IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Klub 'Nuit Fumée'


Share | 
 

 Klub 'Nuit Fumée'

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Klub 'Nuit Fumée'   Pon Lut 20, 2017 3:25 pm



Klub 'Nuit Fumée'

O 'Nuit Fumée nie mówi się zbyt często - głównie dlatego, że o istnieniu tego miejsca trochę zapomniano. Klub powstał w połowie lat 20. z inicjatywy grupy studentów Sorbony, którzy chcąc przyciągnąć innych młodych ludzi i zdobyć tym samym rozgłos, postanowili założyć swój klub jak najbliżej uczelni. Pojawił się jednak problem - jedynym odpowiadającym miejscem (również ze względów finansowych) była piwnica pewnej kamienicy, z oczywistych powodów ukryta przed wzrokiem przechodniów.
Mimo wszystko to właśnie tutaj narodziła się legenda 'Nuit Fumée', który szybko zasłynął ze względu na swoje nietypowe położenie i stał się popularnym miejscem wśród paryżan, choć wciąż nieco niszowym. Sympatycy 'Nuit Fumée' pokochali klub za wypełnione dymem i słabym światłem wnętrze, muzykę oraz stosunkowo niskie ceny, które wzrosły jednak, kiedy nadeszła okupacja. Wraz z nią miejsce to opustoszało - szczególnie wtedy, gdy zamknięto niedaleką Sorbonę - ale są paryżanie, którzy nadal pamiętają o klubie i przychodzą tu niemal co wieczór.
Aby znaleźć się w 'Nuit Fumée', należy znaleźć nieco odrapane drzwi na parterze kamienicy, za którymi znajdują się wąskie schody prowadzące do właściwych drzwi klubu. Samo wnętrze nie jest zbyt obszerne, ale z pewnością ma swoją atmosferę - kamienne ściany pokrywają liczne fotografie Paryża i związanych z 'Nuit Fumée' osób, w tym Édith Piaf, która wystąpiła tu kilka lat temu. W głębi pomieszczenia znajduje się scena dla artystów, zaraz przed nią parkiet, a obok niego bar oraz stoliki.
Choć jazz nie jest aprobowany przez Niemców, uważających go za gorszy rodzaj muzyki, to właśnie tutaj najczęściej rozbrzmiewają jego dźwięki - niesłyszalne jednak z ulicy.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
okupanci - cywile
PisanieTemat: Re: Klub 'Nuit Fumée'   Sob Mar 04, 2017 7:14 pm

|12 kwietnia?


Gdy po raz ostatni tego wieczora spojrzałam w lustro wychodząc z domu, spodobało mi się to, co zobaczyłam. Musiałam nieskromnie przyznać, że złote loki ułożyły się dziś wyjątkowo dobrze, czerwona szminka rozprowadziła nienagannie i nadała moim ustom pełniejszego kształtu, a granatowa sukienka spełniała wszystkie wymogi miejsca, w które się udawałam. Nawet piegi udało mi się przypudrować, a blada piękność, która spoglądała na mnie z lustra, na pewno wzbudzi zachwyt i zostanie królową nocy. Miałam o sobie naprawdę wysokie mniemanie.
Nachyliłam się, by założyć pantofle na niewielkim obcasie; w normalnych warunkach zdecydowałabym się na wyższy słupek, jednak dzisiejsze wyjście nie było do końca legalne, postanowiłam więc prowizorycznie zaopatrzyć się w obuwie, w którym ewentualnie mogłabym biec. Nie wiadomo, co przyniesie noc, a ja nie zamierzała ryzykować. Nieobecność ojca i braci była okazją jedną na milion, podczas której mogłam wreszcie opuścić cztery ściany domowej klatki i doświadczyć tego, czego pragnęłam odkąd znalazłam się w Paryżu. Wolności.
Nienawidziłam jazzu (a przynajmniej powinnam), jednak gdy od znajomych ze studiów dowiedziałam się o istnieniu klubu Nuit Fumee, obiecałam sobie, że prędzej czy później się tam pojawię. Obietnica miała się ziścić dzisiejszego wieczora, a podekscytowana byłam już od rana, czego dowodem niech będzie fakt iż pięć razy zmieniałam sukienkę i koncepcję na uczesanie. Klub znajdował się w piwnicy i już sama lokalizacja czyniła go miejscem godnym nocnej wyprawy; legendy o gwiazdach występujących na jego deskach i wspaniałej, magicznej niemalże atmosferze także robiły na mnie wrażenie. Chciałam spróbować zakazanego, odzyskać to niemalże zapomniane uczucie i obudzić się wreszcie z zimowego letargu, w którym zdawałam się tkwić po dziś dzień.
Z domu wyszłam tylnym wyjściem, być może niemądrze zostawiając klucz w jednej z donic stojących na zewnątrz, jednak do torebki spakowałam wszystkie niezbędne rzeczy i po prostu nie starczyło już miejsca. Wiedziałam, którędy iść i gdzie będą czekać patrole – wypytałam o to jednego z żołnierzy, którzy kręcili się po moim domu przed kilkoma dniami. Szeregowy, kapitan… nie sprawiało mi to żadnej różnicy, skoro wszyscy oni byli tak naiwni, że bez problemu mogłam użyć swojego uroku i wydobyć takie informacje, za które groziłby im stryczek. Wędrowałam więc ciasnymi, ciemnymi uliczkami, a drogi do piątej dzielnicy wyuczyłam się niemalże na pamięć. Ostatni zakręt, ostatnia prosta i moim oczom ukazała się kamienica, w której rzekomo miał znajdować się klub. Pamiętając wskazówki znajomych, szukałam najbardziej obdrapanych drzwi, jakie tylko mogłam sobie wyobrazić i już po chwili znalazłam się w korytarzu, również wspominanym w opowieściach rówieśników. Serce biło mi coraz szybciej, słyszałam już muzykę dobiegającą ze środka i powoli czułam na sobie spojrzenia wszystkich ludzi, jakie na pewno skierują się na mnie, gdy tylko wejdę.
Nic takiego się nie stało. Przekroczyłam próg, omiotłam zadymione pomieszczenie wzrokiem, ale nikt nie zwrócił na mnie uwagi. Wszyscy zebrani byli zajęci słuchaniem występu lub pogrążeni w rozmowach między sobą; nie zważając na fakt, że ktoś nowy wszedł do lokalu. No, ale skoro mogli udawać, że akceptują kolor skóry piosenkarki, zapewne przywykli do takiej zobojętniałej postawy.
Z nieco urażoną dumą powędrowałam do jednego z wolnych stolików, dwuosobowego, a siadając szybko zorientowałam się, że moje krzesło ma chyba nierówne nogi, gdyż zachybotało się niebezpiecznie. Czekając na kelnera rozglądałam się dookoła, przesuwając wzrok z fotografii Paryża, zawieszonych na ścianach, na parkiet oraz tańczące tam pary. W jednej chwili zrobiło mi się przykro, że jednak przyszłam tu sama, ale miałam nadzieję, że łyk białego wina pozwoli mi zapomnieć o tym uczuciu.

_________________


oh non, rien de rien
oh non, je ne regrette rien.
wenn ich ihre haut verließ
der Frühling
blutet in Paris
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
okupanci
PisanieTemat: Re: Klub 'Nuit Fumée'   Nie Mar 05, 2017 5:40 pm

Ciemne, zadymione wnętrze Nuit Fumée w ciągu zaledwie jednego wieczoru stało się jednym z ulubionych miejsca Langbeina, który w zamian za tanią, a zarazem paskudną whisky, której smak niebezpiecznie przywodził mu na myśl księżycówkę pędzoną w szopie za domem jego dziadka, bez słowa skargi znosił hałaśliwą atmosferę, mającą chociaż tę zaletę, że skutecznie uniemożliwiała podsłuchanie rozmowy toczonej przy stole trzech niemieckich oficerów, z których każdy na tę noc postanowił zrezygnować z munduru, aby móc swobodniej wtopić się w otoczenie, nie przyciągając nieprzychylnych spojrzeń Paryżan. Nie żeby mówili o czymś specjalnie ważnym, zabijając czas pomiędzy kolejnymi kolejkami alkoholu tematami niezbyt poważnymi, świadczącymi o mocno koleżeńskich relacjach całego jasnowłosego trio.
Z Moskwy... – zamilkł na chwilę, wsuwając pomiędzy wargi papierosa i odpalając go nieśpiesznie, aby zaraz po głębokim zaciągnięciu się dymem wrócić do przerwanego wątku. – Nigdy nie przychodziło nic poza biedą, wszami, złodziejstwem i krzywoprzysięstwem. Dlatego nie rozumiem twojego zdumienia, Claus – wzruszył ramionami, krzywiąc się zaraz nieznacznie, co jednak nie miało nic wspólnego z niedomyślnością jego kompana, a nagłym szarpnięciem wciąż nie do końca wygojonej rany, o której niestety zbyt często zapominał, płacąc za to kolejnymi hojnie rozdawanymi porcjami bólu.
– Przesadzasz i generalizujesz, a przede wszystkim zapominasz o najważniejszym – włączył się do rozmowy dotąd w milczeniu sączący whisky Felix, uśmiechając się szeroko i zdając się nie dostrzegać pełnych politowania spojrzeń swoich kolegów, którzy doskonale zdawali sobie sprawę z tego, co zaraz dopowie Berlińczyk, którego głównym zajęciem w Paryżu, oprócz chlania i grania w karty było pocieszanie młodych wdów i stęsknionych mężatek. – Ich kobietach, które tak się składa są całkiem, całkiem! Choć zwykle trochę czasu zajmuje ich porządne domycie.
Dobrze, dodaj do tego jeszcze kurewstwo i mamy komplet, zadowolony? Nie wierzę, że każdą rozmowę musisz sprowadzić do poziomu dupy – Otto skrył uśmiech za grubym szkłem szklanki, uprzednio wsuwając papierosa pomiędzy palec wskazujący, a środkowy unieruchomionej w gipsie ręki i racząc się obfitym łykiem palącego przełyk alkoholu. Czasami odnosił wrażenie, że rozmowa z Feliksem przypominała dźganie zaostrzonym patyczkiem swędzącego dziąsła. Człowiek wiedział, że postępuje idiotycznie, a mimo to odczuwał wewnętrzny przymus, by kaleczyć się dalej. – Jestem na to jeszcze zbyt trzeźwy, idę po następną kolejkę – dodał, odsuwając krzesło z cichym zgrzytnięciem i podnosząc się od stołu, odstawiając na jego lekko lepiący blat pustą szklankę i ponownie zaciągając się papierosem przełożonym do sprawnej dłoni.
Cierpliwie zaczekał aż przyjaciele potwierdzą chęć skatowania podniebienia kolejną porcją podłego trunku, co ci uczynili z właściwym sobie entuzjazmem i dopiero wtedy odwrócił się w stronę baru znajdującego się po drugiej stronie lokalu, przeklinając w duchu właśnie podjętą decyzję. Było trzeba wysłużyć się Feliksem, pomyślał, zręcznie lawirując pomiędzy stojącymi mu na drodze Francuzami, koniec końców szczęśliwie docierając do celu i opierając przedramiona na ladzie, błądząc leniwym spojrzeniem po zadymionym wnętrzu, widocznie nie mając zamiaru pośpieszać barmana obsługującego ciemnowłosego mężczyznę zamawiającego pokaźną ilość jasnego zbyt mocno (ach, to oko fachowca!) spienionego piwa.
Przez chwilę przyglądał się tańczącym parom, szybko tracąc zainteresowanie i przenosząc uwagę w głąb lokalu ku stolikom skrytym w cieniu. Cieniu nie na tyle głębokim, aby dane mu było przegapić samotną kobiecą postać, w której delikatnym nachyleniu głowy było coś dziwnie... znajomego. Nagle poczuł, że koniecznie musi się napić, spłukać z gardła gulę, w którą zdaje się zamieniło jego serce, podchodząc aż pod migdałki, grożąc śmiertelnym zadławieniem. To chyba... niemożliwe?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
okupanci - cywile
PisanieTemat: Re: Klub 'Nuit Fumée'   Nie Mar 05, 2017 7:21 pm

To miał być mile spędzony czas, cudowny wieczór gwarantujący piękne wspomnienia i zaspokajający apetyt nocnych wypraw, jednak z każdą kolejną sekundą miałam wrażenie, że przerodzi się w porażkę. Spodziewałam się czegoś zupełnie innego, to nie była paryska kultura, o poznawaniu której marzyłam siedząc w domu lub na uczelni. Nie oczekiwałam, że usłyszę tu Ravela czy Debussy’ego, nie liczyłam na trunki z wyższej półki i ludzi, którzy będą prześcigiwać się w komplementach na mój temat. Jeszcze przed chwilą byłam tak podekscytowana możliwością znalezienia się tutaj, co więc poszło nie tak? Być może wpływ na mój nastrój miała obecność ciemnoskórej piosenkarki, której nie mogłam odmówić przyzwoitego głosu, choć repertuar nie podbił mojego serca. A może chodziło o to, że byłam tu sama jak palec i zamiast poderwania się na parkiet pozostawało mi tylko przyglądanie się z zazdrością wirującym na nim parom? Resztkami silnej woli przywołałam się do porządku i postanowiłam dać szansę temu miejscu. Pół godziny – tylko i aż tyle.
Naprzeciw moim oczekiwaniom wyszedł kelner, pojawiając się przy stoliku chwilę później i prezentując mi skromne, tanie menu; perfekcyjnie udawał, że wcale nie zauważył bransoletki na moim przegubie, której wartość przewyższała zapewne jego miesięczną pensję.
- Czekam na kogoś – skłamałam gładko, rozpoczynając tym samym fałszywą historię, jaką chciałam go uraczyć. Nie zamierzałam zdradzać mu, że jestem tu sama, nie zniosłabym litości w spojrzeniu, a jednocześnie wolałam żeby w razie jakichkolwiek kłopotów mężczyzna obawiał się ewentualnego pojawienia się tu jakiegoś mojego wybawiciela – Poproszę kieliszek białego wina – jego pospolita nazwa nawet nie przeszła mi przez gardło.
Gdy kelner odchodził, odprowadzałam go wzrokiem, próbując wygodnie oprzeć się na krześle. Bezskutecznie; nie mogłam znaleźć odpowiedniej pozycji i wierciłam się nieco, ale nawet na to nikt z gości lokalu nie zwracał uwagi. Być może dlatego, że byłam tak głodna atencji, bezbłędnie poczułam na sobie czyjś wzrok, jednak zanim odwróciłam głowę, uśmiechnęłam się pod nosem. A uśmiech ten zniknął z mojej twarzy tak szybko, jak się pojawił, gdy tylko zauważyłam kto mi się przyglądał.
Duchy nie istnieją.
A jednak; jeden z nich stał właśnie przy barze i musiał zauważyć jak szybko odwracam głowę, przerywając niesamowicie krótki kontakt wzrokowy, który sprawił, że po całym moim ciele przebiegł dreszcz. Nie umiałam nawet ocenić, czy należał do bardzo nieprzyjemnych, czy tylko nieznośnych, bowiem moje serce zaczęło nagle bić szybciej, a całe otoczenie straciło na znaczeniu. Byłam tylko ja, mój nierówny oddech i szum w uszach (a przecież nie zdążyłam się jeszcze napić ani kropli).
Przywidziało Ci się, głupia. Odbija Ci z braku towarzystwa albo od nadmiaru dymu.
W myślach zaczęłam powtarzać sobie, że gdy ponownie się odwrócę, jego już tam nie będzie; zniknie tak, jak zniknął te kilka lat temu. Marzyłam o winie, które zapewne wypiłabym teraz duszkiem z butelki, byle tylko wypłukać z siebie wspomnienia powracające falami tak silnymi, że przed oczami miałam już tylko jego uśmiech i wesołe spojrzenie.
Odwróciłam się wreszcie, jednak tego uśmiechu już tam nie było, zamiast niego jakiś inny przykleił się do znajomej twarzy. Zastygłam w bezruchu nie wiedząc, co powinnam zrobić. Uciekać? Podejść do baru i spoliczkować go na oczach wszystkich? Na obie te rzeczy miałam jednakową ochotę i nawet nie zorientowałam się, że w pewnym momencie podniosłam się z krzesła i zrobiłam pół kroku w jego stronę.  
Uciekaj!
Zostałam.

_________________


oh non, rien de rien
oh non, je ne regrette rien.
wenn ich ihre haut verließ
der Frühling
blutet in Paris
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
okupanci
PisanieTemat: Re: Klub 'Nuit Fumée'   Sro Mar 29, 2017 2:57 pm

Miał dosyć czasu, aby nakręcić w głowie tysiące wariantów tego spotkania, wymyślić setki scenariuszy; każdy kolejny doskonalszy od poprzedniego, choć kończący się właściwie tak samo naiwnie, mimo że w zupełnie różnych miejscach i okolicznościach. Żadne z nich jednak nie było dusznym i zadymionym paryskim jazzowym klubem, do którego przyszedł żeby zalać się tanią – nienadwyrężająca miesięcznego żołdu – whisky, wymienić się kilkoma średnich lotów żartami i wysłuchać sprawozdania z Biernachtu, na którym obydwaj jego towarzysze stracili nie tylko szeroko pojmowaną godność osobistą, ale i zasobne portfele, a Claus również górną dwójkę, przez co Otto przez ostatnie pół godziny miał wątpliwą przyjemność oglądania jego uśmiechu, który uparcie przywodził mu na myśl wypadek na cmentarzu (czym nie omieszkał podzielić się z Feliksem, oczywiście scenicznym szeptem!).
I gdyby miał być całkowicie szczerym, to…
oddałby wiele żeby zamienić widok jasnowłosej i długonogiej przeszłości na szczerbatego oficera.
Pierwszy raz w życiu poczuł, że serce zaczęło bić mu tak nierówno – paskudne wrażenie. Całkiem nagle podeszło do gardła i załomotało, mocno i nierytmicznie, a później na powrót opadło, szamocząc się w klatce piersiowej niczym oszalałe zwierzątko, które najchętniej odstrzeliłby w zamian za chwilę spokojnego osądu. Co ona tu robiła?, szumiało mu w głowie. Niekoniecznie konkretnie tutaj w Nuit Fumée, ale w samej Francji... Oczywiście zdawał sobie sprawę z tożsamości dowódcy paryskiego oddziału Gestapo, ba!, przez myśl mu przeszło złożenie mu wizyty i uszanowania przez wzgląd na starą znajomość z ojcem, jednak tak starannie, a zarazem skutecznie odwlekał to w czasie, że spotkanie, na którym miałby nadzieję wypytać o córkę mężczyzny nie doszło – i nie miało dojść – do skutku.
Ale teraz było to bez choćby najmniejszego znaczenia, przynajmniej w chwili, kiedy nie mógł oderwać spojrzenia od pleców kobiety, czując jak twarz tężeje mu w jakąś dziwną maskę nie mającą nic wspólnego ze zwykle pogodnym uśmiechem wyginającym kąciki ust. A ona? Zrobiła to samo, co zwykła robić, gdy tylko wyczuła jego wzrok na sobie, czy to w czasie kolacji ze wspólnymi znajomymi, czy w sypialni gdy z taką starannością dobierała do siebie kolejne części garderoby, kiedy on bębniąc niecierpliwie palcami po parapecie, zgniatał na języku ponaglające słowa, mając za słuszną rekompensatę widok jej zgrabnej postaci.
Odwróciła głowę i przeszyła go spojrzeniem, które nie miało w sobie nic wspólnego z tym widywanym przed laty.
Kiedy wiesz, że nie wygrasz, wycofaj się i uciekaj, to nie tchórzostwo, a rozsądek, własny głos zadudnił mu w głowie, odtwarzając słowa, które jak mantrę powtarzał każdemu nowemu kadetowi, starając się chronić przed zgubnymi skutkami brawury. Kusiło, jak mocno!, by przełożyć je z nieba na ziemię, miał jednak świadomość, że byłoby to równoznaczne z katastrofą, której pragnął uniknąć. Katastrofą, której skutków prawdopodobnie nie potrafiłby już naprawić, choć złośliwa myśl kiełkowała w głowie pytając czy właściwie jest pewny, że teraz jeszcze jest co ratować.
Tamtego wieczora wyraziła się chyba dość jasno?
Dość żeby teraz odwrócić się na pięcie i wyjść zupełnie jak dwa lata temu; wrócić ciemną nocą do domu z tą różnicą, że za nikłe i gorzkie pocieszenie (zapomnienie?) mając butelkę whisky, a nie ciepłe ciało Lotty.
Co oczywiście nie wchodziło w grę, byłoby zbyt proste – ostateczne. Szczególnie, gdy uniosła się z krzesła i postawiła w jego stronę niepewny krok, któremu nie mógłby nie wyjść naprzeciw.
Pisałem – prawie zadławił się wrażeniem, jakie wywarła na nim własna charyzma, a język zwykle nie potrafiący zbyt długo utrzymać się za zębami, mało co nie stanął mu kołkiem w gardle, kiedy Otto zatrzymał się przed Lisbeth, rozrywany pomiędzy chęcią dokładnego obejrzenia swoich oficerek, a pochłonięcia wszystkich nawet najmniejszych detali jej twarzy, upewnienia się, że nic się nie zmieniła w przeciwieństwie do niego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
ruch oporu
PisanieTemat: Re: Klub 'Nuit Fumée'   Pon Wrz 11, 2017 7:23 pm

Tego dnia Renard był zdenerwowany jak nigdy. Ostatnio jego konspiracyjna działalność przygasła, na rzecz pracy. Nienawidził czyścić tych zasranych kibli, z których korzystali ci zasrani Niemcy, ale pieniędzy potrzebował. Szef przez ostatnie tygodnie daje mu tyle roboty. Szczególnie że jedna sprzątaczka zachorowała, inna ponoć wpadła w łapankę, więc Damien został całkiem sam. Teraz musi robić wszystko, a jego praca trwa od otwarcia teatru aż do zamknięcia. Powinien z tego powodu chociaż zarabiać więcej, ale nie, jest tylko nędznym człowiekiem który musi pracować dla innych, a wypłata powinna starczyć mu na dwa posiłki dziennie.
Po takiej dawce irytacji chłopak musiał w końcu wydać część swoich pieniędzy na zrelaksowanie się. Był przybity, ponieważ wiedział że nie weźmie udziału w następnej misji. Czuł się jak dziecko które nie dostało wymarzonej roli w przedstawieniu. Potrzebował teraz alkoholu i dobrej muzyki.
Z pomocą przyszedł mu klub "Nuit Fumee" w którym, pomimo okupacji, dalej można było poczuć francuski jazz.
Chłopak wszedł do kamienicy i zszedł schodami w stronę klubu. Gdy wszedł poczuł smród fajek, które irytowały go tylko wtedy, kiedy to jego brat palił w mieszkaniu. Młody zamówił piwo i usiadł przy wolnym stoliku. Rozsiadł się wygodnie, i zamknął oczy, a do jego uszu doszły miłe dźwięki saksofonu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
okupanci
PisanieTemat: Re: Klub 'Nuit Fumée'   Pon Wrz 11, 2017 7:44 pm

Zwątpienie targało umysłem Wessera. Był w Paryżu dopiero od kilku tygodni, ale wciąż uważał, że to nie miejsce, w którym powinien się znaleźć. Chciał być na Froncie Wschodnim, walczyć za swój kraj i swoje ideały, zginąć jak bohater. Z drugiej strony nie wysłano go tutaj na wakacje. Jego pobyt miał określony cel, który częściowo pokrywał się z jego prywatnymi planami.
Pogrążony w odmętach własnego umysłu, udał się do klubu "Nuit Fumee". Alkohol pozwalał mu zapomnieć o sprawach, o których to nie chciał pamiętać. Było to jednak ulotne, a może nawet i szkodliwe.
-Piwo, jak macie to niemieckie. - Powiedział do barmana, przyglądając mu się uważnie. Nie znał tutaj nikogo, nikomu więc nie ufał. Ani Francuzom, ani nawet tutejszym Niemcom. Czy oni mają pojęcie co się dzieje na wschodzie? Przecież tutaj jest jak w przedszkolu, jeśli miałbym porównywać. - Pomyślał, obracając się w kierunku stolików, z kuflem piwa w ręku.
Do jego uszu zaczął docierać dźwięk saksofonu. Nie był to jego gust muzyczny. Może to nie Wagner, ale z każdym kolejnym piwem będzie lepiej. Nie zamierzał jednak nic mówić. Jeszcze go tu nie rozpoznawano, a cywilny ubiór był niczym kamuflaż. Lokal ten nie należał jednak do luksusowych, toteż Hugo nie mógł dostrzec żadnego wolnego stolika. Był więc skazany na czyjeś towarzystwo, w końcu nie zamierzał pić piwa na stojąco. Usiadł naprzeciwko jakiegoś młodego chłopaka. Wziął większy łyk piwa, po czym postawił kufel na stole.
-Nie grają tu nic bardziej ambitnego? - Zapytał spokojnie, spoglądając na młodzieńca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
ruch oporu
PisanieTemat: Re: Klub 'Nuit Fumée'   Wto Wrz 12, 2017 5:55 pm

Damien cenił sobie miejsca takie jak te. Można było w nich poczuć cząstkę nieokupowanej Francji. Kraj mógł się poddać, ale ta piwnica nie była pod rządami Hitlera. W tym klubie słowa "Niepodległa Francja" dalej istniały.
Chłopak rozkoszując się atmosferą tego miejsca nie zauważył przysiadającego się do niego mężczyznę. Dopiero gdy usłyszał drażliwe słowa, otworzył oczy i popatrzył pytająco na faceta przed nim. Nie miał sił aby naskakiwać na nieznajomego, jednakże nie mówił on płynnym francuskim. Za nim jednak Renard na to zareaguje, musi się czegoś o nim dowiedzieć i tym samym upewnić, że jego podejrzenia co do narodowości delikwenta nie są bezpodstawne.
-Niestety Fryderyk Chopin zmarł niecałe sto lat temu- Powiedział, biorąc łyk piwa. Mógł sobie być szczurem z marginesu społecznego, ale nie można było ukryć że wychowali go wykształceni ludzie. Damien kochał jazz, ale nie potrafił odmówić muzyce klasycznej.
-Nie lubi pan jazzu? Panie...?- zapytał, nie ukrywając zdziwienia. Jakby nie patrzeć byli w knajpie, która uciekała od Niemieckiego nadzoru i ich upodobań. W mózgu chłopaka jednak dalej siedziała pewna myśl. Czy nie ma on przypadkiem do czynienia z jakimś szwabem?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
okupanci
PisanieTemat: Re: Klub 'Nuit Fumée'   Wto Wrz 12, 2017 6:22 pm

Przewertował swoją pamięć w z dłuż i w szerz, aczkolwiek nazwisko Chopin nic mu nie mówiło. Widocznie to jakiś mniej znany kompozytor, albo po prostu nie niemiecki. Hugo nie należał do osób, które gustowały w zagranicznej muzyce, tolerował tylko tą niemiecko-języczną.
-Siergiej Putasko. - Odrzekł, wymawiając słowa w nieco bardziej rosyjskim stylu. -Jazz jest amerykański , muzyka nie powinna mieć narodowości, no ale niestety, nie lubię tego co amerykańskie. - Kolejny łyk piwa napłynął do ust Wessera. -Preferuje bardziej klasykę, chociaż zgaduje, że w takim miejscu jej nie uświadczę. Z drugiej strony nadrabiają to tanim piwem i nieco odmienną atmosferą w porównaniu do miejsc, gdzie częściej można spotkać Niemca niż Francuza. - Pytanie o nazwisko było tak sprytne, że Hugo nie miał jak z niego wybrnąć. Nie chciał jednak mówić tutaj głośno, że jest Niemcem. Nie był jeszcze na tyle pijany, jeszcze.
-A ciebie jak zwą? - Zapytał zaraz po tym, jak opróżnił swój kufel do połowy. Nie bawił się w formalne zwroty per Pan. W końcu jego rozmówca był dużo młodszy, dodatkowo byli w barze, a nie na bankiecie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
ruch oporu
PisanieTemat: Re: Klub 'Nuit Fumée'   Sob Wrz 16, 2017 1:29 pm

Młody spojrzał badawczo na rozmówcę. Siergiej Putasko? Chłopak nie przepadał za Rosjanami. Nie zgadzał się z ich komunistycznymi poglądami. Zdarzało mu się z tego powodu wejść w bójki. Bardzo często ze świętej pamięci Canianem.
-Jazz został wymyślony w Ameryce, ale to nie znaczy że jest amerykański. Według mniej w tej knajpie słychać tylko francuski Jazz.- Wielu młodych obywateli Francji bało się w dzisiejszych czasach powiedzieć że coś jest francuskie. Według aktualnej władzy, wszystko było niemieckie. Jednak Renard nie bał się głosić swoich poglądów w takich o to miejscach. Wiedział że wielu z obecnych tu osób w razie co stanęłoby za nim, gdyby jego rozmówca okazał się potencjalnym szpiegiem.
-Jestem Renard- powiedział, wyciągając rękę do mężczyzny.
-Co ciebie sprowadza do stolicy tego pięknego kraju?- Zapytał od razu, nie ukrywając że dla niego Francja dalej jest Francją. Damian uważał że faszystowskie flagi, i ludzie w niemieckich mundurach na ulicach, to tylko nieporozumienie i kiedy się wyjaśni, wszyscy zabiorą swoje cztery litery do swojego Allemagne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
okupanci
PisanieTemat: Re: Klub 'Nuit Fumée'   Sob Wrz 16, 2017 5:01 pm

-Starej dobrej Rosji już nie ma. - Jego wiedza na temat Rosji i znajomość języka pozwalały mu na granie w swoją grę pozorów. Nawet prywatnie wolałby tą Rosję, z którą mierzyli się podczas Pierwszej Wojny, komuniści zniszczyli swój stary kraj, a na jego miejscu zbudowali coś znacznie, ale to znacznie potworniejszego.
-Nie mogę wrócić na wschód, zresztą roi się tam od komunistów. Muszę więc zostać tutaj dopóki wojna się nie rozstrzygnie. Gdybyś wiedział albo widział co się tam dzieje... - Przed oczami Hugo miał obrazy z frontu wschodniego. Potworne sceny, które nie łatwo jest opisać.
-Tutaj jest względny spokój. Nikt was nie morduje, przynajmniej nie masowo, nikt was nie wywozi na pewną śmierć. Wystarczy siedzieć cicho i przytakiwać Niemcom. W Rosji jest inaczej, front przesuwa się na lewo i prawo. Ludzie żyją pod ciągłą presją, nie wiedzą czy kolejny dzień nie będzie ich ostatnim. - Tak właśnie było, a Wesser uważał, że Francuzi nie doceniają tego co mają. Traktowano ich naprawdę łagodnie w porównaniu choćby do traktowania Słowian czy Żydów.
Opróżnił zawartość kufla, spojrzał wymownie na kelnera i stuknął w kufel, zawiadamiając w ten sposób, iż oczekuje dolewki, którą to zaraz mu przyniesiono.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
ruch oporu
PisanieTemat: Re: Klub 'Nuit Fumée'   Sob Wrz 23, 2017 3:05 pm

Słysząc że mężczyzna nie jest za komunizmem trochę uspokoiła chłopaka. Mógł w takim razie swobodniej wypowiadać się na temat swoich poglądów. Damien należał to ginącego gatunku, który nie boi się konsekwencji za swoje czyny i słowa. Nawet jeśli karą miałaby być śmierć.
-Mój ojciec zginął na froncie. Natomiast matkę zabili Niemcy, chociaż nigdy nie sprawiała problemów nowej władzy. Zamordowali ją, ponieważ uznali za winną czegoś, czego nie dokonała. Dlatego też nie wystarczy przytakiwać Niemcą, a to że nie jesteś żydem niekoniecznie musi oznaczać że dożyjesz do końca wojny.- Dla Niemieckich władz każdy młody, nawet Francuz, był z góry podejrzewany o konspiracje. Co nie zawsze było prawdą. Jakby nie patrzeć wielu Francuzów to tchórze którzy boją się stawić czoła Szwabom. Za to Renard był ich przeciwieństwem, co też nie było dobre. W końcu walka z okupantami bez ostrożności może się skończyć źle nie tylko dla niego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
okupanci
PisanieTemat: Re: Klub 'Nuit Fumée'   Nie Wrz 24, 2017 3:58 pm

-Każdy system ma swoje luki. - Odpowiedział krótko, słysząc o tym jaki los spotkał matkę Renarda. Nie chciał bronić nazistów. Jednym z powodów był fakt, że to naprawdę nie było potrzebne, zabijanie niewinnych cywili jest elementem każdej wojny, ale powinno się tego unikać jak tylko można, to oliwa na ogień buntu.
-Przed okupacją pewnie wasze sądy również popełniały pomyłki. To nieuniknione w każdej sytuacji, jednak teraz można dostać kulę nawet bez sądu, to akurat smutne. - Taka była prawda, nawet bycie Niemcem nie było gwarantem bezpieczeństwa, wciąż mogłeś być zdrajcą, żydem, komunistą, demokratą, socjalistą, zawsze mogli znaleźć coś, za co w głowę delikwenta aplikowano porcje ołowiu.
-To nie jest wojna o Żydów, oni przegrali te wojnę w momencie, w którym Hitler wygrał wybory. To polowanie na szczury. Broniąc Żydów nie walczy się z Niemcami. Wspieranie Aliantów albo Sowietów, można nazwać pomocą w tej wojnie. - Dopijał powoli kolejny kufel piwa, a jego język był coraz bardziej skory do wyrzucania kolejnych słów.
-Gdyby Francuskie podziemie miało za grosz rozumu to siedzieliby jak mysz pod miotłą. Nie widzieli tego co ja widziałem, tysiące czołgów, setki tysięcy uzbrojonych po zęby żołnierzy, eskadry fanatyków SS gotowych zabić każdego kto podważa słowa Fuhrera. To nie jest siła, którą może pokonać byle partyzantka. Można się poddać albo zginąć, uwierz mi, widziałem co stało się w kraju, który zdecydował że woli zginąć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
okupanci - cywile
PisanieTemat: Re: Klub 'Nuit Fumée'   Sob Wrz 30, 2017 10:33 pm

Zdecydowanie za długo Blanka spędziła w Tuileries. Nieco wcześniej oddała Viktora pod opiekę matki, niechętnie zostawiając go tam na parę dni. Niechętnie, bowiem jej przywiązanie do syna było niezwykle spore. Przede wszystkim jednak wolała, aby nie przesiąknął jej ojcem, tak jak ona i pozostałe jej rodzeństwo swego czasu. Ustąpiła jednak i pierwsze, co zrobiła po wyjściu z domu rodziców, było wstąpienie do ogrodów. Zasiedziała się tam dosyć długo i właśnie teraz szła z zamiarem bezpośredniego powrotu do domu. Przechodząc obok jednej z kamienic, coś ją tknęło i zatrzymała się, po czym zawróciła i stanęła przed jej drzwiami. Wyćwiczony przez lata praktyki na pianinie wychwycił kilka pojedynczych dźwięków, które skusiły ją do wkroczenia do środka. Oczywiście kojarzyła jako tako to miejsce, ale niespecjalnie wiedziała nawet, gdzie dokładnie ów bar, który właśnie przemknął jej przez myśl, się znajdował. Więc zeszła. Do godziny policyjnej nadal trochę brakowało, a nie musząc martwić się dzieckiem, mogła sobie po raz pierwszy od kilku miesięcy pozwolić na nieco luzu.

W oczy, nos i usta uderzył ją smród, od którego bezskutecznie próbowała się odgonić drobną dłonią. Rzuciła za to szybkie, niechętne spojrzenie po tłumie tutaj zgromadzonym i niespecjalnie się zachwyciła tym, jak mało miejsc wolnych tutaj jest. Jednakże przekroczywszy progi tego przybytku, postanowiła zostać chociaż na pół godziny, kupić lampkę wina i pooglądać ludzi, strasząc swoją czarną jak noc kreacją - nawet koszulę dobrała w tym kolorze, co zresztą robiła metodycznie, dzień w dzień, od tego okropnego wydarzenia. Włosy, niesforne loki przypominające czasami niby jakąś grzywę, teraz były poplątane przez wiatr pomimo strategicznie rozmieszczonych spinek nadających jej fryzurze nieco ładu. Pod oczami miała cienie, a i sam wyraz twarzy nieco ponury.

Zamówiła szklankę czerwonego wina i odwróciła się od baru, poszukując wolnego stolika. Na jej nieszczęście wszystko po części było pozajmowane, więc trzymając trunek w dłoni, podeszła do pierwszego, który się jej napatoczył, w myślach wyklinając matkę, która kazała jej odetchnąć na kilka dni od obowiązków. Nie czuła, że to dobrze się skończy, nie dla niej, nie w takim miejscu.
Przepraszam, ale czy można się dosiąść? Nie będę panom przeszkadzać w rozmowie — powiedziała uprzejmie po francusku, starając się akcentem nie wyjawiać swojego pochodzenia. Nie tutaj. Uśmiechnęła się przy tym uprzejmie, chociaż bez zbędnego entuzjazmu. Tylko chwilę...

Spoiler:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
ruch oporu
PisanieTemat: Re: Klub 'Nuit Fumée'   Pon Paź 02, 2017 10:43 am

Renard brał łyki piwa przytakując mężczyźnie z czystej grzeczności. Nie zgadzał się z tym co mówił, Damien nie zgadzał się z nikim kto bronił nazistów. Niemiec myśli że może wejść do czyjegoś domu i bezkarnie poprzestawiać mu meble. Panowie Świata od siedmiu boleści.
-Czyli co? Inni mają bezczynnie patrzeć na masowe ludobójstwa? Przecież to też są ludzie.- Powiedział, biorąc kolejny łyk piwa. Dlaczego ten świat musi być taki okrutny? Ludzie giną przez fakt że urodzili się w takiej rodzinie a nie innej.
Słysząc o francuskim podziemiu chłopak stwierdził że pora trochę powściągnąć język. W końcu nie znał tego mężczyzny na tyle, aby mówić mu szczegóły Paryskiej konspiracji.
-Francuskie podziemie? Nie słyszałem- rzucił od niechcenia, po czym przeniósł wzrok na dziewczynę która kierowała się w stronę ich stolika.
-Jasne, proszę- Powiedział pokazując ręką wolne krzesło. W trójkę ta rozmowa może być ciekawsza.
-Może zmienimy temat, żeby śliczna pani której imienia jeszcze nie znam, również mogła z nami porozmawiać.- Zwrócił się łagodnie do mężczyzny. Temat wojny i polityki zaczął go już męczyć, poza tym im dłużej rozmawiali tym większa była szansa że chłopak powie coś czego nie powinien.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
okupanci
PisanieTemat: Re: Klub 'Nuit Fumée'   Pon Paź 02, 2017 7:51 pm

-Nie, lepiej porwać się z szablą na czołg. - Tym zdaniem zakończył temat wojny i polityki. Ciężko jednak było o nim nie mówić. To że w ich towarzystwie pojawiła się kobieta nie wiele w tym temacie zmieniało. Wojna w końcu była tu i teraz, a polityka to jej nieodłączny element.
Ludzie, powiedział to jakby ludzie byli równi. Piękna mrzonka, ale zapachniało mi to komunizmem.
Wypowiedź Renarda wzbudziła w Hugo pewne podejrzenia, ale wolał je zachować dla samego siebie. W końcu mogła to być po prostu odmienna opinia francuza. Raczej nie są przyzwyczajeni do rozstrzeliwania ludzi na ulicy. Gdyby tylko widzieli front wschodni.
-A co samotna Panna robi w takim miejscu jak to o tej porze? - Zapytał, uśmiechając się. W końcu nie był to najlepszy lokal dla samotnych kobiet. Pełno tutaj podejrzanych typów, Wesserowi na lewo i prawo śmierdzi tu spiskiem, ale mu w końcu wszędzie śmierdzi spiskiem i rewolucją. Nie chciał jednak zamieniać prywatnego wieczoru w służbowy wypad.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
okupanci - cywile
PisanieTemat: Re: Klub 'Nuit Fumée'   Wto Paź 10, 2017 7:26 pm

Pytanie, jakie zadał jej starszy z mężczyzn, nurtowało nie tylko jego, ale i samą Blankę, która sama właśnie się zastanawiała, co ona tutaj robi. Ktokolwiek dowiedziałby się o jej szlajaniu się po takich podejrzanych spelunach, na pewno podjąłby nieciekawe dlań konsekwencje. Jednakże usiadłszy na krześle, ciężko było jej powstać, pożegnać się i wyjść, chociaż i godzina była nieciekawa. Postanowiła więc nadal ciągnąć tę farsę, a przy najbliższej dogodnej okazji zniknąć stąd, po czym nigdy więcej tutaj nie wracać.
Zdawało mi się, że słyszałam muzykę i... trafiłam tutaj. Nie mogłam się oprzeć — wybąkała, uśmiechając się niewinnie. Oczywiście była to prawda, częściowa co prawda, bowiem reszty sama Blanka nie znała. — I proszę nie przerywać rozmowy z mojego powodu, nie chcę w niczym tutaj przeszkadzać. Może i wtrącę swoje trzy grosze, jeśli panowie pozwolą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
ruch oporu
PisanieTemat: Re: Klub 'Nuit Fumée'   Pią Paź 13, 2017 9:55 pm

Wojna, wojna, wojna. Chyba każdy jej doznał. Niektórzy brutalnie, tracąc pracę, rodzinę, zdrowie psychiczne i fizyczne, lub życie. Inni mieli trochę inaczej, tracili samochody w przypadkowej strzelaninie, albo stawali się ofiarami kradzieży. W końcu głodujących coraz więcej, już nie wiadomo komu można ufać. Tutaj sąsiadka może się okazać kapusiem, a przypadkowy mężczyzna Niemcem podającym się za Rosjanina.
-Ile można o tej wojnie? Czy na chwilę nie możemy o tym zapomnieć? Cieszyć się tym że żyjemy i pijemy piwo w jednym z nieokupowanych miejsc?- Zapytał, zakładając że żaden z rozmówców nie ma powiązań z szwabami. W końcu nie było to miejsce przez nich znane, i lepiej aby tak pozostało.
-Widzę że "Amerykański jazz" jednak potrafi kogoś oczarować- Mówiąc to, Renard spojrzał wymownie na Hugo.
-Jestem Renard- Przedstawił się z skromnym kiwnięciem głową. Może i brudny Francuz, ale maniery miał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content
PisanieTemat: Re: Klub 'Nuit Fumée'   

Powrót do góry Go down
 
Klub 'Nuit Fumée'
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Sous le ciel de Paris :: Paryż :: Lewy brzeg :: Panthéon-
Skocz do: