IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Béatrice Villeneuve


Share | 
 

 Béatrice Villeneuve

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość


avatar
PisanieTemat: Béatrice Villeneuve   Sro Sty 25, 2017 10:13 pm

Béatrice Antoinette Villeneuve



Nastya Kusakina

Dane osobowe

Imiona: Béatrice Antoinette
Nazwisko: Villeneuve
Data i miejsce urodzenia: 24.03.1923, Paryż, Francja
Miejsce zamieszkania: Popincourt (11. dzielnica), Paryż
Stan cywilny: panna
Wykształcenie: średnie
Zawód: studentka w Państwowej Wyższej Szkole Sztuk Pięknych, początkująca malarka, kelnerka w kawiarni Paix
Rodzina: Édouard Villeneuve (ojciec), Claudine Villeneuve (z domu Rousseau) (matka), Jacques Villeneuve (brat, zmarł w dzieciństwie)
Wzrost: 163 cm
Waga: 50 kg


Historia

Urodziła się kilka lat po zakończeniu wojny, kiedy to wszystko zdawało się już wrócić do normy, jednak były to tylko pozory - owa wojna wciąż towarzyszyła jej rodzicom, a zatem poniekąd przekładało się to także na nią. Édouard Villeneuve, lekarz w Szpitalu Świętej Anny, pełnił tę funkcję również w dużo gorszych warunkach, na wojennym froncie, gdzie widział rzeczy, których nie sposób sobie wyobrazić bez przeżycia tego. Z kolei matka, Claudine, aktorka teatralna, w wyniku tych strasznych wydarzeń straciła ojca i ówczesnego narzeczonego. Oczywiście wojna pozostawiła po sobie tysiące, jeśli nie miliony takich historii, ale to nie umniejszało ich tragedii i powodowało, że tak naprawdę nigdy nie zostanie zapomniana, ciężko więc było mówić o jakimkolwiek powrocie do normy.
Narodziny córki były dla nich rzecz jasna wielkim wydarzeniem, mieli nadzieję, że będzie ona w stanie zmienić ich życie na lepsze. Jak to zazwyczaj bywa, pojawiło się wiele planów, oczekiwań, ale także wątpliwości i niepokojów - życie już wkrótce miało to wszystko zweryfikować.
Jakie było jej dzieciństwo? Dość typowe. Żadnych większych dramatów, przynajmniej na początku. Nigdy nie doświadczyła biedy, niczego jej nie brakowało, rodzice traktowali ją jak swoje oczko w głowie, a ona, cóż... Była dzieckiem niemalże idealnym - bardzo rzadko płakała i nie sprawiała problemów, co z czasem zaczynało nawet dziwić, w końcu zdecydowana większość rówieśników zachowywała się inaczej.
Gdy dorastała, to się nie zmieniło. Inne dzieci bawiły się na zewnątrz, krzyczały, biegały, szalały i wymyślały coraz to nowe sposoby, by zajść komuś za skórę, Béatrice po prostu siedziała w swoim pokoju, czytała książki lub godzinami patrzyła przez okno. Na delikatne sugestie, by spróbowała dołączyć do wesołej gromadki na podwórku, może znalazła jakichś przyjaciół, reagowała zdziwieniem. Po co miała to robić, skoro było jej dobrze samej? Jeśli z różnych względów musiała się zetknąć z innymi ludźmi, zawsze była uprzejma i zdobywała się nawet na najbardziej prawdziwy uśmiech, jaki potrafiła pokazać, jednak z własnej woli bardzo rzadko do kogoś zagadywała czy podtrzymywała rozmowę.
Jednym z wyraźniejszych wspomnień z dzieciństwa jest dzień, kiedy po raz pierwszy zetknęła się z malarstwem, ze światem sztuki, który miał stać się tak ważny w jej życiu. Miała wtedy 10 lat, wraz z matką odwiedziła jej znajomą w jednej z paryskich galerii. Claudine nigdy nie widziała u swojej córki takiego zainteresowania i podekscytowania jak właśnie wtedy, gdy zobaczyła te wszystkie dzieła, które zdawały się ją pochłaniać, przyciągać i sprawiać, że zapomniała o wszystkim innym. Co prawda wcześniej kobieta wraz z mężem mieli nadzieję, że dziewczynka pójdzie w ślady jednego z nich i zostanie lekarką lub aktorką, ale stało się jasne, że do żadnego z tych zawodów po prostu się nie nadawała. Kilka dni później dostała swoje pierwsze sztalugi, płótna i farby, a sztuka i to nad nimi zaczęła spędzać większość swojego czasu.
W szkole uczyła się dość dobrze - większość zajęć ją nudziła, jednak rozumiała, że jest to coś, co musi zrobić, więc przykładała się i starała wypaść jak najlepiej. Nigdy jednak nie była popularna, co prawda ze względu na oryginalną urodę to na nią zwracano uwagę jako pierwszą, ale szybko otrzymała łatkę "dziwaczki" bądź "królowej śniegu", która wiecznie miała ten sam wyraz twarzy, nigdy nie okazywała emocji, siedziała gdzieś w kącie i zdawała się wszystkich tylko uważnie obserwować tym tajemniczym spojrzeniem dużych, szarych oczu. Prawda jest taka, że wówczas tylko jej płótna i ewentualnie rodzice, jako najbliższe osoby, zasługiwały na jej uśmiech i nieco cieplejsze reakcje.
Tymczasem Édouard i Claudine od dłuższego czasu starali się o kolejne dziecko, aż wreszcie, po wielu problemach, na świat przyszedł Jacques. Niestety już od początku był bardzo chorowitym dzieckiem, znaczną część życia swojego krótkiego życia spędził w szpitalu, a zmarł w wieku zaledwie 2 lat. To złamało jego rodziców - oboje stracili już tyle, że to było dla nich za wiele, wszelkie złe wspomnienia z przeszłości powróciły i nałożyły się na siebie. Uciekli więc w pracę, coraz rzadziej bywali w domu, ze sobą, z córką. Tak było łatwiej, skupić się na zadaniach, nie myśleć o niczym innym.
Kolejne wyraźne wspomnienie pogrzeb Jacquesa. Béatrice miała wtedy 14 lat. Doskonale pamięta, jak stała przy trumnie, patrzyła na rozpaczających rodziców, trzymała ich za ręce, przytulała. Ale sama patrzyła tylko przed siebie pustym, nieobecnym, zimnym wzrokiem. Czuła na sobie spojrzenia innych ludzi, wiedziała, że mają ją za bezduszną, okropną, złą. Owszem, gdy dowiedziała się o śmierci brata, uroniła kilka łez, ale w samotności. To nie tak, że nie miała żadnych uczuć - co prawda nie należała do wrażliwych czy emocjonalnych osób, ale czuła, tak jak wszyscy inni. Po prostu nie umiała tego okazać, zresztą specjalnie jej na tym nie zależało. Jedynym zwierciadłem jej duszy były obrazy - to po nich doskonale widać było, w jakim jest nastroju, co myśli, co czuje, co ją martwi, co przeraża, co cieszy, o czym marzy. W ten sposób wyrażała siebie, to było dla niej coś naturalnego, tak jak dla innych szczery uśmiech, płacz czy krzyk.
Pamięta również tę dumę, jaką poczuła, gdy po raz pierwszy sprzedała swój obraz. Oczywiście nie były to żadne wielkie pieniądze, ale gdy je dostała, poczuła, że być może kiedyś będzie w stanie utrzymać się z tego, co tak kochała i co było dla niej czymś tak naturalnym, jak oddychanie.  
Lata mijały, a jej życie toczyło się stałym rytmem. Dzieliła je głównie pomiędzy szkołę, a malarstwo i książki, z czasem także wizyty w teatrze czy słuchanie muzyki, bo pokochała właściwie każdy rodzaj sztuki, która stała się nieodłączną częścią jej samej. Uwielbiała także długie wędrówki po Paryżu, podczas których czasem po prostu siadała i obserwowała przechodzących ludzi i otoczenie, sama nie wiedziała dlaczego, ale po prostu to lubiła. Nie była też wieczną samotniczką, zaczęła nawiązywać relacje z innymi ludźmi, jednak najczęściej były one powierzchowne. Ot, kilka miłych rozmów czy wspólnych wyjść, ale równie dobrze Béatrice mogłaby się obejść bez tego. Nie jest nieśmiała ani zarozumiała (bo takie łatki często zostają jej przyklejane), potrafi rozmawiać z innymi, ale po prostu sama z siebie nie czuje takiej potrzeby, dobrze się czuje sama ze sobą.
Dobrze się również czuła w swojej rutynie codziennego życia, ale oczywiście musiało nadejść coś, co ją zburzyło. Tak dobra obserwatorka jak Béatrice nie mogła nie zauważyć, że na tak dobrze jej znanych ulicach Paryża coś się zmieniło. Nigdy nie interesowała się polityką ani sytuacją na świecie, ale to wcale nie było konieczne by dostrzec, co się dzieje. Najpierw dało się wyczuć, iż coś wisiało w powietrzu, inna atmosfera, wszechobecny strach i niepokój, dopiero potem przyszły rzeczywiste zmiany.
Wojna. Okupacja. Teoretycznie bardzo dobrze znała te słowa, jak każdy, kilka razy słyszała o tym również od rodziców, którzy żywili nadzieję, że ich córka nigdy nie będzie musiała doświadczyć na własnej skórze tego, co oni. Cóż, nie wszystkie życzenia muszą się spełnić, prawda? Dopiero teraz młoda artystka miała się dowiedzieć, co tak naprawdę oznaczają te pojęcia, które do tej pory stanowiły dla niej pewną abstrakcję, dopiero teraz dotknęły bezpośrednio jej i jej małego świata, w którym zamykała się od tak dawna. Jej wejście w dorosłość przypadło akurat na tak trudny moment w historii, jednak nie miała wyjścia, musiała znaleźć swoją drogę i swój sposób na przetrwanie.

Ciekawostki

Znaki szczególne: bardzo jasne, prawie białe włosy, blada cera, duże szare oczy, tajemnicze, często nieobecne spojrzenie
Języki obce: francuski (ojczysty), niemiecki (średniozaawansowany), angielski i rosyjski (podstawowe zwroty)
Mocne strony: bardzo dobra obserwatorka; opanowana, nie poddaje się emocjom i ciężko ją wyprowadzić z równowagi; z łatwością utrzymuje kamienną twarz, dzięki czemu jest dobra w kłamaniu i ciężko określić, co tak naprawdę myśli; z pewnością nie należy do osób wrażliwych; gotowa na bardzo dużo by osiągnąć wyznaczony cel; dobra pamięć   
Słabe strony: zdecydowanie jest to siła fizyczna, a raczej jej brak - już na pierwszy rzut oka widać, że jeśli o to chodzi, nie stanowi żadnego zagrożenia; nigdy też nie miała w ręku żadnej broni (nie licząc noża, ale używanego raczej w innym celu), więc nie ma pojęcia, jak się nią posługiwać; ma problemy z nawiązywaniem i utrzymywaniem trwałych, silnych relacji z innymi ludźmi (nie jest jednak nieśmiała, po prostu uważa, że nie jest jej to do niczego potrzebne), kiepsko jej idzie współpraca, cierpi na lekką klaustrofobię (którą usilnie stara się zwalczać i poczyniła pewne postępy, ale nadal bardzo ciasne pomieszczenia to jedna z niewielu rzeczy, które potrafią ją przestraszyć i rozproszyć)

x całkiem dobrze gotuje, ale przez połączenie studiów z pracą i rozwijaniem kariery malarskiej, niestety nie ma na to zbyt wiele czasu
x jest uzależniona od kawy, nie wyobraża sobie dnia bez choćby jednej filiżanki
x uwielbia wszelkie przejawy sztuki, choć oczywiście najbliższe jej sercu jest malarstwo i to z nim wiąże swoją przyszłość
x swego czasu jej tradycją były długie spacery po Paryżu; teraz robi to o wiele rzadziej, jednak wciąż zachowała sporą wiedzę o zakamarkach miasta
x nie lubi papierosów i zapachu ich dymu
x nie przepada również za alkoholem, od czasu do czasu pije jedynie wino

Uwagi do Mistrza Gry

Jestem otwarta na wszystko, niech będzie ciekawie! Tylko ładnie proszę o niezabijanie przy pierwszej okazji, cobym sobie trochę tu pograła :D
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
PisanieTemat: Re: Béatrice Villeneuve   Pon Sty 30, 2017 3:20 am

Ufff, wreszcie karta gotowa, ładnie proszę o sprawdzenie :D
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Béatrice Villeneuve
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Sous le ciel de Paris :: poza grą :: Archiwum :: Karty Postaci-
Skocz do: