IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Beate Eleonora Nygård


Share | 
 

 Beate Eleonora Nygård

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość


avatar
cywile
PisanieTemat: Beate Eleonora Nygård   Sob Mar 25, 2017 7:18 pm

Beate Eleonora Nygård



Josefine Frida Pettersen

Dane osobowe

Imiona: Beate Eleonora
Nazwisko: Nygård
Data i miejsce urodzenia: 08.01.1922, Paryż, Francja
Miejsce zamieszkania: Prawy Brzeg, Butte-Montrmarte
Stan cywilny: panna
Wykształcenie: wykształcenie średnie
Zawód: pracownik księgarni
Rodzina: Amélie (née Boyet) i Albert Nygård - rodzice, X (née Nygård) - starsza siostra, Y - szwagier
Wzrost: 166
Waga: 50



Historia

Choć w połowie jestem Norweżką, mam norweskie imię i norweskie rysy twarzy, na świat przyszłam w mieście, które uważam za mój prawdziwy dom - w Paryżu. Tuż na początku roku 1922, w rodzinie składającej się z Francuzki, Norwega oraz mojej starszej o parę lat siostry.
Choć i Norwegię uważam za jedno z najbliższych mojemu sercu miejsc, to jednak w Paryżu, już w pierwszych latach mojego życia, poznałam najbliższych mi przyjaciół. Razem spędzaliśmy każdą wolną minutę, snując plany na przyszłość, rozmawiając o błahych rzeczach, naśmiewając się z nas nawzajem (choć z jakiegoś powodu naśmiewanie się ze mnie już nie było takie fajne, a mój śmiech stawał się wtedy przytłumiony, kącik moich ust uniesiony).
W kłopoty zdarzało mi się wpadać głównie przez jednego z członków naszej grupy - kiedyś najbliższej mi spośród wszystkich osoby, później zaś tej, na której widok miałam ochotę nauczyć się obsługi pistoletu, który mój tata trzymał w biurku. Być może moim rodzicom podobałoby się to o wiele mniej, jednak zawsze byłam jedną z lepszych uczennic - od zawsze miałam spore ambicje, choć zmieniały się one co dwie sekundy. Najczęściej było to coś, czego dziewczynie nie wypadało - nigdy nie podobał mi się fakt, że kobiety nie mogły mieć takich samych praw do wszystkiego jak mężczyźni i choć nie gardziłam też typowo kobiecymi rzeczami - w końcu, przykładowo, ten, kto wynalazł szminkę, zasługuje na jedną z największych nagród świata - to denerwowało mnie to, że mam o wiele mniej opcji.
Kochałam moją siostrę, często czując się tak, jakbym to ja była starszą z nas obu. Często opowiadała mi o wszystkich chłopcach, którzy chcieli się z nią spotkać, najpierw z radością, później z łzami rozmazującymi jej idealny makijaż. Nie oceniałam jej, jednak zawsze miałam nadzieję, że tym razem to już ostatni raz - nie chciałam, żeby ktoś kolejny ją skrzywdził. Mnie samej do romansów się nie spieszyło - uważałam, że kiedy przyjdzie na to czas, tak po prostu się stanie. A może i wcale nie przyjdzie na to czas, a ja z pewnością nie będę narzekać. Zresztą, gdy ten czas nadszedł, zamiast kogoś mi bliskiego zyskałam wroga - czy naprawdę warto jest czuć coś do kogokolwiek?
Moje czasy szkolne upłynęły w zasadzie bez większych wydarzeń - spotykałam się z grupą znajomych, zręcznie unikając jednego z nich, uczyłam się, czasem musiałam tłumaczyć się rodzicom, kiedy indziej przekonywałam ich do coraz to nowszych planów, które sobie obrałam. Mój ojciec, jako przedsiębiorca, często bywał w różnych miejscach, a gdy była to Norwegia, starał się zabierać nas ze sobą. Nie brakowało nam pieniędzy, choć nie żyliśmy też w luksusie, myślę, że można nas było nazwać całkiem szczęśliwą albo przynajmniej zadowoloną rodziną.
Gdy miałam szesnaście lat, zmarła moja mama. To był całkiem spory szok dla naszej rodziny - zachorowała tak szybko, jak odeszła, w mgnieniu oka, zanim doszło do nas co tak naprawdę się dzieje. Tęsknię za nią, ale wspominam ją dobrze - z jasnymi włosami, różową szminką i policzkami, uśmiechniętą, nieudolnie, ale w uroczy sposób próbującą wymówić jakieś trudne norweskie słówko.
Po jej śmierci nasz ojciec zabrał nas do Norwegii, do Stavanger, jego rodzinnego miasta, abyśmy tak zamieszkały razem z babcią i dziadkiem. Było całkiem miło, a ja wciąż pisałam listy do przyjaciół z Paryża. Moja siostra to właśnie tu poznała Niemca, za którego wyszła pod początek 1939 roku. Nie przepadałam za nim, głównie dlatego, że nigdy nie ukrywał swojej lojalności Hitlerowi. Poza tym, jak na swój wiek miał dość wysoką rangę czym lubił się chwalić, co nikogo nie mogłoby pozytywnie do niego nastawić - no, nikogo poza moją siostrą, która dała się oczarować. W zasadzie podejrzewam, że jej mąż prawdziwie był w niej zakochany - to jednak nie zmienia wcale charakteru człowieka, a sprawia tylko, że jest jeszcze głupszy niż normalnie.
Gdy dowiadywałam się o tym, że Francja jest pod okupacją niemiecką, zbiłam lustro w moim pokoju i cudem nie rozwaliłam całkiem swojej ręki. Wraz z tą informacją pojawiła się jednak też inna - moja siostra wraz z mężem jedzie do Paryża i prosi mnie, żebym do nich dołączyła. Kim jestem żeby odmówić?
Cóż, siostrą, która chce mieć oko na szwagra, a także dziewczyną, która chce spotkać się z dawnymi przyjaciółmi.
Trafiłam więc znów do mojego rodzinnego ukochanego miasta, które teraz wyglądało całkiem inaczej - czarno-białe, szaro-bure, smutne, opustoszałe. Choć byłam tutaj, na miejscu, mając ściany budynków na wyciągnięcie ręki, nagle zatęskniłam za Paryżem bardziej, niż wtedy kiedy mnie w nim nie było. Zwłaszcza, że teraz nagle byłam tu w innym charakterze - czułam się jak najeźdźca, a nie mieszkaniec, byłam spowinowacona z okupantem, a ludzie nie mogli przecież z mojej głowy wyczytać, że nienawidzę tego tak samo, jak oni.
Szybko odzyskałam kontakt z przyjaciółmi, bo w końcu nigdy go tak naprawdę nie utraciłam. Dogadałam się z kilkoma nowymi osobami w naszej grupie, szybko zorientowałam się, że nas wszystkich łączy taki sam stosunek do tego, co się tu dzieje. Co jednak mieliśmy robić jako grupa młodych osób?
Dostałam pracę w księgarni u miłego starszego pana, który wypijał potężną porcję malinowej herbaty każdego ranka, opowiadając mi o tym, co słychać u jego młodego syna, który obecnie znajdował się poza granicami kraju. Polubiłam i pracę, i mojego pracodawcę, dlatego tak przykro mi było, gdy oznajmił mi on, że jest ciężko chory, a pozostał mu jeszcze zaledwie rok życia. Któregoś razu zabrał mnie na piętro, do swojego mieszkania, i pokazał mi jak wygląda jego pracownia - przepełniona była książkami, ale nie byle jakimi książkami - takimi, jakich zdecydowanie nie powinien posiadać. W tamtej chwili wydawało mi się, że miał wszystko, co znajdowało się na listach, choć teraz wiem, że był to bardzo mały skrawek tego wszystkiego.
Tamta chwila wyryta jest w mojej pamięci z dwóch powodów - pierwszy: zapach książek, który jest jedną z najcudowniejszych rzeczy na tej planecie. Drugi: to wtedy wiedziałam już co muszę robić, żeby walczyć z okupantem, to było coś, co moi znajomi i ja moglibyśmy zrobić.
Właściciel księgarni zapoznał mnie z kilkoma nazwiskami, nazwami i adresami. Nie powiedział tego wprost, ale wiedziałam doskonale, że myśli o tym samym, co ja.
Od tamtej chwili razem z przyjaciółmi sprawdziłam wiele z informacji, którymi podzielił się ze mną mój pracodawca - zgromadziliśmy nieco więcej książek, wszystkie trzymając w zamkniętym pomieszczeniu księgarni. Było to ryzykowne, ale jak można pokonać wroga, jeśli nie chce się podejmować ryzyka? W naszych planach było od samego początku skontaktowanie się z Ruchem Oporu, jednak okazało się to o wiele trudniejszym zadaniem, niż myśleliśmy.
Tak oto teraz mieszkam z wrogiem, sama za wroga przez wielu uchodząc, walcząc przeciwko niemu, ukrywając to też przed moją siostrą. Udostępniamy naszą zakazaną biblioteczkę niewielu osobom, choć chcielibyśmy bardzo rozszerzyć działalność - nikt z nas nie jest pewien komu możemy ufać, a komu nie. Mój pracodawca pomaga nam jak może, ale jego czas powoli się kończy. Księgarnię chce przepisać na mnie w swoim testamencie, a ja jestem przerażona i podekscytowana tym co będzie kiedy już zostaniemy pozostawieni samym sobie.

Charakter

Wiem o tym, że nie jestem najłatwiejszą osobą do dogadania się, jeśli się mnie już pozna. Na zewnątrz jestem otwarta i radosna, być może skora do konfliktów, ale przecież taką mnie kochacie. W środku - jest trochę gorzej.
Mam dumę wielkości Związku Radzieckiego i chociaż jeszcze większe serce, to pierwsze z reguły u mnie wygrywa. Przyznanie się do tego, że popełniłam błąd przekracza moje możliwości, bo przecież jestem tylko człowiekiem (ale o errare humanum est nigdy nie słyszałam).
Na wszystkie negatywne emocje reaguję złością, nawet na smutek albo tęsknotę i potrafię naskoczyć na kogoś, choć przecież nie ma ku temu podstaw. Nie przeproszę później, chyba że udając, że nic to dla mnie nie znaczy, ale uśmiechnę się ciepło - i to musi wystarczyć, choć czasem chciałabym umieć inaczej.
Za przyjaciółmi i rodziną skoczyłabym w ogień, wrogów w ogień wrzuciłabym bez chwili wahania. Nie jestem dobra w wybaczaniu ludziom, choć często tak bardzo chciałabym to umieć.
Lubię dowodzić i lubię wtrącać się w życie innych. Ciężko jest mi pogodzić się z tym, że być może jest też inne wyjście z sytuacji niż to moje. Zawsze chcę dobrze, ale przecież dobre chęci niekoniecznie sprawiają, że jesteś dobrą osobą.
Czy jestem dobrą osobą?
.  

Ciekawostki

Znaki szczególne: bardzo jasne włosy, zawsze ciemna szminka, nawet jeśli brak innego makijażu
Języki obce: francuski i norweski - płynnie, na takim samym poziomie; niemiecki - bardzo dobry; angielski - komunikatywny (obu języków uczyła się przy pomocy ojca i nauczyciela, którego zatrudnił dla swoich córek)
Mocne strony: lojalna, inteligentna, potrafi być charyzmatyczna, dobry organizator, chęć pomocy innym
Słabe strony: duma, którą rzadko kiedy umie odłożyć na bok, mściwa, skora do niezdrowej rywalizacji, często wszystkie negatywne emocje przekuwa w złość, przyznanie się do błędu jest dla niej bardzo trudne, często uważa że jest za kogoś lub za coś odpowiedzialna, choć nie ma do tego żadnych podstaw

x bardzo interesuje ją fotografia, na dziewiętnaste urodziny dostała od ojca aparat
x jej ulubionym miejscem, jeśli można liczyć to jako jedno miejsce, jest kino
x przez wiele miesięcy chciała zostać aktorką
x chce, żeby mówiono do niej Bea albo Leo - po jej drugim imieniu. nie toleruje innych opcji. to drugie wykorzystuje często w kontaktach z ludźmi związanymi z książkami, żeby zmylić ewentualne postronne zagrażające im osoby.


Uwagi do Mistrza Gry

Cool


Ostatnio zmieniony przez Bea E. Nygård dnia Nie Mar 26, 2017 5:02 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
cywile
PisanieTemat: Re: Beate Eleonora Nygård   Pon Mar 27, 2017 6:25 pm


Karta zaakceptowana!





WITAMY NA FORUM!

Życzymy dobrej zabawy i mnóstwa weny na ciekawe fabuły!
Na start otrzymujesz 700 punktów, które już od teraz możesz wydawać w sklepiku na ekwipunek lub przywileje.

Most Mirabeau to jedno z miejsc, które często odwiedzałaś wraz ze swoimi znajomymi, kiedy w Paryżu nie powiewały jeszcze flagi ze swastyką. Dzisiaj jednak nie możesz oprzeć się wrażeniu, że czas się tutaj zatrzymał, a muzycy wciąż grają tę samą skoczną melodię.
Biblioteka Narodowa Francji stanowi z kolei nieco przykry widok, jeśli tylko zwrócisz uwagę na półki, które kiedyś uginały się pod ciężarem dzieł francuskiej literatury. Kto wie, być może pewnego dnia ten stan rzeczy ulegnie zmianie właśnie dzięki Tobie.

Jeśli zaś chodzi o nasze postacie NPC - Tobias Wolfmeyer jest Ci znany jedynie z nazwiska - Twój szwagier wspomniał o nim kilka razy, jednak nie powiedział nic konkretnego. Pierre Lécuyer wpadł raz do księgarni, w której pracujesz, i nawet pomogłaś mu w wyborze książki, choć oczywiście nie wiedziałaś, za kim tak naprawdę masz do czynienia.



Do śmierci matki oraz przeprowadzki do Norwegii Bea wiodła szczęśliwe i całkiem spokojne życie, korzystając z uroków Paryża, nad którym w niedługim czasie zawisł cień niemieckiej okupacji. Jako pół Norweżka, pół Francuzka, czuła się związana z obydwoma krajami, jednak gdy na horyzoncie pojawiła szansa, by wrócić do Francji, bez wahania podążyła za siostrą i jej mężem. Bea zastała Paryż odmieniony, co tylko utwierdziło ją w przekonaniu, że nie powinna pozostać bierna wobec niemieckiej okupacji. Przechowując zakazane książki, podejmuje poważne ryzyko, jednak całkiem możliwe, że przy pewnej ostrożności jej wysiłek się opłaci.
W karcie nie wyłapałam więcej błędów, wszystkie uwagi zostały uwzględnione, a poza tym trzymam mocno kciuki, żeby znalazły się osoby z poszukiwań! <3 Bea to postać, która ma w sobie wiele odwagi i zapewne jeszcze nie raz udowodni to w fabule, zatem biegnij już do gry zbierać zakazane książki. :>



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
ruch oporu
PisanieTemat: Re: Beate Eleonora Nygård   Wto Mar 28, 2017 7:15 pm

Akceptuję!

Prowadzenie podwójnego życia to ryzykowna gra, ale takie ryzyko może się z czasem opłacić. Igranie z wrogie, żyjąc tuż obok niego jest bardzo niebezpieczne, ale najwyraźniej z tym Beate potrafi sobie poradzić. A przynajmniej potrafiła do tej pory i oby udawało jej się dalej.
Książki, które posiada i możliwości, które za tym idą mogą sprawić, że stanie się całkiem cennym nabytkiem dla Ruchu Oporu, zatem nie powinna przestać i dalej szukać kontaktu. Kto wie, może niedługo pozna kogoś, kto wciągnie ją w jeszcze bardziej pogmatwany świat partyzantki i cichej wojny?
Nie będę Cię już więcej trzymać, leć do fabuły i baw się dobrze! Powodzenia ze wszystkim!

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content
PisanieTemat: Re: Beate Eleonora Nygård   

Powrót do góry Go down
 
Beate Eleonora Nygård
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Sous le ciel de Paris :: poza grą :: Archiwum :: Karty Postaci-
Skocz do: