IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Teatr 'Comédie-Française' - Page 2


Share | 
 

 Teatr 'Comédie-Française'

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Teatr 'Comédie-Française'   Sob Lip 02, 2016 1:55 pm

First topic message reminder :



Teatr 'Comédie-Française'

Istniejący od 1680 teatr, znany również jako Théâtre de la République czy też La maison de Molier (Dom Moliera). Znajduje się on na Placu André-Malraux.
Teatr ten hołduje starożytnym tradycjom molierowski. Na jego scenie wystawiane są sztuki nie jednokrotnie dość kontrowersyjne, w tradycyjny sposób przedstawiane są klasyki francuskie. Widzowie zetną się tutaj z większym naciskiem na gestykulację i słowo w grze, niż na okazywanie emocji.
Jest to jedyny teatr państwowy posiadającym własną trupę aktorów.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


avatar
okupanci
PisanieTemat: Re: Teatr 'Comédie-Française'   Pią Sie 26, 2016 2:02 pm

Zanim Damien wyciągnąłby pistolet bądź jakąkolwiek broń mógłby już być martwy. Niklaus pozostawał czujny od momentu postrzału przez młodzieńca. Był jednym z najmilszych Niemców, których mogli spotkać, a i tak pozostawał tym, którego najchętniej by wyeliminowali. Ciekawa zależność. Zmarszczył brwi na jego odpowiedź.
- Herr Mora, myślę, że wtedy użyłaby słów od ponad roku. - zerkał na niego kątem oka. Zapewne powiedziałby coś jeszcze gdyby nie przerwał im SS-Sturmbannführer. - Tak jest, herr Liebenfels! - odpowiedział odprowadzając mężczyznę wzrokiem, zaraz jednak odwrócił się do Damiena. - Miejmy nadzieję, że panienka się przejęzyczyła. Twoje dokumenty są w porządku. Bitte. - oddał papiery w ręce chłopca. - Macie szczęście, że nie trafiliście na kogoś znacznie gorszego ode mnie. - uśmiechnął się tajemniczo. Oczywistym było, że gdyby na jego miejscu był ktoś inny z SS zapewne i dziewczyna, i chłopak wróciliby z siniakami.  - Jesteś wolny, herr Mora. Życzę miłego dnia. - powiedział z przekąsem i udał się w swoją stronę. Miał jeszcze raport do złożenia.

z/t


Ostatnio zmieniony przez Niklaus Schulz dnia Sob Sie 27, 2016 6:00 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
ruch oporu
PisanieTemat: Re: Teatr 'Comédie-Française'   Pią Sie 26, 2016 8:30 pm

Oddychaj. Wdech, wydech. Wdech, wydech.
Kwestia oddychania i tak jednak słabo szła u Morgane, która próbowała skupić się na tym, żeby oddychać.
No ale hej, potrafiła dać sobie radę w stresowych sytuacjach, prawda?
W końcu Liebenfels ją puścił, a ona trochę poleciała na ścianę, zarabiając przy tym pewnie siniaka w żebra czy w łokieć - nie była już nawet pewna, co dokładnie ją bolało. Po prostu bolało.
Chciała odetchnąć, kiedy Ludwig w końcu ruszył po swojego pracownika, jednak nie mogła sobie jeszcze pozwolić na chwilę słabości.
Skinęła grzecznie głową obu na pożegnanie, po czym ruszyła do Damiena, żeby zobaczyć czy przypadkiem nie jest w złym stanie.
Poszła do szatni od razu po ulotnieniu się stąd Niemców.
- Czy wszystko w porządku? O rany, pogrążyłam nas tym, co powiedziałam. Czy zwrócił uwagę na to odkąd tu pracujesz?
Damien jej na pewno wszystko opowiedział, a ona odetchnęła z ulgą słysząc, że najwyraźniej nic gorszego się nie stało.
Będą musieli przekazać wszystko Ruchowi Oporu!
- Dobrze, że wszystko jest w porządku i nikt nas nie spisał czy jeszcze gorzej - mówiąc to, spojrzała wymownie na Damiena, dając mu do zrozumienia, że owszem, ktoś spisany został. Chłopak z pewnością wiedział już, że powinien zachować to dla siebie i tylko w razie zaginięcia La Fayette poinformować kogoś z Ruchu Oporu.
Po wyjaśnieniu sobie wszystkiego zostało już całkiem mało czasu do rozpoczęcia przedstawienia, więc Morgane jakoś się opanowała i ruszyła na scenę.
/zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
ruch oporu
PisanieTemat: Re: Teatr 'Comédie-Française'   Pią Sie 26, 2016 8:51 pm

Chłopak był lekko zestresowany. I to nie była żadna gra aktorska. Każdy, nawet jeśli nic nie ukrywa, w chwilach sprawdzania dokumentu ma obawy, że nie wszystko pójdzie zgodnie z planem. Odebrał swoje dokumenty i tym razem milcząc, słuchał słów szwaba. Miał rację, mogli trafić na kogoś gorszego. Renard ma bardzo cięty język, a niektórzy z jego byłych znajomych za cięty język leżą w piachu. Brat zawsze mu powtarzał, że wpakuje się w poważne kłopoty jak się nie opanuje. W tym momencie chłopak spodziewał się jakiegoś sponiewierania, tym czasem nic. Zaskoczyło go to, ale nie dał po sobie tego poznać. Dalej patrzył na Niemca wystraszonym wzrokiem bezbronnego zwierzaka.
Jego wzrok na chwile przeniósł się na tego niskiego. Ten natomiast był typowym odrażającym szwabem, którym to można by straszyć dzieci.
Damien odetchnął z ulgą dopiero, kiedy to niemiecki patrol się zwinął a do pomieszczenia weszła Morgane.
-Spokojnie, nic mi nie zrobili. Zwrócił na to uwagę, ale stwierdziłem że to przejęzyczenie. W każdym razie było blisko.- powiedział uśmiechając się. W końcu nic się takiego nie stało. A on nie mógł patrzeć jak jego koleżanka się zamartwia.
Widząc wymowne spojrzenie Margone spoważniał. A więc ją spisali. Nie dobrze. No nic, nie mają na nią dowodów, więc na razie jest bezpieczna, chyba.
-Tak...- powiedział zamyślony. Będzie trzeba powiedzieć dowódcą że Niemcy węszą, o Margone na chwilę obecną nie wspomni.
-No nic, muszę umyć ten cholerny korytarz. Powodzenia w przedstawieniu.- Powiedział z uśmiechem, po czym przytulił Morg na pożegnanie. Wrócił do holu, gdzie to zostawił swój mop i wiadro. Zabrał się za mycie, a kiedy skończył ruszył do domu. Ciekawe co jego rodzeństwo dzisiaj porabiało.

zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Re: Teatr 'Comédie-Française'   Sob Wrz 10, 2016 1:27 am

Złapanie właścicielki wypożyczalni teatru 'Comédie-Française' nie było dziś łatwe - szykowało się coraz więcej przedstawień, wciąż i wciąż jeździła więc na przymiarki, wysłuchiwała rad oraz narzekań aktorek oraz skracała wiecznie za duże sukienki filigranowych pań. Dopiero pod koniec dnia, tuż przed zamknięciem się teatru, powróciła na moment do swojej pracowni. Kobieta niepierwszej młodości, ale nadal energicznie radosna, zbierała właśnie swoje rzeczy z ogromnego stołu usłanego wszelakimi skrawkami materiałów, po drodze poprawiając jeszcze rozwieszona na manekinach i wieszakach kreacje. Nuciła przy tym jakąś melodię, w zamyśleniu spoglądając na swoje miejsce pracy. Wizyta La Fayette była dla niej lekkim szokiem, gdy więc ujrzała ją na progu, nie kryła zdziwienia.
- Witaj, Morgane, nie spodziewałam się ciebie. Czy byłyśmy umówione? -zapytała, autentycznie nie mogąc sobie przypomnieć, na kiedy ustalały przymiarki do kolejnego stroju.


Przypominam, że od tego momentu masz 48 godzin na rozpoczęcie zadania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
ruch oporu
PisanieTemat: Re: Teatr 'Comédie-Française'   Sob Wrz 10, 2016 9:56 am

Do teatru szła podekscytowana - to powie potem ludziom - jednak nie wspomni nigdy o tym, że czuła też strach i może jakieś zdenerwowanie. Przecież Morgane La Fayette nie ma prawa bać się czegokolwiek!
Jednak pomimo tego, jej żołądek był trochę ściśnięty, a jej oddech lekko przyspieszony. Ale przecież czego się nie robi, tak?
No i właśnie miała własną misję do wykonania! To zdecydowanie było coś!
Wzięła głęboki wdech i weszła do teatru. Teraz już znów musiała być świetną aktorką - jak najlepszą, zresztą. To była rola życia i to prawdopodobnie dosłownie. Co się stanie jeśli właścicielka wypożyczalni będzie podejrzliwa?
Zapukała do drzwi pracowni, a gdy usłyszała odpowiedź weszła typowym dla siebie pewnym krokiem i radosnym, uprzejmym uśmiechem.
- Czy byłyśmy...? - uniosła brwi, marszcząc brwi, jakby usiłowała sobie coś przypomnieć. - O nie! - westchnęła, przewracając oczami. - Wiedziałam, że nie powinnam prosić kolegów aktorów, żeby umawiali się za mnie. Spieszyłam się tamtego dnia niezwykle mocno i nie zdążyłam przyjść sama. - wyjaśniła ze smutkiem. - Jeśli jednak nie da rady dzisiaj to oczywiście rozumiem - pokiwała głową ze zrozumieniem.
Na razie jeszcze nie mówiła o wypożyczeniu kostiumów. W głowie miała już plan, jak o tym wspomnieć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Re: Teatr 'Comédie-Française'   Nie Wrz 11, 2016 1:12 am

Kobieta popatrzyła z zakłopotaniem na dziewczynę. Zwykle nie zdarzało jej się zapominać o spotkaniach z aktorami, ale faktycznie, dzisiejsze zawirowanie głowy oraz zwiększająca się liczba kreacji do przygotowania mogły sprawić, że zapomniała o całym świecie oraz początkującej Morgane. Zatrzymała się więc, potarła z zamyśleniem brodę i w końcu roześmiała na głos. - No tak, pamiętam! - stwierdziła, śmiejąc się z samej siebie, nie będąc przy tym w stanie przyznać się, że zapomniała o dziewczynie. - Masz rację, to już dzisiaj. Jestem ostatnio trochę zapracowana - kontynuowała nieco nerwowo, lecz próbując przy tym sprawiać wrażenie przyjaznej, lecz bardzo zmęczonej osoby. Nie chciała ignorować la Fayette i dać jej poczuć, że jest pomijana, grała więc dalej, wyciągając swój notatnik oraz udając, że szuka planów odnośnie stroju. Oczywiście nic w nim nie znalazła, Morgane jednak nie musiała nawet zaglądać tam, aby to wiedzieć. - Wybacz, najwyraźniej zapomniałam napisać sobie, co mam dla Ciebie przygotować - stwierdziła, coraz bardziej zażenowana całą sytuacją oraz swoją grą aktorską. Uniosła jednak dłonie w geście bezradności, przy kolejnych słowach siląc się na jak najbardziej neutralny ton. - Czy pomogłabyś mi nieco odświeżyć pamięć?


Ostatnio zmieniony przez Mistrz Gry dnia Czw Wrz 15, 2016 1:14 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
ruch oporu
PisanieTemat: Re: Teatr 'Comédie-Française'   Wto Wrz 13, 2016 2:41 pm

Przez chwilę troszeczkę współczuła kobiecie. Co jeśli będzie jej bardzo głupio z tego powodu? W końcu to przecież wcale nie jej wina! Zadanie jednak trzeba było wykonać za wszelką cenę, a jednak wprowadzenie kogoś w zakłopotanie to o wiele lepsza rzecz do zrobienia niż zastrzelenie kogoś, na przykład.
Dlatego też wciąż podtrzymywała swoją grę aktorską, z której od zawsze była dumna.
- To nie pani wina - zapewniła - Może faktycznie mój kolega nie dopilnował, choć miał to załatwić. - powiedziała, mając nadzieję, że może poczuje się choć trochę lepiej wiedząc, że już nie wariuje, a na prawdę o spotkaniu nie wiedziała.
- Tamta zielona sukienka do tej sztuki o wiktoriańskim Londynie - wyjaśniła, wiedząc że na pewno będzie wiadomo o której sztuce mowa - wszyscy w teatrze już od dawna o tym mówili.
Przez moment rozproszyły ją myśli o tym właśnie musicalu, w którym gra jedną z głównych ról i o tym, jak to trafiła jej się najlepsza piosenka w całej sztuce, ale potem znowu wróciła do rzeczywistości. Miała coś ważnego do zrobienia!
- Czy umie pani dotrzymać sekretu? - zapytała, uśmiechając się do niej konspiracyjnie. - Bo jest coś, czym koniecznie muszę się z kimś podzielić, chociaż to niby miała być niespodzianka dla pracowników teatru, ale cóż... nie dam dłużej rady, a pani jest taka miła, przyjmując mnie, chociaż miała pani wszelkie prawo odmówić. - powiedziała, uśmiechając się do niej z wdzięcznością, jednocześnie podskakując trochę jak małe dziecko, które zaraz dostanie prezent.
Przy odrobinie szczęście dostanie go i ona.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Re: Teatr 'Comédie-Française'   Czw Wrz 15, 2016 1:38 am

Wiedziała już, że cała ta gra pozorów zda się na nic. Westchnęła z niezadowoleniem, odpuszczając nieco. Morgane przecież sama rzucała jej koło ratunkowe z całej tej sytuacji, dlaczego więc miałaby się nie wymówić tajemniczym kolegą? - Możliwe - stwierdziła z rezygnacją, zaraz przechodząc do tematu sukienki wspomnianej przez dziewczynę. Oczywiście, że kojarzyła już, o którą sztukę chodzi i pokiwała głową z zadowoleniem. Odwróciła się na pięcie, pobiegła do szafki, z której wyjęła belę z zielonym materiałem i przyłożyła go pod szyję la Fayette. - Ach, przy tym świetnym kolorze włosów będzie ci w nim przepięknie! - zachwycała się z błyszczącymi oczami. Kochała swoją pracę, czasem czuła się jak wróżka chrzestna, która szykuje suknie dla kolejnych kopciuszków.
Po chwili odłożyła trzymaną rzecz na stolik i znów miała po coś sięgnąć, lecz słowa Morgane na moment zbiły ją z tropu. - Oczywiście, że umiem! - Machnęła dłonią z przejęciem jakby przez całe życie czekała właśnie na to.- Nie powiem absolutnie nikomu, obiecują, ale mów już proszę, bo umrę z ciekawości! - zaśmiała się, choć kto wie, ile prawdy było w tych słowach?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
ruch oporu
PisanieTemat: Re: Teatr 'Comédie-Française'   Pon Wrz 19, 2016 5:25 pm

- Dziękuję - pokiwała głową z uśmiechem, nawet nie kryjąc się za fałszywą skromnością - po co udawać, no? Była bardzo dumna ze swojego koloru włosów, aczkolwiek to był chyba komplement, który się należał jej mamie, bo to właśnie po pani La Fayette Morgane go odziedziczyła. Ludzi się powinno raczej komplementować po tym, na co mają wpływ - jak, po pomysłach. Na przykład "Morgane, twój pomysł na to, skąd wziąć kostiumy był doprawdy wspaniały!".
Na komplementowanie koloru włosów jednak nie narzekała, no skąd.
Uśmiechnęła się więc konspiracyjnie, słysząc słowa kobiety.
- Mój kolega, ten który będzie grał rolę mojego męża w nowym przedstawieniu pracuje nad nową sztuką - zaczęła z błyszczącymi oczami, jakby była pewna, że ta sztuka to będzie najbardziej znana rzecz na świecie - Przeczytałam fragment i... o rany, to jest chyba najlepszy scenariusz jaki czytałam w życiu! - zapewniła z przejęciem, tak, jakby już zdążyła przeczytać całość, a nie tylko nieistniejący fragment - Miałam się tym z nikim nie dzielić, ale, no... nie dam rady - otóż jest to już pewne, że pozwolą mu na wystawienie jej tutaj! O rany, nie wie pani jaka jest cudowna! A te kostiumy, które będą potrzebne... to będzie dzieło pani życia, naprawdę!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Re: Teatr 'Comédie-Française'   Pon Wrz 19, 2016 10:07 pm

Ciekawiło ją wszystko, co działo się wokół, więc wspomnienie o sekrecie było dobrą zagrywką ze stroną Margane. Gdy jednak zaczęła przedstawiać, o co chodzi, zapał kobiety regularnie malał, co idealnie odmalowywało się w jej rysach twarzy. Kąciki ust opadły nieco, aż w końcu na wargach widniał już tylko uprzejmy uśmiech. - Kostiumy mówisz? - powtórzyła dość niepewnie, oglądając się za siebie. - Tylko nie wiem, czy pomogę. Widzisz, mam ostatnio sporo na głowie, branie na siebie kolejnego zamówienia to chyba nie za dobry pomysł - odparła autentycznie smutnym tonem, spoglądając na swoją pracownię, która tonęła w materiałach. Była ciekawa, czego dotyczy sztuka, ale z góry zakładała, że nie da rady zająć się kolejnymi strojami. - Ale dokończ proszę, czego dotyczy ta sztuka. Może mam coś gotowego?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Re: Teatr 'Comédie-Française'   Sob Paź 01, 2016 1:28 pm

Milczenie Morgane nie ułatwiało sprawy, jeśli chciała przekonać do swojej wizji kobietę. Może i chciałaby pomóc, ale brak jakiegokolwiek wyjaśnienia działał na jej niekorzyść, sprawiając, że rozmówczyni dodatkowo zaczęła spoglądać na zegarek widniejący na jej ręce. - No dalej, Morgano, czego dotyczy ta sztuka? - zapytała nerwowo, bo również chciała już wrócić do domu. Nie widziała sensu w staniu i patrzeniu na siebie, skoro czekało ją jeszcze tak dużo pracy.

Przypominam o zachowaniu płynności gry.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Re: Teatr 'Comédie-Française'   Nie Paź 09, 2016 7:55 pm

Właścicielka wypożyczalni straciła w końcu cierpliwość. Mamrocząc pod nosem frazesy o niewychowanej młodzieży i jakichś tajemnych sprawkach, wygoniła Morgane ze swojej pracowni, nie użyczając jej wcześniej ani jednego ze swoich mundurów. Misja rudowłosej nie powiodła się.

zt dla wszystkich
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
ruch oporu
PisanieTemat: Re: Teatr 'Comédie-Française'   Nie Lis 20, 2016 4:33 pm

Ach, jak bardzo Morgane nie znosiła kiedy jej kostiumem była jedna z tych osiemnastowiecznych sukienek, które były okropnie niewygodne! Co to było z ich scenarzystą, że tak bardzo lubił te czasy?
No ale ej, przynajmniej była to ładna sukienka. Czerwonawo-pomarańczowa, podkreślająca kolor jej włosów i jasną cerę.
W każdym razie tak jej powiedział reżyser. Od czasu misji i tego wszystkiego, co Morgane w sumie zawaliła - bo przecież jak mogła być taka nieostrożna! - jakoś miała problemy z dostrzeganiem swoich dobrych cech. Czy naprawdę je miała? A może jej wygląd był już teraz jedyną dobrą cechą, którą posiadała?
O ile te kilka siniaków, których się nabawiła nie zniszczyły także i tego, bo kto wie, może i tak było? Ach, ludzie z Ruchu Oporu musieli jej teraz nie znosić!
W którymś momencie zrobiło jej się gorąco, nie była w sumie pewna czy to przez ciasną sukienkę, czy też jej myśli. Może i od tego i od tego, nieważne. Stwierdziła, że musi powdychać trochę świeżego powietrza - może poczuje się dzięki temu nieco lepiej?
Na dwór wyszła tylnym wejściem i niemal z całej siły uderzyła drzwiami w osobę stojącą na zewnątrz, chyba szykującą się do wejścia.
- Ej, tutaj nie można stać! - powiedziała ze złością, ale i odetchnęła z ulgą, że zdążyła w porę zareagować - Przecież mało brakowało, a potrzebna byłaby wizyta w szpitalu, to naprawdę ciężkie drzwi. - pokręciła głową, zła w sumie sama nie wiedziała na kogo.
Dopiero teraz naprawdę spojrzała na dziewczynę i wyraz jej twarzy natychmiast zmienił się ze złości na zaskoczenie.
- Daisi?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
cywile
PisanieTemat: Re: Teatr 'Comédie-Française'   Nie Lis 20, 2016 11:22 pm

| start chyba

Uniwersalność Antygony oraz znaczne odcięcie jej od tematów politycznych wciąż i wciąż ściągały tłumy zainteresowanych do teatru, przy okazji zapewne wyłuskując z ich portfeli resztki ostatniej wypłaty. Plakaty, które ustawiono przed wejściem i rozwieszono na słupach wręcz krzyczały do przechodniów barwnymi obrazkami, ogromnymi napisami oraz ceną upchniętą na samym końcu, drobnym druczkiem. Sztuka w reżyserii Jeana Anouilha podobno zresztą należała do najwyśmienitszych jeszcze na jakiś czas przed okupacją - a przynajmniej tak właśnie przeczytała w dzisiejszej gazecie kupionej w kiosku niedaleko domu, w której przedstawieniu poświęcono aż całą stronę. Nic też dziwnego - wytłuszczonym drukiem w artykule zapisano nazwiska występujących aktorów i choć nie byli oni artystami pierwszej klasy (w końcu nikt nie dorastał do pięt urokliwej Elvire Popesco!), plasowali się dość wysoko wśród listy szanowanych sław. Szanowanych, a więc znanych, czyli takich, których zdjęcie, o autografie nie wspominając, byłoby warte może nawet nieco więcej niż aparat zawieszony na dziewczęcej szyi.
Nie potrzebowała więcej słów zachęty, aby wybrać się do 'Comédie-Française', którego wnętrze do tej pory miała okazję zwiedzić tylko raz. Stojąc przed budynkiem, miała przed oczami szeroki hol z jasnymi, marmurowymi płytkami, w których odbijały się sylwetki gości spowijające eleganckie ubrania, krzesła obite ciemnym zamszem oraz urywki z szekspirowskiej gry, jaką serwowali aktorzy. Żałowała więc nieco, że nie stać ją na dzisiejsze widowisko, a jedyną rzecz, jaką będzie mogła podziwiać, stanowić  będzie marcowe niebo poprzebijanie łuną świateł pochodzących z tego miejsca, oglądane zza poszarzałych szyb mieszkania. Zamierzała jednak nadrobić kulturalne ubytki, czerpiąc z przedstawienia w nieco inny sposób, a, kto wie, może nawet na nim zarabiając.
Zanim dotarła na tyły teatru, parę razy upewniła się, że pozostawała niezauważona, a cały personel zajęty był przygotowaniami do wielkiego wieczoru. Szybkim krokiem minęła kubły na śmieci oraz wyjście ewakuacyjne, odnajdując wzrokiem tylne wejście do, jak się spodziewała, części wydzielonej dla aktorów. Już sięgała za klamkę, jednak ta niespodziewanie odskoczyła sama, pociągając za sobą ruch drzwi, które z zawrotną prędkością uderzyły ją w głowę. Natychmiast odsunęła się, jednocześnie wychodząc na przeciw innej osobie. Zignorowała jej pierwsze słowa, odruchowo dotykając dłonią pulsującego miejsca na czole. Przeczuwała, że w ciągu paru godzin w tym miejscu pojawi się siniak, ale chwilowo stanowił on najmniejszy problem.
- Wszystko w porządku, dziękuję - odpowiedziała szybko, ucinając temat szpitala i bólu, który dalej nie odpuszczał. Dotknęła aparatu, lecz ten na szczęście uniknął uderzenia. Nie chciała nawet myśleć, ile kosztowałaby ją naprawa.
Na dźwięk swojego imienia, uniosła w końcu spojrzenie na osobę, która jeszcze chwilę temu wychodziła i na krótką chwilę zapomniała o wszelkich niedogodnościach oraz problemach. - Morgane - odpowiedziała wesoło, poznając dawną znajomą ze szkoły. - Co ty tutaj robisz? - wypaliła bez namysłu, lecz zaraz potem jej wzrok padł na ubranie dziewczyny, które dość jednoznacznie mówiło, co tutaj robi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
ruch oporu
PisanieTemat: Re: Teatr 'Comédie-Française'   Pon Lis 21, 2016 2:34 pm

Morgane cieszyło to, że nagle wszyscy w Paryżu, o innych francuskich miastach nie wspominając, zapragnęli wybrać się do teatru. Sztuka należała być doceniona, bo przecież sztuka dla siebie to nie może być sztuka w pełni.
Nawet jeśli wciąż prześladowały ją wspomnienia, nawet jeśli dalej nie była dawną sobą, to w tej chwili to, że ludzie chcieli tu przyjść było czymś pozytywnym, jakimś małym zwycięstwem, pomimo że to przecież nie Morgane napisała sztukę, ani też nie dekorowała sceny, czy też nie szyła kostiumów.
Spodziewała się nawet, że zlecą się różni ludzie, którzy chcieliby zrobić zdjęcia aktorom, ale przez stres chodzący za nią cały czas, całkiem zapomniała o tym, że chyba powinna nieco bardziej uważać - w końcu przez drzwi wejściowe niezwykle łatwo szło dostać się do środka.
I tak teraz skończyła, stojąc w niewygodnej, ale ładnej sukni, patrząc z niedowierzaniem na znajomą twarz.
Uniosła brwi, niekoniecznie wierząc, że wszystko w porządku, ale nie kwestionowała tego - ona sama ostatnio zawsze powtarzała, że wszystko w porządku, niemal jak mantrę.
Poza tym, o wiele większą rewelacją od tego, że coś mogło stać się dziewczynie było to, kim ta dziewczyna była.
- A jak myślisz? - spytała rozbawiona, przez moment wracając do bycia dawną radosną Morgane, która była bystra i zbyt pewna siebie - Czy to twój aparat? - spytała, wskazując na przedmiot i kiwając głową z uznaniem. Jeśli zainwestowała w niego, to na pewno musiała mieć talent do fotografii, a była to jedna z umiejętności, które Morgane zawsze chciała posiąść.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
cywile
PisanieTemat: Re: Teatr 'Comédie-Française'   Pon Lis 21, 2016 11:08 pm

Patrzyła, błądząc wśród delikatnych rys twarzy odtwarzanych w pamięci z chirurgiczną precyzją. Wzrok osiadał lekko na roześmianych oczach, rdzawych kosmykach, które kiedyś wydawały się tych parę centymetrów dłuższe i uśmiechu wyginającym usta. Tak też ją zapamiętała, w swoim fotograficznym umyśle obrysowując sylwetkę wśród tła szkolnego korytarza, z którego z czasem została wycięta. I przeklejona gdzie właściwie? Nigdy nie miała okazji zapytać, dowiedzieć się, czym takim postanowiła zająć się, zamieniając szkolny obowiązek w przyjemność - zgodnie ze słowami wszystkich, usprawiedliwiających narastające nieobecności Morgane.
Wyglądała dobrze; nawet pomimo tej śmiesznej sukni, która nijak miała się do obecnej mody, choć jakiś głos podpowiadał jej, że tym razem nie chodziło o paryską rewię ani specyficzny gust. Aktorstwo jednak, tak jak każda sztuka, miało swoją cenę i jeśli nie było nią noszenie niewygodnych sukienek, to na pewno znoszenie upartych fanów. Ewentualnie zdesperowanych, ale przy tym odważnych i pomysłowych, którzy byli w stanie nagiąć wszelkie zasady, aby osiągnąć swój cel. Czy i ona takich posiadała? Czy wiedziała, w jakim celu Daisi jeszcze przed chwilą zamierzała przedostać się do strefy wydzielonej dla aktorów?
- Myślę, że masz nieodpowiednie buty do tej sukienki - stwierdziła wesoło, próbując odwrócić uwagę od swojej gafy, powoli przechodząc nad nią do zwykłych tematów. Zerknęła na dół, obserwując obuwie Morgane i kręcąc teatralnie głową. - XVIII wiek? Zamierzasz wywołać rewolucję? - pytała dalej, zabawnie unosząc przy tym jedną brew. Jakkolwiek absurdalnie to nie brzmiało, Francja być może potrzebowała kolejnego powstania. Czy jednak równie walecznego i zaciekłego? W oczach mieszkańców Paryża na próżno szukać było iskier waleczności. Okupacja stała się pewnego rodzaju wyznacznikiem normalności, barwiąc żywot odcieniami szarości. Rzadko kto chciał czy próbował walczyć. Ona sama również nie miała na to ochoty.
Słysząc wzmiankę na temat aparatu, odruchowo dotknęła go ponownie, ostrożnie przecierając palcem obiektyw. - Tak, teraz już mój. - Słowo teraz przez moment boleśnie ukuło ją gdzieś w lewej piersi, lecz zignorowała to, podtrzymując błąkający się na ustach uśmiech. Dalej uczyła się trudnej sztuki ignorowania tego rodzaju bólu, może jeszcze zbyt świeżego i samotnego, chowając go za zawsze za czymś pozytywnym. Zaraz więc uniosła urządzenie do swojej twarzy, nacisnęła guzik i zanim Morgane zdążyła zaprotestować, zrobiła jej zdjęcie. - Piękne - skwitowała bardziej do samej siebie, nie stwierdzając wprost, czy ma na myśli dziewczynę uwiecznioną na fotografii czy sam proces jej wykonywania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
ruch oporu
PisanieTemat: Re: Teatr 'Comédie-Française'   Sob Gru 03, 2016 11:07 pm

Zdecydowanie czuła się śmiesznie - nigdy nie rozumiała poczucia humoru reżysera, ale z drugiej strony, nie od tego tu była. Miała zająć się grą aktorską i cierpliwym znoszeniem tego, że będzie musiała nosić czasem takie rzeczy, jak ta.
- Naprawdę? - spytała z rozbawieniem, zerkając w stronę swoich butów. Które zresztą owszem, były niedopasowane do sukni - gdyby miała nosić coś dopasowanego, nie byłaby w stanie chodzić.
Na słowo "rewolucja" coś rozbłysło na moment w jej oczach - owszem, zamierzała wywołać rewolucję! Na krótki moment zapomniała o tym, co też narobiła i o tym, że być może opóźniła w jakiś sposób tą rewolucję.
No dobrze, dramatyzowała, ale przecież była sobą, Morgane, kimś, kto według siebie samej nigdy nie miał prawa popełniać błędów.
- Owszem, rewolucja brzmi super - rzuciła, zachowując całkowicie neutralny ton głosu. Gdyby jakimś cudem ktoś ją usłyszał, uznałby to za zwykłe ironiczne wygłupy. Wątpiła, żeby ktoś podsłuchiwał, ale przecież ostrożność musiała zachować!
- Super, zawsze chciałam mieć aparat! - przyznała, ignorując zagadkowe słowo "teraz", które w innych okolicznościach całkiem by ją zaintrygowało.
Nie spodziewała się tego, że Daisi spróbuje zrobić jej zdjęcie i szybko pomyślała, że o rany, musiała na tym zdjęciu wyjść naprawdę okropnie. Tylko, że kiedyś bardziej by ją to obeszło - teraz ciekawa była jedynie samej fotografii.
- Pokażesz? Nie mogę stwierdzić, czy to piękne zdjęcie, jeśli go nie zobaczę!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
cywile
PisanieTemat: Re: Teatr 'Comédie-Française'   Pon Gru 12, 2016 12:43 am

W pewien sposób od zawsze bała się stawać na scenie - przyzwyczajona do roli fotografa, osoby chowającej się za aparatem, który uwodzili pozujący, sama nie potrafiła zachwycać, znieść spojrzenia oczu przewiercających na wskróś, chłonących każdą, nawet najmniejszą cząstkę emocji płynącą przez dziewczęcą buzię. Idealnie nadawała się do roli wiernego fana, pomocnika, lecz nie osoby grającej pierwsze skrzypce, która mogłaby oczarować kogokolwiek. Zawsze przecież najlepiej wychodziło jej naśladowanie, odtwarzanie rzeczywistości już przez kogoś stworzonej - stanięcie twarzą w twarz ze światłem reflektorów wymagałoby konfrontacji oraz siły charakteru, pomysłów, naturalnego uroku czy swobody, a na brak tychże czynników cierpiała od samego początku. Nie była stworzona do osiągania wielkich rzeczy, a oczywisty brak niezwykłych talentów zdawał się tylko to potwierdzać. Nie walczyła więc z rzeczywistością, nie wychodziła na siłę z cienia, a kontynuowała swoją rolę wiernego naśladowcy.
Nie twierdziła jednak, że czasem nie zazdrościła tym wszystkim gwiazdom poklasku czy, jak w tym przypadku, noszenia strojów, które nie były może najlżejsze, ale przecież która kobieta nie marzyła kiedykolwiek o ubraniu sukni długiej do ziemi i pójściu na bal?
Nie przyznawała się do tych myśli na głos. Tym bardziej, że buty Morgane, po dokładnym zmierzeniu jej sylwetki, zdecydowanie odciągały uwagę od pięknych zdobień oraz bufiastych rękawów, przez które kreacje Marii Antoniny zżółkłyby z zazdrości. - Pięknie wyglądasz, ale psują ogólną prezencję - wyjaśniła jej tonem znawcy modowego, który sam przecież ograniczał się do sztywnych wyznaczników zazou i jego krótkich spódnic oraz mało dziewczęcych butów. - Gdyby były chociaż na niewysokim obcasie, dodawałaby ci o wiele więcej elegancji - doradziła jeszcze na koniec, posyłając dziewczynie pewny siebie uśmiech. Moda wydawała się atrybutem typowo francuskim, nic więc dziwnego, że w jakimś stopniu musiała się nią interesować - chociażby przyglądając się strojom pomysłowych Francuzek, które mijała na ulicy.
Zachichotała nieco nerwowo, słysząc uwagę na temat rewolucji i wyobrażając sobie, że kolejny francuski konflikt miałby dotyczyć czegoś tak błahego jak ubrania. Może w obecnej sytuacji nie powinny żartować sobie w ten sposób, choć przecież i tak lepiej walczyć na torebki niż na broń, prawda?
Słowa La Fayette przywiodły jej na myśli pewien pomysł. Na wszelki wypadek odsunęła aparat z zasięgu dłoni dziewczyny i posłała jej tajemniczy uśmiech.
- Pokażę ci zdjęcie - zaczęła, ponownie uderzając w pewne nuty. - Ale pod warunkiem, że najpierw wprowadzisz mnie tam. - Skinęła przy tym głową w stronę drzwi, z których jeszcze parę minut temu wyłoniła się dziewczyna.
Mogła myśleć, że jest szalona i że uderzenie w głowę sprawiło, że, z wyjątkiem drobnego siniaki, którego wypłynięcie na wierzch już przeczuwała, coś jeszcze stało się z jej głową. W normalnych warunkach zapewne bez słowa zawahania spróbowałaby pokazać Morgane efekt urządzenia, ale skoro przybyła tu w konkretnym celu, dlaczego miałaby tego nie wykorzystać?


Ostatnio zmieniony przez Daisi Schmitt dnia Sob Gru 17, 2016 12:19 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
ruch oporu
PisanieTemat: Re: Teatr 'Comédie-Française'   Pią Gru 16, 2016 6:49 pm

Morgane nie umiałaby nic nie robić - stać w cieniu i jedynie robić zdjęcia. Uwielbiała emocje, które towarzyszyły jej przy staniu na scenie z twarzą zwróconą w stronę publiczności, wystawioną na światło, które oświetlało ją jak centralną postać na pięknym obrazie. Tylko, że chyba mimo to, miała z Daisi coś wspólnego - nie lubiła uwagi związanej z jej osobą. Bo gdy ludzie patrzyli na nią wielkimi oczami, próbując dostrzec wszystko, co z nią związane, nie patrzyli na Morgane, a na graną przez nią postać. Kiedy śpiewała pierwsze wersy piosenki, była postacią, nie Morgane. Kiedy uśmiechała się do ludzi albo patrzyła na nich ze złością, albo chowała twarz z płaczem w czyiś ramionach, nie była sobą. W momencie, w którym wchodziła na scenę stawała się kimś całkiem innym, więc może wcale nie różniła się tak od kogoś, kto na pozór byłby jej przeciwieństwem.
- Przekaż te wskazówki odpowiednim osobom, w takim razie - stwierdziła, sama niezbyt pewna czy mówi na serio, czy też nie - Może zostaniesz bohaterką, która naprawi nasze kostiumy, kto wie! - zgadzała się z nią, co do butów. Nie należały do najbardziej pasujących, ale mimo wszystko wiedziała, że ludzie na widowni będą większą uwagę zwracać na suknię i na samą postać graną przez Morgane.
No, miała nadzieję, że tak będzie.
- Co masz na myśli, mówiąc "tam"? - spytała, przechylając głowę jak gdyby była kupcem, który chce dobić z kimś targu - Wiele pomieszczeń kryje się za tymi drzwiami! - dodała, żeby Daisi nie pomyślała, że Morgane jest ślepa i nie dostrzegła kierunku, w którym Schmitt skinęła głową.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
cywile
PisanieTemat: Re: Teatr 'Comédie-Française'   Sob Gru 17, 2016 12:57 am

Nie nadawała się na bohaterkę jakiegokolwiek rodzaju, a szczególnie nie na obrońcę modnych fasonów oraz kolorów. Kochała i tolerowała tylko jeden styl, który czynił z niej wyjątkową w tłumie szarych przechodniów - zazou przybierało formę krótkich spódniczek, dużych okularów zaplątanych w jasne kosmyki oraz ciężkich butów, które nosiła bez względu na porę roku. Nigdy nie czuła się w obowiązku podążać za najnowszymi trendami oraz ich wyznacznikami, wierząc przede wszystkim w praktyczność odzieży oraz symbolikę, jaką miała ze sobą nieść. Gdyby miała doradzać krawcowej Morgane, ta zapewne, widząc strój Daisi, z samego progu zdążyłaby ją wyśmiać, zanim jeszcze Schmitt na dobre otworzyłaby usta.
Słysząc więc propozycję Morgane, uśmiechnęła się uprzejmie i westchnęła cicho. - Może kiedyś - mruknęła niewyraźnie, choć słowa te wyraźnie zawierały w sobie nutę powątpiewania. Skoro tak właśnie przybrano La Fayette, coś musiało być na rzeczy, chociażby długość sukni, która, w butach na obcasie, mogłaby zapewne stanowić przeszkodę podczas poruszania się po scenie. No i zniszczenie stroju też było bardziej prawdopodobne - nie nadeptywanie na materiał ciągnący się do ziemi oraz nie wycieranie go, musiało być bardzo trudne już teraz, nie wspominając o spacerach w wyższych butach!Rozmyślając o tym wszystkim, dochodziła do jakże banalnego, lecz przyjemnego wniosku, że decydując się na jeden, konkretny nurt, jej życie było o wiele prostsze. Zazou łączyło w sobie wygodę, prostotę oraz pewnego rodzaju urok i w pewien sposób wyręczało ją w kwestii codziennego doboru odzieży.
Ton, którego użyła dziewczyna, wyraźnie dał Daisi do zrozumienia, że La Fayette wiedziała, co takiego miała na myśli. Uśmiechnęła się więc przebiegle, krzyżując ramiona na klatce piersiowej. Potrzebowała konkretów? Proszę bardzo!
- Tam, gdzie tylko aktorzy mają wstęp - powiedziała nieco ciszej, szybko upewniając się, że nikt nie słyszy ich rozmowy. - Oddałabym wszystko, żeby tylko zobaczyć na żywo zespół z Antygony - westchnęła, przewracając przy tym oczami i usiłując grać wierną fankę teatru, lecz oczywiście kiepsko jej to wychodziło. Zniechęciła się szybko i zaprzestała tego marnego przedstawienia. Musiała przekonać Morgane w jakiś inny sposób.
- Bilety były drogie - wyjaśniła więc szczerze, nieco zrezygnowanym tonem. - Ale myślę, że na kolejne zdążę zarobić pieniądze, wysyłając, na przykład do Comedii, niekorzystne zdjęcie tutejszej aktorki. - Mrugnęła do dziewczyny porozumiewawczo, dając wyraźnie znać, kogo takiego miała na myśli. Być może jej słowa podchodziły już pod szantaż (bardzo nieprofesjonalny oraz naciągany), ale w tym wypadku chyba nie miała innego wyjścia. Zaryzykowała więc, licząc, że aktorka ugnie się tym razem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
ruch oporu
PisanieTemat: Re: Teatr 'Comédie-Française'   Nie Gru 18, 2016 12:14 am

Morgane chyba nigdy nie miała jednego, jedynego stylu, którym by się kierowała. Przechodziła przez najróżniejsze fazy - niektóre takie, które jej rodzicom się podobały, inne niekoniecznie. Niektóre związane były z tym, co aktualnie jest modne - inne były jedynie wytworem wyobraźni panny La Fayette. Nie była nigdy osobą, która umiałaby trzymać się jednego, więc na pewno ze zdziwieniem patrzyłaby na Daisi, gdyby dowiedziała się o tym, jak mocno trzyma się jednego. Ale na pewno z pozytywnym zdziwieniem, bo Morgane zawsze doceniała osoby, które mają jedną, niezmienną opinię - nawet na taki temat jak moda, który mógłby się wydać nieco błahy, bardzo błahy dla niektórych osób.
- Nie wątp tak, może odmienisz jej życie! - roześmiała się pod nosem, kręcąc głową, bo wiedziała, że to akurat był przypadek nieuleczalny - krawcowa była miłą kobietą, owszem, ale niesamowicie upartą w kwestiach mody.
Pokiwała głową powoli, krzyżując ręce, z miną "rozważę twoją propozycję".
- Nie wiedziałam, że jesteś tak wielką fanką teatru, Schmitt! - powiedziała żartobliwym tonem, bo przecież doskonale widziała aparat w ręku dziewczyny - na pewno nie wzięła go z domu tak przypadkiem, tak samo jak przypadkiem nie stała akurat pod drzwiami.
- Ach tak? - spytała, znudzonym tonem, kiedy usłyszała zmianę taktyki. - Myślisz, że uda ci się zrobić bardzo niekorzystne zdjęcie? Chyba żadna z tutejszych aktorek nie wygląda aż tak źle, no nie? - spytała, naśladując niezwykle urażony ton głosu.
Zerknęła w stronę drzwi, o których cały czas była mowa, a potem znowu na Daisi, dając znak, że się zastanawia.
- Wiesz, to dosyć dużo do roboty, otworzenie drzwi, wejście do środka i o rany, ewentualne przedstawienie ciebie! - rozłożyła ręce bezradnie, choć podjęła już decyzję. Była ciekawa, co Daisi może jeszcze wymyślić.
- Może gdybym zdołała dowiedzieć się jak wyglądam na tym tajemniczym zdjęciu, ta wiedza dodałaby mi energii - zaproponowała, próbując brzmieć bardzo poważnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
cywile
PisanieTemat: Re: Teatr 'Comédie-Française'   Nie Gru 18, 2016 3:14 am

Czy żartowała sobie z Morgane? Zapewne tak. Rudowłosa nie miała czego się obawiać, Daisi daleko było bowiem do posunięcia się w swoich czynach do podobnych występków. Ceniła sobie dobre oraz wygodne życie, ale, w przeciwieństwie do niektórych, wyżej stawiała tylko dobro bliskich osób. Musiałaby całkowicie postradać zmysły, aby z tak błahego powodu chcieć publicznie próbować ośmieszyć La Fayette. Tym bardziej, że zdjęcie, które wykonała, wcale nie było niekorzystne. Powiedziałaby, że wręcz przeciwnie - aktorka wyglądała na nim dobrze, może z wyjątkiem jednego mankamentu, nieco zaskoczonej miny goszczącej na jej twarzy, ale była to jedyna skaza widniejąca na bardzo dobrej fotografii z uwiecznioną, bardzo ładną osobą.
Inna sprawa, że rozmówczyni wcale nie musiała tego wiedzieć. Znały się ze szkoły i choć nigdy tak naprawdę nie miały ze sobą żadnych zatargów, obydwie wiedziały, że druga strona należy do wyjątkowo odważnych i w nieco innej sytuacji nie miałaby większych wyrzutów sumienia, aby spróbować podjąć ryzyko oraz wykorzystać własną przewagę w tym starciu. Po słowach rudowłosej, Daisi tylko upewniła się w swoim podejrzeniach, będąc już niemalże całkowicie pewną wygranej. Wystarczyło jeszcze chwilę pociągnąć ten cały teatrzyk, aby La Fayette pękła i zgodziła się zabrać ją do teatru wyjściem dla personelu.
- Nie wiem - odpowiedziała tajemniczo, jeszcze szerzej się uśmiechając. - Być może, ale przecież to może wiedzieć tylko aparat - wyjaśniła jakże banalnie, wskazując na przedmiot trzymany w dłoni; nadal oddalony na bezpieczną odległość od dziewczyny, co miało świadczyć o tym, że nie zamierza jej oddać go, aby zweryfikować tę prawdę. Tak długo, jak Morgane nie widziała zdjęcia oraz wierzyła, że Schmitt mogłaby chcieć je gdziekolwiek opublikować, nic nie było stracone.
A przynajmniej dopóki rudowłosa oficjalnie nie wspomniała o przedstawieniu jej. O tym w życiu nie pomyślała, wydawało jej się, że wpadnie szybko, zrobi parę zdjęć i zniknie niepostrzeżenie, szczęśliwie nie wpadając przy tym na żadnego strażnika. Przez słowa dziewczyny zaczęła naprawdę zastanawiać się nad możliwością poznania aktorów. Zawahała się więc i było to widoczne przez uczucia przemykające szybko po jej twarzy.
- Tak można? Czy nie wyrzucą mnie za drzwi zaraz jak tylko zostanę zauważona? - zapytała cicho, szczerze zdziwiona, przez moment naprawdę przejmując się obowiązującymi zakazami. Szybko jednak odzyskała rezon, odchrząknęła i kontynuowała słowne przepychanki, troszcząc się, żeby najpierw w ogóle dostać się do środka.
- No cóż, chyba będziesz musiała znaleźć jakieś inne źródło energii - stwierdziła uważnym tonem, obserwując La Fayette, jakby obawiając się, że jeszcze zdąży zmienić zdanie i spróbuje zabrać jej aparat siłą. - Pokażę ci je gdy wyjdziemy - dodała jeszcze, próbując po raz kolejny ustalić reguły, według których grały. - Jak brzmi twoja decyzja?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
ruch oporu
PisanieTemat: Re: Teatr 'Comédie-Française'   Sro Gru 21, 2016 7:34 pm

Morgane wątpiła w to, że Daisi naprawdę wykorzystałaby złe zdjęcie. Być może intuicja podpowiadała jej, że Schmitt nie wyglądała na osobę, która mogłaby coś takiego zrobić, a być może do głosu dochodziła jej próżność i przeświadczenie, że niemożliwym jest, że wyszła niekorzystnie, a może po prostu chciała być dobrą koleżanką - w każdym razie, doszła do wniosku, że Daisi jest lepsza niż większość osób, na które mogłaby się natknąć w takich okolicznościach.
- No wiesz, nie wpuszczą cię jeśli nie usłyszą choćby "cześć, to jest Daisi, Daisi tu obecna chce tylko zrobić kilka zdjęć, nie jest kryminalistką poszukiwaną od roku", czy coś w tym stylu - wyjaśniła, bo w to, że uda się Daisi wejść niezauważalnie, wątpiła. Nikomu się jeszcze to nie udało, a kilka osób próbowało.
- Pokaż zdjęcie i mamy umowę - stwierdziła po chwili. W zasadzie to wcale jej nie zależało tak bardzo na zdjęciu - bardziej chodziło o to jak bardzo lubiła kiedyś kłócić się z ludźmi. Czuła się teraz jak dawna ona i prawie jakby misja nigdy nie miała miejsca. Podobało jej się to uczucie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
cywile
PisanieTemat: Re: Teatr 'Comédie-Française'   Pon Gru 26, 2016 9:23 pm

Nie irytowały ją schematy - lubiła prostotę życia zawieszoną pomiędzy dwoma konkretami, uroczo stałą oraz pewną. Jej sprzeciw budziły utarte, narzucone reguły, których ślepo trzymały się kolejne pokolenia, momentami nawet mimo ich nieaktualności, twardo stojąc przy banalnych ograniczeniach. Była ich przeciwniczką, w sposób otwarty okazując swoje niezadowolenie i usiłując je zmieniać. Lubiła twierdzić nawet, że zmiana czasów oraz sytuacji niejako upoważnia do tego, aby ingerować w ogólnodostępne reguły oraz naginać je pod własne dyktando, próbując dostosować się do nowego biegu życia. Lecz czy próba przeżycia niejako nie wpisywała się w ten stan rzeczy? Czy okupacja nie stanowiła dobrego pretekstu, aby wywrócić dotychczasowe systemy do góry nogami i spróbować nauczyć się żyć w nowy, łatwiejszy sposób? W jakimś zwariowanym i niedorzecznym sensie tak; zdawała sobie z tego sprawę bardzo wyraźnie, szczególnie, gdy obserwowała przemiany zachodzące najpierw wśród najbliższych, a potem i w samej sobie. Nie zawsze były to dobre metamorfozy, a nawet, gdyby spróbowała zliczyć je na palcach, zapewne z niemałym zaskoczeniem odkryłaby, że, zgodnie z dawnymi wzorcami, te złe wyraźnie dominowały. I dziś nie było to nic niezwykłego, nic niewłaściwego - każdy tak robił, usiłował przeżyć na swój własny sposób. Więc i ona spróbowała - powracając czy raczej korzystając ze swojej pasji do fotografii oraz dostępności aparatu, dowiedziała się, że Paryżanie są w stanie zapłacić nie tylko za zdjęcia swoich rodzin oraz bliskich. Dlatego właśnie tak bardzo nie mogła sobie podarować dzisiejszej premiery teatralnej oraz odejść z pustymi rękami. Nie chciała tłumaczyć się Morgane, lecz jej upór mógł świadczyć nieco o powodach - wyjątkowej miłości, jaką mogłaby darzyć teatr (co w pewnym sensie było przecież prawdą) oraz jakąś wyższą, bliżej nieokreśloną koniecznością. Westchnęła więc z niezadowolenia w reakcji na słowa La Fayette. Coraz bardziej zdawała sobie sprawę, że opcja przedstawiana przez dziewczynę, była nie tylko bezpieczniejsza czy wygodniejsza, ale wiązała się również z pewnymi korzyściami dla jej owładniętego sztuką sercem. Coraz poważniej rozważała opcję ustąpienia i skorzystania z szansy, a fakt, że tak długo milczała w pewien sposób naznaczał jej powolną, lecz postępującą kapitulację. - Jaką mam pewność, że mnie nie oszukasz i nie zamkniesz mi drzwi tuż przed nosem? - zapytała finalnie, próbując walczyć o resztki własnego, rozlatującego się honoru. Gdyby pokazała Morgane zdjęcie, a potem została przez nią oszukana, poczułaby się wykorzystana i chyba już nigdy nie przeszłaby przez próg Comédie-Française. Musiała więc mieć niezbitą pewność, że taka sytuacja nie będzie miała miejsca, bo inaczej... No cóż chwilowo nie posiadała już żadnych pomysłów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
ruch oporu
PisanieTemat: Re: Teatr 'Comédie-Française'   Pon Sty 02, 2017 10:29 am

Jeśli już zachodzą zmiany, najczęściej są to zmiany bardzo duże i we wszystkim na raz i Morgane również dostrzegała zmiany w zachowaniu ludzi teraz, kiedy Francuzi znajdowali się w takiej sytuacji. Ona sama była tego dobrym przykładem - czy potrafiłaby pakować się do Ruchu Oporu i ryzykować swoje życie gdyby nie widziała jak okrutna była wojna? Czy poświęcałaby mniej czasu na myślenie o rodzinie i przyjaciołach gdyby nie ta sytuacja?
Milczenie Daisi mogło oznaczać, że się zastanawia i był to dobry znak, jeśli miała rację.
- Daisi, za kogo mnie masz? - spytała uspokajającym tonem, chcąc jej wytłumaczyć, że szczerze chce pomóc.
Bo teraz to tak w sumie chciała, naprawdę. Dlaczego nie miała pomóc koleżance w potrzebie, jeśli miała taką możliwość?
- Nie wystawiłabym ciebie, naprawdę. Przysięgam na Szkocką Tragedię. - dodała jeszcze i wystawiła rękę po zdjęcie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content
PisanieTemat: Re: Teatr 'Comédie-Française'   

Powrót do góry Go down
 
Teatr 'Comédie-Française'
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Sous le ciel de Paris :: Paryż :: Prawy brzeg :: Louvre-
Skocz do: