IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Zniszczona sala ekspozycyjna


Share | 
 

 Zniszczona sala ekspozycyjna

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Zniszczona sala ekspozycyjna   Pią Paź 14, 2016 8:26 pm



Zniszczona sala ekspozycyjna

16 marca 1942 roku sala ekspozycyjna, w której dotąd organizowano wernisaże, uległa niemal całkowitemu zniszczeniu w wyniku wybuchu - pozostały po niej jedynie fragmenty ścian oraz sterty gruzu.
Obecnie trwa tutaj odbudowa, a robotnicy niezbyt chętnie patrzą na każdego, kto kręci się w pobliżu.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
alianci
PisanieTemat: Re: Zniszczona sala ekspozycyjna   Nie Paź 30, 2016 5:05 pm

Jak zdziczałe zwierzę, czas odbywa dalekie podróże. W zakurzonych walizkach z krokodylej skóry, w drogich teczkach z naderwaną, żeliwną rączką, w kartonach po wódce Stoliczna kryją się wizytówki zmarłych, zaproszenia na przyjęcia dawno dymisjonowanych rządów, menu obiadów i kolacji z nieistniejącymi ludźmi, gazety z nadzwyczajnymi informacjami. Biurokratyczny egzystencjalizm, tęsknota za nieśmiertelnością, pragnienie pozostawienia po sobie śladu – Chirjakow miał za sobą całe lata ataków na Związek Radziecki, na komunistyczną ideę, na Stalina w przenośni i na Stalina we własnej osobie, a jednak jeszcze nigdy stawianie oporu czerwonej zarazie nie miało dla niego tak ironicznego wydźwięku. Nawoływanie do aktywnej opozycji wobec reżimu w samym sercu okupowanego przez inną dyktaturę kraju było strzałem we własne kolano – w oczach Fiodora niewiele różniło się to od zamknięcia w klatce z wygłodniałymi lwami.
Płynące z podwyższenia słowa były dla Fiodora – dla każdego komunisty – czymś więcej niż tylko misternie splecioną wiązanką nazistowskiej propagandy. Każda obelga rzucana pod adresem ojczyzny lub politycznego poglądu była wymierzonym w policzek ciosem – ciosem, którego się nie zapomina. Przez umysł Chirjakowa przetoczył się tuzin obelg, które raczej nie nadawały się do powtórzenia w paryskich salonach – kolejny tuzin cierpliwie czekał na swoją kolej, lecz nie było mu dane dojść do skutku.
Pomiędzy trzecią a dziewiątą sekundą obserwacji drzwi zaszło kilka istotnych (z punktu widzenia Fiodora oraz jego nieodłącznych podejrzeń) zmian. Krótka, pozostająca poza zasięgiem Chirjakowa wymiana zdań zakończyła się odejściem jednego z mężczyzn i zniknięciem drugiego z nich za drzwiami – tymi samymi, które ledwie chwilę później zostawił nieopatrznie uchylone.
Działał mechanicznie – słowa Galidouxa wciąż rozbrzmiewały w jego uszach, gdy postawił jeden, krótki krok w prawo, wciąż spoglądając na scenę, jakby żywo zainteresowany tym, co działo się przed nim; w rzeczywistości jednak brnął mozolnie w stronę uchylonych drzwi, wkładając we własne ruchy euforystyczną swobodę miłośnika sztuki. Przebycie czterech metrów dobiegło końca w chwili, w której Chirjakow dotknął plecami chłodnej ściany – kolejny, tym razem krótki krok przybliżył go do framugi, przy której zamarł na krótki, przeznaczony na ostrożną obserwację moment. Najbliżej stojący Francuzi byli w pełni pochłonięci wzmianką o Arletty i przekuwali swój entuzjazm w gromkie brawa, wyświadczając tym samym przysługę Fiodorowi, który musnął palcami skrzydło drzwi i odchylił je jeszcze odrobinę – dość, by po przysunięciu się do powstałej luki móc zajrzeć do wnętrza pomieszczenia, gdzie nie tak dawno temu zniknął jego ubrany w kombinezon znajomy. Nagle to, co działo się w sali głównej, całkowicie straciło na wartości - wzrok Chirjakowa z bolesną gwałtownością zwężających się źrenic ukierunkował się na wszystko, co mógł napotkać za dotychczas zamkniętymi drzwiami sali ekspozycyjnej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Re: Zniszczona sala ekspozycyjna   Pon Paź 31, 2016 12:24 am

Pierwszą rzeczą, jaką mógł zobaczyć Fiodor po zajrzeniu do środka, była wycelowana w jego twarz lufa pistoletu, który trzymał śledzony przez Chirjakowa pracownik hali. Stał on plecami do drzwi, ale lekko odchylony w stronę luki. Masywną dłoń mocno zaciskał na broni.
W oczach mężczyzny malowała się nieustępliwość, choć na jego twarzy widoczne było napięcie, jakby z trudem panował nad stresem.
- Ani słowa albo odstrzelę ci łeb – powiedział.  W głosie pracownika znów zabrzmiał rosyjski akcent, jeszcze silniejszy niż przed chwilą. - Wydawało ci się, że jestem takim durniem, żeby nie zauważyć, że się za mną wleczesz? Właź tutaj z podniesionymi rękami i podaj mi co najmniej jeden powód, dla którego nie powinienem załatwić cię na miejscu.
Pomijając pracownika hali, który póki co nie miał zbyt przyjaznych zamiarów wobec Fiodora, Chirjakow mógł zobaczyć coś jeszcze. Zazwyczaj ściany sali ekspozycyjnej pokrywała nudna, wręcz muzealna biel przeplatana szarością, jednak tym razem widniały na niej czerwone rozbryzgi farby. Z kolei na plakatach, które zdobiły ściany i które miały być tego wieczora zaprezentowane Paryżowi, czyjaś ręka wymalowała tym samym kolorem jednoznaczne symbole – sierp i młot.
Fiodor mógł również usłyszeć czyjeś głosy dochodzące z lewej strony pomieszczenia, jednak nie był w stanie zobaczyć ich właścicieli.
Tymczasem za jego plecami Arletty właśnie rozpoczynała swoje krótkie - jak się miało okazać - przemówienie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
alianci
PisanieTemat: Re: Zniszczona sala ekspozycyjna   Pon Paź 31, 2016 10:24 am

Jeśli mógł stwierdzić coś z całą pewnością, to przede wszystkim fakt, że nie należy słuchać głowy, na którą dzisiejszego dnia nie oddziałuje nawet szklanka alkoholu. Szansa, iż ubrany w przyciasny kombinezon, wyraźnie kłótliwy mężczyzna nie zauważy wytrwale ciągnącego się za sobą ogona, stopniała do zera w chwili, w której Chirjakow zajrzał do wnętrza sali ekspozycyjnej. Jakby tego było mało, nowy znajomy niemal przyciskał mu do oka broń – Fiodor z doświadczenia wiedział, że każdy pistolet oglądany z takiej perspektywy wydaje się duży, jednak ten był spory niezależnie od punktu widzenia. Chrapliwy głos mężczyzny pasował do kryminalnej powierzchowności i gdyby tylko Chirjakow był zwykłym, aż nazbyt ciekawskim Francuzem, mógłby poczuć się przynajmniej nieswojo.
Albo martwo, biorąc pod uwagę zdenerwowanie uzbrojonego.
Fiodor bez zbędnego wahania przestąpił próg, unosząc ręce dopiero wtedy, gdy znalazł się w środku mniejszej sali – w trakcie tej czynności, trącił łokciem drzwi, domykając je za sobą dokładnie w momencie, w którym Arletty rozpoczynała przemówienie, a z lewej strony dobiegało go kilka przyciszonych głosów.
Wydawało ci się, że jestem takim durniem, żeby nie zauważyć, że się za mną wleczesz?
Chirjakow patrzył wyłącznie na człowieka, który mierzył do niego z broni – dokładnie zapamiętał tę twarz i potrafił dostrzec na niej pierwsze oznaki narastającego zdenerwowania.
Nie, wydaje mi się, że jesteś durniem, bo nie rozpoznajesz rodaka.
- Gniłoj faszystskoj nieczisti, zagonim pulu w łob – trudno jest mówić zimno, spokojnie a zarazem szybko, ale Fiodorowi jakoś się udało – na dodatek słowa Świętej wojny wydawały się na miejscu znacznie bardziej od obrzucaniem obelg kogoś, kto niemal przytyka ci lufę do łba. – Opuśćcie broń, towarzyszu, zachowajcie kule dla faszystów – Chirjakow – płynnie kontynuując po rosyjsku – wskazał lekkim skinięciem głowy na ozdobione czerwienią ściany sali z ekspozycją. Nie oczekiwał od paryskich komunistów subtelności, ale to…
To jak proszenie Niemców, żeby zaczęli mścić się na każdym, kto nieopatrznie założy czerwoną apaszkę.
Przyznawanie na głos, kim Fiodor tak właściwie jest, wiązałoby się z niepotrzebnym ryzykiem – zbyt wiele uszu mogło nasłuchiwać w kątach sali i wystarczyłoby, aby naziści schwytali jedne z nich, na dodatek połączone z wyjątkowo gadatliwymi ustami, by pobyt Chirjakowa w Paryżu dobiegł końca jeszcze tego wieczora.
- Nie zamierzam krzyżować wam planów, wy nie krzyżujcie moich. W końcu przyświeca nam ten sam cel…
… czyli chwała Matce Rosji, nastanie na całej kuli ziemskiej prawdziwego komunizmu, czasów, kiedy nie będzie granic państwowych, wszystkie kraje zjednoczą się w wielką rodzinę równoprawnych nacji, a dysydentów dzisiejszego wieczora uczci się imponującym pomnikiem z granitu? Byłoby dobrze dożyć tego momentu – dlatego Fiodor nie zamierzał teraz umierać. Za każdą cenę.
- Zdaje się, że Arletty przedwcześnie skończyła przemówienie.
Stwierdzenie stanu rzeczy było mniej ryzykowne od wydawania poleceń – nie powinniście tracić na mnie czasu mogłoby zostać źle odebrane, a zebrani w sali ekspozycyjnej komuniści nie sprawiali wrażenia szczególnie wyrozumiałych.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Re: Zniszczona sala ekspozycyjna   Wto Lis 01, 2016 7:10 pm

Słysząc słowa Fiodora, mężczyzna zmarszczył lekko brwi, spoglądając na niego podejrzliwie, jednak opuścił nieco broń. Zrobił kilka kroków w tył, aby Fiodor wszedł do środka.
Wówczas Chirjakow mógł zobaczyć, że w sali znajdowali się jeszcze czterej inni mężczyźni - dwóch na oko dobiegających czterdziestki, a dwóch całkiem młodych. Żaden z nich nie wyróżniał się wyglądem i wszyscy mieli na sobie uniformy pracowników, zatem nietrudno było się domyślić, że wmieszanie się w tłum nie sprawiło im trudności. Ci starsi klęczeli na podłodze, pochyleni uprzednio nad sporych rozmiarów wiązką dynamitu, jednak teraz nie spuszczali Fiodora ze wzroku. Młodsi ścierali z rąk resztki farby, ale i oni zamarli w miejscu, spoglądając niepewnie na niezapowiedzianego gościa.
- Żebyśmy ci jeszcze mogli wierzyć, towarzyszu - burknął pod nosem mężczyzna z pistoletem. Wyczuwało się, że to on tutaj dowodził. - Skoro nie zamierzasz krzyżować nam planów, to po co tu właziłeś? Zawodowa ciekawość, co?
Mężczyzna dał znak pozostałym, żeby wrócili do swoich zajęć. Uśmiechnął się krzywo, kiedy Fiodor wspomniał o przemówieniu Arletty, po czym przytknął ucho do drzwi, nasłuchując przez chwilę. W tej samej chwili światła w pomieszczeniu zamigotały kilkakrotnie, po czym jeszcze bardziej się rozjarzały.
- Szkoda, trochę cię omija. Ale przynajmniej możesz podziwiać malunki naszych chłopaków - dodał jeszcze. Mimo całej swojej pobłażliwości, wciąż nie chował pistoletu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
alianci
PisanieTemat: Re: Zniszczona sala ekspozycyjna   Sro Lis 02, 2016 6:08 pm

Ziejąca czernią lufa nie napawała optymizmem.
Nie robiła tego również złożona do strzału broń i zdumiewający upór mężczyzny, który – bardziej w akcie nadmiaru zadań niż łaski – nieznacznie opuścił pistolet… tylko i nieznacznie. Nie trzeba mieć blisko piętnastoletniego doświadczenia w wojaczce, by wysnuć dość prosty wniosek, że lepiej oberwać w ramię niż środek czoła i że w obliczu podobnej sytuacji lepiej nie wykonywać gwałtownych ruchów, nawet jeśli jakaś część umysłu – ta odpowiadająca za pierwotny, zwierzęcy instynkt samozachowawczy – podpowiada ucieczkę na drugi koniec miasta. Tak długo, jak Chirjakow znajdował się na celowniku, miał wyłącznie dwa wyjścia: grę na zwłokę lub próbę zagarnięcia choć odrobiny zaufania znajdujących się wewnątrz sali osób… i o ile w pierwszym był całkiem dobry, o tyle zwyczajnie nie miał na to czasu – wszystko wskazywało na to, że przeszkodził zebranym w samym środku dość pilnego zadania.
- Nie musicie wierzyć, towarzyszu. Powinniście mi za to zaufać – w tonie Fiodora pobrzmiewała swoboda kogoś, kto informuje o aktualnym stanie pogody, choć nietrudno domyślić się, że była to zaledwie sztuczka – Chirjakow postanowił mówić, zanim uderzenie strachu na dobre zgniecie mu kiszki w kulę o rozmiarach jabłka. – Zawodowa ciekawość? Nie ująłbym tego lepiej, chociaż z natury jestem zapobiegawczy… więc zjawiłem się tu, zanim zrobił to równie ciekawski Niemiec. W końcu te drzwi powinny być zamkn…
Urwał nagle. Jeżeli nie poraziła go pryszczata uroda jednego z dwóch chłopaków od malunków, to chodziło o wiązkę dynamitu, nad którą pochylało się dwóch kolejnych mężczyzn. Wtem on, jak się okazuje – skończony naiwniak – pojął, że nie chodziło tu o akt heroicznego wandalizmu, że drobne zakłócenie wystawy nie stanowiło punktu kulminacyjnego wieczoru.
I w końcu – że finał miał być prawdziwe wybuchowy.
Ponownie spojrzał na mężczyznę, który mierzył do niego z broni – jednak tym razem z oczu Fiodora ulotniły się ostatnie oznaki swobody, na miejscu trwały jedynie jasne, bystre, błękitne tęczówki z ciemną plamką nieruchomej źrenicy.
- Wielka szkoda – skinął lekko głową, krótkie, ostrożne góra-dół. Przecież powinien czuć coś, jakieś napięcie, nerwowość, w obliczu czterech uzbrojonych mężczyzn, czatujących na niego, otaczających – czterech na jednego to za dużo, żeby kpić. – Kolejnym razem skontaktujcie się ze mną. Kraj Rad dba o popleczników i zna efektywniejsze sposoby od dynamitu.
Wciąż mówił, kiedy gestem podpatrzonym u jakiegoś żółwia odsunął lufę w bok – właśnie odsunął: dynamiki i chęci zaskoczenia nie było w tym za grosz. Po prostu dotknął opuszkami palców chłodnego metalu, kierując wylot broni na ścianę tuż obok swojego ramienia. Dość, by uniknąć niepotrzebnej strzelaniny.
- Mogę przypatrywać się z boku lub pomóc. Wasz wybór, towarzyszu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Re: Zniszczona sala ekspozycyjna   Sro Lis 02, 2016 9:43 pm

Mężczyzna obserwował Fiodora z pewną satysfakcją, wyginając usta w krzywym uśmieszku.
- Rozumiem, towarzyszu, że jesteście kimś istotnym w tej grze, skoro warto się z wami skonsultować... i wam zaufać - rzucił, unosząc nieznacznie krzaczastą brew. Przechylił się lekko w bok, rzucając szybkie spojrzenie w stronę pozostałych mężczyzn. Dwóch z nich widocznie skończyło majstrować przy wiązce dynamitu. - Kraj Rad powinien docenić, że w ogóle cokolwiek robimy. Czasem proste metody są najbardziej efektywne.
Kiedy Fiodor odsunął lufę pistoletu, mężczyzna zaśmiał się krótko, po czym zupełnie opuścił broń.
- Już nic nie pomożecie, towarzyszu. Ten wieczór powoli dobiega końca. Nie ukrywamy, że nie dysponujemy zbyt bogatym arsenałem, więc nasze możliwości są dosyć ograniczone. Skoro Kraj Rad dba o swoich popleczników, to chętnie dowiedzielibyśmy się, jak sami możemy się odwdzięczyć.
Zmrużył chytrze oczy, po czym dał znak dłonią. Jego towarzysze ruszyli ku drzwiom, po czym umieścili przy nich dynamit, rozwijając jednocześnie lont. Jeden z nich wyjął z kieszeni zapalniczkę.
- Jest takie miejsce na Montmartre - uliczka doktora Babinskiego. Bądźcie tam za dwa tygodnie o zmierzchu, jeśli jesteście zainteresowani, towarzyszu - odezwał się znów mężczyzna. - Wtedy moglibyśmy pomyśleć, jak sobie nawzajem pomóc. A tymczasem radzę szybko znaleźć wyjście.
Kiedy mówił, trzej jego towarzysze po kolei wyślizgnęli z pomieszczenia, rzucając Fiodorowi nieco podejrzliwe spojrzenie. Być może przeszło im przez myśl, aby zakwestionować słowa ich dowódcy, ale nie było już na to czasu. Ostatni mężczyzna przyklęknął, odpalił lont i również wymknął się przez szparę w drzwiach.
- Piętnaście sekund - rzekł jeszcze rozmówca Fiodora, po czym sam wyślizgnął się z pomieszczenia.


Fiodor - możesz już pisać w sali głównej. Natomiast spotkanie jest oczywiście do rozegrania w odpowiadającym Ci terminie, jeśli tylko wyrazisz taką chęć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content
PisanieTemat: Re: Zniszczona sala ekspozycyjna   

Powrót do góry Go down
 
Zniszczona sala ekspozycyjna
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Sous le ciel de Paris :: Paryż :: Prawy brzeg :: Pozostałe dzielnice :: Hala wystawowa 'Wagram'-
Skocz do: