IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Poszukiwania


Share | 
 

 Poszukiwania

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość

konta specjalne
avatar"); width:200px; height:320px;">
Punkty Rozgrywki : 0



PisanieTemat: Poszukiwania   Nie Lip 10, 2016 11:33 am


Poszukiwania

Jeśli dla swojej postaci poszukujesz męża, siostry, dziecka, rodzica, oprawcy, informatora, widma z przeszłości i tak naprawdę każdej innej osoby, niezbędnej do fabularnego rozwoju, oto miejsce dla Ciebie.

Możesz tu zamieścić swoje poszukiwania, jednak pamiętaj o kilku zasadach:
1. Dbaj o status swoich poszukiwań i koniecznie umieść w nich datę ostatniej aktualizacji. Poszukiwania nieaktualne będą usuwane na bieżąco, a zarezerwowane i nieaktualizowane znikną po dwóch tygodniach.
2. Wszystkie poszukiwania dla postaci umieszczaj w jednym poście, nie rozbijaj ich na kilka, używaj możliwości edycji.
3. Nie podbijaj swoich ogłoszeń sprzed kilku dni, takie posty będą kasowane.
4. W jednym ogłoszeniu możesz umieścić wyłącznie jeden gif/obrazek, a jeśli są Ci zbędne, nie umieszczaj ich wcale, gdyż może to skutkować wolniejszym ładowaniem się forum. Pomyśl o osobach, przeglądających je na telefonach ;)
5. Nie musimy chyba przypominać, aby brać pod uwagę realia fabuły? No to dobrze.
6. Polecamy skorzystanie z poniższego kodu:
Kod:
[center][b][size=15]chwytliwy tytuł poszukiwań[/size][/b][/center]

[b]Poszukujący:[/b] imię i nazwisko postaci
[b]Kogo szukam:[/b] brat/siostra/mama/mąż/żona itd.

[b]Trochę historii:[/b]  Kilka szczegółów z życia Twojej i poszukiwanej postaci.

[b]Opis relacji:[/b] jakie relacje będą teraz łączyć Wasze postacie?

[b]Inne:[/b] wymagania odnośnie wizerunku, oferta pomocy odnośnie wykonania avatara, oczekiwania względem postów?


[center][b][color=#339900]aktualne[/color]/[color=#ff9900]rezerwacja[/color]/[color=#cc0000]nieaktualne[/color][/b]
[i]data aktualizacji[/i]
[/center]




Życzymy owocnych poszukiwań!




Ostatnio zmieniony przez Francja dnia Nie Lip 24, 2016 9:58 am, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

ruch oporu
avatar"); width:200px; height:320px;">
Punkty Rozgrywki : 147



PisanieTemat: Re: Poszukiwania   Sob Lut 04, 2017 2:38 pm

everyone thinks that we're perfect
please don't let them look through the curtains


Poszukujący: Margot Dubois
Kogo szukam: matki, ojca oraz siostry
Trochę historii:  

Zapraszam do lektury biografii Margot, nie jest długa, a na pewno przybliży rys postaci, jakich poszukuję. Na forum była także obecna młodsza siostra, a jej KP znajdziecie tutaj.

Karta Postaci napisał:
Przyszłam na świat długo po zakończeniu pierwszej wojny światowej, zawierucha opadła, a moi rodzice mogli cieszyć się życiem. Dostatnim, w którym niczego im nie brakowało. Nic dziwnego – rodzice ojca zbili majątek na fabryce papierosów, a rodzice matki mieli posiadłość na Martynice, skąd tylko krok do plantacji tytoniu. Małżeństwo roku, interes stulecia, mili państwo!

Matka powinna mieć minimum 38 lat, ojciec 45+, a siostra 15.

Małżeństwo rodziców Margot było aranżowane. Nazwisko panieńskie pani Dubois brzmi Sorel i według historii posiada ona jeszcze dwóch młodszych braci (jeden z nich jest na forum). Pan Dubois nie ma określonej liczby rodzeństwa. Jak się poznali? Czy łączyło ich coś poza interesem? Jakie są ich relacje w chwili obecnej? To wszystko jest do ustalenia, nie chcę narzucać jednej wersji, choć oczywiście mam kilka pomysłów.
Jedynym wymaganiem są relacje pani Dubois z okupantami - ocierające się o kolaborację, w grę wchodzi przyjmowanie niemieckich oficerów na kolacjach i bliska współpraca z niektórymi. Motyw do ustalenia, choć generalnie powinno to być szeroko rozumiane dbanie o interes rodziny.
Młodsza siostra nie powinna być związana z Ruchem Oporu w żaden sposób, choć oczywiście w przyszłości może się to zmienić. Czy będzie pod wpływem matki, a może zacznie się buntować? To wszystko jest do ustalenia.  

Opis relacji:
Matka nie dogaduje się z najstarszą córką. Jest to relacja skomplikowana i nieskromnie dodam, że bardzo ciekawa. "W swoim wielkim, wystawnie urządzonym domu, matka miała mnie, wystrojoną jak laleczkę. Planowała moją przyszłość ze wszystkimi szczegółami – do jakich szkół pójdę, jakich języków się nauczę i kim w końcu zostanę."
"Matka pilnowała, bym nie zaniedbywała pasji, które kiedyś mi narzuciła, dlatego od czasu do czasu jeździłyśmy razem konno. Rozmawiałyśmy o wszystkim i niczym, ale chyba nigdy tak naprawdę od serca."
Pani Dubois chciałaby, aby Margot tańczyła tak, jak jej się zagra, jednak ta zaczyna się buntować. Spierają się o kościół (Margot jest wierząca-praktykująca), spierają o relacje z okupantami (Margot jest członkinią Ruchu Oporu, o czym matka nie wie). "Nie podobało jej się, że odwiedzam częściej nasz kościół, zwracała mi uwagę, że w obecności jej nowych znajomych nie uśmiecham się tak uroczo, jak przecież potrafię. Pomarańcze na stole były dla niej ważniejsze od tego, co przeżywała jej córka".

Ojciec biernie przygląda się temu, co dzieje się w domu. Chociaż na dobrą sprawę może być kolaborantem lub wręcz odwrotnie, potajemnie działać w Ruchu Oporu. "Nie chciałam nikogo zawieść, przepłakałam pół wieczora aż w końcu przyznałam się rodzicom, że solistki także ze mnie nie zrobią. Na ojcu nie zrobiło to większego wrażenia. Sądzę, że w tamtym czasie był już swoim małżeństwem bardzo zrezygnowany, a jednocześnie chyba po prostu bał się swojej żony. Wymówił jakąś prostą formułkę, kazał niczym nie przejmować i zapewnił, że będzie dobrze, a później zerknął na moją mamę, jakby upewniał się, że poprawnie opowiedział swój wiersz."
"Podejrzewałam, że matka ma już plan, jednak nie spodziewałam się, że zdecyduje się pójść w tę stronę. Mój ojciec jak zwykle nie miał nic do powiedzenia, więc gdy na kolację zaprosiła Niemców, nawet nie mrugnął." Margot na pewno kocha ojca, ale nie są ze sobą blisko, nigdy nie byli, choć oczywiście jest mu posłuszna.

Siostra jest jej przyjaciółką. "(Matka) miała już dwie księżniczki w swoim zamku. Mnie i moją siostrę, Apolline" (imię robocze). Panny Dubois wspierają się, ich pokoje sąsiadują ze sobą i często się w nich odwiedzają. Dużo rozmawiają, zwierzają się sobie. Zależy mi na ciepłej, prawdziwie siostrzanej relacji, chociaż Margot może niekiedy być nadopiekuńcza.

Relacje pomiędzy członkami rodziny są do ustalenia, choć chętnie coś podpowiem lub doradzę.


Inne: Chętnie pomogę z każdą zagwozdką, z forum nie ucieknę, o odpisy się natrętnie nie upominam i tak naprawdę pasuje mi każda ich długość. Zależy mi na wspólnych grach i rozwijaniu postaci.
W pakiecie relacje z Rene Sorelem.
Propozycje wyglądów dla mamy: Cate Blanchett, Charlize Theron, Lena Headey, Gillian Anderson, Lara Pulver, Helen McCrory.
Propozycje wyglądów dla taty: Jon Hamm, Stellan Skarsgard, Richard Armitage, Nikolaj Coster-Waldau.
Propozycje wyglądów dla siostry: Sarah Bolger, Vittoria Ceretti, Dasha Sidorchuk, Millie Brady
Niczego nie narzucam, ale chciałabym mieć coś do powiedzenia w tej kwestii, rodzina powinna wyglądać na spokrewnioną.

Kontakt przez prywatną wiadomość.
Zapraszam!  

aktualne
4.06

_________________







Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

okupanci
avatar"); width:200px; height:320px;">
Punkty Rozgrywki : 480



PisanieTemat: Re: Poszukiwania   Nie Mar 05, 2017 9:25 am

Ludwig von Liebenfels
tata, wdowiec, dowódca paryskiego oddziału Gestapo

Masz na imię Ludwig i żyjesz już o pięćdziesiąt pięć lat za długo. Miałeś żonę, która była naprawdę niezwykła – kosmyk jedwabiu w lesie czarnej wełny - dokładnie tak delikatna, jak mogłaby się wydawać. Wiedziałem o tym doskonale; Ty również zdawałeś sobie z tego sprawę. Jednak nie przeszkodziło Ci to splamić Waszego małżeństwa w najgorszy z możliwych sposobów (choć wciąż nie wiem, dlaczego, kochałeś ją przecież do szaleństwa).
Zawsze uważałem Twoją oziębłość za jedynie cienką warstwę na skutej okropnościami wojny powierzchni przeżyć, pod którą kryje się życzliwa natura. Potem jednak nauczyłem się patrzyć na Ciebie pod właściwym kątem. Miałem dar do wyłapywania szczegółów, na które większość osób zwykle nie zwracała uwagi. Dlatego szybko zorientowałem się, że Twój płaszcz przestał pachnieć hiacyntami - zastąpiła go obca woń orchidei. Twoje zachowanie zmieniło się diametralnie, stałeś się jeszcze bardziej skryty. Wiecznie zagoniony, jedynie prześlizgiwałeś się po mnie wzrokiem, ledwie dostrzegając moją obecność - nie poświęcałeś mi na tyle uwagi, by zauważyć, że traktuję Cię inaczej; żeby zorientować się, iż przeszukuję kieszenie Twoich spodni, a gdy wychodzisz z domu, włamuję się do Twojego sekretarzyka, używając liliowej spinki Lisbeth. Nie wiem, czego się spodziewałem. Chyba po prostu potrzebowałem jakiejkolwiek racjonalnej przyczyny Twojej metamorfozy – więc pozwoliłem na to, by podszepty intuicji mówiły mi, co robić. Dowód, że się nie myliłem, znalazłem po kilku tygodniach, kiedy przeglądając Twoją korespondencję natrafiłem na eleganckie, bogato zdobione pismo, utrwalone na kobiecej papeterii. Dzień, godzina, tam, gdzie zawsze. Dwie strony w kalendarzu później śledziłem Cię – po to, by ostatecznie twarz wykrzywiła mi się w grymasie zniesmaczenia, gdy mój wspaniały papa pocałował na powitanie jakąś obcą kobietę tak, jak nie witał mojej rodzicielki nawet po długiej rozłące.
Nie mam pojęcia, co sobie myślałem, ale jeszcze wtedy wydawało mi się, że podwaliny świata opierają się na prawdzie, jakakolwiek by ona nie była. Więc powiedziałem mamie o wszystkim. Potem nastąpiła sekwencja wyblakłych zdarzeń – biel jej wątłego ciała, zmieszana z bukietami burgundowej krwi i refleksami drobinek pyłu z rozbitej szyby. Sam już nie wiem, czy to Twoje czyny... czy moje słowa wypchnęły ją z tego okna.  Wciąż nie potrafię sobie Ci tego wybaczyć.



Natomiast karta poprzedniego taty znajduje się tutaj,
a po przejęciu będzie oczywiście do napisania od nowa.


streszczenie karty  

Urodzony w Wiedniu, w 1888 roku. Gra na fortepianie była jego sposobem na ucieczkę od rzeczywistości (wcześniej uboga rodzina i sierociniec, a teraz?) - okazała się też przyszłością Ludwiga, który poświęcił się swojej pasji. Na jednym z koncertów poznał miłość swojego życia. On - niemajętny artysta - zakochał się z wzajemnością w pannie z dobrego domu. Jej rodzina była im nieprzychylna - skończyło się to próbą samobójczą kobiety - dopiero wtedy ojciec Amalie spojrzał na Ludwiga łaskawszym wzrokiem i wyraził zgodę na ślub (postawił jeden warunek - koniec z graniem na fortepianie, Ludwig miał pójść w jego ślady i zostać wojskowym). Został ojcem dwójki chłopców, a w 1914 roku wyruszył na wojnę, która drastycznie go zmieniła. Pasmo porażek w jego życiu przerwały narodziny Lisbeth, która stała się jego oczkiem w głowie. Został członkiem NSDAP, po Puczu Monachijskim był jednym z tych, którzy próbowali uwolnić Hitlera. Zbliżył się do jakiejś kobiety z partii - zdradził z nią żonę (Wolfgang dowiedział się o tym i powiedział o wszystkim mamie - aczkolwiek Ludwig nie ma o tym pojęcia - myśli, że to jego kochanka doniosła o wszystkim pani von Liebenfels). Amalie popełniła samobójstwo. W Gestapo zajmuje się kwestią żydowską. W Paryżu mieszka z Lisbeth.
Opis relacji: status związku - to skomplikowane; zarys koligacji znajdziesz powyżej - po więcej pikantnych szczegółów, szczególików, szczególątek zapraszam na pewu do naszego trio!

Inne:
wygląd - nie musi to być oczywiście pan Waltz, ale nie ukrywam, że miło byłoby, gdyby Ludwig wyglądał na swój (już całkiem słuszny) wiek.
modyfikacje - najważniejszych informacji o Ludwigu (tych pogrubionych) niestety nie da się zmienić, bo ustalaliśmy je wspólnie i w oparciu o nie powstały nasze karty.
rezerwacja

25.06

_________________


oh non, rien de rien
oh non, je ne regrette rien.
wenn ich ihre haut verließ
der Frühling
blutet in Paris


Ostatnio zmieniony przez Lisbeth von Liebenfels dnia Nie Cze 25, 2017 9:34 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

alianci
avatar"); width:200px; height:320px;">
Punkty Rozgrywki : 634



PisanieTemat: Re: Poszukiwania   Wto Mar 07, 2017 11:13 pm

stęskniony mąż szuka żony!


Poszukujący: Magnus Sørensen
Kogo szukam: Ursule (chociaż dla mnie zawsze byłaś Ullą) Sørensen

Trochę historii:
Znów jest 1935 rok.
Kiedy przechodziłaś przez ulicę niewielkiego, szwedzkiego miasteczka, w którym znajdowała się meta Biegu Wazów, głowy mężczyzn odwracały się za Tobą na ulicy jak sprężynki. Czułaś na sobie dziesiątki spojrzeń, niemy podziw zamknięty w oczach tych, poza których zasięgiem się znajdowałaś, ale nawet to nie potrafiło obedrzeć Cię z pewności siebie i tej dobitnej świadomości własnej urody. Godziny dłużyły się niemiłosiernie, kiedy wymykałaś się poza horyzont mojego spojrzenia: widziałem Cię na stoku narciarskim – takiej kobiety nie dało się przeoczyć – widziałem Cię w hotelowym holu, widziałem Cię, gdy wychodziłaś ze sklepiku z pamiątkami i już wtedy czułem, że coś jednak jest nie tak. Mocno nie tak. Zupełnie nie tak.
To był jeden z tych długich, zimowych, skandynawskich wieczorów. Z początku można było popełnić błąd feralny – wygodna oczywistość tego, co pozorne, kwalifikowała Cię do grupy laleczek, długonogich, pięknych, złotowłosych piękności, które korzystają z majątku ojca i spędzają zimowy urlop w Skandynawii. Zawsze elegancko ubrana, zawsze onieśmielająca, zawsze świadoma urody swoich nóg. Jednak pomimo entourage ‘u czerwonych ust i starannego makijażu tkwiło w Tobie coś, co nie pozwalało na prostą redukcję. Coś, co opierało się uproszczeniom i wychodziło poza nawiasy. Coś, co nie dawało mi spokoju. Nie sądziłem, że spośród wszystkich tych mężczyzn, którzy wodzili za Tobą wzrokiem, wybierzesz akurat mnie – jednak skłamałbym mówiąc, że nie byłem wtedy najszczęśliwszym człowiekiem na świecie.


Wróciłem z Tobą do Francji po zaledwie kilku tygodniach znajomości, jeszcze nie podejrzewając, że moja obecność miała być policzkiem dla Twojego ojca, również Norwega – chciałaś się na nim odegrać, dać prztyczek w nos, złośliwie zrobić na złość, sprowadzając do Prowansji chłopaka bez koneksji, za to z niepokojącą otoczką głęboko skrywanej tajemnicy.
Zamiast tego przywiozłaś ze sobą jego przyszłego zięcia i kogoś, kto – jak sama krzyczałaś w boskim szale – zrujnował Ci młodość.


Pobraliśmy się w grudniu 1936 roku, rozpoczynając tym małżeństwo, którego nikt nie nazwałby zwyczajnym. Wciąż patrzyłem na Ciebie w cichym uwielbieniu, każdego dnia dostrzegając coraz więcej szczegółów – zaszyfrowanych w gestach, ukrytych w uśmiechach, schowanych gdzieś pod rzęsami. Nie potrafiłem nazwać tego, co czyniło Cię interesującą. Może sposób, w jaki mówiłaś, a może fakt, że nie mówiłaś wiele? Pomimo młodego wieku  nie byłaś jedną z tych kobiet, które szczebiocą i rzucają słowa na wiatr. Byłaś jedną z tych, których bardzo pragnie się dotknąć; zawierałaś w sobie nieustające napięcie, tajemniczą iskierkę, jakiś płomień, który tlił się cały czas i kusił nieodparcie.
Niejednokrotnie się sparzyłem, ale nigdy nie miałem dość – Ciebie nigdy nie było dość.


Wyjechałem pod koniec września 1939 roku, obiecując, że wrócę jeszcze przed świętami Bożego Narodzenia – patrzyłaś na mnie spokojnie, doskonale wiedząc, iż nie dotrzymam słowa, a jednak pozwoliłaś mi jechać.
Nieustannie powtarzałaś, że nie mówię Ci wszystkiego, że mam tajemnice, których nie powinno być w małżeństwie, że milcząc, tak naprawdę kłamię – ja z kolei nigdy nie odważyłem się, by wyznać Ci prawdę, opowiedzieć o sześciu latach koszmaru, o tym, skąd te wszystkie blizny po oparzeniach na piersi, które gładziłaś zawsze wtedy, kiedy sądziłaś, że zasnąłem, zawsze wtedy, kiedy nie miałem prawa dostrzec chwili Twojej słabości.
Wyjechałem nie tylko dlatego, że tęskniłem za Norwegią – wyjechałem, bo nie potrafiłem znieść bólu w Twoim spojrzeniu za każdym razem, gdy mówiłem nie, kiedy tylko wspominałaś o dziecku. Wyjechałem, bo jakaś część mnie doskonale wiedziała, że Cię unieszczęśliwiam.


Od tamtej pory minęły niespełna trzy lata, w trakcie których wymieniliśmy dziesiątki listów – kontakt urwał się w lutym tego roku, wtedy, gdy z Anglii oddelegowano mnie do Paryża. O moim powrocie do Francji wiedziała wyłącznie Lorette, Twoja matka – przybrałem tożsamość jej bratanka, dostrzegając w tym jedyny sposób, byś w razie katastrofy dowiedziała się o mojej śmierci. Nie wiem, czy wciąż o mnie pamiętasz, czy spisałaś mnie po zniknięciu na straty, czy w Twoim życiu pojawił się nowy mężczyzna.
Minęły niespełna trzy lata, a ja każdego dnia zastanawiam się, czy kiedykolwiek rzeczywiście mnie kochałaś – czy wciąż kochasz?
Zupełnie jak ja: wbrew upływowi czasu i rosnącej odległości.


Opis relacji:
Wszystko tak naprawdę ustalimy indywidualnie – staram się ograniczyć wymagania co do Ulli do minimum, więc relacja, zarówno przed wyjazdem Magnusa jak i po tym, jak już ich drogi skrzyżują się w Paryżu, jest kwestią do dogadania! Wspomnę jedynie, że Ulla jest okropnie ambitna i uparta, podobnie jak sam Magnus, więc kiedy dochodziło do nieuniknionych starć, ona uzewnętrzniała swój temperament, a on zachowywał typowy dla siebie, zimny spokój – w teorii więcej ich dzieli, niż łączy, ale to Sørensen zawsze wspierał żonę, nawet, kiedy nie robili tego jej rodzice. Z uwagi na jej zakręconą ambicję, nie obrażę się, jeśli zdecydujesz się na skierowanie historii Ulli w obręb studiów, które nie spotkały się z aprobatą rodziców, a do których przekonał ją Magnus. W każdym razie, kiedy przez ich dom przetaczał się ten ciepło-zimny prąd atmosferyczny, odczuwała to cała okolica, więc pewne jest jedno: nigdy się nie nudzili

Inne: wymagania odnośnie wieku, wizerunku oraz pochodzenia są (nie)stety dość konkretne! Ulla jest blondynką młodszą od Magnusa, ma teraz 26 lat; jej ojciec jest Norwegiem (Espen Gundersen), matka Francuzką (Lorette), a sama Ulla urodziła się w Prowansji, gdzie jej rodzina ma dom i winnicę. Do zrozumienia Magnusa niezbędne jest przebrnięcie przez Kartę, więc koniecznie zapraszam tutaj!
Nie bój się o nic pytać, moje PW i serce z lodu stoi otworem  


rezerwacja
01/06/2017


Ostatnio zmieniony przez Magnus Sørensen dnia Czw Cze 01, 2017 4:01 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

cywile
avatar"); width:200px; height:320px;">
Punkty Rozgrywki : 718



PisanieTemat: Re: Poszukiwania   Czw Mar 23, 2017 9:25 pm

can partners in crime be friends?

Poszukujący: Bea, która dostanie jakieś ładne norweskie nazwisko
Kogo szukam: partnerów w zbrodni, a także przyjaciół

Trochę historii: Przyjaźnimy się - myślę, że wszyscy razem, choć jesteśmy trochę całą siecią osób połączonych przez niektórych z nas - parę z nas jest więc ze sobą bliżej, niektórzy są raczej prawie-przyjaciółmi. Nie ma wśród nas przywódcy, nie ma wśród nas osób których tak naprawdę nie lubimy. Większość z nas zna się ze sobą od dzieciństwa, parę osób nieco krócej. Nie jesteśmy wszyscy z tego samego kraju, nie mamy podobnych osobowości, nie wyglądamy jednakowo - a jednak nasze kontakty ze sobą zawsze były proste.
Z czasem jednak ze zwykłych przyjaciół zmieniliśmy się w wojowników, my wszyscy przeciwko okupantom - nawet jeśli niektórzy z nas sami mogliby należeć do tej grupy.
Walczymy nie ręcznie, a za pomocą książek - tych zakazanych, których mieć nam nie wolno. Wyszukujemy je, gromadzimy, dzielimy się nimi z ludźmi, którzy tego potrzebują. Nie nienawidzimy nikogo - ani Żydów, ani Francuzów, ani nawet Niemców - przecież nie każdy chciał tego, co się stało.
Naszymi wrogami są jedynie ci, którzy świadomie pomagali.

Opis relacji: Jest nas 8 - 10. Nazywamy się wszyscy przyjaciółmi, ale można nas podzielić trochę na mniejsze grupy, z których zawsze znajdzie się ktoś, kto należy do więcej niż jednej. Zdecydowanie jednak wszyscy jesteśmy w jakimś stopniu sobie bliscy.
Teraz łączy nas również coś innego - coś ekscytującego, przerażającego zarazem. Jak zmieni to nasze relacje? Umocni je, czy też zgubi nas niepewność siebie?

Inne: Byłoby super, gdyby znalazło się tu parę postaci z różnych krajów i grup - nada się każdy, kto ma dość nazistów i wojny. Myślę, że wiek powinien być zbliżony - to jest, 18-23 lata, chociaż trochę w jedną albo drugą stronę na pewno różnicy nie zrobi - myślę, że lepiej jednak przechylenie w prawo
Sporo z książek znajdować się będzie w księgarni, w której Bea będzie pracować, ale jeśli masz postać, u której w domu lub miejscu pracy jakieś się pomieszczą, to jeszcze lepiej!
Nie pogardzę też postacią, która ma jakiś kontakt z RO!
Relacje między członkami grupy mogą być najróżniejsze, choć myślę, że ewentualnie mocno negatywne wątki najlepsze byłyby do rozegrania w trakcie gry, na pewno szukam też przede wszystkim tych najbliższych mi członków grupy.


aktualne
data aktualizacji 01.06

who are we to each other?

Kogo szukam: Przyjaciela, nieprzyjaciela, zauroczenia...? Czy kiedykolwiek będziemy tego pewni?

Trochę historii: Znamy się odkąd dołączyłam do grupy. Lubiliśmy denerwować się głupimi kłótniami - oboje mamy wybuchowe charaktery, oboje lubimy konflikty. Dla nieznajomych wyglądało to tak, jakbyśmy się nie dogadywali, ale byliśmy sobie bardzo bliscy. Na tyle, że chyba od tamtej pory coś pomiędzy nami było.
Problem w tym, że kiedy sobie to uświadomiłeś na krótko przede mną, wystraszyłeś się i zacząłeś opowiadać o tym, jak bardzo związki nie mają sensu.
Od tamtej pory zmusiłam się do widzenia tylko twoich wad, ty zrobiłeś to samo. Nasze żartobliwe kłótnie zmieniły się w prawdziwe, a rzeczy które sobie powiedzieliśmy tkwią w naszych umysłach zbyt głęboko. Chyba tylko my wśród naszych przyjaciół nie wiemy, co zaszło - że ja myślę, że nigdy ciebie nie interesowałam, a ty sądzisz, że zaprzepaściłeś swoje szanse na zawsze.

Opis relacji: Wszystko jest prawdę mówiąc opisane wyżej - czujemy coś do siebie od dłuższego czasu, ale wolimy maskować to naszymi oskarżeniami i kłótniami. Oboje jesteśmy zbyt dumni, żeby cokolwiek przyznać, nawet sami przed sobą.

Inne: Możliwych jest mnóstwo opcji co do tego, jak dalej mogą potoczyć się nasze relacje i na pewno nie trzeba obawiać się o nudę! Jeśli nie uda się zgromadzić grupy tych znajomych, to na pewno i tak myślę, że da radę wszystko rozegrać!


aktualne
01.06

well done, sis

Kogo szukam: starszej siostry

Trochę historii:  Urodziłyśmy się w Paryżu, rodzinnym mieście naszej mamy. To tu obie chodziłyśmy do szkoły. Ja poznałam tu część moich przyszłych najlepszych przyjaciół, ty przeżyłaś tu swoje pierwsze miłości. Za każdym razem płakałaś i mówiłaś to samo - coś o tym, że to był Ten Jedyny, że teraz już nie znajdziesz nikogo. Nie oceniałam cię - tylko w sprawach miłości byłaś naiwna, a to tych chłopaków należało porządnie uderzyć w pustą głowę (być może raz to zrobiłam).
Później razem z tatą po śmierci mamy kiedy miałam szesnaście lat przeprowadziłyśmy się do Norwegii. Czułam się tu całkiem nieźle - w końcu nikogo nie dziwiło moje nazwisko, ani skandynawskie rysy twarzy. To tutaj poznałaś swojego przyszłego męża - wcale nie Francuza, ani Norwega, a Niemca. Był on całkiem wysoki rangą, jak na swój wiek, na wypoczynku po tym, jak doznał kontuzji nogi i między wami szybko coś zaiskrzyło. Miałam 17 lat, kiedy wzięliście ślub. Nigdy za nim nie przepadałam, ale wydawałaś się szczęśliwa, więc kim byłam, żeby to kwestionować?
Gdy zaczęła się okupacja Francji, twój mąż musiał wyjechać do Paryża, a ty razem z nim. Nie chciałaś mnie opuszczać, a ja, choć nie chciałam się przyznawać do jakiegokolwiek strachu, nie chciałam opuszczać ciebie.
I tak oto jesteśmy z powrotem w Paryżu, tym razem powszechnie postrzegane jako wrogowie. Jak szybko zmieniają się rzeczy!
Przynajmniej moi dawni przyjaciele, z którymi utrzymywałam listowny kontakt przyjęli mnie znów do siebie.

Opis relacji: Choć łączy nas prawdziwa siostrzana miłość, którą łatwo dostrzec, nie jestem pewna, czy to zdrowe relacje - ty nieco za bardzo uzależniasz decyzje od tego, co powiem, ja z kolei traktuję cię trochę jakbyś nawet nie była dorosła. Ty nie jesteś pewna jak do mnie dotrzec i pokazać mi moją zbyt wielką dumę. Każda z nas chce dobrze, ale dobre intencje rzadko kiedy wystarczają.

Inne: Myślę, że mogłaby być to ciekawa relacja, którą ciekawie będzie rozwinąć - byłoby na pewno interesująco gdyby tak siostra Bei dowiedziała się, że spisuje ona przeciwko jej mężowi okupantowi. A może i siostra coś ukrywa?

Myślę, że wiek tak 21-25 lat, byłoby też fajnie, gdyby było między nimi podobieństwo


aktualne
01.06


Ostatnio zmieniony przez Bea E. Nygård dnia Pią Cze 02, 2017 8:33 am, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

okupanci
avatar"); width:200px; height:320px;">
Punkty Rozgrywki : 292



PisanieTemat: Re: Poszukiwania   Nie Kwi 09, 2017 4:59 pm


be careful who you trust

poszukujący&kogo szukam
Klemens Behringer Ambroise Boisset szuka przyjaciółki-artystki, która wprowadziła go do Ruchu Oporu.

trochę historii
Miałaś teczkę pełną propagandowych ulotek i wyjątkowe nieszczęście, kiedy mnie poznałaś.
Na pewno nie zapomnisz strachu, który czułaś, kiedy dziesiątki własnoręcznie wykonanych  przez Ciebie ulotek rozsypały się na chodniku. Jeszcze wczoraj martwiłaś się, czy na pewno wybrałaś odpowiedni odcień farby, by namalować na nich francuską flagę, czy nie był zbyt wyblakły, wręcz nijaki - przecież nie znosiłaś takich stonowych barw. Ale w tamtej chwili błękit, biel i czerwień wydały Ci się niemal agresywne, jakby usiłowały krzyknąć w pustkę ulicy patrzcie, ona się sprzeciwia.
Może była to wina wysłużonej teczki, w której już od lat dźwigałaś swoje prace, może nieuwagi, a może spotkała Cię najzwyklejsza złośliwość losu - nie wiedziałaś i nawet nie chciałaś wiedzieć. Wciąż zdławił Cię strach, kiedy spoglądałaś na mnie, zastanawiając się, co zrobię. Uwierz mi, gdybym tego dnia założył mundur, nie miałabyś żadnych wątpliwości, ale w Twoich oczach wyglądałem jak najzwyklejszy paryżanin, choć oczywiście wiedziałaś, że czasem nawet najzwyklejsi paryżanie nie byli lepsi niż okupanci. Dlatego tak bardzo zdziwił Cię mój uspokajający uśmiech i to, z jakim zaangażowaniem pomogłem Ci zebrać ulotki, sprawdzając jeszcze, czy żadna z nich nie pozostała na chodniku. Dziękując mi, czułaś niewyobrażalną ulgę, a ja niewyobrażalne szczeście, że na siebie wpadliśmy.
Wydawało Ci się, że Ambroise Boisset - bo tak Ci się przedstawiłem - jest nieco nieśmiałą, ale szalenie miłą osobą; że potrafi marzyć o swoim Tour de France równie śmiało co Ty o monsieur Picasso ściskającym Ci dłoń i gratulującym talentu. Nie przypominasz sobie, kto pierwszy zaproponował, by ponownie się spotkać, ale spotkań tych szybko zaczęło przybywać, a Ty odkryłaś, że naprawdę mnie lubisz. W pewnym sensie byliśmy przeciwieństwami - ja niewiele mówiłem, a Ty chciałaś opowiedzieć mi dosłownie wszystko. Może nie miałaś przyjaciela (w co osobiście wątpiłem; z wykładów zawsze wychodziłaś otoczona wianuszkiem znajomych) i moje towarzystwo było dla Ciebie lekarstwem na samotność, ale tak czy inaczej szybko zaczęłaś mi ufać, by w końcu odkryć, że mimo różnic jedna rzecz z pewnością nas łączyła.
Oboje chcieliśmy walczyć o Wolną Francję.
A przynajmniej zrobiłem wszystko, co mogłem, żebyś w to uwierzyła.
Opowiedziałaś mi o Ruchu Oporu, zaprowadziłaś na spotkanie swojego oddziału - Orleanu - i byłaś dumna, że dzięki Tobie kolejna osoba przyłączyła się do walki z okupantem. W rzeczywistości wprowadziłaś jednak niemieckiego szpiega do paryskiego Résistance, a na dodatek ubłagałaś go, żeby razem z Tobą zajął się kolportażem propagandowych ulotek.
Brawo, Ines. Nie mogłaś trafić gorzej.

opis relacji
Nie masz wątpliwości, że jesteśmy przyjaciółmi. Wciąż zasypujesz mnie nowymi pomysłami na hasła i grafiki, z utęsknieniem czekasz, aż skończę pracę i przyjdę po Ciebie do Paix, a ja zużywam całe pokłady cierpliwości, żeby wytrzymać z Tobą kolejne popołudnie. Nie wiem, czy Cię lubię - czasem wydaje mi się, że tak, ale zazwyczaj po prostu mnie denerwujesz, choć starannie to ukrywam. Dzielisz się ze mną swoimi marzeniami, planami na powojenną przyszłość i całą nienawiścią, którą czujesz wobec Niemców, a ja niezmiennie odpowiadam Ci tym samym, bo przecież kłamstwo leży u podstaw naszej przyjaźni.

inne
Mam trochę wymagań co do postaci Ines, ale nie jest ich zbyt dużo! Na pewno nazywa się Ines i na pewno jest artystką oraz absolutną pajonatką twórców rewolucyjnych jak na tamte czasy (w karcie wspominam Matisse'a, Braque'a i Picassa). Poza tym należy do Orleanu, studiuje na Akademii Sztuk Pięknych i pracuje w kawiarni Paix. Jeśli chodzi o charakter, Ines to żywe srebro i rwie się do walki z okupantem, ale te cechy nie są zbyt ścisłym wymogiem - całą jej historię, nazwisko, no i wizerunek pozostawiam jak najbardziej Tobie. <3 I jeszcze jeden szczegół - Ines jest trochę młodsza od Klemensa, może o dwa lata, ale tutaj też nie narzucam konkretnego ograniczenia.
Z forum nie uciekam i będzie super, jeśli i Ty nie uciekniesz. Ostrzegam też, że mam skłonności do epopei, ale zwykle nad sobą panuję! No i zapraszam na pw do Klemensa albo Blanche, będzie super, obiecuję!

rezerwacja
04.05


Ostatnio zmieniony przez Klemens Behringer dnia Czw Maj 04, 2017 7:12 am, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

alianci
avatar"); width:200px; height:320px;">
Punkty Rozgrywki : 44



PisanieTemat: Re: Poszukiwania   Sro Maj 03, 2017 12:14 pm


he's not bossy,
he's the boss.

kto dla kogo?
kapitan Militaer Organisasjonen, jeden z czołowych działaczy Hjemmefronten i paryski przełożony poszukiwany dla Sveina Sørensena!

co nas łączy?
Po raz pierwszy spotkaliśmy się w lotniczej bazie wojskowej w Horten – byłeś wojskowym z ambicjami i naturalnym talentem do wydawania poleceń, we mnie z kolei tkwiło więcej pasji niż faktycznego zacięcia i dyscypliny. Mówili, że posiadasz naturalny talent dowódcy, że współpraca z Tobą to przeprawa przed dantejskie kręgi piekła, że po tygodniu zrezygnuję z kursu lotnika, bo przeobrażasz życie podwładnych w gehennę.
Nie wiedzieli, że moje życie gehenną jest od lat i że Twój gniew – tak odmienny od gniewu, który znałem z rodzinnego domu – stanowi mierną imitację tego, na co narażony byłem od dziecka.
Robiłeś wszystko, bym żałował każdego dnia spędzonego w Horten – pobudki o brzasku, kilkukilometrowe przebieżki w pełnym rynsztunku, nocne szorowanie posadzek i ponownie: pobudki o brzasku, kilkukilometrowe przebieżki, nocne szorowanie posadzek, Twój potępiający wzrok odbity w lśniących płytkach…
Po tygodniu zrozumiałem, że porównanie z Boską komedią było dość trafne.
Po dwóch chciałem zrezygnować i wynieść się z piekła, nim zupełnie mnie pochłonie.
Po trzech po raz pierwszy klepnąłeś mnie w ramię, mamrocząc dobra robota, Sørensen.
W czwartym tygodniu zniknąłeś z mojego życia – jak sądziłem, na zawsze – nieświadomie ofiarowując mi to, czego nigdy dotąd nie otrzymałem.
Dobra robota, Sørensen.

***

Minęły cztery lata – w tym dwa pod niemiecką okupacją naszej ojczyzny – i spotykamy się po raz kolejny. Ty, już jako major podziemnej organizacji militarnej, jedna z czołowych person norweskiego ruchu oporu i człowiek, którego wojna pozbawiła czynnej służby wojskowej, czyli jedynego celu, dla którego istniałeś – oraz ja.
Ktoś, kogo nie klepnąłbyś w ramię ze słowami dobra robota, Sørensen.
Prawdopodobnie stoisz za moim przybyciem do Paryża – kilka słów szepniętych odpowiednim osobom sprawiło, że w grudniu 1941 roku pojawiłem się we Francji, gdzie cierpliwie wyczekiwałeś na pozostawionego w Horten chłopaka. Zamiast Sveina, którego zapamiętałeś – cierpliwie dążącego do celu i wytrwale wypełniającego każde polecenie – otrzymałeś chwiejne widmo. Kogoś, kto może przysporzyć więcej kłopotów niż pożytku, kogoś, za kim ciągnie się cień służącego w SS brata, kogoś, na kim nie możesz w pełni polegać, w końcu kogoś, nad kim musisz sprawować pieczę i pluć sobie w brodę za każdym razem, gdy znów będzie potrzebował pomocy.


opis relacji
Wahasz się pomiędzy utopieniem mnie w Sekwanie a zrzuceniem z Wieży Eiffela – z trupem Sveina byłoby trochę kłopotów, ale i tak znacznie mniej, niż ze Sveinem żywym. Trudno byłoby znaleźć dwie osoby, które tak drastycznie się od siebie różnią: ja nie mówię zbyt wiele, Ty mógłbyś mówić bez przerwy; ja jestem zaworem bezpieczeństwa, Ty – tykającą bombą; ja wciąż gubię się we własnym umyśle, Ty znasz ludzkie myśli lepiej niż oni sami.
Ja unikam przemocy, Ty jesteś przemocą.
Pomogłeś mi ze znalezieniem mieszkania i pracy w Paryżu, a teraz chętnie pomógłbyś w samobójstwie, ale w trudny do wyjaśnienia sposób najwyraźniej darzysz mnie pierwiastkiem sympatii, bo wciąż (cudem) żyję. Sam jestem przekonany, że za mną nie przepadasz, co nie przeszkadza mi w darzeniu Cię jedyną w swoim rodzaju mieszanką szacunku, strachu, podziwu i niepewności – nie wiem, dlaczego postanowiłeś ściągnąć mnie do Paryża, nie wiem, dlaczego wciąż nie odesłałeś do Norwegii, nie wiem, czy naprawdę jestem dla Ciebie aż tak irytujący, czy tylko lubisz to powtarzać. Jeśli z całą pewnością można stwierdzić coś o relacji, która nas łączy, to wyłącznie to, że…
Jest szalona?
Zupełnie jak my.

inne
Powyższe to czysty koncept, cała postać jest do stworzenia niemal od zera, jedynym ograniczeniem są punkty zaczepienia w wojsku i działalność Pana Kapitana dla norweskiego ruchu oporu. Wszystko możemy ustalić na PW, ukocham za każdy nowy pomysł i uściskam za propozycje! Będzie rozrywkowo, będzie dużo wątków, będą moi cudowni bracia w norweskim pakiecie, więc zachęcam!
Jeśli chodzi o wiek, z racji pełnionej funkcji powinien być starszy od Sveina (zakładam dolną granicę jako 27 lat) i przebywać w Paryżu przynajmniej od października 1941 roku. Utrzymuje kontakt z Oslo oraz Londynem, gdzie przebywa norweski rząd i jest głową paryskiej operacji! Odnośnie wizerunku i jego prywatnej historii oraz pochodzenia masz pełną dowolność, a w razie wątpliwości ze wszystkim pomogę!  
+ dla zrozumienia Sveina konieczne będzie przebrnięcie przez jego KP, ale to rzecz drugorzędna i można rozłożyć ją na raty

aktualne
23-06-2017


Ostatnio zmieniony przez Svein Sørensen dnia Pią Cze 23, 2017 8:46 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

alianci
avatar"); width:200px; height:320px;">
Punkty Rozgrywki : 966



PisanieTemat: Re: Poszukiwania   Czw Cze 01, 2017 3:01 pm



Franklin "Frank" Laurent
działa pod przykrywką

Kogo szukam: "Frank", starszy brat, agent SOE
Trochę historii:  W młodości podążał drogą, jaką obrali mu rodzice, posyłany był do szkół za granicę, ale szybko zbudował sobie własną tożsamość i wyegzekwował podążanie w życiu swoją ścieżką. Mimo to, prawdopodobnie wykształcony humanista. Bardzo niezależny osobnik, wierny własnym ideom i dążący do osiągania ich. Wstąpił do dopiero powstającego SOEw 1940 roku, od tamtej pory pełni służbę dla agencji wywiadowczej. Polecił służbom zwerbowanie Maxime –  swojej siostry.
Opis relacji: Przez lata z siostrą wiązała go bardzo silna więź. Chociaż przez większość czasu kłócili się ze sobą. Bardzo drażnił się z siostrą, hartując jej charakter i próbując wymusić na niej wykształcenia własnej osobowości i podążania za swoimi marzeniami, nie rodziców. W dorosłym życiu ich kontakt znacznie się ochłodził, przez wzgląd na różne cele, jakie sobie postanowili. Ich drogi znów się ze sobą skrzyżowały w Paryżu, gdzie znów łączy ich jedno dążenie.
Uwagi:  Na forum jest już kilku agentów SOE. Madeline, Maxime. Tworzy się siatka Vincenta i jego podwładny: Charles. Oprócz tego poszukuję również młodszych sióstr, więc z pewnością będzie z kim grać.
Status: aktualne (01.06.)

Muriel & Prudence Laurent
obowiązkowe imiona

Kogo szukam: młodsze siostry
Trochę historii:  W karcie postaci malo jest o nich informacji. Prawdopodobnie tak samo jak siostra, odebrały wsechstronne, humanistyczne wyksztalcenie. A może któraś z nich się zbuntowała i podażyła swoją drogą? Śladem matki, obierając niepoważany wtedy jeszcze zawód pisarki, a może coś zupełnie innego. Może zainteresowała się modą i wkręciła się w ten świat, udając się za spełnieniem artystycznym? Możliwe, że któraś z nich wdała się w jakiś skandal ze swoim udziałem, oby tylko nie obie. Zakochała się w nieodpowiednim mężczyźnie, dała się oszukać i okraść, jako córka zamożnego adwokata? Mam mnóstwo pomysłów na tą dwójkę. Wszystkimi mogę się podzielić. Mogą to być zarówno wolne panny, mężatki, jak i wdowy w zależności od koncepcji. Mogą być cywilami i przybyć do Francji w celu odwiedzenia rodzeństwa, nie mając pojęcia, że rujnują tym ich przykrywki, bądź przeciwstawić się reżimowi niemiec. Byle tylko nie należały do SOE, To za dużo rodzeństwa w jednym wywiadzie. Jeśli już, to chociaż tylko jedna z nich. Na bieżąco będę informować, czy ktoś się zgłosił do którejś z pań, więc... możesz być pierwsza i mieć szersze pole do popisu! A może uda Ci się znaleźć kogoś chętnego i zrobicie z sióstr bliźniaczki?
Opis relacji: Wszystkie trzy siostry dogadują się ze sobą bardzo dobrze. Jako rodzeństwo są bardzo do siebie przywiązani. Jeśli jednak, ktoś będzie miał pomysł jak nas podzielić, nic nie szkodzi na przeszkodzie, żeby zrobił czarną owcę rodziny i np przeszedł na stronę okupantów XD.
Uwagi: apewniam grę z Maxime, wszelkie zawiłości, jeśli postanowisz burzyć moją przykrywkę, albo obie będziemy robić dla różnych wywiadów i będziemy się z tym kryć, będzie wesoło. Na wizerunek proponuję Melanie Laurent, bądź Lea Seydoux, ale jeśli Ci się nie spodobają to nie namawiam. Mile widziane będą blondynki, ale absolutnie niekonieczne! Jesli się uda, możecie spróbować połączyć te poszukiwania z poszukiwaniami żon. Chociażby u Magnusa widzę śliczną blondynkę <3.
Status: aktualne (01.06.)

Lumière Claude
dowolne imię i nazwisko

Kogo szukam: wykładowca lingwistyki na École Normale Supérieure, mentor Aurory (Maxime)
Trochę historii:  Jest mi obojętne, czy będzie to zagorzały niemiec, czy toś po stronie aliantów czy ruchu oporu. Jeśli niemiec, będziemy mieć o tyle fajną płaszczyznę, że Maxime jako jego asystenka, będzie pewnie dostarczała informacje, jakie od niego wyłudzi do służb SOE. Osobiście jedna preferuję opcję bardziej optymistyczną, że jeśli będzie to niemiec, to całkiem ludzki, zupełnie niemieszajacy się w politykę swoich pobratymców. Może po prostu osiadł się wcześniej we Francji i tak sobie siedzi i uczy tu, albo ma żonę francuskę? Na pewno fajnie by było gdyby był od Maxime starszy. Tak minimum z 5 lat? Aby był dla niej pod kątem nauki autorytetem. Może mieć żonę, dzieci, a nie musi. Dowolna kreacja w zasadzie. Może być też francuzem. Kim dusza zapragnie. Tak samo chętnie przyjmę też młodszego, przystojnego francuza, który postanowił przygarnąć sobie piękną francuzkę na asystentkę.
Opis relacji: raczej pozytywne. Razem udają się na konferencje naukowe,
razem wykładają, spędzają dużo wspólnie czasu. Zwykle towarzyszą sobie na wszelkich imprezach i bankietach. Łączy ich pasja do francuskiej literatury.
Status: aktualne (01.06.)

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

cywile
avatar"); width:200px; height:320px;">
Punkty Rozgrywki : 214



PisanieTemat: Re: Poszukiwania   Pią Cze 02, 2017 8:27 am

KTO & KOGO
Étoile - gwiazda paryskiego baletu - poszukuje tancerza,
który dość niespodziewanie trafi pod jej skrzydła


SŁOWEM WSTĘPU
___ Nigdy nie byłam dobrym człowiekiem - stąd miałam pewność, że nie sprawdziłabym się jako matka.
___ Nie potrafiłabym pokochać dziecka, które kosztowałoby mnie utratę statusu étoile, bowiem zbyt ciężko pracowałam nad tym sukcesem i po wielu latach bezmiernego bólu dopadającego moje kruche, śmiertelne ciało oraz niekończących się wyrzeczeniach będących koniecznością w drodze na szczyt, zostałam ukoronowana, a moje nazwisko zapisano pośród wielkich tancerek. Niekiedy rozmyślałam nad tym wszystkim, co bezpowrotnie - i na własne życzenie - straciłam. Wiedziałam, że ilekroć cofałabym się w czasie do lat najbardziej beztroskiej młodości, dokonywałabym identycznych wyborów bez względu na szczęście, które mogłoby mnie spotkać przy podążeniu inną drogą; zapewne mniej wyboistą oraz nie tak bolesną, jak życie baletnicy owładniętej nieustannym dążeniem do perfekcji zawieszonej gdzieś ponad głową.
Wybrałam na długo przed dniem, w którym wyniesiono mnie pośród najbardziej utalentowanych tancerzy władających scenami całego świata, ale mogłam wówczas nie zdawać sobie z tego sprawy. Później nie przyszło mi do głowy, by czegokolwiek żałować.

___ Nadchodzi rok 1942, zaś Paryż już dawno przestał przypominać miasto, które pokochałam jako kilkuletnia dziewczynka.
___ Nieustannie lawiruję między labiryntem własnych wyborów - pomimo przeciwności dalej zwą mnie paryską étoile, a artyści poślubieni sztuce uwieczniają moje ciało na płótnach, bądź rzeźbią w marmurach ostre kości policzków, żałując, iż nie pozwalam im odkryć całej gamy uczuć skrytych po drugiej stronie popielatych tęczówek. Potrafią to jednak uszanować i jestem im wdzięczna, chociaż nigdy tego nie mówię. Nie mogę odkrywać kart. Nie mogę nikomu zaufać. Nie mogę się zdradzić, ilekroć wymykam się o brzasku z hotelowych pokoi, których ściany poznały kolejne sekrety wykradane bezpardonowo wartościowym mężczyznom. Nie sądziłam, że kiedykolwiek tak przyjdzie mi żyć.
___ Balet jest moją ucieczką od wszystkiego. Twoją najwyraźniej też, chociaż nie dostrzegasz własnych błędów popełnianych raz za razem, kiedy niewłaściwie stawiasz krok lub obracasz się zbyt wolno, zmuszony gonić za uciekającą melodią niczym dziecko za pięknie barwionym motylem, którego chciałoby pochwycić. To był jeden z tych pochmurnych dni, jednak prawdziwa burza dopiero miała nadejść - obserwowałeś w milczeniu, jak delikatnie traktuję własne ciało podążające za muzyką wygrywaną przez stare pianino. Wtedy postanowiłeś zaryzykować i zebrawszy wszelką odwagę, której potrzebowałeś byle stanąć naprzeciw mnie, zadałeś mi śmiałe pytanie.
— Czy uczynisz mnie nieśmiertelnym? — Wyczułam, że pragnąłeś tego ponad wszystko, bo chociaż głos zadrżał Ci wraz z ramionami, spojrzenie nie mogło kłamać. Oczy przesycone miałeś intensywną pewnością siebie i mogłabym się speszyć, gdyby tyle samo śmiałości nie wyzierało z moich tęczówek barwy popiołów.
___ Zanim się zgodziłam, stoczyłam niezwykle krwawą walkę z własnymi myślami, by pewnego dnia znienawidzić samą siebie za ten wybór.


___ Nie byłabym dobrą matką, myślę za każdym razem, ilekroć wykrzywiasz wargi w grymasie niezadowolenia na dźwięk mojego głosu, którym besztam niewłaściwe ułożenie ciała, to znów krytykuję nieudane Grand Jeté. Wymagam przede wszystkim perfekcji i musiałeś być tego świadom przed tygodniami, zabierając głos w sali ozdobionej lustrami oraz otulonej dźwiękami pianina - czy dlatego znosisz każdą moją uwagę? To pragnienie zdobycia własnej korony czy może kryjesz w sobie więcej tajemnic, niż mogłam przypuszczać, a nawet dostrzec pośród przywdziewanych masek mylnie przypisanych Twemu codziennemu obliczu?
___ Wydaje Ci się, że jesteś sprytniejszy, ale nie zapominaj - kłamstwa zawsze wychodzą na jaw, ja zaś nie odkryłam przed Tobą ani jednej ze swoich kart.


___ Przez chwilę uwierzyłam, że dostrzegasz we mnie jedynie wielką étoile paryskiej sceny, dopóki nie skrzyżowaliśmy ze sobą spojrzeń - widziałeś we mnie mentora; kogoś, kto mógł pomóc w urzeczywistnieniu marzeń oraz sięgnięciu chwały, której sama dostąpiłam przed laty. Nieświadomie zgodziłam się odgrywać tę rolę i zanim upłynął miesiąc spędzony wspólnie na sali treningowej, gdzie pod moim okiem zmuszałeś ciało do nadludzkiego wysiłku, okazałeś się być przyzwyczajeniem. Niechcianą stałością. Dzieckiem, którego nigdy nie zamierzałam mieć. Irytujesz mnie niezmiernie i każdego dnia coraz bardziej, jakbyś usiłował odkryć pokłady mej cierpliwości; zadajesz bardzo wiele pytań skupionych wokół artystycznej bohemy, jednak powoli przekraczasz wyznaczoną granicę i zaczynasz interesować się moim życiem - zamkniętym przed światem oraz niestety przed Tobą.
___ Nie ufam Ci ani nie zwierzam się. Jednocześnie przyzwyczajam się do Twojej obecności, bo chociaż teraz łączy Nas głównie taniec, potrzebujemy się nawzajem.
___ Tylko jeszcze tego nie wiemy.
___ Tak jak nie wiemy, czy obydwoje nie podjęliśmy najgorszej decyzji w dotychczasowym - wcale nie tak łatwym - życiu.



SŁOWEM O RELACJI
___ To będzie długoterminowa, skomplikowana relacja rozrastająca się wraz z każdym postem, jednak nienakierowana na romans ani cokolwiek romantycznego (chociaż tę kwestię zostawię otwartą, jeśli komuś bardzo by zależało ze strony jego postaci). Przede wszystkim Edmée jest dla młodego tancerza mentorką obdarzoną ogromnym talentem, ale jednocześnie uosobieniem wytrwałości. To ona wskazuje mu każdą niedoskonałość i bezlitośnie smaga słowami niczym bat ciało niewolnika, ponieważ pragnie wskazać mu drogę ku perfekcji, którą bez wątpienia mógłby osiągnąć.
___ Wraz z upływem czasu stałaby się najsurowszym krytykiem, jedynym świadkiem bolesnych upadków oraz - paradoksalnie - bliską przyjaciółką, choć prędzej czy później doprowadzimy do wewnętrznego konfliktu, kiedy tajemnica tancerza wyjdzie na jaw. Edmée ma ogromne problemy z zaufaniem komukolwiek, co bezpośrednio łączy się z jej przeszłością (przede wszystkim z nieudanym małżeństwem), więc cechuje ją naturalna podejrzliwość oraz odgradzanie się od ludzi, do których przestała się przywiązywać. Tym bardziej przyjęcie kogoś pod skrzydła będzie swoistym krokiem do przodu - to, że historia prawdopodobnie zakończy się bolesnym rozczarowaniem zostawmy na później.

SŁOWEM KOŃCA
___ Nie chcę narzucać zbyt wiele, jednak poszukuję tancerza młodszego o jakieś dziesięć (a nawet więcej) lat - urodzonego we Francji lub mieszkającego tu przez większość życia oraz należącego do Ruchu Oporu, bądź kolaborującego z okupantem. Jest to dość ważne, ponieważ Edmée sypiając z mężczyznami gromadzi różnorakie informacje, które wraz z upływem czasu zainteresują mniej lub bardziej wszystkie strony konfliktu. I tu pojawia się podpowiedź z mojej strony, by tancerz trafił pod jej skrzydła na czyjś wyraźny rozkaz lub przez delikatną sugestię; może była to też jego własna inicjatywa dla pozyskania informatora; coś jeszcze innego - ciężko mi powiedzieć, to Tobie ma się grać przyjemnie.
___ Nie wymagam encyklopedycznej wiedzy o świecie baletu (służę pomocą, jeśli chodzi o terminologię oraz całą resztę), jednak granie taką postacią będzie przeplatane tańcem i prosiłabym o tym pamiętać; jest to na swój sposób ambitniejsza postać. Jeśli o tancerza chodzi, to niestabilność emocjonalna czy poważniejsze zaburzenia z jego strony są mile widziane, ponieważ świat baletu na każdym odcisku piętno i nie jest to najłatwiejsze środowisko do życia, szczególnie w tak niespokojnych czasach. Wszystko inne możemy ustalić później!
___ Mogę tylko obiecać trudną relację, dramatyczne wątki oraz mnóstwo zabawy - i nie zamierzam stąd uciekać. Służę pomocą!

— zapraszam na pw Edmée
rezerwacja
9 / 06 / 2017
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

ruch oporu
avatar"); width:200px; height:320px;">
Punkty Rozgrywki : 292



PisanieTemat: Re: Poszukiwania   Wto Cze 13, 2017 5:11 pm

I’ve married an   i c a r u s
                           he has flown to close to the   s u n


Kto i kogo: szukam partnera do opowiedzenia pewnej historii...

Za mąż wyszłam młodo, może zbyt młodo, nie znając tak dobrze życia, nie znając innych mężczyzn. Moje oczy od samego początku zwrócone były ku Tobie. Nikt nie był doskonalszy, bardziej uczciwy, zaradny, honorowy, p r z y s t o j n i e j s z y. W moich oczach byłeś bohaterem, rozpierała mnie duma, że mogę nazywać się Twoją ż o n ą.
Przez wiele lat zastanawiałam się dlaczego wybrałeś właśnie mnie.
Przy Tobie dorosłam.
Z niepewnej siebie dziewczyny w kobietę nie bojącą się mówić własnego zdania. O silnych opiniach, mocnym charakterze. Przy Tobie nauczyłam się marzyć, snuć plany, wierzyć w lepszą przyszłość. Oraz walczyć o swoje. Zaczęłam skromnie, od szycia sukienek sobie, potem kilku najbliższym sąsiadkom. W końcu udało mi się otworzyć sklep. Stałeś wtedy obok mnie, a Twoja twarz promieniała i to była najlepsza nagroda. Po raz pierwszy poczułam, że zasłużyłam na miano Twojej ż o n y, że już nigdy więcej nikt nie zwątpi w Twój wybór.
I tylko jednego w naszym życiu brakowało. Pomimo prób, wielu prób. Pomimo próśb, wielu próśb. Modlitw, łez wylanych w poduszkę. Każdy kolejny miesiąc przynosił rozczarowanie, bywałam wtedy dla Ciebie nieznośna. Znosiłeś moje humory, od złości aż po rozpacz, nigdy nie powiedziałeś, że to moja wina. Stałeś przy mnie, mimo wszystko.
W końcu usłyszeliśmy jej pierwszy krzyk. Była perfekcyjna, w każdym calu - a ja nigdy nie sądziłam, że pokocham kogoś mocniej niż Ciebie. Moje serce rozsadzała miłość. Była naszą księżniczką, obsypywaną pocałunkami i pieszczotami, oczkiem w głowie. Los bywa jednak przewrotny, lubi śmiać się prosto w twarz. Zabrał nam ją Tyfus tuż przed drugimi urodzinami. Trumienka była mała, biała, niosłeś ją na własnym ramieniu. Płakaliśmy razem, przez długie tygodnie, nigdy nie puściłeś mojej ręki.
A potem wybuchła wojna.
Nigdy nie uciekałeś przed obowiązkami, z dumą włożyłeś mundur. I chociaż bałam się, że zostaniesz mi odebrany przez front, nie próbowałam Cię zatrzymać.
Wróciłeś do mnie.
I kiedy już myślałam, że nic nam nie grozi, los zakpił ze mnie poraz kolejny. Odebrała cię inna kobieta.
Teraz patrzę na Ciebie i nie widzę już bohatera, nie widzę mężczyzny przy którym gotowa byłam stać, pomimo wszystko, widzę tchórza. Miałam cię za lepszego niż wszyscy inni, teraz wiem, żeź znacznie gorszy. Czuję, że obrączka którą do tej pory tak się szczyciłam pali moją dłoń, a oczy, do tej pory zwrócone jedynie ku Tobie, unikają Twojego widoku...


To jedynie zalążek pomysłu, historii dwójki ludzi, których połączyła miłość, a próbują rozdzielić błędy. Możemy być Francuzami, możemy Niemcami, działać z ruchem oporu, kolaborować, żyć z dnia na dzień, brylować w towarzystwie, ciułać grosz do grosza bądź wydawać pieniądze lekką ręką. To wszystko dogadamy razem - podobnie jak wiek, okoliczności poznania... no i zdrady.
Czy była to tylko jedna noc, czy przelotny romans. Czy, mój drogi mężu, oczarowała cię zagraniczna kusicielka, czy może to był tylko i aż rozkaz? Jedna noc zapomnienia, wiele tygodni wyrzutów sumienia? Zniknęła z Twojego życia czy może wciąż stoi niedaleko, za naszymi drzwiami?
Wiem, że walczysz dalej o nasze małżeństwo. Wiem, że nie będzie łatwo. Obydwoje jesteśmy uparci.
Nie wiem jak to wszystko się skończy.

Czy mam jakieś wymagania co do postaci? Jedynie by był nieco starszy od mojej heroiny, całej reszcie - od wyglądu, po zawód, zainteresowania i nie-wspólną-przeszłość - pozostawiam pełną dowolność. To ma być T w ó j bohater, z którym będziesz czuć się dobrze i którego będziesz mógł rozwijać. Wróciłam tutaj już na dobre, nie zostawię z nie dokończoną relacją. Przyznam, szczerze, że niezwykle zależy mi na tej historii. Nie jestem jednak typem zazdrośnika, w żaden sposób nie będę ingerować w pozostałe relacje i wybory Twojej postaci.
Po prostu dajmy się ponieść historii. Jej nigdy nie można zaplanować od początku do końca.

zapraszam na pw
a k t u a l n e
13/06
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

ruch oporu
avatar"); width:200px; height:320px;">
Punkty Rozgrywki : 10



PisanieTemat: Re: Poszukiwania   Czw Cze 22, 2017 12:51 pm

Poszukujący: Camilka
Kogo szukam: najlepszy przyjaciel od czasów dzieciństwa, Camille aktualnie u niego mieszka

Trochę historii: Po tym kiedy Camille została wyrzucona z dwóch prywatnych szkół dla wysoko urodzonych dziewcząt, rodzice w końcu ulegli namowom swojej krnąbrnej latorośli i zapisali ją do publicznej szkoły koedukacyjnej - w której może i nie przestała być psotnym, kłopotliwym dzieckiem, ale przynajmniej poznała swojego najlepszego przyjaciela Fredericka. Chłopak chętnie i wiernie towarzyszył jej w realizacji coraz to nowszych pomysłów, włączając w to na przykład utworzenie szkolnej Szajki Fałszerzy Zwolnień i Usprawiedliwień w Dzienniczkach. Która, notabene, została dość szybko rozwiązana. Od czasów szkolnych ta dwójka przyjaciół była praktycznie nierozłączna, często kryli się nawzajem przed nauczycielami i rodzicami, nierzadko udawali też rodzeństwo dla czystej zabawy i psot. Rodzina Camille dość nieprzychylnie patrzyła na tego obdartusa ze szkoły publicznej. Matka Camille miała w zwyczaju porównywać go do znajomych Genevie, starszej siostry Camille, którzy zdawali się być idealnym przykładem nudnych, układnych snobów. Z kolei, według Anne Marie Hebuterne (szanownej mateczki) Frederic nie potrafił się zachowywać, miał zły wpływ na jej córkę i kobieta nieprzychylnie patrzyła na jego wizyty w swoim domu, co chłopak z pewnością mógł odczuć.
Po wybuchu wojny, relacje Camille i Fredericka na jakiś czas się ochłodziły, odsunęli się od siebie, czego przez długi czas Camille nie mogła zrozumieć, bo chłopak jawnie się od niej odcinał. Wiedział on kolaboracji ojca Camille z Niemcami nawet jeszcze zanim ona się dowiedziała - zresztą, to właśnie Frederic był osobą, która potwierdziła przypuszczenia dziewczyny na ten temat. Po tym, kiedy Camille postanowiła uciec z domu, Frederic przyjął ją pod dach swojego mieszkania, proponując, żeby wprowadziła się do niego i odcięła kontakt z rodziną zdrajców. Był też osobą, która wprowadziła ją do półświatka Ruchu Oporu, a później zaszczepił w niej fascynację i miłość do komunistycznych ideologii.  
Niestety ostatnio całkowicie zniknął z życia Camille i dziewczyna zupełnie nie ma pojęcia co się z nim stało, po prostu pewnego wieczoru nie wrócił do mieszkania, nie zostawił żadnego listu, ani wskazówki, a jego ojciec (którego Camille postanowiła gruntownie wypytać) również nie ma zielonego pojęcia, gdzie mógłby znajdować się jego syn - antykwariusz boi się szukać Fredericka i wychylać się. Wierzy, że syn po prostu chwilowo się gdzieś ukrywa, ale nie wie czemu miałby to robić - Camille z kolei nie wierzy, że przyjaciel zostawiłby ją bez słowa, obawia się najgorszego i próbuje szukać go na własną rękę, co w obecnej sytuacji jest bardzo trudne, biorąc pod uwagę nielegalną działalność Fredericka.

Inne: Nie mam wymagań co do wizerunku, jedynie, aby zachować realizm i dobrać kogoś, kto faktycznie wygląda na dwadzieścia lat! Jeżeli ktoś postanowi zostać moim najlepszym przyjacielem, to możemy wspólnie rozwinąć wątek jego zniknięcia, a nawet go rozegrać - jestem bardzo otwarta na pomysły i dostępna, dlatego zapraszam<3 Wszystko jest tak naprawdę do dogadania, modyfikacje i wszelakie zmiany też dopuszczam!


Poszukujący: Camilka
Kogo szukam: starszej siostry

Trochę historii:  Camille i jej starszą siostrę Genevie w dzieciństwie łączyły bardzo zażyłe relacje, dziewczęta stanowiły nierozłączalny duet w psoceniu i wymyślaniu coraz to nowszych zabaw, dzieliły ze sobą wiele dziecięcych sekretów - zwykle to jednak Genevie, jako ta starsza i bardziej rozsądna, musiała wybijać Camille z głowy te najgłupsze pomysły i niejednokrotnie stawać w jej obronie. Ich siostrzana komitywa z biegiem lat zaczęła się jednak rozluźniać z powodu różnicy charakterów, poglądów oraz różnych relacji z rodzicami. Podczas, gdy Camille jawnie sprzeciwiała się sposobowi życia, którym żyła jej rodzina, Genevie, nawet jeżeli w duchu uważała inaczej, nigdy nie buntowała się wobec ścieżki jaką obrała dla niej matka z ojcem. Camille z czasem zaczęła zauważać, że Genevie coraz częściej bierze stronę rodziców i nie broni jej występków z takim entuzjazmem, jak kiedyś - oczywiście, mogło to być też spowodowane tym, iż starsza z sióstr Hebuterne była zmęczona ciągłym wyciąganiem siostry z mniejszych i większych kłopotów, a będąc tą dojrzalszą, miała prawo mieć dość lekceważącego podejścia swojej młodszej siostry do każdego aspektu ich życia. Obecnie, po ucieczce Camille z domu, kiedy na jaw wyszło, że Mathieu Hebuterne kolaboruje z Niemcami, siostry nie utrzymują żadnego kontaktu. W wieczór, kiedy Camille zniknęła z życia swojej rodziny, została nazwana przez Genevie niewdzięcznicą, a co więcej, został jej też wymierzony przez nią policzek - Camille, jako osoba z lekką obsesją na punkcie swojego honoru, odebrała to jako zamach na swoją godność i postanowiła zerwać wszelkie kontakty ze Genevie. Co oczywiście jest reakcją bardzo nad wyraz i Camille tęskni za swoją siostrą, chociaż na pewno ciężko jest jej to przed samą sobą przyznać. Uważa, że starsza Hebuterne jest wygodnickim tchórzem, który nie jest w stanie wziąć losu w swoje ręce, żyje w impasie i biernie czeka na zmiany w swoim życiu, które przecież mogą nigdy nie nastąpić. Camille nie przyjmuje do wiadomości, iż taki sposób życia, szczególnie za cenę zdrady własnego narodu, odpowiada Genevie - głęboko wierzy, że (no przecież!) płynie w nich ta sama krew i że jej siostra jej w stanie się sprzeciwić rodzicom, ale potrzebuje silnego impulsu - oczywiście subiektywny osąd Camille nie oznacza, że jest to prawdą.    
Genevie prawdopodobnie ma Camille za rozpieszczoną, niewdzięczną, oderwaną od rzeczywistości zdrajczynię własnej rodziny - ale to tylko moja sugestia i luźna propozycja odnośnie Gen.
Inne: Nie mam wymagań odnośnie wizerunku, jedyne o co proszę, to żeby zachować realizm i żeby postać wyglądała faktycznie na te 23/24 lata. Od siebie proponuję mnogość wątków, dram, no i dostępność na fabule - zainteresowanych odsyłam też do karty postaci Camille, gdzie wszystko jest dokładnie opisane i wyjaśnione. Oczywiście jestem także otwarta na propozycje i modyfikacje, tak naprawdę wszystko da się ustalić i ze wszystkim dogadać.
NO I ZAPRASZAM, BO OZŁOCĘ <3


aktualne
22.06.17
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



Sponsored content
PisanieTemat: Re: Poszukiwania   

Powrót do góry Go down
 
Poszukiwania
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Poszukiwania Solveig

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Sous le ciel de Paris :: Krok Drugi :: Osobiste :: Relacje
-
Skocz do: