IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Muzeum Człowieka


Share | 
 

 Muzeum Człowieka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Muzeum Człowieka   Sob Lip 02, 2016 1:50 pm



Muzeum Człowieka

Muzeum Człowieka założono w 1937 roku. Stanowi część Muséum national d'histoire naturelle, będącego największym tego typu obiektem we Francji. Znane jest przede wszystkim z tego, że w swoich zbiorach posiada oryginalne skamieniałości Cro-Magnon, człowieka neandertalskiego oraz słynnej "Wenus z Lespugue". Składa się z kilkudziesięciu bogato urządzonych sal znajdujących się na jednym poziomie, zawierających szklane gabloty ze szczątkami pierwszych przodków ludzkich, woluminy przestawiające ewolucję organizmów, jak i próbki przedstawiające poznaną do tej pory budowę ciała homo sapiens.
Dawniej zalegane zarówno przez Francuzów, jak i gości zza granicy, w tej chwili otwierane jest tylko w parzyste dni tygodnia, w godzinach popołudniowych, a zwiedzających stanowią w dużej mierze niemieccy oficerowie oraz ich rodziny, korzystające z uroków miasta. Być może na spadek sławy muzeum miał również fakt, że w miejscu tym jeszcze dwa lata temu utworzyła się pierwsza sieć oporu, z osób, które pracowały wokół budynku. Obecnie większość ze spiskowców została wychwycona oraz skazana, jednak wszyscy goście zgodnie stwierdzają, że spacerując wśród tych ścian, trudno jest skupić się wyłącznie na podziwianiu sił przyrody.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
ruch oporu
PisanieTemat: Re: Muzeum Człowieka   Pią Gru 30, 2016 10:20 pm

|przed zebraniem RO

Ostatnimi czasy Gilbert zdecydowanie myślał zbyt wiele. Jego głowa wypełniona była falami myśli, wspomnień, wątpliwości, pytań i lęków, których nie potrafił w żaden sposób zatrzymać, bez względu na to, jak bardzo by się starał. Niemalże bezsenne noce znów zawitały do jego harmonogramu i nawet nauka przestała sprawiać mu taką samą przyjemność jak jeszcze jakiś czas temu, kiedy książki były jedną z lepszych form ucieczki przed światem.
Teraz jednak te świat zdawał się coraz mocniej wchodzić z butami w jego życie, szczególnie po ostatnich wydarzeniach w kinie, które jak podejrzewał miały w przyszłości jeszcze w jakiś sposób o sobie przypomnieć. Nie wykluczał, iż Niemcy zechcą dojść do tego, co było powodem nagłego zamieszania w czasie premiery i Fourier był świadomy, iż w takim wypadku byłby prawdopodobnie jedną z pierwszych osób, które zostałyby wezwane na przesłuchanie.
Czasem wciąż czuł przy swojej głowie chłodną lufę pistoletu, dłoń mężczyzny zaciskającą się a jego szyi i to napięcie, które pojawiło się gdy stojący przed nimi wojskowy wystrzelił kulę, trafiającą tak blisko jego własnej głowy. Nie mógł powiedzieć, aby wówczas całe życie przeleciało mu przed oczami, bo jedyne, o czym wtedy myślał, to strach przed śmiercią. Ten, którego nie odczuł ani na krótką chwilę w momencie, w którym sam postanowił odebrać sobie życie. Wprawdzie nieudanie, a jednak był pewien, iż chodziło w tej kwestii głównie o brak kontroli. O świadomość, iż wszystko zależy od zupełnie innego człowieka, któremu przecież nie potrafił i z pewnością nie zamierzał ufać.
Już dawno nauczył się, iż na tym świecie jest zupełnie sam i może polegać tylko na sobie, chociaż czasem, patrząc w lustro, nie był do tego pewien. Wierzył, że instynkt przetrwania uruchomiłby się u niego w odpowiednim momencie, jednak dobrze wiedział, iż gdyby był na miejscu kogoś innego, nigdy nie zaufałby samemu sobie. Nie, kiedy stanowił ofiarę losu, kogoś, kto miał ochotę zakopać się głęboko w ciepłej pościeli (której wprawdzie nie posiadał) i przeczekać, aż wszystko dobiegnie końca. Cztery ściany jego mieszkania nagle wydały mu się o wiele bardziej przytulne, gdy wychodzenie na zewnątrz wywoływało u niego ciche ataki paniki. Chodzenie do pracy było jeszcze większą, przykrą koniecznością niż dotychczas, a półki w bibliotece nie sprawiały już, iż czuł się bezpiecznie. Trwająca dookoła wojna jeszcze nigdy nie była w jego życiu obecna tak bardzo jak teraz i Gilbert w końcu, w dość nieprzyjemny sposób, zdał sobie sprawę, iż on sam znajduje się niemalże w samym środku burzy, będąc w grupie objętej dość wysokim ryzykiem. Było jednak już o wiele za późno, aby się wycofać i Fourier miał jedynie nadzieję, iż dowódca oddziału w jakiś sposób postanowi go oszczędzić.
Nie pamiętał, kiedy ostatnio wyszedł ze swojego mieszkania albo, tym bardziej, kiedy miał okazję rozmawiać z żywą istotą, która nie była pałętającym się pod nogami kotem. Zwierzę było jego najwierniejszym kompanem i bynajmniej wcale nie brakowało mu towarzystwa ludzi, którzy zadawaliby pytania, na które nie znał odpowiedzi czy wymagali prowadzenia rozmowy, której prowadzić nie potrafił. Obowiązki jednak zmuszały go do opuszczenia czterech pustych i chłodnych ścian, więc gdy już znalazł się na ulicach Paryża, przemykając zatłoczonymi ulicami i lawirując między przechodniami w drodze między uniwersytetem a domem, który teraz wydawał się prawdziwie bezpieczną przystanią, kroki nagle poniosły go w stronę miejsca, które swego czasu należało do jednych z jego ulubionych w całym mieście. Nie miał pojęcia, ile czasu spędził w Muzeum Człowieka, a fakt, iż znał cały jego rozkład, opis każdego eksponatu i ich rozłożenie nie były żadnym wyznacznikiem przy jego niezwykłej pamięci. Z bólem serca wydobył z dna kieszeni drobne, płacąc za bilet wstępu i wszedł do niemalże pustych sal wystawowych, ściskając w dłoni starą, przetartą torbę, wypełnioną zapisanymi chemicznym językiem notatkami, które zrobił a ostatnich wykładach. Nie były one mu wprawdzie potrzebne, jednak pisanie pozwalało mu wbić się w swego rodzaju trans, który sprawiał, iż jego myśli choć na chwilę nie skupiały się na niczym nieprzyjemnym.
Przechodził powoli między salami, przyglądając się dobrze znanym eksponatom, recytując w pamięci przypisane do nich formułki i ciesząc się błogim spokojem, który działał a niego zaskakująco kojąco. Okupacja wpływała na znaczny spadek popularności miejsc takich jak to. On sam przestał już być stałym bywalcem, gdy bilety wstępu nagle okazały się zbyt kosztowne, jednak w chwilach takich jak ta, gdy jego serce przez większość czasu pędziło jak oszalałe, a myśli nie zamierzały zatrzymać się ani na chwilę, męcząc go przez całą dobę, pozwalał sobie na odrobinę przyjemności.
Obejrzawszy skamieniałości człowieka neandertalskiego, w myślach odtwarzając wszystko to, co czytał na ten temat w jednym z podręczników, Gilbert odwrócił się na pięcie, aby w końcu, po dość długim czasie spędzonym w muzeum, wrócić do ciszy i spokoju własnego mieszkania. Nie udało mu się jednak wypełnić swojego planu, gdy niemalże od razu poczuł, jak zderza się z innym ciałem, oszołomiony zataczając się do tyłu, aby finalnie upaść a ziemię przy akompaniamencie roztrzaskującego się szkła. Jednak z gablotek, zawierająca zapisane czymś woluminy, pod wpływem zderzenia z ciałem chłopaka zachwiała się, spadając z blatu, na którym została ustawiona i roztrzaskując dookoła a drobne kawałeczki. Torba, którą trzymał w dłoni również spadła na podłogę, a wszystkie notatki wysypały się z niej, tworząc wraz ze szkłem drobny chaos na twardej, chłodnej posadzce. Fourier przetarł dłonią głowę, która wciąż jeszcze dawała się we znaki po wydarzeniach w kinie i teraz przypomniała mu o sobie na nowo, na skutek zderzenia z kimś, kto po chwili okazał się niemieckim mundurowym, spoglądającym na Gilberta z góry. Chłopak poczuł, jak krew odpływa mu z twarzy, a serce jeszcze bardziej przyspiesza tempa w oczekiwaniu na to, co miało za chwilę nastąpić.
- Przepraszam – wymamrotał niezdarnie po francusku, zawieszając wzrok gdzieś poniżej oczu mężczyzny, na razie nie wstając z podłogi, pospiesznymi ruchami zagarniając rozsypane dookoła notatki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Muzeum Człowieka
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Sous le ciel de Paris :: Paryż :: Lewy brzeg :: Panthéon-
Skocz do: