszy do zoo miały trafić rzadkie gatunki zwierząt, miłosiernie uratowane przed wojenną zawieruchą. Szum wokół tych wydarzeń miał oczywiście jeszcze jeden cel i było nim odwrócenie uwagi mieszkańców miasta od faktu, że wraz z początkiem maja prześladowania Żydów zaczęły przybierać na sile, a zwykli przechodnie coraz częściej byli świadkami aresztowań, eksmisji i brutalnego traktowania ludności żydowskiej.

Wiele wskazywało na to, że spokój był w rzeczywistości ciszą przed burzą – pytanie tylko, jak szybko miała się ona rozpętać.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content
PisanieTemat: Re: Fabuła   

Powrót do góry Go down
 
Fabuła
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Możesz odpowiadać w tematach
Sous le ciel de Paris :: Krok Pierwszy :: Strefa Fabularna-
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematuSkocz do: