IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Most 'Pont Neuf'


Share | 
 

 Most 'Pont Neuf'

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Most 'Pont Neuf'   Nie Lip 03, 2016 2:44 pm



Most 'Pont Neuf'

Kto raz spacerował wieczorem po najstarszym i być może najsłynniejszym moście w Paryżu, z pewnością długo będzie pamiętał ciepłe światło zabytkowych latarni oświetlające drogę, miarowy szum Sekwany tuż pod stopami czy smutną piosenkę śpiewaną przez jednego z wielu chansonniers.
Długi na około 280 metrów most liczy sobie już ponad trzy wieki. Jego budowa rozpoczęła się w 1578 roku z inicjatywy króla Henryka III, a zakończyła na początku XVII wieku za panowania króla Henryka IV, którego majestatyczny pomnik konny znajduje się na niedużym placu na samym środku mostu. W ciągu wielu lat miejsce to było i jarmarkiem, i terenem łowieckim dla okolicznych gangów, a od pewnego czasu stanowi scenę dla lepszych i gorszych artystów, zwabionych obietnicą kilku groszy rzuconych przez przechodniów.
Nie zmienia to jednak faktu, że niewielu paryżan chciałoby wybrać się tutaj w środku nocy, gdy miasto cichnie, a po moście przechadzają się już nie zakochani, ale ten nieco inny, mniej przyjemny le bouquet de Paris.



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
cywile
PisanieTemat: Re: Most 'Pont Neuf'   Pon Wrz 12, 2016 3:24 pm

/Może być np. 7 marca?

Dzień był wyjątkowo chłodny, a nieprzyjemny wiatr nie oszczędzał nikogo. Zbliżała się wiosna, a mimo to pogoda przypominała raczej późną jesień, która wprowadzała wszystkich w stan dziwnej zadumy, smutku i nostalgii. Deszcz uderzał o brukową kostkę, a na ulicach nie widać było już prawie nikogo. Z pewnością woleli zaszyć się w ciepłych domach, aniżeli tkwić na zimnie i wsłuchiwać się w melodię nieco rozstrojonych skrzypiec.
Antoinette zdawała się być jednak zbyt pochłonięta grą, która dzisiaj nie przyniosła żadnego zarobku, a przemarznięte dłonie nie pozwalały na to, by poprawić dźwięk stron. Pieściła je nad wyraz delikatnie i drżała za każdym razem, gdy silniejszy podmuch wiatru otulał odsłoniętą szyję i zaczerwione policzki. Była zmęczona i po raz pierwszy pragnęła znaleźć się w mieszkaniu, by jak najszybciej zapomnieć o głodzie i nieudanej pracy. Nie przerywała jednak, bo zostało jej wciąż piętnaście minut w ciągu, których wiele mogło się zdarzyć, choć tak naprawdę Paryżanie zaczęli ją mijać bez krzty zainteresowania. Uśmiechnęła się mimo to, gdy na parę chwil zatrzymał się przy niej chłopiec, który podskakiwał i wskazywał na nią palcem. Usłyszała też Niemiecki akcent, który natychmiastowo rozkazał dziecku, by przestał się wygłupiać i szedł do domu. Z pewnością była to jego matka, która zapomniała parasola i była już przemoczona do suchej nitki. Panienka Molière również czuła jak pojedyncze kropelki spływają po jej karku, a mokre włosy lepią się do dziewczęcej buzi.
Za parę chwil miała wybić dwudziesta, a Antoinette musiała przejść kawałek, by dotrzeć do swojej dzielnicy, gdzie wreszcie odetchnie z ulgą. Schyliła się do pokrowca, który świecił pustkami, a zaraz potem ułożyła w nim subtelnie instrument, by tylko nie zniszczyć go do końca. Nie miała pieniędzy na nowy, a już tym bardziej nie chciała mówić przyjacielowi, że dzisiaj nic nie zjedzą. Przygryzła jeszcze policzek od środka i jedna pojedyncza łza spłynęła po pyzatym policzku. Przetarła ją wierzchem dłoni, a zaraz potem podniosła się na równe nogi i zbyt gwałtownie obróciła w swoim kierunku. Ku jej zaskoczeniu dostrzegła mężczyznę, od którego dzieliło ją raptem kilka centymetrów, co wzbudziło niepokój malujący się w ciemnych tęczówkach.
- Désolé - jękneła niewyraźnie, gdy zorientowała się w tym, kto przed nią stoi i spięła się mimowolnie. To ewidentnie nie był jej dzień. - Ja... Ja nie zauważyłam... - wytłumaczyła się pospiesznie, gdy w ułamku sekundy jej mętne spojrzenie skrzyżowało się z tym należącym do Niemca. Oddychała ciężko, a serce przyspieszyło rytmu, wszak nie zamierzała stawać nikomu na drodze, a już w szczególności jemu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
okupanci
PisanieTemat: Re: Most 'Pont Neuf'   Pon Wrz 12, 2016 6:23 pm

/chronologia jest dla mienczakuf
Dochodziła dwudziesta, dochodził koniec służby Matthiasa. Godzina ta zbliżała się nieubłaganie, choć dziś czas wlókł się nie miłosiernie. Jego wełniany płaszcz przemókł do reszty, dziękaści Bogu materiał trzymał ciepło mimo wilgotności. Dzięki, Trzecia Rzeszo! Jeżeli ktoś dziś powiedziałby Matthiasowi, że mamy marzec, jest wiosna, zaczynają kwitnąć kwiaty a w Lasku Bulońskim wszystko się zieleni, śpiewają ptaszki, a na ulice zaraz wybiegną tańczące pary... nie uwierzyłby i uznał to za ironiczną obelgę. Miał poczucie humoru, ale bez przesady. Gdy tak szedł, przechodząc obok mostu 'Pont Neuf' zamyślił się. Matthias lubił zatracać się w swoich myślach, a teraz mógł to zrobić, bo niby czemu nie. Myślał o pięknych, niemieckich kobietach i jeszcze piękniejszych, polskich. Służbę w Polsce wspominał bardzo dobrze. Poznał tam sporo ludzi, dobrych ludzi, którzy dziś zamarzają na wschodzie. Mam nadzieję, że nie jest tam tak źle, jak gadają. Niby Beobachter mówi swoje, ale Matt wiedział swoje. Tam jest zimno. Na pewno dużo zimniej niż tutaj. Był skłonny uwierzyć, że są lepiej zaopatrzeni niż my, ale bądź co bądź... Nawet niemiecki przemysł nie był w stanie wyprodukować tyle ciepłej odzieży, a wierząc naszym mediom, potrzeba jej było bardzo dużo, wszak po stronie niemieckiej stawali Finlandczycy, Ukraińcy, Białorusini i Rosjanie. Ich też trzeba było przyodziać, nakarmić... - z rozmyśleń Matthiasa wybudziło zderzenie z kimś. Nawet z niebylekimś, tylko z kimś konkretnym, młodą dziewczyną. Był zaskoczony i prawdopodobnie tak samo przerażony jak ona - Pardon! - sam zaczął się tłumaczyć, rzucając niemieckim pardonem który jako pierwszy narzucił mu się na myśl, wszak przewracanie nieznajomych Francuzek zdecydowanie nie było w jego stylu. A to się dobrze składa, bo ja też - odpowiedział rozbrajająco szczerze Matt swoim kalecznym francuskim i uśmiechnął się do nieznajomej. ROBIŁ CO MÓGŁ, tak jak ZAWSZE, by sprawić wrażenie sympatycznego. Miał ogromną nadzieję, że jego feldgrau nie sprawi, że młoda dziewczyna ucieknie z płaczem w kierunku lasu, zgubi się, uderzy w drzewo, straci przytomność i będą z tego tylko bardzo niemiłe komplikacje. Widział, że ona zaczyna się już nakręcać, dygotać, jej oddech przestał być miarowy, dlatego tonem swojego głosu starał się ją uspokoić. Kaleczny francuski wcale nie pomagał...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
cywile
PisanieTemat: Re: Most 'Pont Neuf'   Pon Wrz 12, 2016 6:45 pm

Tosia natomiast wierzyła w rychły koniec wojny, który powinien nastąpić jak najszybciej. Dlaczego ludzie nie potrafili być dla siebie dobrzy, tak po prostu? Widziała uśmiechniętych ludzi i czekała na moment, w którym nie będą musieli się już martwić przykrą wizją kolejnych egzekucji, a także spotkań w siedzibie gestapo. Było tego wiele, a ona w końcu chciała mieć pewność, że wszystko się skończy i nadejdzie słońce, na które wszyscy czekali. Wypatrywali go i wierzyli, że już niedługo pojawi się na horyzoncie. Problem w tym, że nikt nie miał pojęcia, kiedy okupacja dobiegnie końca, a Niemcy wrócą do swojego państwa, jakby we Francj i w pozostałych rejonach Europy byli intruzami. Sama panienka Molière żywiła do nich wielką urazę i miała nadzieję, że historia ich rozliczy ze wszystkich zbrodni, ale przecież pamiętała też oczy Gabriela, które były dalekie od chęci wymordowania połowy ludzkości. W szczególności tej żydowskiej, która zdaniem obywateli III Rzeszy wcale nie zasługiwała na miano i tytuł człowieka.
Zmarszczyła nieznacznie brwi, kiedy tak patrzyła na mężczyznę w Niemieckim mundurze, a zaraz potem przygryzła policzek od środka. Cofnęła się nieznacznie, bo przecież nie chciała w niego wejść, a już tym bardziej zaburzać spokoju, toteż gdy odezwał się do niej z tym swoim akcentem, uśmiechnęła się półgębkiem.
- Nie mówi, monsieur, po francusku, prawda? - zapytała z ciekawością, choć wciąż odczuwała ten sam strach, jakby była w Berlinie, gdzie widziała na własne oczy egzekucję, która wracała każdej nocy w snach. Dwa lata w Paryżu zmieniły ją jednak na tyle, że nie czuła strachu przed odezwaniem się, choć początkowo można było ją spłoszyć byle czym. Dzisiaj nie odzywała się jeszcze do nikogo, dlatego pomimo szalejących emocji, zagadnęła żołnierza. - Znam pański język, więc to nie problem, by się w nim porozumieć, ale... - zawiesiła na moment głos i wzruszyła lekko ramionami, a przy tym obdarzając mężczyznę subtelnym uśmiechem. - Nie zrobiłam nic złego - nie spoufalała się, bo doskonale znała procedury. Ba! Każdy je znał i mógłby wyrecytować na pamięć, gdyby został obudzony o trzeciej nad ranem. Sama jednak nie podjęła się wyciągnięcia papierów, które trzymała w podniszczonym płaszczu, który już do reszty przemukł. Czekała na decyzję, a może rozkazy Niemca, który był zadziwijąco uprzejmy, co zmusiło ją do bycia czujną. Nie ufała SS-manom.
Nigdy.


Ostatnio zmieniony przez Antoinette Molière dnia Pon Wrz 12, 2016 7:34 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
okupanci
PisanieTemat: Re: Most 'Pont Neuf'   Pon Wrz 12, 2016 7:08 pm

Matthias spuścił głowę udając załamanego - Zawsze myślałem, że idzie mi... nieźle... Czyli nie idzie? Jestem tu już prawie dwa lata, a nadal za każdym razem gdy otwieram usta wszyscy się uśmiechają. Na początku myślałem, że po prostu Francuzi są tak otwarci i sympatyczni, ale to chyba nie to... czasami myślę, że po prostu ze mnie drwicie. Pani nie zrobiła nic złego i chyba ja też złego nic nie zrobiłem... - kontynuował Matthias podnosząc głowę i zaczynając się uśmiechać, będąc zachwycony postawą Antoinetty. Boże, ona nie ucieka! Mam okazję, żeby z kimś POROZMAWIAĆ! Takie rzeczy nie zdarzają się zbyt często, zwłaszcza, gdy jest się okupantem na obcej ziemi. Zdarzają się dosłownie... prawie nigdy. Pogoda o tej porze roku... zawsze jest taka paskudna? W Polsce było dużo ładniej, o Niemczech już nie wspominając. Dopiero teraz, gdy stał z nią tête-à-tête mógł zauważyć naprzeciw kogo stoi. Ta ciekawość w głosie i pewna doza ikry, przypominała mu trochę te polskie dziewczyny. Dużo bardziej otwarte i temperamentne niż te francuskie, fiu bździu w głowie. Widząc łezkę Antoniny Matthias pozwolił sobie na żart, błagając Boga by nie został źle zrozumiany - Gdzie moje maniery... starszy jeździec Matthias Schulz, garnizon paryski, do usług. Czy poda mi Pani swoje imię po dobroci, czy będę zmuszony zrewidować Pani dokumenty aby je poznać? - brzmiało chyba nieźle. Na Polki działało. Ale one były dużo prostsze, dużo przaśniejsze od wyuzdanych Francuzek czy sztywnych Niemek. Może na tą istotkę też zadziała? Wygłupił się chyba, przedstawiając się jako jeździec... Siwek został dziś w stajni i je pewnie jadł swoje przydziałowe siano. Oj, Matt dawno nie miał możliwości żeby porozmawiać z kimś, kto nie jest żołnierzem (albo koniem), jeżeli oczywiście nie liczyć jego siostry, dlatego teraz sprawiało mu to pewien problem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
cywile
PisanieTemat: Re: Most 'Pont Neuf'   Pon Wrz 12, 2016 11:50 pm

Kiedy tak patrzyła na Matthiasa, zmarszczyła nieznacznie brwi. Była zaskoczona potokiem słów, którym ją zalał. Ona sama nie potrafiła wydusić z siebie aż tylu fraz na raz, toteż przyglądała mu się z prawdziwym zaciekawieniem. Uśmiechnęła się nawet szerzej i pokręciła z rozbawieniem głową.
- Uważa pan, że drwię? A może, że jestem niesympatyczna? Byłoby mi naprawdę przykro - powiedziała z pełną powagą i przygryzła od środka policzek. Zbierała się w sobie, żeby tylko nie zacząć się śmiać, bo w pewnym momencie zaczęła także rozważać perspektywę, w której to stojący na wprost niej Niemiec, jest pod wpływem środków odurzających. To możliwe? Nie miała pojęcia, że tak dawno nie rozmawiał z kimkolwiek i potrzeba była na tyle duża iż nie wiedział jak sobie z tym poradzić. Zapewne rozczuliłaby się, gdyby poznała prawdę, wszak Antoinette doskonale znała to uczucie. Przez sześć miesięcy, gdy żyła na ulicy, nie rozmawiała z nikim. Rzadko kiedy z panienką Vertis. Wtedy przypominała typową introwertyczkę, a mimo to wciąż tkwiła na paryskich dzielnicach i grała, by umilić każdemu czas.
- Pogoda w Polsce jest podobna do tej tutaj, gwarantuję. Żyłam tam przez parę lat, dokładnie szesnaście... - przyznała otwarcie, bo nie było to tajemnicą i zaraz potem kontynuowała. - W Berlinie zaś podobały mi się uliczki, które często tętniły życiem, aż do wybuchu wojny, kiedy to ludzie nagle nie wychodzili tak chętnie z domów - zauważyła trafnie, a następnie wzruszyła lekko ramionami. - Dzisiaj natomiast niebo nad Paryżem płacze, bo rozstroiły mi się skrzypce i zapewne burzowe chmury chciały mnie przegonić - zażartowała, wszak nie czuła dziwnego skrępowania. Nawet jej mięśnie powoli się rozluźniały, jakby przestała się bać tego, że zaraz zostanie zaciągnięta na najbliższy komisariat lub do siedziby ludzi, których obawiał się każdy. Co jeśli Antoinette w swoich przekonaniach sądziła, że nic złego nie może się wydarzyć?
Jeździec? To znaczy, że nie gestapowiec? SS-man? - w ułamku sekundy pojawiły się ów rozmyślania, gdyż nie znała się na wojskowych stopniach, ale wróciła czym prędzej na ziemię.
- A jeżeli podam je panu bez rewizji, to uwierzy mi pan na słowo, że jestem tym za kogo się podaję? - odpowiedziała równie żartobliwie i nawet obdarzyła mężczyznę ciepłym uśmiechem, jakby chcąc zachęcić go do porzucenia lęku o swój francuski akcent. Sięgnęła jednak po dokumenty, a następnie wręczyła mu je bez słowa zająknięcia. O, dziwo - sama się otworzyła i mówiła więcej, a do tego - chętniej. - Antoinette Molière, jestem w połowie polką i mieszkam w Paryżu od czerwca '40 roku - wytłumaczyła jeszcze, nim Matthias zdecydował się zajrzeć w papiery i po raz kolejny kąciki ust wygięły się ku górze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
okupanci
PisanieTemat: Re: Most 'Pont Neuf'   Wto Wrz 13, 2016 8:25 am

Niech mnie piorun strzeli, jeśli tak uważam! To mi byłoby naprawdę przykro, gdyby na skutek moich słów uznała się Pani za niesympatyczną. - odpowiedział z przekąsem Matthias otwierając jej dowód osobisty. Zajrzał do środka po czym sprawdził wszystkie dane. I wszystko się zgadza, wygrałaś, moja pani, główną nagrodę, zwrot dokumentów - odpowiedział, wtrącając tylko po Polsku "moja pani", uśmiechając się przy tym bardzo. Jego polski jest równie koszmarny co francuski (a może nawet gorszy (to możliwe?!)), ale naprawdę stara się, aby poprawić Antoinette humor. Nie podjął się jeszcze wyzwania jakim jest wymówienie jej imienia, mogłoby to się dlań skończyć tragicznie. Podczas przeglądania dokumentów, musiał oczywiście zweryfikować jej wizerunek, co wykorzystał jako pretekst do pogapienia się na nią przez dłuższą chwilę - jego wzrok najpierw zatrzymał się na tym uwiecznionym na kawałku papieru, po czym przeniósł się na jej twarzyczkę. Była... urocza, jeżeli możemy w ten sposób mówić o przeszło dwudziestoletniej dziewczynie. Drobnego wzrostu i takiej samej postury, sprawiała wrażenie kruszyny, którą mógł bez trudu ponieść wiatr. Matt nie zdziwiłby się, gdyby wzlatywała w powietrze podczas mocniejszych podmuchów. Usta, w tak głębokim kolorze czerwieni, że nie sposób mówić o nich inaczej niż o karminowych wygięte były teraz w uśmiech, i to uśmiech spowodowany żartem Matthiasa, co zdecydowanie było dlań przyjemne. Nie pamięta już kiedy ostatnio sprawił, aby kobieta się uśmiechnęła. We Francji było to dużo trudniejsze niż w Polsce. Pół-polka! A więc, podejrzenia Matthiasa okazały się... w połowie trafne. Może to dlatego właśnie jest normalną dziewczyną. Wyciągnął do niej rękę, w której trzymał jej dokumenty. Do ausweisu nawet nie zajrzał, przecież wcale nie chciał ich sprawdzać. Na Pani łezkę udało mi się zaradzić, na płacz nieba niestety wpływu nie mam - pstryknął kilka razy palcami - widzi Pani? Nic nie mogę zrobić, choćbym się przełamał w pół. Cały czas pozostawał uśmiechnięty, pomimo tego, że był już całkiem przemoczony. Rozmowa z miłą dziewuszką zajęła go na tyle, że przestał zwracać uwagę na deszcz. Łatwo było go teraz zająć, mało kto chciał z nim rozmawiać, wszystko wydawało się mu zajmujące. Smutne życie okupanta na wrogiej mu ziemi, wiecznie wystawionego na potępienie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
cywile
PisanieTemat: Re: Most 'Pont Neuf'   Wto Wrz 13, 2016 2:20 pm

- Spokojnie, mam nadzieję, że jednak piorun pana nie trafi - odpowiedziała od razu i uśmiechnęła się ponownie, a po chwili odsunęła się na jeszcze jeden krok. Rozłożyła też ręce na boki i lekko wzruszyła ramionami. - Widzi, monsieur Schulz, nic złego się nie stało - zakumonikowała jakże spostrzegawczo i przygryzła policzek od środka. Zastanawiała się jak to możliwe, że Matthias nie przypominał typowego Niemca, który w tym momencie nie pozwoliłby sobie na takie żarty ze strony tak młodej istoty. Nie chodziło o to, że powinna ponieść karę, ale w większości przypadków, Niemcy nawet nie chcieli słuchać tego, co Francuzi mają do powiedzenia. To oznaczało tylko tyle, że Antoinette z pewnością nie chciałaby znaleźć się na czarnej liście mężczyzny, który z pewnością doprowadziłby ją do pionu i kazał spędzić noc na posterunku, szorując przy tym buty oficerom.
- Och, zna pan polski, to ciekawe - zagaiła luźno i odetchnęła z ulgą, że dokumenty się zgadzają. Jeszcze tego brakowało, że coś byłoby nie w porządku, a całkowicie zapomniała o ausweis, w którym nie było wpisane nic. Była częsciowo polską przybłęda, która pod pretekstem gry żebrała na jedzenie. Pamiętała kilka placówek, w których mogłaby podjąć się jakiegokolwiek zajęcia, ale nikt nie chciał jej wysłuchać ani tego, co ma do zaoferowania. Upierali się, że nie mają miejsca, a panienka Molière była skazana na uciekanie przed ewentualną prawdą. - Skąd? Oczywiście, jeśli mogę wiedzieć - dodała ze spokojem, a zaraz potem schowała dokumenty do kieszonki i spojrzała mimowolnie na zegarek. Miała trzydzieści minut i nie chciała wychodzić na kogoś iście niegrzecznego, ale przecież nie mogła tu zostać. Powinna jak najszybciej wrócić na lewy brzeg i udać się do mieszkania, bo to było jedyne wyjście z obecnej sytuacji, czyż nie?
- Niebo kieruje się swoimi kaprysami, prawda? - spytała jeszcze przekornie, kiedy ten wykonywał ruch palców i spojrzała mu za plecy, jakby modląc się w duchu, by pozwolił jej odejść. - Nie chce zabrzmieć niewdzięcznie, ale nie zostało mi zbyt wiele czasu na tak miłe pogawędki. Powinnam już wracać. Sam pan rozumie... Zasady - bardziej stwierdziła niż zadała pytanie i wierzyła, że Matthias zrozumie, co ma na myśli. Chodziło tylko i wyłącznie o te wszystkie reguły, które zostały nałożone na mieszkańców. - Mogłabym odejść? - i wierzyła w to, że jej nie zatrzyma, ale przecież nie widziała też nic złego we wspólnym spacerze. Decyzja należała jednak do niego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
okupanci
PisanieTemat: Re: Most 'Pont Neuf'   Wto Wrz 13, 2016 4:50 pm

Przecież dobrze Pani wie, skąd znam Polski - odpowiedział gorzko Matthias - tam też zaprowadziła mnie wojna. Gdy ta zaczęła gapić się za jego plecy... obejrzał się przez ramie. Kto wie, może jest tam coś bardzo ciekawego? Na przykład strucla. Dobry boże, gdyby była tam restauracja serwująca strucle, mógłby znaleźć schronienie przed deszczem i jednocześnie pozostać z tą miłą dziewczyną. Nie było tam restauracji serwującej strucle, nie było tam nic ciekawego. Po prostu unika kontaktu wzrokowego... Cóż. To nie pierwsza i nie ostatnia osoba w Paryżu która panicznie obawia się gapy na mundurze Matta. Tak. Zarówno pogoda, jak i ten pan u góry potrafią być niebywale kapryśni. Zrozumiał jej wypowiedź może zbyt wieloznacznie. Trudno nie doszukiwać się wielu znaczeń, jeżeli tak rzadko się rozmawia. Wtedy ze słów próbuje się wyciągnąć jak najwięcej. Mogłabym odejść? zabrzmiało w uszach Matta jak wyrok. Aha, więc tak. Cała reszta wypowiedzi nie miała żadnego znaczenia. Owijanie w bawełnę nic nie dało. Matt zrozumiał to tak, jak tylko mogła zrozumieć to pokrzywdzona duszyczka. Ona też nie pała do mnie sympatią. To pierwsza, która udawała miłą, żeby uniknąć rozmowy z Niemcem, pewnie nie ostatnia. Do tego też będzie trzeba przywyknąć. Tak, tak.. oczywiście. Miłego wieczoru życzę, Mademoiselle Moliere. - rzucił, po czym oklapł jeszcze bardziej (choć na skutek deszczu był już niebywale oklapnięty) i zaczął odwracać się na pięcie. Bardzo powoli. Gdyby może jednak się rozmyśliła, miała na to dużo czasu. Nadzieja umiera ostatnia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
cywile
PisanieTemat: Re: Most 'Pont Neuf'   Wto Wrz 13, 2016 6:27 pm

Przyglądała mu się nieustannie. Lustrowała wzrokiem, jakby chciała wyczytać z mimiki Matthiasa cokolwiek, co wskazałoby jej drogę poruszania się po bezpiecznym gruncie, by go nie urazić. Wojna była o tyle drażliwym tematem, że każdy zapatrywał się na to inaczej. Kolaboranci stawali po stronie III Rzeczy, byle mieć dobrze. Francuzi z pierwiastkiem patriotyzmu chcieli walczyć o ojczyznę. Pojawiali się także alianci z innych krajów, którzy chcieli wesprzeć naród o najpiękniejszym języku świata. Gdzie zatem stała mała istotka, która była przeciwna wojnie, a zarazem nie zamierzała osądzać nikogo?
- Wypełnia pan jednak rozkazy, ja zaś przed wojną uciekałam. Wielu ludzi szukało schronienia, a to tylko dlatego, że... - Niemcom zachciało się władzy całkowitej -Nie mieli pojęcia, co należy zrobić - wybrnęła! Nie chodziło w tym o lęk, a samo spostrzeżenie faktu oczywistego. Nasłuchiwała z wielu zakątków świata, jakie informacje płynęły i co one oznaczały dla ludności, a przecież działo się mnóstwo złego i to cierpienie sprawiało, że ludzie topili się we własnej rozpaczy. Byli też tacy, którzy chcieli z tym walczyć, dlatego postawa Matthiasa budziła w Tosi ogrom zaintrygowania, któremu nie chciała dawać upustu.
- Jest pan wierzący? - zapytała otwarcie, bo skoro wspomniał o Bogu, to być może... Nie zakładała niczego, ale przygryzła policzek od środka w dość nerwowym geście, gdy tak przyglądała się mężczyźnie i szukała odpowiedzi na wiele pytań, które pojawiały się w jej głowie. Miała wrażenie, że to tylko maska, ale przecież nigdy nie skreślała na samym początku człowieka i wolała dać mu szansę. Co jeśli ten konkretny Niemiec był wyjątkiem od reguły?
Patrzyła jak się obraca i w ułamku sekundy poczuła dziwne wyrzuty sumienia, jakby nie mając pojęcia, czym są one spowodowane. Spuściła nieznacznie wzrok na swoje buty i poczekała jeszcze parę sekund, by odezwać się ponownie.
- Jeśli pan chce, to pozwolę się odprowadzić. Lubię nietypowe spotkania, a skoro wygrałam swoją szczerością chwilę wcześniej, to może warto domagać się nagrody? Spacer chyba jest wystarczający, prawda, monsieur Schulz? - zaproponowała z szerokim uśmiechem, bo przecież nie podejrzewała, że mógłby to przeciwko niej wykorzystać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
okupanci
PisanieTemat: Re: Most 'Pont Neuf'   Wto Wrz 13, 2016 8:07 pm

Tak, wiem dlaczego. Nie chcę o tym rozmawiać, ale mi też się to nie podoba.Widzi pani tego orła, gape jak Wy mówicie? Ja prosty żołnierz... Byłem na studiach, gdy to wszystko się zaczęło. Ojciec był żołnierzem, dziad był żołnierzem... Tak trzeba było. I nadal tak trzeba, służyć i chronić. - odpowiedział Matt. Bo co innego miał odpowiedzieć? Lubił być szczery i był szczery. Ta młoda dziewczyna nigdzie go nie wyda... chyba. Za bardzo boi się mnie, żeby iść na gestapo "kablować".
Wierzący? Wierzę w Boga, w swoją rodzinę i w Tysiącletnią Rzeszę. I w siebie, chociaż trochę mniej - powiedział uśmiechając się - o którą wiarę pani chodzi, madam? - spytał, doszukując się sprostowania. Francuzi mogli pytać o wszystko, a zwłaszcza Francuzki. A zwłaszcza pół-Francuzki-pół-Polki.
Chociaż zrobiło mu się bardzo przykro (bardzo), na dźwięk głosu Antoinetty odwrocił sie rozpromieniony, prawie że kłaniając się w pół - Ależ oczywiście, to byłby dla mnie zaszczyt, mademoiselle. Dobijał go fakt, że na spotkania towarzyskie okazje miał bardzo rzadko, z prostego powodu. Ich, Niemców, nikt tu nie lubił. I wszyscy mieli powody. Ale Matt? Uważał się za dobrego chłopaka, chyba miał do tego powód. W którą stronę będziemy zmierzać? - dodał, celowo stosując formę w której nie ma "panowania", czy "panoszenia się" jak wolał to nazywać. Może do końca wieczoru uda mu się przejść z młodą Moliere na "Ty"? Żałował, że nie ma Siwka. Ideał mężczyzny-rycerza na białym koniu jest wciąż żywy. I ma taką mięciutką chrapkę, aż się chcę głaskać! Chociaż, może jako koń kawaleryjski nie powinien być chwalony akurat za tą zaletę... Serio jest mięciutka! Mówiąc cały czas uśmiechał się do Antoniny, bo niby czemu miałby nie? Zaczynał lubić tą dziewczynę, pomimo tego, że przed chwilą zraniła go do głębi. Matta łatwo było zranić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
cywile
PisanieTemat: Re: Most 'Pont Neuf'   Wto Wrz 13, 2016 8:53 pm

- Chronić? - zdziwiła się i wydęła nieznacznie wargi. Była zaskoczona ów odpowiedzią i dlatego miała wrażenie, że zaraz oberwie, ale to nie było teraz ważne. Na usta cisnęło jej się zbyt wiele i nie potrafiła się powstrzymać. Niestety. - III Rzeszę przed nami? A cóżeśmy wam uczynili, że musicie bronić waszego kraju? - wiedziała, że przesadziła. Gdyby trafiła zapewne na innego Niemca, to już skończyłaby śpiewać i niewiadomo jak potoczyłaby się dalsza część wieczoru, ale Matthias sprawił, że zdobyła się na tę śmiałość, skoro wydusił z siebie, że też mu się to nie podoba. Mimowolnie zacisnęła też drobne piąstki, a knykcie jej pobielały. Próbowała złapać oddech i dopiero po chwili, gdy przeszli na temat wiary, uśmiechnęła się mimowolnie.
- Pytałam o wiarę w Boga, ale skoro wierzy pan też w siebie, to już połowa sukcesu - odetchnęła z ulgą, bo w końcu mogła powiedzieć coś, z czym się zgadzała. Sama była pozbawiona wiary w swoje zdolności i to, że jeszcze kiedykolwiek zagra na wielkiej scenie, bo marzenia umarły 18 kwietnia w Berlinie, dwa lata temu. Nikt oprócz rodzeństwa i ojca nie wiedział jednak o tym, bo tamta sytuacja odcisnęła na Antoinette ogromne piętno, które nosiła aż do dziś. Widziała oczy pięciu ludzi, którzy błagali niemo o to, by ich nie zabijać. Dlaczego więc miała zaufać przeznaczeniu, że kiedyś i jej los się odmieni? Oddawała swoją energię i siłę innym, podczas gdy sama nie miała w sobie za grosz motywów do działania. A może to tylko chwilowe załamanie?
- Mieszkam w Vaugirardzie, to lewy brzeg i najbiedniejsza dzielnica, ale spokojnie. Nic panu nie grozi, jesteśmy nieszkodliwi, wbrew pozorom - i mówiła dokładnie to, w co wierzyła. Wolałaby żeby ludzie mieli zamiast broni kwiaty, a nie zabijali się na każdym kroku. Wargi uniosły się tęż delikatnie ku górze, gdy nagle Matthias się rozpogodził, bo przecież nie zamierzała niczego złego i nawet nie wiedziała, że mogła powiedzieć coś niestosownego. Pokręciła z rozbawieniem głową, a następnie wbiła w mężczyznę ciekawskie spojrzenie. - Jak dobrze zna, monsieur, Paryż? - zapytała, a po chwili ruszyli wolnym krokiem w odpowiednią stronę. A gdyby miał jednak przy sobie konia? Och, z pewnością uwierzyłaby w te wszystkie bajki o książętach, które opowiadała jej mama.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
okupanci
PisanieTemat: Re: Most 'Pont Neuf'   Sro Wrz 14, 2016 8:19 am

Przesadziła. Wiedział, że przesadziła i nie powinien dopuścić do tego, żeby przesadziła. W tej chwili bronimy Was przed komunistyczną zawałą ze wschodu. Ja służę wszystkim obywatelom Trzeciej Rzeszy, i tym aryjskim i nie aryjskim, chociaż moi koledzy po fachu mają w tej sprawie z reguły inne podejście, i ochronę wszystkich uważam za swój obowiązek. Dlaczego najechaliśmy Francję? To temat do rozmowy którą będą mogli podjąć historycy, za wiele lat. Teraz chyba rany wciąż są zbyt świeże. Na tej wojnie straciłem wielu dobrych przyjaciół, a i pani z pewnością nie oszczędziła. - powiedział Matt, tak dyplomatycznie wymigując się od odpowiedzi jak tylko był w stanie. Chyba poszło mu całkiem nieźle - Byłem na froncie i widziałem co dzieje się z ludnością cywilną... i na to nigdy nie mogłem wyrazić wewnętrznej zgody, i dziękaści Boże, nigdy nie musiałem brać w tym udziału - dodał, chociaż wiedział, że z jego ust nie mogło to brzmieć dla Antionette wiarygodnie...
Temat wiary w Boga nie był dla Matta szczególnie drażliwy. Wywodził się z tradycyjnej, niemieckiej, katolickiej rodziny - przekazane mu były takie też wartości. Wierzę w Boga. Dziś na przykład, dzięki Bogu, mam możliwość rozmowy z kimś. Nie wiem, czy uwierzy mi Pani, czy nie, ale z reguły Francuzi na mój widok uciekają w popłochu, czasem uprzednio spluwając mi w twarz - zaczął opowiadać. Matt miał skłonności do wpadania w słowotok - a wiara w siebie? Bez niej bym zginął, albo się sfanatyzował, bardzo szybko. W Rzeszy ciężko jest być indywidualistą. Słuchała pani Hitlera, madam? - miał nadzieje, że nie urazi jej tym pytanie. Prosił o fakt, nie o opinie. Ale chciał poznać opinie. Sam... wiedział, że Hitler przemawia do najniższych instynktów i porywa tłumy. Nie umiał jednak zrozumieć, dlaczego jedni mieli być gorsi od drugich… Przecież wszyscy ludzie są tacy sami, mają ręce, oczy i mózg. Chyba każdy powinien mieć prawo do życia…
Jestem tu, jakby to powiedzieć, strażnikiem bezpieczeństwa, jaki byłby ze mnie strażnik, gdybym nie czuł się bezpiecznie w swoim towarzystwie? - odpowiedział z uśmiechem po uspokojeniu ze strony Antoinetty.
Byłem tu, tam i ówdzie. Potrafię poruszać się wokół swojego ogona, ale tak naprawdę nie znam Paryża. Chyba nie da się go poznać, jeżeli jest się Niemcem - tak ja to widzę. Nawet jeżeli mogę dostać się dziś w więcej miejsc niż Francuzi, to nie mogę ich poznać, zrozumieć, poczuć. Nie mogę porozmawiać z Francją... rozumie pani, prawda? Ciężko poznać miasto, które szczerze cię nienawidzi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
cywile
PisanieTemat: Re: Most 'Pont Neuf'   Sro Wrz 14, 2016 12:29 pm

Szła w milczeniu i nie chciała odzywać się po raz kolejny, ale słowa, którymi raczył ją Matthias sprawiały, że gubiła się w tym, w co wierzyła. Nie chciała wojny, ani śmierci tych wszystkich ludzi i to dlatego nie pojmowała polityki, która panowała. Sama w sobie była niezwykle łatwym celem, ale sądziła, że nic złego się nie wydarzy, a przynajmniej nie na tyle, by ktokolwiek płacił za jej błędy. Czy była jednak świadoma, że miała ogrom szczęścia i w jakiś pokrętny, niewytłumaczalny sposób - ten konkretny Niemiec - darował jej życie?
- Czym są wyrządzone rany w obliczu nowych krzywd? Ledwie draśnięciami, monsieur Schulz - powiedziała spokojnie i przygryzła policzek, ale czuła jak metaliczny posmak krwi zaczyna ją drażnić. Musiała przestać męczyć w ten nieprzyjemny sposób delikatną tkankę, bo w końcu do reszty stworzy się rana, która będzie ciężka do wygojenia. Wypuściła jeszcze powietrze ze świstem, a następnie przetarła usta dłonią, jakby chcąc na moment powstrzymać w sobie sprzeciw do fraz, którymi operował Matt.
- Przepraszam za śmiałość, ale nie powinien się pan dziwić Francuzom, którzy wzgadzili narodem Niemieckim - stwierdziła i uśmiechnęła się mimowolnie. - Proszę to zrozumieć i postawić się też w ich sytuacji... Ja, jak pan zdążył zauważyć... Nie pluję w twarz i nie unikam rozmowy, ale niech monsieur mi zaufa. Niewielu jest takich jak ja, którzy modlą się do rzeczonego Boga o rychły koniec wojny. Większość najchętniej pochwyciłaby broń, żeby stanąć do walki i położyć kres tym wszystkim działaniom... - czarne włosy otuliły twarz Antoinette, której serce biło tak szybko, jakby nerwy wymieszane z lękiem zmusiły ją do zdystansowania się. Emocje były złym doradcą i doskonale o tym wiedziała, ale czy i Matthias liczył się z tym, że jest tylko małą, naiwną dziewczynką, która idąc obok Niemca nie czuje strachu? - Ja, panie Schulz, nie umiałabym odebrać życia.
Deszcz zaczynał coraz mocniej padać, a Francuska przestała spoglądać nerwowo na zegarek, który nieubłaganie zbliżał się do godziny policyjnej. Ufnie wierzyła, że Matthias odprowadzi ją przynajmniej w okolice dzielnicy, gdzie mieszkała, a następnie pozwoli zniknąć. Pytanie, które jej jednak zadał, zmusiło ją by spojrzeć mu w oczy. Uniosła śmiało głowę i przyglądała mu się z profilu, szukając tym samym odpowiedzi, którą chciałby usłyszeć.
- Zdarzyło się raz lub dwa. Dlaczego monsieur pyta? - zdziwiła się i nie kryła tego. Podpuszczał ją? Jeśli tak, to musiał wiedzieć, że Antoinette była jedną z tych osób, które za żadne skarby nie chciały ogłaszać się w swych politycznych poglądach. Wiedziała tylko, że wojna jest zła, ale wypowiedzi na tematy, z którymi nie miała nic wspólnego... Mogłyby się okazać głupotą.
- Och, zatem daje mi pan gwarancję, że dotrę do mieszkania w jednym kawałku, oui? - zapytała żartobliwie i parsknęła śmiechem. - Paryż was nie nienawidzi. Płacze razem z nami, że musi zapamiętywać ten jakże przykry czas. Jest jednak zbyt przepełniony miłością, romansem i swoistego rodzaju filuternym żartem, by zaznać uczucia gniewu i złości. Wiem co mówię, monsieur Schulz, dlatego jeśli kiedyś jeszcze się spotkamy, pokażę ten Paryż, który znam ja, dobrze?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
okupanci
PisanieTemat: Re: Most 'Pont Neuf'   Sro Wrz 14, 2016 2:30 pm

Proszę mi uwierzyć - rozumiem, że Francuzi mogą pragnąć wolności, niepodległości. Szanuję to. Czemu jednak ja mam umierać dla waszej idei, madam? - zaczął mówić Schulz - Czy ja zasługuję na śmierć, tylko dlatego, że wy zasługujecie na wolność? To, doprawdy, hipokryzja. Ja również modlę się o koniec wojny. Chcę wrócić do domu, do matki. Dokończyć studia. Zapewnić Siwkowi miejsce w stajni i smaczny obrok do końca życia. I co z tego? Teraz jestem w Francji, wszyscy w okół mnie nienawidzą, a ja nie rozumiem dlaczego. Madam, czy ja jestem złym człowiekiem? - zapytał, może zbyt metafizycznie Schulz. Podświadomie wiedział, że ta nie udzieli mu odpowiedzi i nie chciał jej. Chciał refleksji, i spodziewał się ją otrzymać. Też kiedyś nie umiałbym odebrać życia. Chciałem być weterynarzem, rozumie pani, leczyć zwierzęta. Moja mama hodowała, nadal hoduje psy, dlatego też to była moja pasja. A później nadeszła wojna. Ojciec był żołnierzem, dziad był żołnierzem, pradzia... Ech, powtarzam się. Moja rodzina sto pokoleń wstecz walczyła na wszystkich frontach, ku chwale swojej ojczyzny. To było chwalebne. Nie chciałem przynieść im wstydu. Poszedłem na wojnę i nie składała się ona z defilad zwycięstwa, przemów o bohaterach, wieńców i orderów. Zabijałem ludzi którzy chcieli zabić mnie, tylko dlatego, żeby przeżyć, tylko dlatego, że tak było trzeba. I wcale nie żałuję. Nigdy nie zabiłem bezbronnego i nie chcę być do tego zmuszony. - zaczął uzewnętrzniać się Matthias, jakby tłumacząc się. Wiedział, że nic nie wytłumaczy haniebnych występków oddziałów Waffen-SS, ale... on nie miał z tym nic wspólnego.
Pytam, bo ja go słyszałem. Na żywo. Gdy defilowałem, po wojnie, tej, tu, w Paryżu, widziałem go. Też w telewizji, tysiące razy. I słyszałem go z gazet. Musi pani przyznać, że potrafi przemówić do człowieka, pobudzić pierwotne instynkty. Są sprawy, w których nie sposób się z nim nie zgodzić, ale są też te, których nie rozumiem. Może jestem zbyt prostym człowiekiem, ale, proszę, niech mi pani powie - czy Żydzi są w czymkolwiek gorsi od chrześcijan? Po co ktoś, kto nazywa się ojcem narodu, Fuhrerem, głosi tyle nienawiści? - opowiedział, mówiąc zdecydowanie więcej niż powinien powiedzieć niemiecki żołnierz.
Czy daję gwarancję? Tak, madmouilselle, odprowadzę panią pod same drzwi. Zaraz zacznie się godzina policyjna... nie powinna się pani poruszać po ulicach całkiem sama. Dodam, że uważam się za dość miłą eskortę - powiedział Matt, uśmiechając się - co do zwiedzania Paryża... zrobię to z największą przyjemnością, o ile nie będzie wiązało się to z byciem obrzucanym kamieniami. - powiedział tonem, który dla Łucji miał sprawiać wrażenie rozbrajająco szczerego - to z pewnością piękne, intrygujące miasto, jednak... dla osób mojej narodowości bycie przez nie pochłoniętym może się bardzo źle skończyć. Cieszę się, że będę miał taką przewodniczkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
cywile
PisanieTemat: Re: Most 'Pont Neuf'   Sro Wrz 14, 2016 5:21 pm

Słuchała. Całkiem uważnie, wbrew pozorom. Było to dla niej szokujące i zastanawiała się wciąż - dlaczego. Nie mogła jednak wydusić z siebie prawdziwych poglądów, wszak niedużo trzeba było, by po raz kolejny przesadziła. Dlatego milczała i pozwalała wtapiać się słowom, które były bolesne i raz po raz tworzyły potężne szramy w jej sercu, które przepełnione miłością uderzało w nierównomiernym rytmie. Przygryzła też dolną wargę i męczyła ją nazbyt długo, aż wreszcie i w tym miejscu delikatna tkanka pękła i stworzyła niedużą rankę. Dopiero po chwili odważyła się spojrzeć na Matthiasa i wzruszyła lekko ramionami.
- Nie mnie jest oceniać jakim jest pan człowiekiem, monsieur Schulz - chciała żeby to brzmiało dyplomatycznie, wszak nie zamierzała urazić mężczyzny. Wiedziała, że gdy przekroczy próg mieszkania, łzy poleją się gęstymi strumieniami i już teraz zaczęła się modlić, by Łukasz i Gavroche spali. Potrzebowała przestudiować zestaw nut, który dostała ostatnim razem i przestać myśleć o tym wszystkim.
- Doskonale pan wie, że nie mogę tego skomentować, dlatego proszę mi pozwolić milczeć - jęknęła tak cicho, ledwie słyszalnie i z trudem powstrzymywała żal, który ugrzązł gdzieś w gardle. W ułamku sekundy przypomniała sobie popołudnie z Berlina, kiedy to została zmuszona do gry na skrzypcach i musiała patrzeć na egzekucję niewinnych osób. Obserwowała jak przed nią padają i ostatnia ikra z tęczówek ulatuje w eter. To było bolesne i zmuszało ją, by zapaść się pod ziemię, a może zrobić coś głupiego, co zmusi Matthiasa do wyciągnięcia broni?
Gavroche.
- Ja... Ja... - zaczęła się jąkać i zatrzymała się na moment, by złapać powietrze, którego nagle zapragnęła. Nie mogła oddychać i czuła jak świat wiruje, kiedy to pytanie tak lekko uleciało z ust Niemca. - Nie chciałabym oceniać religii, wszak obie mają jednego Boga, a to oznacza, że nie ma znaczenia czy ktoś jest żydem bądź chrześcijaninem - powiedziała niepewnie, a zaraz potem spuściła wzrok. - I rządów Fuhrera też nie powinnam oceniać, wszak jest głową państwa i prowadzi politykę, którą uważa za stosowną - coraz bardziej myślała nad odpowiedziami i kiedy wreszcie doszła do siebie, wolnym krokiem ruszyła w stronę dzielnicy. Było już niedaleko, toteż przestała zbytnio przejmować się zegarkiem, o którym już całkowicie zapomniała.
- Tak, też tak uważam, dlatego wierzę, że to nie jest problem w odprowadzeniu mnie, prawda? - zagaiła jeszcze luźno, gdyż lekkie tematy wychodziły jej dużo lepiej niż te, które nakierowywały ją na wojnę i okrucieństwo. - Spokojnie. Obiecuję, że nikt nie będzie rzucał kamieniami i to miasto nie zapamięta pana jako żołnierza, ale człowieka. Możemy się tak umówić, monsieur?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
okupanci
PisanieTemat: Re: Most 'Pont Neuf'   Sro Wrz 14, 2016 8:21 pm

Proszę mi powiedzieć, w czym lepsi od Niemców są Francuzi, którzy nienawidzą nas tylko z powodu narodowości? My nienawidzimy Żydów, chociaż ja osobiście nic do nich nie mam, Wy nienawidzicie nas, ale... to my jesteśmy ci źli, tak? - znów zaczął Matt, chociaż widział, że jego słowa sprawiają pewnego rodzaju przykrość Antoninie. Chciał wyłożyć jej swój, jakże logiczny, punkt widzenia - proszę, odwróćmy rolę - powiedział, wyciągając zza pasa pistolet, wcisnął go w ręce młodej dziewuszki - teraz ja jestem bezbronny, a pani trzyma mnie w szachu. W magazynku jest 10 żyć ludzkich. Ja wciąż będę mówił, że nie uważam, że zrobiłem cokolwiek złego. Wciąż odważnie wygłaszam swoje przekonania. I mogę ocenić, jakim jest pani człowiekiem i powiedzieć to pani szczerze. - wiedział, że pomimo posiadania pistoletu, Łucja jest bezbronna. Ten chwyt sofistyczny pozwolił mu jednak na, przynajmniej w swoim mniemaniu, wytłumaczenie jej braku jakiejkolwiek logiki w tym pacyfizmie. To, czy to my zabijamy Francuzów, czy Francuzi nas nie ma znaczenia. Teraz pani może mnie zabić, proszę tylko odbezpieczyć i nacisnąć spust. A to wciąż będzie czymś złym. To wojna jest zła, nie Niemcy, nie my, nie ja, madam. A wojny nie zakończy naciskanie na spust. - podsumował smutno Matt.
Dopóki będą żyć ludzie, którzy gotowi są dla Fuhrera walczyć i ginąć, dopóty ta wojna będzie trwać. Dopóki nasz wódz, Adolf Hitler, będzie nakazywał swoim fanatykom mordować Żydów, palić wsie i plądrować, dopóty będzie to trwało. Proszę mi uwierzyć, nie jestem jedynym Niemcem, któremu się to nie podoba. Jestem lojalnym żołnierzem. Służę swojemu państwu. Służę ludności cywilnej. Niosę również pomoc. Tak widzę swoją służbę. Opatrywałem cywili, tam, na froncie. Pomagałem jeńcom, których oczy zostały wypalone przez eter. Widziałem wojnę w całej jej okropności i w całym jej pięknie. Widziałem tchórzy i bohaterów. Widziałem też morderców. Czy wśród Francuzów nie ma nikogo, kto najchętniej sprowadziłby nas wszystkich na Pola Elizejskie i wymordował? - powiedział, chyba dość dosadnie przedstawiając swój punkt widzenia. Zbrodniarze pojawiali się po obu stronach frontu. I w Polsce, i tu, we Francji. O wojnie z Związkiem Socjalistycznych Republik nawet już nie wspominając, Matt obawiał się, że po ich stronie może być ich jeszcze więcej, niż po niemieckiej.
Nie, to nie problem. Proszę mi uwierzyć, że robię to z największą przyjemnością - odpowiedział, ciesząc się z lekkiego chociaż rozluźnienia sytuacji - jeżeli są takie miejsca w Paryżu, to ogromnie chciałbym je zobaczyć. Będę musiał wtedy przyjść nie w mundurze, prawda? Chyba coś znajdę... Z ogromną przyjemnością zobaczę pani Paryż. Jako nie rzucanie kamieniami skłonny jestem zaakceptować natężenie do trzech skał na przebyty kilometr - dodał szeroko się uśmiechając, bowiem podobał mu się jego żart.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
cywile
PisanieTemat: Re: Most 'Pont Neuf'   Czw Wrz 15, 2016 1:21 pm

Chciała uciec. Pragnęła chwili, w której znajdzie się jak najdalej stąd i najzwyczajniej w świecie zapomni o tym wszystkim, co przypominało o cierpieniu. Słowa Matthiasa wcale niczego nie ułatwiały, a jeszcze bardziej pogrążały ją w zadumie, która rodziła smutek. Łzy zbierały się w kącikach oczu Antoinette i szukały ujścia, choć ona tak zawzięcie walczyła, by się czasem nie rozpłakać. Nerwowo odwracała nawet głowę, bo nie zamierzała pokazywać swoich uczuć obcemu mężczyźnie, który świadomie bądź nie, ranił ją do żywego.
Kiedy jednak to broń znalazła się w jej drobnych dłoniach, w której do tej pory trzymała najchętniej kwiaty i smyczek, tak zamarła. W ułamku sekundy straciła całą pewność siebie i nie miała pojęcia, co należy zrobić. Całe ciało spięło się, a tylko ręce drżały pod wpływem czynu jakiego dopuścił się Niemiec. Słone krople mimowolnie spłynęły po pyzatych policzkach, a panienka Molière nie potrafiła utrzymać pistoletu w smukłych palcach. Gdyby tylko mogła, to wyrzuciłaby go jak najdalej, a przecież starała się walczyć z emocjami, którym dała upust. Zbyt mocno brzydziła się przemocą i agresją wojenną, by w tym uczestniczyć. Przypominała delikatny kwiat i choć jej wiara zdawała się być potężna, tak w obliczu odebrania komuś życia przypominała raczkujące dziecko. Dlatego nie chcieli, żeby bawiła się w tajną organizację? A może chodziło o to, że naprawdę nie da rady? Była gotowa tworzyć drobne pułapki, ale kiedy stała w obliczu realnej szansy strzelenia do kogoś... Nie umiałaby.
- Zatem jaka jestem, skoro nie potrafię pana zabić? - spytała smutno i uśmiechnęła się nikle, gdy wreszcie podniosła tęczówki na twarz Matthiasa. Świdrowała go na wskroś spojrzeniem, jakby chcąc wyczytać z niego wszystko, a zaraz potem wyciągnęła ku niemo dłonie, w których wciąż znajdował się pistolet. Przełknęła głośniej ślinę i ruszyła pierwsza, dając mu tym samym możliwość dokonania wszystkiego. Strzelenia jej w plecy czy w głowę. Była silna w inny sposób niż ci wszyscy żołnierze, którzy walczyli w jakiejś wierze. Ona ufała temu, że wojna nie zniszczyła resztek wiary w lepsze jutro i odbudowę kraju z ruiny.
- Doprawdy wierzy monsieur, że Francuzi pragną waszej śmierci? - kolejne pytanie, które puszczone zostało w eter. Miała inne przekonania, choć wiedziała, że się myli. Michel, Mathieu, Leon... Oni wszyscy przecież walczyli dla dobra sprawy. Bronili kraju i ufali temu, że robią dobrze. Co więc robiła Antoinette, kiedy rozmawiała z Niemcem i chciała ufać temu, że jej nie skrzywdzi? Zdradzała ich, a może samą siebie?
- Tak, musi być pan bez munduru, bo to popsuje nam spacer zapewne. Oczywiście z szacunkiem do funkcji, którą monsieur pełni... - starała się zachować pozory, że wszystko jest w porządku, ale pomimo perfekcyjnego kłamania, przerosło ją to. Spojrzała na Matthiasa i przygryzła dolną wargę. - To już niedaleko - powiedziała spokojnie i dostrzegła pojawiające się kamienice, a jedną z nich był właśnie jej dom.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
okupanci
PisanieTemat: Re: Most 'Pont Neuf'   Czw Wrz 15, 2016 1:39 pm

Jaka jesteś, madam? - odpowiedział tym samym pytaniem Matt - Taka sama jak ja, bo i ja nie potrafiłbym zabić bezbronnego. Odebrał od niej pistolet, upewnił się czy jest zabezpieczony po czym wsunął go za skórzany pas który wciskał mu się w skórę. A tym byłem, gdy to pani trzymała pistolet. Mam prawo chyba żądać odpowiedzi. Czy ja się mylę? Proszę mi powiedzieć, jak człowiekowi, nie jak żołnierzowi - czy ja mówię coś, co jest nie prawdą? Czy ja robię coś źle? - powiedział tonem, który w pewnym momencie mógł brzmieć niemal rozpaczliwie. Myślał, że ona będzie w stanie rozwiać jego wątpliwości. Niestety, nie odpowiedziała na żadne z jego pytań. Chciał ją zatrzymać, przycisnąć do muru i błagać o odpowiedź, jednak ona milczała. I nie mógł z tym nic zrobić. Chciał usłyszeć - Nie, monsieur, nie robi pan nic złego. Ale nie usłyszał tego i nie usłyszy. Ani od niej, ani od nikogo, tu, w Paryżu. A przecież nie robił nic złego.
Francuzi pragną naszej śmierci, tak jak ryby pragną wody, a ptaki powietrza, bo równa się im ona z wolnością. Czują się ciemiężeni i mają racje, bo są ciemiężeni. Ale to nie jest powód, aby mordować ludzi. Sam gdybym był Francuzem pragnął bym uwolnienia Paryża. Ale jestem Niemcem - powinienem więc pragnąć zrównania go z ziemią. Nie robię tego jednak. Czemu? - zadał pytanie, chociaż wiedział, że na nie również nie otrzyma odpowiedzi. Panna z skrzypcami nie była skłonna do odpowiadania. Rozmowa zaczęła przypominać przesłuchanie, o których miał przecież tak złą opinie nic jednak z tym nie mógł zrobić.
Chyba znajdę coś w szafie, co nie będzie krzyczeć Heil Hitler - odpowiedział z uśmiechem, niemal drwiąco, wciąż mając nadzieje, że być może kiedyś dojdzie do tego spaceru - cieszę się, że schowa się już panienka przed deszczem, jednakowóż przedemną długa droga, i pewnie samotna... - dodał smutno, wiedząc jednak, że tak to się musi skończyć. Patrzył na pojawiające się kamienice, a był to dla niego piękny widok. Paryskie kamienice były dla niego wzorem piękna architektonicznego. Teraz jednak widok ten napawał go smutkiem, nie wiedział bowiem kiedy znów będzie mógł porozmawiać z kimś nieubranym w mundur...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
cywile
PisanieTemat: Re: Most 'Pont Neuf'   Czw Wrz 15, 2016 3:05 pm

Antoinette była idealną osobą, którą należało odstrzelić i tak zapewne postąpiłby każdy, gdyby tylko dostał broń i miał prawo w kogoś wycelować. Głupiutka, naiwna i tak bardzo nierozsądna. Igrała z ogniem i nie miała pojęcia, że może umrzeć, choć wbrew pozorom, doskonale zdawała sobie sprawę ze swojej patowej sytuacji. Problem w tym, że nie zdążyła przesiąknąć nienawiścią i tępo się łudziła, że jednak takich jak ona jest więcej, ale może czas najwyższy, by przejrzeć na oczy?
Patrzyła na Matthiasa i wzruszyła lekko ramionami. Cóż mogła mu rzec?
- Wykonuje pan swoje obowiązki - powiedziała ze spokojem i przetarła wierzchem dłoni łzy, które zdążyły kilka razy spłynąć po bladym licu. Przestała czuć cokolwiek, jakby jedynie marzyła o tym, by znaleźć się w ciepłym łóżku, gdzie zapomni na parę chwil o wszystkim. Myśli Tosi zaczęły też gnać w zupełnie inną stronę, jakby łudząc się, że gdyby wpadła jednak w jakiekolwiek kłopoty, to powinna oszczędzić problemów Łukaszowi. Brała pod uwagę wyprowadzkę i ucieczkę, ale tak naprawdę nic nie było na tyle istotne, by informować go o tym dzisiaj. Obiecała sobie jedynie, że jutro poszuka pracy, a dzisiaj - o ile wróci do domu - nastroi skrzypce i poukłada scenariusz na najbliższe tygodnie, który musiała zrealizować.
- Paryż już nie istnieje, więc nie może pan chcieć go zrównać z ziemią - odpowiedziała bez jakiejkolwiek emocji w głosie. Taka była prawda. Ona sama nie czuła się częścią społeczności, która ciemiężona walczyła o wolność. Trzymała się raczej z boku, bo nie była zdolna do zbrodni, o których opowiadał Matthias.
- Dokąd pan zmierza? - była tego ciekawa, wszak nie miała pojęcia, co robią Niemcy, kiedy kończą dyżur. Domy uciech, a może zwykły odpoczynek? - Gdyby nie te restrykcje, moglibyśmy się jeszcze przejść, ale sam pan rozumie, że na mnie już czas - dodała z tym samym uśmiechem, bo to była najlepsza maska, którą przybierała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
okupanci
PisanieTemat: Re: Most 'Pont Neuf'   Czw Wrz 15, 2016 3:23 pm

Matthias posmutniał, widząc nastawienie Antoinetty. Uważała go, tak jak każdy, za potwora. Germańskiego najeźdźce, morderce. Stereotypy bywają naprawdę krzywdzące. Wiedział on, że spotkanie to powoli dobiega końca i nigdy więcej już się nie powtórzy - bo niby czemu miałoby? Nienawidzi mnie, tak samo jak wszyscy inni Francuzi, po prostu była miła, aby uniknąć problemów. Teraz trochę bał się o siebie, bo... powiedział jej zdecydowanie za dużo. Co prawda, nie miała na to żadnych dowodów, ale gdyby poszła do SS i zgłosiła, że moje idee są rozbieżne z tymi partyjnymi... miałby ogromny problem. Jakoś by się wykręcił, ale postanowił, że od tego dnia podwściągnie nieco język. Tak... wykonuję tylko swoje obowiązki. - odparł, tonem już nie tak wesołym, a nawet grobowo poważnym. Łzy Antoniny wcale go nie cieszyły, ale wiedział, że nie może na nie nic poradzić. Kim on był, żeby walczyć z łzami? On był żołnierzem, walczył z... kimś, kto był określany mianem rebelianta, terrorysty, a de facto był takim samym młodym człowiekiem jak jest ta dziewczyna. Są ludzie którzy wciąż jednak próbują. Dopóki będą ludzie, którzy będą uważać, że uda im się wywalczyć niepodległość, będą ludzie którzy będą próbować ich wymordować - powiedział, chociaż wiedział, że powinien już ugryźć się w język. Nie czuł się współodpowiedzialny za zbrodnie dokonane przez innych. Może powinien? Rozmowa z panienką wzbudziła w nim bardzo dużo wyrzutów sumienia.
Dokąd zmierzam? Teraz, do stajni garnizonu paryskiego. Zobaczę, czy Siwkowi niczego nie brakuję, pogłaszczę go po chrapcę i dam przydziałową kostkę cukru. Jemu też się należy dziś coś miłego. Później do koszar, zdać raport z dzisiejszego patrolu - muszę się stawić i powiedzieć, że nic się nie stało. Pójdę do szatni, przebiorę się, zmieniając się z Niemca-mordercy w całkiem anonimowego człowieka. Pewnie spotkam tam kogoś kogo znam - zamienię słowo lub. Usłyszę ilu Żydów złapał, czy coś, pogratuluję mu i poklepie po plecach uśmiechając się, pewnie rzucę jakimś kiepskim żartem. A co mam zrobić? Wyjdę z koszar i pójdę do swojego mieszkanka, wezmę zimny prysznic i zmówię wieczorny pacierz. Zostało mi chyba jeszcze trochę niedojedzonej strucli Edith, to będzie moja dzisiejsza kostka cukru, później usnę jak kamien, bo te wieczorne spacerki są dość męczące - opowiedział resztę swoich planów na dzisiejszy dzień, bo wcale nie było to tajemnicą. Nie wspomniał, że całą drogę spędzi rozmyślając o tym, czy jego postępki nie są czymś złym. Rozmowa z Łucją zapadnie mu w pamięci. To była pierwsza osoba z która mógł porozmawiać i... nie usłyszał od niej tego, co chciał usłyszeć. A pani, jakieś plany na dzisiejszy wieczór? Rozumiem, godzina policyjna obowiązuje.. jak mawiają - sed lex dura lex. - powiedział, chociaż myślał zupełnie co innego. Antoinette wyglądała jakby już żałowała tego spaceru, a co dopiero gdyby miał być dłuższy...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
cywile
PisanieTemat: Re: Most 'Pont Neuf'   Czw Wrz 15, 2016 5:10 pm

Bardziej polka niż francuska, bo przecież nie można było powiedzieć o Antoinette, że jest dziewczyną pochodzą z okupowanego kraju. Urodziła się w Polsce i to tam żyła przez wiele lat. Zapewne, gdyby została w Berlinie, to wszystko potoczyłoby się inaczej. Popierałaby politykę Hitlera, a dodatkowo mówiłaby, że metody niemieckich żołnierzy są dobre. Zmuszona pewnymi wydarzeniami dotarła jednak do Paryża, gdzie pomimo usilnych prób, nie mogła się odnaleźć. I nie wynikało to z tego, że nie chciała. Dla takich jak ona, nie było życia w miejscu, które przesiąknięte chęcią wolności i wymierzenia sprawiedliwości w sposób naganny szukało dobrego momentu, by zrealizować wszelkie cele i zamierzenia. Nie wiedziała jednak, skąd pojawiła się nagła myśl o tym, by porzucić wszystko i zniknąć. Perspektywa kolejnego spotkania z Matthiasem była dość nietypowa, ale nie mówiła przecież, że tego nie chce. Trzymała się raczej na dystans, by tylko go nie sprowokować.
- Zatem nie ma perspektyw na to, by wyjść z pod okupacji, prawda? - zapytała i zrezygnowała z robienia sobie nadziei na cokolwiek. Musiała odpuścić i uwierzyć, że to co robią Francuzi jest dobre, tak samo jak działania Ruchu Oporu, którego członkinią nigdy nie będzie.
- Konie to niesamowite zwierzęta... Nie było mi dane dosiąść jakiegokolwiek, ale to pewnie przez to, że lękam się wszystkiego, co jest większe ode mnie - powiedziała żartobliwie, wszak była filigranową laleczką, którą mógł zepchnąć lekki podmuch wiatru. Uśmiechnęła się jeszcze kącikowo, gdyż posiadanie przez Schulza ogiera, bo tak wnioskowała, było czymś innym, odmiennym. Mówił o nim jak o przyjacielu, a to oznaczało, że musiał żywić do niego niezwykłe uczucia. To tak jak pies Antoinett? Ona przecież też potrafiła opowiadać o Kundlu godzinami, a to tylko dlatego, że był taką samą przybłędą jak ona.
- Deszcz rozstroił moje skrzypce i powinnam coś z nimi zrobić, choć nie wiem czy uda mi się doprowadzić je do właściwego stanu. Niezwykle niewdzięczny instrument... - wypuściła powietrze ze świstem i pchnęła delikatnie drzwi, by zaraz potem skierować się we właściwą stronę. Odwróciła się na moment i posłała Matthiasowi przeciągłe spojrzenie. - To może w sobotę koło piętnastej złapię pana pod Wieżą Eiffle'a?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
okupanci
PisanieTemat: Re: Most 'Pont Neuf'   Czw Wrz 15, 2016 6:42 pm

Czy okupacja się skończy? Tak. Za sto lat, gdy tutejsi zapomną o tym, że trwa. Albo gdy znajdzie się więcej chętnych do zabijania Niemców niż Francuzów. Pierwsza opcja, wbrew pozorom, pomimo tego, że kończy się zwycięstwem najeźdźców wyglada na zdecydowanie bardziej pokojową. - odparł, kiedy dochodzili pod mury kamienicy Antoinetty.
Oj, o to akurat nie trudno - powiedział z uśmiechem Matt mając na myśli wzrost małej skrzypaczki - być może pokażę pani jak wygląda świat z końskiego grzbietu. Może ze mną nie będzie się pani tak bała, wszak we dwoje będziemy więksi od Siwka? To dobry chłopak. Może trochę łakomczuch, ale serce ma dobre. Dużo razem przeszliśmy - powiedział prawie ze śmiechem na ustach - i pewnie jeszcze dużo przejdziemy. Zdecydowanie jest dla mnie świetnym partnerem. Ten temat sprawiał Mattowi przyjemność. O swoim dzielnym rumaku mógłby mówić godzinami, o tym jak szybki jak strzała potrafi być, o jego niespotykanej odwadze o jego lśniącym futerku i mięciutkiej chrapce. Chciałby żeby świat widział go nie tylko jako konia kawaleryjskiego, narzędzie mordu, ale też jako przyjaciela, towarzysza człowieka.
Niestety, nie znam się na skrzypcach - odpowiedział Schulz - ale mam ogromną nadzieję, że uda się je pani znów nastroić, Madam - odparł z uśmiechem i zupełnie szczerze. Co innego miał powiedzieć? Nie wie nawet jak powinny brzmieć dobrze nastrojone skrzypce... Jeżeli ta panienka mówi, że to niewdzięczny instrument to pewnie takim jest. Patrzył, jak otwiera drzwi i dobrze zapamiętał która to kamienica. Może mu się to kiedyś przyda? Sobota. Piętnasta. Pod Wieżą Eiffle'a. Będzie to dla mnie zaszczyt - powiedział uśmiechając się do Łucji, jeszcze raz oglądając jej twarzyczkę. Chyba trafię - dodał, śmiejąc się. W takim razie, do zobaczenia, panno Moliere. Miłej nocy. - powiedział jako na pożegnanie po czym postał jeszcze chwilę, aż ta zamknie drzwi, obrócił się na pięcie i poszedł w swoją stronę. Miał dziś jeszcze trochę do załatwienia a czas gonił. To zdecydowanie był jeden z najmilszych marcowych patroli. Nawet, jeżeli nie wzbudziłem jej zaufania, to polubiłem tą młodą osóbkę. Wydaje się całkiem sympatyczna, czemu miałbym jej nie lubić? A to, że traktuje mnie tak jak inni Francuzi? Czego niby miałbym się spodziewać, wiwatów? Nie podeszła do mnie z nienawiścią, zamieniła ze mną kilka słów z których pare było nawet miłymi. Następnym razem po prostu spróbuję nie zaczynać tematu wojny...

dla mnie zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
cywile
PisanieTemat: Re: Most 'Pont Neuf'   Czw Wrz 15, 2016 8:56 pm

| po wątku z Theo

Sekwano! Ma najdroższa kochanko! Czy kiedykolwiek mogłaś pochwalić się większym wielbicielem ode mnie? Nie sądzę. Odwiedzałem ją w każdej potrzebie. Nawet w takich momentach jak ten, kiedy pijany gubiłem drogę do domu, ta zawsze w końcu stawała na mej drodze. Och, szalony ja byłem czy może faktycznie zagubiony, jak to uważała Lucrèce? Jej teoria głosiła coś… Zresztą, nieważne! Nie miałem, co tam sobie wymyślała za bardzo, i zanadto nie zawracałem sobie tym – w tej chwili – swej lekkiej głowy. Coś gdzieś w którymś kościele na dodatek dzwoniło mi, że powinienem czym prędzej stąd znikać, ale noc była przecież taka piękna! Twarze esesnamów czy innych igreków wcale nie stawały mi przed oczami… Po prostu śniłem na jawie! Czyż to nie był piękny stan?
Padłem pod jakimś drzewem jak ten worek ziemniaków, co nie było dobrym pomysłem. Te wszystkie liście, a raczej ich brak, i gwiazdy mieszały mi się przed oczami. Miałem wrażenie, iż tańczą tak sobie coraz szybciej…
La Seine! – przekląłem pod nosem swą towarzyszkę, że tak zdradziecko mnie namówiła do pozostania na miejscu u jej boku. Chwała, że nie kusiła mnie, bym do niej dołączył… choć ta woda musiała być orzeźwiająco chłodna…
Sekwano! Może trochę godności, co? Nie bądź taka żądna… Sama najlepiej wiesz, jak wiele mam na głowie – odparłem do niej niezrozumiałym bełkotem, łapiąc leniwie za jakiś kamyk, który miałem pod ręką. Rzuciłem go do wody, ale chyba nie trafił.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
alianci
PisanieTemat: Re: Most 'Pont Neuf'   Pią Wrz 16, 2016 3:50 am

|start!

Kiedy chodziło nie tylko o pozyskiwanie pieniędzy na życie, ale także o zapewnianie sobie ogólnie lepszej przyszłości, pewne sytuacje wymagały większego wkładu i mocniejszej uwagi niż inne. Nic więc dziwnego, że dla własnego dobra została dłużej w miejscu, do którego wywiało ją tego wieczoru. Nie była to praca, gdyż w bieżącym tygodniu Buffy nie miała zbyt wiele do roboty na scenie, ale… Coś innego. Najważniejsze, iż wywinęła się stosunkowo szybko i była przy tym święcie przekonana, że zdąży wrócić do mieszkania przed nastaniem godziny policyjnej. Miała w końcu rower, na którym potrafiła całkiem nieźle śmigać po mieście, jeśli tylko akurat mogła to zrobić. Tego wieczoru natomiast zdecydowanie czuła się na siłach na to, aby pomknąć najszybszym znanym sobie skrótem. Wychodząc więc z budynku i przechodząc spory kawałek na piechotę do miejsca, gdzie miała swój pojazd – uboższa o większość tego, co musiała tam zostawić – nuciła pod nosem znaną tylko sobie melodię, którą stworzyła na poczekaniu, odpinając przy tym kłódkę, jaką założyła kilkadziesiąt minut wcześniej.
Miała jeszcze co najmniej czterdzieści pięć minut, więc spokojnie wsiadła na rower i poprawiła spódnicę, ruszając z miejsca w iście spacerowym tempie. Sama nie do końca wiedziała, dlaczego tak właśnie robiła, ponieważ w tej okolicy naprawdę nie było zbyt wiele do obserwowania. Wojna zniszczyła – niegdyś przecież tak piękne i wypełnione radosnym gwarem – okolice rzeki. I choć część ludzi starała się żyć jak najbardziej podobnie do tego, co było wcześniej, nie dało się ukryć tego, jak nerwowa atmosfera wpływała na wszystkich wokoło. Tego nie dało się już nazwać smutnym ani nawet porażającym czy przerażającym. To było… Coś więcej. Spoglądając na tych wszystkich ludzi przemykających się bocznymi chodnikami i pospiesznie wracających do domów przez zmrokiem, poczuła nagły dreszcz chłodu, mimo że ciepłe promienie zachodzącego słońca nieustannie muskały jej skórę. Przyspieszyła też, chcąc jednak jak najszybciej znaleźć się u siebie…
Co okazało się naprawdę kosmicznym błędem. Wystarczyło bowiem, by zjechała w bardziej nieuczęszczaną uliczkę, po czym dosyć spektakularnie wywinęła kozła przez kierownicę, zbyt późno dostrzegając przeszkodę znajdującą się na drodze. Z wrażenia – a może jednak bardziej bólu po łupnięciu kością ogonową o krawężnik; sama nie wiedziała, jak to zrobiła, skoro jechała po ulicy i przeleciała do przodu – aż odebrało jej dech w piersiach. No, być może także kawałek przytomności, ponieważ gdy tak naprawdę doszła do siebie, zrobiło się już znacznie ciemniej niż być powinno. Tym razem już z sercem stojącym jej w gardle, pozbierała jakoś zarówno rower, jak i samą siebie, po czym ruszyła do najbliższego mostu, żeby spróbować przykuśtykać przezeń w miarę niezauważalnie.
Tak, chciałoby się... Razem z wielkim rowerem…
Cóż, przynajmniej dostała nagłego doładowania energii, kiedy usłyszała jakiegoś niespełna rozumu pijaka, który mruczał słowa w stronę rzeki, jakby wyznawał Sekwanie miłość albo coś w tym rodzaju. Nie zamierzała dokładniej się temu przyglądać ani przysłuchiwać. Wręcz przeciwnie. Nie znosiła większości ludzi po alkoholu, bo zmieniali się nie do poznania. Dla niej ten mężczyzna, kimkolwiek był, stanowił teraz potencjalne zagrożenie. A ona od jakiegoś czasu przed nimi uciekała.
- O, Panie… – Mimowolnie mruknęła do siebie po angielsku, gdyż przychodziło jej to bardziej intuicyjnie. Całe szczęście, bo nie chciała, by się jej czepiał. Tak mogła przynajmniej łudzić się, że nie zwróci na nią większej uwagi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content
PisanieTemat: Re: Most 'Pont Neuf'   

Powrót do góry Go down
 
Most 'Pont Neuf'
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Sous le ciel de Paris :: Paryż :: Prawy brzeg :: Louvre-
Skocz do: