IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Sala zebrań - Page 2


Share | 
 

 Sala zebrań

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Sala zebrań   Sob Sie 27, 2016 3:31 pm

First topic message reminder :



Sala zebrań

Miejsce to zdecydowanie należy do elegantszych pomieszczeń w siedzibie. W centralnym punkcie znajduje się stół z lakierowanego, ciemnego drewna, wokół którego ustawiono obite skórą krzesła. Wyżej postawieni okupanci wykorzystują to miejsce do spotkań czy mniejszych narad, a do ich dyspozycji zawsze jest kredens z nie najgorszymi trunkami czy kilka najnowszych numerów gazet, leżących w schludnym stosie na stoliku pod oknem.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


avatar
okupanci
PisanieTemat: Re: Sala zebrań   Sob Lip 29, 2017 2:38 pm

Pomyślał, że trudno w tych czasach o lojalnych ludzi. Pomyślał, że jeszcze trudniej o ludzi kompetentnych.
Pomyślał również, że śmierć schwytanego przez gestapo chłopaka oraz tego, który właśnie znalazł się pod czują obserwacją matowo błyszczących oczu tutejszych katów, są policzone. Teraz, gdy zarzucona na szyję Ruchu Oporu pętla powili zaczynała się zaciskać – wciąż bez gwałtownych ruchów, ostrożnie, tak, by schwytana zwierzyna nie poczuła, że wkrótce zostanie zaszlachtowana – nastał czas na trzeźwe myślenie.
Wiedział, że dwóch z czterech siedzących przy tym stole ludzi nie dba o to, jak wiele krwi przyjdzie im przelać w starciu z francuskimi bandytami i ilu spośród kilkunastu ludzi, którzy wybiorą się do klasztoru, trafi do ziemi w razie pułapki bądź niepowodzenia. Tymczasem Eberhart – być może głupio, naiwnie bądź bez większego sensu – się przejmował. Może nawet za bardzo. Niemal cztery dekady życia zdołały nauczyć go kilku wygodnych prawd, spośród których szczególnie upodobał sobie tę opartą o szachowe potyczki: planując kolejny ruch, należy najpierw się zastanowić, co nastąpi, jeśli się go nie wykona.
Czasami brak reakcji był bardziej wydajny od pospiesznych działań.
Czasami ratował życie.
Czasami.
Dwukrotnie zabębnił palcami o matowy blat stołu, obserwując, jak spojrzenie Herr Generalmajora mknie w stronę pustego miejsca tuż obok Reifensteina – ten, kto nie zjawił się na dzisiejszych obradach, już wkrótce miał tego pożałować. Być może nie tak, jak zatrzymany na pogrzebie Kastnera buntownik, lecz bez wątpienia dolegliwie. Kącik ust Eberharta drgnął delikatnie w wyrazie stłumionego półuśmiechu; życie esesmana nie było tak wygodne, jak wierzyć chcieli francuscy wichrzyciele. Gdyby Fabien chciał dokonywać włącznie tylko łatwych wyborów, mógł zostać adwokatem, który czasem musi odrzucić przedłożoną mu sprawę, ale rzadko ryzykuje życie swoich współpracowników.
Czasami przyjaciół.
I własnej żony.
Ponownie stuknął opuszkami palców o blat, tym razem w wyrazie poirytowania. Nie powinien myśleć o kobiecie, która nie potrafiła stworzyć z nim prawdziwej rodziny, wypełnić mieszkania na Passy ciepłem, nieść mu ulgi po dniach spędzonych w atmosferze wojennego podenerwowania.
Nie powinien czuć sentymentów siedząc tuż obok Herr Generalmajora, który polecił odnalezienie brytyjskich skoczków, niezależnie od okoliczności i wymaganych poświęceń. Był żołnierzem i miał nieść chlubę Rzeszy, więc kiedy przychodził na to czas, odrzucał widmowy miraż domu, odrzucał obraz kobiety, która nie potrafiła go uszczęśliwić, i walczył. Tak wypadało uczynić.
Tak w y p a d a uczynić.
W milczeniu obserwował, jak Reifenstein sprężyście powstaje ze swojego miejsca, salutuje i już po chwili znika za drzwiami, najwyraźniej stęskniony za wonią strachu oraz dotykiem lepkiej krwi, w której jeszcze dzisiaj skąpie dłonie.
Przecież gdzieś w głębi, pod wszystkimi zmartwieniami, narzekaniem i niechęcią kobiety, obok której musi zasypiać, w Fabienie wciąż tkwi resztka człowieka, jakim był przed niespełna dwoma laty. Skurwiela o oczach jak sztylety, który wolałby wykrwawić całą swoją kompanię, niż cofnąć się choćby o krok. Tego, który stawał każdemu kością w poprzek gardła.
Najwyższa pora przypomnieć sobie, jak smakowały tamte dni.
- Rzesza może liczyć na nasze pełne zaangażowanie – wypowiadając te słowa, posłał niespieszne spojrzenie milczącemu Sørensenowi, nieszczególnie zadziwiony ciszą z jego strony – trudno o trafniejsze uzewnętrznienie natury Norwega. – Podobnie jak Herr Generalmajor – dodał ciszej, jak gdyby ktoś niepowołany gotów był usłyszeć te słowa – i nim to rzeczywiście nastąpiło, Eberhart – już w milczeniu – wykonał krótki, żołnierski salut, by chwilę później ruszyć w stronę wyjścia z rewelacjami, które wciąż odbijały się echem w gotowym do działań umyśle.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
okupanci
PisanieTemat: Re: Sala zebrań   Nie Lip 30, 2017 8:20 pm

Przywykł do roli biernego obserwatora, odnajdując się w niej doskonale i ze swobodą, której rzadko kiedy doświadczał w innych dziedzinach życia. Trzymając dłonie luźno opuszczone na lakierowanym blacie stołu, słuchał, nie unosząc spojrzenia znad schludnie obciętych półksiężyców paznokci, sprawiając przy tym być może wrażenie nieobecnego, zupełnie niezainteresowanego towarzystwem, wśród którego sam sobie wydawał się zdecydowanie nie na miejscu, choć wątpliwości co do jego udziału w całym przedsięwzięciu zostały rozwiane niespodziewanie szybko...
Oczy i uszy norweskiego SS.
Z każdym kolejnym słowem upewniał się, że zadanie to będzie nie tyle niemiłe, co odstręczające, przesadnie brutalne i nie uciekające się od przemocy, stojącej w opozycji do jego spokojnej, jeśli wręcz nie łagodnej natury. Unosząc spojrzenie i zatrzymując je na Wolfmeyerze, nie mógł nie zauważyć cienia zadowolenia malującego się na jego twarzy, ani tym bardziej odgonić od siebie myśli o nieszczęśniku, za którego poniekąd sprawą mogło ono zagościć na surowym obliczu Generalmajora. Prawdą było, że najniebezpieczniejszym orężem strachu i bólu była zdolność czynienia ludzi ślepymi na wszystko dookoła, zapominania, że są jeszcze inni, o których należałoby się zatroszczyć, że także ich trzeba ratować - czy można jednak za to kogokolwiek winić? Nie, oczywiście, że nie. Rozumiał to każdy, kto miał wątpliwą przyjemność uczestniczenia w pozyskiwaniu informacji mających w przyszłości zaowocować ku chwale Rzeszy. Niestety, to kolejne słowo, które gładko obrócił w głowie, nie można pobłażać zarazie jaką był ruch oporu; ludziom zdawać by się mogło, że często niekojarzącym związków przyczynowo-skutkowych pomiędzy ogniem, a oparzeniem, a dodatkowo parzącym przy okazji innych. Swoich przyjaciół, znajomych i sąsiadów, przypadkowych przechodniów...
Poruszył się na krześle, składając przy tym palce w piramidkę, aby ponownie zastygnąć w bezruchu, który nie obejmował przejrzystych jasnoniebieskich oczu, których spojrzenie powoli przesuwało się kilka centymetrów nad głowami zebranych w pomieszczeniu mężczyzn, starannie unikając ich wzroku, jakby w obawie przed nawiązaniem kontaktu. W milczeniu, co właściwie nie powinno specjalnie dziwić, przyswajał pozyskiwane informacje, sprawnie porządkując je we ściętym zmęczeniem umyśle, przez które pojedyncze i rzadziej używane słowa rozmywały się, choć wciąż pozostawiały przekaz jasnym.
Ruch oporu, brytyjscy skoczkowie. Klasztor i przeszukanie.
Zadanie, które jak jasno wskazywał sam ton głosu Wolfmeyera, nie miało prawa nie powieść się. A w samym środku tego Bjørn, który jeszcze nigdy od pierwszych samotnych dni swojego pobytu w Paryżu nie tęsknił za Oslo, tak jak w tym momencie.
Z ulgą przyjął wiadomość, jakoby wszystkie najważniejsze kwestie (może prócz tej, czyje miejsce wciąż pozostawało puste) zostały objaśnione, a nie mając - a to zaskoczenie! - nic do dodania, śladem jasnowłosego gestapowca i SS-Obersturmbannführera uniósł się z siedzenia krzesła, które przez kilkanaście poprzednich minut zdawało mu się niczym innym jak fakirską matą. Oddanie honorów, tak jak uprzednio, było mechaniczną reakcją ciała, powtórzeniem dobrze znanych, używanych kilka(dziesiąt) razy dziennie gestów, po których to skierował się w stronę drzwi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Re: Sala zebrań   Nie Lip 30, 2017 11:06 pm

Kiedy wyszli, jeszcze przez moment siedział nieruchomo, wpatrując się w puste miejsca przy stole i zastanawiając się, jaki rezultat da zbliżająca się misja. Dzięki Bourreau - zapewne cierpiącemu gdzieś na niższych poziomach siedziby - okupanci mieli niepowtarzalną szansę, by przechwycić spadochroniarzy z Wielkiej Brytanii i wyciągnąć z nich dosłownie w s z y s t k o. Mogli przecież dysponować informacjami, za które Berlin szczególnie podziękowałby niemieckiej władzy w Paryżu, i na to właśnie liczył Wolfmeyer.
A jeżeli jego ludzie mieli potraktować swoje zadanie poważnie, ich również planował sowicie wynagrodzić.
W przeciwieństwie do Ludwiga von Liebenfelsa, gdziekolwiek teraz przebywał.
Z tą dość nieprzyjemną myślą podniósł się z krzesła, wygładził mundur, po czym ruszył w stronę drzwi. Na jego ustach w dalszym ciągu błąkał się ten sam uśmieszek - mimo wszystko był całkiem zadowolony z przebiegu spotkania, ale do pełni szczęścia brakowało mu kilku Brytyjczyków zamkniętych w najciaśniejszych celach siedziby Gestapo.


zt dla wszystkich

PODSUMOWANIE

Nie ma wątpliwości, że zadanie, które zlecił Wam Tobias Wolfmeyer, zaważy nie tylko na Waszej dalszej karierze, ale i sukcesie niemieckiej władzy w Paryżu. O ile informacje podane przez Maurice'a Bourreau są prawdziwe, w klasztorze możecie uzyskać cennych więźniów będących wysłannikami sił aliantów, a kto wie, może nawet kogoś jeszcze...

Misja dobiegła końca, dziękuję Wam za aktywność!

Fabien, Lars - otrzymujecie po 20 PR.
Bjørn - otrzymujesz 15 PR.

Misja druga dla okupantów będzie obławą w klasztorze. Wszystkie informacje o jej starcie otrzymacie wkrótce, ale możecie zapoznać się już z mapą klasztoru (nie wiecie jednak o pomieszczeniach nr 22 i 23), a także z mapą okolicy (w jej przypadku nie wiecie o bunkrze).
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content
PisanieTemat: Re: Sala zebrań   

Powrót do góry Go down
 
Sala zebrań
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Sous le ciel de Paris :: Paryż :: Prawy brzeg :: Opéra :: Siedziba Gestapo-
Skocz do: