IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

#1 - 6 Kościół


Share | 
 

 #1 - 6 Kościół

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: #1 - 6 Kościół   Nie Lip 30, 2017 4:32 pm



Kościół

Już od przekroczenia progu człowiek jest w stanie poczuć dziwny chłód tego miejsca; mijając kolumny narteksu (1) można skryć się w cieniu oraz umoczyć czubki palców w wodzie święconej, znajdującej się w kamiennych misach u wrót kościoła.

Nawa główna (2) to dwie długie kolumny drewnianych ław, a nawy poboczne składają się wyłącznie z krzeseł. Do wąskiego triforium (5) prowadzą schody, znajdujące się po lewej stronie od wejścia, a widok z góry jest naprawdę przejrzysty.
Prezbiterium zajmuje znaczną część powierzchni świątyni; w transeptach (3) miejsca zajmują służący do mszy księża i ministranci, lecz dostęp do ołtarza (4) mają już wyłącznie pierwsi z nich. W podłodze lewego transeptu odnajdziemy zejście do podziemnych krypt (6).

Możliwość zmiany lokacji:
7. Zakrystia
8. Kancelaria księdza
Krużganki
Droga




Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Re: #1 - 6 Kościół   Wto Sie 08, 2017 6:28 pm

17 maja

Nikt nie zwracał uwagi na pojedyncze osoby, podążające za siostrą Lucette wgłąb klasztoru; z Paryża i okolicznych miasteczek przybyło wystarczająco ludzi, by fortel Ruchu Oporu udał się przynajmniej w teorii. Wierni zajmowali miejsca w ławach głównych i nawach bocznych, a tuż przed godziną dziesiątą było już ich około setki. Z Zakrystii wyjrzał ksiądz, który na widok zgromadzonych uśmiechnął się pod nosem. Miał dziś do wygłoszenia zaiste ciekawe i długie kazanie - o to ostatnie poprosił go stary znajomy, a poczciwy klecha miał zamiar spełnić tę prośbę.
Pomiędzy wiernymi zasiadły także niemalże wszystkie siostry zakonne, znajdujące się akurat w klasztorze; jedna z nich zajęła miejsce przy organach i równo o godzinie dziesiątej zaintonowała pieśń, która po chwili poniosła się po całym kościele.
Msza rozpoczęła się.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
ruch oporu
PisanieTemat: Re: #1 - 6 Kościół   Pon Sie 14, 2017 1:00 am

|przy sobie tylko prawo jazdy, bo jestem super biedna.

Oczywiście, że musiałam się spóźnić.
To wszystko wina tego spaceru. Gdybym miała rower - nigdy nie nauczyłam się jeździć na rowerze, myślę, że to wina mojego braku koordynacji ruchowej i zbyt dużych stóp. Zbyt długiej każdej części ciała na dobrą sprawę, czasami mam wrażenie, że kontroluję tylko część swoich kończyn, bo do reszty już nie docierają impulsy nerwowe - pewnie byłabym na czas. Albo samochód, wtedy mogłabym nawet zabrać ze sobą kilka osób i nie czułabym się tak nie na miejscu, to już bardzo naiwne marzenie.
Naiwne było też przekonanie, że dotrę na czas. Piechotą. W czterdzieści minut.
Na całe szczęście nie zgubiłam się po drodze, to tylko dopełniłoby upokorzenia.
Nie zmienia to faktu, że zebranie zaczęło się dobre kilka - jeśli nie kilkanaście, boję się spojrzeć na zegarek! - minut temu, a ja nie widzę dookoła nikogo. A przynajmniej nikogo, komu mogłabym powiedzieć kilka tajnych słówek prowadzących do kryjówki ruchu oporu.
Dorośnij Lou Junge, tylko tyle mogę sobie teraz powiedzieć, dorośnij i weź się w garść. Po miesiącu letargu, apatii i niechęci do wstawania z łóżka wyraźnie zinfantyniałam. Sama nie wiem, może spędzanie pod kocem więcej niż przepisowe siedem godzin źle działa na mózg? Gwałtownie się od tego głupieje?
Dlatego zaczyna się mówić dopiero kiedy z trzech popołudniowych drzemek schodzi się do jednej, to ma sporo sensu.
Nerwowo przebieram nogami i przygryzam paznokieć (fatalny nawyk, mama dałaby mi teraz po łapach), zaglądając do środka klasztoru. Msza się już zaczęła, grają na organach, ludzi też jest całkiem sporo. Co dalej? Nie wiem. Mojej rodzinie - to pewnie przez żydowskie korzenie - nigdy nie było po drodze z kościołami, szczególnie tymi katolickimi, a zażarte studiowanie fizyki tym bardziej oddaliło mnie od jakiejkolwiek metafizyki. Przez co, o ile to możliwe, czuję jakbym rzucała się w oczy jeszcze bardziej. Chyba mniej dyskretne niż moje zdenerwowanie byłoby napisanie na czole, że knuję coś podstępnego.
Wtedy przynajmniej wzięliby mnie za grzesznika i pokiwali ze zrozumieniem głową, z tego co mi wiadomo (a wiadomo niewiele), takich przyjmuje się z otwartymi ramionami.
Może pomyliłam miejsca? Daty? Godziny?
A może po prostu trzeba było się nie spóźniać. Na tak ważne spotkanie. Nie wiem czy nie najważniejsze w mojej dotychczasowej, powiedzmy, karierze w Ruchu Oporu.
Mam tylko nadzieję, że cała reszta popisała się lepszym zorganizowaniem niż ja.
Ugh, niepotrzebnie dałam się namówić pani A. na śniadanie, czuję, że za chwilę zwymiotuję ze zdenerwowania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Re: #1 - 6 Kościół   Wto Sie 15, 2017 12:01 am

Zgodnie z niewerbalnym poleceniem Pierre'a, siostra Teodora opuściła stolarnię i udała się w stronę kościoła, by w razie zaistniałej konieczności przyprowadzić zbłąkane owieczki na miejsce zebrania Ruchu Oporu. Nerwowo kręcącą się po narteksie Lou kobieta zauważyła już z daleka, dlatego przyspieszyła kroku i już po chwili znalazła się przy dziewczynie. Gdy doszło do zapytania o siostrę Klotyldę, Teodora odetchnęła z ulgą; dzięki temu wiedziała, że Junge znajduje się w odpowiednim miejscu, jest tylko odrobinę spóźniona.
- Jesteś sama, nikt Cię nie śledził? - wyszeptała w kierunku dziewczyny, ostrożnie rozglądając się na boki.
Następnie wskazała i opisała jej najkrótszą drogę do stolarni, informując jednocześnie, że spotkanie już się zaczęło, ale Pierre ma świadomość, że ktoś może pojawić się na nim spóźniony.
- Pospiesz się, ja tu jeszcze chwilę zostanę i upewnię się, że nikt inny nie zbłądził - kiwnęła głową i gestem dłoni wygoniła Lou z przedsionka kościoła.


Lou, możesz już pisać tutaj.
Damien, Eugene, Mathieu - niestety, czas na pojawienie się na zebraniu minął. Nie możecie już wziąć udziału w misji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Re: #1 - 6 Kościół   Czw Sie 24, 2017 9:34 pm

Carl Rübe wkroczył do kościoła zamaszystym krokiem, zanim jeszcze Bjorn zdążył się na dobre rozejrzeć po pomieszczeniu. Piątka ludzi maszerowała za nim, a na widok znajomych mundurów w ławach rozległy się głośne szepty - miny niektórych wiernych wyrażały przerażenie, inni mocniej zacisnęli swoje dłonie na różańcach czy modlitewnikach.
- Niech będzie pochwalona Tysiącletnia Rzesza! - Rübe rozpoczął teatralnie po niemiecku, rozkładając dłonie - Zapraszam państwa do komunii... z dokumentami.
Na jego znak szeregowi wtargnęli między ławy w celu pilnowania porządku, a sam Kriminaldirektor podszedł niemalże do ołtarza, po czym odwrócił się do niego plecami. Oburzony ksiądz próbował zwrócić mu uwagę, jednak na jedno tylko skinienie dowódcy jeden z podwładnych wycelował pistolet w stronę młodego ministranta. Chłopiec zrobił przerażoną minę i ani drgnął, jednak gest ten zatkał usta księdzu. Przynajmniej na chwilę.
Przestraszeni wierni zaczęli nerwowo sięgać do torebek i ustawiać się w jeden rząd, by ich dokumenty mogły być osobiście sprawdzone przez Kriminaldirektora oczekującego pod ołtarzem.
- Sørensen, sprawdź krypty - zarządził jeszcze Carl, zanim wziął w swoje dłonie pierwsze okazane mu dowody.



Kolejny post MG pojawi się w niedzielę wieczorem, 27.08
Zasady rozgrywki oraz Wasze ekwipunki znajdziecie tutaj.
mapa + plan + legenda
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
okupanci
PisanieTemat: Re: #1 - 6 Kościół   Nie Sie 27, 2017 7:58 pm

Chłód ciągnący od kościelnych murów wgryzł się w rozpalony kark Sørensena, po którego skórze zamiast spodziewanego uczucia ulgi rozlały się dreszcze niknące pod materiałem munduru. Nerwowość palców prawej dłoni, zginających się i prostujących, mocno kontrastowała ze spokojem spojrzenia, które przesunęło się po wnętrzu kościoła, nie zatrzymując się na twarzach wiernych. Unikanie kontaktu wzrokowego było ważne – nie pozwalało na wzbudzenie choćby cienia współczucia dla cudzego strachu, nawiązania cienkiej nici zrozumienia, które mogłoby niepotrzebnie wadzić w najmniej odpowiednim momencie. Obojętność i zdystansowanie były bardziej pożądane; odpowiedniejsze do sytuacji, w której tylko Kriminaldirektor zdawał się świetnie... bawić?
Klovn.
Bjørn powstrzymał się od przewrócenia oczami, kierując spojrzenie na plecy Rübe'a zmierzającego aż pod sam ołtarz, co spotkało się z dość niemrawą i szybko uciętą reakcją księdza. Wszystko na razie zdawało się przebiegać bez problemów i na tyle sprawnie, że w jasnowłosej głowie Norwega zaświtała pełna nadziei myśl, że może już niedługo opuszczą święte mury, wśród których wyraźnie nie czuł się najlepiej – nie teraz, nie w tych okolicznościach.
Sprawdź krypty. Krypty? Nawet najmniejszy mięsień nie drgnął mu na twarzy, choć w błękitnych oczach na sekundę lub dwie odmalowało się zdumienie, nad którym nie zdołał w porę zapanować, pozwalając żeby umknęło mu z sieci samokontroli. Dziwnie zdrętwiały kark z trudem zgiął się, kiedy Sørensen skinął krótko głową, ponownie zmuszając nogi do ruchu, przejścia kolejnych metrów wzdłuż głównej nawy, minięcia Francuzów ustawiających się w jednym długim rzędzie.
Min Gud.
Zawahał się, przystając przed zakrytym zejściem do krypty, wyraźnie ociągając się przed odsunięciem płyty i wejściem w ciemności, gdzie najprawdopodobniej znajdowali się poprzednicy duchownego, którego miejsce przy ołtarzu z taką swobodą zajął Kriminaldirektor. Martwi nic ci nie zrobią, pomyślał karcąco, choć bez większego przekonania, otwierając przejście do wnętrzności kościoła, obawiać należy się raczej żywych.
Schody nie wyglądały zachęcająco, mimo to ciężki but szybko odnalazł na nich pewne oparcie, a Norweg pokonując kolejne stopnie, gorączkowo myślał tylko o tym, żeby i tutaj obyło się wszystko bezproblemowo, rozglądając się w poszukiwaniu lepszego źródła oświetlenia niż te resztki wdzierające się przez wejście. Zaraz przecież i one przestaną wystarczyć, prawda?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Re: #1 - 6 Kościół   Czw Sie 31, 2017 7:38 pm

Po czasie spędzonym w Paryżu Bjørn musiał być przyzwyczajony do tego, że ludzie na jego widok spuszczają wzrok, bądź przyspieszają kroku, tak było i tym razem. Wierni rozstępowali się, by tylko mógł przejść, a głowy, które mijał, posłusznie opuszczały się w dół; rzecz jasna nie wszystkie, lecz tego Norweg nie mógł jeszcze widzieć.
Kriminaldirektor był w swoim żywiole, choć przecież póki co sprawdzał tylko dokumenty ludzi uczestniczących we mszy świętej - nie robili niczego podejrzanego. Przynajmniej nie świadomie.
Zejście do krypt ustąpiło szybko, widocznie droga ta była uczęszczana częściej, niż Sørensen mógł podejrzewać. Mężczyzna nie miał przy sobie latarki ani zapalniczki, a ciemność stanowiła nie lada przeszkodę, lecz już po kilku krokach Norweg nadepnął na coś miękkiego - koc lub materac, a może fragment ubrania bądź tylko kawałek materiału - jednak na chwilę obecną nie był w stanie ocenić dokładnie co to było. Kolejną wskazówką na to, że nie wszystko było pod podłogą takie, jak powinno, była smuga światła, padająca na ścianę dokładnie w miejscu, gdzie ktoś postanowił narysować kredą... dom z ogródkiem? Kreska dziecięcego artysty w kościelnych kryptach była czymś zdecydowanie niecodziennym.



Na odpis masz 72h. Kolejny post MG pojawi się w niedzielę (3.09) wieczorem.

Zasady rozgrywki oraz Wasze ekwipunki znajdziecie tutaj.
mapa + plan + legenda
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Re: #1 - 6 Kościół   Nie Wrz 03, 2017 9:25 pm

Kolejka dla Bjørna zostaje wydłużona do jutra.
Post Pierre'a pojawi się po godzinie 20.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
okupanci
PisanieTemat: Re: #1 - 6 Kościół   Pon Wrz 04, 2017 8:00 pm

Myśli krążyły szybciej niż reakcje ciała – jeszcze zanim wsunął dłoń do kieszeni munduru, umysł podsunął mu obraz niewielkiej srebrnej zapalniczki. Zapalniczki leżącej na lakierowanym blacie biurka, ginącej wśród stosu na wpół przejrzanych dokumentów mających być jego jedynym wieczornym towarzystwem. Opuścił bezwładnie dłoń wzdłuż boku, przeklinając w duchu rozkojarzenie, którego padł ofiarą, a które przecież było do niego zupełnie niepodobne – zapominalstwo nigdy nie szło z nim w parze.
Zawahał się, niepewny następnego kroku, obawiając się nieostrożnego stąpnięcia, które w najlepszym wypadku mogłoby skończyć się skręconą kostką, co biorąc pod uwagę jego ostatnie szczęście wcale nie wydawało się opcją nieprawdopodobną. To dopiero byłoby żenujące, wraz z kwaśną myślą na ustach Bjørna pojawił się równie kwaśny półuśmiech. Nie przetrwał na nich długo, topniejąc i całkowicie ginąc, kiedy tylko stopa mężczyzny nie natrafiła na znajome podłoże, następując na coś miękkiego, co na szczęście nie wydało z siebie żadnego dźwięku – gryzonie, żywe i martwe, nigdy nie wzbudzały w nim nadmiernej sympatii, a ich obecność w krypcie była jedną z pierwszych myśli Sørensena wchodzącego w podziemne ciemności i zdecydowanie nie należała ona do grona tych przyjemnych, pożądanych.
Chociaż jeśli nie martwy szczur, to co mogło zalegać w podobnym miejscu? Skrzywił się z niemą odrazą, cofając szybko nogę i opuszczając wzrok na przeszkodę, która zakłóciła jego wędrówkę, oddychając płytko, ale mimo wszystko z ulgą, gdy okazało się, że to nie rozkładające się truchło, lecz coś zupełnie innego... I co pomimo początkowego uczucia rozluźnienia, wcale nie musiało być milszą alternatywą. Co to?
Prawe kolano zatrzeszczał nieprzyjemnie, kiedy mężczyzna zgiął je, przykucając na stopniu i wyciągając dłoń po znalezisko, koniec końców wcale nie zaciskając na nim palców, lecz zamierając w bezruchu ze spojrzeniem wbitym w przeciwległą ścianę.
Faen.
Dosyć upiorne.
Nie na tyle jednak, żeby zgasiło iskrę zaciekawienia, która nagle zaczęła tlić się w Norwegu. Od kiedy na ścianach w kryptach – nie żeby wiele z nich miał okazję w życiu oglądać – znajdują się bohomazy wyglądające, jakby wyszły spod ręki ośmiolatka? I to ośmiolatka ani nieszczególnie uzdolnionego, ani też oryginalnego. Domek z ogródkiem, ile razy jemu samemu naście lat temu zdarzało się popełniać tę samą niewinną zbrodnię przeciw estetyce? Bez wątpienia jednak umiejscowienie tego konkretnego dzieła było nieporównywalnie ciekawsze niż chodnik przed domem czy też sklepem spożywczym, gdzie to Sørensen kreślił niewprawną dziecięcą rączką elementy otaczającej go codzienności. Krzywy domek z ogródkiem również.
Tamten sprzed lat posiadał ciemnobordową fasadę.
Pamiętasz, Bjørn?
Szybko blakła, kreda nigdy nie należała do najtrwalszych materiałów, chociaż ta tutaj prezentowała się całkiem wyraźnie, jak stwierdził, prostując się na nogach i chwilowo porzucając oględziny kawałka niezidentyfikowanej szmaty na rzecz dużo ciekawszego odkrycia, jakim były ścienne malunki. Nie podlegało wątpliwości, że było to coś, czego nie powinien pominąć zdając raport  Kriminaldirektorowi. Chociaż jeśli to tylko żart, niewinny psikus spłatany w kościelnych murach? Powinien pójść dalej, co byłoby jednak całkowicie bez sensu –  ciemności były coraz głębsze, a znaleźć w nich mógł co najwyżej swój własny połamany kark.
Wahał się tylko chwilę, podejmując decyzję, ponownie wyciągając dłoń w stronę miękkiego skrawka znajdującego się na podłodze, żałując jednocześnie, że nie ma rękawiczek, które osłoniłby skórę przed niechcianym kontaktem. Obejrzy to dokładnie w świetle, poza kryptą odnajdując dodatkowe źródło oświetlenia, dzięki któremu identyfikacja będzie zdecydowanie łatwiejsza. Oczywiście wróci tu z powrotem, minie przecież jeszcze trochę czasu, aż wszystkie dokumenty wiernych zostaną dokładnie sprawdzone. Z tą myślą i kawałkiem podziemnego znaleziska – jedno cenniejsze od drugiego... – tym razem ruszył w górę schodów, wchodząc do kaplicy i mrużąc przy tym nieznacznie oczy, które zadziwiająco szybko odwykły od jasnych wnętrz.
Teraz wystarczyło znaleźć, wolałby nie musieć prosić, chociażby świecznik. Podczas przerwanej mszy nie powinno to być specjalnie trudne. Tyle wystarczyło by móc spokojnie (albo i nie) dokończyć przerwane oględziny, których jak na razie jedyną pozostałością był kawał, no właśnie, czego?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Re: #1 - 6 Kościół   Pon Wrz 04, 2017 8:41 pm

Narteks

Odprowadzony do narteksu przez Müllera Pierre nie mógł odpuścić sobie zajrzenia do środka, a to, co ujrzał, wcale nie sprawiło mu ulgi. Rząd wiernych okazywał dokumenty naziście stojącemu tyłem do ołtarza, a ksiądz i jego pomocnicy nie byli w stanie nic zrobić, ponieważ obaj byli trzymani na muszce.
Lecuyer zacisnął zęby i odezwał się do Müllera.
- Jak już mówiłem, moje dokumenty znajdują się w kancelarii - zwrócił się do mundurowego spokojnie, w jego ojczystym języku - Chętnie je okażę, ale najpierw muszę je odnaleźć. Sprawdzanie tutaj dokumentów zajmie Panom jeszcze trochę czasu, dlatego pokornie proszę o podążenie za mną do kancelarii. To bardzo niedaleko stąd - pozwolił sobie na nieco więcej stanowczości w spojrzeniu niż wtedy, gdy rozmawiał z Fabienem. Gorąco wierzył we własną siłę perswazji, jednak czy miała mu ona pomóc tym razem?


Krypty

Bjørn z powodzeniem wrócił na górę, czym nie zaskarbił sobie przychylności przełożonego. Rube zrugał go spojrzeniem, lecz machnął ręką na chęć powrotu do krypt. Odnaleziony kawałek materiału okazał się granatowym kocem, zbyt małym, by przykryć dorosłego człowieka.
Norweg mógł pochwycić jedną z ołtarzowych świec, które wciąż przecież się paliły, a jeśli zdecydował się na powrót, dzięki źródłu światła mógł odkryć jeszcze dwa inne rysunki naskrobane kredą - trzy figury ludzików, najpewniej przedstawiające rodzinę, a także coś, co mogło być zarówno księżycem, jak i rogalikiem.



MG rzuca kością k100 na ocenę powodzenia przekonania Müllera.
1 - 50 - Müllera nie daje się uprosić, Pierre zostaje zaprowadzony przed oblicze Carla Rube.
51 - 100 - Müller i Pierre ruszają do kancelarii.

Na odpis masz 48h. Kolejny post MG pojawi się w środę (6.09) wieczorem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Re: #1 - 6 Kościół   Pon Wrz 04, 2017 8:41 pm

The member 'Pierre Lécuyer' has done the following action : rzut kością


'Kość K100' : 69
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
okupanci
PisanieTemat: Re: #1 - 6 Kościół   Sro Wrz 06, 2017 7:48 pm

Koc? Niewielka pozioma zmarszczka przecięła blade czoło, kiedy Bjørn uniósł spojrzenie znad swojego znaleziska, chwilowo wpatrując się w Kriminaldirektora. Nie uszło jego uwadze niezadowolenie mężczyzny, zaskakując nie samym faktem zaistnienia, a tym jak niewielkie zrobiło ono wrażenie –  zwykle przecież dezaprobata przełożonego poruszała Norwega do żywego. Czy to dlatego, że chwilowo nie mieli ze sobą bezpośredniego kontaktu?
Nieważne.
Przynajmniej nie teraz.
Tak jak zapamiętał, gromnice dość licznie paliły się we wnętrzu kościoła. Jemu potrzebna była tylko jedna –  ta najbliżej stojąca. Czy to aby właściwe?, niepewne pytanie zakotłowało się w głowie, kiedy tylko palce zacisnęły się na świeczniku. Czy to istotne?, odpowiedziała ta bardziej racjonalna część Sørensena, która nie uginała się przed zabobonami, ale równocześnie nie szanowała cudzych odczuć i przekonań. Na co dzień nie była dominująca, tłamszona przez (nie)zwykłą ludzką przyzwoitość, której zabrakło mu w obliczu postawionego przed nim zadania i własnej wciąż tlącej się – ileż będzie z niej dymu? –  ciekawości.
Migotanie świecy idealnie komponowało się z wnętrznościami świątyni, wśród których Norweg znalazł się ponownie, pokonując kolejne stopnie znacznie mniej uważnie niż ostatnio, widocznie nabierając pewności, przestając obawiać się poślizgnięcia na wcześniej prawie niewidocznych schodach. W świetle gromnicy kredowe dzieło wyglądało na jeszcze bardziej nie na miejscu, jak wielce odkrywczo uznał, zatrzymując się przed ścianą i opuszkami palców wolnej dłoni – koc upuścił tuż po wejściu do krypty –  dotykając jej zimnej powierzchni, na której wraz z większą ilością światła pojawiły się nowe malunki.
Powinienem zostać archeologiem.
Tylko tyle? Aż dziwne, że to właśnie uczucie zawodu dało o sobie znać. Spodziewał się czegoś więcej. Czego? Właściwie sam nie wiedział. Czy możliwe było, żeby ukrywano tu wcześniej dzieci? Nei. W kościelnej krypcie? Same znalazły się w niej wiedzione niezdrową dziecięcą ciekawością? I nikt nie zauważył odsunięcia płyty? Płyty, która ustąpiła zadziwiająco lekko, jak na rzadko używane przejście, co Bjørn uświadomił sobie po czasie, mrużąc nieznacznie oczy w zamyśleniu.
Za dużo czasu już spędził na kontemplacji podziemnych ścian.
Należało wracać, złożyć krótki meldunek Kriminaldirektorowi, przerzucić odpowiedzialność za niedawne odkrycie na jego barki, nie bawić się dłużej w śledczego, którym przecież nie był.
Bez żalu opuścił zatęchłą atmosferę krypty, zatrzymując się w jej progu wyłącznie żeby sięgnąć po upuszczony przed kilkoma minutami koc. Wiedziony przyzwyczajeniem, krótkim przebłyskiem niepokoju, że coś może być nie tak jak powinno, spojrzeniem przeciągnął po swoich ramionach i nogach, upewniając się, że mundur w dalszym ciągu prezentuje się na nim poprawnie, że nie nosi na sobie pozostałości kredy, kurzu czy pajęczych nitek. Jeszcze ta nieszczęsna użyczona z ołtarza świeca. Odstawił ją na miejsce, zanim z cichym trzaskiem obcasów i wcześniej ułożonymi w głowie słowami, zjawił się przy boku przełożonego.
Herr Kriminaldirektor – odezwał się pierwszy raz od opuszczenia Citroena, czekając aż mężczyzna zwróci na niego uwagę, starając się odegnać od siebie wspomnienie jego karcącego spojrzenia. – Zgodnie z poleceniem sprawdziłem kryptę – mówił na tyle cicho, że wątpliwym było, aby ktoś poza Niemcem mógł rozróżnić słowa padające spomiędzy warg Norwega. – Nie było w niej nic poza tym – dłoń z kocem uniosła się delikatnie, żeby zaraz opaść ponownie. – Oraz rysunkami na ścianach... Chyba dziecięcymi.
To przecież takie zwyczajne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Re: #1 - 6 Kościół   Czw Wrz 07, 2017 9:08 pm

Kriminaldirektor odwrócił głowę od sprawdzanych papierów i cierpliwie wysłuchał Sørensena oraz jego rewelacji. Na moment między jego brwiami pojawiła się zmarszczka niedowierzania, jednak już wkrótce na ustach zatańczył szaleńczy niemalże uśmiech, a to nie zwiastowało niczego dobrego.
- Dziecięce, powiadasz? - powtórzył donośnym tonem, tak, by najbliżsi zgromadzeni dookoła ludzie doskonale go usłyszeli - Świetnie, a więc zaprowadź wszystkie zgromadzone dzieci do krypt, może któreś z nich rozpozna swoje dzieło. A ja przepytam ich rodziców czy wiedzą coś na temat młodych artystów ukrywających się w podziemiach.
O ile wcześniej słychać było jedynie szmery, o tyle na rozkaz oddzielenia dzieci głośno zaprotestowali wszyscy zgromadzeni rodzice, a także inni dorośli. Ktoś krzyknął, jakaś kobieta zaczęła błagać, odezwały się także oburzone głosy, przez co wytworzyła się wrzawa, którą Rube uciszył jednym gestem - błyskawicznie wycelował w ministranta i strzelił, trafiając chłopaka prosto w głowę. Ciało upadło na posadzkę, a stojący obok ksiądz przeżegnał się szybko, jednocześnie kuląc w sobie. W kościele zapadła cisza.
- To tylko przedsmak tego, co Was czeka jeśli dowiem się, że przetrzymywaliście żydowskie ścierwa pod podłogą - rzucił wesołym niemalże tonem, opuszczając broń o kilka centymetrów - Sørensen, zabieraj bachory.
W budynku znajdowało się około dwadzieścioro dzieci w przeróżnym wieku, choć najmłodsze nie mogło mieć więcej, niż sześć lat, a najstarsze okazało się być wyjątkowo wyrośniętym nastolatkiem. Niektóre chowały się za matczynymi spódnicami, inne kwiliły cicho, jednak siła perswazji Carla Rube była w tej chwili zbyt duża, by ktokolwiek miał jej się przeciwstawić.




Na odpis masz 72h. Kolejny post MG pojawi się w niedzielę (10.09) wieczorem.

Zasady rozgrywki oraz Wasze ekwipunki znajdziecie tutaj.
mapa + plan + legenda
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
okupanci
PisanieTemat: Re: #1 - 6 Kościół   Sob Wrz 09, 2017 11:10 pm

Uczucie niepokoju zalęgło się gdzieś pomiędzy pierwszym, a drugim kręgiem szyjnym, moszcząc sobie wygodne legowisko w zesztywniałym karku Bjørna. Uśmiech Kriminaldirektora nie zwiastował niczego dobrego, a chęć by własne słowa wepchnąć z powrotem w zaschnięte gardło narastała w Norwegu z każdym kolejnym wypowiadanym przez mężczyznę zdaniem. To tylko dzieci, wystarczająco już przerażone; te sześć słów nie mogło znaleźć ujścia spomiędzy wąsko zaciśniętych warg, nie wyzierało także z pochmurnego spojrzenia wolno przesuwającego się po twarzach najbliżej stojących Francuzów – to nie był ani czas, ani miejsce na protesty.
Sørensen to wiedział, boże owieczki nie.
Ale niewiedza nie była usprawiedliwieniem dla nieprzemyślanych działań, a za te ktoś zawsze musi zapłacić. Gdyby człowiek był odpowiedzialny tylko za to, czego jest świadom, głupcy byliby z góry rozgrzeszani z każdego błędu. Tylko, że człowiek ma obowiązek wiedzieć – niewiedza jest winą.
Kościelne mury nie były żadną ochroną, poświęcona ziemia chłonęła krew jak każda inna, a święci z licznych obrazów z obojętnością patrzyli na Niemca unoszącego przed siebie rękę z bronią. Bjørn wstrzymał oddech na tę krótką chwilę, w czasie której kości czaszki ministranta – chłopca zaledwie! – pękły, przestając być twardą skorupą chroniącą szaroróżową tkankę, teraz tonącą w rozlewającym się po posadzce lepkim szkarłacie. Żołądek Sørensena szarpnął się równie gwałtownie, co nogi nieboszczyka, którego pięty raz–drugi–ostatni wierzgnęły, tłukąc bezgłośnie o podłogę. Nie porzygaj się, ile razy w ten sam sposób (często bezskutecznie) zaklinał własne ciało? Więcej niżby chciał pamiętać.
Ktoś kiedyś powiedział, że rodzimy się ze wszystkim, czego nam potrzeba do szczęścia. Ale gdy świat zaczyna nas przerażać, rozmieniamy się na kawałki, aby zażegnać niebezpieczeństwo. To rodzaj wymiany: nie chcesz się bać, więc rezygnujesz z części siebie. Oddajesz swoją godność, dumę, resztki topniejącej odwagi... Po co ci godność, jeśli żyjesz w ciągłym lęku? Pozbywasz się jej – na razie. Później tego żałujesz, gdy okazuje się potrzebna. Ale duma, godność i odwaga zniknęły, nie możesz się na nich oprzeć. Widmem pojawia się w głowie wspomnienie chwili, kiedy po raz pierwszy podejmujesz decyzję, która budzi sprzeciw moralny, wtedy przecież jest najtrudniej. Za drugim razem jest już trochę lżej, można rozgrzeszyć się w myślach za ten pierwszy raz – i tak dalej, jakoś to idzie. Ale nigdy nie pozbywasz się zgagi z przełyku na wspomnienie chwili, kiedy mogłeś powiedzieć "nie".
Prawda, Bjørn?
Ale poczucie winy daje się modelować, to zabawny rodzaj gliny. Jeśli umiesz się z nim obchodzić, możesz uformować go jak tylko zechcesz.
A przecież w tym Sørensen był dobry, bardzo dobry.
Ty – błyszczące, odcinające się od niezdrowo pobladłej–zielonkawej twarzy, oczy wpiły się w najbardziej wyrośniętą wśród dzieci postać. Następnie przyszła myśl, że niemiecka mowa z natury przypominająca głuchy psi warkot lub krakanie kruków ucztujących na ścierwie, może nie być do końca zrozumiała dla małych odrętwiałych z przerażenia Francuzów... – Pójdziesz pierwszy. Weź świecę z ołtarza i trzymaj ją wysoko nad głową, tak żebym dobrze ją widział. Nuże, słyszałeś Herr Kriminaldirektora, do krypty.
Niespodziewanie łatwo przyszło wcielenie się w rolę pasterza niewielkiej kościelnej trzódki, którą omiótł uważnym spojrzeniem, wyłapując każde z dzieci. Również to najmłodsze, najbardziej ociągające się, starające skryć się za matczyną spódnicą – pozorem bezpieczeństwa. Wystarczyło pięć długich ciężkich kroków, żeby ukrócić dystans, zacisnąć palce na wątłym dziecięcym ramieniu i oderwać marudera od rodzicielki, której protesty rozmyły się wraz ze strumyczkiem krwi płynącej od ministranta.
Chodź, pójdziemy razem – zniżył głos, wplatając pomiędzy wypowiadane sylaby nitki łagodności, którą na próżno starał się uspokoić struchlałe ze strachu stworzonko. – Nie ma się czego bać.
Chwyciwszy drobną, dziwnie zimną rączkę w swoją dłoń, stanął tak, żeby zasłonić powoli stygnącego trupa, boleśnie świadom tego, że wśród dziecięcych koszmarów i jego twarz będzie grać jedną z głównych ról.
Chcesz mieć wszystko podle gustu? Zacznij grać w szachy. Tu czarne, tam białe, a wszystkie pola kwadratowe.
Der Zweck heiligt die Mittel, to lepiej brzmiało, prawda?
Wolną dłonią sięgnął po palącą się gromnicę, pozornie niecierpliwym "vite!" popędzając przed sobą dzieci, uważnie pilnując, aby to, którego rękę trzymał między palcami mogło nadążyć za pozostałymi, nie potykając się na schodach i nie rozbijając kolan ani tym bardziej głowy we wnętrznościach krypty.
Min Gud.
Nie powinny być świadkami tego, co zaszło w kaplicy.
Ani tego co – prawdopodobnie – rozpęta się tam za chwilę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Re: #1 - 6 Kościół   Sob Wrz 16, 2017 1:00 pm

Bjørn nie napotkał większego oporu ze strony dzieci i ich rodziców; choć niektóre rozstania okraszone były szlochami i szeptanymi prośbami, w kościele nie znalazł się nikt gotowy do podzielenia losów ministranta. Jedna z matek ostatecznie osunęła się na ławę, lecz stojący obok mężczyźni natychmiast przytrzymali ją, próbując ocucić - małe zamieszanie zwróciło uwagę zebranych, jednak nie na tyle, by ktokolwiek interweniował. Ani tym bardziej Rübe, do którego w niewielkich odstępach czasu dotarło dwóch mundurowych, przynosząc niepokojące wieści. Zanim Sorensen zszedł do krypt, mógł usłyszeć informację o agresywnym księdzu, usiłującym ogłuszyć Müllera, a także dowiedzieć się, że w stolarni padły pierwsze strzały i to nie Niemcy byli za nie odpowiedzialni. Chyba nie tak miało przebiegać aresztowanie kilku alianckich skoczków...
Twarz Kriminaldirektora stężała, gdy analizował na szybko zaistniałą sytuację.
- Natychmiast przyprowadź mi tu tego księdza, choćbyś nawet miał wlec go za sutannę - warknął do Müllera, który niemal od razu ruszył w drogę powrotną do kancelarii - I każdą siostrę, jaką tylko napotkasz, wszyscy mają zjawić się w kościele, a jeśli będą stawiać opór, zastrzel ich.
Przez tłum przebiegły pierwsze szepty, lecz wystarczyło, by Rübe odwrócił się w stronę wiernych i znowu zapadła grobowa cisza.
- Panie i Panowie, kościelna farsa dobiegnie zaraz końca. Być może wielu z Was nie zdawało sobie z tego sprawy, a jednak posłużyliście jako zasłona dymna dla bandyckiej misji waszych wrogów zza kanału. A jeśli ja za moment nie poznam szczegółów, zostaniecie za to surowo ukarani.
Müller powrócił, ciągnąc bezwładne ciało Lecuyera, po czym położył je u stóp ołtarza, na którym wciąż panoszył się Kriminaldirektor. Carl spojrzał na mężczyznę w sutannie, a później na księdza prowadzącego mszę:
- Jeden z Was jest zbędny. Lud za moment zadecyduje, który...

Bjørn nie usłyszał już nic więcej, bowiem znalazł się ponownie w kryptach, a z transeptu dochodziły wyłącznie stłumione, niewyraźne głosy. Ku zaskoczeniu Norwega, chwilę później w ciemnościach pojawił się drugi mundurowy. Trzymając w dłoniach drugą z ołtarzowych świec, bez słowa stanął między dziećmi i z uwagą im się przyglądał. Później przeniósł wzrok na wspomniane przez Sorensena malunki na ścianach.
- Myślisz, że będziemy musieli je rozstrzelać? - zapytał beznamiętnie po niemiecku, lecz jedno czy dwoje dzieci rozpoznało chyba język okupanta, bowiem nagle w kryptach rozległy się płacz i ciche prośby o możliwość powrotu do mamy.



Na odpis masz 72h. Kolejny post MG pojawi się we wtorek (19.09) wieczorem.

Zasady rozgrywki oraz Wasze ekwipunki znajdziecie tutaj.
mapa + plan + legenda
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
okupanci
PisanieTemat: Re: #1 - 6 Kościół   Wto Wrz 19, 2017 8:37 pm

Wraz z pojawieniem się Müllera rozwiała się ułuda bezproblemowego przebiegu, ponoć dobrze zaplanowanego polowania. Ksiądz atakujący gestapowca, strzały padające z nie niemieckiej strony – nie tak to miało wyglądać, prawda? Zadanie, które z początku wyglądało na rutynowe, skomplikowało się na tyle, że nie było już mowy o skrupulatnym oddzieleniu plew od ziarna, czego mógł być świadom każdy kto zrozumiał krótką wymianę informacji między Niemcami. A jeśli nie... to przecież Rübe służył pomocą, przechodząc całkiem płynnie na francuski i pewnie gdyby nie powaga sytuacji, Bjørn poczułby się rozbawiony, słysząc Kriminaldirektora-Piłata.
Uczucie niechęci do powierzonego mu zadania nagle przerodziło się w pełne ulgi nieme westchnięcie ulatujące spomiędzy nieznacznie rozchylonych warg. Nie było ono złe, zdecydowanie lepsze od znalezienie się w innych częściach klasztoru, przyjemniejsze od brania udziału w jak to określił gestapowiec "kościelnej farsie". Spęd małych ludzi, w których obecności zawsze czuł się tylko i wyłącznie niekomfortowo nie mogło równać się temu, za co odpowiedzialni byli Niemcy.
Za co mieli zapłacić zebrani na nabożeństwie Francuzi.
Ale to przecież nie była jego sprawa, prawda?
Nei.
Drgnął, kiedy do jego uszu dotarł niespodziewany odgłos kroków, któremu towarzyszył bliżej nieznany głos. Ostre spojrzenie błękitnych oczu odwróciło się na przybyłego, a palce dłoni wciąż trzymającej dziecięcą rączkę zacisnęły się nieco mocniej wraz z pytaniem burzącym pozorny spokój krypt.
Nie wiem – niedbałe wzruszenie ramion idealnie współgrało z obojętnością goszczącą na twarzy Norwega, wypuszczającego drobne palce ze zbyt mocnego uścisku. Szum w uszach zamienił się w nieprzyjemny świst, któremu na przeciw wyszło pulsowanie w lewej skroni, łagodne i miarowe, przyśpieszające wraz z narastającą wrzawą powstałą za sprawą zaniepokojonych dzieci.
Tego chciałeś, kretynie?
Cisza! – tym razem pozwolił, aby w zwykle gładką molierowską mowę wkradły się ciężkie rozkazujące tony. Obecność drugiego mundurowego była mu zdecydowanie nie w smak, drażniła i wprawiała w irracjonalny stan poddenerwowania, ale również była szansą na wydostanie się z wnętrza krypty, wśród której ścian zaczynał się powoli dusić.
Zaraz wracam – rzucił, mijając mężczyznę i kierując się schodami w górę, pchany zupełnie niecodzienną dla niego ciekawością... Lub chęcią uwolnienia się od towarzystwa coraz bardziej brzydzącego go Niemca i chlipiących chłystków.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Re: #1 - 6 Kościół   Wto Wrz 19, 2017 10:18 pm

Przedstawienie trwało dalej. Rübe był w swoim żywiole, karmił się strachem zebranych w kościele i grał na ich emocjach niczym wirtuoz. Przenosił pistolet z jednego księdza na drugiego, oczekując na słowo sprzeciwu lub najdrobniejszy gest, jakiemu mógłby poświęcić uwagę. Informacje o wydarzeniach z innej części klasztoru oczywiście go obeszły, jednak grał na czas, próbując przeanalizować każdą z możliwych strategii, jakie rodziły mu się w głowie w szybkim tempie.
Bjorn wyłonił się z krypt w sam raz na kolejny akt.
- Do ław po mojej lewej zapraszam każdego, kto uważa, że leżący u moich stóp ksiądz zasługuje na miłosierdzie. Do ław po prawej... - Kriminaldirektor nie dokończył zdania, gdyż z szeregu wiernych wyłonił się wysoki, szczupły mężczyzna, trzymający w dłoniach kaszkiet.
- Dość tego. To mnie szukacie - oznajmił donośnym tonem z wyraźnym akcentem, skupiając na sobie uwagę wszystkich zebranych - To ja im pomogłem i wiem, gdzie są. Wypuść dzieci i cywilów z kościoła, a zdradzę ci nazwiska wszystkich paryskich rebeliantów.
Oczy Carla Rube zabłysnęły, lecz wciąż oceniał blef mężczyzny.
- Schredder, Vogel, przyprowadźcie mi tu wszystkich, powtarzam, wszystkich znajdujących się w klasztorze. Zabierzemy podejrzanych do ciężarówek - dwaj mundurowi skinęli głowami i wyruszyli w stronę krużganków - Sørensen, wyszedłeś stamtąd? Doskonale, zostaw dzieci z Larsenem i idź po Eberharta i Reifensteina, ich umiejętności przydadzą się przy wyłuskiwaniu perełek z tego towarzystwa - przez moment spoglądał jeszcze na mężczyznę, który mu się przeciwstawił, oceniając sytuację. Nie wahał się jednak długo - Ach, jeszcze jedno. To dzisiejsze kazanie było naprawdę słabe, księżulku.
Rozległ się huk wystrzału i ksiądz odprawiający wcześniej mszę padł na posadzkę obok martwego ministranta, zabity bliźniaczym strzałem w głowę.


Bjorn - jeśli zamierzasz wykonać rozkaz, rzucasz kością k6.
1 - na krużgankach spotykasz Thorwalda, który biegnąc do dowódcy informuje Cię o próbie kradzieży ciężarówki, udajesz się więc na pola uprawne
2, 3 - trafiasz do małej kaplicy
4, 5 - trafiasz do biblioteki
6 - trafiasz do kuchni (swój post możesz dodać poza kolejką obowiązującą w tamtym temacie)
Na odpis masz 72h. Kolejny post MG pojawi się w sobotę (23.09) rano.

Zasady rozgrywki oraz Wasze ekwipunki znajdziecie tutaj.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
okupanci
PisanieTemat: Re: #1 - 6 Kościół   Pią Wrz 22, 2017 12:29 am

To gdzie idę?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Re: #1 - 6 Kościół   Pią Wrz 22, 2017 12:29 am

The member 'Bjørn Sørensen' has done the following action : rzut kością


'Kość Mistrza Gry K6' :
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Re: #1 - 6 Kościół   Nie Wrz 24, 2017 8:17 pm

Plan Carla Rübe miał jedną, poważną wadę, o której Kriminaldirektor został poinformowany niezwłocznie po tym, jak do kościoła wbiegł czerwony na twarzy Thorwald (14).
- Uprowadzili ciężarówkę! - zaraportował na głos, a wśród zebranych przeszedł szmer zdziwienia.
Rübe wyglądał na wściekłego.
- Larsen (5), zostajesz z dziećmi, a Ty Eckert (1) z tym motłochem. Jeśli ktokolwiek kiwnie na Ciebie palcem, Larsen ma zastrzelić wszystkie dzieci bez sentymentów - rozkazał, po czym skinął pozostałym mundurowym - Reszta natychmiast za mną.
Kriminaldirektor obstawiał, że nikt z zebranych nie odważy się podnieść ręki na Okupanta, gdy zagrożone jest życie małoletnich. Czy słusznie?
O tym miał przekonać się później; teraz dotarł do samozwańczego rebelianta i pchnął go przed siebie, prowadząc razem z podwładnymi. Opuścili kościół i pobiegli w stronę pól uprawnych.


| W kościele pozostał jeden mundurowy, w kryptach znajduje się drugi. Pozostali ruszyli za dowódcą i dotrą na pola uprawne w następnej kolejce.

Mistrz Gry rzuca kością k100 na powodzenie wybudzenia się Pierre'a Lecuyera:
1-50 - Pierre pozostaje nieprzytomny;
51 - 100 - Pierre wybudzi się w następnej kolejce.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Re: #1 - 6 Kościół   Nie Wrz 24, 2017 8:17 pm

The member 'Mistrz Gry' has done the following action : rzut kością


'Kość K100' : 40
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Re: #1 - 6 Kościół   Nie Paź 01, 2017 11:54 am

Eckert przechadzał się powoli pomiędzy zgromadzonymi w kościele cywilami; broń miał przygotowaną w pogotowiu i co jakiś czas upewniał się, że pilnujący dzieci Larsen dobrze go słyszy.
Jednak z minuty na minutę szepty zaczęły przybierać na sile - akustyka tego miejsca zdradzała, iż ludzie mieli dosyć sytuacji, w jakiej się znaleźli. Okupanci zastrzelili księdza oraz ministranta, uwięzili także ich dzieci. Jak długo jeszcze Francuzi będą patrzeć bezczynnie na ich okropieństwa?


Mistrz Gry rzuca kością k100 na powodzenie wybudzenia się Pierre'a Lecuyera:
1-50 - Pierre pozostaje nieprzytomny;
51 - 100 - Pierre wybudzi się w następnej kolejce.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Re: #1 - 6 Kościół   Nie Paź 01, 2017 11:54 am

The member 'Mistrz Gry' has done the following action : rzut kością


'Kość K100' : 15
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Re: #1 - 6 Kościół   Nie Paź 08, 2017 6:23 pm

Eckerta nie zdziwiło nagłe pojawienie się Fabiena i reszty jego dziwacznego pochodu. Lucette posadzono w jednej z ław, a ludzie zgromadzeni w kościele przyglądali jej się w milczeniu; towarzyszący jej mundurowy wyciągnął pistolet i trzymał go w pogotowiu, gotowy spełnić rozkaz Eberharta w każdej chwili.
Eckert zdał przełożonemu relacje z tego, co działo się w kościele - opowiedział o rebeliancie, który wystąpił z tłumu i którego Rube zabrał ze sobą, wspomniał także o niesubordynowanym księdzu, leżącym teraz nieprzytomnie pod ołtarzem, a martwe ciała drugiego duchownego oraz ministranta musiały wystarczyć Fabienowi za streszczenie zachowania Carla Rube.
Larsen bez wahania wydał dwoje dzieci z krypt, a choć ich matki wyglądały na przerażone, same od razu rzuciły się ku swoim pociechom, towarzysząc im w drodze na pola razem z mundurowym, wykonującym rozkaz Larsa.
Nastroje w kościele nie były najlepsze. Ludzie zaczęli szeptać między sobą, gniewne spojrzenia kierowały się ku Okupantom; czyżby kolejne zagrożenie dzieciom miało przelać czarę goryczy wiernych?



Na odpis macie 72h. Kolejny post MG pojawi się w środę (11.10) wieczorem.
Kolejka: Lucette, Fabien.

Lucette - forumowy Nastrojownik wskazuje przewagę rebeliantów, możesz spróbować podburzyć tłum przeciwko trzem Okupantom z kościoła. Jeśli chcesz to uczynić, rzuć kością k100.
1 - 50 - akcja nieudana
51 - 100 - akcja udana

Mistrz Gry rzuca kością k100 na powodzenie wybudzenia się Pierre'a Lecuyera:
1-50 - Pierre pozostaje nieprzytomny;
51 - 100 - Pierre wybudzi się w następnej kolejce.

Zasady rozgrywki oraz Wasze ekwipunki znajdziecie tutaj.
mapa + plan +
legenda
Ciężarówka 2 - Klemens, Gilbert, Camille, Lou


Ostatnio zmieniony przez Mistrz Gry dnia Nie Paź 22, 2017 7:39 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
konta specjalne
PisanieTemat: Re: #1 - 6 Kościół   Nie Paź 08, 2017 6:23 pm

The member 'Mistrz Gry' has done the following action : rzut kością


'Kość K100' : 21
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content
PisanieTemat: Re: #1 - 6 Kościół   

Powrót do góry Go down
 
#1 - 6 Kościół
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Sous le ciel de Paris :: Paryż :: Miejsca zamieszkania :: Obrzeża :: Klasztor zakonu Sacré-Cœur-
Skocz do: