IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Restauracja 'Maxim's'


Share | 
 

 Restauracja 'Maxim's'

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Restauracja 'Maxim's'   Sob Lip 02, 2016 2:12 pm



Restaurant 'Maxim's'

Choć na zewnątrz trwa wojna, w Maxim's czas zdaje się jakby płynąć inaczej i jedyną widoczną zmianą są niemieccy oficerowie tłumnie odwiedzający słynną w całym Paryżu restaurację. Częściej też z zabytkowych gramofonów sączy się niemiecka muzyka klasyczna, a kelnerzy rzadko zachwalają dania w ich ojczystym języku...
Historia Maxim's sięga 1893 roku, kiedy to kurtyzana Irma de Montigny otworzyła w tym miejscu niewielkie bistro. Kolejni właściciele z trudem pracowali na renomę lokalu, przez co w Maxim's szybko zaczęto selekcjonować klientów. Tylko bogaci i sławni goście mogli wypić tu kieliszek szampana, zjeść wystawną kolację i podziwiać przestronne, secesyjne wnętrze bez podejrzliwych spojrzeń personelu.
Obecnie Maxim's bez wątpienia stanowi ulubiony lokal okupantów, w tym Hermanna Göringa, ale restauracja często gości również kolaborantów, którzy spotykają się z Niemcami podczas eleganckich kolacji. By zapewnić klientom najwystawniejsze dania czy występy rozpoznawanych artystów, Maxim's staje na wysokości zadania. Na korzyść działa również jej położenie - znajduje się w samym centrum Paryża, zaraz obok Placu Zgody.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
okupanci
PisanieTemat: Re: Restauracja 'Maxim's'   Czw Sie 25, 2016 9:04 pm

Ptaszki ćwierkały, kto miał przybyć do miasta. Może i niektórzy z jego kolegów - trudno mu tak było nazwać półgłówków, z którymi zazwyczaj miał obowiązek współpracować - nie zdawali sobie sprawy, z kim przyjdzie im pracować, ale Ludwig uwielbiał być przygotowany. Mało kto w tym niezwykle zorganizowanym i rozsądnym Niemcu mógł dostrzec dawnego artystę, który cenił improwizację. Sam, zresztą, uważał, że to są jedynie stereotypy, bo nawet jako muzyk przykładał ogromną wagę do swojego życia i do kariery, która i tak nie rozkwitła w kierunku, do którego dążył.
Była to dla niego swoista lekcja na przyszłość. Ta właśnie nadeszła i miała oblicze pewnego pułkownika, który właśnie zaszczycił Paryż swoją obecnością. Sieć kontaktów po raz kolejny uratowała jego skórę i mógł czuć się lekko podekscytowanym, ale na pewno nie do końca zaskoczonym. Teść wybitnie nakreślił mu portret człowieka, z którym umówił się na wczesną kolację i dlatego spokojnie sączył aperitif, czekając na stojąco na przybycie gości.
Zadbał o mundur, będąc przekonanym, że Christopha nie można witać w byle czym. Docenił resturację i dobór potraw, choć najpierw zadbał o ich bezpieczeństwo, dyskretnie rozstawiając swoich ludzi po restauracji.
Wiedział, że takie spotkania przyciągają uwagę, a gdyby na jego służbie doszło do zamachu... Cóż, musiał myśleć przyszłościowo i dbać przede wszystkim o bezpieczeństwo, zostawiając gościowi możliwość radowania się z kolacji.
Miał świadomość, że ostatnio wpada w perfekcjonizm i to właśnie nim usiłuje zatuszować swoje niepowodzenia na polu osobistym, ale ucieczka w pracę była bezpieczniejsza od alkoholu, kobiet bądź innych używek. Jeszcze kwestionował pójście na łatwiznę i zajęcie się kolejną gminą żydowską, ale dziś mieli spędzić uroczy i czysto niemiecki wieczór, więc zajął się skromnym oczekiwaniem, wyglądając na tyle porządnie i groźnie, że francuska obsługa struchlała.
Coraz bardziej go to bawiło. Wszak może i był groźnym i germańskim najeźdźcą, ale przed kolacją nie zdarzało mu się roztrzaskiwać mózgów o ścianę. To groziło utratą apetytu, prawda?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
okupanci
PisanieTemat: Re: Restauracja 'Maxim's'   Czw Sie 25, 2016 10:21 pm

Christoph wkroczył w asyście Nerlingera do restauracji. Został natychmiast złowiony wzrokiem przez Ludwiga, dlatego szybkim krokiem podszedł do stołu.
- Herr Liebenfels? - spytał, a gdy uzyskał twierdzącą odpowiedź, to przysiadł się do stolika, a następnie gestem dłoni nakazał to samo Nerlingerowi.
- Mam nadzieję, iż obecność tego tu Hauptsturmführera Nerlingera nie sprawi Ci kłopotu, Ludwigu - Chris postanowił dalej nazywać oficera SS po imieniu, tak, jak czynił to w liście skierowanym do niego. Następnie szybko zailustrował wygląd von Liebenfelsa. Zauważył, iż na jego ramionach znajdują się aż trzy pyłki, jednak nie uczynił wobec niego żadnych komentarzy. Gdy do trójcy podszedł jeden z kelnerów, Chris odezwał się po niemiecku do swoich współtowarzyszy:
- Panowie, na mój koszt. Proszę się nie krępować, bez przesadnej skromności.. Gdy ssmani złożyli swoje zamówienia, Chris nienaganną franszczyzną zamówił słynną gicz cielęcą w sosie musztardowym, a do tego kufel czerwonego, lokalnego lagera. Von Reichnau wiedział, iż powinien do tego posiłku zamówić wytrawne czerwone wino, jednak zdecydował się na kufel chłodnego, lekko plebejskiego piwa, mając nadzieję, iż panowie nie uznają jego decyzji za faux pax. Zwrócił również uwagę w niezwykle kulturalnych słowach na plamkę, znajdującą się na ostrzu jego noża, nakazując jego wytarcie. Kelner zabrał zamówienia oraz nóż, po czym odszedł od stolika.
- Drogi Ludwigu. Zostałem co prawda wprowadzony pobieżnie w sytuację jaka panuje obecnie w Paryżu. Chciałbym jednak zaciągnąć rady kogoś nieco bardziej doświadczonego niż obecny tutaj kolega Nerlinger. Pragnę także, aby ktoś z twojego resortu wysłał do mojego biura wszelkie dane oraz akta, które będą mi niezbędne przy zapoznawianiu się z najważniejszymi osobistościami bandyckiego ruchu oporu oraz potencjalnymi szpiegami zaborczych państw alianckich. - gdy kelner przyszedł z wymienionym nożem, Chris postanowił zilustrować stan sztućców swoich towarzyszy. Dostrzegł, iż rękojeść widelca Herr Nerlingera również jest nieco zabrudzona. Tym razem jednak postanowił nie być tak pobłażliwy dla francuskiego kelnera, który najwyraźniej chciał sabotować ich spotkanie.
- Cholerni francuzi - wydarł się po francusku w stronę kelnera - Nic tylko do Auschwitz was zaprowadzić i piecyki włączyć! Nie widzisz, kmiocie, że widelec mojego drogiego przyjaciela, a także niezwykle ważnego członka zaszczytnej organizacji Schutzstaffel jest zabrudzony? Masz w trybie natychmiastowym wymienić nam wszystkie sztućce oraz przynieść je wyczyszczone, jeżeli twój mały galijski móżdżek ogarnia, co to słowo znaczy, psie. I spróbuj mi namelać do posiłku, to ty wraz z całą rodziną zostaniecie rozstrzelani! - atak Christopha przerwał gwałtowny atak kaszlu, który zmusił go do wyciągnięcia chustki oraz wytarcia wydzieliny, która zaczęła wydostawać się z jego płuc. Przeprosił gestem współbiesiadników, po czym schował chustę do kieszeni.

PS. przepraszam za nieco nieklimatyczny cytat Sz.P Zbigniewa Stonogi, jednak nie mogłem się powstrzymać :)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
okupanci
PisanieTemat: Re: Restauracja 'Maxim's'   Czw Sie 25, 2016 10:49 pm

Nerlinger otworzył przełożonemu drzwi i wszedł za nim do restauracji. Mieli jeść kolację z szefem Gestapo, z którym Friedrich co prawda nigdy się nie spotkał, ale wiele o nim słyszał od swojego bliskiego przyjaciela, Erika. Herr Liebenfels wyglądał odpowiednio na swoje stanowisko. Friedrich po samym wyglądzie doszedł do wniosku, że jest to człowiek, którego można podziwiać za wykonywaną pracę. Co prawda nie wiedział czy ma rację, a i "po samym wyglądzie" było drobnym kłamstwem, bo przecież zdarzało mu się słuchać wypowiedzi Erika Kastnera na temat jego przełożonego.
Podszedł ze swoim szefem do stolika i zasalutował Ludwigowi, nie wydając jednak dźwięku, by nie przerywać mężczyznom wymiany zdań. Był tutaj prawie że przypadkowym gościem. Gdyby nie żołnierskie opanowanie i wiek, stresowałby się tym spotkaniem.
Usiadł na nieme polecenie jednookiego. Christoph zaoferował się, że posiłek zjedzą na jego koszt. Friedrich miał nadzieję, że nie jest to pułapka, którą później Christoph wykorzysta przeciwko młodszemu oficerowi, ale z drugiej strony byłoby to niezwykle dziecinne zachowanie, zdecydował się więc nie próbować kombinować i skorzystał z hojności szefa, dziękując mu wpierw uprzejmym skinieniem głowy. W tym miejscu i towarzystwie nie wypadało mu zachowywać się tak, jak w biurze przed kilkunastoma minutami. Zamówił udziec jagnięcy i wodę. Prowadził.
Nie odzywał się, nie dawał też po sobie poznać, by jakiekolwiek słowo przełożonego go uraziło - bo go nie uraziło, za stary był na takie rzeczy, a to był niski kaliber - i czekał tylko gotów odpowiedzieć, gdyby ktoś skierował pytanie w jego stronę. Po chwili jednak Christoph zauważył zabrudzenie na rękojeści jego widelca. Friedrich nie patrzył na swoje sztućce do tego momentu, więc sam nie zwrócił na to uwagi, ale i jemu nie podobało się, że dostał aż tak widocznie brudny widelec. Herr Reichenau zareagował bardzo wybuchowo, a wśród słów skierowanych do kelnera Friedrichowi zdawało się, że znalazł kpinę. Kpinę, oczywiście, z Nerlingera. Bo obrazy skierowane do kelnera był niesamowicie jawne. Może jednak Friedrichowi się zdawało, może to tylko ze względu na zachowanie Christopha w ambasadzie i w samochodzie. Odchrząknął tylko cicho, gdy przełożony zaczął kaszleć, bo zdawało mu się, że i on ma coś w gardle. Nie miał. Tak samo jego chwilę później przyniesione sztućce nie miały żadnego zabrudzenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
okupanci
PisanieTemat: Re: Restauracja 'Maxim's'   Czw Sie 25, 2016 10:56 pm

Powracał czasami do czasów wczesnej młodości i nie mógł uwierzyć w drogę, jaką przyszło mu przejść, by znaleźć się tutaj. Wprawdzie koncertował w Paryżu jeszcze w pierwszej połowie dwudziestego wieku, ale był wtedy nieopierzonym absolwentem wiedeńskiej szkoły i nie jadał w takich miejscach. Wręcz przeciwnie, był przekonany, że kiedyś pochłonie go absynt i bohema francuska. Jeszcze dźwięczał mu w uszach głos tego przeklętego miejsca, które obecnie wydawało się uśpione. Miasto Świateł obecnie spłonęło krwistą poświatą, a on zajmował należną sobie pozycję naprzeciwko Christopha.
Zasalutował mu, z lekkim szacunkiem, ale bez przesadnej uległości, a potem usiadł na swoim krześle, nie przejmując się zupełnie towarzystwem. Może i przed laty bywał człowiekiem skromnym i pamiętającym swoje niechlubne początki, ale z czasem zacierał owe wspomnienia, wierząc, że dzięki temu skryje je przed tymi, którzy mogą je wykorzystać w groźnym celu. Uważał, że na wszystko sobie zapracował i nie da wydrzeć sobie pozycji, na której było mu całkiem wygodnie, Mówili, że najlepiej spadać z samej góry, a przed Ludwigiem rozciągały się kuszące perspektywy, choć te możliwości wymagały zwykle kopania dołków pod tymi, którzy znaleźli się na samym dole. Wolał zabezpieczać się na wypadek ewentualnej zdrady, więc lustrował Friedricha wzrokiem człowieka obojętnego, ale ostrzeżonego.
Nie okazywał mu jawnej wrogości. Od von Liebenfelsa trudno było oczekiwać jakichkolwiek żywych reakcji, jeśli nie chodziło o torturowanie bądź mordowanie, zwykle jego twarz zdobił uśmiech i tak było teraz, gdy zamawiał perliczkę w cieście i zabierał się za przystawkę.
Którą była krótka odpowiedź na pytania.
- Panie pułkowniku - zaznaczył wyższy stopień Christopha, choć zerkał mu w oczy odważnie, z wojskową manierą twardego żołnierza i jednocześnie ciekawością człowieka, który przesłuchiwał niemal cały Paryż. - Kastner, mój zastępca - tłumaczył po niemiecku, bo i nie było potrzeby kalania sobie ust francuskim, choć znajdował go doskonale - już wysłał odpowiedni raport. Uwzględniłem w nim obecny kwartał, ale zdaję sobie sprawę, że to niewystarczające. Więzienie jest przepełnione. Czekają nas egzekucje w najbliższym czasie - przemawiał znowu równie niefrasobliwie, zupełnie jakby chodziło o coś w rodzaju nowej zabawy bądź balu, który zamierzał urządzić.
Czasami miewał wrażenie, że i tak mieli z nimi za dobrze. Ci niepotrzebni byli traktowani jak bydło - czyli wciąż humanitarnie - i wywożeni do obozów, a szpiedzy zostawali skazani na szybką i mechaniczną śmierć. Nadal na czysto, bez żadnej skruchy z ich strony, jeszcze śmieli nazywać się bohaterami.
Za to Ludwig miał masę papierkowej roboty i jeszcze musiał odpowiedzieć przed przełożonymi.
Nie odwrócił wzroku, gdy Christoph zaczął scenę w restauracji. Właściwie był ciekawy jej przebiegu, a na jego szczurzej twarzy wykwitł uśmiech zainteresowania. Słyszał co nieco o temperamencie gościa i cieszył się już na ich wspólną współpracę. Dotychczas przysyłali mu samych... nieciekawych osobników bądź o podejrzanych skłonnościach seksualnych, co go wyjątkowo obrzydzało.
Spojrzał na swoje sztućce, wyjątkowo czyste i nie bacząc na ewentualne szkody, po prostu wziął je do ręki i wycelował nimi w kelnera. Nie wpadał jednak w gniew bądź rozdrażnienie, odczekał chwilę aż von Reichenau pozbędzie się flegmy i spojrzał na niego.
- Należy wziąć pod uwagę, że Ruch Oporu ostatnio zwiększył swoje działania na terenie Paryża. Przypuszczamy, że otrzymują pomoc z zewnątrz, ze strony angielskiej i polskiej - wyjaśnił spokojnie, nie zamierzając komentować akcji z widelcami bądź milczenia tego szofera.
Wydawało mu się, że najlepiej będzie, gdy skupią na konkretach, choć miał wilczy apetyt i powoli zaczynał odczuwać zniecierpliwienie na widok ślamazarnych ruchów kelnera.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Re: Restauracja 'Maxim's'   Czw Sie 25, 2016 11:22 pm

Jeśli ktoś miałby zostać nazwany stałym bywalcem restauracji Maxim's, byłaby to ona - dama w karmazynowej sukni, siedząca samotnie przy jednym ze stolików na środku sali. Samotność zresztą nigdy nie trwała długo, bo każdy, kto ją tylko rozpoznawał, natychmiast podnosił się z miejsca, witał wylewnie i zapraszał do wspólnej kolacji. A ona łaskawie zgadzała się dotrzymywać towarzystwa oficerom, gwiazdom estrady i możnym tego miasta.
Elisabeth Flickenschildt także dzisiejszy wieczór spędzała w swojej ulubionej restauracji, racząc się pieczenią z jagnięciny i doskonałym winem. Nie była sama, towarzyszył jej podoficer Diehl oraz jego młoda żona, lecz przy stole uśmiechy jedynie dwóch osób były szczere. Elisabeth nudziła się niemiłosiernie, lecz jak na damę przystało, nie okazywała tego w żaden sposób. Ratunek przyszedł dopiero pod postacią trojga mężczyzn, z których jeden z nich odezwał się na tyle głośno, że nie wahała mu się zawtórować.
- Herr Oberführer, to nic nie da! - zawołała płynnie w swym ojczystym języku, szybko lustrując mundury nieznajomych - Cholerny Francuz teraz przeprosi, a na zapleczu napluje do pańskiej porcji.
Odwróciła twarz w stronę Frierdicha i obdarzyła go lekkim uśmiechem, a w następnej chwili zarówno Nerlinger, jak i jego towarzysze wiedzieli już, z kim mają do czynienia. Każdy z nich na pewno miał przyjemność widzieć wspaniałe dzieło Kimmicha, Der Fuchs von Glenarvon. Oto siedziała przed nimi jego gwiazda, która najwyraźniej nie miała nic przeciwko zawarciu bliższej znajomości, na co wskazywało subtelne dotknięcie dłonią diamentowego kolczyka i posłanie kolejnego uśmiechu w stronę swoich rodaków. O Państwu Diehl już zapomniała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
okupanci
PisanieTemat: Re: Restauracja 'Maxim's'   Czw Sie 25, 2016 11:48 pm

Christoph przepłukał gardło przyniesionym przed chwilą lagierem, jednym tchem wypijając niemal połowę zawartości kufla. Następnie osuszył usta chusteczką, po czym zabrał się za konsumpcję parującej giczy, przeniesionej przed chwilą przez kelnera. Wciąż jednak uważnie słuchał słów niemieckiego oficera, a gdy ten skończył, Chris na chwilę odłożył posiłek, po czym skierował się w stronę Ludwiga
- Dziękuję za tak szybkie działanie, Ludwigu. Postaram się jutro z samego rana zapoznać się z tymi informacjami. Jeżeli potrzebujecie pomocy przy usuwaniu elementu szkodliwego ze społeczeństwa, to moi ssmani będą na każde twoje skinienie. Potrzebuję jednak konkretów. W jakim stopniu rozpracowaliście dotychczas Ruch Oporu oraz szpiegowską siatkę? Macie jakieś nazwiska, jakiekolwiek punkty zaczepienia? Interesuje mnie także to jak zachowuje się tutejsza Abwehra oraz SD. Na froncie wydawali się zupełnie nieprzystosowani do realiów wojennych, przez co my, wierni Rzeszy Gestapowcy musieliśmy wykonywać za nich całą robotę. - gdy skończył swój monolog, usłyszał słowa doskonale mu znanej damy z obrazu Kimmicha, choć prawdziwe miano aktorki wypadło mu z głowy - wszak od dawna nie miał do czynienia z kinem. Postanowił jednak chwilową zignorować kobietę, urządzając w zamian mały teatrzyk. Gestem przywołał obsłuchującego ich wcześniej kelnera. - Szefa kuchni proszę - powiedział enigmatycznie, nie zdradzając mimiką ani tonem przyczyny, dla którego prosi tutejszego kucharza do stolika. Gdy kelner przybył wraz z kucharzem, na twarzy Christopha zakwitł delikatny, lekko szyderczy uśmieszek.
- Opowiem wam, drodzy państwo, pewną historię. Powiedzmy, anegdotkę - zwrócił się zarówno do biesiadników, kobiety, która uraczyła go przed chwilą swoją atencją, jak i pracowników restauracji. Nie baczył jednak, czy szef kuchni zna niemiecki.  - Jadłem ostatnio posiłek w Calais z Grossadmiralem Erichem Raederem - tutaj zrobił efektowną pauzę, aby zgromadzonym zaimponował fakt, iż Christoph osobiście zna szefa niemieckiej Kriegsmarine - Obaj zamówiliśmy stek z truflami. Czekamy, dyskutujemy o chwalebnych zwycięstwach niepokonanej III Rzeszy na wszelkich frontach, wiecie państwo jak to jest, gdy jest się, przepraszam za użycie grubiańskiego słownictwa w towarzystwie damy, kurewsko głodnym - Chris uśmiechnął się szerzej, zaczął mówić również nieco szybciej, tak, jak wtedy, gdy jesteśmy czymś niezwykle podnieceni - kelner nam przynosi posiłek, a tu ... - Chris zrobił kolejną efektowną pauzę - niespodzianka! Ani to nie pachnie charakterystyczną wonią szlachetnych trufli, smakuje też jakoś nijako. Zupełnie jak nie trufle. Grossadmiral woła jednego z ochroniarzy, ten wparowywuje do kuchni oraz wyciąga za frak szefa kuchni. Co się okazało. Szef kuchni chciał zaimponować lokalnym działaczom francuskiego ruchu oporu. Bał się jednak otruć tak ważną osobistość, dlatego wymyślił tak przebiegły sabotaż jego morali - zamiast trufli podał mu pieczarki! - Christoph zaniósł się donośnym śmiechem, jednocześnie uderzając otwartą pięścią w stół. Po chwili jednak spoważniał. - Został rozstrzelany za próbę zamachu na ważnego dygnitarza Rzeszy. Identyczny los spotkał kelnera, który przyniósł nam posiłek, zaś ich rodziny trafiły do obozu koncentracyjnego. Dlatego ostrzegam - jeżeli któryś z was spróbuje podobnych lub, odpukać, gorszych sztuczek, to osobiście przekażę was pod pluton egzekucyjny. Jeżeli po posiłku u was będę miał zgagę lub niestrawność, to szczerze tego pożałujecie. A zamierzam jadać tu często. Wyśmienicie doprawione mięso, Herr Küchenchef. - Christoph klepnął kucharza po ramieniu w niemal przyjacielskim geście, a następnie gestem nakazał mu na oddalenie się. Zwilżył gardło kolejnym potężnym łykiem trunku, czekając na jakąkolwiek reakcję zarówno ze strony współbiesiadników, jak i muzy Kimmicha.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
okupanci
PisanieTemat: Re: Restauracja 'Maxim's'   Pią Sie 26, 2016 1:35 am

Friedrich przytaknął w myślach Ludwigowi. Więzienie faktycznie było zapełnione. Sposób mówienia Ludwiga natomiast większość ludzi uznałaby za niepasujący do tematu. Sęk w tym, że ludzie, którzy tak by uznali w większości zapewne nie byliby ludźmi dla Nerlingera. Młodszy oficer uważał wszak, że wszycy, którzy nie należą do narodu niemieckiego, nie są ludźmi.
Po ataku kaszlu ze strony Christopha odezwała się jakaś kobieta siedząca przy innym stoliku. Friedrich nie zwrócił wcześniej na nią większej uwagi, teraz jednak po przyjrzeniu się jej rozpoznał, że jest to Elisabeth Flickenschildt, znana gwiazda. Zgodził się z nią w ciszy i uśmiechnął pod nosem na myśl tego, co czeka dumnego Francuzika, jeśli zdecyduje się tak "doprawić" posiłek jego szefa. Zdziwił się tylko, że kobieta posłała uśmiech w jego właśnie stronę - bo na niego patrzyła się, uśmiechając - ale odpowiedział uprzejmym tym samym oraz delikatnym skinieniem głowy.
Zaraz potem podano mu jego udziec, którego Friedrich nie zaczął jednak jeszcze jeść. Christoph wezwał szefa kuchni i zaczął dość ciekawą przemowę ze wspaniałą puentą. Gdy herr Reichenau skończył mówić i pochwalił kucharza, Nerlinger zachichotał cicho i patrząc ostentacyjnie w twarz kucharzowi ukroił sobie kawałek udźca i z namaszczeniem umieścił w ustach, po czym zaczął powoli przeżuwać. Uśmiechnął się szeroko do mężczyzny. Jeśli coś stałoby się komukolwiek z tu obecnych oficerów, obsługa restauracji mogłaby zajmować się już przygotowywaniem trumien dla siebie i swoich rodzin.
Friedrich chciał coś dodać, jednak - oprócz bardzo ewidentnych i nieprzemyślanych prób nawilżenia przestrzeni między pośladkami dowódcy przy pomocy własnego języka - nic nie przychodziło mu do głowy. W tej sytuacji skorzystał ze starej mądrości mówiącej, że jeśli nie ma się nic do powiedzienia, to nie powinno się odzywać. Wziął więc kolejny kęs mięsa i przyjrzał się uważnie kielichowi wody, który dostał. Nie znajdując w nim nic ciekawego, napił się łyczek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
okupanci
PisanieTemat: Re: Restauracja 'Maxim's'   Pią Sie 26, 2016 1:51 pm

Opowiadanie o swoich poczynaniach było dla Ludwiga kłopotliwe. Nie dlatego, że krępował się obecnością kogoś tak świetnego u swojego boku - wręcz przeciwnie, był lwem salonowym i zwierzęciem towarzyskim, który dopiero w takich sytuacjach błyszczał w odpowiedni sposób - ale z powodu swojego przekonania, że żadne słowa nie zastąpią czynów. Te zaś często obejmowały działania w tajemnicy, pod odsłoną nocy bądź za pomocą odpowiednich wtyczek, o których rozprawianie w publicznym miejscu było dość niedorzeczne. Może i Francja należała do nich i zaprzęgali ją do poddaństwa Rzeszy, ale on doskonale wiedział, że ci głupi ludzie jeszcze nieraz się zbuntują. Mogło popłynąć całe morze krwi, ale jednostki i tak będą uważać, że uda im się przejść przez to Morze Czerwone suchą stopą jak ten pierdolony, żydowski prorok, który za pomocą dziesięciu przykazań na dwóch glinianych tablicach usiłował zaprowadzić pokój.
Jak widać, jego wysiłki były daremne, ale dał Francji i reszcie świata siłę wiary, która niekoniecznie działała na korzyść ludziom ich pokroju. Niezależnie od tego, że do niedawna papież popierał ideę nazizmu.
Westchnął więc niemal teatralnie, zastanawiając czy Christoph go podpuszcza czy nie jest świadom tego, że nawet w tej pozornie wyczyszczonej od francuskich szczurów restauracji mogą działać siły wrogiego wywiadu. Wprawdzie deratyzacja przebiegała sprawnie, ale ich rozmowie przysłuchiwała nawet ta niemiecka dama obyczajów lekkich, a poglądów zmiennych jak chorągiewka na wietrze.
Kojarzył ją, owszem. Był jednym z najzacieklejszych amatorów dobrej sztuki i choć ta pani nie spełniała jego kryterium estetycznego (to nie wyrzut, Ludwig był człowiekiem o niezwykle wybrednym smaku i tyczyło się to każdej dziedziny życia, również tej erotycznej), to zdawał sobie sprawę, kto to jest i dlaczego przerywa ich rozmowę. W pierwszym odruchu chciał ją rozstrzelać, ale powrócił do zdawania raportu, choć ściszył głos i dalej kontynuował po niemiecku.
- Do tej pory korzystałem ze swoich sił. Również ta restauracja jest zabezpieczona przed wszelkimi... radykalnymi posunięciami - nachylił się w stronę Christopha, by dyskretnie dać mu do zrozumienia, że i tu znajdują się odpowiednie jednostki do zapewnienia mu bezpieczeństwa. - Zrobiliśmy wszystko, by zwerbować jak najwięcej ludności do współpracy - dalej szeptał, był może zanadto ostrożny, ale jego praca nauczyła go tego rodzaju środków ochrony. - Przenikają oni do ośrodków życia towarzyskiego, kultu religijnego, edukacji bądź domów towarzyskich. Wszystko po to, by nie umknęło nam nic szczególnego. Z całą pewnością wiemy, że mamy do czynienia ze zorganizowanym Ruchem Oporu, którego główne dowództwo znajduje się w Paryżu i jest zbudowane na zasadzie drabiny. W razie jakichkolwiek przesłuchań dochodzi do wyłamania... - uroczy eufemizm na samobójstwo za pomocą cyjanku bądź honorowe zabójstwo, by nie odkryć dalszego elementu - szczebelka, więc musimy zaczynać od nowa. Co do żołnierzy... - i tu spojrzał na swojego towarzysza, który miał minę pieska, który usiłuje nie zesikać się z radości na widok nowego pana, rzucającego mu łaskawie zabaweczkę. - Sam pan widzi, z kim mamy do czynienia. Mam nadzieję, że przynajmniej dobrze strzelają, skoro z myśleniem krucho - mało brakowałoby, a poklepałby Nerlingera po główce jak jedno z tych ułomnych dzieci, które jego państwo w swojej dobroci od razu likwidowało. Może zdarzały im się pomyłki?
Nie dodał jednak tego od siebie, wystarczyło mu, że dostał jedzenie, które pachniało świeżo i wcale nie przypomniało flegmy Francuza. Właściwie Ludwig nie zważał na to, co mu dodają od siebie. Gdyby tak miał myśleć za każdym razem, to chodziłby wiecznie głodny, a to zapewne doprowadziłoby do wielu egzekucji. Dobre jedzenie i jeszcze lepsze rżnięcie to były wartości, które kultywował w swoim życiu, więc gdy aktorka zaczęła wygłaszać swoje mądrości, popisowo przewrócił oczami, a potem skinął na kelnera, by przyniósł mi wina.
Nie zamierzał pić piwa ani wdawać w dysputy na temat traktowania biednego jedzenia przez tych barbarzyńców.
- Pani również by napluła, ale to zostawimy sobie na deser - wycedził przez zęby, sugerując mało grzecznie, że jego penis również domaga się specjalnego potraktowania. Cóż, uważał, że miejsce aktorek jest wśród kurew i może to było staroświeckie podejście, ale był artystą i dobrze znał zwyczaje tej grupy społecznej. Dużo można było załatwić, będąc na usługach zwycięskiego kraju, a on już dawno nie miał kobiety do grzania łoża.
Wysłuchał z wątłym zainteresowaniem anegdotki swojego przełożonego - jedzenie mu stygło (!) - ale gdy skończył, to zaklaskał kilka razy jak błazen, który musi chwalić swojego króla.
- Następnym razem wyślemy Nerlingera, by pilnował kuchni - zadecydował, krojąc zdecydowanie swoją perliczkę i nabierając spory kęs do namiętnych i pełnych ust. - I na wszystkich bogów, moi państwo, porozmawiajmy o czymś przyjemniejszym niż płyny ustrojowe Francuzów - zaproponował odważnie, spoglądając na miłą panią i na swojego przełożonego. - Najwyższa pora otworzyć sezon wiosenny. Co teraz wystawiacie w swoim teatrzyku? - zagadnął aktoreczkę, nie odrywając się od jedzenia. Może i odzywał się jak zupełny ignorant, ale każdy wiedział, że szef Gestapo uwielbia kulturę wysoką i jest nią żywo zainteresowany, nawet jeśli teraz skupiał uwagę na mięsie.
Wyglądał tak niewinnie, zupełnie jak spasiony krasnoludek (zdawał sobie sprawę ze swoich słabości), ale im bardziej był miły, sympatyczny i niegroźny, tym zapowiadało to większe problemy. On jedynie nie lubił rozpowiadać o tym publicznie, dbając o to, by utrzymywać reputację w ryzach.
Wiedział, że w innym wypadku może stać się łatwym i ruchomym celem, a to on miał rozpracowywać, nie zaś oni jego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Re: Restauracja 'Maxim's'   Pią Sie 26, 2016 5:08 pm

Swoje ramię ułożyła nonszalancko na oparciu krzesła i słysząc, że zanosi się na anegdotkę, odwróciła się do swoich rodaków już nie tylko głową, ale i resztą ciała. Była spragniona ciekawostek, nawet najmniejszych i najbanalniejszych, nawet całkowicie zmyślonych. Nie dbała o to, czy opowieść Christopha będzie prawdziwa, czy podkolorowana, celem podniesienia jego męskiego ego. Ważne, by ją zabawiła.
I rzeczywiście tak się stało. Może nie zaniosła się śmiechem, bo nie był to rodzaj opowiastki, po której by się tego spodziewano, jednak uśmiechnęła się pod nosem, coraz wyraźniej zdając sobie sprawę z tego, z jakim rodzajem ludzi miała do czynienia. Trzy odmienne charaktery, a każdy wymagał innego podejścia. Nie zamierzała czarować wszystkich jednocześnie. Milczenie Nerlingera mogło oznaczać wiele i nie chciała ryzykować, choć niewątpliwie była to tajemnicza postawa, którą w normalnych warunkach zaczęłaby rozpracowywać w całkowicie prywatnych celach. Von Liebenfels także nie zrobił na niej najlepszego wrażenia, ale małe pieski zawsze szczekają najgłośniej. Pozostawał więc von Reichenau, na którego patrzyła, gdy opowiadała na pytanie Ludwiga.
- Już niebawem odbędzie się paryska premiera Der große König. Herr Oberführer na pewno już otrzymał zaproszenie, zważywszy na to, kto przybywa z Berlina - odpowiedziała enigmatycznie, a później sięgnęła po swój kieliszek i upiła łyk wina, dając swoim nowym towarzyszom chwilę na zastanowienie się, czy aby na pewno nie chcą prosić o autograf - Mam tylko nadzieję, że tym razem nie zakłócą jej żadne występki tych zbrodniarzy. Przy Instytucie Niemieckim co i rusz wybuchają te ich śmieszne, małe bomby i niszczą witrynę księgarni. Nie chcę się wtrącać, Panowie, bo sami wiecie najlepiej, jak zarządzać miastem - skinęła głową w kierunku swoich rozmówców - Ale przydałoby się... odszczurzanie.
Karminowe usta wygięła w uprzejmym uśmiechu, obserwują reakcje na twarzach mężczyzn.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
okupanci
PisanieTemat: Re: Restauracja 'Maxim's'   Pią Sie 26, 2016 7:51 pm

- Oczywiście, Ludwigu. Mam pewien pomysł - powiedział w lekkim zamyśleniu Christoph - zwrócić z nim będę musiał się jednak do kierownictwa RSHA. Jeżeli go przyklepią, to zaproszę Cię na nieco bardziej kuluarowe spotkanie. Może nawet nasz nieoceniony kolega Nerlinger do czegoś się przyda - rzucił w kierunku młodszego oficera, uśmiechając się nieco ironicznie - należy w końcu dowiedzieć się, z jakiej gliny został ulepiony. Kto wie, może pod tą lekko koślawo przyciętą czupryną znajduje się wybitny umysł, który stanie się postrachem każdego wroga III Rzeszy? - dodał, a szyderczy uśmiech delikatnie urósł.
- Naturalnie, otrzymałem zaproszenie na premierę - odparł, uśmiechając się szarmancko w stronę aktorki. Był to oczywiście blef, choć może zaproszenie do teatru leżało gdzieś w jego skrzynce pocztowej, przywalone promocjami garnków czy reklamami zakładów fryzjerskich. Nie miał jednak od dawna kobiety. Chyba nawet od czasów służby na froncie wschodnim. Niekiedy przyjmował do swojego łoża odpowiednio ładne oraz schludne Ukrainki, aby te uprzyjemniły mu jego wojenne zmagania. Brzydził się jednak zarówno gwałtem, jak i brzydkimi kobietami, dlatego niezwykle rzadko te "damy" trafiały do jego polowego łoża. Na widok aktoreczki poczuł charakterystyczne ukłucie w lędźwiach. A co mi tam. Spróbować nie zaszkodzi. - pomyślał, po czym skierował się w stronę Friedricha.
- Nerlinger. Dostaw dodatkowe krzesło dla tej czarującej damy. Oraz przywołaj kelnera. - rzucił krótko, po czym skierował się w stronę kobety.
- Czego się Pani napije? Wino, aperitif, koniak? Może jakiś drink? - zaproponował kobiecie. - Proszę się nie martwić. Te frankijskie gryzonie - choć tłuste i obrzydliwe, nie sprawią już więcej kłopotu poczciwym mieszkańcom Paryża. Ma Pani na to moje oficerskie słowo, Fraulein. - powiedział, uśmiechając się delikatnie oraz wciąż czekając na wybór odpowiedniego trunku przez aktorkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
okupanci
PisanieTemat: Re: Restauracja 'Maxim's'   Pią Sie 26, 2016 8:26 pm

- Zaczekamy więc na decyzję dowództwa - odpowiedział spokojnie.
Ludwig mógł jedynie się domyślać, jakie plany chodzą po głowie Christophowi, na którego zwracał coraz większą uwagę. Miał córkę, nic więc dziwnego, że pragnął dla niej kogoś pokroju tego pułkownika, choć jego rażące braki fizyczne - na przykład, oka - mogły sprawić, że Lisbeth zacznie protestować. Sądził jednak, że potrafi naginać jej wolę do swoich potrzeb. Szkoda, że o swoich synach nie mógł powiedzieć tego samego i obecnie był ojcem zbuntowanych chłopców, którzy bawili się sztuką, a nie mężczyzn w połyskujących mundurach Rzeszy.
Mógł tylko sam sobie współczuć, więc powstrzymał się od komentarzy na temat młodszego kolegi. Trudno to było nazwać empatią bądź współczuciem, on zwyczajnie pragnął zająć się tym, na czym znał się najlepiej, a więc planami pracy, ścisłym rygorem i próbą pozbycia się Żydów z Paryża.
To były znacznie bardziej zacne zadania niż - przyjacielska, zresztą - próbą lekkiego poniżenia kolegi w oczach przełożonego. Żołnierskie żarty z młodszych stopniem i niemiecka dyscyplina były mu bliskie, ale nie równały się ani trochę z nienawiścią. Ta nie była żartobliwa, ta mocno współgrała z jego umysłem, działającym na wysokich obrotach. Obecnie zaś był nieco rozleniwiony kolacją, a towarzystwo uroczej damy - przynajmniej dla Christopha - sprawiło, że atmosfera przestała być służbowa.
- Pani pozwoli? - skierował swoje pytanie retoryczne o cygaro i poczęstował nim swoich towarzyszy, rozłożył się swobodnie na krześle i obserwował. Był typem człowieka, który częściej milczał niż zabierał głos, co było równocześnie wadą i zaletą. W tym wypadku wiedział doskonale, że lepiej jest zachować swoje maniery dla siebie i pozwolić pułkownikowi czarować damę.
On sam nie czuł się w potrzebie nawiązywania z nią bliższej relacji, był zanadto skupiony na pewnym uciążliwym wspomnieniu, które wciąż - a tyle lat minęło - odbierało mu dech. Dlatego zamilkł już zupełnie, lustrując wzrokiem fortepian i starając się odtworzyć ruchy palców w pamięci. Tego się nie zapomina, to jak jazda na rowerze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Re: Restauracja 'Maxim's'   Sob Sie 27, 2016 12:27 pm

Starania nie poszły na marne! Gdy tylko usłyszała rozkaz dostawienia krzesła, poczuła ogromną satysfakcję, choć starała się nie okazać tego, jak cieszy ją zmiana towarzystwa. Państwo Diehl otrzymali na pożegnanie szeroki uśmiech i zapewnienie, że kiedyś jeszcze spotkają się przy kolacji (Po moim trupie!), a już chwilę później Elisabeth dziękowała milczącemu żołnierzowi za usłużenie jej w ten sposób przy stole.
- Dziękuję pięknie za zaproszenie, choć nie będę panom zbyt długo przeszkadzać. No, może odrobinę koniaczku. Kolacja kolacją, ale persony na tak wysokich stanowiskach na pewno mają do przedyskutowania rzeczy, jakie nie powinny przedostać się do cywilnych uszu - oznajmiła z fałszywą skromnością, a w przeciwieństwie do tego, co właśnie powiedziała o czasie spędzonym przy stole, rozsiadła się całkiem wygodnie.
Oczywiście nie miała nic przeciwko odpaleniu cygar, na co dała przyzwolenie leniwym gestem. Miała wszakże do czynienia z mężczyznami, a co w tej chwili mogłoby wydać się bardziej męskie, niż zadymienie połowy restauracji?
- Bardzo liczę na to, że sezon wiosenny obejdzie się bez takich nieprzyjemności. Wtedy pańskie żony na pewno zechcą przybyć tu na urlop... o ile już nie wizytują w Paryżu? - niewinne pytanie w połączeniu z nie do końca niewinną miną powinno chyba dać jej towarzyszom do zrozumienia, czego może pragnąć ta kobieta.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
okupanci
PisanieTemat: Re: Restauracja 'Maxim's'   Sob Sie 27, 2016 2:46 pm

W odpowiedzi na stwierdzenie Ludwiga kiwnął mu jedynie przytakująco głową. Postanowił przez kilka najbliższych chwil, zamiast na sprawach służbowych, skoncentrować się na kobiecie, która właśnie dosiadła się do ich stolika. Przyjął z rąk oficera cygaro, po czym wyjął własną złotą zapalniczkę, zdobioną insygniami SS oraz charakterystyczną trupią czaszką - wykonaną na jego specjalne zamówienie przez pewnego słynnego złotnika z Lipska, po czym zapalił swoje cygaro, wcześniej oczywiście przystawiając ogień do cygara aktorki oraz informując kelnera, iż kobieta ma ochotę napić się koniaku. Samemu zamówił natomiast szklaneczkę czystej, słodowej whisky. Chris nie zaciągał się cygarem głęboko - zbyt potężne zaciągnięcia natychmiastowo wywołałyby kolejny atak kaszlu, to tego niekorzystnie wpłynęłyby na jego ataki migrenowe. Z rosnącym zadowoleniem spostrzegł, iż Ludwig woli skupić się na znajdującym się na przeciwległym krańcu sali fortepianie, niż na urodziwej niemieckiej aktorce. Milczącego Nerlingera naturalnie nie brał pod uwagę, traktując go jedynie w charakterze sługi, który ma wykonywać polecenia swojego pana.
- Ależ szanowna Fraulein. Każda chwila, spędzona z panią, będzie dla nas olbrzymim zaszczytem oraz niewyobrażalną przyjemnością. - pozwolił sobie na nieco wazeliniarstwa, wciąż nie spuszczając wzroku z modelowej twarzy aktoreczki. - Niestety, dotychczasowo żadnej kobiecie nie udało się skraść mojego serca - jest ono do pańskiej dyspozycji - chciał dodać, jednak w ostatniej chwili ugryzł się w język. Postanowił rozegrać to na zimno, zresztą zbytnie szarżowanie prawdopodobne zraziłoby kobietę, choć doskonale zrozumiał aluzję, jaką wysłała w czasie wypowiadania swojej kwestii dotyczącej małżonek oficerów.
- A Pani? Proszę pochwalić się, kto dostąpił zaszczytu towarzyszenia Pani na wcześniej wspomnianej premierze filmu "Der große König"? - postanowił zagrać w grę, zaproponowaną przez aktorkę. Przy wypowiadaniu tego pytania uśmiechnął nieco pretekcjonalnie oraz zuchwale, licząc, iż w uśmiech ten nie wypadnie idiotycznie w połączeniu z jego opaską, zasłaniającą ranne oko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
okupanci
PisanieTemat: Re: Restauracja 'Maxim's'   Nie Sie 28, 2016 11:21 am

Niespotykane, że każde bliższe spotkanie z przedstawicielką tajemniczego kobiecego gatunku wywoływało u Ludwiga coś na wzór nostalgii. Ten człowiek nie posiadał kręgosłupa moralnego, potrafił bez mrugnięcia okiem skazać na śmierć każdego, kto odezwał się w nieprawidłowy sposób w jego towarzystwie, ale jednocześnie potrafił być pamiętliwy. Może to złe słowo - przechowywał w umyśle całą gamę wspomnień tak drogich i świętych, że każda znajomość z kobietą wymagała u niego ostrożności.
Może i nie chciał być sukinsynem wobec płci pięknej, ale równocześnie nie zamierzał żadnej niewiasty dopuszczać zbyt blisko. Pewne uczucia były zarezerwowane do niknącej w przeszłości postaci jego żony.
Owszem, nie znaczyło to wcale, że nie korzystał z szybkich metod zaspokojenia swojego naturalnego popędu w ramionach przypadkowych Francuzek, on po prostu nie umiał zagwarantować im niczego więcej. Starał się ich przy tym nie oszukiwać, choć fakt, bywał niepoprawnym kobieciarzem i łamał serca z taką łatwością jak kości na przesłuchaniu.
Tym razem jednak pozwalał sobie odpuścić.
- Za to moje serce już do kogoś należy - odpowiedział, choć szczerze wątpił, że Fraulein zwraca na niego jakąkolwiek uwagę. - Ma na imię Lisbeth i jest moją córką - uśmiechnął się promiennie, nadal popijając wino.
Czerwona ciecz była francuska do granic możliwości, nie z powodu zamiłowania Galów do przyrządzenia tego wytwornego trunku, ale dlatego, że była tak bardzo podobna do krwi. Która popłynie, był tego świadom, gdy obserwował w natchnieniu fortepian.
Sentyment sentymentem, ale przecież byli na wojnie i musieli się bronić. Nawet jeśli czasami do walki wkraczały tak subtelne metody jak wydarzenia towarzyskie. Uśmiechnął się i oderwał wzrok od instrumentu.
I tak nie zagra na nim przez najbliższe stulecia, chyba, że zostanie zastrzelony i trafi do swojego nieba, gdzie zamiast Boga na tronie będzie siedzieć wszechobecna Muzyka. Jego jedyny bożek.
Spojrzał na Christopha, być może oczekiwał on zostawiania go samego w towarzystwie damy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Re: Restauracja 'Maxim's'   Nie Sie 28, 2016 9:22 pm

Odrobina wazeliniarstwa nie zaszkodzi, a już zwłaszcza biorąc pod uwagę, że oboje grali przecież w tę samą grę. Elisabeth nie mogła ostentacyjnie zignorować dwóch pozostałych mężczyzn, ale dla wszystkich przy stoliku na pewno było już jasne, kto znalazł się na jej celowniku. Dla samego Christopha także.
- Och, Herr Oberführer, to samo powiedział mi mój pierwszy mąż, gdy spotkaliśmy się po raz pierwszy - odpowiedziała śmiało, po raz kolejny sięgając dłonią do włosów i kolczyka.
Oczywiście, że ucieszyła się ze stanu wolnego swoich nowych towarzyszy, wszakże była to kolejna informacja do jej kolekcji. A te niekiedy miały większą wartość, niż pieniądze.
Na trunek przyniesiony do stolika przez zestresowanego kelnera, skinęła tylko krótko głową. Nawet pomimo słów, które wypowiadała wcześniej, nie uważała się jeszcze za nadczłowieka (nie mówcie o tym Adolfowi!) i przyzwyczajenie oraz dobre wychowanie kazało jej podziękować choć tak oschłym gestem.
- Córka? Cudownie! - oznajmiła entuzjastycznie, żywo zainteresowana nową informacją - Proszę ją więc przyprowadzić na premierę, młode damy w każdym wieku na pewno będą chętne takim uroczystościom - dodała uprzejmie, zwracając na Ludwiga najwięcej uwagi od momentu, gdy spojrzała w kierunku ich stolika. A później podążyła za jego spojrzeniem i zatrzymała wzrok na pięknym instrumencie - Gra pan, Herr Sturmbannführer? - zapytała z nadzieją, że już wkrótce będzie miała szansę zostać przy stoliku prawie sam na sam z Oberführerem. Trzeci z panów na pewno zrozumie aluzję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
okupanci
PisanieTemat: Re: Restauracja 'Maxim's'   Nie Sie 28, 2016 9:57 pm

- Nie omieszkam - odpowiedział zwyczajnie, zastanawiając się czy na pewno chce angażować Lisbeth w nowe towarzystwo. Nie bronił jej zanadto spotkań towarzyskich, właściwie rozpieszczał ją niemożliwe, ale doskonale wiedział, że ktoś może spróbować wykorzystać to przeciwko niemu.
Wszelkie uczucia bądź emocje mogły stać się dla jego wroga punktem odniesienia, ale i tak Ludwig uważał się za człowieka bezkarnego, bo tak naprawdę stracił wszystko, co było mu drogie - kobietę swojego życia i własną pasję.
Pozostało mu jedynie państwo, które wymagało od niego czasami spostrzegawczości. Na przykład teraz zauważył, że Christoph pragnie pozostać sam i tylko dla jego komfortu (aktoreczka mogła go wyganiać bez skutku), podniósł się.
- Obecnie nie, palce już mi zgrubiały od wystrzałów - zażartował z podłym uśmiechem, wiedząc doskonale, że są tajemnice, które zabierze ze sobą do grobu, a już na pewno nie podzieli się nimi z towarzyszką swojego pułkownika. - Herr Oberfuhrer, proszę o zwolnienie mnie z obowiązków służbowych. Jest ktoś, kto wyczekuje mojego przybycia. Z panią widzę się na premierze - skinął głową, po czym spojrzał z powrotem na swojego przełożonego.
Dał mu dyskretny znak, że ochrona zostaje, więc może czuć się bezpiecznie z tą niewidzialną wręcz ochroną, a sam Ludwig przestanie być piątym kołem u wozu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
okupanci
PisanieTemat: Re: Restauracja 'Maxim's'   Nie Sie 28, 2016 11:04 pm

- Winszuję mu wspaniałego gustu - odparł jedynie, uśmiechając się szarmancko, po czym upił spory łyk przyniesionego przed chwilą trunku, krzywiąc się delikatnie. Whisky było za ciepłe, a do tego spędziło stanowczo za mało lat w beczce w trakcie leżakowania. Christoph zanotował w pamięci, aby już więcej nie zamawiać tego szlachetnego trunku w restauracji. Gdy Ludwig poprosił go o oddalenie się, ten skinął potakująco głową.
- Naturalnie, Ludwigu. - odparł, po czym skierował głowę w stronę Friedricha - Nerlinger! Dopilnuj, aby Herr SS-Sturmbannführer trafił bezpiecznie do domu. Potem wrócisz pod restaurację i poczekasz na mnie w samochodzie - Christoph postanowił całkowicie pozbyć się niechcianego towarzystwa, koncentrując się jedynie na postaci kobiety. Bał się, iż zaraz w toku rozmowy wyjdzie, że nie pamięta miana aktorki, co niewątpliwie bardzo podkopałoby jego dzisiejsze szanse. Postanowił dowiedzieć się tego w nieco niekonwencjonalny sposób, jednocześnie przełamując kolejną barierę.
- Proszę odpuścić sobie to całe Herrowanie. Christoph, dla specjalnych znajomych Chris. - przedstawił się kobiecie, unosząc jedną ręką delikatnie do góry szklankę w trunkiem. Drugą natomiast szybko, niby przypadkiem, przejechał po kolanie aktorki, po czym szybko ją wycofał, chcąc w ten sposób zbadać jej reakcję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Re: Restauracja 'Maxim's'   Wto Sie 30, 2016 8:21 pm

Zdolności aktorskie po raz kolejny pomogły jej zdobyć to, czego chciała. Dwaj mężczyźni podnosili się właśnie od stołu, mając zamiar opuścić restauracje, co wiązało się z dokończeniem kolacji we dwoje, z charyzmatycznym Oberführerem. Uśmiechała się pod nosem, gdy panowie wymieniali między sobą ostatnie pożegnania.
- Oczywiście - potwierdziła ochoczo możliwość ponownego spotkania się na kinowej premierze jej najnowszego obrazu - To były minuty spędzone w naprawdę doborowym towarzystwie, do zobaczenia - obdarzyła odchodzących ostatnim komplementem i spojrzeniem, a chwilę później całą swoją uwagę mogła już skupić na jedynym mężczyźnie obecnym przy stoliku.
- Chris - odparła więc zalotnym tonem, naśladując gest towarzysza i unosząc także swój kieliszek z koniakiem.
Czując jego dłoń na swoim kolanie zdecydowała, że pora przestać grać bezpiecznie, jeśli naprawdę miała dostać to, po co przyszła.
Nie odrywając wzroku od twarzy Christopha, odchyliła się delikatnie w stronę oparcia swojego krzesła, by móc swobodnie unieść stopę i subtelnie przesunąć nią po łydce oficera.
- Mów mi Beth - dodała jeszcze, nie siląc się na niepotrzebną niewinność - Od jak dawna jesteś w Paryżu? Wcześniej cię tu nie widziałam.
Bystremu oku nie uszło na uwadze, że kilka stolików dalej państwo Diehl podnieśli się i zaczęli opuszczać restaurację. Elisabeth i Christoph mieli pozostać jej jedynymi gośćmi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
okupanci
PisanieTemat: Re: Restauracja 'Maxim's'   Wto Sie 30, 2016 9:53 pm

Chris, czując dotyk kobiety na swojej łydce, uśmiechnął się nieco prowokacyjnie. Wiedział, iż jest niezwykle spełnienia swoich dzisiejszych aspiracji.
- Istotnie, w Paryżu przebywam zaledwie od kilku dni. Wcześniej służyłem na froncie wschodnim. Walka na chwałę Fuhrera oraz wspaniałej III Rzeszy, te klimaty - dodał, dumnie prężąc klatkę piersiową, ozdobioną kilkoma znaczącymi medalami za zasługi.
- A zatem Beth - zaczął - myślę, że zawarcie tak...perspektywicznej znajomości należy jednak oblać lepszym trunkiem niż tym słodkim zlepkiem zgniłych winogron oraz spirytusu, jaki serwują w tej knajpie - powiedział, wskazując na jej niedopity koniak - Kelner! - zawołał, pstrykając palcami - butelka najlepszego szampana oraz dwa schłodzone kieliszki - rzuci w jego stronę, gdy ten przybył do stolika. Następnie, już bez żadnej krępacji, położył jej swoją dłoń na kolanie swojej towarzyszki.
- Paryż to naprawdę wspaniałe miasto. Gdybym nie znał tych frankijskich gnid osobiście, pomyślałbym, iż Francuzi to wspaniały naród. Cóż, wasza wyborna kuchnia, kultura czy sztuka nie pomogły wam przed przegraniem wojny w trzy tygodnie, czyż nie? - rzucił, kierując swe słowa do kelnera, który właśnie przybył z zamówionym trunkiem. Gdy ten, speszony, nalał im schłodzonego szampana do równie chłodnych kieliszków, Chris uniósł jeden z nich w geście toastu oraz rzekł
- Za owocną znajomość - rzucił lekko prowokacyjnie, upijając spory łyk. Przyjemny, stanowczy szum w jego głowie zaczął mu podpowiadać, iż wypił do tej pory całkiem sporo alkoholu, choć oczywiście daleko jeszcze mu było do upicia się. Cóż, lata ostrego chlania z ssmańskimi katami dobrze wyrobiły mu głowę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Re: Restauracja 'Maxim's'   Sro Sie 31, 2016 8:05 pm

Zrobiła wielkie oczy, gdy usłyszała skąd przybywa jej nowy znajomy - mimo obracania się głównie w artystycznym środowisku słyszała wiele plotek i pogłosek z frontu wschodniego. Cudownie się składało, że część z nich mogła porównać dziś wieczór z relacją kogoś wiarygodnego i doświadczonego. O ile takich relacji jej rozmówca zgodziłby się udzielić.
- W takim razie Twoje przeniesienie tutaj można chyba nazwać awansem? - zapytała, uderzając w pochwalny ton - Słyszałam same okropieństwa o froncie wschodnim, podobno Rosjanie są gorsi, niż zwierzęta. I tyle panoszącego się robactwa po drodze - pokręciła głową, bawiąc się kieliszkiem.
Ulżyło jej, gdy zamówił, a właściwie zażądał szampana. Imponowała jej jego postawa, był człowiekiem niewątpliwie charyzmatycznym, dlatego czuła, że może z tej znajomości wycisnąć naprawdę bardzo wiele.
Pozwoliła mu więc zatrzymać dłoń na własnym kolanie i nie reagowała, gdy po raz kolejny uprzykrzał życie kelnerowi. Uśmiechała się pod nosem, a w głowie powoli także zaczynało jej szumieć.
- Na całe szczęście przeniosło się tu całkiem sporo dobrych znajomych, którzy oprowadzili mnie po mieście. Jeśli zechcesz, Tobie również mogę pokazać doprawdy niezwykłe miejsca na mapie miasta - jej uwodzicielski ton mógł zdradzać, że Elisabeth zechce rozpocząć zwiedzanie od własnego pokoju hotelowego.
Sięgnęła po przyniesiony trunek i powtórzyła gest swojego towarzysza.
- Oby trwała jak najdłużej - zawtórowała i upiła spory łyk szampana, a gdy odstawiała naczynie, nachyliła się nieco nad stołem - I nie ograniczała się wyłącznie do posiedzeń w restauracji - na wypadek, gdyby mężczyzna chciał powrócić z dłonią w rejony jej nóg, nieznacznie je rozchyliła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
okupanci
PisanieTemat: Re: Restauracja 'Maxim's'   Sro Sie 31, 2016 11:07 pm

- Cóż, po tym co zobaczyłem najpierw w Polsce, a potem w Rosji, nie mogę mieć żadnych wątpliwości, iż słowianie są zdecydowanie podgatunkiem człowieka - powiedział wyniośle - zero kultury, zero obyczajów. Jedynie albo najplugawsza forma kapitalizmu, albo zbrodniczy komunizm. Powinni się cieszyć oraz być dumni, iż jesteśmy zdecydowani wcielić choć garstkę z nich w ziemię naszego wspaniałego narodu - dodał
- Kolejna niezwykle kosząca propozycja Beth - powiedział znacznie przyjaźniejszym tonem, po czym upił łyk szampana oraz skrzywił się lekko. Następnie, znowu bez skrępowania, położył swoją dłoń na wewnętrznej stronie uda aktorki, po czym rzucił - Cóż, szczerze mówiąc, boję się dalszego kosztowania tych francuskich ulepków. W domu posiadam kilka konkretnych oraz wyrazistych win chilijskich oraz argentyńskich. Wierz mi, oferują znacznie bogatsze walory smakowe niż tutejsze, proszę o wybaczenie, sikacze. Nerlinger powinien już na nas czekać w samochodzie, dlatego proponuję udanie się w tym kierunku - Chris wbił spojrzenie w twarz kobiety, licząc, iż pojawi się na niej aprobata co do jego osobliwego planu. Jeżeli ta przystała na jego propozycję, von Reichenau zawołał kelnera w celu uregulowania rachunku, po czym ruszył wraz z aktorką w stronę samochodu, naturalnie uprzednio odsuwając kobiecie krzesło oraz pomagając jej założyć płaszcz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Re: Restauracja 'Maxim's'   Czw Wrz 01, 2016 12:42 pm

Słuchała Christopha uważnie i z zainteresowaniem, nawet pomimo tego, że poruszany temat nie należał do najprzyjemniejszych. Lubiła dowiadywać się nowych rzeczy i potwierdzać zasłyszane wcześniej plotki, a to, co później robiła z zebranymi informacjami... no cóż, to na razie była jej słodka tajemnica. Może kiedyś wyda pamiętniki, opisujące życie w okupowanym Paryżu, a te staną się prawdziwym hitem wydawniczym.
Póki co, należało zakończyć prolog znajomości z Oberführerem i przejść do konkretów. Jakże płynnie można było to robić z kimś, kto wiedział czego chciał i poprawnie odczytywał znaki, wysyłane mu przez kobietę?
- Wino argentyńskie brzmi bardzo kusząco, nie omieszkam skosztować - zapewniła, całkowicie zapominając o Polakach i Rosjanach, o których chciała dodać jeszcze kilka okropności. Zasłyszanych, rzecz jasna, bo personalnych krzywd od obu narodów nie zaznała.
Dopiła więc powoli swojego szampana i poddała się całkowicie instrukcjom swojego towarzysza. Powstała z miejsca, a karmazynową suknię przykrył ciepły płaszcz. Gdy wychodzili z Christophem z restauracji, puściła jeszcze oczko do kelnera, a później wsiadła za nowym znajomym do auta i odjechała, by tej nocy kosztować rozkoszy podniebienia. I nie tylko.

| zt x 2

Dziękuję za grę! To nie koniec przygody z aktoreczką - jeszcze w pierwszym rozdziale możesz spodziewać się ponownego kontaktu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
okupanci
PisanieTemat: Re: Restauracja 'Maxim's'   Wto Wrz 13, 2016 7:45 pm

Ludwig miał to szczęście, że ożenił się dobrze i z miłości. Brzmiało to jak jakaś bajka, którą opowiadało się biedocie, żeby nie jęczała za chlebem, ale to była prawda. Może i on również często przymierał głodem i potrzebował strawy duchowej, bo tej materialnej nie posiadał, ale to życie napisało mu najpiękniejszy scenariusz, stawiając na jego drodze istotę tak piękną i czystą, że zaparło mu dech.
Mógł mówić jeszcze bardziej dosadniej - spotkanie to przerodziło się w jego niemy krzyk, bo nagle nawet fortepian odmówił mu posłuszeństwa i Ludwig niemal nie uległ kompromitacji w Wiedniu; ale po latach mógł z pamięci wyrecytować każde słowo, które do niej skierował, gdy pogratulowała mu cudownego występu. Na wyrost, to dopiero przy niej, przy miłości swojego życia nauczył się grać, bo wcześniej brakowało mu tkliwego czucia człowieka, który wie, co znaczy dotykać najdroższą tkankę i upajać się jej wzajemnością. Tego nie dał mu instrument, tego nie znajdywał teraz w chwilowych romansach i doprawdy sam się zastanawiał, dlaczego tego szczędzi swojej ukochanej latorośli.
Nie znał odpowiedzi na to pytanie. Najwyraźniej bycie ojcem przysłaniało poprzednie życie bez reszty. Żałobnym kirem spowijał teraz prawdy o miłości absolutnej i wierzył tylko w rozsądne i dostatnie małżeństwo, które miało przynieść Lisbeth wszelkie zaszczyty.
Może dlatego, że była coraz bardziej podobna do matki i był przekonany, że ktoś jej również może złamać serce i z tego powodu wolał zapobiegać niż leczyć, ale faktem było to, że umówił ją z Christophem, nie zajmując się jej uczuciami.
Wolał badać jej zdrowie fizyczne, wszelkie widoczne objawy chorób i zmartwień, bo konstrukcja kobiecych uczuć, humorów i spazmów była dla jego już nieco żołnierskiego charakteru zbyt skomplikowana. Dlatego, gdy zobaczył, że w świetle pokojowym prezentuje się blado i niekorzystnie, to od razu zmienił miejsce ich spotkania na znaną już panom restaurację.
Przybył pierwszy i rozglądał się nerwowo. Miał nadzieję, że jego córka postąpi właściwie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
okupanci
PisanieTemat: Re: Restauracja 'Maxim's'   Wto Wrz 13, 2016 9:44 pm

Christoph do restauracji przybył dokładnie o godzinie 19 - nie miał w zwyczaju się spóźniać ani przychodzić za wcześnie. Ubrany był w nienagannie wyczyszczony wyjściowy mundur SSmana. Za jego szofera/ochroniarza/dostawcę/odźwiernego dzisiaj robił niejaki Ante Halinovic - baczysty SSman pochodzenia Chorwackiego w stopniu Rottenführera. To właśnie on nie tylko przywiózł go wozem służbowym na spotkanie, zajął się również targaniem wszelkich podarków dla dzisiejszych współbiesiadników Christopha. Z małego rekonesansu, dokonanego w biurze, Christoph dowiedział się, iż Ludwig oprócz córki posiada takze dwóch synów. Wątpił, czy takowi mieliby zjawić się na dzisiejszym spotkaniu, zaopatrzył się jednak w dwie bliźniacze butelki 15 letniej szkockiej whisky single-malt, które miałyby służyć za prezent dla nich, gdyby postanowili jednak zjawić się na biesiadzie. Nie umknęło uwadze Chrisa zachowanie Ludwiga na ostatnim spotkaniu, gdy wpatrywał się jak zahipnotyzowany w fortepian - dla niego von Reichenau zakupił płytę gramofonową, na której znajdowała się kantata sceniczna Carmina Burana autorstwa Carla Orffa - bodaj najlepsze dzieło niemieckiej muzyki minionych dziesięcioleci. Jego córce zaś sprezentował pokaźny bukiet zimowych róż. To właśnie Lizbeth von Liebenfels stała się pretekstem dzisiejszego spotkania, co wyraźnie zaakcentował Ludwig w swoim liście. Drobna wzmianka dotycząca wcześniej spotkanej w tym lokalu aktorki oznaczała, iż oficer pogodził się z tym drobnym romansem Chrisa z artystką, oraz nie przeszkadza mu ten fakt w planowaniu przedsięwzięć matrymonialnych. Von Reichenau niezwykle szanował fakt, iż kolega po fachu w tak klarowny sposób przedstawił całą sytuację, bez bawienia się jakiekolwiek podchody. Christoph stanął przed wejściem do restauracji, ostatni raz poprawił mundur, strzepnął niewidzialny pyłek, po czym wkroczył do knajpy, szukając wzrokiem towarzyszy dzisiejszego wieczoru.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content
PisanieTemat: Re: Restauracja 'Maxim's'   

Powrót do góry Go down
 
Restauracja 'Maxim's'
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Sous le ciel de Paris :: Paryż :: Prawy brzeg :: Élysée-
Skocz do: