IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Anastasia Wescott


Share | 
 

 Anastasia Wescott

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość


avatar
alianci
PisanieTemat: Anastasia Wescott   Czw Wrz 29, 2016 10:00 pm

Anastasia Wescott



Eva Green

Dane osobowe

Imiona: Anastasia Leann
Nazwisko: Wescott
Data i miejsce urodzenia: 06-02-1913, Londyn, Wielka Brytania
Miejsce zamieszkania: Reuilly, Paryż, Francja
Stan cywilny: panna
Wykształcenie: St. Thomas's Hospital Medical School
Zawód: pielęgniarka z doświadczeniem, agentka SOE z celem
Rodzina:
Jeremy Wescott - urzędnik dyplomatycznej placówki w Port Harcourt w Nigerii, gdzie przebywa po dziś.
Mary Wescott z domu Appleby - w Port Harcourt czynnie zaangażowana w życie kulturalne oraz pomoc charytatywną, gdzie prowadzi ośrodek pomocy medycznej.
William Wescott - starszy o rok brat Anastasii, pilot RAFu, czynnie zaangażowany w działania Special Operations Executive.
Wzrost: 168 centymetrów
Waga: 55 kilogramów


Historia

Across the oceans, across the seas
Over forests of blackened trees


Wescottowie mieli pieniądze, ale, jak stale powtarzali starszemu synowi i o rok młodszej córce, pieniądze te nie spadły im z nieba. Osiągnęli bogactwo dzięki temu, że odnosili się do wszystkich życzliwie, byli sympatyczni, a w interesach starali się przewidzieć kroki konkurencji. Status społeczny nie miał dla Wescottów żadnego znaczenia - potrzebne im były pieniądze, które automatycznie budziły szacunek otoczenia. Pragmatyczne podejście do życia zapewniło Jeremy’emu Wescottowi zaszczyt, na który w owych czasach nie mogło liczyć zbyt szerokie grono nowobogackich – w roku narodzin córki doczekał ciepłej posady w ambasadzie Wielkiej Brytanii położonej na terenie nowej, brytyjskiej kolonii na Czarnym Lądzie. Jeremy Wescott okazał się bardzo przedsiębiorczym kupcem. W nowym kraju dorobił się na handlu ziemią, nabył kilka stad owiec i lokalne kino – prowadził też klub, w którym spotykali się zamożni mieszkańcy miasta. Organizowano tam wystawne kolacje, czasem zapraszano gości do wygłoszenia referatów, a w dni świąteczne odbywały się tam barwne bale.
Naprędce dogaszane na płytach piaskowca papierosy wyznaczały rytm młodości Anastasii – do siedemnastego roku żyła pod palącym, nigeryjskim niebem, ciesząc się brunchami przy ambasadzie Wielkiej Brytanii i podziwiając to, co w brytyjskiej kolonii było najpiękniejsze – dziką naturę.
Tam też poznała swoją jedyną – i jak sama lubi powtarzać – prawdziwą miłość.

Over the shifting desert plains
Across mountains all in flames

W różowym świetle poranka przywodził na myśl pustynny miraż – trochę zaspany, trochę potargany, czarne, założone za lewe ucho włosy lśniły i skręcały się w lekkie fale, nos rozszerzał się nieznacznie przy nozdrzach, a pocałowana przez słońce skóra posiadała barwę bliższą miedzi niż mlecznej czekoladzie. Aaron Rosenfeld miał bałagan w genach, ale niezależnie od tego, ilu jego przodków przywędrowało zza mórz i pustyń, uśmiech odziedziczył po najniewinniejszym z protoplastów – był szczery i po dziecięcemu radosny. Dla Anastasii stanowił byt niedoskonały i w tej niedoskonałości niesamowity – niewprawną angielszczyzną opowiadał jej historie biblijne, mówił o wędrówce dwunastu plemion Izraela, o Księdze Kronik królów Judy i Izraela, o bohaterstwie mieszkańców Masady podczas oblężenia przez Rzym i o zburzeniu Drugiej Świątyni Jerozolimskiej. Anastasia i Aaron stanowili idealną parę – sympatyczni, wykształceni, w wieku osiemnastu lat posiadali sprecyzowany cel życiowy. W 1930 roku wspólnie opuścili Port Harcourt, by w Londynie podjąć studia i ziszczać wspólne marzenia.
Lecz życie nigdy nie układa się tak, jak byśmy tego pragnęli.

Into the night as the stars collide
Across the borders that divide

Będę czekać na twój powrót.
Wspomnienie ostatnich, wspólnie spędzonych z upływem czasu nabrało gorzkiego smaku porażki – kiedy na początku sierpnia wyjeżdżał do Polski, pogłoski o ewentualnej wojnie wydawały się odrealnione, zupełnie jak rozedrgane powietrze podczas upalnego lata. Wtedy, piątego sierpnia, po raz ostatni długo trzymała go w ramionach – zupełnie jakby serce podpowiadało jej, że nie tak prędko znowu się zobaczą.

From the deepest ocean to the highest peak
Through the frontiers of your sleep

Świat zadrżał w posadach.
Od huku, które można było podzielić na trzy grupy.
Bardzo Głośne Wybuchy. To one wprawiały w drżenie szyby w oknach, i to z ich powodu niebo na północnym wschodzie oddzielała od linii budynków potężna chmura burego pyłu. Wstrząsały miastem mniej więcej co dziesięć sekund.
Głośne Wybuchy. Cztery szybkie bach-bach-bach-bach, przerwa, następne cztery eksplozje, przerwa, następne cztery... i tak dalej, z monotonią, która mogłaby nużyć, gdyby nie przerażała.
Wybuchy. Zbyt nieregularne, by stwierdzić cokolwiek ponadto, iż jest ich dużo. W pierwszej chwili Anastasia myślała o ogniu karabinowym. Ale to nie były karabiny.
Był jeszcze Wielki Jednorazowy Huk. Ten, który wszystko rozpoczął. Najbardziej wstrząsający, bo pierwszy i zrodzony gdzieś blisko.
Zbyt blisko.
W powietrzu wirował ceglany pył, po drugiej stronie ulicy stało coś, co do niedawna było samochodem – zaparkowano go przodem do namiotów, ale teraz dopalał się dobre sześć metrów dalej. Na wschód, zachód i południe od pierwotnego miejsca postoju Forda ziemię zryły wachlarze płytkich bruzd. W sąsiadujących ze szpitalem domach nie ocalała choćby jedna szyba, aczkolwiek w najdalszym Ana dostrzegła spore tafle szkła z nielicznymi otworami. Najbardziej przerażała jednak śmierć: leżący w odległości kilkunastu metrów cywil był jedną wielką plamą krwi: w potylicy, plecach, pośladkach oraz nogach miał kilkanaście dużych otworów; przypominał bażanta, który wyskoczył myśliwemu spod stóp, obrywając potwornie zagęszczonym ładunkiem śrutu. Pielęgniarki, lekarze, przypadkowi ludzie – po nalotach wszyscy ruszali na pomoc, próbowali odnaleźć tych, którzy nie zdołali się schronić i tych, którzy nie mogli tego zrobić. Anastasia nigdy nie zapomni pierwszych ofiar Blitzu, z którymi miała styczność – spod brezentu namiotu wraz z lekarzem polowym wyciągnęła dwie półprzytomne kobiety. Młodszej brakowało kawałka dłoni, starszej odłamek przebił obojczyk, a inny nadszarpnął udo. Dziewczyna miała na sobie strzępy szarej, organicznej substancji i odłamki kości. Mamrotała coś, czego Ana nie starała się zrozumieć. Była w szoku. Wszyscy byli w szoku.
Wraz z biegiem czasu usprawniali działania, widok wygrzebywanych spod gruzów, krwawych, lejących się przez ręce brył, które do niedawna były ludźmi, przestał tak przerażać. Wycie syren przeciwlotniczych przestało przerażać. Całkowite, nocne zaciemnienia Londynu przestały przerażać. Wisząca nad nimi śmierć przestała przerażać.
Obawiali się jedynie tego, czym się staną, jeśli wojna prędko nie dobiegnie końca.


Across the endless wilderness
where all the beasts bow down their heads

Special Operations Executive szukało kandydatów na agentów w kręgach wszystkich tych, którzy posiadali odpowiednią wiedzę, umiejętności i przede wszystkim predyspozycje, by zasilić szeregi organizacji. Wiele rekrutowanych kobiet stawało się potem agentkami i stale ryzykowały życiem. Wymagano od nich takiej samej determinacji, lojalności i gotowości bojowej jak od mężczyzn. Zarazem miały jedną przewagę nad swoimi kolegami: znacznie rzadziej niż oni wzbudzały podejrzenia.
Jak wszyscy kandydaci do służby zagranicznej przeszła długie, żmudne testy bezpieczeństwa i została zbadana przez wielu psychologów.
Ich opinie okazały się pozytywne – podkreślano w nich jej solidarność z narodem żydowskim, odwagę, szczerość i zapał do pracy. Cytowano jedno zdanie, które wypowiedziała w czasie kwalifikacji: „Słowo niemożliwe nie występuje w moim słowniku”.  Chętnie pracowała sama, potrafiła zaprezentować się niczym rasowa aktorka, łatwo nawiązywała kontakty z ludźmi, a mężczyźni tracili dla niej głowę – jej akta osobowe z listem polecającym przekazano pod rozwagę do kwatery głównej jednostki do zadań specjalnych. W posiedzeniu wzięli udział dowódca jednostki, kierownik akademii agentów, szef działu rekrutacji i szef rady nadzorczej. Wszyscy zgodnie orzekli, że Anastasię Wescott należy dopuścić do szkolenia. W postanowieniu końcowym napisano: odznacza się wyjątkową niezależnością, trzeźwością umysłu, dużymi zdolnościami interpersonalnymi i przedsiębiorczością, ale tylko w ściśle określonych ramach zadania. Najlepiej radzi sobie na wyraźnie zakreślonym polu, jeśli tylko pozostawić jej pewien margines samodzielności. Jest dumna z tego, że przynależy do większej całości, wzmaga to jej odwagę, bo struktura organizacji daje jej konieczne oparcie. Natomiast zbyt duża bliskość ją deprymuje, dlatego należy ostrożnie nawiązywać z nią bliskie kontakty.

Every mile and every year
Time and distance disappear

Jako dwudziestosiedmiolatka wstąpiła na kamienne płyty dziedzińca klasztoru położonego na zachodnim wybrzeżu Szkocji. Było jasne, że to nie jakiś zwykły klasztor, ale żeński, a mówiąc nieco ściślej – kobiecy. Jednakże mieszkające tu dziewczęta nie miały na sobie czarnych habitów, tylko dopasowane spódniczki barwy nadgniłej trawy i skórzane, brązowe kurtki.
Poza tym wszystkie nosiły pistolety przy pasie.
W monasterze obowiązywał przepisowy ubiór: zielone kombinezony, wysokie buty na grubych miękkich podeszwach, spadochronowe hełmy. Rytm dnia wygrywały właśnie te podeszwy – uderzające o bruk bądź wręcz przeciwnie, szurające po nim ze zmęczenia, gdy pot lał się strużkami, męczyła zadyszka a babsztyl o wyglądzie kapitana drużyny koszykarek całą noc ganiał dziewczyny po okolicznych wzgórzach, ciągle zrzędząc, że guzdrają się jak muchy w gównie. Klasztor był jednym z kilku ośrodków szkoleniowych Kierownictwa Operacji Specjalnych – co jednak stanowiło o jego wyjątkowości? Przede wszystkim zapewniał idealne odosobnienie. Mury postawiono z doskonale dopasowanych bloków granitu, poza tym było w nim wszystko, co niezbędne do życia.
Do życia w odosobnieniu.
Miał też potężne stalowe wrota, kute kraty w oknach, przemyślne zamki, głębokie piwnice. I na obóz koncentracyjny się nadawał. I na tajny ośrodek badawczy. Na dobrą sprawę nadawał się do każdego poważnego przedsięwzięcia – więc dlaczego by nie do szkolenia agentów tajnej agencji rządowej?


I cannot explain this, dear
I will not even try

Któregoś ranka Scott Wilson przyniósł ze sobą projektor – Anastasia nie miała pojęcia, co się teraz stanie. Scott wyciemnił pokój, na ścianie pojawiły się pierwsze obrazy. Był to francuski film o dziewczynie ze wsi, która zakochuje się w swoim nauczycielu i zaprasza go na swoje urodziny w wiosce. Jej przyjaciele i przyjaciółki, rodzice i krewni oraz ukochany nauczyciel zasiadają przy wielkim, zastawionym stole pod drzewem gęsto porośniętym liśćmi. Matka przynosi jedzenie.
Film urwał się i zapanowała ciemność.
– Spróbuj sobie przypomnieć, co miał na sobie ojciec.
Anastasia natychmiast przywołała w pamięci fragment filmu.
Białą koszulę, kapelusz, ciemne spodnie...
– Co jedli?
Potrawkę z mięsa, sałatę, chleb.
– A co pili?
Czerwone wino.
– Czy butelki z winem miały etykietę?
Nie.
– Doskonale.

Darling I will never rest...

Każdy agent potrzebuje fikcyjnego życiorysu, tak zwanej legendy. Niekiedy występuje pod swoim prawdziwym nazwiskiem, a niekiedy pod zmyślonym. Legenda przydaje się w czasie misji. Czasem okazuje się niezbędna, by przeżyć, stanowi pierwszą linię obrony, gdy agent zostanie zdekonspirowany, pojmany lub poddany przesłuchaniu. Ćwiczenie legendy jest też ostatnim etapem przed udaniem się do punktu zero – miejsca, w którym rozpoczyna się misja.
Któregoś dnia, w czasie ćwiczeń z umiejętności nawiązywania kontaktów z ważnymi osobistościami, Anastasii kazano wymyślić jakąś adekwatną do tego zadania legendę. Jej przykrywka nie mogła jednak mieć nic wspólnego z Afryką. Ana przez kilka dni pracowała nad tym zadaniem, aż wreszcie oznajmiła, że chce udawać dziennikarkę „La Gerbe”. Scott wręczył jej paszport i postanowił sprawdzić wiarygodność jej legendy, zadając kilka pytań, które najprawdopodobniej postawiłby także jej potencjalny rozmówca.
– W której części Paryża mieszkasz?
W Reuilly, dwunasta dzielnica, mieszkanie numer pięć.
– A jakie ostatnie zlecenie wykonywałaś dla „La Gerbe”?
Przeprowadzałam wywiad z pisarzem Georgesem Bataillem.
– Załóżmy, że twój rozmówca pyta cię, jak nazywa się redaktor naczelny gazety. Co odpowiesz?
Tego pytania się nie spodziewała.
Nie pomyślałam o tym – wyszeptała.
– W takim razie dajmy na to, że ktoś zapyta cię o numer do redakcji.
Ana czuła, że traci grunt pod nogami.
– Fatalnie, bardzo niedobrze.
Tamtego dnia wpadła w popłoch, bo wyszła na zwykłą dyletantkę, która nie jest w stanie stworzyć idealnej legendy i wcielić jej w czyn. Ćwiczenia i lekcje były trudniejsze, niż się spodziewała i choć sumiennie wypełniała wszystkie zadania, bała się, że ostatecznie nie zostanie agentką. Zatrudniano przecież tylko tych, którzy zdali wszystkie praktyczne egzaminy. Wolała nie myśleć, co się stanie, jeśli otrzyma złe świadectwo.
Po wszystkich błędach, jakie popełniła w czasie próby generalnej, pieczołowicie przygotowała się do ostatecznego starcia. Zebrała więcej informacji na temat gazety, która rzekomo zleciła jej przeprowadzenie wywiadu, przeczytała wiele materiałów, cudem zdobyła ostatni numer paryskiej gazety – kiedy zaś przyszedł czas próby, nie zawiodła oczekiwań przełożonych. Noc dwudziestego ósmego grudnia 1941 roku była bardzo zimna i mglista - właśnie w takie noce najczęściej przeprowadza się tajne akcje, bo wtedy straż wojskowa często traci czujność. Na tę noc zaplanowano zrzut nad zachodnimi brzegami Francji, dzięki któremu Ana - z papierami świadczącymi o francuskiej narodowości i zawodzie dziennikarki - dotarła tam, dokąd dążyła od początku wybuchu wojny – na kontynent.
Krok bliżej Aarona.
Paryż - odwiedzony przez Anastasię przed laty raz - drastycznie różnił się od zachowanych z tamtej wizyty wspomnień; niegdyś tętniące życiem miasto obdarte zostało ze swego uroku i skazane było na niemiecką, bezbarwną pragmatyczność. Pierwsze tygodnie w stolicy Francji stanowiły dla Anastasii wyzwanie znacznie potężniejsze, niż mogła się spodziewać - po raz kolejny musiała zacząć od całkowitego zera, tym razem jako ktoś zupełnie inny, na dodatek otoczony okupantami, do których nienawiść rozpalała się każdego dnia na nowo. Nie miała nikogo, kogo mogłaby nazwać przyjacielem - i być może to okazało się największym wyzwaniem.
Samotność pośród tłumu.

... till I am by your side.


Ciekawostki

Znaki szczególne: posiada znamię na łydce, które Aaron określił jako zagubiony kapelusz Napoleona - od tamtej pory stało się napoleonowym piętnem, bez problemu skrywanym pod materiałem pończoch
Języki obce: angielski - język ojczysty; francuski - w stopniu zaawansowanym, podjęła naukę jeszcze w szkole; hebrajski - za zasługą Aarona opanowany dobrze; niemiecki - podjęła naukę jeszcze przed wojną, jednak do dziś posługuje się nim z akcentem
Mocne strony: doskonała pamięć okazała się przydatnym dodatkiem do niesamowitego uporu, który stanowi firmowy znak Anastasii; z reguły opanowana panna Wescott posiada zdumiewającą umiejętność zjednywania sobie ludzi, co jest po części zasługą jej urody - dla niektórych kwestionowanej, dla innych stanowiącej kwintesencję kobiecości. Przed dwoma laty opanowała technikę posługiwania się bronią palną, jednak nigdy nie zrezygnuje z bandaży i szwów na rzecz pistoletu.
Słabe strony: choć stara się być racjonalna, czasami zaślepia ją egoizm - bywają sytuacje, w których własne szczęście przedkłada ponad dobro innych, co na całe szczęście nie dotyczy pacjentów trafiających pod jej opiekę. Zbytnia ufność jeszcze za czasów młodości wpędzała ją w kłopoty i choć jako dorosła kobieta stara się zwalczyć tę przywarę, nie zawsze jest w stanie odczytać zamiary drugiej osoby. Nie uznaje także siłowych rozwiązań - przynajmniej tak długo, jak to możliwe, czasami może zbyt długo. Tkwi w niej również wręcz chorobliwa potrzeba sprostania wymaganiom wszystkich tych osób, które darzy szacunkiem - gdy tylko kogoś zawiedzie, poczucie porażki jest czymś, czego nie potrafi honorowo zaakceptować.

x jeszcze w Nigerii miała styczność z językiem arabskim - okazał się dla niej jednak wyzwaniem godnym miana wspinaczki na najwyższe szczyty górskie świata,
x potrafi jeździć konno, co także jest pozostałością po latach spędzonych w Port Harcourt, gdzie podobny środek transportu był codziennością,
x palić zaczęła jeszcze w wieku piętnastu lat, wszystko zaś w potrzebie zaimponowania starszemu bratu - minęły ponad dwie dekady, William rzucił, a Anastasia stała się nałogową palaczką; nawyku nie zdołał oduczyć jej nawet Aaron,
x jedyne perfumy, jakie uznaje i których używa od dobrych kilkunastu lat, jest Guerlain Shalimar.

Uwagi do Mistrza Gry

Brak? Cudownie!


Ostatnio zmieniony przez Anastasia Wescott dnia Pią Wrz 30, 2016 3:55 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
ruch oporu
PisanieTemat: Re: Anastasia Wescott   Pią Wrz 30, 2016 3:44 pm


Karta zaakceptowana!





WITAMY NA FORUM!

Życzymy dobrej zabawy i mnóstwa weny na ciekawe fabuły!
Na start otrzymujesz 700 punktów, które już od teraz możesz wydawać w sklepiku na ekwipunek lub przywileje.

Miejsca, które na pewno znasz to Instytut Niemiecki, gdzie dość łatwo możesz wychwycić nie tylko Niemców, ale również kolaborujących Francuzów. Parę razy bywałaś równie na torze wyścigowym "Auteuil", gdzie, w przebraniu dziennikarki, nie tylko zdobywasz cenne informacje, ale również wspominasz dawne czasy spędzone w Port Harcourt.

Jeśli zaś chodzi o nasze postacie NPC - Tobias Wolfmeyer to twarz powszechnie znana i nielubiana i choć nie miałaś jeszcze okazji stanąć z nim twarzą w twarz, całkiem sporo naczytałaś się już na jego temat. Pierre Lécuyer, widząc Cię z papierosem w ustach, zapytał pewnego razu o pożyczenie zapalniczki, ale nie mieliście okazji poznać swoich nazwisk.




Wydawać by się mogło, że w czasach, gdy ranga kobiety urasta co najwyżej do roli matki oraz gospodyni, nie ma dla nich nawet jednego wolnego miejsca na męskim froncie. Anastasia jednak jest żywym dowodem na fałszywość tego stwierdzenia i mimo że nie bierze udziału w otwartej rozgrywce, jest żywo zaangażowana w działania wojenne, a kobiecy urok jedynie jej to ułatwia. Ambitna, pchana nie tylko miłością do ojczyzny, ale również tęsknotą za ukochanym, z pewnością stanowi cenny nabytek dla SOE, oby tylko Niemcy nie pokrzyżowali jej planów i nie odkryli fałszywej tożsamości!
Karta dopracowana, interesująca, lekka i przyjemna w odbiorze, samą przyjemnością było dla mnie jej czytanie. Postać Anastasi to z kolei niewątpliwy oryginał pośród naszych forumowych szpiegów. Trzymam mocno za nią kciuki i mam nadzieję, że będzie zdobywać sojusze w okupowanym Paryżu. Uciekaj do gry i baw się dobrze!



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
cywile
PisanieTemat: Re: Anastasia Wescott   Sob Paź 01, 2016 2:13 pm

Akceptuję!

Zawsze nie mogę się doczekać kart wszelkich forumowych szpiegów, a Anastasia zdecydowanie przypadła mi do gustu. <3 Ciekawie wykorzystałaś motyw Special Operations Executive, oby Ana nie dała się zdemaskować. ;> W karcie nie wyłapałam żadnych błędów, czytało mi się bardzo przyjemnie, więc akceptuję.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content
PisanieTemat: Re: Anastasia Wescott   

Powrót do góry Go down
 
Anastasia Wescott
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Sous le ciel de Paris :: poza grą :: Archiwum :: Karty Postaci-
Skocz do: