IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Andreas Krauße


Share | 
 

 Andreas Krauße

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość


avatar
PisanieTemat: Andreas Krauße   Sob Sie 26, 2017 8:56 am

Andreas Krauße



Nikolaj Coster-Waldau

Dane osobowe

Imiona: Andreas Dietrich
Nazwisko: Krauße
Data i miejsce urodzenia: 21.09.1907, Hamburg, Druga Rzesza
Miejsce zamieszkania: dokładny adres
Stan cywilny: wdowiec
Wykształcenie: ukończone szkoły i/lub kursy
Zawód: Oberstleutnant Tajnej Policji Polowej; funkcjonariusz sekcji Z Trzeciego Wydziału Abwehry; dawno temu tłumacz książeczek dla dzieci i pisarz
Rodzina: Ernst {ojciec ✞}, Gisela {matka}, Alexander {ojczym}, Anke {żona ✞}, Lorelei {córka ✞}
Wzrost: 188 centymetrów
Waga: 84 kilogramy


Historia

rano ocknąłem się z bólem istnienia i
uśmiechem skierowanym do potencjalnych samobójców

Zamieszkała z nim tuż przed maturą; od tamtej pory z łóżka podnosiła się tylko do łazienki, lodówki, czasami do pobliskiej karczmy – to takie proste, przecież w Hamburgu na każdym kroku wyrastają portowe karczmy. Do szkoły nie wróciła. Kupił jej gramofon, żeby nie odczuwała znużenia, z bagien pamięci wyławiając informację, że uwielbia Wagnera. Lubiła potężne dźwięki i silnych mężczyzn.
Kiedy następnym razem podcięła sobie nadgarstki kuchennym nożem, nie zwrócił na to uwagi. Była trzecia nad ranem. Porządni ludzie o tej porze śpią. Po potężnej dawce alkoholu sam leżał niemal nieprzytomny od dwóch godzin. Zazwyczaj kładł się przed nią, z zatyczkami w uszach, żeby nie słyszeć jak tłucze kolejne kieliszki. Co tydzień trzeba było kupować nowy komplet szkła.
Przyszła go obudzić.
— Zobacz, co sobie zrobiłam.
Anke, chcę spać.
Nie poszła. Zaczęła wycierać zakrwawiony nadgarstek o jego policzek, więc odwrócił się na drugi bok, ukrywając twarz w poduszce. Wyszła.
Spał dalej.
Po jakimś czasie – chyba całej epoce złożonej z falującego obrazu pokoju – wróciła z wielkim nożem w dłoni.
Jezu, jeszcze urżnie mi kutasa, pomyślał, próbując odebrać jej ostrze. Była nieobliczalna, pijana, wściekła.
Uderzył ją w twarz. Zaśmiała się. — Uderz jeszcze raz, wycedziła.
Plask.
— Jeszcze.
Plask.
— A teraz weź mnie od tyłu.
Tego nie chciał zrobić; Anke się rozpłakała. Była już czwarta rano, kiedy przytulił ją i zaczął uspokajać, dopóki nie zasnęła z głową wtuloną w jego ramię. Kiedy jej drobne piersi zaczęły falować w rytm spokojnego oddechu, poszedł posprzątać potłuczone kieliszki.

rano powoli chłepczemy wódę palimy wieszamy się
na przerdzewiałych rurach w łazience

Żył, umierał, zmartwychwstawał – Bóg tyle razy rzucał go na kolana, a jednak zawsze wstawał od konfesjonału z niepokorną duszą. Może kiedyś, gdy utraci wszystko jak Hiob, zastanowi się nad własnymi wyborami.
Kiedy przestaje kontrolować, ile butelek opróżnił, kiedy wydaje się, że może ze sobą skończyć, los robi mu okrutny kawał i zsyła nowy pomysł na książkę. Ma już wiernych czytelników, którzy wespół z nim przeżywają upadki i mną w palcach słowa wydrukowane przez życzliwych wydawców. Rosnąca popularność powoli go osacza, ale przecież zawsze można ją zapić. Wtedy cały świat przestaje istnieć.
Życie bez obowiązków przypada mu do gustu, ale nie podoba się jego wątrobie i umysłowi. Pewnego dnia nagle stwierdza, że miewa zaburzenia świadomości, bliscy mówią o sytuacjach, w których uczestniczył, a tego nie pamięta.
Przecież wszyscy nie mogą kłamać.
Wystraszył się, wytrzeźwiał, przestał chlać. I w końcu wybrał się na spotkanie Fehrs-Gilde, gdzie nie widzieli go dobre dwa lata. Nie wiedział, czy dobrze robi, odzyskując na tę noc trzeźwość, czas miał pokazać – na ogół był w Hamburgu anonimowy, nikt nie znał jego twarzy z gazet, nie zgadzał się na zdjęcia. Odrzucał wszystkie propozycje wystąpienia na forum publicum, jedynie parokrotnie wybierając się na literackie spotkania w Paryżu, Wiedniu, Londynie.
Wtedy nie pił aż tyle – wtedy był młody, pełen zapału, świeższy niż cokolwiek, co napotykało się w antykwariatach.
Ale dopiero po alkoholu stawał się prawdziwy.

rano odcinają nas jak linę
i koszmar zaczyna się od nowa

Nie wie, które z nich miało bardziej wyniszczający wpływ na drugie. On oferował alkohol, ona swoje młode ciało. Piękne, młode ciało. Pochłaniał je łakomie, zaborczo, z apetytem.
W końcu wszyscy mężczyźni to kanibale.
Miała w sobie stanowczo zbyt dużo wdzięku. Przyciągała niewinnym uśmiechem, pozornie przypadkowym okręcaniem pasemka włosów wokół palca. Lecieli jak ćmy do światła.
Tyle, że jego to nie obchodziło – wiedział, że młodość ma swoje prawa. A ją obojętność doprowadzała do furii. Chciała, żeby był zazdrosny. Chciała, żeby bił ją po twarzy. Nieustannie szukała zwady.
Jestem na to za stary.
Trzasnęła drzwiami z całej siły, z hukiem, z pełną rozmachu teatralnością. Dwie minuty później wróciła.
— Pozwalasz mi wychodzić w nocy?
Wiem, że daleko nie odejdziesz.
— A gdyby mi się coś stało?
W każdej minucie coś się dzieje.
— Nie kochasz mnie.
Nie.
— Dlaczego?
Po co mam kochać?
— Bo tak chcę.
A ja chcę spać.
— Jak pójdziesz spać, to rano już mnie nie będzie.
Ah.
Ponownie trzasnęła drzwiami. Miał nadzieję, że nie wróci.
Była z powrotem po kwadransie.
— Nadal cię nie obchodzę?
Obchodzi mnie, żeby się wyspać.
— Chcę, żebyś mnie kochał.
Będę cię kochał rano.
Wróciła do łóżka i spokojnie zasnęła wtulona. Tymczasem on doskonale wiedział, że Anke pewnej nocy znowu wyciągnie nóż.

rano ratują nas, gdy marzymy o miłości
która nie będzie destrukcją

Odgrywała role z jego powieści.
Początkowo uważał, że to całkiem zabawne, później coraz mniej, w końcu zrobiło się zbyt przewidywalne – a jednak z premedytacją odwiedzali te same miasta, te same moteliki, te same rynsztokowe knajpy, które znała ze stronnic jego książek. Obydwoje udawali, że można urzeczywistnić wyobraźnię. Dobrowolnie podejmował wszystkie jej gry i zabawy, czasami nawet z chęcią, choć pozbawiony złudzeń. Zdarzały się nawet tak miłe chwile, gdy doskonale imitowali obopólną miłość – leżeli zmęczeni alkoholem, przytuleni, spragnieni bliskości.
Każdy ma swoje słabostki, na szczęście zamroczenie nie trwa długo.


Charakter

Pole opcjonalne, można zrezygnować z jego wypełnienia
.  

Ciekawostki

Znaki szczególne: konstelacja płytkich zmarszczek; pieprzyk na lewym policzku; kilkukrotnie złamany nos; blizna po ranie kłutej na prawym boku.
Języki obce: xxx Plattdüütsch xx
Mocne strony: pamiętaj o realiach i nie czyń z postaci superbohatera
Słabe strony: wypisz słabe strony, minimalnie trzy

x randomowa ciekawostka numer jeden
x randomowa ciekawostka numer dwa
x randomowa ciekawostka numer trzy

Uwagi do Mistrza Gry

Brak? Cudownie!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Andreas Krauße
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Sous le ciel de Paris :: poza grą :: Archiwum :: Karty Postaci-
Skocz do: