IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Antoinette Łucja Molière


Share | 
 

 Antoinette Łucja Molière

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość


avatar
cywile
PisanieTemat: Antoinette Łucja Molière   Czw Wrz 08, 2016 5:48 pm

Antoinette Łucja Molière



Taylor LaShae

Dane osobowe

Imiona: Antoinette Łucja
Nazwisko: Molière
Data i miejsce urodzenia: 01.04.1921 roku, Warszawa - Polska
Miejsce zamieszkania: Wszędzie, ale głównie Vaugirard (15. dzielnica)
Stan cywilny: panienka
Wykształcenie: Przerwała Konserwatorium Parskie
Zawód: Uliczna skrzypaczka
Rodzina: Baptiste Molière (tata), Elżbieta Wysocka (mama †), César Molière (brat, lat 25), Rosemarie Molière (siostra, lat 25)
Wzrost: Nie bez powodu mówili na nią Dzwoneczek; ma raptem 153 centymetry.
Waga: Maleństwo, ledwie 43 kilogramy.


Historia

/ Choć nas rozdziela świat, w każdą noc złą i chmurną,
słyszę tango notturno... Tango sprzed tylu lat.
Ty wciąż je dla mnie grasz, co noc sercem je słyszę.
Widzę białe klawisze... Widzę bladą twą twarz. /

Romanse, głębokie uczucia, najpiękniejsze noce spędzone we dwoje. I, pomimo że na świecie była już dwójka dzieci, urzekające niczym wodna lilija i o oczach bardziej błękitnych niż bezchmurne niebo, musiałaś mu powiedzieć, że zostanie ojcem... Po raz trzeci. I nic nie byłoby w tym dziwnego, gdyby nie to, że wcale nie cieszył się z faktu posiadania następnego potomka. Było jednak za późno, by przerwać ciążę, która stanowiła niemały problem - zdaniem taty, ale co ja tam wiedziałam! Jedynie z twoich opowiadań pamiętam, że nie był zadowolony. Wylegiwałam się w twoim brzuch  i jak to określałaś, już od pierwszych tygodni sprawiałam niemałe problemy. Nie pozwalałam ci spać, bo wciąż informowałam o potrzebie zjedzenia czegoś słodkiego. Odpoczywałam natomiast w dzień i to może dlatego teraz lepiej funkcjonuję, gdy niebo spowija mrok, a jedynym światłem są gwiazdy, które dają nadzieję? Nigdy się nad tym nie zastanawiałam.
Czasami tak mocno tęsknie, ale przecież doskonale wiesz, że to nie czas, by wracać do przeszłości, w której patrzyłam jak się uśmiechasz, gdy twoje smukłe palce pieściły śnieżnobiałe klawisze i nadawały mocniejszych dźwięków w akompaniamencie czarnych.
Warszawa, Polska. To miejsce wydaje się być bardziej odległe od najpiękniejszego disneyowskiego zamku, ale im dłużej o tym myślę, tym mocniej pragnę uciec od tego, co mieliśmy, gdy nasz dom wypełniony był śmiechem, dymem nikotyny i wiecznymi rozmowami o sztuce i polityce. Pewnie dlatego César zarzekał się, że zostanie prezydentem, a przecież miał tylko siedem lat. To niezwykłe, że kiedyś myśleliśmy o kolejnej podróży, by towarzyszyć ci podczas koncertu, a nie o tym, by przetrwać jeden dzień, który w każdej chwili może się skończyć.
Naprawdę. To niesamowite, mamo.

Lubiłam biegać i chować się po kątach, a gdy tata krzyczał, a pamiętam te wszystkie krzyki... On był bardzo nerwowy, prawda? Musiałam wchodzić do szafy, żeby was nie słyszeć, a kiedy gasiliście lampy, to ukrywałam się w poszewkach, gdzie udawałam, że otaczam się niewidzialnym murem, do którego nikt nie doskoczy. Nawet książę z bajki, który miał przyjechać po mnie na białym koniu. Nie lubiłam jednak chłopców, bo oni ciągnęli mnie za warkocze i się śmiali, a potem mówili, że jestem za smarkata, a ja przecież byłam już duża, bo miałam aż osiem lat! Dlatego wolałam biegać za Rosie, bo była duża i ciągle chciała się bawić, ale wiesz? Ona przynajmniej nigdy mi nie powiedziała, że nie chce mnie znać, bo przynoszę jej wstyd. Wręcz przeciwnie! Mówiła, że jestem fajną siostrą i dlatego odsunęłam się od brata. A potem? Potem zamknęłam się w swoim świecie, który stworzyłam przy pomocy książek, bo one dawały mi ukojenie, którego szukałam za każdym razem, gdy wracałam ze szkoły.
Nauczyłam się nie słuchać waszych kłótni, jakby wiedząc, że to nieodpowiednie, niewłaściwe, a może całkiem złe? Tata wracał późno z pracy, ale zazwyczaj szedł dziwnym krokiem. Chwiał się i brzydko pachniał, a ja jako dziecko nie rozumiałam tego, że to wina alkoholu, którego nadużywał. Pewnej nocy usłyszałam, że jest na ciebie zły, bo to wszystko co się dzieje, to twoja wina. Oskarżał cię, że za dużo grasz i marnujesz czas na kolejnej próbie, która wcale nie jest ci potrzebna, bo to przecież on nas utrzymuje i dzięki niemu twoje dzieci mogą uczyć się w lepszych szkołach, w końcu na to łożył. I widziałam to, mamo. Widziałam, że cię uderzył, a potem patrzyłam jak starasz się ukryć siniaka zdobiącego twoje blade lica pod pudrem, jakby to ci miało pomóc. Uśmiechałaś się jednak i nie dałaś po sobie poznać, że nie jesteś szczęśliwa. Mówiłaś, że go kochasz.
Mówiłaś, że jest twoim mężem.

Dzieci widzą wiele. Czasem więcej niż dorośli. Dlatego nie chciałam być starsza i wolałam zatrzymać się na etapie dziesięciolatki, która chociaż zagubiona, rozumie więcej, niż moglibyście przypuszczać. Chciałam ci pomóc.
Miałam na to plan.


Pewnego popołudnia, a dokładnie w swoje urodziny, oznajmiłam wszem i wobec, że chcę zostać pianistką. Byłam jeszcze młoda, ale smykałka do instrumentów widocznie przeszła w genach, wszak odnalazłam się w twoim pokoju, gdzie trzymałaś te wszystkie piękne sprzęty, nad którymi się zachwycałam. Ojciec był temu przeciwny. Wolał żebym wyrosła na porządną panią doktor lub prawnika, ale mnie daleko było do tak wzniosłych ideii i planów. Moja dusza romantyczki i artystki nie pozwalała na przekroczenie pewnego progu, ale dzięki temu widziałam w tobie ideał, do którego chciałam doskoczyć. Myślałam wtedy nawet, że jeżeli tak zawzięcie będę cię pilnować, to tata nie odważy się znowu podnieść na ciebie ręki. Wracałyśmy w końcu razem z prób i dbałam o to, żeby nic złego cię nie spotkało, chociaż wcale o tym nie wiedziałaś. Serce mogło ci podpowiadać, że otaczają cię niewidzialne skrzydła małego aniołka, ale to nie było ważne. Chciałam żebyś się uśmiechała, bo tak bardzo lubiłam widzieć cię szczęśliwą, a przecież odkąd tata przestał przychodzić pijany i nie narzekał na swoją pracę, było tak pięknie. Znów mogliśmy razem wyjeżdżać, a chodzenie do szkoły nie sprawiało mi trudności i nie martwiłam się o powroty, czy czasem znów nie zastanę cię smutnej i płaczącej.
Ukochałam sobie szczególnie zajęcia z języka polskiego, którego uczyłaś mnie od najmłodszych lat, tak jak tata francuskiego. Nie rozumiałam nieco tych wszystkich matematycznych zagadnień, ale liczyłam, że będziecie ze mnie dumni, gdy przyniosę kolejną piątkę. To dlatego uczyłam się zawzięcie i siedziałam godzinami przy książkach, by usłyszeć od ojca, że jestem jego córeczką, ale... On nigdy tego nie powiedział. Chwalił tylko Césara, jakby dostrzegał jedynie osiągnięcia syna. Dopiero kiedy dorosłam, a przynajmniej nabrałam pewnego wieku zrozumiałam, że Baptiste uważa mnie i Rosie za swoistego rodzaju porażkę. Musiał mieć synów, więc córkom ułożył drogę bez ich wiedzy, zgody, ale potrafiłaś mu się postawić, nawet za cenę samej siebie. Czy naprawdę miałaś nad nim władzę? A może to miłość? Nie, na pewno nie. Toksyczność wypełniała twoje kanaliki nerwowe i doprowadzała do stanu, w którym znów zaczęliście się kłócić, a ja nie mogłam tego słuchać. Krzyczałaś. Tata też krzyczał. Pragnęłam ciszy. Potrzebowałam spokoju. Zatykałam uszka siostrzyczce, by tylko nie zrozumiała waszych wrzasków, które niosły się po całej kamienicy. Pamiętam jednak, dlaczego twój mąż był zły. Chciałaś wyjechać, bo dostałaś niepowtarzalną szansę pracować z wybitnymi muzykami z całego świata w Berlinie i choć początkowo pomysł wcale mu się nie podobał, to... Wyjechaliśmy w maju 1937 roku.
To nie była ucieczka z Polski, ale z pewnością coś, co rozpoczęło nowy etap życia każdego z nas, ale... Powiedz mi, mamo... Było warto?

/ Żal jak pająk w kącie siadłł, omotał nas swą siecią,  serca czarną nicią splótł.
Spadały łzy moje na czarne szeregi nut. /

Nie czułam się tam swobodnie. Ludzie byli dziwni i jeszcze bardziej wycofałam się ze społeczeństwa, które przygniotło mnie w pełni. Chodziliśmy na dodatkowe zajęcia, by szybciej nauczyć się germańskiego, jakby miało nam to cokolwiek zapewnić, ale to wy sądziliście, że życie w Niemczech da nam coś więcej. Swobodę, bezpieczeństwo i w końcu ugruntuje waszą pozycję, choć przecież to wszystko tylko przyziemne sprawy, prawda? Nie mylę się, wiem to.  Jestem tego pewna, ale nie mam wam tego za złe, bo robiliście wszystko, by było nam łatwiej. Pewnie dlatego Baptiste udał sie do konsulatu, a wcześniej do urzędu, w którym bez trudu dostał Niemieckie papiery, podobnie jak my.
Nienawidziłam tego języka. Gdy próbowałam powiedzieć więcej niż trzy słowa, plątałam się i gubiłam w zbyt szybkim tempie mówienia niemieckie litery, co brzmiało wręcz komicznie i tak nieautentycznie w połączeniu z nieco polsko-francuskim akcentem. Ten dziwny wydźwięk doprowadzał mnie do szału, ale musiałam się uspokoić i pozwolić na to co się działo, choć wcale się z tym nie zgadzałam. Chodziłam do szkoły, gdzie doszły inne przedmioty niż te w Polsce. Angielski z pewnością przypadł mi bardziej do gustu niż Niemiecki. Poznawałam też dzieci, które były tak bardzo inne, a jednak takie same. Pamiętam je. Dokuczali mi, że nie jestem Niemką i ja znałam prawdę, ale oni nie musieli. Pani ciągle im powtarzała, że się mylą i to była jedyna miła osoba, którą wtedy poznałam, a potem? Pojawił się on.
Pierwsze zauroczenie, miłość, pocałunek. Pamiętam do dzisiaj delikatne wargi Gabriela, które skradły coś tak pięknego, niewinnego i na zawsze stał się właścicielem czegoś, co mogłam oddać tylko jednemu mężczyźnie. Och, mamo! Oczywiście, że nie chodzi o żadne zbliżenie, przecież powinnaś wiedzieć, że nie miałam nigdy chłopaka - w ten - konkretny sposób. Zawsze gdy jakiś stoi zbyt blisko, rumienię się i czuję jak moje policzki pokrywają się czerwienią, co uwidacznia nieliczne piegi na drobnym nosku i sprawia, że głos mi się łamie. Serce łomocze w piersi, a tęczówki są tak bardzo rozbiegane, ale... On to lubił.
Stał się więc moim księciem z bajki, o którym mi mówiłaś i czułam się tak szczęśliwa. Nawet życie w Niemczech przestało mi przeszkadzać, do czego powinnam się przyzwyczaić. Dwa lata jednak były zbyt krótkim okresem, by zaakceptować te ulice, ludzi, a także inną kulturę. Zawsze powtarzałaś, że jestem zbyt empatyczna i wrażliwa na czyjąś krzywdę, ale stało się coś dziwnego. Wybuchła wojna i życie zmieniło się jeszcze bardziej. Moje serce zostało wystawione na próbę, bo widziałam rzeczy, których widzieć nie powinnam. Słyszałam słowa, których sensu zrozumieć nie potrafiłam. Zaznałam emocji i uczuć, o których nie miałam pojęcia. Nic nie było piękne, a otaczające szarości stały się przytłaczające. Codzienność sprawiła, że bałam się. Po raz pierwszy obawiałam się szczerze, jakby świadomość, że mogę Cię stracić... Rosie, Césara, a także tatę, choć nie miałam pojęcia, że przez ten okres, kiedy to mieszkaliśmy w Berlinie, zdążył stworzyć sobie siatkę powiązań, kontaktów i służył im. Służył tym, którzy okazali się wrogami całego świata. Żal pochłonął mnie bez reszty, podobnie jak brak zrozumienia dla czynów, których dopuszczał się na skinienie palca tych, którzy mordowali bez skrupułów. Kazał mi siedzieć cicho, bo sprzeniewierzenie się polityce hitlerowskich Niemiec może kosztować mnie życie. To nie mogło się stać. Nie wierzyłam, że ludzie tak bardzo pragną zła i zabijania sie nawzajem, przecież to nieludzkie, prawda? Mamo... Powiedz, że miałam i nadal mam rację, proszę.

18 Kwiecień 1940 roku
Niebo się zmieniało, choć promienie słońca otulały bladą twarz Antosi, gdy tkwiła na Placu Poczdamskim, a delikatna melodia skrzypiec docierała do uszu najbardziej zmęczonych przechodniów. Żołnierze spacerowali i kontrolowali ulice, a drobna sylwetka dziewczyny nie przykuwała specjalnie uwagi. To jej muzyka ściągała na nią spojrzenia ciekawskich i nieco smutnych ludzi, którzy wciąż ją mijali i nie poświęcali zbyt dużo czasu, by przysłuchać się temu, co grała. Czekała na matkę, która obiecała, że tym razem będą mogły iść razem na próbę i wrócą do domu na kolację, ale brunetka nigdzie nie widziała rodzicielki.
Zamieszanie, które jednak wybuchło sprawiło, że takty wygrywane na delikatnych strunach stały się mocniejsze. Krzyk ludzi odbijał się echem od bardziej jak i zarówno mniej zrujnowanych budynków, które otaczały cały plac, gdzie przed godziną policyjną tętniło życie.
Cały świat płakał, a z nim zaczęło płakać niebo.
- Ihre Papiere, bitte! - usłyszała nagle i zastygła w bezruchu. Ci, którzy chcieli wrócić do domu, popchnęli ją tak mocno, że upadła, a jedynie co poczuła, to szarpnięcie za ramię ku górze. Nie moga złapać oddechu, który nagle ugrzązł w jej gardle, bo wzrok Niemca był paraliżujący. - Ihre Papiere, bitte! - powtórzył, a Tosia drżącą dłonią wyciągnęła z kieszeni rozkloszowanej spódnicy w odcieniu beżu dokumenty, które dostała od ojca jakiś czas temu. Czuła, że w głowie jej szumi i tak niewiele potrzeba do osunięcia się na ziemię. Słyszała, że łapią ludzi i po raz kolejny zostanie wykonana egzekucja, do których powinna się przyzwyczaić, ale przecież to było ponad nią. Zbyt delikatna, by akceptować okrucieństwo, ale też zbyt odważna, by głupio dać się zabić. - Panienka Müller - powiedział w końcu, a błękitne tęczówki brunetki skrzyżowały się z tymi mężczyzny. Nie mogła odwrócić spojrzenia, ale wiedziała, że za jej plecami rozgrywa się dramat, na który nikt nie był gotowy. W dłoni pewnie trzymała skrzypce, na których jeszcze chwilę wcześniej grała polską melodię i przygryzła policzek od środka. - Graj - rozkazał, początkowo spokojnie, ale Antoinette nawet nie drgnęła. Była jak sparaliżowana szokiem i strachem przed tym, co miało miejsce. Dopiero krzyk Niemca zmusił ją do tego, by przyłożyć do siebie podgłówek, na którym ułożyła brodę. Szarpnął ją gwałtownie, by patrzyła na egzekucję, ale wzrok spoczął tylko na jednej z osób. Szczupła kobieta o czarnych włosach i tęczówkach w tym samym odcieniu. Pojedyncza łza spłynęła po pyzatym policzku dziewczęcia, które patrzyło w oczy matki i błagało w duchu, by to był sen, z którego zaraz się obudzi. Po raz kolejny została pchnięta i straciła równowagę, ale odważyła się na jedno, gniewne spojrzenie w stronę niemieckiego żołnierza, który patrzył na nią i starał się wymusić uległość, do której nie była zdolna. Nie dzisiaj. Próbowała zebrać się w sobie, ale dostrzegała nieme prośby mamy, by grzecznie wykonywała polecenia, ale Tosia nie rozumiała - dlaczego, przecież też miała papiery, prawda? - Graj! - krzyknął po raz kolejny, a dziewczyna powoli zaczęła przesuwać smyczkiem po strunach, które wydobywały z siebie melodię. Tak inną, melancholijną, a zarazem wypełnioną bólem i cierpieniem. Serce jej pękało, gdy patrzyła w oczy pojmanych ludzi i doskonale wiedziała, co się zaraz stanie. Próbowała chronić matkę przed despotycznym ojcem, a wpadła w ręce tych, których on popierał. Smagała delikatnie palcami instrument i dopiero, gdy jej serce przyspieszyło tempa i uderzało nierównomiernie w młodej piersi, zdecydowała się na groźniejsze i mniej przewidywalne dźwięki, które płynęły z jej duszy.
Pierwszy strzał. Nieprzerwanie grała i patrzyła na bezwładne ciało, które leżało, a krew otulała zimny chodnik. Ktoś stracił ukochanego. Młody mężczyzna, może dwudziestopięcioletni. Nie żył. Drugi strzał. Starsza kobieta o oczach tak pięknych i spojrzeniu tak głębokim. Widziała w nich nadzieję i to dlatego zatrzymała się na moment, a zaraz potem kontynuowała grę, jakby nie reagowała na to wszystko. Trzeci strzał. Matka, żona. Powierniczka sekretów, która nie będzie mogła już nigdy wydusić z siebie ani jednego słowa. O miłości, smutku, szczęściu i radości. Czwarty strzał. Dziadek. Może miał siedemdziesiąt lat, ale teraz znajdował się w miejscu, które ponoć jest lepsze. Jego koszmar się skończył.
- Kocham cię, Tosiu - wydusiła z siebie ledwie słyszalnym szeptem pani Wysocka, która uśmiechała sie do samego końca. Z oczu brunetki spłynęły łzy, gdy nieustannie muzyka wybrzmieła z jej skrzypiec, aż w końcu usłyszała piąty strzał, który odebrał świadomość wszystkiego. Czuła napływający smutek i wiedziała, że kiedyś każdy zostanie rozliczony ze swoich zasług dla świata. Tych dobrych i złych.
- Wracaj do domu - powiedział mężczyzna, gdy wreszcie melodia ucichła. Antoinette stała jednak jak zahipnotyzowana, co sprawiło, że nie potrafiła niczego zrobić. Dopiero szarpnięcie zmusiło ją do zejścia na ziemie i przypatrywała się mężczyźnie. Jej oczy pozbawione blasku, smutku, a nawet empatii, która przecież biła od niej za każdym razem, gdy widziała ludzkie cierpienie. - Mach schnell! - krzyknął, a dziewczyna na chwiejnych nogach ruszyła wolnym krokiem, jakby nie wiedząc dokąd dokładnie powinna się uddać.
Wojna zmieniła wszystko.
Wojna zmieniła nas.


/ Świt nas zastał razem w łzach, podałaś mi swe dłonie,
Wiedziałam, to koniec... Nie będziesz już dla mnie grać. /

Powiedziałam tacie, co się stało. Słyszałam w jego głosie nutę smutku i żalu, choć tak naprawdę nie okazał tego wprost. Przyznał mi się wtedy, że nigdy nie nosiłaś przy sobie papierów, które dla ciebie zdobył i to było jednym z powodów, ale ja... Ja naprawdę chciałam cię chronić, choć mi się nie udało. Już jako dziecko obiecałam sobie, że mi się uda, a potem? Kazał mi przestać myśleć i wracać we wspomnieniach do tamtego dnia, choć ja nie potrafiłam zapomnieć. Serce miałam poranione, ale naiwnie wierzyłam, że niebawem skończy się piekło, które zgotowali nam inni. Schowałam w sobie emocje i pragnęłam akceptacji tego, co się ze mną stało, a przecież tamte wydarzenia choć tak przykre, to nie złamały mnie i nie pozwoliły popaść w wir nieodpowiedzialnych zachowań. Marie bardzo mocno przeżyła twoją śmierć i widziałam jak to się na niej odcisnęło. César ukrył w sobie ból, a tata? Miał obowiązek, który powinien wypełniać. Dostał rozkazy i odesłano go do Paryża, dlatego pojechaliśmy z nim, choć nie chciałam już żyć ze świadomością tego, co wydarzyło się w Berlinie. Słowem nie pisnęłam też Gabrielowi o nagłej podróży, jakby nie chcąc go ranić. Nie przypuszczałam jednak, że dla niego będzie to lepsze i wygodniejsze, dlatego zdecydowałam się jedynie na list, który spisałam parę dni po przyjeździe do Paryża. Myślisz, że dobrze się zachowałam? Nie stawiłam czoła własnym lękom i obawom, bo strach przed ponownym cierpieniem całkowicie mnie przerażał, a przecież nie chciałam go stracić. Wierzyłam, że mi odpisze, jakby łudząc się, że jeszcze kiedyś będziemy razem. Dzisiaj już wiem, że to tylko piękne marzenia, który nigdy nie będą mogły doczekać się spełnienia, ale to nie jest nic złego. Ufam, że wszystko się zmieni, wiesz? Czekam na dzień, w którym ogłoszą iż wojna się skończyła, a okupacja nigdy więcej się nie powtórzy.
Nie jesteś zła, że od dwóch lat próbuję zapomnieć o przeszłości i staję na równych nogach, choć wciąż się trochę chwieję? W nocy budzą mnie koszmary i widzę twoją twarz, twoje ostatnie spojrzenie, ale w głowie słyszę głos, że będzie dobrze, tylko muszę się uśmiechać i oddać ludziom tyle ile jestem w stanie. Nie wiem czy cokolwiek jeszcze posiadam, ale gdyby tylko uwierzyli, tak jak ja, że wojna wcale nie jest dobra i niszczy nadzieję, to może coś by się zmieniło? Dlatego chcę im grać na skrzypcach i wierzę, że nie jesteś już smutna, że cię zawiodłam. Chcę widzieć uśmiechy przechodniów, w których serach na moment gości muzyka, bo przecież ja wierzę, że to wszystko zbliża się do końca, bo... Zbliża się, prawda?

/ I by cię ujrzeć móc, życie bym dać gotowa,
ale przebrzmiały słowa, dla nas nie ma już dróg.
Ten jeden został ślad, w każdą noc złą i chmurną,
smutne tango notturno, za oknami gra wiatr. /


Ciekawostki

Znaki szczególne: Karminowe usta, które wyginają się w promiennym uśmiechu, choć częściej można widzieć ją zamyśloną i nieco nieobecną, jakby przygaszoną, smutną. Czarne tęczówki i dość przenikliwe spojrzenie. Ciało jest pozbawione wszelkich blizn i szpetnych szram.
Języki obce: Polski (średnio-zaawansowany), Francuski (zaawansowany), Niemiecki (średnio-zaawansowany), Angielski (podstawowy)
Mocne strony: Porusza się bezszelestnie. No prawie, czasem zdarzy jej się nadepnąć na jakąś niezauważoną gałązkę lub kopnąć kamyk, który narobi hałasu, ale zazwyczaj ma oczy szeroko otwarte, co pewnie często się przydaje. Jest spostrzegawcza, a dodatkowo posiada wysokie umiejętności interpersonalne, przez co z pewnością mogłaby objąć posadę przywódcy w grupie (doskonale wie, że nigdy nikt jej nie zaufa do tego stopnia). Typowa inteligentka, która uważa, że słowo jest najpiękniejszym językiem, w którym nie powinno być agresji.  Analityczne myślenie, a także logiczne rozwiązania to jej konik. Bywa zbyt pewna siebie w swoich osądach, ale jest to na swój sposób urocze. Perfekcjonistka, której zdolności manualne z pewnością mogą się przydać do zastawiania drobnych, ukrytych pułapek. Nikt nie mówił, że wszystkie wychodzą...
Słabe strony: ...Bywa w końcu roztrzepana. Zbyt naiwnie podchodzi do ludzi i oddałabym im całe swoje serce, dlatego ciężko przychodzi jej nabranie dystansu. Zdarza się, że obojętność bije od niej na kilometr, choć jest urodzoną optymistką, ale czasami staje się wycofana, nieobecna i co gorsza - oznacza to wybuch emocjonalnej bomby. Nie radzi sobie z uczuciami, które chowa głęboko w sercu, bo kiedy te dadzą o sobie znać, następuje istny Armagedon. Wpada notorycznie w kłopoty. Działa na nie w końcu jak magnes, który przyciąga wszelkie możliwe przeciwności losu. Jest zbyt wrażliwa i nie potrafiłaby skrzywdzić małej muszki, a co dopiero człowieka. Wierzy w szczęśliwe zakończenia i, że zamiast broni, lepiej w dłoniach wyglądałyby kwiaty.

x Jestem marzycielką, która chodzi z głową w chmurach, a dodatkowo rzadko kiedy patrzy pod nogi i potyka się na prostej drodze.
x Bywam zamyślona i zapominam o bożym świecie, a przez to zdarza mi się przekroczyć godzinę policyjną o parę minut. Na razie nie zostałam złapana, ale... Kto wie?
x Tak naprawdę powinnam nazywać się kłopot, problem, wpadka. Mam prawdziwy talent do ładowania sie w tarapaty.
x Jeszcze większy do wybrnięcia z nich.
x Gwiazdy i wszelkiej maści konstelacje pozwalają mi się zrelaksować, dlatego zdarza mi się wchodzić na dach i obserwować niebo nocą. To pozwala mi zapomnieć, że trwa wojna.
x Podobnie jak mama, chciałam być światowej sławy pianistką. Niestety, zapewne już nigdy mi się to nie uda, dlatego jestem ulicznym grajkiem. Zazwyczaj można mnie spotkać na prawym brzegu w dzielnicy Louvrem, Élysée, a także pod Operą Paryską. Wierzę w to, że sama stanę kiedyś na deskach tego magiczne miejsca. Odwiedzam także plac w sercu Paryża, gdzie znajduje się Wieża Eiffla. Lubię urozmaicać ludziom dzień i sprawiać żeby się uśmiechali, dlatego skrzypce towarzyszą mi codziennie. Nigdy nie wiem, kiedy zauważę kogoś smutnego, a przecież muzyka jest najlepszym lekarstwem na poranione serca.
x Podobnie jak śpiew, ale na to decyduje się zdecydowanie rzadziej. Jestem nieśmiała.
x  Nie interesuje się polityką, ale wiem, że to co się dzieje... Wcale nie jest dobre.
x Mam psa, który się przyplątał podczas jednego ze spacerów. Czarny kundel sięgający mi do połowy uda jest najlepszym kompanem spacerów i rozmów, choć nigdy nie rozumiem, co mi odpowiada, to jestem pewna, że się ze mną zgadza.
x Gram na fortepianie, skrzypcach, harfie, flecie i trójkącie.
x Kwieciste wzory bluzek, spódnic, sukienek ukochałam sobie najmocniej, ale wbrew wszystkiemu, czasem zdarzy mi się ubrać spodnie; są wygodniejsze do ucieczek.
x Nie potrafię strzelać z broni, ale wiem, że istnieje Ruch Oporu. Mogłabym dla nich węszyć, szpiegować i zastawiać małe pułapki. Michelowi jednak nieszczególnie podoba się ten pomysł i dlatego trzyma mnie na dystans, ale odkąd przypadkiem powiedział o dwa słowa za dużo, wciąż ciągnę go za język, by mi o tym opowiadał.
x Z drugiej strony... Uważam, że najpiękniej będzie, gdy zakończy się wojna.

Uwagi do Mistrza Gry

Jestem Twoja, miszczu! Tylko się mocno nade mną nie znęcaj !


Ostatnio zmieniony przez Antoinette Molière dnia Pon Wrz 19, 2016 2:38 pm, w całości zmieniany 5 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
cywile
PisanieTemat: Re: Antoinette Łucja Molière   Sob Wrz 10, 2016 5:00 pm


Karta zaakceptowana!





WITAMY NA FORUM!

Życzymy dobrej zabawy i mnóstwa weny na ciekawe fabuły!
Na start otrzymujesz 700 punktów, które już od teraz możesz wydawać w sklepiku na ekwipunek lub przywileje.

Melodia Twoich skrzypiec stale rozbrzmiewa na Pont Neuf, gdzie inni uliczni artyści znają Cię już tak dobrze, że zawsze witają się z Tobą, gdy przychodzisz pograć dla wiecznie zabieganych paryżan. Pewien czas temu natknęłaś się również na sklep muzyczny w dzielnicy Butte-Montmartre. Choć często widzisz tam niemieckie mundury, wspaniała kolekcja płyt wciąż kusi Cię swoim widokiem... choć zapewne nie ceną.

Jeśli zaś chodzi o nasze postacie NPC - Tobias Wolfmeyer opuszczał pewnego wieczora gmach Opery Paryskiej, a Ty przez moment miałaś okazję, by się mu przyjrzeć. Pierre Lécuyer z kolei zatrzymał się kiedyś na chodniku, gdy akurat grałaś, i obdarzył Cię zagadkowym uśmiechem.


Muzyka towarzyszyła Antoinette na wszystkich etapach jej życia - najpierw w Warszawie, gdzie uczyła się kochać piękno melodii pod okiem matki, później w Berlinie, w którym na zawsze ją utraciła, a teraz w Paryżu. Antoinette chce jednak zatrzeć złe wspomnienia i swoją grą na skrzypcach wywołać uśmiechy na twarzach paryżan. Los bywa jednak przewrotny i ma wyjątkową tendencję do godzenia w życie Antoinette...
Karta bardzo, ale to bardzo mi się podobała - Tosia jest pięknie wykreowaną postacią i naprawdę wzruszająco opisałaś śmierć jej matki. Ich relacje przewijają się zresztą w całej historii, co jest ładnym motywem, dlatego będę czekać na Twoje posty! W karcie nie wyłapałam już błędów, uwagi zostały uwzględnione, więc z przyjemnością akceptuję. <3



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
ruch oporu
PisanieTemat: Re: Antoinette Łucja Molière   Nie Wrz 11, 2016 1:35 pm

Akceptuję!

Jeśli można mówić o osobach, które widziały zbyt wiele bólu, Antoinette z pewnością do takich należy. Wczesne lata składają się w kolejne klatki filmu, którego niejedno dziecko nie powinno oglądać, dorosłość wypełnia samotność, niespełnione marzenie oraz dźwięki smyczka poruszającego się po kolejnych strunach z pomocą drobnych palców. Czy w tym wszystkim znajdzie się miejsce na szczęśliwe zakończenie?
Dawno już nie czytałam tak smutnej i zarazem tak pięknej karty. Jestem absolutnie zachwycona, będę śledzić losy postaci na fabule, uciekaj więc już grać i zaskocz nas jeszcze parę razy!

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content
PisanieTemat: Re: Antoinette Łucja Molière   

Powrót do góry Go down
 
Antoinette Łucja Molière
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Sous le ciel de Paris :: poza grą :: Archiwum :: Karty Postaci-
Skocz do: