IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Balkon


Share | 
 

 Balkon

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Balkon   Pią Paź 14, 2016 6:56 pm



Balkon

Niewątpliwą zaletą balkonu jest dobry widok na to, co dzieje się niżej, choć brak jakichkolwiek miejsc siedzących może stanowić pewną niedogodność. Balkon ciągnie się na długości wszystkich ścian, a jego szerokość wynosi około dwa metry. Najwięcej miejsca jest jednak tuż nad podwyższeniem, gdzie znajduje się również dostęp do instalacji elektrycznej.
Na balkon prowadzą schody po obydwu stronach podwyższenia oraz jedne umiejscowione tuż obok drzwi do mniejszej sali, w której zazwyczaj znajduje się ekspozycja.

Po wydarzeniach z 16 marca 1942 roku balkon znajduje się w odbudowie. Prowadzą na niego już tylko jedne schody, zlokalizowane po lewej stronie podwyższenia. Pozostałe niemal całkowicie zniszczył wybuch.
Sam pobyt na balkonie jest dosyć ryzykowny, ponieważ w wielu miejscach wciąż nie dorobiono nowych barierek, a podłoga jest nieco uszkodzona.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
cywile
PisanieTemat: Re: Balkon   Wto Paź 18, 2016 7:30 pm

/ z sali głównej

Falochron? Była to kolejna aluzja czy też może rzeczywista uwaga? Spojrzałam na Tobiasa podejrzliwie, przy okazji przyglądając się orderom na mundurze. Miał ich wiele, więc musiał być wysoko postawionym członkiem armii niemieckiej, z tego co pamiętałam symbol na uniformie wskazywał na Luftwaffe, taki sam jaki miał Otto. Jak do tego doszło, że wcześniej tego nie połączyłam? Wszak często zdarzało mi się prać i prasować mundur, szczególnie gdy Herr Langbein wracał pooblewany różnorakimi alkoholami. Zapewne się znali, chociaż czy świat nie jest na tyle wielki, by była możliwość, że się nie kojarzą?
- Więc jesteś idealnym partnerem... - spojrzałam tutaj na Herr Hatzfeldta patrząc na mimikę jego twarzy. - ... na spacer wietrznym wieczorem. - dokończyłam, sugerując mojemu towarzyszowi, że dzień ten nie musi być ostatnim spotkaniem, a przechadzka może okazać się miłym doświadczeniem zacieśniającym nową znajomość. Miałam nadal nadzieję, która płonęła mocniej z każdą chwilą rozmowy, że Tobias nie ocenia mnie przez pryzmat narodowości. W końcu ja też pozostawałam neutralna jeśli chodzi o jego korzenie. Zastanawiającym było czemu tak mi zależało, by Niemiecki żołnierz mnie lubił. Mężczyzna. Zaczynałam się martwić, wszak rzadko kiedy pałałam takim zainteresowaniem w stronę płci przeciwnej. Nie licząc tego udawanego, granego.
Nie skomentowałam zabawy, jednak mój uśmiech mówił sam za siebie. Już dawno się bawiliśmy, choć zapewne nie w takim sensie o którym mówił niemiecki żołnierz. Czułam wewnętrzne spełnienie, gdy wodził za mną wzrokiem. Mogło się wydawać, że to ja jestem ofiarą, jednak w tym momencie było dwóch drapieżników, a jeden groźniejszy od drugiego.
- Tobie raczej nic nie grozi, Tobiasie. - Niemcy mieli raczej większe możliwości niż Francuzi, na więcej mogli sobie pozwolić. Chętnie chwyciłam ramię mężczyzny okalając je zgrabnymi palcami. Nie ściskałam mocno, jednak na tyle, by mężczyzna czuł moją bliskość. Trzeba przyznać, że grałam bardzo nieostrożnie, zapominając całkowicie o wyznaczonych granicach i zachowaniu ustalonych zasad. Na szczęście balkon był pusty, dzięki czemu Tobias miał większe szanse na powodzenie misji "zapalić papierosa". Uciekłam spod jego ręki, jednak zostając u jego boku i przez kolejny moment przyglądałam się jego twarzy.
- Stoi ci. - powiedziałam szybko, kompletnie nie myśląc nad możliwym znaczeniem tych dwóch słów. Zaczerwieniłam się jak piwonia, gdy tylko spojrzałam w oczy Tobiasa i zrozumiałam co właśnie powiedziałam. Szybko podniosłam dłoń, dwoma palcami układając jego czuprynę. - O włosy chodziło! - usprawiedliwiłam się, mając nadzieję, że mężczyzna nie będzie tego kontynuował. Oparłam się o barierkę i spojrzałam na salę z góry. - Piękny widok.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Re: Balkon   Wto Paź 18, 2016 10:11 pm

Przeniesienie się na balkon miało tę zaletę, że Tobias i Susanne uniknęli tłoku, jaki powstał poziom niżej, kiedy tylko pojawiła się Arletty. Z tego miejscu mieli też idealny widok na zamieszanie, które zapanowało na dole. Mogli zobaczyć przepychających się ludzi i rozgorączkowanych dziennikarzy, a także wyłapać moment, w którym Arletty, oficer Luftwaffe i dyrektor 'Wagram' przystanęli, rozmawiając z Christophem von Reichenau i Lisbeth von Liebenfels.
W pewnym momencie Tobias i Susanne mogli również usłyszeć nieco znaczące chrząknięcie, a im oczom ukazał się młody chłopak w oficjalnym uniformie pracownika 'Wagram', który wyłonił się zza jednej z kolumn.
- Proszę pana - odezwał się nieśmiało w stronę Tobiasa. Choć mówił po niemiecku, w jego mowie brzmiał jakiś obcy akcent, którego Tobias nie mógł póki co zidentyfikować. Chłopak wyglądał na co najmniej zestresowanego i wręcz unikał spojrzenia Niemca. - Tu... tutaj nie można przebywać. Musimy mieć stały dostęp do instalacji elektrycznej - wykonał nieokreślony ruch ręką. - Ale z innej części balkonu też jest dobry widok. Wystarczy, że przejdą państwo dalej.
Chłopak oblizał nerwowo wargi i zrobił krok w stronę Susanne, wyciągając ręce, tak jakby chciał ją popchnąć. Opamiętał się jednak szybko i zaczerwienił, wbijając w obydwoje wręcz błagalny wzrok.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
okupanci
PisanieTemat: Re: Balkon   Sro Paź 19, 2016 10:40 pm

Wysocy mężczyźni lubi drobne kobiety. Zamykali je w swoich ramionach, gwarantując im ciepło i bezpieczeństwo. Tobias także potrzebował takiej bliskości, która będzie w stanie odgonić wszystkie demony przeszłości. Nie wierzył w miłość, a jednocześnie bezgranicznie jej pragnął. Chciał, aby Franz miał matkę, która zrozumie nie tylko polityczne obowiązki, ale także zadba o dom, żeby dziecko lubiło do niego wracać. Nie wiedział, czy od alkoholu zalewają go takie smutne myśl przesączone samotnością, czy Susanne powoli, acz skutecznie, trafiała do jego serca. Poczuł spojrzenie na orderach na mundurze wojskowym.
- To nic takiego - powiedział skromnie, ucinając temat swoich osiągnięć. Uśmiechnął się  i szybko zmienił temat. - Wietrznym czy nie, wieczorem potrzebowałabyś, jak to się mówi, ach asysty - pstrykał palcami w powietrzu, szukając odpowiedniego słowa. Mieszkał już dość długo we Francji, ale wciąż samo pochodzenie języka znacząco różniło się od filologii germańskiej. Twardy akcent dawał o sobie znać zwłaszcza w dialogu, lecz Tobias się tym nie przyjmował. To też była kwestia bąbelków.
- O każdej porze służę ramieniem - powiedział zgodnie z prawdą, wszak właśnie dzięki niemu, jak para, szli w kierunku balkonu. Nie powinien się tak pokazywać z inną kobietą publicznie. Jednak w głowie pojawiła się mu myśl, że wiele Niemców miało francuskie żony. Zmuszała ich do tego sytuacja. Nie wiedział, czy chodziło o uczucie, ale nie potrafił sobie przypomnieć, kiedy tak dobrze dogadywał się z kobietą. A co jeśli to przeznaczenie kazało im przyjść na wystawę?
- To może dlatego powinnaś się właśnie trzymać mnie? - spytał prowokacyjnie, przenosząc wzrok na salę. Poczuł niewyobrażalną ulgę, że zdecydowali się patrzeć na wszystkich z góry. Wyciągnął fajkę, lecz jeszcze jej nie zapalił.
- Co to znaczy "stoi ci"? - spytał, nie znając wielu słów z języka francuskiego, w dodatku bardziej był biegły ze słownictwa typowo technicznego, a nie seksualnego. Tym samym nie zrozumiał rumieńców kobiety, dopóki nie poprawiła jego włosów. Powtórzył jeszcze raz całe sformułowanie, lecz po niemiecku. Nic dziwnego, że się zarumieniła. Zaśmiał się.
- Dziękuję, że czuwasz, aby było jak najmniej wpadek - i tym samym przeniósł znów wzrok na salę, nasłuchując szaleńczych hałasów i nieuzasadnionego zamieszania. Nawet gdy pojawiła się gwiazda wieczór, Tobias na swoich barkach ponownie poczuł ciężar obowiązków. Nie chciał schodzić tam na dół. Pomachał do Otta oraz znajomych, którzy wypatrzyli go na balkonie.
- Piękniejszy mam obok siebie, palisz, Susanne? - dlaczego czuł się przy niej tak szczeniacko dobrze? Nagle cały świat przestawał istnieć, zwalniał, a nawet atrakcje wieczoru i znajomi nie byli już istotni. Miał jedną fajkę, ale co szkodziłoby, aby spróbowała smaku prawdziwego tytoniu? Słysząc za sobą bezczelne chrząknie, na twarz od razu przyjął maskę obojętności. Przeszywające spojrzenie przeniosło się na rzekomego pracownika hali. Wyprostował się, wypiął pierś.
- To proszę przejść na drugą część balkonu, tam też jest instalacja elektryczna. Jesteśmy tu gośćmi i nikt nie będzie nam rozkazywał - odpowiedział spokojnym tonem, ale w jego oczach pojawił się niebezpieczny błysk. Będą ich przestawiać jak pionki na szachownicy? Był majorem, to on wydawał (też odbierał, ale na pewno nie od szaraczków) rozkazy. Jeśli będzie chciał tu latać nago, to to zrobi. Gdy mężczyzna zbliżył się do Susanne, zrobił krok, zasłaniając jej sylwetkę.
- Radzę zacząć spierdalać, nim zwrócę uwagę, że jakiś idiota nie zadbał o bezpieczeństwo frakcji i dobiera się jeszcze do kobiety majora - szepnął w stronę mężczyzny, od którego dzieliły go zaledwie centymetry. Otulając Susanne ramieniem, czekał aż pracownik hali ruszy się z miejsca, bo on nie miał zamiaru być przepychany po całej sali. Cóż za tupet!

przepraszam nie umiem krótko  
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
cywile
PisanieTemat: Re: Balkon   Czw Paź 20, 2016 7:57 pm

Nie rozumiałam czemu Tobias tak zręcznie omija temat orderów, wszak większość niemieckich żołnierzy wypinała pierś i z dumą wymieniała zasługi czynione dla swego kraju. Zmarszczyłam brwi, jednak nic nie powiedziałam, nie chciałam naciskać na tematy, które najwyraźniej mężczyzna chciał pozostawić na ten czas nietknięte. A właściwie sama nie miałam ochoty na rozmowy z podobnym tematem przewodnim.
- Asysta przydałaby się nie tylko wieczorem. - mówiąc to przyglądałam się Tobiasowi z zaciekawieniem, nie mogłam zaprzeczyć, że był interesującym mężczyzną, który momentalnie zaskarbił sobie moją sympatię. Uniosłam lampkę szampana i upiłam łyk, chociaż wiedziałam, że zbytnia ilość alkoholu może się skończyć źle... dla mnie. Dwie porcje nie były krzywdzącymi, jednak wystawa dopiero się rozpoczynała, a kto wie jaki scenariusz szykował Herr Hatzfeldt.
- To pytanie czy propozycja, mój drogi? - odpowiedziałam pytaniem na pytanie, kątem oka obserwując Tobiasa, chociaż aktualnie większą cześć uwagi skupiałam na sali. Dziękowałam Bogu, chociaż to mężczyźnie powinnam za to, że nie jestem w tym tłumie. O ile ceniłam sztukę i Arletty była mi znana, nie miałam takiego parcia na szkło by ją poznać.  Zauważyłam jak Tobias komuś macha, zapewne nie wiedziałabym komu, gdyby nie to, że Otto mu odpowiedział. Zmarszczyłam brwi i spojrzałam znów na towarzysza. Znali się? To utrudniało ograniczenie kontaktu z mężczyzną, wszak znana byłam z tego, że gdy ktoś się do mnie zanadto zbliżył uciekałam niczym największy tchórz. Z tych objęć będzie się o wiele gorzej wydostać. Dziękuję, że czuwasz, aby było jak najmniej wpadek. Gdyby tylko Tobias wiedział jak bardzo nad tym czuwam... Przygryzłam wargę nie wiedząc co odpowiedzieć, wiec obdarzyłam go jedynie uśmiechem, który miał zatuszować nie tylko nierozwagę w słowach, ale też pewne nasuwające się na język historie.
- Mówisz o tych pięknych kolumnach? Rzeczywiście urzekające. - rozumiałam przekaz, jednak chciałam wydusić z Tobiasa coś więcej. Pytaniem o palenie zostałam zaskoczona, z jednej strony zapaliłabym, wszak nałóg pozostawał nałogiem, jednak czy wypada? - Palę jedynie na uspokojenie, a aktualnie jestem wystarczająco rozluźniona. - zapewne dopowiedziałabym jeszcze coś gdyby nie pewien... mężczyzna? Bardziej określiłabym go chłopakiem.  Nie kojarzyłam go, toteż trudno było mi ocenić kim dokładnie jest. Wolałam nie interweniować, szczególnie, że Tobias szybko zajął się wyjaśnieniem sprawy. Gdy wyciągnął w moją stronę ręce odruchowo cofnęłam się o krok, chociaż nie było takiej potrzeby - Herr Hatzfeldt szybko mnie zasłonił. Czy rzeczywiście aż tak dobrze mu się ze mną rozmawiało, że wolał mnie osłonić własnym ciałem? Chociaż zerkałam cały czas na Tobiasa, większość mojego zainteresowania padło aktualnie na pracownika. Rozumiałam z ich niemieckiej rozmowy tyle co nic, chociaż wyłapałam kilka słów, która miały dla mnie jakikolwiek sens. Temu też zdziwiony wzrok przeniosłam na majora, który nie dość, że mnie nie uprzedził o swoim... stanowisku, to jeszcze nazwał swoją kobietą. I do tego otulił ramieniem... postanowiłam jednak tańczyć do zagranej melodii, uśmiechnęłam się do pracownika i docisnęłam do jego boku, nie wtrącając się w słowa Tobiasa - wszak nie powinnam, męskie sprawy.

Naprawdę bardzo przepraszam za jakość, ale chyba mnie choroba rozkłada i ból głowy nie pozwala mi odpowiednio składać zdań. Susanne mówi po francusku, jakby zmieniła język to w razie czego odpowiednio oznaczę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Re: Balkon   Pią Paź 21, 2016 12:57 am

Chłopak otworzył usta, by coś powiedzieć, ale zamknął je natychmiast i tylko wpatrywał się w Tobiasa. W jego oczach malowało się zakłopotanie, jednak jeszcze nie zamierzał ustąpić. Choć próbował  ukryć strach, marnie mu to wychodziło.
- Pan nie rozumie... państwo muszą stąd iść - spróbował raz jeszcze, odsuwając się nieznacznie od Tobiasa. Ledwo zmuszał się do tego, by patrzeć mu w oczy. W końcu przeniósł spojrzenie na Susanne, słysząc, że dziewczyna mówi po francusku. Zarówno ona, jak i Tobias mogli odnieść pewne wrażenie, że dosłownie na ułamek sekundy na twarzy chłopaka pojawił się grymas pogardy wobec Susanne. - Może pani zrozumie, to bardzo ważne. Wydano nam polecenie, aby kierować gości do innej części balkonu.
Wiele wskazywało na to, że upór chłopaka mógł się dla niego źle skończyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
okupanci
PisanieTemat: Re: Balkon   Pią Paź 21, 2016 2:28 pm

Ich urokliwa pogawędka została brutalnie przerwana przez niesubordynowanego chłoptasia. Tobias może rzeczywiście mógł się przesunąć, ale w głowie miał kilka faktów. Hala wystawowa powinna zostać tak przygotowana, aby nikomu, a w szczególności niemieckim żołnierzom, nie groziło niebezpieczeństwo. Stąd problem z instalacją elektryczną wydawał mu się niezwykle podejrzany. Nikt nie powinien nagabywać majora, a za chłoptasiem jakoś nie znajdowali się kolejni idioci, którzy chociaż pozornie wyglądali na takich, co znali się na elektryce. W dodatku ta osoba odważyła się przerwać Tobiasowi w urokliwie rozmowie, co więcej oceniać jego towarzyszkę.
- Muszą? - prychnął, nie ukrywając już swojej złości. Niemiecki gniew zaczął krążyć w jego żyłach i niestety nawet obecność piękności obok nie potrafiła go uspokoić. Geny ojca wrzały, a Tobias przestał ze sobą walczyć.
- Musisz to ty się odsunąć i to w podskokach - warknął, przenosząc dłoń na pistolet. Nie wyjął go jeszcze z kabury, ale przecież nie zawaha się go użyć. Nie chciał słuchać żadnych tłumaczeń, co on musi, a czego nie musi. Co za tupet! Dla większej swobody ruchu zdjął dłoń z talii Susanne, wpatrując się w chłopaka. Ileż miał czekać? Gdy zaczął mówić po francusku, aby jakkolwiek przekonać kobietę do swojego zdania, w Tobiasie zawrzało. Nie lubił uciekać do przemocy fizycznej. Stąd złapał za fraki chłoptasia, przycisnął go do barierki, wskazując dyrektora, znajdującego się na sali.
- A dyrektor powie to samo? Że właśnie tak traktuje się gości specjalnych? - trzymał chłopaka od tyłu, tak aby z dołu sali nie było widać jego żelaznego uścisku. Prędko go puścił. Wszak chciał go tylko nastraszyć, a nie wyrzucać przez barierkę. Cały czas mimo wszystko pilnował, aby Susanne stała gdzieś za nim i wstrętne łapska chłoptasia ją nie dosięgnęły. W głowie pojawiła mu się myśl, że ma do czynienia z wariatem, a ten chyba nie miałby nic przeciwko publicznemu rozstrzelaniu.

Przypominam Mistrzu o swojej nieobecności do niedzieli
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
cywile
PisanieTemat: Re: Balkon   Nie Paź 23, 2016 10:05 pm

Chłopak w moich oczach wydawał się naprawdę przestraszony, sama nie wiedziałam co robić. Czy też uspokajać Tobiasa czy stanąć u jego boku kompletnie się nie odzywając. Dyrektorzy z pewnością mieli świadomość, że ludzie będą chcieli korzystać z obydwu balkonów, w innym razie przecież byłby na niego wstęp wzbroniony. W końcu stały dostęp do instalacji technicznej trwałby cały wieczór, łatwiej byłoby ograniczyć tutaj dostęp niż pozostawiać wszystko otwarte. Zmarszczyłam brwi w zastanowieniu, zdawałam sobie też sprawę z tego, że żaden Niemiec nie da sobą pomiatać i przestawiać po sali według własnych widzimisię. Tak też było w przypadku Tobiasa, który najwyraźniej tracił panowanie nad sobą, nawet się temu nie dziwiłam. Jestem nad wyraz spokojną osobą, jednak natarczywy pracownik pozostawał dla mnie denerwującą zagadka. Gdy wzrok, choć niemiły, padł na mnie, a chłopiec zwracał się aktualnie do mnie miałam zamiar odpowiedzieć... zanim otworzyłam usta Tobias zdążył przycisnąć go do barierki.
- Tobias! Spokojnie, myślę, że to tylko nieporozumienie i szanowny Pan - tutaj spojrzałam na pracownika z uśmiechem - postanowi odejść bądź przyprowadzić dyrektora, który przekaże nam podobne wieści. - dotknęłam delikatnie łopatki mężczyzny w geście uspokojenia, mając nadzieję, że wszyscy rozejdziemy się w pokoju. Nie chciałam by ten wieczór zapadł mi w pamięci krwawo.

Trochę na szybko, ale nie chciałam utrudniać Mistrzowi a niedawno wróciłam do domu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Re: Balkon   Nie Paź 23, 2016 11:48 pm

Chłopak pisnął cicho, kiedy Tobias przycisnął go do barierki. Natychmiast zaparł się rękoma, nie chcąc za nią wypaść i stać się mniej oczekiwaną atrakcją wieczoru.
- Proszę pana...! - zaczął, ale słowa uwięzły mu w gardle. Kiedy Tobias w końcu go puścił, odskoczył gwałtownie tuż pod ścianę i spuścił wzrok. - Dy... dyr...
Ze strachu nie mógł się wysłowić. Kiedy odezwała się do niego Susanne, chłopak podniósł głowę i spojrzał na nią lekko otwartymi ustami.
- Ja... dyrektor jest teraz zajęty. Zaraz będzie przemawiał - powiedział, spoglądając ponad barierką. Pilnował się teraz i używał wyłącznie niemieckiego. - Nie ma potrzeby, żeby go przyprowadzać. Ja już sobie pójdę, tylko proszę uważać. Przepraszam.
Chłopak natychmiast się odwrócił i odszedł szybkim krokiem, znikając za najbliższym zakrętem.
Tymczasem Tobias i Susannne mogli zobaczyć, że widownia była już prawie pełna i wyglądało na to, że zaraz rozpoczną się przemówienia.


Prosiłabym o dokładne określenie, w którym miejscu balkonu znajdują się Wasze postacie, o ile nie zdecydują się zejść na widownię (mapa budynku).
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
okupanci
PisanieTemat: Re: Balkon   Sro Paź 26, 2016 9:52 am

tu stoimy, Mistrzu

Na co miał uważać? Hala powinna być przygotowana na gości, a wszelkie niedogodności zostaną wyegzekwowane. Niemcy nie lubili wybaczać ani słuchać przeprosin. Nie rozumiał zachowania bezczelnego chłoptasia. Może ktoś się z nim założył, że ma podejść do majora Luftwaffe? Tobias odprowadził chłopaka wzrokiem, cały czas otulając Susanne troskliwym ramieniem. Zmarszczył brwi, ostrożnie zdejmując dłoń z talii kobiety.
- Pewnie głupi zakład. Słyszałaś też radziecki akcent? - spytał, analizując w głowie zachowanie chłopaka. Francuz nie patrzyłby na dziewczynę z pogardą, a Niemiec nie miałby nalotów inne języka. Nawet jeśli Tobias nie znał wszystkich dialektów, jednak wyczułby "swojego". Kieliszki szampana były wciąż niewypite, a sala stawała się coraz bardziej tłoczna.
- Chłoptaś mówił o przemówieniach, chcesz wrócić niżej? - dodał po chwili, wpatrując się w tłum ludzi. Ciągle panowało jakieś zamieszanie, a Tobiasowi w głowie roił się plan ucieczki. W końcu sięgnął po swoją fajkę, którą odpalił. Przypomniał sobie jej słowa, że pali tylko na rozluźnienie, ale Tobias się z tym by nie zgodził. Seks bez papierosa zaraz po jest niepełny.
- To wyjątkowy komplement, skoro mówisz, że w moim towarzystwie jesteś wystarczająco rozluźniona - uśmiechnął się, a po chwili wypuścił kłąb dymu. W duchu gdzieś prosił, aby Susanne nie chciała wracać do tego zgiełku. O ile podszedłby do Otta, prędzej znalazłby wyjście ewakuacyjne niż szukałby w tłumie swojego ojca czy matki. Tu, z balkonu, miał kontrolę nad gośćmi. Przeczesywał wzrokiem tłum, a gdy zobaczył znajomą twarz potwora, prędko odwrócił się tyłem do sali i posłał kobiecie zaczepny uśmiech.
- Takie zaczepki nie powinny mieć miejsca, wszystko w porządku? - spytał, wracając do nieprzyjemnego chłopaka, który nie dość, że patrzył na jego towarzyszkę z pogardą, to jeszcze wyciągał do niej łapy. Uniósł jej twarz za podbródek, gładząc go kciukiem. Nie potrafił przepraszać za chłopaka, lecz ten gest miał jej pokazać, że była chroniona i nic przy nim jej nie grozi. Zaciągnął się jeszcze raz fajką, odliczając w głowie sekundy, od kiedy ujrzał twarz ojca. Zmuszał się, aby to Susanne zajmowała mu myśli, lecz liczby same wirowały przed oczami. Sto dwadzieścia, sto dwadzieścia jeden...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
cywile
PisanieTemat: Re: Balkon   Sro Paź 26, 2016 6:26 pm

Dziwnie się czułam przy boku majora, jednak w pewnym sensie pozostawał on moją bezpieczną przystanią, która przy okazji koiła moje nerwy. Nawet mur zbudowany wokół mnie stopniowo rozpadał się przy dotyku Tobiasa, który najwyraźniej nie był świadom jak mocno na mnie oddziałuje. Właściwie trudno się dziwić, wszystko skrzętnie ukrywałam, a  nawet starałam zataić to przed mą osobą. Nie chciałam nikogo dopuszczać do siebie, a przy okazji tak łatwo dawałam się omamić Herr Hatzfeldtowi.
- Trudno powiedzieć, na pewno jego akcent nie należy do mi znanych- odpowiedziałam, zastanawiając się przy okazji nad dopiero co "poznanym" chłopakiem. Rzeczywiście jego akcent nie był mi znany, pozostawał jednak wielką niewiadomą. Z pewnością nie był rodowitym Francuzem ani też Niemcem. Wróciłam do barierki, o którą się oparłam. Nie całym ciężarem, wszak nie ufałam im na tyle, zawsze miałam pewien lęk wysokości, z którym trudno było mi się zmierzyć nawet przy tak niskich balkonach. Kątem oka zerkałam na Tobiasa. Na jego pytanie pokiwałam przecząco głową, mrucząc coś w stylu odmowy.
- Za tłoczno - stwierdziłam przyglądając się całej sali, gdzie ludzie cisnęli się niczym bydło na rzeź. Nie miałam najmniejszej ochoty być tego częścią, wszak przyszłam tu tylko po to by móc z dumą powiedzieć, że byłam, widziałam. Uśmiechnęłam się na komentarz o rozluźnieniu. Zdecydowanie sobie za dużo dopowiadał! Z drugiej strony... wcale mi to nie przeszkadzało. - Ty za to wyglądasz na spiętego - powiedziałam ciszej, przechodząc za niego. Moje dłonie wylądowały na ramionach Tobiasa, które jak na majora przystało były wyrobione. Zapewne gdyby nie obcasy byłoby mi trudniej manewrować przy mężczyźnie. Przyłożyłam nos do jego munduru delikatnie ściskając jego ręce. - Może powinnam ci pomóc w rozluźnieniu? - zasugerowałam, choć sama nie wiedziałam skąd u mnie tyle odwagi. W kontaktach męsko-damskich pozostawałam tą wycofaną. Może to alkohol mnie zagrzewał? Byleby racjonalnego myślenia nie odebrał... Odskoczyłam krok w tył gdy Tobias odwrócił się w moją stronę.
- W najlepszym - uśmiechnęłam się, choć gest Tobiasa wywołał u mnie istny szał w brzuchu. Wydawać by się mogło, że jego dłonie będą szorstkie i twarde, jednak jego dotyk należał do delikatnych i miłych. Uniosłam podbródek jeszcze wyżej bez skrępowania patrząc Tobiasowi w oczy. A właściwie lawirowałam między głębią jego ślepi a ustami, które kusiły do tego stopnia, że zbliżyłam się do nich na niebezpieczną odległość. Miałam ochotę uciec gdzie pieprz rośnie, jednak jego oczy hipnotyzowały do tego stopnia, że pozostało mi jedynie zmagać się z rosnącym napięciem. Nie tylko między nami, także we mnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
okupanci
PisanieTemat: Re: Balkon   Sro Paź 26, 2016 8:03 pm

Kto by pomyślał, że ta dwójka będzie się tak zaskakująco dobrze dogadywać? Dwie sprzeczne nacje, dwa żywioły i dwie osobne kultury. A Tobias czuł się jakby znał ją kilka lat, ale nie potrafił odpowiedzieć sobie na podstawowe pytania. Czy pija herbatę? Jak lubi spać? Jest skowronkiem czy sową? Nie znał też mapy ciała Susanne, ale czuł, tak podskórnie, że jest jedną z kobiet, której łatwo nie zapomni, która nadal muzyce nowy rytm, nowe brzmienie. Wracał pamięcią do utworów powstałych dzięki geniuszowi Schuberta, gdy epoka romantyzmu uczyła słuchaczy, czym jest miłość. Nie chciał się już skupiać nad anonimem, który raczył im przeszkodzić. Wolał uciec od polityki. Mogli obydwoje sobie przypomnieć, że nie powinni działać ponad podziałami.
Nie chciał się odwracać w stronę sali. Lada chwila usłyszą stek górnolotnych słów, podziękowań, przemówień do serca i prostackiego przedstawienia sztuki. Wciąż czuł na sobie miliony spojrzeć, ale ojciec go nie zauważył. Uśmiechnął się na odpowiedź.
- Poczekaj, aż zacznie śpiewać. - Nie lubił ani opery ani innej formy muzyki, w której potrzebne były słowa. Melodia sama budziła uczucia, a tekst piosenki narzucał emocje. Tobias chciał decydować samodzielnie, z czym będzie kojarzył mu się dany utwór.
- A co jeśli chcę uciec od obowiązków? - spytał szeptem, spoglądając na Susanne prowokacyjnie. Powiedział prawdę, nie uciekał do kłamliwych chwytów poniżej pasa, które pomogłyby zdobyć kobietę. Naprawdę nie chciał patrzeć na swojego oprawce, robić minę do złej gry. Czując bliskość Susanne, zrobiło mu się cieplej. Kieliszek szampana wciąż dzierżył w dłoni, ale sama jej obecność była upijająca.
- Już pomagasz. - Oparł plecy o barierkę. Czy uciekli tu celowo? Czy potrzebowali chwili na siebie? Cztery kąty sali nie zagwarantują im spokoju, ale tu mogli odsapnąć. Bił się z myślami, wciąż liczył sekundy od zobaczenia ojca, starając się skupić całą swoją uwagę na Susanne. Nie wiedział, skąd pojawiła się w nim ta potrzeba ochrony kobiety, ale nie mógł pozwolić, aby jakiś bęcwał położył na niej swoje łapska. Odwzajemnił uśmiech, zapominając, że powinni wejść na dół, przywitać się i chociaż chwilę porozmawiać z żywej postawionymi żołnierzami. Czy własnie nie na tym miało polegać jego życie? Gdy Susanne zbliżyła się, zmniejszając między nimi odległość, świat cały zawirował. Co się dzieje, dlaczego nie potrafi przy niej nad sobą panować? Głęboki wdech, cztery tysiące jeden. Nie wytrzymał, posmakował ust, z których zgarniał smak szampana. Wiedział, że nie powinien, że inni patrzą, ale coś podpowiadało mu, że jeśli tego nie zrobi, będzie żałował. Położył dłoń na delikatnych plecach kobiety, nie wyobrażając sobie, że mogłaby ona kiedykolwiek ciężko pamiętać. Z kolejnym muśnięciem przestał liczyć, a głowie była tylko Susanne. Odsunął się na chwilę, obdarzając kobietę uśmiechem. Wciąż trzymał podbródek Susanne, patrząc jej w oczy. Dawał szansę na ucieczkę, nie chciał, aby myślała, że musi podporządkować się Niemcowi.
- Nadal uważasz, że jestem spięty? - szepnął, zastanawiając się, czy powinien zadać na głos to pytanie: co ty ze mną do cholery robisz, Susanne?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
cywile
PisanieTemat: Re: Balkon   Sro Paź 26, 2016 10:24 pm

Na myśl nasuwało mi się wiele pytań, jednak czy była to odpowiednia pora na ich zadawanie? Postawiliśmy na grę słów, pozostało mi więc mieć nadzieję, że będę miała jeszcze okazję, by dowiedzieć się czegoś o tajemniczym jegomościu, który nie raczył powiedzieć, że jest majorem. Najwyraźniej nie tylko ja chciałam uciec od pochodzenia i nie być ocenianą przez jej pryzmat. Czy miałam mu to złe? Nie. I tak wiedziałam więcej o nim niż on o mnie. Tak też powinno pozostać.
- Muzyka winna być sztuką mówienia bez używania słów - o ile sama śpiewałam, nie robiłam tego ku własnej uciesze. Kochałam harfę, kochałam fortepian, pozostawały one moją miłością, tak samo jak płynąca z nich melodia. - Wszak to ona potrafi bezpośrednio dotykać serc nawet tych najbardziej opornych słuchaczy - dodałam patrząc wciąż na Tobiasa, chociaż mój wzrok czasem zjeżdżał na scenę. Sprawdzałam jedynie sytuację na dole, wszak ciekawsze zajęcia miałam na balkonie, a Tobias zdecydowanie się do nich zaliczał. Obowiązki. Każdy z nas je miał, a najwidoczniej major nie był nimi zachwycony. - Obmyślimy jakiś plan ucieczki... - wyszeptałam konspiracyjnie, jakby nikt inny miał tego nie dosłyszeć. Czy nasza gra dalej była zabawą czy rzeczywiście składałam obietnicę, którą wypadałoby w odpowiednim czasie spełnić? Właściwie nie miałabym nic przeciwko temu, by ta się ziściła. Jedynie resztka zdrowego rozsądku panicznie nawoływała do odwrotu, wszak z niektórych podjętych decyzji nie zawsze będziemy się cieszyć.
Miałam odpowiedzieć, jednak cisza i gęsta atmosfera nie pozwoliła mi na otworzenie ust i zbezczeszczenie tego momentu błogiej nieświadomości jak może się wszystko potoczyć po tym jednym geście. Z początku byłam na tyle zszokowana, że nie wiedziałam co z sobą począć, chociaż ciepłe usta mężczyzny zachęcały do grzeszenia. Zadrżałam, czułam jak miękną mi kolana. Mogłam śmiało powiedzieć, że jego górna warga słodyczą przypominała niebo, zaś dolna drapieżnością dopominała się o mnie w piekle. Trudno było jej odmówić, jednak za nim zdążyłam się wybudzić Tobias się odsunął. Moja dolna warga niebezpiecznie drgała, dopominając się o więcej, nie myśląc więc zbytnio zmniejszyłam odległość między nami i złożyłam jeden krótki, choć namiętny, pocałunek na jego miękkich ustach. Niezobowiązujący, a jednak dający nadzieję. Można powiedzieć, że złożyłam obietnicę na jego wargach. Dostałam szansę na ucieczkę, jednak postanowiłam z niej nie korzystać. Choć raz wypadałoby nie tchórzyć.
- Może nie aż tak... - uśmiechnęłam się do majora, próbując doprowadzić się do ładu. Nie chciałam by było po mnie widać wszystkie emocje, które mi teraz towarzyszyły. Złapałam za materiał jego munduru i poprawiłam kołnierz, mając małą nadzieję, że do końca wystawy nie wymuszę na majorze tak oficjalnego i publicznego okazywania zainteresowania. Wciąż obserwowałam jego twarz, choć uciekałam od kontaktu wzrokowego speszona własną zuchwałością.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Re: Balkon   Sob Paź 29, 2016 12:59 am

Zajęci sobą Tobias i Susanne z pewnym opóźnieniem mogli zauważyć, że nieopodal nich znów pojawił się nieszczęsny chłopak, pracownik hali. Rzucił im szybkie, przerażone spojrzenie, po czym zbliżył się do ściany i otworzył przytwierdzone do niej drzwiczki. Wszystko wskazywało na to, że wspomniana już przez niego instalacja elektryczna kryła się właśnie za nimi, ponieważ po chwili w całej sali światła zgasły, a rozjarzyły się głównie te, które oświetlały scenę. Na balkonie zrobiło się teraz tak ciemno, że Tobias i Susanne widzieli zaledwie zarys sylwetki chłopaka. Następnie podszedł on do barierki na wysuniętej części balkonu (znajdującej się tuż nad podwyższeniem) po czym oparł się o nią rękami, słuchając przemówienia dyrektora.
Ograniczona widoczność sprawiła także, że Tobias i Susanne dopiero po chwili byli w stanie dostrzec jakiegoś mężczyznę, który wszedł właśnie na balkon. Poruszał się cicho, jedną rękę trzymając w kieszeni. Wyraźnie kierował się w stronę drugiego pracownika.


Tutaj również post/posty Mistrza Gry pojawią się odpowiednio szybciej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
okupanci
PisanieTemat: Re: Balkon   Nie Paź 30, 2016 8:00 pm

błagam, nie oceniajcie mnie, nie mam siły na nic, a termin, termin, termin!!

Tobias stał plecami oparty o barierkę, więc nie widział tego, co się dzieje na sali. Cały czas unikał znajomej twarzy, próbując skupić się tylko na Susanne. Ta jak się okazało, świetnie sprawdzała się w tej roli. W głowie przestały mu się przewijać kolejne liczby, a dym fajki uspokajał rozszalałe emocje. Susanne dołożyła swoją cegiełkę, bo chciał wziąć ją za rękę i wyprowadzić z hali, ale przypomniał sobie o najważniejszej rzeczy.
- Po obowiązkach - szepnął, nie będąc świadomy, że złożył jej obietnicę. Nagle zgasło światło, a Tobias odruchowo przysunął do siebie Susanne. Kiedy nagle zaczął się przejmować nieznajomą? W głowie pojawiały się kolejne liczby, te jednak miały charakteryzować minuty, od ich pierwszego zdania. Żarząca się fajka oświetliła nieznaną im sylwetkę. Wydawała się mieć wrogie zamiary, sam chód wskazywał zbyt dużą pewność siebie, która miała wystraszyć przeciwnika. Tobias nie chciał kłopotów, a z drugiej strony nie podobało mu się to całe syczenie z instalacji elektrycznej. Mocniej szarpnął Susanne, nie wiedząc, co ma począć. Naprawdę, o co chodziło z Halą? Czy ona była jakaś przeklęta? Wypuścił wolno dym, cofając się o krok.
- Lepiej zejdźmy na dół - szepnął, ciągnąc za sobą Susanne. Nawet jeśli nie chciała towarzyszyć mu w wypełnianiu obowiązków, nie mógłby zostawić jej z panem z dziwnym akcentem i kimś kto dopiero wszedł na balkon, ale nie wyglądał za specjalnie bezpiecznie. - Susanne - dodał miękko, oddając fajkę w jej dłonie. Chyba sam wolał mieć wolne ręce w razie czego. Zaczął kierować się w stronę stolików (czyli E, obok C).
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
cywile
PisanieTemat: Re: Balkon   Nie Paź 30, 2016 9:02 pm

Tobias pozostawał dla mnie nieodgadnioną zagadką. W pewnych momentach emocje miał wymalowane na twarzy, w drugim zaś schowane tak głęboko, że nawet w jego oczach nie znajdywałam odpowiedzi. Wciąż zastanawiałam się czy to spotkanie było przypadkowe, czy też los zadrwił z nas uciekając się do tak podłych sztuczek. Wszak niecodziennym był widok Niemca przechadzającego się z Francuzką, nie licząc oczywiście domów publicznych. O dziwo podczas trwającej okupacji poznałam tylko jedną taką parę, którą byli sąsiedzi Otta. Pytaniem było czy taka relacja ma prawo istnienia w harmonii. Nie chciałam oceniać przez pryzmat narodowości, jednak prawdą było, że nie miałam najlepszych wspomnień związanych z Niemcami. Pomimo tego naprawdę dobrze szło mi odrzucanie uprzedzeń na rzecz znajomości. W każdym bądź razie moja aktualna relacja z Tobiasem zostawiłaby zapewne echo wśród mojej społeczności, skazując mnie na miano kolaborantki. Myśli te, muszę przyznać, bardzo obniżyły moje samopoczucie, jednak starałam się, by delikatny uśmiech nie znikną z mej twarzy. Na propozycję zejścia na dół pokiwałam jedynie głową, wciąż będąc w swoim świecie. Odebrałam fajkę od Tobiasa i ruszyłam z nim patrząc się pod nogi.

Dla mnie nie ma problemu. Już mówiłam, żebyś pisała tyle na ile masz siły. <3 Przy okazji mi też wybaczcie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
okupanci
PisanieTemat: Re: Balkon   Sro Lis 02, 2016 7:40 am

z sali głównej

Heinrich, Gabriel, jeśli macie ochotę dołączyć, to śmiało!
Może piszmy bez kolejności, tak jak ktoś ma czas


Tobias najwyraźniej źle ocenił postawę nieznajomego. Myślał, że ten chce dopaść Susanne albo co gorsza jego, ale ten jakoś w kieszeni zmieścił wiadro z czerwoną farbą. Nie był pewien, czy dla zwiększenia bezpieczeństwa nie powinien wskazać Susanne jakieś miejsce, w którym będzie mogła spokojnie odetchnąć niż prowadzić ją ciągle za rękę jak małe dziecko. Jak widać obecność pięknej kobiety nie wpływała pozytywnie na jasność umysłu. Zeszli po schodach, chcąc uniknąć krwawej katastrofy, a dopuścili do zalania farbą znanej piosenkarki.  Tobias chciał przewrócić oczami i udawać, że nic nie wie, ale nie mógł nawet poprosić Susanne o milczenie, bo nagle zauważył ich Otto. Zaraz zgasły światła, więc nawet grzecznościowy uścisk dłoni musiał nastąpić na ślepo. Tobias nie chciał grać bohatera, wolałby stąd wyjść tylnym przejściem, ale co do cholery miał zrobić? Bezczelny chłoptaś i jego instalacja elektryczna. Wyjął pistolet, a żarząca się fajka w dłoni Susanne naprawdę nikle oświetlała schody.
- Za mną - dodał dość władczo, bo czy naprawdę teraz miał poznawać Susanne i Otto w ciemnościach, które nie zwiastowały niczego dobrego?  Nie chciał być za bardzo wylewny, że widział coś, co zignorował, bo wolał zająć się kobietą niż przypuszczać, że ktoś ma złe zamiary. Teraz tylko mógł pluć sobie w brodę, ale i nie na to był czas. Ostrożnie wchodził po schodach, z bronią gotową do użycia.
- Dwójka mężczyzn, jeden niższy, wygląda jak lobby boy, drugi dość wysoki może być uzbrojony - przekazywał fakty, które miały ich jakoś przygotować na niebezpieczeństwo - Uważaj na instalacje elektryczną, mówili rzekomo, że jest z nią jakiś problem - dodał szeptem. Krok po kroku wspinali się po schodach aż na balkon. Próbował przyzwyczaić wzrok do ciemności, oświetlanej jedynie żarzącą się fajką przez Susanne, ale niesamowicie przydałaby mu się latarka, świeca, cokolwiek.
- Bądź ostrożna.  - Dlaczego u diabła zdecydował się przyjść na tę wystawę? Bezpieczniej, cieplej byłoby w domu, z synem, grając w mało ambitne gry słowne. Teraz mieli tylko spory problem, a on w głowie miał tylko jedną myśl: wrócić cało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Re: Balkon   Sro Lis 02, 2016 11:52 pm

Żarzący się w ciemnościach papieros dawał nikłe światło, dzięki czemu Tobias, Susanne i Otto widzieli zarys schodów. Miało to jednak swoje wady, ponieważ znajdujący się na balkonie sprawcy całego zamieszania wiedzieli, gdzie mniej więcej znajdowała się cała trójka.
Nic też dziwnego, że w pewnym momencie rozległ się świst i w stronę Susanne poleciało wiadro, z którego zaledwie przed chwilą wylano farbę na Arletty, a które wcześniej cały czas stało ukryte w rogu barierki, tuż nad podwyższeniem. Przedmiot uderzył kobietę w brzuch, co sprawiło, że straciła równowagę, choć nie na tyle, by spaść ze schodów.
Tymczasem któryś z mężczyzn musiał znajdować się teraz dosyć blisko, co stwarzało pewną szansę do oddania strzału. Na balkonie panowały jednak ciemności, więc równie dobrze Tobias i Otto mogli chybić. Nie wiedzieli także, czy ich przeciwnicy mieli broń, choć nie wykluczone było, że czekali po prostu, aż Niemcy znajdą się bliżej.


Jeśli chcecie strzelić, opiszcie to dokładnie, a Mistrz Gry rozpisze legendę i wykona rzut kostkami.
Kolejny post pojawi się w piątek wieczorem (4 listopada).
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
okupanci
PisanieTemat: Re: Balkon   Czw Lis 03, 2016 9:05 am

Rzeczywiście fajka osłabiała osobę, która ją trzymała, ale przez to, że szli w większej grupie nie byli tak odkryci. Susanne trzymała się z boku niż dowodziła "konwojowi". Gdy usłyszał jakiś chlust, na początku nie rozumiał, co się dzieje. Sądził, że cała farba znalazła się już na scenie. Gdy zniszczono Susanne sukienkę, wyrwał wręcz jej fajkę. Ta przygasła, wymagając dodatkowego opalenia. Odłożył ją na schody, bo niespecjalnie podobała mu się wizja samozapalenia garnituru. Wykorzystując moment zakrycia przez barierkę, nasłuchiwał szmerów, głosów odkładania wiadra, czegokolwiek, co mogło zdradzić, gdzie znajdują się oprawcy. Gdy był pewny źródła dźwięków, wychylił się zza barierki i oddał strzał. Tym samym zdradził ich pozycję, ale szybko pokazał Otto, i Heinrichowi (?), że powinni przejść na drugą stronę. Lepiej, żeby żadne z nich nie porozumiewało się słowami, a ciemność zdecydowanie utrudniała komunikacje. Nie wiedział, co będzie bezpieczniejsze dla Sussane, ale czuł się za nią odpowiedzialny. Jego spontaniczny batalion absurdalnie miał służyć na ziemi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
okupanci
PisanieTemat: Re: Balkon   Czw Lis 03, 2016 6:25 pm

Początkowo siedział na miejscu, gdy zgaszono światło. Próbował się zorientować, czy może coś zauważyć, nawet w takiej ciemności. Niestety z tej perspektywy nie było za wiele widać, poza przemykającymi sylwetkami cywili, lgnącymi do wyjścia.
Wyjął broń i wstał z miejsca. Totalna ciemność, niewiele rzeczy pozostało oświetlonych, ale to nie stanowiło problemu, w końcu nie zmierzał do wyjścia, wręcz przeciwnie. Wycelował w górę i oddał strzał. To powinno doprowadzić do większej paniki, taki miał cel, szybciej oczyści sobie drogę.
Broni miał przy twarzy, szybkim i zdecydowanym krokiem zmierzał z siedzeń w kierunku balkonu, uderzając kolbą, albo odpychając ręką, każdego cywila który wejdzie mu w drogę.
-Raus, raus! - Krzyknął, poganiając grupę ludzi, która akurat przechodziła przed nim.
Starał się jak najszybciej dostać na balkon, broń miał już w pogotowiu. Liczył, że zdąży zareagować. Na górze był już Tobias, który wskazał mu, żeby przeszedł na drugą stronę. Tym razem poruszał się nieco szybciej, lekko pochylony. Jego kroki były smuklejsze i bardziej ciche. Starał się schować za jakąś osłoną.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
okupanci
PisanieTemat: Re: Balkon   Pią Lis 04, 2016 7:26 pm

Zamrugał kilkukrotnie mając nikłą nadzieję, że pomoże to w oswojeniu się z ciemnościami panującymi w hali, póki co widział wyłącznie niewyraźne zarysy sylwetek Tobiasa i Susanne oraz gestapowca, którego nazwiska nie mógł sobie przypomnieć zaledwie kilkanaście minut temu. Zdziwił się widząc mężczyznę samotnie, gdzie się podziali jego koleżcy? Zazwyczaj biegali grupami, tupiąc ciężkimi butami i wyłamując drzwi z futryn, przez które wywlekali wrogów narodu. Otto skrzywił się z niesmakiem, co oczywiście nie mogło zostać dostrzeżone przez żadnego z jego towarzyszy. Sam Hauptmann niewiele widział, słyszał za to wyraźnie panikę, która powoli rozprzestrzeniała się pod nimi, gdzie tłum ludzi ruszył do wyjść ewakuacyjnych. Rozedrgani królowie świata; wystarczy zdusić światło, dodać do tego mały sabotaż i zaciągnąć się głęboko smrodem strachu paryskiej elity. Langbein sięgnął po pistolet wiszący u pasa munduru i odbezpieczył broń, nie poświęcając większej uwagi towarzyszącej im kobiecie, w której stronę rzucono ciężkie wiadro. Pierwsze ofiary za nami, pomyślał kąśliwie, przydeptując żarzącego się peta eleganckim butem. Wolał nie ryzykować, że prócz tego co zostało już rzucone, ich nowi znajomi dorzucą od siebie coś więcej. Co go podkusiło żeby się pchać w tej bajzel? To nie była jego sprawa. Nie jego zakres obowiązków. Był pilotem, nie policjantem, do jasnej cholery. Zdusił przekleństwo, słysząc przed sobą wystrzał. Tobias, nie kto inny. Mógł sobie tylko wyobrażać reakcję ludzi, do których uszu dotrą te niepokojące dźwięki. Sam nie miał zamiaru strzelać na oślep, nie widząc w tym większego sensu. Prawdopodobieństwo trafienia było znikome, a nie miał w zwyczaju marnować kul, aby ostrzec przeciwnika. Może zamiast wlec się za majorem i gestapowcem powinien wyprowadzić z hali Susanne? Nie, na to było za późno, tłum za mocno falował, grożąc zadeptaniem, przed którym wzdrygał się widocznie. Trzeba było iść przed siebie. Balkon, na którym się znajdowali nie wydawał się wcale złą opcją. Jeżeli pominęło się na nim obecność sabotażystów, oczywiście. Mieli broń? Zapewne szybko przyjdzie im się przekonać... Ruszył przed siebie szybkim krokiem, pochylając się, klucząc od ściany do barierki i z powrotem, niczym pijany zając ewentualnie czerwononosy Wania, którego miał okazję poznać w Polsce, a który okazał się zagorzałym fanem podpalanki, którą zdawał się móc kosztować w dowolnej ilości. Mein Gott, smutny okazałby się los, gdyby jakaś zabłąkana kula pozbawiła w tym momencie Langbeina życia, umieranie z Rosjaninem, jako ostatnią myślą...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Re: Balkon   Pią Lis 04, 2016 9:13 pm

Rzut wiadrem zdradził w pewnym stopniu położenie przeciwników, ale panujący w całej sali mrok stanowił przeszkodę dla obydwu stron. Niezależnie od tego, jaki rezultat miał przynieść strzał Tobiasa, von Hatzfeldt mógł pamiętać, że gdzieś w pobliżu na ścianie znajdowały się drzwiczki osłaniające instalację elektryczną. Próba przedostania się do nich i włączenia z powrotem światła mogła poprawić sytuację, ale była również ryzykowna.

Mistrz Gry wykonuje rzut kostką:

1, 2, 3 - Tobias ma szczęście; kula trafia w któregoś z mężczyzn, o czym świadczy jęk bólu i głuchy dźwięk upadającego ciała, który rozlega się około dwa metry przed okupantami. Nie wiadomo, czy mężczyzna jeszcze żyje (lub czy przypadkiem nie udaje), natomiast drugi napastnik zaczyna uciekać. Odgłosy jego pośpiesznych kroków zdają się prowadzić w stronę schodów po drugiej stronie podwyższenia.
4, 5, 6  - kula trafia w ścianę, a zaledwie kilka sekund później rozlega się kolejny wystrzał, tym razem ze strony napastników. Ciemności działają jednak na ich niekorzyść i kula tylko muska prawe ramię Otta, zostawiając bolesne i głębokie zadraśnięcie. Sądząc też po tym, skąd dobiegał wystrzał, napastnicy muszą znajdować się gdzieś na balkonie nad podwyższeniem.


Jeśli chcecie strzelić, opiszcie to dokładnie, a Mistrz Gry rozpisze legendę i wykona rzut kostkami.
Kolejny post pojawi się w niedzielę wieczorem (6 listopada).
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Re: Balkon   Pią Lis 04, 2016 9:13 pm

The member 'Mistrz Gry' has done the following action : rzut kością


'Kość Mistrza Gry K6' :
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
okupanci
PisanieTemat: Re: Balkon   Sob Lis 05, 2016 8:09 pm

Co miał zrobił? Strzał padł i odbił się echem od barierki. Pisk, jeszcze głośniejszy krzyk i panika, która zakłócała rozsądne myślenie. Czy wszyscy nie mogli po prostu zamilknąć? Ludzie przepychali się na schodach, słyszał gdzieś z oddali głos jednego z gestapowców i miał ochotę się spytać, gdzie byli ci, co lubili ląd, gdy on siedział sobie na obłoczku z Susanne, zapominając o obowiązkach i całej parszywej sytuacji? Teraz, on, major Luftwaffe, miał przypomnieć sobie jak się biega z bronią i udaje groźnego. I nie było odwrotu, na szali nie znajdowało się tylko jego życie. Myśli przebiegały przez jego głowę jak szalone, zupełnie niekontrolowane, ciało zaparło się i krzyczało, że nie chce więcej. Po ciemku mógł dalej strzelać na oślep, panujący gwar utrudniał mu rozpoznawanie dźwięków. Otto coś krzyczał, padł kolejny strzał, ale nie słyszał głuchego gruchnięcia ciała.
Niech mnie ktoś osłania, pomyślał, stawiając ostrożne kroki w kierunku instalacji elektrycznej. Stopa za stopą, wstrzymywał oddech jakby mógł nieświadomie zdradzić swoją pozycje. Wciąż trzymał broń w gotowości, ale przede wszystkim próbował włączyć ponownie światło. Dlaczego w ogóle wyszedł z domu?!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
okupanci
PisanieTemat: Re: Balkon   Nie Lis 06, 2016 1:26 pm

Nie musieli długo czekać, aby przekonać się, że ich przeciwnicy są uzbrojeni. Kolejny huk wystrzału przeciął powietrze, a ostry ból w prawym ramieniu sparaliżował na chwilę Otta, który zaciągnął się gwałtownie powietrzem, zduszając przekleństwo cisnące się na język. Czuł jak materiał munduru szybko nasiąka krwią, gorącą i dziwnie lepką pod palcami, które machinalnie zacisnął na ranie, szybko zdając sobie sprawę z tego, iż nie był to najlepszy pomysł. Paliło jak diabli, mógłby przysiąc, że czuje jak rozerwane tkanki pulsują, wypompowując kolejne porcje juchy, której charakterystyczny zapach podrażnił rozedrgane nozdrza - a może to tylko wyobraźnia? Co za ironia losu, pasująca do niego jak ulał, przez siedem lat służby w wojsku unikać wrogich kul, aby dać się postrzelić na wystawie. Wystawie, która skusiła go darmowym szampanem i towarzystwem znajomych - alkohol naprawdę szkodził zdrowiu. Oderwał dłoń od ramienia, przekładając broń do palców lepkich od krwi i wycelował w stronę, z której dochodziły strzały. Widział nikły zarys sylwetki Tobiasa, który już dotarł do skrzynki z instalacją elektryczną, słusznie uznając, iż przywrócenie światła było ich priorytetem. Nacisnął spust, oddając trzy strzały w stronę części balkonu znajdującej się nad podwyższeniem, nie mając jednak wielkiej nadziei na dosięgnięcie upragnionego celu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content
PisanieTemat: Re: Balkon   

Powrót do góry Go down
 
Balkon
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Sous le ciel de Paris :: Paryż :: Prawy brzeg :: Pozostałe dzielnice :: Hala wystawowa 'Wagram'-
Skocz do: