IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Hedwig Schulte / Yvette de Noailles


Share | 
 

 Hedwig Schulte / Yvette de Noailles

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość


avatar
PisanieTemat: Hedwig Schulte / Yvette de Noailles   Pon Sie 14, 2017 2:04 am

Hedwig Ermentrud Schulte
zwana Yvette de Noailles



Maya Stepper

Dane osobowe

Imiona: Hedwig Ermentrud
Nazwisko: Schulte (Borchardt)
Data i miejsce urodzenia: 21.02.1912 | Regensburg (Królestwo Bawarii)
Miejsce zamieszkania: Lewy Brzeg | Palais-Bourbon (7. Dzielnica)
Stan cywilny: mężatka / od marca 1930 roku / od września 1940 roku
Wykształcenie:
Zawód:
Rodzina:
___mąż Berthold Schulte / uznany za zmarłego pod koniec sierpnia 1930
___mąż Hannes Jørgensen
___rodzice Annegret & Jochen Borchardt (†)
___bracia Reinhard (36 lat), Lennart (33 lata) & Bastian (28 lat)
___siostra Birgitte (34 lata)
Wzrost: 170 cm
Waga: 54 kg


Historia

październik 1918 / Ratyzbona


___Kamienny Most trwa uśpiony — obserwuję lustrzane odbicie własnej sylwetki w zwierciadle Dunaju, którego wyciszone wody suną bezgłośnie gdzieś przed siebie, gdzie czeka calutki świat; przerażająco dziki, piękny w swej surowości i przede wszystkim nieodkryty, więc wzbudzający pierwotną fascynację wypełniającą me dziecięce myśli głodne przygód. Ratyzbona budzi się do życia, nachalnie obłapiana pierwszymi promieniami jutrzenki wychylającej się zza horyzontu na chwiejne sekundy przed rozjarzoną tarczą słońca, którego wygłodniałe palce sięgają mych jasnych włosów kilka oddechów później, jednak pozostaję im obojętna, obejmując malachitowym spojrzeniem nieruchome ciało matki. Wpatruje się gdzieś ponad dachy Starego Miasta, jakby usiłując spamiętać każdy szczegół i dopiero czas uświadomi mi, iż tamten poranek był jej pożegnaniem ze wszystkim oraz wszystkimi, których postanowiła poświęcić, goniąc za nieuchwytną wolnością będącą — co zrozumiałam po latach — fundamentem niemającej końca ucieczki.
___— Musimy jechać?
___Obracam twarz ku starszej siostrze zadzierającej głowę ku niebu, którego błękit przeplata się z bielą pierzastych chmur, jednak odpowiada mi beznamiętne wzruszenie ramion. Wzdycham głośno, ponieważ znudzona jestem przewidywalnością Birgitte będącą definicją milczenia albo pokrewnym mu słowem i czuję frustrację, jakiej tylko doświadczyć może sześcioletnie dziecko, którego pytanie zostaje tak bezdusznie pominięte, pozostawione sobie, porwane przez wiatr.
___Spoglądam ku starej, wynędzniałej walizce nadgryzionej przez czas. Wreszcie krzyżuję spojrzenie ze wzrokiem Lennarta, którego chłopięcą twarz zdobi subtelny uśmiech. Wydymam usta.
___Zbyt młoda na właściwie pojmowanie rzeczywistości, której potężne ramiona wkrótce przeistoczą się w kolejną klatkę — jedną z wielu, której ołowiane pręty masywnych krat będą więzieniem nieposkromionej duszy oraz śmiertelnego ciała. Wreszcie czas przyspiesza, matka ujmuje we własną dłoń moje drobne palce i świat zaczyna biec przed siebie. Dostrzegam jedynie ulotne widmo radości, której iskry krótko tańczą pośród błękitu wypełniającego po brzegi matczyne oczy, zanim bezpowrotnie znikną niczym ciała rozbitków pochłoniętych przez sztorm.
___Tydzień później przystajemy, łapiemy oddech.
___Wenecja. Miasto Kanałów. Pierwszy przystanek.
___Wkrótce uciekamy dalej — dlaczego? Nie wiem.
___Dwa miesiące później poznaję Neapol, który pozwalam sobie pokochać.

— niedługo będzie —




Ciekawostki


Znaki szczególne:
___atrament niekiedy ozdabia dłonie, których skóra — przez lata pieszczona pustynnym słońcem — zatraciła ogorzałość, ponownie zadziwiając swym mlecznobiałym odcieniem; pozorna łagodność wyziera ze spojrzenia barwy malachitu; stopy niegdyś okaleczyłam kamieniami dzikich plaż, stąd wyblakłe blizny; słodkawa woń jaśminu, zapach cytrynowej trawy, mieszanka korzennych przypraw przeplatanych wanilią — każdego dnia pachnę inaczej.



Języki obce:
___wszystkie są piętnem wypalonym na skórze przeszłości, której ręki puścić nie potrafię, nieustannie wracając pamięcią do krain Bliskiego Wschodu, gdzie poznałam tureckie oraz arabskie słowa i nauczyłam się nimi władać; sięgam wspomnieniem Marrakeszu, który pozwolił posmakować francuskiego języka, dziś będącego codziennością; łacina oraz greka — chociaż obie przykurzone przez czas — wiodą wprost ku korytarzom neapolitańskiego Uniwersytetu Fryderyka II, gdzie okrągły rok zgłębiałam sztuki klasyczne; włoski towarzyszy mi od dnia, kiedy pierwszy raz przekroczyłam granicę Neapolu, jako pięcioletnia dziewczynka; niemieckie słowa są moim dziedzictwem, które pielęgnuję jedynie w listach, bądź na kartkach dzienników.



Mocne strony:
Słabe strony:


...

_x___Byłam wolnym duchem pustyni, samozwańczym archeologiem, nieposkromioną podróżniczką. Podróżowałam krajami Bliskiego Wschodu, zanim osiadłam pośród marokańskich domostw Marrakeszu. Dosiadałam arabskich koni, które latami układałam według własnych metod. Snułam plany o samotnym locie za ocean, by porzucić wszystko po siedmiu latach — zrzekłam się wolności i oto dziś spisuję wspomnienia, odgrywam rolę żony, rozczarowuję ludzi. Każdego dnia planuję uciec, jednak nie mam dokąd.

_x
_x
_x
_x
_x
_x

Uwagi do Mistrza Gry

...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Hedwig Schulte / Yvette de Noailles
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Sous le ciel de Paris :: Krok Drugi :: Karty Postaci-
Skocz do: