IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Buffy Renard


Share | 
 

 Buffy Renard

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość


avatar
alianci
PisanieTemat: Buffy Renard    Pią Wrz 09, 2016 2:56 am

Buffy Renard

   

   Taylor Swift

   
Dane osobowe

   

   Imiona: Buffy Félicie
   Nazwisko: Renard
   Data i miejsce urodzenia: 31.10.1920, Reading, Wielka Brytania
   Miejsce zamieszkania: Reuilly, 12. dzielnica Paryża
   Stan cywilny: panna
   Wykształcenie: praktycznie zerowe | niedługie domowe + kursy: aktorski, muzyczny
   Zawód: aktorka musicalowa, dorabia samym śpiewem
   Rodzina: Bérengère Renard (†)
   Wzrost: 179 cm
   Waga: 60 kg
   

   

   
Historia

   
Spływając powoli po szybie tylko po to, aby momentalnie zniknąć za miękko wyprofilowanym brzegiem parapetu z ciemnego kamienia, krople deszczu spadają z nieba zasnutego stalowoszarymi chmurami. W oddali słychać grzmot, którego głośny dźwięk przedziera się nawet przez grube ściany starej kamienicy o zrujnowanej elewacji. W prześwicie, jaki jakimś cudem uchował się między dwoma równie wiekowymi budynkami, widać rozbłysk pioruna. Wzmagający się wiatr nawiewa przedwcześnie opadłe liście, sprawiając, że uderzają o szkło, jakby za chwilę miały wedrzeć się do środka wraz z kolejnym lodowatym podmuchem. Ponurość tego otoczenia sprawia, że ciemne pokoje wydają się jeszcze bardziej nieprzyjazne. Pomieszczenia, wszystkie wyłożone tą samą burgundową tapetą w przypominające pióropusze wzorki o odcieniu mocno już wyblakłego złota, odstraszają brakiem światła i jakichkolwiek dźwięków. To ostatnie zmienia się jednak dosłownie w ułamku sekundy, gdy intensywny ryk bólu przeszywa powietrze. Zaraz po nim rozlega się kolejny krzyk, któremu towarzyszy znacznie cichsze kwilenie.
- Głupia dziwko! – Plaśnięcie jest tak głośne, że dociera nawet do najbardziej oddalonego kąta tego muzeum straconych nadziei. Jego odgłos jeszcze przez chwilę niesie się echem, lecz wkrótce zanika. Tak samo jak kobiecy wrzask. Ponownie zapada cisza. Tak gęsta, że – gdyby tylko była namacalna – dałoby się ją kroić nożem. Być może nawet tym samym, którym tak niedbale zostaje przecięta dziecięca pępowina, ostatnie, co łączy drobniutkiego, niepozornego wcześniaka z jego matką. Jej niebieskie oczy z sekundy na sekundę tracą swój blask, gasną po to, by wkrótce przybrać matowy, niewidzący odcień stawu w pochmurny dzień.
Tego samego, przy którym wszystko się zaczęło. Tego samego, którego kobieta już nigdy więcej nie zobaczy. Jak lilie marniejące na zarastającej tafli wody, dające pochłonąć się dzikiej roślinności, tak też przepadają ostatnie wspomnienia tej, która odeszła na zawsze. Delikatnej jak ukochane kwiaty i tak samo łatwo dającej się zniszczyć. A przecież miała tyle marzeń, tak wiele snów. Kończąc jako wyniszczony obraz dziewczyny sprzed lat. Z cienkimi, matowymi włosami w całkowicie nijakim kolorze, mysim – można wręcz rzec, zapadniętymi policzkami i ciemnymi worami pod oczami. Nawet w ostatnich chwilach uciekająca myślami do swojego wybawienia, jeszcze jednej porcyjki wciągniętej do płuc w formie zbawiennego, ciepło otulającego ją dymu. Po drugiej stronie nikt nie mógł na nią czekać, lecz nieomal nie zabrała tam ze sobą kogoś jeszcze.
***
Dziecko jednak, choć dosłownie przelewało się przez ręce zrozpaczonej służki – której, nie ubliżając wkładowi, znacznie bliżej było do zwykłej rzeźniczki niż położnej – przeżyło. Godzinę, dzień, miesiąc, rok… Niechciane w niegdyś zamożnym, teraz zaś zubożałym, żyjącym ponad stan i zadłużonym domu będącym pomnikiem dawnej chwały, lecz przyjęte przez najbardziej nieoczekiwaną osobę. Wychowywana przez młodziutką służącą, której została powierzona do pozbycia się zbędnego problemu, jej męża i rodzinę, Buffy nigdy – poza tym jednym popołudniem - nie poznała tamtej części swojej biologicznej rodziny.
Miała za to naprawdę świetne otoczenie. Przynajmniej do czasu, gdyż problemy sprawiły, iż jej przyszywany ojciec najął się do wojska, skąd nigdy nie wrócił. Po tym natomiast jej przybrana matka podupadła na zdrowiu. Nie radząc sobie już zbytnio, zabrała się z dziećmi, stawiając wszystko na jedną kartę i wracając do Francji, a dokładniej – do Paryża, do swojej podstarzałej rodzicielki. Niestety, stosunkowo młoda kobieta nie spędziła zbyt wiele czasu w rodzinnym kraju, gdyż wkrótce po przybyciu zachorowała na zapalenie płuc, które ostatecznie przyczyniło się do jej śmierci. Najstarsza z całej bandy szóstki dzieciaków, blondynka została sama ze starszą panią, która nie radziła sobie ani z wnukami, ani z nagłym wzrostem zapotrzebowania na podstawowe rzeczy takie jak jedzenie czy ubrania. Innymi słowy, tonęła w długach.
W tamtym momencie Buffy miała niespełna dwanaście lat i stosunkowo szybko zaczęła poznawać zasady ulicy. Sprzymierzona z najstarszą dwójką rodzeństwa, dosyć łatwo dała się przekonać do udziału w złodziejstwie, które miały być najlepszym rozwiązaniem problemów finansowych. Dołączając do innych dzieci ulicy – niepilnowanych lub całkowicie osieroconych – związała się ze światkiem kieszonkowców. Z początku kradzież niezbyt jej wychodziła, jednakże sytuacja wymagała drastycznych, pewnych ruchów. Wpierw zaczynających się od drobnostek, później kończących na odważniejszych czynach.
I choć sama dziewczynka nie była ani mózgiem operacji, ani głównym jej wykonawcą, miała swój spory wkład w całe te przedstawienia. Ba, momentami prawdziwe akty sztuki, gdyż niecodzienne sytuacje wymagały niecodziennych rozwiązań. Odkrywając w sobie talent zarówno aktorski, jak i muzyczny, blondynka często zajmowała uwagę ludzi, kiedy reszta zespołu niepostrzeżenie uwalniała ich kieszenie od zbędnego ciężaru. O dziwo, nigdy nie padł na nią cień podejrzeń w związku z tym, gdyż ani razu ostentacyjnie się nie narzucała. Psychologia tłumu… Wielokrotnie była nawet uważana za biedną dziewczynkę i kogoś, komu należało zaufać, rozczulać się nad nim. Choćby przez jej naprawdę anielski wygląd.
Tak zapewne byłoby do końca, gdyby nie pewna sytuacja, jaka miała miejsce w momencie, w którym Buffy postanowiła znowu wrócić do czystego złodziejaszkowania, nie zaś wyłącznie występów. Miała wtedy prawie dziewiętnaście lat i chciała sprawić ciężko chorej babci prezent. Padło na perfumy. Już dawno wiedziała, skąd rodzeństwo podbierało tego typu rzeczy – nigdy w wielkich ilościach, zawsze jak najbardziej niepostrzeżenie – lecz tym razem chciała to zrobić sama. Chciała, ale… Cóż, wpadła. Ku jej zdziwieniu, nie została jednak oddana w niczyje ręce. Ku jeszcze większemu, to właśnie tam po raz pierwszy spotkała siostrę swojego biologicznego ojca. Tego kobieciarza, który pozostawił biedną Brytyjkę, nim jeszcze ta dowiedziała się o ciąży, ale nigdy tak właściwie nie wyparł jej z pamięci. Przez cały ten czas bowiem trzymał zdjęcie, które kiedyś razem zrobili, nadal miał portrety, jakie jej narysował. On zginął, lecz pamiątki pozostały… Wszystkie, na których młoda dziewczyna była niesamowicie podobna do praktycznie obcej sobie kobiety. To spowodowało chaos w głowie Buffy, która zgodziła się jednak spędzić trochę czasu z nagle poznaną częścią biologicznej mini-rodziny.
Jak się okazało, słusznie. Otrzymała od niej bowiem nie tylko dużo ciepła, ale również wsparcie dla rodziny, z którą żyła przez taki czas, oraz wiedzę. To właśnie ciotka podjęła się uzupełniania nauki dziewczyny, a także zabrała ją w kilka służbowych – cóż, kto by pomyślał, że podstarzała producentka perfum może przenosić jakiekolwiek tajne informacje? – podróży do Wielkiej Brytanii. Tak bliskiej blondynce, która nigdy nie uważała się za Francuzkę, co nie uległo specjalnej zmianie przez te wszystkie lata.  Nie porzucając ani jednych, ani drugich bliskich, Buffy dzieliła swój czas między dwa różne światy. Ten bogatszy, pachnący najróżniejszymi perfumami, przepełniony muzyką i spotkaniami z Inteligencją oraz ten biedniejszy, ale w niczym nie ustępujący drugiemu.
I choć Francja była jej bliska, sercem czuła się związana z Wielką Brytanią, w której - od listopada 1938 roku - pozostała przez ponad dwa lata, odbywając kursy, a także częściowo angażując się w działania alianckie, póki nie doszła do niej wiadomość o tym, jak źle działo się w domu. Tym razem pieniądze nie mogły dać zbyt wiele, choć z pewnością przydały się kontakty. W samym środku wojny - w styczniu 1941 roku - postanowiła wrócić, choć było to bardziej niż nie wskazane, a nawet skrajnie idiotyczne. Miała przy tym więcej szczęścia niż rozumu, zabierając się w drogę z zamożną żoną jednego z dyplomatów, która miała słabość nie tylko do pachnących produktów ciotki dziewczyny, ale także do samej Bérengère. Uważała starszą kobietę za kogoś godnego polecenia, prawdziwą perełkę, a nawet więcej - przyjaciółkę. O ironio, kompletnie nie wiedząc o działaniach powierniczki sekretów, które z pewnością by się jej nie spodobały. Nie pytała jednak o nic zbędnego. Sama chciała dostać się do małżonka we Francji i nie szczędziła na to żadnych środków, nie tylko samych pokaźnych funduszy.
Po przedłużonej podróży, obie dotarły do Paryża, po czym rozeszły się w swoje strony. W przypadku Buffy, cóż, najwyraźniej tylko po to, by dowiedzieć się, że bliskich już prawdopodobnie nie było. Pożar, jaki zaledwie kilka dni wcześniej wybuchł w zaludnionej kamienicy, zabrał ze sobą wiele osób, których nie dało się zidentyfikować. Wśród ocalałych nie było natomiast nikogo, kogo mogłaby znać.
Nie wiedziała, co robić. Na domiar złego, w przeciągu dwóch tygodni, otrzymała również wiadomość o odejściu drugiej części rodziny. Ciotka zmarła, zostawiając jej wyłącznie niewielką sumę pieniędzy oraz zobowiązania, informacje i kilka prywatnych, ciężkich do udźwignięcia sekretów. W tamtej chwili dziewczyna pożałowała wszystkiego, mając ochotę dosłownie rozpłynąć się w powietrzu. Jako Brytyjka i aliancka łączniczka, miała jednak na głowie rzeczy, jakie pozostały jej w specyficznym spadku po ciotce. Czuła, że nie może być gorsza, więc zagryzła zęby. Chcąc jakoś sobie poradzić, wynajęła też ciasny pokój w jednej z kamienic, jednocześnie szukając zatrudnienia, które pozwalałoby jej jednocześnie działać przy przekazie informacji. Całe szczęście, znalazła je w tym, co naprawdę pokochała robić. I żyje, przynajmniej jakoś stara się żyć.
Nie jest to łatwe w miejscu, gdzie wprost roi się od Niemców, których dziewczyna szczerze nienawidzi, gotowych do najgorszych działań, gdy coś im się nie spodoba. I można powiedzieć, że najłatwiej byłoby jej w tym momencie zaszyć się na jakimś terenie mniej obleganym niż Paryż, może nawet spróbować odnaleźć się na kompletnym odludziu, lecz Buffy ciągle trwa w jednym miejscu. Nie przez skłonność do masochizmu, ale przez zobowiązania, jakie mimowolnie na siebie przyjęła. Boi się tego wszystkiego, co ma miejsce na jej oczach, ale doskonale wie, że nie zniknie to po zamknięciu oczu.
Wręcz przeciwnie, wojna trwa w najlepsze, a ona dobrze wiedziała, po której stronie się opowiada - tej wymagającej cięższych działań, ale być może za jakiś czas zwycięskiej. W końcu nie może być cały czas aż tak źle, prawda?
   

   
Ciekawostki

   

   Znaki szczególne: cienka, dziesięciocentymetrowa blizna po rozcięciu na lewej nodze | trzy nieduże znamiona na plecach blisko karku | mocno kręcona szopa blond włosów | tęczówki o nasyconej niebieskiej barwie | pieprzyk w okolicach dekoltu

   Języki obce: francuski (biegle) | angielski (biegle)

   Mocne strony:

   x To dobra pomocnica - byle tylko nie w kuchni! - a zarazem również bardzo dobra słuchaczka. Kiedy już zdarzy jej się bardziej milczący dzień, z pewnością wysłucha wszelkich słów. Bardzo dobrze trzyma też sekrety, jakie zostają jej powierzone w takich chwilach. Wbrew przeszłości, ma swoje specyficzne poczucie moralności, które nakazuje jej zatrzymywać pewne rzeczy wyłącznie dla siebie.

   x Jest naprawdę dobrą aktorką - zwłaszcza wtedy, gdy włoży w to więcej energii niż zazwyczaj. Równie dobrze może być kokietką, zwykłą trzpiotką, jak i kimś naprawdę charyzmatycznym. Oczywiście, miewa swoje słabsze dni, jednakże na ogół wychodzi jej to co najmniej do uwierzenia.

   x Ma talent muzyczny. Cóż tu więcej mówić - taka rodzina. Nie bez powodu występuje i nie bez przyczyny nie rani słuchaczom uszu. Wręcz przeciwnie, ma dosyć delikatny, miękki, typowo dziewczęcy głos.

   x Pomimo zaprzestania działań z przeszłości, młoda kobieta nadal ma wyjątkowo zwinne paluszki. Takie rzeczy nie zanikają bowiem z czasem. Jest dosyć szybka i łatwo przychodzi jej zniknięcie w tłumie, choć przecież może pochwalić się dosyć sporym wzrostem. Mimo to, sprawność jej pozostała. Umiejętność w chowaniu siebie lub rzeczy, jak i wymyślaniu niecodziennych dróg ewakuacji, również. Tak samo zresztą znajomości z pewnymi ludźmi, którzy nie raz ocalili jej skórę.

   x Ma talent twórczy. Czasami pisze, przy czym pismo również ma stosunkowo ładne. Nigdy nie uczyła się rzeczy takich jak rysunek lub kaligrafia, lecz robi to zupełnie naturalnie. Po prostu z urodzeniem posiadła to coś.

   x Bardzo łatwo przyswaja wiedzę, będąc przy tym odzwierciedleniem prawdziwej uczennicy. Kit z tym, że potrafi również być na tyle idealnym obrazkiem studentki, aby przepięknie przysypiać podczas słuchania dłuższych, nudniejszych i mniej personalnych przemówień, nie przychodzić na niemile widziane spotkania albo zajmować się wszystkim innym, tylko nie kolejnym daniem się zanudzić. Tak czy inaczej, ma pojemną głowę i jeśli się stara, dosyć łatwo pochłania informacje. Jest też mieszanką wzrokowca i słuchowca.

   Słabe strony:

   x Ma straszliwy lęk wysokości. Spojrzenie w dół z poziomu powyżej pierwszego piętra jest dla niej dosyć paskudnym doświadczeniem, momentalnie zaczyna panikować. Im wyżej, tym gorzej.

   x Jest uczulona na dym tytoniowy. Czerwienieje, ma zawroty głowy, dławi się i krztusi. Podobnie, choć nie tak intensywnie, działa na nią dym z kominka albo ogniska. Sam zapach papierosów przyprawia ją natomiast o mdłości.

   x Naprawdę nie lubi większości psów. Zwłaszcza te duże osobniki przyprawiają ją o szybsze bicie serca i ochotę ucieczki lub skulenia się w maleńki kłębek. Lisy są prawdopodobnie jedynymi psowatymi, które toleruje. W końcu do czegoś jest zobowiązana...

   x Ma strasznie słabą głowę. Zdecydowanie nie jest dobrą towarzyszką do picia, ponieważ po dwóch niedużych kieliszkach wina jest już w stanie mocno zbliżonym do zaraz-zejdę-pod-stół.

   x Jej fochy nie mają sobie równych. Każdy kolejny różni się od poprzedniego całą gamą reakcji. Nie da się tak naprawdę przewidzieć jej zachowania, gdyż potrafi kogoś owrzeszczeć, dać mu w twarz, kopnąć go niczym typowe dziecko, odwrócić się plecami i wyjść, zacząć przeraźliwie płakać, stać się chodzącym sarkazmem, zbyć ostentacyjnym milczeniem lub też zwyczajnie wyśmiać. Nie ma na to przepisu, bo wszystko zależy od dnia, jaki akurat przeżywa. Ot, taki wieczne napięcie przedmiesiączkowe.

   x Jest typowym maniakiem kontroli. Owszem, jeśli chodzi o osoby jej dosyć bliskie, odpuszcza i pozwala im na decydowanie, ale wewnętrznie nadal chciałaby, by wszystko szło po jej myśli. Aż za bardzo lubi panować nad sytuacją. Najlepiej byłoby, gdyby ta nie wymykała jej się zbyt często Buffy stara się to jakoś powstrzymać, jednakże nie za bardzo jej to wychodzi.

   x Nie potrafi gotować. Nadal. Wygotowuje wodę, mimo uporczywego stania nad nią i gapienia się wzrokiem przyczajonego kota, pali garnki i mieszkania, doprowadza ludzi do łez śmiechu, kiedy ciasto dosłownie wybucha jej w piekarniku, dodaje sody oczyszczonej zamiast cukru pudru, ścina budyń w żelatynę i budyniuje galaretkę, doprowadza piwo do wrzenia i grzańca do zamarznięcia... Jedynie herbata potrafi wyjść jej dobrze, przez co posiada całe zapasy różnego rodzaju torebeczek, którymi częstuje wszystkich dookoła. Nieważne, że nie lubią herbaty i powiedzą jej to tysiąc razy. Ona i tak spyta tysiąc pierwszy, nasypując do niej tonę cukru, bo choć sama bardzo mało słodzi, to nie chce zagłodzić swoich gości, a przecież cukier to też jakiś składnik energetyczny! Poza tym... Legendy głoszą, że ciasto z piekarni na jej widok samo ucieka z pudełka, zaś najbliższe - znające ją - otoczenie profilaktycznie ubiera wcześniej kilka warstw ochronnych. Tak, o!, w razie czego.

   Ciekawostki:

   x Od blisko dziesięciu lat korzysta z tych samych perfum o kwiatowo-ziołowo-cytrusowym zapachu. Czasem zdarza jej się próbować czegoś innego, jednakże zawsze ostatecznie wraca do tej samej kompozycji zapachowej. Z tą różnicą, że wcześniej zdobywała je w nieco inny, mniej legalny sposób, teraz natomiast może pozwolić sobie na drobny zakup.

   x Kocha zwierzęta. Wbrew lękowi, który uniemożliwia Buffy bliższe kontakty z jakimikolwiek psami, kocha praktycznie wszystkie inne zwierzątka. Gdyby mogła, prawdopodobnie zrobiłaby zwierzyniec ze swojego domu. Z tejże racji, popartej dodatkowo dosyć niskimi funduszami, wie mniej więcej, jak się nimi zajmować. Zdarza jej się robić za domorosłego weterynarza, zszywając coś lub lecząc znanymi sobie środkami.

   x Uwielbia też wszelkiego rodzaju kadzidełka, olejki i zapachowe świeczki. Jeśli tylko ma możliwość zaopatrzyć się w coś takiego, zdecydowanie stara się z niej korzystać. Ponoć mieszkanie, które zajmuje, najmocniej pachnie połączeniem wanilii, drewna z drzewa sandałowego i specyficznej świeżości.
   
   

   
Uwagi do Mistrza Gry

   To tak, Miszczowi podpowiadam, że swobodnie może coś wydramować również w związku z przybraną rodzinką, która zginęła w pożarze... A może nie zginęła...? Im bardziej dramatycznie, tym lepiej.


   


Ostatnio zmieniony przez Buffy Renard dnia Pon Wrz 12, 2016 12:33 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
ruch oporu
PisanieTemat: Re: Buffy Renard    Pon Wrz 12, 2016 10:01 pm


Karta zaakceptowana!





WITAMY NA FORUM!

Życzymy dobrej zabawy i mnóstwa weny na ciekawe fabuły!
Na start otrzymujesz 700 punktów, które już od teraz możesz wydawać w sklepiku na ekwipunek lub przywileje.

Miejsca, które na pewno znasz to Ogród Luksemburski, w którym jeszcze za młodzieńczych lat nie raz zapewne pomogłaś w opróżnieniu kieszeni przypadkowych przechodniów. Plotki mówią, że widziano Cię również przy perfumerii 'Coquette'.

Jeśli zaś chodzi o nasze postacie NPC - Tobias Wolfmeyer to postać o której na pewno słyszałaś wiele słów, zapewne tych bardziej nieprzychylnych, jendak nigdy nie miałaś okazji go poznać osobiście, choć niewykluczone jest to, że kiedyś minęliście się na ulicy.
Pierre Lécuyer nie jest ci znany ani osobiście, ani z opowieści.




Buffy przeszła całkiem sporo w swoim życiu. Porzucona tuż po porodzie, trafiła do troskliwej rodziny, która jednak szybko się rozpadła. Zmuszona przez sytuację do kradzieży nie miała nawet możliwości czerpania prawdziwej radości z dziecięcych lat, a kiedy już wydawało się, że wszystko wychodzi na prostą, po ledwo paru latach szczęście znowu zostało jej odebrane. Dlatego mam nadzieję, że po tylu śmierciach, które towarzyszyły jej w życiowej drodze, Buffy w końcu pozna kogoś bliskiego, kto nie zniknie po krótkim czasie. Oby ułożyło jej się jak najlepiej. :fluffy:



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
ruch oporu
PisanieTemat: Re: Buffy Renard    Pon Wrz 12, 2016 10:14 pm

Akceptuję!

W połowie Francuzka, w połowie Angielka, przy tym wprawny złodziejaszek i aktorka czarująca niezwykłym głosem. Czego brakuje więc Buffy? Być może tej odrobiny rodzinnego ciepła i poczucia, że nie jest już sama. Mam nadzieję, że szybko odnajdzie się w paryskiej społeczności oraz jeszcze nie raz zastąpi wiernie śledzących losy czytelników. Uciekaj już do fabuły, baw się dobrze i zostań z nami jak najdłużej!


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content
PisanieTemat: Re: Buffy Renard    

Powrót do góry Go down
 
Buffy Renard
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Sous le ciel de Paris :: poza grą :: Archiwum :: Karty Postaci-
Skocz do: