IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Élysée - Mieszkanie nr 4


Share | 
 

 Élysée - Mieszkanie nr 4

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Élysée - Mieszkanie nr 4   Pon Lis 14, 2016 9:09 pm



Mieszkanie nr 4

[left]Mieszkanie Susanne znajduje się na drugim piętrze w jednej z odnowionych kamienic w Élysée. Pozostaje w wystarczającej odległości od One-Two-Two, dzięki czemu okolicę uznaje się za cichą. Mimo dość wysokiej ceny, jaka została za nie zapłacona nie jest to mieszkanie nad wyraz duże. Ot, kąt w którym panna Mosse może odpocząć od świata zewnętrznego. W porównaniu do innych mieszkań w kamienicy nie jest ono najwyższych standardów. W posiadaniu Susanne ma dwa pokoje, kuchnię, łazienkę oraz mniejszą garderobę. Ta ostatnia najduje się w małym korytarzu, dzięki czemu goście mogą swobodnie zawiesić płaszcz, a Suzanne nie musi się zamartwiać o brakujące miejsce. Najlepiej oświetlonym pomieszczeniem została otwarta kuchnia z połączeniem bezpośrednio z salonem, w którym stoi duży, drewniany stół na grubych nogach. Co ciekawsze, większość drewnianych mebli w salonie posiadają zdobienia wykonane przez jej byłego klienta, a każde z rzeźbień opowiada inną historię - zazwyczaj z mitologii greckiej. Po lewej stronie znajduje się wnęka z głębokim parapetem, który został przystrojony poduszkami, dzięki czemu można z niego podziwiać widok na Pola Elizejskie. Zaraz obok znajdują się dwa krzesła wraz z stolikiem, gdzie Susanne ma zwyczaj czytać książki i popijać herbatę w akompaniamencie gramofonu. Tutaj także znajduje się regał zapełniony książkami oraz komoda, gdzie dziewczyna składuje płyty gramofonowe. Harfa stoi niedaleko krzeseł. Kolorystyka tego pokoju jest neutralna - króluje w nim beż i brąz. Wszystko dopełnione jest licznymi świecami i delikatnym dywanem. Nad głowami wisi mosiężny żyrandol, który był tu zapewne długo przed Susanne. W sypialni króluje karmazynowa czerwień oraz szarości, a sam pokój znajduje się w swoistym półmroku. Większość dnia żaluzje są zasłonięte, a jedyne źródło światła stanowią dwie stojące lampy po obu stronach łóżka, które swoją drogą jest sporych rozmiarów. Wbrew pozorom nie temu, że często śpi w nim więcej osób - swego czasu Suzi miała psa, który uwielbiał rozpychać się na "swoim" legowisku. Na przeciwko łoża panna Mosse ma swoją toaletkę z mniejszą lampką. Z kącie stoi mniejsza szafa, gdzie zwykle ciuchy Susanne są w istnym nieładzie./left]


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
cywile
PisanieTemat: Re: Élysée - Mieszkanie nr 4   Pon Lis 14, 2016 9:34 pm

/z wystawy

Rozmyślając o wystawie trudno było mi się skupić na czymś innym aniżeli ciągłych nerwach z nią związanych. Farba i liczne rany były niczym przy strachu, który poczułam, gdy uświadomiłam sobie, że mogłabym Otta. Zbyt dużo uczuć wkładałam w pracę, którą załatwił mi były klient, jednak miałam wrażenie, że łączy nas coś więcej niż... dom. Pozostał mi przyjacielem, którego od dawien dawna nie miałam. Do tego Tobias... co prawda nie zraniony, ale ryzykował. Z nim czułam dziwną więź, którą trudno było mi powstrzymać. Z jednej strony początek wystawy pozostawał w mojej pamięci jako coś nowego, dobrego, co obróciło się nieszczęśliwie w strzelaninę. Tobias skutecznie odciągnął zimno od mojego ciała, jednak widziałam, że on nie trzymał się tak dobrze jak ja. Nic dziwnego, prócz marynarki stracił też całkiem spory kawałek koszuli. Zmniejszyłam odległość między nami, chciałam oddać trochę mojego ciepła i jemu. . Nie trzęsłam się z zimna, chłód nie objął mego ciała, jedynie strach i zmartwienie grały mi na nerwach. Zapewne zapaliłabym w tym momencie papiero, gdyby nie to, że w oddali widziałam już kamienicę, do której tak bardzo pragnęłam się udać. Gorąca kąpiel i alkohol działał cuda. Nie wiedziałam jednak czy bardziej wolę zanurzyć się w ciepłej wodzie czy też w ustach Tobiasa, który tak wiernie szedł koło mnie. Czy naprawdę dalej o tym myślałam? Zważając na to, co działo się jeszcze przed chwilą powinnam wspomnieniami być przy strzelaninie, ja jednak czułam smak jego ust i delikatność jego warg. Nie zauważyłam, kiedy stanęliśmy przed kamienicą, w której mieszkałam. Prawdę mówiąc nie byłam pewna co aktualnie zrobić. Wydawał się moją bezpieczną ostoją, jednak pozostawał nieznanym mi mężczyzną. Przejechałam dłonią po marynarce i westchnęłam.
- Wejdziesz? - powiedziałam ciszej, przybliżając się do niego na tyle by poczuł ciepło na swojej szyi. - Pozwól odwdzięczyć się chociażby ciepłą herbatą - uśmiechnęłam się i otworzyłam drzwi klatki.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
okupanci
PisanieTemat: Re: Élysée - Mieszkanie nr 4   Wto Lis 15, 2016 10:21 am

Wystawa nie była z jednych najszczęśliwszych urozmaiceń tego wieczoru. Tobias nie czuł strachu o siebie. W trudnych chwilach myślał tylko o nim. Dla Tobiasa to życie było pogonią za niesprecyzowanym ideałem, dobrą opinią, szczęściem i narzuconą miłością, która miała stanowić perfekcyjne zagranie polityczne, a była ciosem w psychikę Tobiasa. I często myślał o tym, czy ta ucieczka przez głębszymi uczuciami wzięła się od tego wydarzenia, czy bał się, że jeśli pozna smak miłości i będzie zawiedziony, to stanie się taki jak ojciec - siłą wbijał ciepło rodzinne do głowy. Nie sprawdził, czy szczęśliwie wyszedł z Hali. Znając jego tchórzostwo, był pierwszy na zewnątrz. Czuł się jak robot, nie dopuszczając do siebie myśli, że przez jego lekkomyślność, męską dumę, mogli zginąć na tym balkonie. Na usta cisnęła mu się skrucha, ale nie potrafił powiedzieć słowa: przepraszam. Trząsł się z zimna i nawet jeśli zmniejszali tą odległość, a Tobias obejmował Susanne ramieniem, to chłód nie omijał tej pary.
Gdy znaleźli się pod kamienicą, był tak zziębnięty, że nie był w stanie powiedzieć żadnego słowa. Przepuścił Susanne  w drzwiach i dopiero gdy zamknęły się drzwi, poczuł jak ciepło szczypie skórę. Automatycznie wciągnął brzuch Dreszcze przechodziły po plecach, nie potrafił ich tuszować. Susanne otworzyła mieszkanie, myśli wirowały mu w głowie. Nie pamiętał, kiedy był w takiej sytuacji. U kobiety, po zamachu na ich życie, tak cholernie zmarznięty, że czuł jak go pali skóra. Skostniałymi palcami zaczepił dłoń Susanne. Mieli wszędzie pył, zgrzytał między zębami, zostawił na włosach siwą powłokę.
- A może kąpiel? - nie chciał oczywiście, żeby to zabrzmiało źle, ale farba na sukience, pył i całe zziębnięte ciało nie było dobrym początkiem gry wstępnej, uznawanej w szerokim pojęciu jako rozmowę, gdzie nikt nie będzie przeszkadzał. Wystarczyło, że przeczesał włosy, a pył spadł na podłogę.
- Wygrzejemy się, gdzie masz łazienkę? - spytał, krytycznie patrząc na ich ubrania. Były zdecydowanie do wyrzucenia. Nie chciał mówić, że tak naprawdę to mieszkają w tej samej kamienicy, więc nawet jakby miał wracać do domu nago, to musiałby pokonać tylko kilka pięter. Burknął oczywiście, że daleko do mieszkania nie ma... Trzymał ją za rękę, czekając aż zacznie go prowadzić. Chciałby spytać jeszcze o alkohol, ale nie zabrzmiałoby to dobrze. Czy naprawdę potrzebuje butelki whisky, żeby nabrać odwagi? Woda może ich wystarczająco rozgrzać, ale dzisiejsze przeżycia mogą skutkować nieciekawym humorem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
cywile
PisanieTemat: Re: Élysée - Mieszkanie nr 4   Wto Lis 15, 2016 10:14 pm

Gdybym wtedy wiedziała o wewnętrznych sporach Tobiasa potraktowałabym to całkowicie inaczej. Pozostawałam jednak nieświadoma tych wszystkich skrywanych problemów, emocji i uczuć, byłam zdana na mimikę i słowa, których aktualnie mężczyzna poskąpił. Nie czułam się tym urażona, pozostawała kwestia zapraszania mężczyzny do mego mieszkania... Nie zdarzyło się to w trakcie mojej całej kariery by którykolwiek gościł w moim azylu, a bynajmniej nie sam. Zwykle byli oni w większym gronie, w tym także innych kobiet. Otworzyłam drzwi, a w takich momentach dziękowałam Bogu, że mieszkam w kamienicy. Mieszkanie było nagrzane, chociaż przyznać było trzeba, że drastyczna zmiana temperatury nie była przyjemna dla skóry. Uśmiechnęłam się do mężczyzny czując jego palce igrające z moją skórą. Czym innym pozostawały słowa płynące z jego ust. Skamieniałam przez moment, kompletnie nie wiedząc co ze sobą zrobić. Ciepły dreszcz płynący przez ciało zdecydowanie naciskał na zgodzenie się, jednak resztki zdrowego rozsądku odmawiały. Pytaniem było - czym one były by nakazywać ciału, które tak bardzo pragnęło ukojenia? Tobias pozostawał mi dalej nieznanym mężczyzną, zapewne temu mój umysł odbywał aktualnie trudną batalię, której wynik był z góry przesądzony. Zapewne cisza, która nastąpiła nie była tym czego spodziewał się mężczyzna. Dopiero drugie pytanie wybudziło mnie z letargu. Przymknęłam drzwi zamykając je, wszak nie chciałam nieproszonych gości, starczy wrażeń jak na jeden dzień. Starałam się pierw uspokoić kołatające w piersi serce, które najwyraźniej też nie miało nic przeciwko wspólnej kąpieli. Przymknęłam oczy na moment, świadomie ulegając zalewowi emocji, które aktualnie wpływały na moją decyzję, która już dawno zapadła, była jedynie odwlekana w czasie. Chwyciłam pewniej dłoń Tobiasa i wprowadziłam go do łazienki, gdzie szybko umiejscowiłam korek, przekręciłam kurek z ciepłą wodą i dolałam odrobinę płynu do kąpieli.
- Poczekaj tu chwilę - mówiąc to zniknęłam z łazienki udając się do kuchni, skąd też wzięłam whisky i dwie szklanki. Właściwie był to moment, zaraz byłam z powrotem. Czy naprawdę straciłam tego wieczoru umysł? Chciałam po prostu odpocząć i się domyć czy też zapomnieć o wystawie, a może zapełnić wspomnienia czymś milszym niż strzelanina? Mając Tobiasa u boku wiedziałam jedno... nie chciałam zostawać sama. Odłożyłam alkohol i szklanki na szafeczkę obok wanny i podeszłam nieśmiało do mężczyzny, drżące dłonie wkładając pod jego koszulę, z której niedużo już zostało. Potrafiłam oczarować rozmówców, zachwycić wiedzą, a pozostawałam tak zacofana jeśli chodzi o kontakty międzyludzkie. Przynajmniej te dotyczące mężczyzn. Czułam się jakbym pierwszy raz dotykała w ten sposób kogokolwiek. Spojrzałam na Tobiasa, który wciąż nade mną górował i rozpięłam resztki pozostałych guzików i zrzuciłam ją z jego ramion. Przejechałam palcami po jego torsie błądząc nimi niczym po mapie dopóki nie natrafiłam na materiał jego spodni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
okupanci
PisanieTemat: Re: Élysée - Mieszkanie nr 4   Sro Lis 16, 2016 12:03 am

Nie chciał mówić o tym, co go boli, dlatego dopiero po chwili zrozumiał jakże głupiutką zagrywką o kąpiel. Gdy się rozbierze, Sussane zobaczy blizny, będące nieodłączną częścią wspomnień dzieciństwa. Jak miał je wytłumaczyć? Nie chciał zgrywać z siebie bohatera i opowiadać o zmyślonych przygodach, z których cudem wyszedł cały. Było mu tak zimno, że nie potrafił być wylewny. Czuł pył nawet między zębami, więc wizja rzucenia się na dziewczynę i dosłownego rozgrzania ciała odpadała wręcz od razu. Trzymał ją blisko siebie, bojąc się, że może ją stracić w trzy sekundy. Zupełnie tak jak w hali. Czerwona farba na ubraniu zamarzła pod wpływem pogody, ale wciąż przed oczami miał przeżyte chwile grozy.
Był za bardzo pewny siebie. Nie zrozumiał na początku, dlaczego Susanne zrobiła taką zszokowaną minę. Czuł się brudny, więc naturalna dla niego była kąpiel i moment na wygrzanie siebie. Wolałby zrobić to książką, szklaneczką whisky oraz muzyką klasyczną… Jednak nie dziś, dziś nie chciał być sam. Niezręczność igrała z ich ciałami. Tobias nie odpuszczał, mógłby się wycofać, ale w tym momencie nie chodziło mu o seks i nagość ciał. Potrzebował ciepła i kąpieli. Dopiero będąc w wodzie zacznie myśleć o zaletach oraz wadach propozycji, ale bezgraniczna chęć zmycia z siebie przeżyć wygrywała w pojedynku na pomysł na wieczór. Która była godzina? Nie chciał wiedzieć. Pozwolił się prowadzić do łazienki, a buty zostawiały pył na podłodze. Obserwował zmiany w postawie Susanne. Na początku wycofana, wręcz przerażona tym, że zaprosiła mężczyznę do siebie, teraz pewniej przełamująca kolejne bariery. Przytaknął niechętnie i pierwsze co zrobił, to sięgnął po ciepłą wodę, a następnie obmył ją twarz. Skostniałe palce prosiły o więcej, ale musiał poczekać na Susanne.
- Whisky, zaimponowała mi pani – zaśmiał się. Do kobiet lubił przyporządkowywać ulubione alkohole, ale po takiej kruszynie nie spodziewałby się gorzkiego, bursztynowego płynu. Wino – słodkie, podkreślające niewinność i kolor jej policzków. Jak oczarowany patrzył jak Susanne radzi sobie ze strzępkami koszuli. Pomógł jej pozbyć się materiału, a gdy naga skóra spotkała się z parą, wstrząsnął nim dreszcz zimna. Musiał nawet zniżyć się do Susanne i szarpać się z muszką, bo kobieta niestety tam nie sięgała. Była taka bezbronna, wciąż miała na sobie marynarkę z odznaczeniami. Zupełnie tak jakby towarzyszyła jego ścieżce zawodowej od samego początku. Wyjął z jej włosów kawałek gruzu, prawdopodobnie schodów albo balkonu i wybuchł śmiechem. Czując na klatce piersiowej dłonie, złapał Susanne za nadgarstek. Nie chciał, aby dotykała jego bladych wspomnień z dzieciństwa. To była reakcja bezwarunkowa, dopiero po chwili zorientował się, co zrobił. Szybko chciał zatuszować swój mechanizm obronny, więc obrócił Susanne bokiem do siebie, docierając do zapięcia sukienki. Odkryte plecy pobudzały jego wyobraźnie i gdyby nie pył obdarowałby każdy krąg delikatnymi pocałunkami.
- Ta wystawa na pewno zapadnie nam na długo w pamięci. Uwierz mi, że nie zawsze gdzie się pojawimy wszystko zostaje w gruzach. – Próbował zażartować, żeby rozładować stres, ale cudem przeżyli. Nie chciał liczyć martwych ciał ani rannych. Dziś im się udało, więc wieczór mogą spędzić jako zwycięzcy. – To tylko mnie przekonuje, że nie ma co lubić sztuki, muzyka nie jest tak zdradliwa jak obrazy – szeptał, przebijając się przez szum wody. Pozwolił materiałowi sukienki opaść i jak oczarowany patrzył na Susanne, gdy próbowała zdjąć wojskowe spodnie. Uwielbiał ten moment, gdy kobieta pozbawiała go ubrań. Czuł tu magię, seksapil. Warstwy niezręczności, nieporozumień i milczenia rozpływały się wraz z parą, a gorąca woda wypełniła już wannę. Zsunął buty z stóp. Poddał dłoń Susanne, aby chwyciła ją, wchodząc do wanny. Ostatnią warstwę ubrań musiała już zdjąć sama. W tym też kryła się magią, którą kochał obserwować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
cywile
PisanieTemat: Re: Élysée - Mieszkanie nr 4   Sro Lis 16, 2016 9:36 am

W innym wypadku pewnie zdecydowałabym się na wino, jednak tym razem potrzebowałam czegoś mocniejszego by odrzucić od siebie wizje rannych i zmarłych ludzi. Mogłam jedynie łudzić się, że skończone zostało na kilku osobach, skrycie wiedziałam, że ilość strat może przerosnąć moje oczekiwania - temu też musiałam od tego uciec.
- Oboje potrzebujemy czegoś mocniejszego... - powiedziałam ciszej, jakbym nie była pewna własnych słów. Czułam, że to co robiłam było tym, czemu zawsze zaprzeczałam. Nienawidziłam tego przyciągania, jednak wbrew sobie kochałam bliskość, którą oferował mi Tobias. Nienawidziłam tego, że to kochałam. Sprzeczne myśli, sprzeczne uczucia, które wypełniały mnie od dawien dawna powodowały, że nie miałam już pojęcia czego tak naprawdę chcę. Stworzyłam wokół siebie mur, którego nie chciałam burzyć, jednak on kruszył się za każdym razem gdy przypadkowe muśnięcia okazywały się uderzającym młotem. Nie chciałam tego, ale nie potrafiłam tego odrzucić. Nie będąc już na wysokim obcasie dziwnie się czułam, gdy patrząc na Tobiasa musiałam  unosić podbródek. Miło było obserwować jego twarz i głębie oczu, która wydawała się nie do przemierzenia. Jego śmiech wydawał się przyjemny dla ucha, przynajmniej przyrównując do większości mężczyzn z którymi miałam okazję się spotkać. Zmarszczyłam brwi czując uścisk na nadgarstku, w pierwszym momencie nawet nie pomyślałam czy to mogło być spowodowane. A w następnych nie chciałam już do tego dochodzić.
- Przecież to nie wy wysadziliście pół budynku... - w końcu nie byliby chyba aż tak głupi, by niszczyć halę, w której przebywała znaczna część wyżej postawionych żołnierzy. Wątpiłam też w to, że byli to Francuzi, wszak i ich nie brakowało na sali. Mógł to być ktoś postronny, ale naprawdę nie miałam ochoty o tym rozmyślać. - Muzyka też jest formą sztuki... - właściwie w pierwszym momencie, gdy sukienka bezwładnie opadła na ziemię miałam ochotę się zakryć, czymkolwiek. Czułam się dość niezręcznie, szczególnie że znałam Tobiasa kilka godzin a już pozostałam przy nim na wpół naga. Przymknęłam oczy wciągając powietrze, które zaraz ze świstem opuściło moje płuca. O ile oddech potrafiłam uspokoić, tak serce rwało się do tańca, którego kompletnie nie znałam. Bolała mnie świadomość tego jak bardzo potrzebowałam bliższych relacji. Byłam pewna, że z kimkolwiek, jednak podświadomie wiedziałam, że chodzi tutaj o tylko jedną osobę. Zagryzłam wargę pozbywając Tobiasa spodni, które równie chętnie przywitały się z kafelkami jak moja suknia. Bielizna oporniej schodziła, ale i ona w końcu dostała wolne. Złapałam dłoń mężczyzny korzystając z udzielonej pomocy. Woda była przyjemnie ciepła, a mi pozostało jedynie poczekać na Tobiasa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
okupanci
PisanieTemat: Re: Élysée - Mieszkanie nr 4   Czw Lis 17, 2016 10:08 pm

Nie wiadomo, czy alkohol czy sama obecność pomoże im ukoić nerwy. Najpierw pojawił się wstyd. Rozebranie się przed kimś nie powinno stanowić w tym wieku problemu, ale Tobias czuł, że ich znajomość rozwijała się za szybko. Dwuznaczne wypowiedzi, huk na sali, strzały i strach o własne życie. Podobno traumatyczne wydarzenia zbliżały najbardziej do siebie ludzi.
- Potrzebujemy jeszcze mocniejszych wrażeń? – zażartował, ale dziękował za ten gest Susanne. Musiał tylko się rozłożyć w wannie i z chęcią sięgnie po szklaneczkę z alkoholem. Nie wiedział, co go ciągnie do tej kobiety. Wydawała się taka niezwykła swojej przeciętnej formie. Obawiał się, że może mieć żydowskie korzenie, ale rozbierając ją z sukienki, nie będzie prosił o dokumenty i historie rodzinną. Zupełnie nadzy, obdarci ze swoich wyobrażeń nie mieli przed sobą ideałów. Nieznany człowiek stał się nagle kimś bliskim. Czuł się jakby znał ją wiele lat, ale nie potrafił odpowiedzieć na podstawowe pytania. Kim była? Jakiej muzyki słuchała? W jakiej pozycji śpi, co lubi pić i jeść rano?
- Mogliśmy wyjść wcześniejjeśli bym się nie upierał, że obowiązki są ważniejsze trudno było mówić, gdy Susanne go rozbierała. Nie mógł zignorować tego brudu, pyłu i otaczającej ich farby. W takich małych krokach widział najwięcej czaru. Nie chciał mówić o swoich bliznach. Zajął się Susanne, pomagając zamoczyć się w gorącej wannie. Szybko wszedł za nią, przez co mogła położyć plecy na jego klatce piersiowej. Dłońmi nabierał wodę i obmywał włosy kobiety, pozbywając się z nich pyłu. Nie spieszył się, wręcz rozwlekał tę czynność, kolekcjonując każdą z sekund.
- Prawda, że nie będę miał żadnych nieprzyjemności przez to, że zawróciłaś mi w głowie? – szepnął prosto do ucha Susanne, drapiąc ją po policzku swoim krótkim zarostem. Część wody nabranej przez dłoń powoli spływała między piersiami. Oczywiście teraz by się nie wycofał, nie wstałby z wanny i nago nie powędrowałby kilka pięter w górę. Wolałby jednak nie ryzykować pracą. Może nawet pokusiłby się o załatwienie fałszywych dokumentów Susanne?
- Grasz na czymś, Susanne? - spytał, a następnie sięgnął po whisky. Nie poddał drugiej szklaneczki kobiecie. Sam najpierw spróbował, czy naprawdę warto pić w gorącej mocny alkohol. A co jeśli padną nieprzytomni? Tak jak i widokami, alkoholem trzeba było się rozkoszować. Po spróbowaniu, wziął drugi łyk i niespiesznie odnalazł usta Susanne. Do rozchylonych warg przelał alkohol. W końcu sama chciała czegoś mocniejszego!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
cywile
PisanieTemat: Re: Élysée - Mieszkanie nr 4   Pią Lis 18, 2016 9:01 am

Od początku modliłam się by Tobias nie prosił o dokumenty. W pierwszych chwilach tylko temu, by moje nazwisko nie zapadło mu w pamięci. Nie zamierzałam się do niego zbliżać, jednak rozpoczynając niebezpieczną grę nie byłam w stanie jej zatrzymać. Zabawa stała się pułapką, z której wydostanie było niemożliwe, a zostanie problematyczne. Wszak moje korzenie nie były dokładnie nakreślone.
- Zagwarantujesz mi takie? - prawdę mówiąc nie bardzo wtedy zdawałam sobie sprawę ze znaczenia tych słów. Zważywszy na to, że dzięki Niemcom dużo ludzi doznawało bardzo mocnych wrażeń. Prawdą jednak było, że przestałam myśleć o wszystkich klasyfikacjach, miałam wrażenie, jakby to wszystko zniknęło. Choć na moment. Chciałam pozostać zwykłą dziewczyną i by on był zwyczajnym mężczyzną. Bez podziałów.
- Nie myśl o tym - powiedziałam ciszej, delektując się ciepłem, które mnie otaczało. Tobias zmywając pył zmywał także wszystkie trudy dnia dzisiejszego. Powoli rozluźniałam się, zapominając o tym wszystkim co się działo. Zła energia spływała razem z wodą. Czując zarost na policzku odchyliłam głowę w bok przykładając nos do jego policzka. Przymknęłam oczy rozkoszując się jego bliskością. - Nie powinieneś... - wyszeptałam jakbym nie słyszała całej reszty, dopiero po chwili zrozumiałam co dokładnie mi przekazał. Zdziwione spojrzenie skierowałam na Tobiasa. - Zawróciłam? - powtórzyłam jakby niepewna tego co przed momentem powiedział. Miałam ochotę przyznać się, że miałam wrażenie, iż było dokładnie na odwrót. Że to on mi zawrócił. Głos jednak ugrzązł mi w gardle - zawsze było mi trudno wyrazić uczucia poprzez słowa. Nie potrafiłam się do tego przyznać.
- Liczą się nerwy? - odpowiedziałam pytaniem na pytanie, czując rezygnację. Na tym osobliwym instrumencie gra szła mi doskonale. - Harfa. I momentami fortepian, jednak od dawna nie dotykałam klawiszy. - przyznałam się, co przyszło mi dość łatwo. Nie lubiłam opowiadać o moim życiu prywatnym będąc wśród klienteli... tutaj jednak było inaczej. Nie powinnam ukrywać zbyt wiele, a mimo to mój umysł bronił się przed większą ilością faktów o mnie. Tobias wiedział za dużo. Zapewne znów pogrążyłabym się w myślach o tym co powinnam, a czego nie powinnam mówić, gdyby nie alkohol. I usta. Do których chętnie wróciłam, delikatnie i niepewnie je muskając. Prosząc o więcej. Pytaniem było - czego?

Post trochę na szybko bo zaraz wychodzę i będę raczej późno.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
okupanci
PisanieTemat: Re: Élysée - Mieszkanie nr 4   Nie Lis 20, 2016 12:13 pm

Czuł śmiech diabla na swoim karku, który wręcz nakazywał mu sprawdzić dokumenty. Wierzył także, że żadna nieczysta istota nie związałaby się w takiej relacji z okupantem. Ich cel był nakreślony już od pierwszych słów rozmowy. Mogła uciec, mogła się sprzeciwić, bo ryzyko było zbyt duże, a prawdopodobieństwo rozstrzelania jeszcze większe. Widmo rozrzedzenia aryjskiej krwi liczyło się nawet w burdelach. W końcu powstawały te niemieckie, z wyselekcjonowanymi dziwkami, które rzekomo nie miały osłabiać żołnierzy chorobami wenerycznymi . Nie brał jej siłą do domu, dawał jej szansę na ucieczkę wiele razy. Przez to miał dziwną pewność, że nie powinien się o nic obawiać.
- A mało ci? – spytał pół żartem, pół serio. Wybuch, ranni, to były same mocne wrażenia. Nawet zabieranie nieznajomego do domu nie powinno, przynajmniej miał taką nadzieję, być jej znane. Zaczesał mocne kosmyki Susanne na jedną stronę, wtulając policzek do jej policzka. „Nie myśl o tym” brzmiało jak jedna z najgorszych odpowiedzi. Wolał zostać uspokojony, że nikt nie będzie miał „ale” do ich wieczoru. Dało się poczuć spięcie mięśni, ale szybko starał się odprężyć. Jak nie myśleć o takich rzeczach, gdy fundamentem stała się filozofia Fuhrera. Wrócił do szklaneczki whisky, bo przed oczami wciąż widział dzisiejsze wydarzenia.
- A nie zawróciłaś? To co tu robimy? – Brudna i mętna woda od pyłu aż prosiła się o wymienienie. Mieli się odgrzewać, ale nie dodatkowo brudzić. Tobias niechętnie wyszedł zza pleców Susanne, odkręcając korek i czekając aż spuści się cała woda. I znów odkręcił kurek, czując na skórze przyjemne ciepło. Teraz mógł bez opamiętania przyglądać się jej oczom, przepięknym rysom twarzy, które tak przypominały aryjskie. Uklęknął w wannie, pozwalając na swobodny przepływ wody po całej ceramice. Lekkim zarostem wodził po przedramieniu, ramieniu aż do szyi, na której zostawił delikatne pocałunki. Zaśmiał się, łaskocząc skórę Susanne swoim oddechem.
- Chcesz mi grać na nerwach?już tak szybko?! spytał, ale dobrze, że dodała coś więcej o swojej muzykalnej duszy. Mógłby jej zagrać na fortepianie, opowiedzieć o największych, niemieckich kompozytorach i zabrać ją w podróż nieznane wśród rozkosznych dźwięków z gramofonu. Był pewien, że widział go w jej domu, ale nie chciał wychodzić z wanny.
- Masz tu harfę? – spytał, bo nie pamiętał kiedy słyszał po raz ostatni jej brzmienie. Nie mógł pozwolić, aby wyskoczyła teraz z wanny i poszła zaprezentować mu grę, więc mocniej przyciągnął ją do siebie, rozsuwając nogi Susanne. Tak mógł położyć głowę na jej piersiach, wsłuchując się w bicie serca. Czy mógł powiedzieć, że jeśli syn pójdzie na lekcje, będą mogli przejść na górę, aby posłuchać gry na fortepianie? Czy to jest właśnie ten moment, aby zapoznać ją ze swoją przeszłością?
- Fortepian jest kilka pięter w górę – powiedział cicho, patrząc jak woda muska leniwie ich wtulone ciała. W końcu nie trząsł się z zimna, pokusiłby się nawet na słowa, że nie pamiętał, co się dzisiaj wydarzyło. Czuł się jakby specjalnie przyszedł do wieloletniej znajomej, zażyć trochę spokoju i wolności. Pierwszy raz w życiu nie wiedział, czy może zrobić krok dalej. Pierwszy raz w życiu nagość nie oznaczała seksu, starania się o dziecko i beznamiętnego gadania o tym, co powinni, a co nie. Ta kąpiel stała się symboliczna, była krokiem milowym w jego duszy. Bo pierwszy raz nie wiedział, czy wolno mu całować tak kobietę jakby chciał w myślach. Wszak nigdy nie spotkał takiej, za którą by szalał od pierwszej minuty ich spotkania. Czuł się jak mały chłopiec, który dopiero przekraczał granice pocałunków, dłoni, ułożenia ciał i przyspieszonego bicia serca. Czy był idiotą, czekając na jej znak? A może to właśnie tu mieli zapomnieć o przykrych wydarzeniach, a ponownie rozpalić chemię, która ich połączyła?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
cywile
PisanieTemat: Re: Élysée - Mieszkanie nr 4   Nie Lis 20, 2016 9:39 pm

Moje korzenie okazywały się tajemnicą nawet dla mnie, więc trudno było mi jednoznacznie odpowiedzieć.  Szczerze wątpiłam, by w mojej rodzinie był ktoś żydowskiego pochodzenia. Niegdyś marzyłam o ojcu, który wyjechał na wojnę. Nie widziałam innego powodu dla którego mógł mnie zostawić. Marzenia te były moimi aniołami, które nie dopuszczały do mnie zła.  Później przestałam żyć iluzją, którą sama sobie stworzyłam. Nie chciałam karmić się wizjami ojca, gdy matka wciąż przekuwała bańki z wizerunkiem mężczyzny, który zostawił rodzinę by spełnić swą powinność względem ojczyzny. Aktualnie nie miałam ochoty na jego poznanie. O ile zrozumiałabym powód wyjazdu, nie mogłabym zrozumieć czemu się nie odzywał.
Tobias oczywiście miał rację. Mocnych wrażeń było zbyt wiele na ten dzień, jednak jeden mogłam dołożyć, jeśli w tych kategoriach mieścił się alkohol. I mężczyzna. Diabeł musiał mnie pokusić bym wpuściła do mojego azylu jakiegokolwiek. Nie było innego wytłumaczenia. Nie wierzyłam w miłość, a zauroczenie nigdy nie pociągnęło mnie do tak poważnych kroków. - Najwyraźniej za mało, zważywszy na to, że tu jesteś. - powiedziałam ciszej, dość niepewnie. Nie wiedziałam czy na pewno chcę by to usłyszał. Mógłby odebrać to dwojako. Miałam pewne wątpliwości co do tego wszystkiego, jednak wizja spędzenia wieczoru w cieple kogoś żywego sprawiało, że wszystkie odganiałam. - Zmywamy trudy dnia dzisiejszego. - drażniłam się z nim, wymijając tematy, których naprawdę nie chciałam poruszać. A może chciałam, tylko brakowało mi odwagi? Z pewnością któraś odpowiedź była prawdziwa. Odchyliłam głowę dając mu dostęp do szyi na której zostawił kilka pocałunków. Nie wiedziałam już czy ciepło promieniowało od wody czy też od jego gestów. - Większość mężczyzn poszłoby za kobietą, pytaniem jest która z  nich by któregoś zabrała. - nie mając odwagi na bezpośrednią konfrontację podsunęłam mu lekką aluzję do tego co się działo. Prawdą było, że to on zawrócił mi w głowie. Miałam to szczęście, by wiedzieć, że żadnego wcześniej nie sprowadziłam do swojego domu, schludnie je chroniąc przed każdym intruzem.  A to już wystarczający dowód na to, że to ja poddałam się jego urokowi, ale skąd Tobias miał to wiedzieć...
- Niekoniecznie - nie mogłam przecież powiedzieć po prostu nie. Musiałam zostawić rezerwę, aby nie czuł się pewien swojej pozycji. Dziwnie się czułam pozwalając na to wszystko Tobiasowi, miałam jednak wrażenie, jakby tak było zawsze, co pozwalało zachować mi stoicki spokój. Zapewne w innym przypadku już dawno podkuliłabym ogon i uciekła. Położyłam dłoń na jego policzku i muskałam go kciukiem. - Jest w salonie. - zerknęłam na drzwi. Niespecjalnie miałam ochotę stąd wychodzić, od dawna nie czułam się tak spokojna. Bezpieczna. O dziwo przy Niemcu. Przeniosłam na niego wzrok dopiero gdy powiedział o fortepianie. - Skąd wiesz? - wypaliłam w pierwszej chwili, dopiero po chwili zrozumiałam. - Mieszkasz tu? - spytałam dla pewności.  Dobra nowina czy zła? Nie byłam pewna. Nieznajomy, z którym aktualnie rozmawiałam w wannie okazał się moim sąsiadem. Zbieg okoliczności czy kpina losu? Ach, pieprzyć to. Uniosłam jego podbródek ku górze i złożyłam na jego ustach jeden, dłuższy pocałunek. Nie chciałam być nadto nachalna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
okupanci
PisanieTemat: Re: Élysée - Mieszkanie nr 4   Wto Lis 22, 2016 10:11 am

Czułby skrępowanie jeśli sam miałby opowiadać o rodzinie, zwłaszcza osobie, którą zna się kilka godzin. Przyszli tu w wiadomym celu, ale ten zaczął się rozmywać, gdy chcieli się poznać. Zadawali zbyt dużo pytań, przez co rodziła się wieź. Tobias nie wiedział, czy jutro kobieta będzie chciała go znać. Mogła pójść za nim, bojąc się ucieczki przed okupantem. Dostała nieprzyjemną lekcję, do czego są zdolni. Pistolet nie służył tylko do obrony, ale także jako zabawka, ostrzeżenie. Tego wieczoru mieli już się odciąć od nieprzyjemności. Aby zamroczyć umysł, karmili się pocałunkami. Nie chciał nalegać na jakiekolwiek historie rodzinne. Mieli wystarczająco ciężki dzień, aby kończyć go poważnymi rozmowami. Nie pytaj się, po co, rób to, co czujesz. Opary gorącej wody otulały skórę, ale nie chciał wychodzić. Pozory bezpieczeństwa zwiastowałyby kolejną katastrofę.
- A nie mam uspokajać? – Drażnił się. Nikt by nie pomyślał, że fiasko wystawy skończy się w wannie Susanne. Prowokowała go, ale nie wiedział, czy to ze względu na alkohol czy chęć zapomnienia o wszystkim. Nie chciał nigdy ukrywać emocji pod pierzyną stosunku, ale dziś nie tylko ciało prosiło o przyjemność. Mózg domagał się endorfin, przekonując rozsądek, żeby zamknął na chwilę oczy. Wyłączą się wyrzuty sumienia, że tak szybko dochodzi do bliskości, od której uciekał wiele lat. Nie był tak wtajemniczony, żona żądała dziecka, nie miłości i ciepła. A czego oczekiwała od niego Susanne?
- Może to być nasz sekret – zaśmiał się, nie rozumiejąc w czym problem. Czy to ważne kto kogo uwiódł. Byli tu razem, ale to dla niego mogły czekać gorsze konsekwencje. Nie chciał wyliczać, kto więcej ryzykuje. Nieważne do jakiego mieszkania by poszli, obydwoje znali swoje miejsca zamieszkania. To już stanowiło ogromne ryzyko. Skąd mogła mieć pewność, że na następny dzień nie będzie miała przeszukania i sprawdzania dokumentów? Tobias nie był taki, ale Susanne jeszcze o tym nie wiedziała. A może zrozumiała to, gdy otulał ją ramieniem dla zwiększenia bezpieczeństwa? Niekoniecznie, zabrzmiało w ustach Susanne jak groźba. Jakże wspaniale, że mężczyźni doskonale wiedzieli jak zamknąć potok słów kobiety. Dlatego przekonał ją kolejnym pocałunkiem, że żadne granie na nerwach nie jest potrzebne w ich relacji. Nie chciał trzaskać drzwiami i zamykać się w swoim gabinecie jak to zdarzało się z żoną.
- A zagrasz potem dla mnie? Na harfie, nie na nerwach – pytał między pocałunkami. Jak każdy miłośnik muzyki nie mógł nie wykorzystać okazji. Rozchylił nogi Susanne, walcząc o wygodę w małej wannie. Co raz bardziej czuł jak bolą go mięśnie od samego wyginania się, był zbyt wysoki do długiego leżenia w ciepłej wodzie. Próbował znaleźć komfortową pozycję, ale z każdym ruchem woda wylewała się na posadzkę. W końcu się poddał, mamrocząc się, że naprawdę mu niewygodnie, wstał i poddał Susanne dłoń.
- Na poddaszu, mówiłem ci – przypomniał jej krótkie rozmowy, które miały im pomóc walczyć z zimnem. Przyciągnął do siebie kobietę, nie czekając aż wytrą mokre ciała w ręcznik. Teraz byli rozgrzani, nie potrzebowali nic więcej oprócz swoich ciał. Złączył ich usta razem, zapominając o pełnej wannie. Nie wiedział, gdzie ma ją prowadzić, więc ich ciała obijały się o kolejne przeszkody.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
cywile
PisanieTemat: Re: Élysée - Mieszkanie nr 4   Wto Lis 22, 2016 11:21 pm

Nie chciałam nadmiaru informacji. Nie chciałam się przywiązywać. Szybkie zauroczenie miało minąć równie prędko co się pojawiło. Tobias utrudniał mi to niezauważalnie kradnąc mi poszczególne strzępy tego co pozostało z mojego serca. Próbowałam się bronić, próbowałam sobie wmówić, że rano każde pójdzie w swoją stronę i zapomni o wszystkim. Jakże miałam zapomnieć o kimś, kogo całkiem możliwe, że będę często widywać? Do tego momentu nawet nie zauważyłam obecności majora w kamienicy, jednak mając świadomość, że tutaj przebywa byłam pewna, że nie przeoczę go na korytarzu. Czy będę w stanie spojrzeć mu w oczy i udawać, że do niczego nie doszło? Uspokajać. Z początku miałeś być tylko zabawką, później zapomnieniem, aktualnie stałeś się moim ukojeniem, moim azylem.  Manewrując między dwoma ścieżkami sama nie wiedziałam już czego oczekiwałam od mężczyzny. Nasza relacja była z góry skazana na porażkę, wiedziałam to od początku. Byliśmy jedynie marionetkami w rękach Góry. Sekrety... Tym więc się staliśmy? Sekretem, który nie może wyjść na jaw? Będąc z dala od innych możemy być bliżej siebie? Byłam w stanie to ścierpieć. Nie pierwszy, nie ostatni raz. Czemu właściwie tak to przeżywałam? To miało być inaczej... miało to wszystko inaczej wyglądać... Chciałam jedynie się zabawić i zapomnieć. Prosiłam, błagałam... o jakikolwiek znak, rezygnowałam. Moje zamarznięte od lat serce przeżywało największe bóle - otaczające je ciepło gryzło niemiłosiernie. Kolejne pocałunki dodawały oliwy do trawiącego mnie ognia. Nie chciałam grać mu na nerwach, chciałam grać melodię jego życia.
- Jesteśmy całe dla ciebie. - wszak ja i harfa byłyśmy wręcz nierozłączne. Zawsze do niej wracałam, w  złości, w szczęściu i w chorobie. Jedyna niezniszczalna miłość to ta do muzyki. Podając dłoń Tobiasowi złapałam za kurek i odłożyłam go na umywalkę. Nie zdążyłam wyżymnąć włosów a już byłam w ramionach majora. Gdyby ktoś mi kilka miesięcy temu powiedział, że wyląduję w łóżku z Niemieckim żołnierzem wyśmiałabym go. Co było gorsze - to, że był okupantem czy też to, że kompletnie go nie znałam? Zapomnienie znalazłam w ustach Tobiasa, które z niespodziewaną delikatnością namaszczały moje. Jak miałam mieć odwagę, gdy tak bardzo bałam się upadku? Chciałam by to mężczyzna mnie prowadził, nie dał mi zrezygnować, odwiódł mnie od ucieczki, którą obierałam niczym ostatni tchórz. Musiałam mu przyznać, że dobrze sobie radził. Obijając się o kolejne meble próbowałam po omacku dotrzeć do sypialni. Nie liczyłam ile rzeczy udało nam się zwalić przy okazji, aktualnie jedynie on się liczył. Klamkę udało mi się znaleźć dopiero gdy uderzyliśmy o drzwi, położyłam na niej dłoń, jednak zwlekałam. Sama nie wiedziałam czy nie chciałam się spieszyć czy też odwlekałam nieuniknione. Obdarzając mężczyznę kolejnymi pocałunkami nacisnęłam na klamkę po chwili, otwierając drzwi, na które oboje napieraliśmy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
okupanci
PisanieTemat: Re: Élysée - Mieszkanie nr 4   Pią Lis 25, 2016 9:15 am

Wiedzieli więcej o sobie w przeciągu kilku godzin niż w przypadku innych, zupełnie nieznaczących znajomości. Ludzi nie wiązały informacje. Nawet po trzydziestu latach pożycia małżeńskiego można było odkrywać nowe rzeczy o partnerze. Wszechwiedza była nudna. Związki opierały się na przywiązaniu kajdanami rzeczywistości. Zapominali o chemii, dbaniu o własne i cudze potrzeby. Bliskość spychali na dalszy plan, a rozmowy dotyczyły tylko rachunków, wojny i wiecznego braku jedzenia. Zostały jeszcze kłótnie, ale czyż warto się na nich skupiać? Dlatego Susanne i Tobias mieli szansę. Byli na początku drogi, więc mogli wystrzegać się błędów. Na przykład zbyt szybkiego zbliżenia, reagowania pod wpływem emocji, alkoholu… Bogowie życia będą śmiać się z nich, ale i na te drwiny nie mieli czasu. Zbyt skupieni na sobie, słuchali tylko ciał. Serca biły w jednym rytmie, a uwodzenie przez Susanne nie mogło czekać już ani sekundy. Nie musiała więcej mówić. Początkowo chciał, aby ich spotkanie zakończyło się niewinnie. Rozmową w gorącym łóżku po kąpieli, wspólnym posiłkiem i ze zdziwieniem spojrzenie na zegarek, że jest już ranek i trzeba wrócić do domu, zdając synowi raport. Był naiwny, myśląc, że ta kąpiel ich nie rozbudzi. Wystawa wyzwoliła w nich pierwotne instynkty. Potrzebowali ukojenia zmysłów, ale Tobias nie czuł się marionetką. Nigdy nie poszedł za kobietą, którą nie znał. Zachował się lekkomyślnie, nieodpowiedzialnie, ale nie żałował. Nie zastanawiał się, jaką matką byłaby Susanne, czy zaakceptowałaby jego dziwactwa i pracę. W jego głowie nie pojawiały się myśli o przeszłości ani przyszłości. Teraźniejszość kradła im czas, mijały sekundy, minuty. Tobias ponownie czuł się jak nastolatek, który potrafił spędzić wieczór na całowaniu się w stodole.
Obijanie się ciał o kolejne meble przyprawiały ich o siniaki, ale kto by teraz szukał światła? Byli zajęci, zagłuszeni własnymi reakcjami. Nie chciał nawet muzyki, skupienie tylko na Susanne zagłuszało wszelkie myśli. Nie patrzyli na to, że zostawiali mokre ślady na podłodze, na ścianach. Coś go zakuło w żebra, coś upadło na podłogę i cudem nie uderzyło o ich stopy. Nic nie było ważne poza ciałem Susanne, urwanymi oddechami i przyspieszonym biciem serca. Ucieczka wciąż możliwa, ale byłaby absurdalna, gdy obydwoje pragnęli ukojenia. Po przekroczeniu progu sypialni po omacku szukał źródła światła. Poddał się dość szybko, skupiając się całkowicie na Susanne. Potknął się o kapcie, zanosząc się śmiechem. Czy naprawdę byli tak spragnieni? Zapamiętywał mapę ciała Susanne, układając się z nią wygodnie w łóżku. Tu przynajmniej nic nie zostawi na ich poobijanych ciałach kolejnych siniaków. Zatracali się w bliskości, zapominając o nieudanej i ryzykownej wystawie. Nie chciał zasypiać, bo snów nie można kontrolować. Nie chciał krzyczeć przy kobiecie, której tak naprawdę nie znał. Wodził opuszkami palców po pofalowanych i zmierzwionych po cielesnych uniesieniach włosach. Wszystko smakowało jednym z najlepszych snów, ale w swoich ramionach czuł ciało Susanne. Rzeczywistość przysłoniła kolejne marzenia. Nie zauważył, kiedy zasnęli, a późna poranna godzina wymagała od niego wstania z łóżka. Szukając podartej koszuli, spodni i innych części ubrania, wrócił ponownie do łóżka, całując szybko Susanne. Szepnął tylko, co robi dziś wieczór, bo boi się, że będzie tęsknił. I obiecała mu harfę, że zaprasza ją na drugie śniadanie, obiad czy kolację, bo już wie, gdzie mieszka. Biegł już po schodach, zmywając z siebie resztki szminki, ale syn i tak zauważył. A miał jeszcze spać!

| zt x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
cywile
PisanieTemat: Re: Élysée - Mieszkanie nr 4   Pon Sty 09, 2017 7:33 pm

Minęło wiele dni od mojego małego wybryku. Starałam się unikać majora, co wychodziło mi wręcz idealnie. Nie miałam pewności, czy to ze względu na wstyd czy też strach przed nim samym. Wiedziałam, że odwlekam nieuniknione, ponowne spotkanie z nim było wręcz pisane, patrząc na chociażby odległość naszych mieszkań.
Siedząc na wygodnym krześle z namaszczeniem gładziłam harfę, której dźwięk łagodził moje zszargane nerwy. Wiedziałam jak kończą się takie historie, a nie były to szczęśliwe zakończenia. Struny wydawały się lodowate dzisiejszego dnia, jednakże pod wpływem poruszających nimi palców powolnie ogrzewały się. Bliżej nieokreślona melodia rozbrzmiewała w moim salonie, przelewając moją szalę goryczy. Rozpalałam ogień w moim własnym domostwie. Sięgnęłam po zakazy owoc i musiałam sobie radzić z zjadającym mnie sumieniem. Starałam się rozbudzić nadając muzyce weselszych brzmień, które z trudem wychodziły. Pomimo tego działały, koiły, a ja przymykając oczy mogłam oddać się w objęcia płynącej melodii, która pozwalała mi marzyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
okupanci
PisanieTemat: Re: Élysée - Mieszkanie nr 4   Nie Sty 15, 2017 5:24 pm

Franz od tamtego poranka zadawał niekomfortowe pytania. Miał potargane włosy, ślady szminki na ciele, które nie chciały zejść tak łatwo. Zastanawiał się, jak kobiety zmywają ten makijaż. W czasie wojny wiele kosmetyków nie było dostępnych, a mimo to płeć piękna wiedziała jak podkreślić swoją urodę. Zalotne spojrzenie przyciągało wpływowych Niemców, więc i tym kobietom żyło się lepiej. Tobias tak naprawdę nie rozumiał, dlaczego Susanne go tak intrygowała. Niezwykła i jednocześnie tak zagadkowa nie mogła mu szybko wylecieć z pamięci. Nigdy się tak wcześniej nie zachowywał, był wierny swoim ideałom, a wśród żołnierzy uchodził jako ten, który owszem ma słabość do kobiet, ale jest wierny zmarłej żonie. Tak naprawdę nie znali Tobiasa. Wymagał nie tylko od życia wiele, lecz także od otaczających go ludzi. Nie chciał takiej, która nie ma swojego zdania i robi wszystko, co każe jej pan - mąż. Muzyka klasyczna nauczyła go romantyzmu.
W ciągu tygodnia nie miał czasu myśleć o niczym innym niż trening, przygotowanie go i opracowanie całej trasy zabierało mu wszystkie siły. Wracał po raz kolejny, późnym wieczorem, marząc jedynie o kieliszku dobrego alkoholu. Wszedł do kamienicy, a odwilż spowodowała, że błoto wchodziło nawet do wojskowych butów. Skrzywienie na twarzy zwiastowało kiepski humor spowodowany przewlekłym zmęczeniem. Od razu usłyszał dźwięk harfy, zatrzymał się i czując się jak ostatni idiota, przytulił się do ściany. Nasłuchiwał muzyki przytulony do drzwi. Naparł na nie bardziej, a te się otworzyły. Czy Susanne była tak nieuważna, że zapomniała ich zamknąć? Wszedł do środka, a ciekawość dała za wygraną. Oparł się o próg w salonie, pozostając cały czas aktywnym słuchaczem. Chrząknął, dając znać o swojej obecności.
- To nierozsądne zostawiać otwarte drzwi, Susanne - powiedział troskliwie, bo w takich czasach o gwałt i przeszukanie mieszkania nie było trudno. Podszedł do niej bliżej, składając na czubku głowy delikatny pocałunek. - Smutna melodia - powiedział badawczo, ale troskliwe "co się stało" nie chciało mu przejść przez gardło. Liczył, że kobieta będzie bardziej wygadana od niego, bo on ciągle bał się uczuć. Stawał przed wyzwaniem i nie wiedział, czy mu podoła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content
PisanieTemat: Re: Élysée - Mieszkanie nr 4   

Powrót do góry Go down
 
Élysée - Mieszkanie nr 4
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Sous le ciel de Paris :: Paryż :: Miejsca zamieszkania :: Prawy brzeg-
Skocz do: