IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Sala przesłuchań #4


Share | 
 

 Sala przesłuchań #4

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Sala przesłuchań #4   Wto Wrz 06, 2016 6:18 pm



Sala przesłuchań #4

Od razu po przekroczeniu progu uderza Cię nieprzyjemne wrażenie, że możesz stąd nie wyjść cały i zdrowy. Wiszące na ścianach paski i sznury przyprawiają o dreszcze, podobnie jak cała gama złowrogich przedmiotów, znajdujących się na stoliku. Sumując to z uśmieszkiem śledczego, niejeden przesłuchiwany stracił już tu głowę i wyśpiewał wszystko co wiedział. A Ty, jaką drogę wybierzesz?


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
ruch oporu
PisanieTemat: Re: Sala przesłuchań #4   Wto Wrz 06, 2016 7:07 pm

Chłopak zaraz po wyjściu z księgarni został przeszukany. Na szczęście swój bagnet zostawił w domu, na wypadek takiej sytuacji. Szwaby jedyne co mogły znaleźć to jego harmonijkę w kieszeni spodni. Musiał przyznać że czuł się niezręcznie podczas tego przeszukiwania, ale miał teraz więcej powodów do zmartwień. Mając na rękach kajdanki czuł upokorzenie, a także obwiniał się za to że przez niego aresztowali nieznajomego. Sumienie zaczęło go gryźć w momencie kiedy to u mężczyzny znaleziono broń. Może się okazać, że ten będzie miał więcej problemów niż Renard.
Młody był prowadzony krętymi korytarzami. Czy się bał? Bardziej stresował. Nie spodziewał się po sobie że na chwilę obecną zachowa spokój. Był strasznie ciekaw, co się stanie.
Wprowadzono go do pokoju, i kazano czekać na kata, znaczy gestapowca, czy kogokolwiek kto ma uprawnienia do przesłuchiwania chłopaka. Usiadł na tym niewygodnym, drewnianym krzesełku. Kajdanki bardzo go uwierały, dlatego co chwila ruszał dłońmi, żeby je jakoś poluzować. Możliwe że nie miało to sensu, ale robił to odruchowo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Re: Sala przesłuchań #4   Sro Wrz 07, 2016 10:52 am

Mogło się wydawać, że Damien siedzi sam już wieczność. Klamka od drzwi nie drgnęła nawet przez moment, choć odgłosy ciężkich wojskowych butów oraz ich właścicieli spacerujących korytarzami, wyraźnie zaznaczały się na tle cichej sali przesłuchań. Kolejne minuty mijały, a przesłuchiwany pozostawał dalej bez jakiejkolwiek informacji na temat zbliżającej się rozmowy. Nie mógł jednak oszukiwać się, że ktokolwiek o nim zapomniał. Wybryk chłopaka pozostawał na ustach niemieckich oficerów od momentu, gdy zakuty w kajdany pojawił się na posterunku. Zapewne szybko też nie zostanie zapomniany.
Mówi się też, że Gestapowcy mają własne sposoby na wyciąganie informacji z gości odwiedzających ich biura.  Jedni używają przemocy, inni znęcają się psychicznie, wystawiając na skraj wytrzymałości nieszczęśników, którzy trafili w ich ręce. Być może jeszcze inni po prostu spóźniali się, aby zasiać ziarenko niepokoju u swoich ofiar?
Kriminaloberassistent Hermann Langer nie wyglądał jednak na osobę, która posuwała się tak do szczeniackich chwytów. Wszedł do sali przesłuchań energicznym krokiem, a jego wzrok dość obojętnie prześlizgnął się po sylwetce chłopaka. Sprawiał wrażenie osoby poważnej, wręcz wyrachowanej, lecz był przy tym doświadczonym członkiem Gestapo, niegdyś żołnierzem, którego wyprostowana sylwetka oraz sposób chodzenia zdecydowanie zdradzały. W dłoni dzierżył spory plik dokumentów schowanych w papierowej teczce, których na razie nie otwierał. Usiadł na przeciwko chłopaka, włożył okulary, jednak zanim zaczął czytać, przedstawił się i podał swój stopień. Dopiero potem jego wzrok powrócił do dokumentacji, odczytując informacje z pierwszych stron. - Damien Mora, urodzony trzynastego lutego tysiąc dziewięćset dwudziestego trzeciego roku w Paryżu, obywatel francuski, kawaler, sprzątacz w teatrze 'Comédie-Française'. - Bardziej stwierdził niż zapytał, na koniec mierząc chłopaka zimnym spojrzeniem jasnych tęczówek. Zdjął binokle, położył je przed sobą i odchylił się w krześle, na moment tonąc we własnych przemyśleniach. Nie uśmiechał się, jego twarz zastygła w wyrazie zadumy. - Obydwaj doskonale wiemy, dlaczego tu jesteś, synku. Ale pro forma, zadam ci parę pytań, na które winieneś mi udzielić szczerych odpowiedzi. Im lepiej będziesz odpowiadał, tym szybciej zakończymy tę rozmowę - stwierdził, choć nie czekał na reakcję ze strony chłopaka. - Patrol złapał cię podczas niszczenia szyb jednej ze słynniejszych restauracji. Kto zlecił ci to zadanie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
ruch oporu
PisanieTemat: Re: Sala przesłuchań #4   Sro Wrz 07, 2016 2:12 pm

Renard siedział na tym niewygodnym stołku. Plecy zaczynały go poważnie boleć, a ze skrępowanymi rękami nie było lepiej. Im dłużej tak czekał, jego obawy stawały się coraz mniejsze. Chłopak zdążył rozpoznać otoczenie. Z nudów co chwila wędrował wzrokiem gdzie indziej. To na sufit, to na biurko. Chciał włożyć ręce do kieszeni, ale z wiadomych przyczyn nie mógł. Już się nie stresował. Nuda wygrała, i teraz nie mógł się doczekać tego przesłuchania.
Kiedy drzwi się otworzyły, chłopak lekko podskoczył. Zdążył już zapomnieć, że ktoś ma tu w ogóle przyjść. Młody nie wiedział zbytnio jak się zachować w takiej sytuacji. Powinien wstać, jak przed nauczycielem? Nie. Damien nie będzie się męczył dla jakiegoś szwaba. Renard odprowadził go wzrokiem do biurka. Spojrzał na chwilę na sufit, po czym znowu wlepił gały w Niemca. Przypadkiem spojrzał mu w oczy, ale nie zamierzał spuszczać wzroku. Przecież nie jest niczemu winien, jak i się nie boi. W oczach miał dziecięcą wręcz, ciekawość. Natomiast jego twarz była pogodna, chociaż się nie uśmiechał. Rozumiał powagę sytuacji.
Młodzik nie zamierzał udawać że nie wie o co chodzi. Przecież szkop i tak by się nie nabrał. Siedział więc w milczeniu, mając zamiar mówić tylko kiedy padnie pytanie. To może go uratować od niepotrzebnych kłopotów. W każdym razie nie wyobrażał sobie odpowiadać prostymi słowami.
-Czemu ktoś miałby mi to zlecić? I czemu nazywa pan to "zadaniem"?- zapytał niewinnie. To nie był żaden żart. Naprawdę zastanawiało go to czemu uważają tak, a nie inaczej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Re: Sala przesłuchań #4   Sro Wrz 07, 2016 11:18 pm

Hermann Langer nie lubił, kiedy coś próbowało wymsknąć się spod jego kontroli. Chorobliwa wręcz potrzeba panowania nad każdą sytuacją zdominowała jego dotychczasowe życie i sprawiła, że był skuteczny w tym, czym się zajmował. Nie zareagował więc początkowo na pytania Damiena, a przynajmniej nie odpowiedzią czy jakimkolwiek słowem. Spokojnie wstał, stanął przy krześle zajmowanym przez przesłuchiwanego i wojskowym butem kopnął drewnianą nogę tak, że siedzisko wypadło spod siedzącego do tej pory chłopaka, z hukiem upadając na podłogę. Sam Mora spadł szczęśliwe na przysłowiowe cztery litery, co mimo wszystko nie należało do najprzyjemniejszych spotkań z podłogą. - Zapomniałeś chyba, że to ja tu zadaję pytania - odparł, górując nad chłopakiem. Jeśli ten spróbował w jakikolwiek sposób podnieść się, Kriminaloberassistent zareagował błyskawicznie, nastając na zakryte spodniami kostki tak, aby nie mógł wstać. - Pewne rzeczy podobno zostają w rodzinie - odpowiedział tajemniczo, uśmiechając się nieco do chłopaka. - Może Michel i Liliana również zaangażowani byli w całą tą marną próbę zwrócenia na siebie uwagi? - zapytał, dając chłopakowi znać, że wie o matce, zna sprawę jej śmierci oraz rodzinną historię. - Matka ci nie mówiła, że nie powinieneś szukać kłopotów, gdy Gestapo depcze ci po piętach? - zaśmiał się chrapliwie, ale chyba podał już chłopakowi wystarczająco dużo powodów, dla których powinien w tej chwili zacząć współpracować. - Czy może tak spieszno ci, aby się z nią zobaczyć?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
ruch oporu
PisanieTemat: Re: Sala przesłuchań #4   Sro Wrz 07, 2016 11:40 pm

Damien nie był skłonny do współpracy, nie takiej na jaką liczył Niemiec. Jeśli oczywiście liczył na coś pozytywnego. Młody nie zamierzał również siedzieć cicho i udawać że jest tu przypadkiem. Skoro to mogą być jego ostatnie chwile, lepiej je dobrze wykorzystać i nie skończyć jak ostatni tchórz.
Gestapowcowi chyba nie spodobało się odpowiadanie na pytania, pytaniem. Obrana taktyka zawaliła. Najwidoczniej szwab nie był aż tak tępy.
Renard nie spodziewał się tego, że stołek wyleci mu spod tyłka. Trwało to sekundę zdziwienia, potem już siedział na podłodze. Jęknął cicho z bólu. Nie było to nic strasznego, jednak tyłek bolał. Młody nie miał zamiaru wstawać. Nie chciało mu się. Poza tym przewidział że Langer woli, żeby Damien siedział. Czy miał wobec niego jakieś plany? Teraz nie pora o tym myśleć. Nawet jeśli coś szykuje, to chłopak go nie powstrzyma.
Słysząc kolejne słowa gestapowca, zrobił się tylko bardziej ciekawy. Zero strachu. Czy nie zależało mu na rodzinie? Nie, dobrze wiedział że jego rodzeństwo sobie poradzi. Michel pomimo tego że jest nudnym sztywniakiem, ma głowę na karku. On to jakoś załatwił. Damien wierzył w niego.
-Czemu "marna próba"? Przecież zwróciłem na siebie uwagę. Można udawać że wszystko poszło zgodnie z planem.- Powiedział, uśmiechając się do gestapowca. Chyba powinien czuć jakieś skrępowanie, i nie mówić niektórych rzeczy. Niestety chłopak już miał taką kłopotliwą cechę, że nie mógł się powstrzymać od niektórych słów. Na kolejne pytanie młody wzruszył tylko ramionami. Może powinien być zły, przez to że ten pies wspomina jego zmarłą matkę. I był, gdzieś tam w głębi serca. Był jednak zbyt ciekaw reakcji Niemca, na jego beztroską obojętność żeby okazywać złość czy smutek. Kolejne pytanie uznał za retoryczne, więc lepiej było je przemilczeć, żeby jeszcze jakiejś głupoty nie palnąć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Re: Sala przesłuchań #4   Czw Wrz 08, 2016 11:31 am

Langer uśmiechnął się również, słysząc odpowiedź Damiena. Najwidoczniej usiłował zgrywać mądralę, ale zapominał, że znalazł się na nieswoim terenie, gdzie nie przysługują mu żadne prawa i jest skazany na łaskę Niemca. Hermann nie omieszkał więc mu tego przypomnieć, szybkim kopnięciem w lewą nerkę. Zderzenie buta ze skórą nigdy nie należało do najprzyjemniejszych, szczególnie gdy wymierzał je rosły mężczyzna. Mora mógł poczuć ból przeszywający ciało, a siniak... no cóż, pojawi się na pewno. Oby tylko nic nie stało się z narządem! Gorzej, gdyby celował w twarz, w końcu jak Damien miałby pokazać się gdziekolwiek z obitą twarzą? Na pewno zaraz by go poznano. - Zgodnie z planem, to znaczy wpaść w ręce Gestapo i zginąć jak pies, tu, na ziemi, brudząc podłogę, która jeszcze jakiś czas temu spłynęła krwią twojej matki? - zapytał zafascynowany tą myślą. - Doprawdy wielki z ciebie bohater, Mora. Szkoda, że nie widziałeś jak ona umierała, jak błagała mnie ze łzami w oczach, przysięgała, że zrobi wszystko. Wcale nie była taka odważna. Nie ma na świecie piękniejszego dźwięku niż skomlenie dogorywającego człowieka, który wie, że nie ma już dla niego nadziei - opowiadał chłopakowi, spacerując wokół i pilnując, aby nie próbował żadnych sztuczek. Nie ukrywał, że to w siedzibie Gestapo zginęła kobieta, na pewno razem z rodzeństwem domyślali się prawdy. - Mógłbyś chociaż nie być takim egoistą jak ona i pomyśleć o tym, że masz rodzinę. Chyba że następnym razem spotkacie się tu całą trójką, jak myślisz? - zapytał retorycznie, powracając po teczkę wypełnioną materiałami i poprawiając okulary. - Mniemam, że przyznajesz się do popełnionego czynu?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
ruch oporu
PisanieTemat: Re: Sala przesłuchań #4   Czw Wrz 08, 2016 4:39 pm

Renard przez chwilę zastanawiał się czy jego zmysł odczuwania strachu nie jest przypadkiem uszkodzony. Powinien lękać się tej chwili, ale on był tylko podekscytowany. Uczucie to nakręcało go do dalszej rozmowy. Sposób w jaką ją prowadził był nie wskazany. Tak, Damien czuł się jakby on prowadził tą rozmowę, nie na odwrót. Powinien zgrywać przestraszonego dziecka, które o niczym nie wie, ale nie potrafił.
Z kontemplacji wyrwał go ostry ból. Odruchowo jęknął, i na chwilę nie mógł złapać powietrza. Chciał ruszyć rękami, ale nie miał takiej możliwości. Biedne nerki. Damien uświadomił sobie, że ostatnio co chwila mu się dostaje. Jak nie Canian, to jakiś gestapowiec który bawi się w Boga. Chłopak wiedział że nie ma z nim żadnych szans, i może zginąć jeśli ten będzie miał tylko taki kaprys. Mimo wszystko, czuł jakby wszystko miał pod kontrolą. Może to jakaś choroba psychiczna, autyzm, albo coś w tym stylu?
Młody zaśmiał się z bólu. Ciekawa reakcja, ale tak już miał. Był zdrowym chłopakiem, ale gdzieś w głębi duszy miał skłonności do masochizmu.
-Lepiej bym tego nie ujął.- Powiedział sarkastycznie przez zaciśnięte zęby. W jego głosie pobrzmiewała nutka bólu, jakie odczuwało jego ciało. Znowu uśmiechnął się do gestapowca, jakby to była jakaś część tego jego planu.
Słysząc o swojej mamie, Renard poczuł ból. Tym razem to nie była jego nerka. Zachciało mu się płakać, był zły, ale zachował trzeźwość umysłu. Nie rozklei się przy tym psie. Musiał grać. Zbuntowanie się w tym momencie było zbyt przewidywalne jak na niego.
-To musiał być szczyt twojej kariery. Dostałeś medal?- Zadrwił śmiało, bez lęku przed konsekwencjami jego słów. Trzymał się tezy, że szkop gówno wie. Po prostu jazgotał byle co, jak taki małowartościowy piesek.
Damien obserwował gestapowca, jak ten robił swoje przechadzki po pomieszczeniu. Na twarzy widniał cwaniacki uśmiech, ale w oczach można było zauważyć trochę złości. Chłopak jednak nie próbował psuć przedstawienia.
Na kolejne wspomnienie jego rodzeństwa nawet nie zwrócił uwagi. Oni sobie dobrze poradzą. Damien to wiedział i nie miał nawet cienia wątpliwości. Natomiast z kolejnym pytaniem musiał obchodzić się ostrożnie.
-Mówisz jakbym zabił człowieka. A ja tylko wylałem farbę na szybę. Nie macie większych przestępstw na tym waszym "gestapo"?- Można to uznać za przyznanie się. Damien nie zamierzał oszukiwać, że jest inaczej. W końcu został przyłapany na gorącym uczynku. Próba wywinięcia się, nie miałaby sensu. I tak był zdany na łaskę i niełaskę Niemca. Więc przyzna się, lub nie, i tak skończy źle.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Re: Sala przesłuchań #4   Pią Wrz 09, 2016 12:21 am

Słowa Damiena były dla Langera nawet zabawne. Tamten usiłował do końca grać hardego i nie robić sobie nic z faktu, że znajduje się na przesłuchaniu w siedzibie Gestapo. Zastanawiał się tylko, czy był po prostu głupi czy naiwny, myśląc, że to krótkie spotkanie nie pociągnie za sobą pewnych konsekwencji i nie chodziło wyłącznie o siniaki czy blizny.
Nie odpowiadał na pytania czy pyskate odpowiedzi chłopaka, a po prostu po raz kolejny kopnął go w kręgosłup, żeby zaraz potem zrobić to ponownie i zerknąć, jak ma się młodzieniec. - Te francuskie świnie nie nauczyły cię nawet kultury - stwierdził, powoli odczuwając znużenie całą tą sytuacją. Powrócił do Damiena i uniósł go za kołnierz, popychając na stół, który do tej pory jeszcze jakoś się trzymał. Oprócz dotkliwego bólu, który przeszedł wzdłuż rdzenia kręgowego, nic poważniejszego nie stało się jednak chłopakowi. - Powinienem kazać ci zlizywać tę farbę z szyby i zaczekać, aż zdychałbyś dniami z powodu zatrucia ołowiem. Ale liczę na spotkanie w szerszym gronie, więc myślę, że na dzisiaj wystarczy. Jeszcze tylko zajmiesz się szybą, a panowie przypilnują, abyś zrobił to w odpowiedni sposób - odparł z uśmiechem, zmierzając w stronę wyjścia. - Do zobaczenia niebawem - stwierdził, składając cichą obietnicę i wyszedł z sali. Przekazał podwładnym, co mają dalej zrobić z chłopakiem, a ci zaraz potem pojawaili się obok Damiena, rozkuli go i, cały czas pilnując, wyprowadzili z siedziby Gestapo, aby naprawił to, co zepsuł.


Damien, jesteś wolny, jednak zanim żołnierze pozwolili odejść, oddali ci zabraknąć własność, rozkazali zdjąć wszystkie górne części garderoby, a po chwili dostałeś wiadro ze śmierdzącą wodą, którymi miałeś za zadanie umyć  brudne okno. Na zewnątrz panowała typowo zimowa pogoda, choć, szczęście dopisało przynajmniej w tym względzie, że nie padał śnieg. Ewentualne stawianie się również niczego nie dało, bo Niemcy koniec końców i tak dopieli swego, zmuszając cię do odpowiednich czynności kolejnymi siniakami oraz bronią. Do poważniejszych odmrożeń nie doszło, jednak przez trzy dni nie byłeś w stanie robić nic więcej poza leżeniem w łóżku.
Po tej krótkiej przygodzie nabawiłeś się jednak dość poważnego przeziębienia z typową gorączką. Lekarz podejrzewał nawet zapalenie oskrzeli, dłuższy odpoczynek był więc bardzo wskazany, jeśli chciałeś jakoś dotrwać do odbicia broni. Siniaki na plecach oraz (ewentualnie) rękach również doskwierają ci przez dłuższy czas, ale przynajmniej nie są one widoczne pod ubraniem. To z kolei, po myciu, nie nadawało się już do niczego, a dłonie użyte do zdrapywania resztek, piekły przez parę dni. Koniec końców nie jesteś w stanie wziąć udziału w zadaniu, jednak do momentu rozpoczęcia się drugiej misji, udało ci się doprowadzić do znośnego stanu. Pamiętaj jednak o chusteczkach i wpisaniu obrażeń w odpowiednie rubryki! Dziękuję za grę!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content
PisanieTemat: Re: Sala przesłuchań #4   

Powrót do góry Go down
 
Sala przesłuchań #4
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Sous le ciel de Paris :: Paryż :: Prawy brzeg :: Opéra :: Siedziba Gestapo-
Skocz do: