IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Artur Brown.


Share | 
 

 Artur Brown.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość


avatar
PisanieTemat: Artur Brown.   Sob Lis 19, 2016 5:12 pm

IMIĘ I NAZWISKO POSTACI



WIZERUNEK

Dane osobowe

Imiona: Artur
Nazwisko: Brown
Data i miejsce urodzenia: 09.11.1911, Londyn, Zjednoczone Królestwo Wielkiej Brytanii
Miejsce zamieszkania: Brak.
Stan cywilny: Kawaler
Wykształcenie: Szkoła średnia (liceum) Studia medyczne przerwane w drugim roku. Szkolenie wojskowe (Kurs pilotażu, obsługa radia)
Zawód: Radiooperator w bombowcu ,,Lady" Aktualnie roznosiciel gazet.  
Rodzina: Estella Brown i Miles Brown (rodzice) Alexander Brown, Henry Brown,  Rebecca Brown (rodzeństwo)
Wzrost: 173
Waga: 80 kg


Historia

Urodziłem się w Wielkiej Brytanii, stolicy demokracji i kultury świata. To mój dom który przysiągłem bronić do ostatniego naboju, ale zacznijmy od początku. Od urodzenia mieszkałem w ubogiej kamienicy wraz z rodzicami oraz z czwórką starszego rodzeństwa które skutecznie uprzykrzało mi życie aż do ukończenia szkoły średniej i rozpoczęciu studiów medycznych w Londynie, dopiero w tedy uznali, że zasługuje na ich szacunek. I tak minęły dwa lata do chwili gdy dotarły do mnie wieści z frontu o rannych, jeńcach, zabitych, chciałem im pomóc. Wkrótce poszedłem na rozmowę, od której zależało gdzie mnie przydzielą, chyba wypadło wszystko dobrze bo oświadczyli mi, że skontaktują się ze mną za dwa tygodnie. Te ostatnie tygodnie w domu, spędziłem złe. Rodzice protestowali, kłócili się co dzień a rodzeństwo mnie unikało. Wreszcie przyszedł list, czym prędzej go otworzyłem i.. Byłem zawiedziony, zostałem przydzielony do lotnictwa a nie o tym marzyłem, myślałem, że zostanę przydzielony do jakiegoś pułku piechoty, albo do jakiegoś szpitala wojskowego.

Ktoś musiał się pomylić, z takim wykształceniem jak ja do lotnictwa? Nie mogąc pogodzić się z losem protestowałem, aż do wtrącenia mnie do karceru, dopiero w tedy zrozumiałem, że dalszy protest nie ma sensu. Wziąłem się za naukę. Kilka miesięcy zajęło mi zaliczenie kursu pilotażu przy okazji w tym czasie brałem lekcje francuskiego  od kolegów z koszar, oczywiście musiałem im oddawać moje papierosy z przydziału, ale myślę, że było warto. Zostałem wysłany na kolejne szkolenie tym razem z obsługi radia które również udało mi się zaliczyć, wkrótce zostałem przydzielony do jednego samolotów pełniąc służbę jako radiooperator. Fucha mi się spodobała, nadawanie do innych załóg opowiadając im żarty, choć mi tego zabraniano, było czymś co mnie przekonywało. Po dwunastu  lotach bojowych dostałem awans na sierżanta, dostałem świetną naszywkę oraz gratulacje od połowy koszar nawet otrzymałem propozycje pilotażu jednego z bombowców i przeniesienia do innego dywizjonu, odmówiłem byłem zżyty z moją załogą traktowałem ich jak drugą rodzinę nawet mogę uznać, że była lepsza niż ta pierwsza.

Dostaliśmy rozkaz, mieliśmy rzucić zapasy dla Ruchu oporu, doszły do nas plotki, że takie zadania są niskiego ryzyka i ogólnie nie ma się czego bać, więc nie martwiłem się tym lotem, następnego dnia   wystartowaliśmy.  po dwóch godzinach lotu nasz pilot przypomniał nam zasady, ,,Nie pluć w interkom, nie krzyczeć, nie ściągać maski dopóki nie zejdziemy na niszy pułap" Gdy skończył, zarządził cisze radiową. Przez wiele godzin towarzyszył nam jedynie warkot silników oraz powiew wiatru. Denerwująca cisza co chwile przerywana cichymi rozmowami między załogantami, mogłem stwierdzić, że to była najnudniejsza misja na której byłem aby nie było nam za przyjemnie w samolocie panował okropny ziąb.

Wreszcie znak, ogniska rozpalone w małe x, piękny widok, ale coś było w nim nie tak. Nagle zapaliły się reflektory a po chwili rozpoczął się ostrzał, pociski wybuchały koło samolotu przez co powstawały turbulencje i to utrudniało chodzenie po maszynie, niedługo potem prawy silnik buchnął ogniem, ale szybko pilot odciął dopływ paliwa i uruchomił gaśnice. Z tyłu maszyny dobiegły do mnie krzyki, że dwóch strzelców nie żyje, prędko nadałem sygnał ,,Mayday" Choć wątpiłem, że kiedykolwiek  to do bazy dotrze. Gdy wylecieliśmy z zasięgu dział przeciw lotniczych szybko nakazałem bombardierowi aby zwolnił ładunek bo i tak nam się nie przyda.
A sam udałem się na tyłu ponieważ nikt, nie odpowiadał na wezwania. Gdy przechodziłem przez luk bombowy mostek zarwał się a ja wyleciałem poza maszynę.

Wisiałem na drzewie, nie mogąc wyswobodzić się  z spadochronu odciąłem linki a po chwili byłem już na ziemi. Tylko co teraz? gdzie się udać aby uniknąć schwytania? Potrzebuje czasu aby wszystko to sobie przemyśleć, ale najpierw nazbieram chrustu i rozpalę małe ognisko.
Cóż za szczęście! Znalazłem ładunek który przewoziliśmy tylko jest na najwyższym drzewie i wypadałoby się wspiąć.. Coś wymyśle, przy okazji podwędziłem trochę twarogu z jednego domu, ale jak dla mnie jest trochę za gorzki aż przypominają mi się czasy.. Nie, nie będę pisać tutaj nic co może przydać się Niemcom podczas przesłuchania.  

Po dwóch dniach byłem już gotowy do wyjazdu, ukradłem ubrania z sznurka na pranie, gustowną walizkę w którą spakowałem, swój mundur który sprytnie ukryłem w środku ubrania, pistolet i jeden magazynek przy okazji udało mi się uzbierać na okolicznego fałszerza który mi sporządził dokumenty. Skrzynie z zaopatrzeniem, zakopałem  oznaczyłem znakami znanymi tylko przez mnie, może komuś się jeszcze przyda.

Kończą mi się kartki, raport dokończę później.



 

Charakter

Niech pozostanie to tajemnicą przynajmniej na jakiś czas.
.  

Ciekawostki

Znaki szczególne:  kilka małych blizn na barku oraz jedna duża na brzuchu, wyjątkowo zielone oczy,
Języki obce: Angielski: ojczysty, Francuzki: komunikatywny
Mocne strony: Bardzo dobra orientacja w terenie, biegle obsługuje się krótką bronią palną, szybko nawiązuje kontakty
Słabe strony:Buntowniczy, często za bardzo przywiązuje się do rzeczy, szczery do bólu.    
x Uwielbia londyńską herbatę
x  Nie lubi dzieci, gdy za długo przebywa w ich otoczeniu wpada w nie naturalną złość
x Lubi majsterkować, przez co gdy był dzieckiem kilka razy popsuł silnik w samochodzie ojca.

Uwagi do Mistrza Gry

Brak? Cudownie!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Artur Brown.
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Sous le ciel de Paris :: poza grą :: Archiwum :: Karty Postaci-
Skocz do: