IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Sala przesłuchań #5


Share | 
 

 Sala przesłuchań #5

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Sala przesłuchań #5   Wto Wrz 06, 2016 6:19 pm



Sala przesłuchań #5

Od razu po przekroczeniu progu uderza Cię nieprzyjemne wrażenie, że możesz stąd nie wyjść cały i zdrowy. Wiszące na ścianach paski i sznury przyprawiają o dreszcze, podobnie jak cała gama złowrogich przedmiotów, znajdujących się na stoliku. Sumując to z uśmieszkiem śledczego, niejeden przesłuchiwany stracił już tu głowę i wyśpiewał wszystko co wiedział. A Ty, jaką drogę wybierzesz?


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
alianci
PisanieTemat: Re: Sala przesłuchań #5   Wto Wrz 06, 2016 6:52 pm

Jeszcze przed księgarną został przeszukany przez gestapowca. Przygryzł polik od środka, gdy Niemiec wyciągnął mu zza paska ulubiony sztylet, a zaraz po tym pistolet. Pomimo tego patrzył hardo w oczy mężczyźnie, uniósł głowę dumnie ku górze i wsiadł do samochodu. Po drodze posłał Damienowi krótkie spojrzenie i pokiwał z zażenowaniem głową. Thx bro.
Wszedł do sali przesłuchań. Żeby zrozumieć coś konkretnego z gadaniny osób w więzieniu, musiał się mocno skupić i poprzypominać sobie, na czym w ogóle polegało to świergolenie. Zachowywał pełen spokój i bacznie obserwował otoczenie. Starał się zapamiętać drogę do siedziby gestapo, a potem każdy korytarz, a w nim skręty, schody, zejścia, ilość drzwi. Trasa nie była skomplikowana. Szedł spokojnie, równym krokiem, cicho stukając obcasami wysokich oficerek o zimne kafelki korytarza. Nie patrzył na Niemców, tylko przed siebie z wysoko podniesioną głową. Jego szare oczy spoglądały jakby w nicość, ale on skupiony był na zaistniałej sytuacji. Ręce skute w kajdanki powinny go już zacząć pobolewać, ale Szary nie czuł bólu. Poprowadzony do salki, usiadł na drewnianym krześle, szeroko rozstawiając nogi, co dawało jego wizerunkowi dość lekceważący obraz.
- Będzie ciekawie. - mruknął cicho do siebie.

//mg plis tylko niech mi zęby nie wypadną, on jest na to za piękny
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
okupanci
PisanieTemat: Re: Sala przesłuchań #5   Wto Wrz 06, 2016 8:16 pm

Leon nie miał szczęśliwego dnia. Zdecydowanie. Friedrich Nerlinger został telefonicznie przywołany do siedziby Gestapo mimo dnia wolnego tylko po to, by przesłuchać jakiegoś mężczyznę, którego podejrzewano o współudział przy niszczeniu mienia państwa. Choć z początku zmierzał do siedziby Gestapo z myślą, by załatwić to jak najszybciej, to gdy dotarł już na miejsce, postanowił wykorzystać tę okazję do odpoczynku. W końcu przesłuchiwanie też mogło relaksować.
Wszedł do pokoju zwierzeń kilkanaście sekund po samym przesłuchiwanym. Przeszedł obok niego bez słowa i usiadł na swoim krześle. Wyglądał nienagannie. Zdjął powolnym ruchem SS-mańską czapkę z głowy, ułożył ją równo po lewej stronie biurka, po prawej - swojego Walthera p-38, pochylił się do przodu i oparł łokciami o blat. Przedramiona ułożył obok siebie, równolegle do krawędzi, przy której siedział.
- Imię, nazwisko. Dokumenty. Wszystkie - wysyczał w stronę mężczyzny po niemiecku i zastygł. Miał gdzieś to, że przesłuchiwany ma ręce skute kajdankami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
alianci
PisanieTemat: Re: Sala przesłuchań #5   Wto Wrz 06, 2016 8:26 pm

Nie było mu za wygodnie na tym drewnianym krześle, ale w tej chwili owe mankamenty odchodziły na dalszy, całkowicie nieważny plan. Posiedzieć w samotności było mu dane zaledwie kilkanaście sekund. Słabo, nie miał nawet chwili na zebranie myśli w skupieniu. Poza tym, lubił być sam. Do rzeczy. Po pierwszych słowach Niemca, które zrozumiał, bo trudne nie były, szybko doszedł do wniosku, że nie ma do czynienia z wybitnie inteligentnym osobnikiem. Spojrzał na niego bez wyrazu i ze stoickim spokojem powiedział;
- Michał Jankowski. - powiedział, po czym dodał po niemiecku. - Wy macie moje dokumenty.
Miał ochotę trochę się zaśmiać z nieogarnięcia gestapowca, ale stwierdził, że nie wypada, bo jeszcze niepotrzebnie oberwie w pysk. Wszystkie dokumenty i rzeczy osobiste zostały mu zarekwirowane podczas przeszukania przed księgarnią. Dziwił się, że Niemiec się o nie pyta. Sprawdzają go, czy to po prostu jakieś niedopatrzenie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
okupanci
PisanieTemat: Re: Sala przesłuchań #5   Sro Wrz 07, 2016 12:24 am

Jego wyraz twarzy nie zmienił się, gdy Michał odpowiedział. Po sekundzie wyprostował się, sięgnął do szuflady i wyciągnął z niej wszystkie papiery mężczyzny, które rozłożył sobie na biurku. Spojrzał na przesłuchiwanego i przeniósł wzrok na dokumenty, które zaczął uważnie przeglądać.
- Proszę powtórzyć, powoli - odezwał się już odrobinę przyjemniejszym, acz wciąż jeszcze nie przyjaznym, tonem - więc jest pan z Polski, tak? Hm...
Ostatnie słowa powiedział już bardziej do siebie. Po dłuższej chwili w całkowitej ciszy - w sali nie było nic, co mogłoby wydawać dźwięk oprócz ewentualnie skrzypiących mebli, samych mężczyzn i teraz odpoczywających przedmiotów wspomagających przesłuchanie - Friedrich wyprostował się ponownie i zlustrował Michała wzrokiem. Nie dawał po sobie poznać, co wyczytał z dokumentów. I czy uznał je za prawdziwe, czy za fałszywe.
- Oczywiście zdaje sobie pan sprawę, że chwilę tutaj razem spędzimy, czy tego chcemy, czy nie. W pana interesie jest teraz, żebyśmy wyszli stąd jak najwcześniej i wrócili do swoich zajęć. Bo wie pan, Herr Jankowzki, ja dzisiaj teoretycznie mam wolne.
Odchrząknął.
- Herr Jankowzki, proszę mi swoimi słowami powiedzieć skąd pan miał broń i pozwolenie. I na co one panu były. A także co pan robi tutaj, w Paryżu.
Same papiery to jedno. Ciekawiło go, czy mężczyzna nie pomyli się na przykład w zeznaniach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
alianci
PisanieTemat: Re: Sala przesłuchań #5   Sro Wrz 07, 2016 12:39 am

Ach, cholera. Leoś w tej chwili zdał sobie sprawę, że serio wpakował się w coś poważnego! Było to spowodowane chociażby tym, że miał wielką ochotę poprawić szkopa z tym jego JankowZkim, co aż go w uszy bolało, ale wiedział, że nie może. A miał manię poprawiania, gdy ktoś kaleczył jego ukochany język. Jankowzki, heh. Poza tym, Jankowzki, trochę miał problem ze zrozumieniem, co dokładnie Herr Friedrich od niego chce. Najpierw zrozumiał najmniej istotną dla Leosia sprawę, że Niemiec ma dzisiaj Freizeit. Heh, no w sumie mogłoby go to zainteresować, bo prawdopodobnie im szkop ma lepszy humor, tym Leoś ma mniej połamanych kości. Potem zrozumiał Waffe. Bystry rozum Szarego domyślił się, o co chodzi. Skąd Jankowzki ma Waffe? O pozwoleniu nic nie zrozumiał. Warum ist Jankowzki in Paris zrozumiał.
- Broń mam dla bezpieczeństwa. - powiedział nie spuszczając wzroku z Niemca. - Ciężkie czasy, dużo bandytów. - Wykaraskał, dumny z siebie i swojej niemieckiej elokwencji. Szybko doszedł do wniosku, że o wiele praktyczniej było się uczyć  na studiach niemieckiego niż węgierskiego. Możliwe, że uratowałoby mu to teraz dupę. Chwilę milczał, zbierając słowa. Nie spieszył się z udzielaniem informacji szkopowi. - Paryż jest piękny. - dodał, spoglądając kątem oka na te wszystkie liny i bicze, które nie robiły na nim większego wrażenia. Jeszcze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Re: Sala przesłuchań #5   Sro Wrz 07, 2016 1:12 am

Fałszywe dokumenty mogą stanowić wybawienie z opresji lub, wręcz przeciwnie, przynieść dodatkowe kłopoty właścicielowi. Wszystko zależy od tego, czy przesłuchujący Leona Friedrich zorientuje się, że znalezione przy Polaku papiery tak naprawdę zawierają nieprawdziwe dane.

Mistrz Gry wykonuje rzut kostką:

1,3,5 - Friedrich dostrzega, że w pieczątce z nazwą "Francuska Republika" brakuje numeru użytego stempla, widniejącego pod symbolem sprawiedliwości .
2,4,6 - Friedrich nie dostrzega brakującego numeru i kontynuuje przesłuchanie.


Ostatnio zmieniony przez Mistrz Gry dnia Sro Wrz 07, 2016 1:22 am, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Re: Sala przesłuchań #5   Sro Wrz 07, 2016 1:12 am

The member 'Mistrz Gry' has done the following action : rzut kością


'Kość Mistrza Gry K6' :
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
okupanci
PisanieTemat: Re: Sala przesłuchań #5   Sro Wrz 07, 2016 2:23 am

Broń? Dla bezpieczeństwa? Co za półgłówek wydał pozwolenie na broń imigrantowi z Polski!?
- Pana niemiecki boli moje uszy - przerwał mu pochwalanie Paryża - Zna może pan inne języki? Francuski? Angielski? - zapytał, wymieniając nazwy w odpowiednich językach. Po uzyskaniu odpowiedzi, w tym właśnie języku kontynuował. A jeśli żaden nie pasował, wrócił do niemieckiego.
- Dobrze więc... Ma pan tu podane, że jest pan bezrobotny. Czym się pan wcześniej zajmował?
Co za durne pytanie... Ale Friedrich potrzebował teraz zadawać takie pytania. Na odpowiedź skinął głową.
- Więc po co miał pan przy sobie broń? Obawiał się pan, herr/mr/monsieur Jankowzki, że w środku Paryża ktoś pana napadnie i będzie pan musiał się bronić pistoletem?
Spojrzał na pozwolenie na broń. Jeśli nie było tam informacji na jaki model ma mężczyzna pozwolenie, zapytał o niego*.
Wyciągnął papierosa i zapalniczkę, zapalił, wstał i zaczął się przechadzać w tę i z powrotem powoli po swojej stronie biurka.
- Wie pan, byłem w Polsce - zaciągnął się dymem - bardzo ładne państwo. I kobiety... Kobiety też macie ładne.
Zatrzymał się przy ścianie, na której wisiało parę narzędzi. Przyjrzał jej się uważnie i dotknął dłonią prostego, ale niezawodnego kija. Zmienił chyba jednak zdanie, bo po krótkiej chwili odwrócił się z powrotem do mężczyzny.
- Proszę dokładnie opisać, co pan robił przed zatrzymaniem pana przez moich kolegów z Gestapo.

*(opisz w narracji, jeśli w papierach było. Jeśli nie, odpowiedz jak na pytanie)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
alianci
PisanieTemat: Re: Sala przesłuchań #5   Sro Wrz 07, 2016 11:29 am

Ucieszył się, że Niemiec zaproponował zmianę języka.
- Angielski będzie dobry. - powiedział prostując się na krześle, bo zaczynała go boleć kość ogonowa od niewygodnego siedliska. Nie, żeby był jakiś wybredny, po prostu kajdanki ciasno ściśnięte uniemożliwiały mu wygodne siedzenie. Ale to nie było ważne. Szary zachowywał spokój i rozwagę, musiał uważać, żeby nie pomylić się w zeznaniach. Zmyślał oczywiście, jak leciało. Nigdy nie znalazł się w takiej sytuacji, musiał zachować zimną krew i nie pomylić się, a przede wszystkim - nie powiedzieć nic istotnego. Zmiana języka na angielski, czyli język, który Szary ma opanowany w bardzo dobrym stopniu, pozwoliła mu rozwinąć swoje wypowiedzi. - Dotychczas chwytałem się różnych dorywczych prac. W Polsce pracowałem jako pomocnik na strzelnicy. - rzekł. Wszystko oczywiście było kłamstwem, bowiem utrzymywał go Londyn, na drobne wydatki - owszem, dorabiał czasem przy jednorazowym przenoszeniu mebli sąsiadce albo coś. - Po co mi broń? Czuję się z nią bezpiecznie. Mam pozwolenie na VIS wz. 1935. Odkupiłem go po taniości od właściciela strzelnicy, gdy ją zamykał przed wojną. - powiedział, jakby to było oczywiste i nic nieznaczące. Próbował go przekonać swoją obojętnością.
Gdy usłyszał o tym, iż Niemiec odwiedził Polskę, coś w nim zgrzytnęło. Nie chciał sobie nawet wyobrażać, co paskudne łapska szwaba mogły zrobić z niewinnymi Polkami, przyjaciółkami ze studiów, jego własną siostrą... Nie wiedział, co robiła teraz Aneta, czy w ogóle żyła? Czy nie wpadła w sidła jakiegoś Friedrischa? Zagotował się wewnętrznie, ale nie dał tego po sobie poznać. Spojrzał w oczy gestapowca i uśmiechnął się tak pogodnie, jakby wspominał swoje dzieciństwo w Polsce. - Owszem, kobiety są piękne. - Pomyślał oczywiście o swojej siostrze. Gdy wysyłano go do Francji, ona ponoć szła na pielęgniarkę polową. Był z niej niesłychanie dumny. Przez krótką chwilę poczuł jej obecność obok, w powietrzu uniosła się konwaliowa woń jej ulubionych perfum. Dodało mu to otuchy. Od czasu nieudanego zrzutu nie kontaktował się z nikim z Polski, ani z Wojtkiem, ani z Anetą. Nie wiedział nawet, na jaki adres wysłać list. Czy oni w ogóle żyją?
- Wchodziłem do księgarni Rive-Gauche. Chciałem kupić poezję francuską, która była na dużej przecenie. - odpowiedział. Na takie pytania on może udzielać informacji. Są one nieistotne dla Szarego, a gestapo dużo się nie dowiedzą. On, oczywiście, poezję lubił tylko polską.

/mg czy ty chcesz mnie pogrążyć? jestem na tym forum 3 dni
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
okupanci
PisanieTemat: Re: Sala przesłuchań #5   Sro Wrz 07, 2016 12:09 pm

A więc angielski.
Wbrew pozorom sam fakt, że mężczyzna wybrał ten język oraz że posługiwał się nim tak biegle był już sporą informacją dla Friedricha. Właściwie, teraz wiedział już bardzo wiele. Wręcz na tyle, że mógłby przejść do drugiej części przesłuchania. Ale postanowił to jeszcze trochę odwlec.
Kurczę, naprawdę szkoda, że przesłuchiwany nie wybrał języka francuskiego. Był o wiele bezpieczniejszy.
Oczywiście sama znajomość angielskiego nie była zbytnio podejrzana, nawet w takim stopniu - Friedrich przecież też płynnie po angielsku potrafił - ale łącząc ją z narodowością podejrzanego i tym, że jego papiery SĄ FAŁSZYWE - czego odkrycia na razie Nerlinger nie chciał ukazywać - dawały oficerowi tak dużo, że właściwie domyślał się już, że ma do czynienia z człowiekiem pracującym dla aliantów. Głupia wymówka na broń, płynny angielski, dorywcze prace, fałszywe papiery - i to dobrej jakości, bo błąd był w drobnym szczególe - no, to się samo dodawało i wynik był jasny dla każdego. Ciekawe, czy mężczyzna domyślał się już, że Nerlinger go przejrzał. Oficer zrezygnował z zadawania pytania o wyższe wykształcenie - jemu już nie było tak potrzebne, a przesłuchiwany mógł się domyślić i dorzucić sobie alibi.
- W księgarni Rive-Gauche został pan aresztowany razem z drugim człowiekiem. Oczywiście wie pan, Mr Jankowzki, o co pana oskarżamy. Prawda? Co pan wie o tym drugim człowieku?
Znów zatrzymał się przy ścianie z przedmiotami. Tym razem zdjął z niej pasek, złożył raz i zaczął miarowo poklepywać nim w otwartą lewą dłoń. A obie dłonie miał pokryte skórzanymi rękawiczkami.

/mg może nie, ale ja - czemu nie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
alianci
PisanieTemat: Re: Sala przesłuchań #5   Sro Wrz 07, 2016 1:01 pm

/spoko dla mnie to już oczywistość btw. bd wieczorem
Szary rozważał na początku, czy nie wybrać języka francuskiego do rozmowy z Niemcem. Język ten jednak nie był opanowany aż w takim stopniu, aby móc zafałszować mankament pochodzenia skądś indziej. Poza tym angielskiego uczył się od kiedy rozpoczął edukację.
Gdy usłyszał pytanie o Damiena, którego notabene widział pierwszy raz w życiu, skłonny był nie kłamać. Westchnął ciężko, zażenowany sytuacją.
- Nie znam go. Nawet nie wiem jak dokładnie wygląda. - stwierdził. Mówił prawdę, od momentu kiedy Damien na niego wpadł, do chwili wejścia Niemców minęło dosłownie kilka sekund. Szary rzucił tylko okiem na chłopaka, wiedział, że ma ciemne włosy i młodzieńcze rysy twarzy, tyle. - Wchodziłem do księgarni, a on jakoś popchnął mnie w plecy i wpadłem na regał. - Wzruszył bezradnie ramionami w geście "no co zrobisz? no nic nie zrobisz ;/".
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
okupanci
PisanieTemat: Re: Sala przesłuchań #5   Sro Wrz 07, 2016 2:09 pm

Wysłuchał mężczyzny i zamilkł, wciąż tylko miarowo uderzając paskiem w swoją otwartą dłoń. Patrzył na ścianę obok i ewidentnie się nad czymś zastanawiał.
- Nie jest pan może spragniony? - zapytał, nagle przenosząc wzrok na przesłuchiwanego i biorąc papierosa między palce. Odwiesił pasek na ścianie - ja muszę napić się kawy. Proszę tutaj na mnie zaczekać.
Mężczyzna oczywiście nie miał innej opcji, jak zaczekać na Nerlingera. Gdyby spróbował wyjść, natknąłby się pewnie na strażnika, a tym napytałby sobie tylko biedy. Friedrich wyszedł z pomieszczenia  i przez dłuższą chwilę - może to było nawet 5 minut - nie wracał. Dopiero po tym czasie drzwi się otworzyły i do pokoju wrócił oficer, z filiżanką kawy. Postawił ją sobie na stole, i jeśli Leon wyraził wcześniej pragnienie, wyszedł na sekundkę na korytarz i zaraz wniósł szklankę wody dla przesłuchiwanego. Postawił mu ją na blacie przed nim. Usiadł na swoim miejscu i zatarł dłonie z szerokim uśmiechem na twarzy. Papierosa musiał dopalić na zewnątrz, bo wrócił bez niego.
- No, teraz możemy rozmawiać. Więc co pan robi w Paryżu? Ach, i nie odpowiedział mi pan na pytanie, czy wie pan, o co pana oskarżamy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
alianci
PisanieTemat: Re: Sala przesłuchań #5   Sro Wrz 07, 2016 10:41 pm

- Nie jestem spragniony, dziękuję. - odpowiedział i odprowadził wzrokiem Friedricha. Wysłuchał, co ma do powiedzenia. - W Polsce nie mam już nikogo. Przed wybuchem wojny wybrałem się z ukochaną do Lotaryngii, kochała góry i legendy. - Uśmiechnął się z rozmarzeniem i smutkiem. - Zapewne zaciekawi pana, czemu nie wróciłem do kraju. W połowie naszego wyjazdu dowiedzieliśmy się o wybuchu wojny. Postanowiliśmy jednak nie wracać do kraju. Anna była poważnie chora... - urwał i zrobił chwilę pauzy, pierwszy raz od początku przesłuchania spuszczając wzrok niespiesznie na ziemię. - ... śmiertelnie chora. Wybraliśmy się w miejsce, które pragnęła zwiedzić od dziecka. Nie chciałem jej ciągnąć z powrotem do kraju, w którym panuje piekło, tylko po to aby mogła to ujrzeć i umrzeć. - Zrobił dłuższą pauzę. - Wydałem wszystkie pieniądze, jakie przy sobie miałem. Wynajęliśmy mały pokoik z widokiem na Wogezy. Anna zmarła niecałe dwa miesiące później, choroba bardzo postąpiła. Ja nie miałem już dla kogo wracać do kraju. Zamieszkałem w Metz, uczyłem się szybko francuskiego, dorabiałem gdzie się dało. Potem przeniosłem się do Paryża szukając lepszych perspektyw. - Leo był bardzo pilnym uczniem, a nauka nie poszła w las. - Domyślam się, o co jestem oskarżany, o współudział. - dodał smutno, ponieważ cała opowieść pogorszyła mu humor jeszcze bardziej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
okupanci
PisanieTemat: Re: Sala przesłuchań #5   Sro Wrz 07, 2016 11:06 pm

Z zadowoleniem spostrzegł, że pod jego nieobecność przesłuchiwany nie pokusił się nawet o zabranie pistoletu, który cały czas leżał na stole. Popijając kawę, wysłuchał ckliwej historyjki mężczyzny, która nie wywarła na nim większego wrażenia. Typowe, typowe, bardzo typowe. Niemniej jednak mogło być w tym trochę prawdy, bo Jankowski wydawał się szczerze poruszony własną historyjką.
- Współudział w czym? - dopytał, a następnie przeprosił mężczyznę i wyszedł na dosłownie chwilkę na zewnątrz, pozostawiając otwarte drzwi. Pogrzebał w kieszeni płaszcza wiszącego w korytarzu i przerzucił znalezisko do jednej z kieszeni munduru. Następnie wrócił do sali przesłuchań i usiadł na swoim miejscu, uprzednio oczywiście zamykając drzwi.
- Jeszcze tylko kilka pytań mam i zakończymy. Jakie pan ma wykształcenie i skąd umie pan tak płynnie mówić po angielsku?
Upił łyk kawy i wyciągnął na blat stołu to, co przed chwilą przerzucił do kieszeni munduru. Osiem nabojów 9 mm Parabellum. Wyjął pusty magazynek z pistoletu i zaczął ze skupieniem go ładować przyniesioną amunicją. Gdy skończył, zapakował magazynek z powrotem do pistoletu i ten - zabezpieczony - włożył do kabury. Przed sobą wciąż miał dokumenty mężczyzny, na które nie zwracał większej uwagi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
alianci
PisanieTemat: Re: Sala przesłuchań #5   Sro Wrz 07, 2016 11:55 pm

Owszem, Szary nie próbował ruszyć się z miejsca, czy zabrać pistoletu. Nie miało to jakiegokolwiek sensu, znajdował się w końcu w Siedzibie Gestapo, mocno chronionej. Słyszał głosy za drzwiami. Nie chciał tworzyć sytuacji, (które by mu w niczym nie pomogły) dzięki którym mógłby dostać w psyk. Wciąż liczył na polubowne zażegnanie sytuacji.
- Wydaje mi się, że jestem osądzony o współudział w CZYMŚ, ponieważ zostałem zgarnięty, jak mniemam, z tamtym chłopakiem. - powiedział unosząc brwi i zastanawiając się. - Który pewnie był czemuś winny, skoro goniło go Was aż tylu... - Wzruszył bezradnie ramionami.
Nie ociągał się z odpowiedzią na pytanie o wykształcenie.
- Studiowałem weterynarię na uniwersytecie w Poznaniu, ale przerwałem gdy Anna zachorowała. Angielski był językiem, którego uczyłem się od początku edukacji. Lubię uczyć się nowych języków.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
okupanci
PisanieTemat: Re: Sala przesłuchań #5   Czw Wrz 08, 2016 12:30 am

Nie zamierzał przesłuchiwanemu mówić, o współudział w czym go podejrzewano. Nie było to potrzebne mężczyźnie do szczęścia. Mógłby się poczuć jak na miłej rozmowie z przyjacielem czy coś. Zresztą, i tak chyba zbyt luźno się czuł, opowiadając ckliwe historie o zmarłych narzeczonych czy kimś tam i zadając pytania. Wysłuchał mężczyzny do końca, dopijając swoją kawę i machnął ręką.
- Wystarczy, to wszystko, co chciałem wiedzieć. W ogóle, nie przedstawiłem się panu. Jestem SS-Hauptsturmführer Friedrich Nerlinger. Pan, przepraszam, jak się nazywał? - zrobił minę, jakby próbował sobie przypomnieć nazwisko i imię mężczyzny.
Zbliżało się rozwiązanie całej akcji. Przesłuchanie się kończyło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
alianci
PisanieTemat: Re: Sala przesłuchań #5   Czw Wrz 08, 2016 12:41 am

Jemu też nie podobało się opowiadanie ckliwych historyjek z dupy wziętych, które tworzyły jego wizerunek w postaci biadolącego romantyka, a na dodatek nieudacznika. W pewien sposób chciał jednak odwrócić uwagę Niemca od istotnych spraw. Zagadać go, albo coś. Szukał sposobu na niego, sposobu, który pozwoliłby mu uratować dupsko.
Oczywiście, że zauważył pewną grę psychologiczną ze strony Nerlingera. Najpierw nieprzystępny, stawał się coraz bardziej przyjazny. Czyżby chciał, aby Szary poczuł się nieco bezpieczniej i puścił parę z gęby?
- Michał Jankowski. - powiedział. Czyżby Friedrich chciał sprawdzić, czy jego taktyka działa?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
okupanci
PisanieTemat: Re: Sala przesłuchań #5   Czw Wrz 08, 2016 1:03 am

Długo patrzył na niego w milczeniu i bezruchu, aż w końcu cmoknął cicho, westchnął i poprawił się na krześle.
- Panie Jankowzki, powiem panu coś w szczerości. Nie sądzę, by był pan zamieszany w to, o co oskarżają pana moi koledzy. Myślę, że był pan po prostu w niewłaściwym miejscu o niewłaściwej porze, to się zdarza. Całe szczęście dla pana, że nie ma pan żadnych powiązań z tym drugim mężczyzną, i będzie dla pana lepiej, jeśli nigdy pan nie będzie miał z nim nic wspólnego. Albo z jakimkolwiek innym człowiekiem chcącym narobić bałaganu w tym, jak pan sam zwrócił uwagę, pięknym mieście. Jakkolwiek...
Wstał z krzesła i założył swoją SS-mańską czapkę na głowę, poprawił, by leżała równo.
- Jakkolwiek jednak ja wierzę w pana niewinność, tak moi koledzy mogą mieć pewne... Obiekcje. Tak czy siak, jest pan tymczasowo aresztowany. Proszę się nie martwić, to raczej okaże się formalnością i szybko pana wypuścimy, jednak muszę panu ten niemiły fakt przedstawić. Pańskie papiery będą do odebrania przy wypisie z aresztu... Ach, no tak. Co do pańskich papierów...
Zatrzymał na nich wzrok na dłuższą chwilę.
- Nie wiem kto wystawiał panu pozwolenie na broń, ale zrobił to niepoprawnie. Bardzo mi przykro, ale pańskie zezwolenie nie ma mocy. Jesteśmy zmuszeni zarekwirować pana broń. Oczywiście wierzę, że nie próbował pan mnie oszukać i że to wszystko była jedna wielka pomyłka urzędnika, prawda? - zmierzył mężczyznę wzrokiem - doskonale. W takim razie ten dokument nie będzie już nam potrzebny.
Wziął do ręki pozwolenie na broń mężczyzny i potargał je kilkukrotnie na jego oczach. Następnie zabrał pozostałe papiery przesłuchiwanego - razem z kawałkami pozwolenia na broń - i podszedł do drzwi. Sięgnął do klamki, ale jeszcze nie otworzył. Spojrzał ponownie na Leona.
- Dam panu radę, tak od serca. Gdy już pan wyjdzie, panie Jankowzki, niech pan sobie jak najszybciej znajdzie stabilną pracę. W Niemczech mamy mało rąk do pracy i chętnie oferujemy bezrobotnym wyjazd do niej. Przy czym moi koledzy nie dają wielkiego wyboru. Aha, i jeszcze jedno. Mniemam, że gdyby był pan świadkiem czegoś podejrzanego, to mogę liczyć, że przyjdzie pan tutaj i mi to zgłosi. Koniec końców chcemy się rozstawać w dobrych stosunkach. Ja jestem miły dla pana, a pan pomoże mi zadbać, by pański "piękny Paryż" pozostał piękny mimo chęci niektórych chuliganów. Do widzenia, herr Jankowzki!
Wyszedł z pomieszczenia i polecił strażnikowi stojącemu na korytarzu odprowadzenie przesłuchanego do aresztu.

[najprawdopodobniej z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Re: Sala przesłuchań #5   Czw Wrz 08, 2016 9:08 am

Trzeba przyznać, że Leon miał wyjątkowe szczęście trafiając na spokojnego i rzeczowego Nerlingera. Udało mu się uniknąć pobicia, wręcz chciano go wypuścić, co tylko świadczyło o wyjątkowym szczęściu. A może jednak wcale nie?
Po wyjściu Friedricha do sali wszedł strażnik, który pomógł Bohuszowi wstać, a potem odprowadził go do celi, uprzednio zdejmując kajdanki. Nikt nie zdradził, ile czasu tu spędzi, ale być może wcale nie tak dużo.


Zapraszam do tego tematu. To jeszcze nie koniec.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
ruch oporu
PisanieTemat: Re: Sala przesłuchań #5   Wto Wrz 13, 2016 1:52 am

| z mieszkania

Dopóki nie znalazł się w klaustrofobicznym pokoju przesłuchań, tak naprawdę nie docierało do niego, jak bardzo miał przechlapane.
Zatrzymał się zaraz za progiem, wprowadzony przez dwóch gestapowców, i ogarnął spojrzeniem proste pomieszczenie, czując kotłującą się wewnątrz mieszaninę emocji. Z jednej strony wciąż był wściekły i ta wściekłość pomagała mu zachować pewną trzeźwość umysłu, jednocześnie utrzymując go w jakiej takiej równowadze; z drugiej – był zły. Głównie na siebie, bo choć wydawało mu się, że Nerlinger tak czy inaczej naciskałby go do momentu, w którym nie znalazłby sobie jakiegoś pretekstu do aresztowania, to nie dało się podważyć faktu, że w pewnym sensie sam go sprowokował. Jak mógł był takim idiotą? Zaklął bezgłośnie, razem ze śliną przełykając niewypowiedzianą obelgę i krzywiąc się przy tym, bo szczęka wciąż nieznośnie go bolała, chociaż w trakcie podróży do siedziby Gestapo, ból zmienił się z pulsującego na bardziej ostry i rwący.
Ruszył się w końcu do przodu, gdy jeden z Niemców pchnął go w plecy, wskazując na proste, drewniane krzesło. Usiadł na nim niechętnie i trochę koślawo, wciąż skuty kajdankami, ale prędzej odgryzłby własny język, niż zwrócił się do któregokolwiek z nich z prośbą o rozkucie. Nie śledził ich też wzrokiem, gdy znikali za drzwiami, pozostawiając go sam na sam z własnymi myślami. Które, pozbawione dodatkowych bodźców, rozpierzchły się na wszystkie strony, pokazując mu nagle całą gamę konsekwencji jego aresztowania. Co z Ruchem Oporu? Co z zadaniem od Pierre’a? Lodowate uczucie paniki zaczęło powoli skradać się w górę jego klatki piersiowej, jeszcze wstrzymywane przez adrenalinę, ale z każdą chwilą walczące coraz mocniej. Nie, nie bał się o siebie, jeszcze nie; póki co jego głównym zmartwieniem był zawód, jaki miał sprawić organizacji, w razie gdyby nie wypuszczono go na czas. Dlaczego musiał wpaść akurat teraz, gdy dopiero co stracili inną osobę?
Odchylił się do tyłu, zawieszając spojrzenie gdzieś w okolicach sufitu i mimowolnie nasłuchując; czy znów miał za moment zobaczyć parszywą twarz Nerlingera, czy może wyślą do niego kogoś innego?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
okupanci
PisanieTemat: Re: Sala przesłuchań #5   Wto Wrz 13, 2016 2:46 am

|jak Mathieu

Parszywotwarzy Nerlinger nie mógł sobie odmówić przyjemności osobistego przesłuchania chłopaka. Przecież to miała być ich rendez-vous! Jak mógłby oddać tego Francuza komuś innemu? Poza tym, Friedrich zamierzał spróbować wyciągnąć z niego trochę informacji. Od początku dążył do tego, by móc porozmawiać sobie z panem Bernardem w pokoju zwierzeń. Notabene był to ten sam pokój, w którym wcześniej przesłuchiwany był współlokator Mathieu.
Gdy, jeszcze w mieszkaniu, Francuz splunął mu pod nogi śliną zmieszaną z krwią, Friedrich uśmiechnął się zwycięsko. Osiągnął co chciał. Nie ukarał mężczyzny za plucie mu pod nogi, była to bardzo słaba zniewaga i zignorowanie jej w tamtym momencie było mądrzejszym wyjściem niż komentowanie czy reakcja siłowa. Pokazałby się tylko jako osoba o łatwej do urażenia dumie i słabej kontroli nad własnymi nerwami. Gdyby jednak plwocina ubrudziła mundur SS-mana albo - nie wiadomo co gorsze - trafiła w jego twarz, Mathieu mógłby mieć spore problemy z odpowiadaniem na pytania w siedzibie Gestapo. Nie mówiąc już o samodzielnym poruszaniu się przynajmniej przez najbliższy czas. Całe szczęście Francuz zachował te resztki zdrowego rozsądku i nie pokusił się o więcej niż tchórzliwe spluwanie na własną podłogę.
Po przybyciu do budynku nie udał się od razu do sali przesłuchań, pozwalając gestapowcom mu podległym odprowadzić tam mężczyznę. Sam tymczasem udał się do kuchni, gdzie zaczął przygotowywać sobie kawę. Z żalem uświadomił sobie, że nie znajdzie tutaj teraz strucli, na którą nagle zaczął mieć ochotę. Trudno, będzie musiał wytrzymać do końca przesłuchania. Nie śpiesząc się, pozwolił wodzie się zagotować, zaparzył sobie mocną, czarną kawę i powolnym, spacerowym krokiem udał się z nią do sali przesłuchań. Wszedł, nucąc jakąś melodię ludową, postawił szklankę z kawą na swojej części stolika i zasiadł na krześle z głośnym westchnieniem. Uśmiechnął się do pana Bernarda i zatarł ręce.
- No, nareszcie możemy porozmawiać na spokojnie - wyciągnął z kieszeni dokumenty pana Bernarda i przejrzał je jeszcze raz. Bardziej dla samego efektu niż sprawdzenia czegoś - Zacznę od postawienia sprawy jasno. Wcale nie jest mi przykro z powodu pana policzka i jak najchętniej wypuściłbym pana jak najszybciej, ale najpierw mam parę pytań. Sugeruję panu odpowiadać zwieźle i szczerze, zgodnie z prawdą. Ostatnim razem otrzymał pan ostrzeżenie, tym razem ostrzegać nie będę. A jeśli nie będzie chciał po dobroci ze mną rozmawiać, to tutaj - wskazał na ścianę - mam "pomoce naukowe", coby się pan nauczył, że na pytania należy ładnie odpowiadać. Rozumiemy się?
Uśmiechnął się szeroko bez otwierania ust, położył zdjętą z głowy czapkę przy lewej krawędzi stołu i napił się ostrożnie łyk gorącego płynu. Odstawił delikatnie szklankę z parzącą cieczą na stół i kontynuował.
- Tak więc zaczynajmy. Z kim mieszka pan w mieszkaniu nr 18 w kamienicy w dzielnicy Vaugirard? Proszę podać imię, nazwisko, narodowość i aktualną pracę pana współlokatora. Od jak dawna mieszkacie razem? Skąd i od kiedy się znacie?
Oho, właśnie wpadł mu do głowy pomysł.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
ruch oporu
PisanieTemat: Re: Sala przesłuchań #5   Wto Wrz 13, 2016 3:23 pm

Czas, spędzany samotnie w pokoju przesłuchań, zdawał się mieć dziwną, nietypową konsystencję. Z jednej strony, przymusowy pobyt dłużył mu się okropnie; wewnątrz prostych czterech ścian tak naprawdę nie było na czym zawiesić spojrzenia, liczenie pęknięć w suficie bardzo szybko mu się znudziło, a po kilku minutach cisza zaczęła niesamowicie mu przeszkadzać, przypominając o nawyku wystukiwania palcami znajomych melodii, byle tylko wypełnić przestrzeń dźwiękami. Problem polegał na tym, że ręce wciąż miał skute za plecami i choć dłonie dosłownie go swędziały, nie mógł nic na to poradzić. Z braku innej możliwości zaczął postukiwać podeszwą buta o posadzkę, odliczając w ten sposób kolejne sekundy zmarnowanego czasu. Ale chociaż klaustrofobiczne poczucie tkwienia w potrzasku z każdą chwilą się wzmagało, to z drugiej strony, sylwetka Nerlingera pojawiła się w drzwiach zdecydowanie szybciej, niż Mathieu by sobie tego życzył.
Przeniósł na niego wciąż raczej nieprzychylne spojrzenie, niechętnie wdychając unoszący się za nim zapach kawy. Teraz, kiedy wreszcie dopiął swego, wydawał się być spokojniejszy, choć równie dobrze mogła to być jedynie cisza przed burzą; Bernard odczekał (nie)cierpliwie, aż Niemiec zajmie miejsce, przejrzy ponownie jego dokumenty (typowa pokazówka, chyba nie spodziewał się nagle znaleźć tam czegoś nowego?) i wreszcie się odezwie, kalecząc jego ukochany język swoim paskudnym, niemieckim akcentem. Kiedy mówił, przyglądał się mu dosyć obojętnie, ignorując kompletnie wspomnienie o pomocach naukowych (zdążył się na nie napatrzeć wystarczająco długo w czasie, w którym gestapowca nie było w pokoju) oraz decydując się nie odpowiadać na pytanie o to, czy zrozumiał zasady przesłuchania. Rozumiał je doskonale; mimo że przebywał w okupowanym Paryżu stosunkowo od niedawna, zdążył już nasłuchać się wystarczająco.
Ledwie udało mu się stłumić uśmieszek samozadowolenia, gdy Nerlinger zaczął mówić o Leonie; miał rację, od samego początku chodziło o niego. – Michał Jankowski – zaczął, powracając do swojego bezbarwnego, wyzutego z emocji tonu, częściowo spowodowanego pokaźnym ograniczeniem ruchomości szczęki (czego mimo wszystko starał się nie pokazywać, żeby nie dawać Niemcowi satysfakcji), a częściowo próbą zamaskowania krótkiego ukłucia niepokoju. Czy mężczyzna chciał porównać ze sobą ich zeznania? Co właściwie powiedział mu Bohusz? Zaklął w myślach, ale tylko tam. – Narodowość polska. Z tego, co mi wiadomo, w tej chwili nie jest nigdzie zatrudniony na stałe. – No i teraz zaczynały się schody. – Poznaliśmy się… kilka miesięcy temu, nie pamiętam dokładnie. – Poprawił się na krześle, było mu niewygodnie. I bardzo potrzebował zapalić. – Wpadliśmy na siebie w barze, wypiliśmy razem kilka kolejek. Swoją drogą, nie polecam picia z Polakami, mają głowy jak fortece. – Odchrząknął. – W każdym razie, gdzieś w rozmowie wyszło na to, że obaj szukaliśmy nowego miejsca do mieszkania, ja już miałem na oku tę trzypokojową klitkę w Vaugirardzie, brakowało mi tylko współlokatora, więc stwierdziliśmy, że dlaczego nie. – Wzruszył ramionami, prawie natychmiast tego żałując, bo unieruchomione w niewygodnej pozycji ręce zaprotestowały ukłuciem bólu. – Dlaczego pyta pan o Michała, monsieur? Czy on też jest o coś oskarżony? – zapytał, przypominając sobie, że oficjalnie nie wiedział nic o aresztowaniu Leona, i że jako jego współlokator powinien być przynajmniej szczątkowo zaniepokojony jego przedłużającą się nieobecnością.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
okupanci
PisanieTemat: Re: Sala przesłuchań #5   Wto Wrz 13, 2016 4:19 pm

Z nieskrywanym zadowoleniem obserwował, jak Mathieu odpowiada na jego pytania. Na pierwszy rzut oka może, dla osoby postronnej, sposób mówienia pana Bernarda nie był niczym niezwykłym. Ale Friedrich był przy zdarzeniu w mieszkaniu mężczyzny, sam do tego zdarzenia doprowadził, więc dobrze wiedział, czego szukać. Mówienia jakby "od niechcenia", jak najmniej ruszając szczęką, spokojnie i beznamiętnie. Przez to, niestety, to ukłucie niepokoju u Mathieu mu umknęło. Nie żeby go potrzebował albo żeby zmieniało coś w jego ułożonej w głowie wersji zdarzeń, ale po prostu go nie zauważył.
- Proszę sobie darować takie wstawki - wtrącił, gdy mężczyzna odchrząkiwał po komentarzu o głowach Polaków. Zaraz potem pomachał ręką "kontynuuj", jeśli mężczyzna nie wrócił od razu do mówienia.
Gdy pan Bernard skończył, zadając pytanie, Friedrich westchnął. Na pytanie oczywiście odpowiadać nie zamierzał, a sam odezwać się do mężczyzny chciał dopiero za chwilę, najpierw układając sobie wszystko w głowie. W pokoju zapadła więc cisza, która dla przesłuchiwanego mogła być niezręczna.
Historyjka trzymała się kupy. Były dwie możliwości. Albo pan "Jankowzki" oszukał pana Bernarda, albo siedzący przed nim Mathieu sam był zamieszany w to oszustwo, które właśnie próbował mu wcisnąć.
Zawsze była też szansa, że Friedrich się mylił, ale przecież dobrze widział, że dokumenty "Michała" były fałszywe. Konkretnie dowód, co przecież nie przeszkodziło mu potargać pozwolenia na broń mężczyzny, co do którego miał tylko podejrzenia, że jest fałszywe. Swoją drogą pan "Jankowzki" przyjął to bardzo po męsku, w ogóle nie sprzeciwiając się takiej samowolce oficera. Gdyby pozwolenie rzeczywiście było prawdziwe, może Michał by o nie walczył?
- Panie Bernard - odezwał się wreszcie po około minutowej ciszy - proszę się nie martwić o pana Jankowzkiego.
Przemknęło mu przez głowę, żeby wypytać Mathieu o to, co Michał planował rano zrobić. To znaczy co planował, nim Gestapo go zgarnęło. Ale zapewne odpowiedź Francuza nic by mu nie dała, więc nie było sensu. To przesłuchanie prawie nie miało sensu. To była w większej mierze szopka, bo te parę pytań, które zadał, mógł zadać w mieszkaniu mężczyzny. Nie musiał targać go tutaj, nie musiał marnować swojego czasu na siedzenie w tej sali przesłuchań.
Nie musiał, owszem. Ale mógł. A ta szopka mogła zadziałać na emocje mężczyzny, przez co ten by się w czymś pomylił, zawahał, zdradził, może nawet zechciał współpracować. Friedrich tylko na to czekał, ale zdążył już zrozumieć, że się nie doczeka. Pozostało tylko wypuścić pana Bernarda, nie miał przecież nic już do niego, ale postanowił go jeszcze chwilkę potrzymać w tym pomieszczeniu. Nie miał tylko pomysłu czym to umotywować...
- Panie Bernard - podjął po chwili, powoli. Żeby mieć jeszcze trochę czasu do namysłu, i żeby mocniej zagrać na nerwach rozmówcy, uniósł szklankę z kawą do ust. Wciąż była gorąca, ale już nie parzyła tak jak wcześniej - co pana łączy z Michałem Jankowskim?
Posłał niebezpieczne, ostrzegawcze spojrzenie Mathieu. Chyba łatwo było się domyślić, o co teraz go oskarżał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
ruch oporu
PisanieTemat: Re: Sala przesłuchań #5   Czw Wrz 15, 2016 2:08 am

Nienawidził ciszy. Od zawsze, odkąd tylko pamiętał; przedłużające się milczenie sprawiało, że jego własne myśli zaczynały dryfować swobodnie, nie skupiając się na niczym konkretnym, a zamiast tego tylko potęgując nawarstwiające się uczucie niepokoju. Nie był pewien, czy Nerlinger o tym wiedział i robił to celowo, czy może po prostu taki miał styl, ale jeżeli miał zamiar zbić go z tropu, to wybrał doskonały sposób. Dźwiękowa pustka zdawała się wciskać w wypełniony podejrzeniami umysł i po kilkunastu sekundach Mathieu nie był już pewien, czy przypadkiem nie powiedział czegoś, co mogłoby go pogrążyć; a co, jeżeli gestapowiec wiedział, że kłamał? Albo jeśli zauważył, że daty na ausweisie były podrobione? Najprawdopodobniej popadał w paranoję, i naprawdę wolałby już, żeby Niemiec powrócił do swoich pogróżek, zamiast ze spokojem pić kawę.
Znów zaczął stukać butem o posadzkę.
Nie odpowiedział na rzucane przez gestapowca komentarze, zaciskając tylko mocniej zęby, gdy ten kazał mu nie martwić się o przyjaciela, uzyskując dokładnie odwrotny efekt. Nie spodziewał się, że uzyska od niego jakąkolwiek odpowiedź, ale następnego pytania, jakie padło z jego ust – również nie.
W pierwszej chwili nie zrozumiał sugestii; zmarszczył brwi w chwilowej konsternacji, próbując dotrzeć do drugiego dna, które kryło się za słowami Nerlingera (był pewien, że jakieś było, jego rozmówca już kilkakrotnie dał mu do zrozumienia, że nie interesowała go gadka-szmatka), a gdy pełen sens wreszcie wyłonił się spomiędzy wyrazów, wzmocniony tylko intensywnym spojrzeniem gestapowca, ledwie powstrzymał się przed parsknięciem śmiechem. Kąciki warg drgnęły mu gwałtownie, częściowo w rozbawieniu, częściowo w zdenerwowaniu, i potrzebował dwóch głębokich wdechów, żeby z powrotem przybrać na twarz poważny wyraz. – Cóż, głównie łączy nas wspólny czynsz – odpowiedział, powoli i wyraźnie wymawiając wszystkie sylaby. A przynajmniej na tyle, na ile pozwał mu obolały policzek. – A tak bardziej prywatnie, to jesteśmy dobrymi znajomymi.
Trudno było mu uwierzyć, że przesłuchanie w siedzibie Gestapo rzeczywiście przybrało taki obrót; pytanie Nerlingera pachniało absurdem, nie kleiło się zupełnie z wcześniejszym wywróceniem mieszkania do góry nogami, ani aresztowaniem Bohusza, a cała ta sytuacja zaczynała przypominać surrealistyczny sen. Taki, z którego Mathieu chętnie by już się obudził. Czy jego rozmówca naprawdę był aż tak zdeterminowany, żeby znaleźć powód do oskarżenia go o cokolwiek? – Monsieur Nerlinger – odezwał się jeszcze, chwytając się wątłej szansy na przemówienie Niemcowi do zdrowego rozsądku. Przecież pomijając fakt, że był kim był, zdawał się całkiem sensownym człowiekiem. – Mam nadzieję, że zrozumiałem pytanie nieco opacznie, ale jeżeli nie, to zapewniam, że pańska sugestia była całkowicie niepoprawna. – Nie przewrócił oczami tylko dlatego, że nie chciał, żeby Friedrich dopatrzył się w tym dodatkowej prowokacji. – Czy jestem oskarżony o coś jeszcze? – zapytał; przypilnowanie, żeby nie zabrzmieć nagląco ani agresywnie, wymagało od niego pokaźnych pokładów samokontroli.

Przepraszam za błędy, odpisuję z telefonu i jeszcze jadę po jakichś wybojach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content
PisanieTemat: Re: Sala przesłuchań #5   

Powrót do góry Go down
 
Sala przesłuchań #5
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Sous le ciel de Paris :: Paryż :: Prawy brzeg :: Opéra :: Siedziba Gestapo-
Skocz do: